 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Bazgroły
| Napisano | Autor | Tytuł | | 06-04-2011 11:15 | Grzegorz z Koszalina (102 punktów) (zablokowany) | perpetuum mobile | System doktora Smoły i profesora Pierza - to tytuł jednego z opowiadań Edgara Allana Poego. Jakiż on może mieć związek z kosmologicznymi teoriami? Otóż żaden, lub „prawie” żaden. Samo opowiadanie nie jest wcale istotne w tej sprawie. Czytając go kilka lat temu, wcale nie zwróciłem uwagi na jego tytuł, lecz w wytłumaczeniu tego zagadnienia, o którym piszę, jest nad wyraz trafnym stwierdzeniem. Tematem tego wątku jest przyszłość naszego wszechświata. Uważam iż: jego przyszłość, od początku jego powstania, jest już ściśle określona i zdeterminowana. Głównym i podstawowym przeznaczeniem naszego wszechświata, jest jego kolaps. Biorąc pod uwagę, że ciemna energia jest ponad 70 procentowym składnikiem wszechświata o olbrzymiej masie, oraz to, że gęstość tej ciemnej energii jest wręcz znikoma, to ciemną energię porównałbym właśnie do „pierza”. Wyobraźmy sobie, że jest to puch, którego praktycznie nie widać, ale jest go w swojej masie tak dużo, iż skumulowany w sobie, stanowi potwornie duży ciężar. W tej wyliczance ciemna materia, zwykła materia i promieniowanie są „smołą”. Jak wiadomo substancja ta ma stosunkowo mniejszą objętość od puchu. Obie te „ciężkości”- puch i smoła tak jak odpowiednio: ciemna energia i materia z promieniowaniem, są nierozerwalnie ze sobą związane. Niektóre gwiazdy w naszej galaktyce liczą sobie około 14 mld lat, co świadczyłoby o wieku wszechświata. Ale zgodnie z teorią grawitacji odpychającej wiek wszechświata obliczany jest na 12 mld lat. Sprzeczność w wieku naszego wszechświata można wytłumaczyć właśnie systemem dr Smoły i prof. Pierza. Jak wiadomo po Wielkim Wybuchu, nastąpiła wielka ekspansja energii i masy od centrum wybuchu (plazma). Masa ma większą gęstość od energii, dlatego też w tym procesie wybuchu, prędkość masy była po pewnym czasie większa od tzw. ciemnej energii (energia promieniowania maleje szybciej niż energia masy). Tak więc to masa eksplodowała pierwsza, a za nią poleciała ciemna energia. Aby całą tą „teorię” doprowadzić do końca należy założyć, że Wielki Wybuch nie był początkiem procesu. Cały ten proces porównałbym do kosmicznego perpetuum mobile - samonapędzającej się machiny, która, raz po raz, wybucha i kurczy się tworząc Megacykl. Jeżeli to założenie o cykliczności jest prawdziwe to cały ten proces widziałbym tak: Materia o większej gęstości od ciemnej energii, oddaliła się pierwsza, ale i też pierwsza wyhamowywuje swój pęd, ponieważ jej ciężar całkowity jest mniejszy od całkowitego ciężaru ciemnej energii. Ciemna energia, która ma co prawda większy ciężar całkowity, ale dzięki małej gęstości, podąża za całą materią. Ciemna energia, w końcu, dzięki większemu całkowitemu ciężarowi, wyprzedza (przenika), całą masę i pędzi dalej w przestworza. To właśnie ten proces jest „odpowiedzialny” za cały problem wieku wszechświata. Niewidzialna ciemna energia, cięższa od masy, grawitacyjnie przyciąga w końcu tą masę swoim ogromnym ciężarem. Dlatego skraje naszego obserwowalnego wszechświata nie są odpychane ujemną energią próżni, tylko wręcz odwrotnie, jest przyciągana przez ciemną energię. Ciemna energia chociaż ma bardzo małą gęstość, to też w końcu musi kiedyś „zwolnić”  w miarę rozszerzania się wszechświata, długość fali każdego fotonu powoli zwiększa się, co zmniejsza jej energię). Przez to, że ciemna energia ma bardzo małą gęstość rozciąga się jak bardzo długa „guma”. Dzięki temu niewyobrażalnemu rozciągnięciu, ciemna energia traci swoją wartość jako ogromny ciężar. Tu następuje kluczowy, krytyczny moment w tym Megacyklu. Skupiona masa, osiąga w końcu przewagę nad rozciągniętą ciemną energią i grawitacyjnie z całą swoją „stanowczością” przyciąga tą ciemną energię. Ciemna energia przyciągana przez masę z początku nie ma dużej prędkości „powrotu”. Lecz z czasem prędkość ta rośnie, osiągając taką siłę, że cała ta „armada”: ciemna energia oraz cała masa wszechświata, pędzi z powrotem ku centrum. I to, te centrum, jest końcowym momentem tego Megacyklu. Nowy, następny wybuch jest początkiem następnego. Tak więc, to ten ruch w tę i z powrotem, jest podstawą naszego wszechświata. Jest to dopiero początkowy etap długiego procesu – zaprezentowanie pewnej idei. Poddając ją weryfikacji liczę na wytknięcie ewentualnych błędów, słabych punktów. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
1 na 1 | sceptymucha (moderator, 11470 punktów) | Wszystko pięknie, tylko, że to co najwyżej fantastyka naukowa - opisana już zresztą, np. "Głos Pana" Lema rozdział XVII, 216 strona w starym wydaniu. Przydałoby się dodać artykuły, wyliczenia, cokolwiek ścisłego do przedstawionego rozumowania. Przenoszę do Bazgrołów zatem.
Pozdrawiam
Karp żyje, więc ma prawo do życia! Nie naruszajcie tego prawa!
|
|
 | Grzegorz z Koszalina (102 punktów) (zablokowany) | OK. Dzięki.
|
|
4 na 4 | Kowalska (14008 punktów) | >Cały ten proces porównałbym do kosmicznego perpetuum mobile - samonapędzającej się machiny, która, raz po raz, wybucha i kurczy się tworząc Megacykl.
Andrzej Sapkowski nazwał to bardziej swojsko. Mianowicie "Wieczystym Ruchadłem".
"Nie jesteście Kowalska procesem ewolucji. Was w ogóle nie ma! " Drugi List R. Dawkinsa do Kowalskich 8, 25.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|