Racjonalista - Strona głównaDo treści
Wojna ateistów z Bogiem czy wojna z Projektem?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Bazgroły
NapisanoAutorTytuł
13-04-2011 13:26czepialski (18 punktów)
(zablokowany)
Wojna ateistów z Bogiem czy wojna z Projektem?
Ocena 1 na 1
Udowadnianie istnienia projektu, a udowadnianie istnienia projektanta.

„Obecnie wszelkie dyskusje o głównych teoriach i eksperymentach w tej
dziedzinie [samoistnego powstania zycia] albo utykają w martwym punkcie, albo
kończą się przyznaniem do niewiedzy” (Klaus Dose z Instytutu Biochemii Moguncja.).

Double standards (znany także jako special pleading)

"Ten błąd powstaje zawsze wtedy, gdy w sposób uzasadniony nie stosujemy do
swego rozumowania zasad, jakich wymagamy od rozumowania innych. Ateiści i
racjonaliści często popełniają ten błąd.


Nie mamy dowodu na to, że życie na ziemi stworzył jakiś transcendentny kreator
(Bóg), zatem życie na ziemi powstało przypadkowo (jednakże na to ostatnie
także nie mamy przecież dowodów, zatem osoba wypowiadająca tego typu
stwierdzenie – bardzo częste zresztą u ateistów – obala zarazem swe własne
stanowisko i popełnia błąd logiczny double standard).".



Argumentacja jest bardzo logiczna, ale przygladajac się tej definicji
bliżej zauważamy , że argumenty działają w dwie strony ( i na korzyść
zwolenników ID , jak i na korzyść ewolucjonistów/ateistów):

Jednak jest tutaj ukryty MOCNY haczyk rozkładajacy ateistów na łopatki,
którego chyba jeszcze do tej pory nikt nie zauwazył (a jak ktoś ten bład
namierzył , to ja nic o tym nie wiem). Bład opiera się na nieprawidłowym i
nienaukowym wnioskowaniu ateistów. Ponieważ , kiedy stawiają zarzut: "Nie mamy
dowodu na to, że życie na ziemi stworzył jakiś transcendentny kreator (Bóg),
zatem życie na ziemi powstało przypadkowo", to tym samym ewentualnie mogą
NAJWYZEJ postulować to , że nie ma DOWODU na to , iż to Bóg stworzył życie , a
nie na to że nie zostało ono ZAPROJEKTOWANE !

INNYMI słowy: jeżeli jakiś obiekt w naszym Wszechświecie ma WSZELKIE cechy
układu umyślnie zaprojektowanego , to nawet jeżeli NIGDY, PRZENIGDY nie
dowiemy się kto jest AUTOREM tego projektu to i tak nie wyklucza, I NIE MOZE
wykluczyć, fakt ten automatycznie tego, że obiekt ten został PRZEZ KOGOŚ
zaprojektowany.



ATEIŚCI//EWOLUCJONIŚCI: Nie potrafią obalić dowodów (wynikajacych z
doświadczenia; nie zas wiary) w sposób naukowy i doświadczalny tego , że żywa
komórka została zaprojektowana błąd logiczny :"Fallacy of exclusion": Ten
błąd logiczny powstaje wtedy, gdy ktoś pomija jakąś ważną informację, która
podkopuje jego wnioskowanie.), więc EWIDENTNIE w tym przypadku wykręcają się
Bogiem, używając go jako Boga do 'łatania dziur (swojej niewiedzy!)'.
Ewolucjoniści zamiast podejmować wyzwania empirii koncentrują się na
zjawiskach i zdarzeniach , które metodzie naukowej się nie podlegają i tutaj
usiłują szukac usprawiedliwienia dla swojej bezradności!

Zamiast argumentować: "wniosek o umyslnym zaprojektowaniu zycia jest
pozbawiony podstaw , poniewąż badania i eksperymenty wykluczyły taką potrzebę"
; ateiści twierdzą: "życie nie zostało zaprojektowane ,ponieważ nie można
udowodnić istnienia Boga. Czyli mamy tutaj klasyczny przykład odpowiedzi nie
zwiazanej z istoną pytania ("Ignoratio elenchi": Ten błąd logiczny ma różne
formy, jednak cechą wspólną ich wszystkich jest coś, comożna określić jako
zboczenie z tematu, skierowanie dyskusji lub rozumowania na niewłaściwe tory
(odmiana:"red herring.").

Za osobistą impotencję intelektualną ,która paraliżuje ich zdolności w
dziedzinie możliwości naukowego/naturalistycznego uzasadnienia dla teorii
samoistnego powstania życia ateiści zwalają winę na ludzi , którzy wierzą iż
życie stworzył Bóg!



1)NAUKA zajmuje się badaniem tego ,co jest nauce dostępne i podlega
narzedziom badawczym ,
jakimi ona dysponuje.

2)NA PODSTAWIE tych badań i przy zastosowaniu odpowiednich procedur i modeli
teoretycznych (bez stawiania założeń nie można przeprowadzić prawidłowego
dowodzenia) nauka dochodzi (w stopniu dalszym lub bliższym) do prawdy, lub po
prostu przyznaje się do niewiedzy.

3)ISTNIEJĄ 2 koncepcje pochodzenia życia: 1) Na drodze spontanicznej
,przypadkowej, (SAMOdziejnej) syntezy. 2) Poprzez projekt i konskrukcję.

4) Z dotychczas przeprowadzonych badań wynika , że najprostsza żywa komórka
(maszyneria transkrypcyjno--translacyjna) ma WSZELKIE cechy układu
zaprojektowanego umyślnie (jak to ujął Richard Dawkins), co zostało dodatkowo
potwierdzone:

-Teoretycznym testowaniem teorii alternatywnych.

-Testowaniam doświadczalnym w laboratoriach całego swiata (Miller, Szostak
,Orgel, Shapiro i. in..).

WNIOSEK- Żywa komórka nie powstaje SAMOistnie = ZYCIE ZOSTAŁO ZAPROJEKTOWANE.

DLACZEGO: ponieważ obiekty , które mają WSZELKIE CECHY UKŁADU ZAPROJEKTOWANEGO
muszą mieć swojego projektanta (a jeżeli ktoś twierdzi , że dany układ nie ma
takich cech, ponieważ nie ma na nim etykietki : "made in heaven", to popełnia
błąd logiczny opisany na poczatku tego tekstu.

Jeżeli więc [wbrew doświadczeniu] nie zgadza się z tym oczywistym wnioskiem o
potrzebie zaprojektowania żywej komórki , to ciężar dowodzenia leży po jego
stronie. Po prostu musi wykazać ,że dany układ powstaje w wyniku czysto
naturalnych (bez udzialu projektanta) procesów.

Czyli na podstawie tego, CO NAUKA DOTYCHCZAS USTALIŁA POPRZEZ ZAKROJONY
NA SZEROKĄ skalę program badawczy, bazując na PODSTAWIE tego , co już wiemy, a
nie tego, czego się BYC MOŻE dowiemy w przyszłości;
śmiało możemy wnioskować o projekcie życia i stoi za nami wieloletnie
doświadczenie całych pokoleń badaczy!


*1) Ateistyczni aktywiści nie chcą się zgodzić na wymogi LOGICZNEGO myślenia i
wnioskowania o projekcie życia. Zamiast tego nawołują do zachowania optymizmu
i nadziei na przyszłość, to znaczy licząc na potęgę ludzkiego rozumu ,który w
przyszłości wyjaśni to czego w dniu dzisiejszym wyjaśnić nie można. Tym samym
wykraczają oni poza dostępną METODĘ NAUKOWĄ (błąd logiczny: "Argument to the
future .".).

a) Ateiści zapewniają ponadto: "przeszłości mogły istnieć odmienne prawidłości
przyrody niż dzisiaj, które bardziej sprzyjaly spontanicznemu powstaniu życia.
Dlatego to, czego mimo usilnych starań nie udaje nam się udowodnić dzisiaj,
mogło mieć miejsce w odległej przeszłości [dawno, dawno temu , za górami za
lasami](Błąd logiczny : "Hypothesis contrary to fact".).

-Często się też przy takiej okazji zapewnia o dużej roli zjawisk losowych
(przypadkowych) ,co jest kolejnym poważnym (zwodzicielskim) błędem logicznym w
obrębie tej argumentacji [*przypis: 2].


*2) Aby uwiarygodnić swoje zapewnienia i obietnice ateiści uciekają się do
odwoływania się do nieadekwatnych analogii, powołują się na inne naukowe
zagadki z przeszłości ,które w końcu zostały wyjaśnione (np. mawia się:
"człowiek zawsze marzył , żeby wznieść się w powietrze jak ptak, wielu
próbowało , wielu uważało , że to niemozliwe aż w końcu się powiodło!". I
dodają: "tak będzie niewątpliwie z biogenezą ; nauka rozwiąże kiedyś zagadkę
naturalnego (SAMODZiejnego) pochodzenia życia" ((2) Błąd logiczny: "False
analogy").


*3) Ateiści ciągną: "Nauka już nie raz dowiodła swojej siły i odniosła W
PODOBNY sposób zwyciestwo nad ciemnotą i zabobonem!" ((3)Błąd logiczny
:"Reductio ad absurdum (slippery slope).").




ad:1)
Argument to the future (znany też jako appeal to the hope lub untestability
fallacy)
"Błąd ten popełnia się, gdy się twierdzi, że coś w przyszłości uda się
wykazać, choć teraz jest to niemożliwe. Ateiści i racjonaliści często stosują
tego typu nielogiczne argumenty.
Nauka w przyszłości wyjaśni otaczający nas świat do końca, dlatego nie
potrzebujemy już religii, która w zasadzie nic nam nie wyjaśnia.


W przyszłości nauka udowodni, że życie powstało zupełnie przypadkiem. Nie
będziemy musieli już wtedy tłumaczyć, że stworzył je Bóg.


Warto zauważyć, że taki błąd logiczny często pojawiał się także w publicystyce
medialnej na temat wejścia Polski do UE. Jednym z najczęściej podawanych
pozornych uzasadnień dla naszego wejścia do UE było to, że kiedyś zobaczymy
(lub nasze dzieci czy dopiero wnuki zobaczą), iż się nam to jednak opłaciło.
Oczywiście autorzy takich stwierdzeń (w tym wielu członków naszego
społeczeństwa, którzy powtarzali ten slogan) popełniali błąd logiczny argument
to the future.".



ad:a)
Hypothesis contrary to fact

"Błąd tego typu powstaje wtedy, gdy ktoś argumentuje na podstawie tego, że
coś mogło się zdarzyć, choć jednocześnie nic nie wskazuje na to, że tak się
zdarzyło, lub nawet coś temu przeczy.".


ad:2)
"False analogy (zwany również boolean).

Ten błąd powstaje wtedy, gdy argumentujemy za pomocą analogii, która jest
nieadekwatna.

Jest to tzw. weak analogy. Rozumowanie to jest jednak dokładnie takim samym
błędem logicznym jak choćby to rozumowanie:


a) Jan jest ssakiem,

b) Azor jest ssakiem,

c) zatem Jan jest Azorem.".


ad:3)
Reductio ad absurdum (slippery slope)

"Błąd ten powstaje wtedy, kiedy za pomocą uproszczenia sprowadzamy całość do
jakiejś części, tworząc jej karykaturalny obraz, mający niewiele wspólnego z
rzeczywistością. Błąd ten powstaje także wtedy, gdy uznajemy, że coś jest złe
tylko dlatego, że czasem akcydentalnie wiąże się na pozór z czymś, co z kolei
na pewno uznajemy za błędne (jednak wcale to z tego nie wynika).


1)Jeśli dziś uwierzymy w Biblię, to czy jutro mamy wierzyć w to, że ziemia
jest płaska?


2)Jeśli dziś uwierzymy w Biblię, to czy mamy też uwierzyć, że Bóg stworzył
świat w 6 dni?


3)Jeśli dziś w szkołach wprowadzimy kreacjonizm, to jutro będziemy musieli
zacząć w nich uczyć o płaskiej ziemi. ".



ad:1)Biblia tego nie naucza.

ad:2)Biblia tego nie naucza.

ad:3)Kreacjonizm (biblijny) tego nie naucza.



[*przypis: 2]:
"Jeżeli personifikuje się ‘przypadek’, mówiąc o nim jak o sile sprawczej, (…
to w sposób nieusprawiedliwiony zamienia się pogląd naukowy w koncepcję na
poły religijną, mitologiczną” — zauważył biofizyk Donald M.MacKay. Robert
C.Sproul: „Ponieważ nieznaną przyczynę już od dawna nazywa się ‘przypadkiem’,
ludzie zaczynają zapominać, że właśnie taki sens nadano temu słowu. (… Dla
wielu osób założenie: ‘przypadek to nieznana przyczyna’, zamieniło się w
przeświadczenie, że ‘przypadek jest przyczyną’” ( błąd ten wchodzi w zakres
błędu logicznego: "Hypothesis contrary to fact" :Błąd tego typu powstaje
wtedy, gdy ktoś argumentuje na podstawie tego, że coś mogło się zdarzyć, choć
jednocześnie nic nie wskazuje na to, że tak się zdarzyło, lub nawet coś temu
przeczy).).



PODSUMOWANIE I SZERSZE UZASADNIENIE:

"Nagromadzenie danych to nie jest jeszcze nauka."
— Galileo Galilei (Galileusz)

Innym błędem (a właściwie błędami) logicznym (i zwodzicielskim "argumentem".)
ateistów/ewolucjonistów jest usiłowanie uzasadniena tezy o prawdziwości
założenia SAMoistnego powstania żywej komórki na podstawie małej ilości
obserwacji i eksperymentów: : "Non-support": Błąd ten powstaje zawsze wtedy,
gdy ktoś wyciąga jakiś wniosek na podstawie zbyt małej ilości przesłanek lub
na podstawie przesłanek, które są dobrane tendencyjnie. (w powiązaniu:
"Secundum quid":Błąd ten powstaje zawsze wtedy, gdy ktoś uogólnia coś na
podstawie jednostkowych przypadków).

Oto przykłady: Na dowód, że w przeszłości życie mogło powstać samorzutnie,
często przytaczany był [ jest] eksperyment, który Stanley Miller przeprowadził
w roku 1953. Eksperymenty Millera miały wspierać hipoteże rosyjskiego chemika
Oparina. Wielu znanych biologów (ewolucjonistów) oponowało wobec hipotezy
Oparina, rzekomo popartej eksperymentem Millera, argumentując, że jest ona
błędna: np. profesor biologii Lynn Margulis : „[Najmniejsza bakteria] o wiele
bardziej przypomina ludzi niż mieszaninę związków chemicznych, otrzymaną przez
Stanleya Millera, gdyż ma już owe właściwości [biochemicznego] systemu. Toteż
mniejsza odległość dzieli
bakterię od człowieka niż ową mieszaninę aminokwasów od bakterii”.

Tego typu szczere wypowiedzi fachowców, które uzmysławiały ludziom przepaść
dzielącą najprostszy znany organizm komórkowy z tym ,co Miller uzyskał w
swoim eksperymencie nie podziałały na ewolucjonistów/ateistów i wbrew logice
oraz empirii utrzymywali oni przez całe dziesieciolecia, w głowach prostego
ludu, rzekomą prawdziwość jawnie falszywej i sfalsyfikowanej hipotezy Oparina,
oraz prezentowali w fałszywym świetle wymowę eksperymentow Millera.

Hipoteże Oparina/Millera odrzucono dopiero wówczas, kiedy uczni odkryli
rybozymy, to znaczy cząsteczki złożone z RNA , które mają zdolności
katalityczne (enzymatyczne). Wybuchł entuzjazm i głośno zaczęto pisać o
wątpliwościach , które podnosili już od dawna uczciwi uczeni (w tym
kreacjoniści), to znaczy dotyczące dylematu: "kura czy jajo" (co powstało
najpierw : RNA, DNA, czy bialka?).

Wcześniej ateiści wpominali o tym problemie , ale w taki sposób , że każdy
niezoriętowany bagatelizował ten istotny problem, a dzieci z lekcji biologii
wprost pod strzechy zanosiły nowinę , że nauka wie jak powstało życie. Że
amerynański naukowiec S. Miller swoimi doświadczeniami potwierdził teorie
rosyjskiego chemika Oparina.

Kiedy odryto rybozymy (RNA-enzymy o pewnych zdolnościach do kakalizowania
reakcji chemicznych. Zdolnościach bardzo wyolbrzymianych.) zaczęto nagle z
entuzjazmem głosić , że "OGROMNA PPRZESZKODA" na drodze spontanicznej syntezy
życia (dylemat: "kura czy jajo") została w końcu pokonana i w efekcie na
wyjasnienie poczatków życia zaproponowano hipotezę ,którą 'ochrzczono' : "ze
Swiata RNA"-co skutkowało tym , że hipoteza Oparina wyladowala na smietniku nauki.

Jak hipoteza Oparina ,tak i hipoteza: ze "Swiata RNA" była latami utrzymywana
w umysłach 'prostego ludu', aż NAGLE pojawiła się nowa koncepcja i NAGLE
'prosty lud' dowiedział się o wszelkich mankamentach związanych z hipotezą
"Swiata RNA", która do tego czasu wszystko elegancko "wyjasniała"! ("Nagłe
pojawienie się dużych samokopiujących się cząsteczek, takich jak RNA, jest
niemal niemożliwe. Życie powstało raczej jako sieć wzajemnie oddziałujących
małych cząsteczek, sterowana przepływem energii ROBERT SHAPIRO[ “Świat nauki”,
lipiec 2007, nr 7 ])".

Zanim hipoteza "Swiata RNA" okazała się nieprawdą (co stało się z dnia na
dzień, jak i w przypadku hipotezy Oparina/Millera) rózni uczni sygnalizowali
poważne trudności z nią związane, ale ateistyczny świat naukowy był na te
sygnały głuchy. NP.: Biochemik, Gerald Joyce, uznał, że RNA nie nadaje się do
roli pierwszych składników życia (....)Joyce wierzy, że świat RNA poprzedzał
świat DNA, ale uważa, że przed RNA musiały istnieć pewnego rodzaju żywe
komórki. ".

Takie wątpliwości były jednak nie godne poważnego rozważenia przez ateistów ,
ponieważ rodziły poważne konsekwencje dla samej hipotezy , która zasłyneła z
ominięcia dylematu w rodzaju: "kura czy jajo" odnośnie wczesniej uznawanej
hipotezy Oparina. Takie hipotezy zakładały, iż prekursorem życia opartego o
samo RNA, hipotetycznEGO 'ryboorganizmu' musiałaby być jakaś forma
(prymitywnego) komórkowego replikatora, to znaczy zycia jeszcze bardziej
uproszczonego niż postulowany 'ryboorganizm'.

A więc znowu zabrnięto w ślepą uliczkę, ponieważ z rozważań teoretycznych i
doświadczeń winikało (i w dalszym ciągu wynika.) to, co było wiadome już od
czasów Pastera, to znaczy ,że życie może pochodzić od już istniejacego zycia!
Innymi słowy jak bumerang powrócił dylemat w rodzju :"kura czy jajo".
Niespodziewanie na ratunek (tymczasowy) przyszedł Robert Shapiro, emerytowany
weteran w dziedzienie badań nad pochodzeniem życia. Zaproponował on (wziętą z
sufitu , ponieważ nie potwierdzoną ani przez dobry model teoretyczny czy w
jakikolwiek sposób doświadczenie) koncepcję: "Najpierw metabolizm".

Sam Shapiro w swoim (krótkim i prostym) artykule (“Świat nauki”, lipiec 2007,
nr 7 ) uczciwie przedstawił braki swojej hipotezy i nakreślił ją raczej jako
ciekawostkę , luzną koncepcję. Np. pisał , że nawet jak takie metaboliczne
cykle protokomórkowe mogły kiedykolwiek zaistnieć ,to trudno sobie wyobrazić,
jak mogła zaistnieć możliwość 'przeskoku' od takiego "samo-metabolizującego
protobionta" do komórki złozonej z RNA.

Ale ateistyczna elita ewolucjonistów nie była tak sceptyczna jak sam odkrywca.
I 'nakreslone na kolanie' luzne rozważania Roberta Shapiro stały się nagle
'prawdą naukową' i nagle pojawiły się publiczne doniesienia; jak to nowa
wspaniała koncepcja weterana nauki o abiogenezie: Roberta Shapiro rozwiązuje
wielki dylemat związany z koncepcją 'Swiata RNA'. "Nareszcie znamy prostszy
prekursor życia, od którego mógł wyewoluować ryboorganizm"! Przy okazji-jak
gdyby nigdy nic-oznajmiono 'prostemu ludowi' o poważnych wątpliwościach ,
które dotyczyły już od jakiegoś czasu koncepcji "Swiata RNA". Wczesniej o tych
faktach wiedziała tylko elitarna grupa strażników 'jedynego i słusznego
światopogladu'. Wiedzieli tez o tym inni uczeni, ale woleli siedzieć cicho.
Jeżeli natomiast ktoś się wychylił, to w zalezności od statusu naukowego był
albo ignorowany , alebo po prostu obrzucany błotem.

Za jakiś cza Jack Szostak i inni przeprowadzili ciekawe eksperymenty. Choć
podobne eksperymenty były już przeprowadzane, to jednak te były w pewien
sposób wyjątkowe. Szostak i ekipa uzyskali pewien rodzaj tłuszczu , ktory w
pewnych warunkach tworzy pęcherzyki tłuszczowe (podobne do tych , które
pływają w rosole), ktore ponadto potrafią się łączyć w wieksze (zlewać) i po
przepuszczeniu przez pewien rodzaj filtra (lub kiedy 'urosną' do pewnej
granicy) spowrotem dzielić na mniejsze pecherzyki.

Entuzjazm wybuchł kiedy się okazało , ze większe czasteczki, jak małe
fragmenty RNA, mogą przez błony tych pecherzyków przenikać do ich wnętrza.
Uczeni stwierdzili , że mają do czynienia z prymitywną replikacją (tych
pecherzyków) oraz doszli do wniosku , że koncepcja 'Swiata RNA' wcale nie jest
taka głupia i że (po odpowiedniej modyfikacji) należy ją ułaskawić, zwłaszcza
, że koncepcja "Najpierw metabolizm"- ze względu na liczne mankamenty z nią
związane-nie jest koncepcją prawdziwie wiarogodną (oczywiście te wnioski,
ktore podano do wiadomości 'prostego ludu', pojawiły się na ustach ateistów
nagle, ni z gruszki ni z pietruszki.).

Jak wspomnianiałem owe pecherzyki, które się łaczyły i dzieliły, mogły
'zagarniać' pływajace w ich okolicach monomery i małe polimery, jak czasteczki
RNA (i inne 'śmieci'). Kiedy już 'nazbierały' tych róznych fragmentów i kiedy
nastepnie kilka mniejszych pecherzyków łaczyło się w jeden wiekszy ,to
wszystkie zawarte ( 'złowione') w nie cząsteczki RNA gromadziły się w tym
jednym większym pęcherzyku. Natomiast , kiedy ten pęcherzyk rozpadał się na
większą ilość mniejszych pęcherzyków, to część tych "zanieczyszczeń" była
ilosciowo rozdzielana do tych 'potomnych' pecherzyków. Jak to wszystko, efekty
własnych doświadczeń skonemtował Jack Szostak? Zobaczmy: "Wyniki tych prac
nie zostały na razie opublikowane - ale w czasie swojego wystąpienia na
International Conference on the Origin of Life we Florencji Szostak opisał,
jak jego zespołowi udało się sprawić, by //*protokomórki zawierające
informacje genetyczną zaczęły się replikować*\\. *Owo powielanie nie jest na
razie w pełni autonomiczne, nie mamy więc do czynienia z prawdziwym "sztucznym
życiem"* - ale na pewno przybliża nas to do momentu, w którym uda się
przekształcić substancje chemiczne w organizm biologiczny."

Przyjrzyjmy się teraz logice na której Szostak zbudował swoje komentarze:

"//*Protokomórki zawierające informacje genetyczną zaczęły się replikować*\\"

To powyższe sformułowanie Szostaka , to klasyczny przyklad jak przez używanie
nieodpowiedniego języka można przypisać doświadczeniu wymowę , której ono nie
ma i nigdy nie miało: "protokomórki zawierające informację genetyczną"-jak te
pęcherzyki okreslił Szostak- kojarzą się laikowi z prostszymi , żywymi
komórkami , które mogły powstać SAMoistnie i dać początek życiu obecnemu!
Szostak "zapomniał" tylko dodać , że ta "informacja genetyczna" jest
informacją genetyczną tylko dlatego , że takie same cząsteczki są nosnikami
informacji genetycznej w PRAWDZIWYCH ZYWYCH ORANIZMACH! Natomiast w tym co
wymodził Jack Szostak są to zwykłe bezużyteczne genetyczne śmiecie/
pozostałości , które przypadkowo zanieczyściły tłuszczowe pecherzyki!

A ta rzekoma "replikacja", która polega na rozpadzie wiekszej kropelki
tłuszczu na kilka mniejszych ma miejsce czasami w naszych talerzach z rosołem
i z prawdziwą replikacją DNA, czy raczej prawdziwymi procesami podwojenia
błony komórkowej u prawdziwych zywych komórek nie ma nic wspólnego, ma tyle do
wspólnego co kamień z ropuchą. No ale takie uczone i wielkolotne określenia ,
jak "autokatalityczne błony" rzeczywiście mogą robić nieprzejednane wrażenie,
zwłaszcza na ludziach , którzy nie maja pojecia o złożoności i precyzji
procesów, które zachodzą w prawdziwych organizmach żywych. Szostak wprawdzie
dodał:

"*Owo powielanie nie jest na razie w pełni autonomiczne, nie mamy więc do
czynienia z prawdziwym "sztucznym życiem"*"

"Nie mamy do czynienia z prawdziwym sztucznym zyciem", jest to wypowiedz
która ma uczciwie pokazywać prawdziwy status tych doświadczeń, ale w
połaczeniu z poprzednim zdaniem jest ona bardzo zwodnicza. Laik odniesie
wrażenie , że nie chodzi o "prawdziwe sztuczne życie", takie jak wspólczesne
bakterie , ale jednak mamy do czynienia z jakąś FORMĄ ŻYCIA nie takim ,
jakie znamy dzisiaj, ale jednak z życiem!

Pózniej wypowiedz Jacka Szostaka wystarczyło okrasić komentarzem: "ze względu
na brak dobrej definicji życia nie możemy stwierdzić czy to , co uzyskał
Szostak jest nieżywe". Fakt pozostaje jednak faktem , że to co naprawdę żyje
(np. bakterie) i czego istnienie usiłuje się uzasadnić na kanwie hipotez
SAMOdziejstwa, przy przeprowadzaniu odpowiednich eksperymentów, eksperymenty
Szostaka nie uzasadniają. Bez względu na to jak byśmy nie nazwali
'pęcherzyków Szostaka' zagadka SAMOdziejnego pochodzenia życia dalej pozostaje
zagadką!

Swój zuchwały wywód Jack Szostak kończy słowami: "Ale na pewno przybliża nas
to do momentu, w którym uda się przekształcić substancje chemiczne w organizm
biologiczny".



Po niedługim jednak czasie, jak to juz kilka razy miało miejsce, nastapiło
wydarzenie bardziej "doniosłe" niż eksperyment Jacka Szostaka- i emocje nieco
opadły. I nagle zaczęło się mówić , jakby do tego oczywistego wniosku nie
można było dojść od razu i o tym oznajmić, że to co uzyskał Jack Szostak w
swoich eksperymentach nie wyjaśnia wielu aspektów związanych z abiogenezą
(oczywiście niezorientowany wyciagnie z tej wypowiedzi wniosek , że choć "nie
wyjasnia wielu aspektów abiogenezy", to jednak wyjasnia jakiekolwiek , a może
i większość. Co jest oczywiście wierutnym kłamstwem i nonsensem!).

Zaczęto głosić że "materiał" genetyczny zawarty z "protokomórkach" jakie
uzyskał Szostak nie replikuje się tak , jak w prawdziwych komórkach. Że błony
nie są syntetyzowane przez złozone kompleksy enzywmatyczne, jak w prawdziwych
komórkach, które same z resztą są kodowane przez DNA (materiał genetyczny
prawdziwych komórek), a tylko substraty (a właściwie gotowe błony) są
dostarczane z zewnątrz. I że taki układ nie stanowi zbyt dobrego punktu
wyjscia odnośnie rozważań o początkach zycia.

A co, z dnia na dzień, skłoniło naszych ateistów do tak szczerych wyznań? Otóż
inna grupa naukowców na bazie starych doświadczeń, przy wykorzystaniu
własciwości łańcuchów RNA do spontanicznego , komlementarnego, łączenia się i
rozdzielania (podczas naprzemiennego ogrzewania i oziębiania otoczenia , w
którym się te łańcuchy umieści [denaturacja i renaturacja RNA. Właściwości (w
przypadku 'pokrewnej' czasteczki DNA) wykorzystywane w technice PCR])
zaprojektowała i przeprowadziła bardzo interesujący eksperyment.

Na czym polegała rewelacyjność nowego doświadczenia? Otóż udało się
skonstrułować rybozym złożony z dwóch podjednostek, który "przyciągał [na
zasadzie komplementarnego łaczenia się zasad.]" dwie takie same podjednostki ,
które po połączeniu się z nim; łączyły się w kolejny rybozym złożony w dwóch
podjednostek, a zarazem katalizowały łaczenie się tego 1 rybozymu. W tym
procesie wykorzystano dwie zdolności RNA już wczesniej poznane: 1) zdolności
do komlementarnego i spontanicznego łączenia się 2 łańcuchów RNA bez udziału
enzymu. 2) do katalizowania; łaczenia się w większe cząsteczki RNA cząteczek
mniejszych (to znaczy do ligacji).

"Dokładnie rzecz biorąc, replikujący się system składał się z dwóch enzymów –
a każdy z nich z dwóch podjednostek. Enzymy działały na siebie jak
katalizatory, skłaniające się wzajemnie do syntetyzowania swoich replik.
Proces ten zachodził cyklicznie – pierwszy enzym wiązał dwie podjednostki
tworzące drugi enzym i łączył je ze sobą, by stworzyć nową kopię drugiego
enzymu, podczas gdy drugi enzym robił to samo z podjednostkami pierwszego
enzymu. Taka współbieżna replikacja potrzebuje tylko niewielkiej ilości obu
enzymów i stałego dopływu podjednostek, by działać bez końca.".

To zaplanowane inteligentnie doświadczenie przeprowadzano w urzadzeniu, które
nazywa się "termocyklerem" [lub amplifikatorem]. Kiedy temperaturę podnoszono
rybozymy się rozdzielały ("topniały"), kiedy temperaturę obniżano, to dwa
powstałe w pierwszym cyklu rybozymy przyłaczały kolejne podjednostki i w
efekcie kolejnego cyklu powstawały już 4 takie rybozymy (pózniej 8, 16, 32
itd.). Należało jednak nieustatnie dodawać do tego układu złożone i
zaprojektowane podjednostki (to znaczy gotowe łańcuchy RNA.).

Eksperyment rzeczywiście bardzo, bardzo ciekawy, ale czy dla dowodzenia
SAMoistnej możliwości powsatnia zycia użyteczny?

Biorąc pod uwagę przechwałki autorów doświadczenia przeciętny laik, zastaszony
tyranią autorytetu ateistycznej nauki, prawdopodobnie dałby się przkonać. Ale
nie ktoś , kto choćby pobieżnie rozumie procesy biochemiczne zachodzące
podczas prawdziwej replikacji , która ma miejsce w prawdziwych zywych organizmach!

Jeden z autorów eksperymentu powiedział: "System taki jest w stanie przenosić
i zachowywać molekularnie zakodowaną informację i zmieniać ją w procesie,
który jest ucieleśnieniem darwinowskiej ewolucji. Jak powiedziała Lincoln: „To
co mamy nie jest żywe, ale ma niektóre własności podobne życiu”. To ciężka
pigułka do przełknięcia dla kreacjonistów – czy trzeba lepszego dowodu na to,
że mechanizmy ewolucyjne są w stanie tworzyć nowe jakości?".

A na jakiej podstawie p. Lincoln wysnuł tak dalece idący wnioski? Wnioski,
które są oparte na doświadczeniu , które pokazuje typ ewolucji , który z
powstawaniem życia nie ma i mieć nie może nic wspólnego i to bez wzgledu na to
, jakich "nowych jakości" by nie naprodukował?

Przyjrzyjmy się tym doswiadczeniom na których Lincoln oparł swoje przechwałki
(i przy okazji nieomieszkał 'pokasać' kreacjonistów) : " [Badacze] Zaczęli
tworzyć kolejne pary enzymów o podobnych własności. Po zmieszaniu 12
współbieżnie replikujących się enzymów i odpowiedniego zapasu ich podjednostek
w jednym naczyniu, pozwolili im uczestniczyć w darwinowskich wręcz zmaganiach
o przetrwanie. Zazwyczaj enzymy replikowały się poprawnie, jednak bywały
sytuacje, w których jeden z enzymów „mylił się” i wykorzystywał podjednostkę z
innych replikujących się enzymów. Co najbardziej fascynujące, większość w ten
sposób rekombinowanych enzymów również była zdolna do samodzielnej replikacji
– aż wreszcie najlepsze replikatory zdominowały mieszaninę.".

Trochę wyżej wspomniałem , że ten typ replikacji nie przypomina w żaden sposób
replikacji , jaka się odbywa w prawdziwych komórkach żywych. W tych
prawdziwych komórkach (od bakterii do człowieka) replikację przeprowadza (a
właściwie przeprowadzają , bo tych enzymów jest kilka typów) złożony enzym
białkowy, który nazwano polimerazą DNA. Choć cały proces jest niezmiernie
złożony, to ja opiszę go tutaj pokrótce: "[za Wiki.] U bakterii replikacja
zaczyna się w ustalonym miejscu i postępuje bardzo szybko, z prędkością rzędu
1000 nukleotydów na sekundę. Polimeraza DNA działa jedynie w kierunku od końca
3' do końca 5' (czyli syntetyzuje nową nić w kierunku od 5' do 3'). Z tego
powodu jedna z nici jest syntezowana w sposób ciągły, druga (ta, którą
chcielibyśmy zsyntezować w przeciwną stronę) fragmentami (tzw. fragmenty Okazaki).

Kopiowanie podwójnej helisy DNA jest procesem złożonym. Proces dzieli się na
fazy inicjalizacji, elongacji (wydłużania) i terminacji. W kolistych
cząsteczkach DNA replikacja rozpoczyna się w miejscu inicjacji, o długości ok.
200-300 par nukleotydów. Aby replikacja przebiegła prawidłowo, podczas
rozdzielenia obu nici nie może dojść do zaburzenia ich struktury podstawowej
(I-rzędowej). Muszą także zostać spełnione następujące warunki:

matryca DNA musi zostać dokładnie odczytana [przez odpowiedni enzym:
"Polimerazy: enzymy mające zdolność syntezy nici komplementarnej na matrycy
pojedynczej nici kwasu nukleinowego. Polimerazy występują u wszystkich
organizmów żywych".].
dostępna musi być odpowiednia ilość wolnych nukleotydów,
podczas procesu musi zostać zachowana komplementarność nici.
U bakterii zakończenie replikacji następuje niemal automatycznie (po
skopiowaniu całego kolistego DNA, który jest pojedynczym replikonem). Do
terminacji dochodzi, gdy widełki replikacyjne replikonu natkną się na
specjalną sekwencję terminacyjną. "

A więc: 1) potrzebny jest odpowiedni enzym ,ktory posiadałby właściwości
biochemiczne umożliwiające mu łaczenie pojedynczych nukleotydów do gotowej już
matrycy DNA (czy RNA). 2) Odpowiednia ilość substratu (nukleotydów), to znaczy
odpowiednie ich stężenie w środowisku , gdzie ma odbywać się replikacja.

Czy obraz procesu jaki się wyjawia z tego opisu jest pod jakimś wzgledem
podobny do 'replikacji' , jaką opisałem na podstawie tego eksperymentu? W
eksperymencie replikatory rybozymowe składały sie już od samego początku z
dwóch długich (zaprojektowanych) łańcuchów RNA (podjednostek) i łączyły się na
zasadzie specyficznego powinowadztwa/komplementarności zasad. W prawdziwych
żywych organizmach to 'powinowadztwo' umożliwia zachowanie stabilności łańchów
polirybonukleotydowych (RNA) , jak i deoksyrybonukleotydowych (DNA), ale
replikacja odbywa się zupełniem na innych zasadach ,które opisałem wyżej. Do
tego typu replikacji potrzebny jest enzym , który "wyłapuje" pojedyncze
nukleotydy z otoczenia, selekcjonuje je (są 4 rodzaje zasad: A,C,G,T [w RNA
zamiast T jest U) i dopiero wówczas na zasadzie komplementarności dobudowuje
do łancucha matrycowego łańcuch potomny (A-T, G-C).
Jak wiec widzimy: ani sam dyskutowany proces (oparty na ryzobymowej
'replikacji' i ligacji) nie jest takiego rodzaju, żeby mógł stanowić punkt
wyjściowy dla ewolucji wiodącej do typu replikacji występujacej u
wspólczesnych organizmów żywych. Konsekwecje naja tutaj charakter domina. Więc
'ewolucja' , którą eksperymentatorzy przeprowadzili w laboratorium, z udziałem
tych rybozymów, nie może wieść do typu replikacji opartej na białkowym
enzymie i DNA (a nawet rzekomo wczśniejszej opartej na RNA) obecnej u
współczesnych organizmów żywych.

Choć proces replikacji w żywych komórkach wymaga niezwykle złożonego kompleksu
enzymatycznego (o którym sam każdy może sobie poczytać), to replikacja
pojedynczego łańcucha DNA może odbywać się przy udziale samej tylko polimerazy
DNA, oraz przy odpowiednim stężeniu tego enzymu i nukleotydów (które należy
dodać do tego układu). Takie procesy przeprowadza sie in vitro (poza
organizmem komórki-w sztucznie stworzonych warunkach.). Chodzi o tak zwaną
technikę PCR ("Łańcuchowa Reakcja Polimerazy"). Sam proces przypomina nieco
eksperyment , który obecnie rozważam ('replikację' rybozymowa'): [za Wiki.]
"Elongacja [POWIELANIE DNA-replikacja] – Na tym etapie zachodzi właściwa
synteza DNA i tym samym amplifikacja pożądanego genu. Podwyższenie temperatury
do około 72 °C powoduje utworzenie się na matrycy, z przyłączonymi do niej
starterami, kompleksu z polimerazą DNA, wskutek czego rozpoczyna się synteza
nici komplementarnej do matrycy. Reakcja ta trwa zwykle 30 sekund.

Następnie cykl powtarza się i w kolejnym etapie annealingu i elongacji jako
matryca mogą służyć wszystkie zsyntetyzowane dotychczas cząsteczki genu. W ten
sposób reakcja, dopóki substraty i enzym są w wystarczającej ilości, zachodzi
coraz szybciej, powodując coraz większy przyrost kopii genu na etapie elongacji.

Gdyby wydajność metody była stuprocentowa, po n cyklach reakcji z jednej
cząsteczki można by uzyskać 2n cząsteczek. W praktyce wydajność procesu jest
mniejsza, co nie zmienia faktu, że metoda PCR pozwala na geometryczne
zwielokrotnienie pożądanego łańcucha DNA. Konwencjonalna technika PCR pozwala
na namnażanie łańcuchów DNA o maksymalnej długości ok. 10 kpz.".

Bardzo ciekawy i pożyteczny eksperyment i pod pewnymi wzgledami podobny do
rozważanego eksperymentu z 'ryboreplikatorami', które omawiam. 1) Matrycowa
nić DNA. 2) w odpowiedniej temperaturze polimeraza się do niej przyłącza i
przy wykorzystaniu wolnych nukleotydów; selekcjonuje je i dobudowuje
odpowiednie pojedynczo do łańcucha matrycowego (tworząc na niej łańcuch
komplementarny.). 3) po podwyższeniu temperatury zreplikowane łańcuchy się
rozdzielają, po czy ponownie do nich przyłaczają sie polimerazy i dobudowują
do nich nowe komplementarne łańcuchy. I tak długo można to prowadzić, poprzez
odpowiednią manipulację srodowiskiem , aż nie wyczerpią się substraty, czyli
nukleotydy.

Technika PCR jest najbardziej uproszczonym typem replikacji, identycznym
jednak jak te w organizmach żywych, w dodatku przeprowadzanym poza
środowiskiem komórkowym. Opisałem go dla jeszcze wiekszęgo zobrazowania róznic
pomiędzy eksperymentem z 'rybozymami replikatorami' oraz prawdziwą replikacją
DNA, jakie mają miejsce w analogicznych/sztucznych warunkach.

Są to procesy tak odmienne i opierające się na tak róznych zasadach , że nie
ma żadnej możliwości aby jeden mógł się wywodzić od drugiego. Nikt nigdzie nie
pokazał jak złożone z dużych łancuchów rybozymy , które do własnego powielania
potrzebują takich samych komplementarnych łańcuchów mogły przeewoluować w
enzym białkowy (lub nawet 'rybozymowy', choć to amożebne, żeby taki
rybozym-polimeraza mógł robić replikację na wzrór bardzo skutecznej polimerazy
DNA, czy polimerazy RNA), który robi replikację na pojedynczym lańcuchu DNA
(czy RNA), przy wykorzystaniu pojedynczych nukleotydów. INNYMI słowy: te
eksperymenty w żaden sposób nie potwierdzają tezy , że życie i specyficzny dla
niego typ replikacji mogły się rozwinąć w sposób SAMOistny. To co
zaobserwowano podczas tych badań nie stanowi nawet karykatury
(zakladanej)ewolucji życia!

Postulowane przez ateistów i mylące "podobieństwa" nie tkwią w samych
procesach dwóch rodzajów replikacji, które tutaj rozważalem , ale w
IDENTYCZNEJ nazwie, jaka nadano tym odrębnym procesom ("replikacja",
"replikatory", "coraz skuteczniejsze replikatory RNA"). Czyli znowu mamy do
czynienia z nadużyciem: 1) polegającym na przypisaniu doswiadczeniu innej
wymowy niż ono w rzeczywistości posiada. 2) wprowadzeniu w błąd poprzez
używanie identycznego słownictwa na okreslenie dwóch róznych, niepowiązanych
procesów. Czyli jak w przypadkach poprzednich np.: Jacka Szostaka i jego
eksperymentów historia sie powtarza: "stary dobry numer z rękawicą".

A jak podsumowują efekty swoich badań sami badacze?:

"Początki (sztucznego) życia?" " 1) Według badaczy ich odkrycie pokazuje, jak
mogły wyglądać mechanizmy, które zapoczątkowały życie. 2) Oczywiście nie
sposób ustalić, jak faktycznie to wyglądało w złożonym chemicznie środowisku
praoceanu – dlatego biolodzy poszukują odpowiedzi na powiązane z tym pytanie:
jak stworzyć sztuczne życie w laboratorium? „Nie chcemy przewijać do tyłu
taśmy, lecz to co odkryliśmy, może powiedzieć nam jak rozpocząć prace nad
emergencją życia w warunkach laboratoryjnych” – stwierdziła Tracey.".

Bardzo nieprecyzyjna wypowiedz. Laik może wyciagnąć z niej kilka wniosków na
kilka sposobów. Np.: 1) "Według badaczy ich odkrycie pokazuje, jak mogły
wyglądać mechanizmy, które zapoczątkowały życie. "-wypowiedz ta sugeruje , że
tak mogły wygladać poczatki życia. Innymi słowy: "jestesmy bardzo blisko od
odkrycia planu , procesu , którego poszukiwały całe pokolenia fachowców" 2)
"Oczywiście nie sposób ustalić, jak faktycznie to wyglądało w złożonym
chemicznie środowisku praoceanu ". Co ma sugerować , że róznice między
eksperymentem w laboratorium , który przeprowadzili badacze, a prawdziwym
procesie abiogenezy , jaki zaszedł rzekomo miliady lat temu w praocenie tkwią
tylko w szczegółach. NIC bardziej wprowadzajacego w świadomy bład!

Bardzo to wszystko przebiegłe: wypowiedz miała oznajmiać: te eksperymenty dają
nam tylko pewien ogólny pogląd na prawdziwe procesy związane z biogenezą,
oczywiście nie sposób ustalić jak FAKTYCZNIE to wyglądało miliardy lat temu.
Tak zrozumiała wypowiedz pokazuje przybliżony status eksperymentu (choc i tak
wyolbrzymiony) , jednak oryginalna forma tej wypowiedzi jest tak dwuznaczna i
myląca, że laik może bardzo łatwo popaść w błąd niewłaściwego zrozumienia.
Czyli znowu "stary numer z rękawicą".

Na koniec wywiadu po wszelkich krętactwach , z atakiem ad personam w stosunku
do kreacjonistów kreacjonistów włacznie, jeden z badaczy zdobywa się wreszcie
na chwile szczerości i tym samym potwierdza wnioski , które ja powyżej szeroko
zilustrowałem. Oczywiście i na koniec nie odpuszczając sobie "odrobiny"
manipulacji:

1)"Czym jest życie zatem i kiedy badacze uznają, że mają do czynienia z żywą
strukturą? Profesor Joyce stwierdził, że za żywy będzie mógł uznać dopiero
taki system, który będzie posiadał możliwość samodzielnego wyewoluowania
nowych funkcji. „Pukamy do tych drzwi – ale jeszcze tego nie osiągnęliśmy” –
podsumował biolog. Wyjaśnił, że podjednostki użyte do samonapędzającej się
replikacji wspomnianych enzymów RNA są złożonymi obiektami, składającymi się z
wielu nukleotydów. ."

ad:1) Innymi słowy ryzobymowe replikatory, które utworzyli ci uczeni (mimo
wczesniejszym zakamuflowanym deklaracjom) nie mają możliwości ewoluowania ku
bardziej złożonym systemom żywym , całkowicie autonomicznym , to znaczy ku
takiemu rodzajowi zycia, jakie występuje na ziemi już od setek milionów lat.

"//*2) Tak złożonych obiektów nie można było spotkać w praoceanie. 3) Mimo to
badania pokazują, że bazujące na RNA życie jest w zasadzie możliwe, co
wyjątkowo uprawdopodabnia hipotezę Świata RNA. Praca badaczy zostanie wkrótce
opublikowana w artykule pt. Self-sustained Replication of an RNA Enzyme w
piśmie Science."*\\."

ad:2) Z tym wnioskiem się zgodzę.

ad:3) Z tym wnioskiem się nie zgodzę, ponieważ stoi on w sprzecznosci z
punktem nr.: 1. A podsumowanie polegające na stwierdzeniu , że owe
eksperymenty "uprawdapadabniają koncepcję 'Swiata RNA'" jest klasycznym
przypadkiem nielogicznego argumentu: "Non-support": Błąd ten powstaje zawsze
wtedy, gdy ktoś wyciąga jakiś wniosek na podstawie zbyt małej ilości
przesłanek lub na podstawie przesłanek, które są dobrane tendencyjnie.

Oczywiście opisane w tym opracowaniu problemy, jakie ateiści mają z czysto
naturalistyczym, przypadkowym wyjaśnieniem genezy życia, to tylko wierzchołek
góry ,która się pietrzy nad tymi wszystkimi zagadnieniami [*dodt. 2].

Zadajmy sobie pytanie: czy po odarciu tych wszystkich efektów opisanych
powyżej doświadczeń z zafałszowań i nadużyć nie dają nam one jakiejś korzyści?
Dają i to wielkie korzyści, korzyści cenne dla każdego człowieka , który
miłuje prawdę naukową i uczciwość: J.D.Bernal w książce "The Origin of Life"
bardzo trafnie podsumował korzyści jakie mozemy odnieść w efekcie tych
wszystkich doświadczeń i niejako zarazem odpowiednio podsumował moje
rozważania: " Gdyby do tego zagadnienia (samoistnego powstania życia) ściśle
zastosować reguły metody naukowej, w kilku miejscach tej historii można byłoby
w gruncie rzeczy wykazać, jak życie powstać nie mogło — nieprawdopodobieństwo
było zbyt wielkie, szansę pojawienia się życia zbyt nikłe. To niestety prawda,
ale przecież życie na Ziemi istnieje w całym swym bogactwie form i przejawów
aktywności, toteż trzeba nagiąć argumentację, by poprzeć jego istnienie (a
teraz bardziej przejrzyście to ujmując : "Z naukowego punktu widzenia poprawna
jest teza, że życie nie mogło się pojawić samo z siebie. Ale samoistne
powstanie życia jest jedyną możliwością, którą bierzemy pod uwagę. Musimy więc
tak nagiąć argumentację, by poprzeć tę hipotezę”.).

Awięc ludzka naturalna intuicja, intuicja w której stłumienie ateistyczni
ewolucjoniści tak skutecznie od lat się angażują, wiedzie nas w dobrym
kierunku, to znaczy, kiedy dochodzimy do logicznego wniosku , że każdy projekt
wymaga projektanta. I nie chodzi tutaj tylko o twory nieożywione ,takie jak
np.: maszynki do mięsa, miksery, czy komputery. Ale też o owiele bardziej
złożone i przemyślne wytwory ożywione: „Kto nie uważa za konieczne szukać
wyjaśnienia jedynie wśród nierozumnych czynników sprawczych, łatwo dojdzie do
wniosku, że wiele systemów biochemicznych zostało zaprojektowanych —
zaprojektowanych nie przez prawa natury, nie przez przypadek i konieczność,
lecz zaplanowanych. (… Życie na ziemi na swym najbardziej podstawowym
poziomie, wszystkie jego najważniejsze elementy, to wynik rozumnej
działalności”-Michael J.Behe .

Czym wogóle jest teoria naukowa? Czy używanie wobec postulowanych koncepcji
pochodzenia zycia terminu "teorie naukowe" nie jest poważnym nadużyciem? Jest:
jest dla każdego człowieka ,który rozumie znaczenie pojęcia: "teoria naukowa".

Teoria naukowa jest to zbiór racjonalnie uzasadnionych logicznie spójnych i
EMPIRYCZNIE TESTOWALNYCH sadów o pewnym fragmencie świata. W tym sensie żadne
abiogenetyczne pomysły nie stanowia teorii naukowych , gdyż wskazują one
sposób wyjaśniania zjawisk dotyczących ewolucji chemicznej, a nie dostarczają
precyzyjnych modeli teoretycznych postulowanych zjawisk związanych z tym
zagadnieniem i nie wyznaczją zakresu ich stosowalności.

Na koniec poruszę ostatni alogizm , na którym opiera się ateistyczna
propaganda pseudonaukowa. Omówię ją w nawiązaniu do opisanej przeze mnie
historii pogladów na abiogenezę, która obfitowała w obstawanie całymi latami
przy jawnie fałszywych i dawno sfalsyfikowanych twierdzeniach, tylko dlatego ,
że nie było zadnej innej możliwej do przyjęcia przez ateistów, tzn, żadnej
hipotezy alternatywnej wyjasniającej pochodzenie życia. Czy takie postępowanie
jest uzasadnione? Czy można usprawiedliwiać obstawanie przy fałszu i obronie
tego fałszu w imie nauki, poprzez tłumienie rzetelnej naukowej krytyki?

Jest to działanie świadomie i z użyciem tyranii autorytetu , która skutecznie
zastarsza. Jest to działanie paranaukowe, które charakteryzuje się
wynaturzeniem i świadomym lekceważeniem praw blizniego i jego wolności do
wyboru światopoglądu. Jest to gwałt zadany ludzkiemu umysłowi i ludzkiej
godności, oraz samej nauce , ktorej misja miała polegać na poszukiwaniu
prawdy: podążaniu za faktami dokadkolwiek by one wiodły....
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

spellbinder (8577 punktów)
>Ponieważ , kiedy stawiają zarzut: "Nie mamy
>dowodu na to, że życie na ziemi stworzył jakiś transcendentny kreator (Bóg),
>zatem życie na ziemi powstało przypadkowo", to tym samym ewentualnie mogą
>NAJWYZEJ postulować to , że nie ma DOWODU na to , iż to Bóg stworzył życie , a
>nie na to że nie zostało ono ZAPROJEKTOWANE !

No i błąd z Twojej strony. Dlaczego zakładasz, na jakiej podstawie, że to co ma miejsce na Ziemi jest w jakikolwiek sposób "inteligentnie" zaprojektowane?

Wyobraźmy sobie, że komputer dobiera losowe nuty. Nie ma w tym żadnego projektu, żadnego sensu. Powstanie cała masa chłamu, no a oprócz tego również dzieła takie jak piąta symfonia Beethoven'a. Jasne, to mało prawdopodobne, ale nie niemożliwe, a przy odpowiedniej ilości prób - nieuniknione.

Tak samo ze światem. Tutaj akurat tak się ułożyło - i to nie całość w swoim skomplikowaniu nawet, a kilka pierwszych organizmów.
czepialski (18 punktów)
(zablokowany)
>>Ponieważ , kiedy stawiają zarzut: "Nie mamy
>>dowodu na to, że życie na ziemi stworzył jakiś transcendentny kreator (Bóg),
>>zatem życie na ziemi powstało przypadkowo", to tym samym ewentualnie mogą
>>NAJWYZEJ postulować to , że nie ma DOWODU na to , iż to Bóg stworzył życie , a
>>nie na to że nie zostało ono ZAPROJEKTOWANE !
>No i błąd z Twojej strony. Dlaczego zakładasz, na jakiej podstawie, że to co ma miejsce na Ziemi jest w jakikolwiek sposób "inteligentnie" zaprojektowane?

Szanowny, wyjasniłem w moim poście (bez oszczędzania miejsca) dlaczego tak uważam.

>Wyobraźmy sobie, że komputer dobiera losowe nuty. Nie ma w tym żadnego projektu, żadnego sensu. Powstanie cała masa chłamu, no a oprócz tego również dzieła takie jak piąta symfonia Beethoven'a. Jasne, to mało prawdopodobne, ale nie niemożliwe, a przy odpowiedniej ilości prób - nieuniknione.
>Tak samo ze światem. Tutaj akurat tak się ułożyło - i to nie całość w swoim skomplikowaniu nawet, a kilka pierwszych organizmów.
>

Szanowny, o "argumencie ze złej analogii" oraz o uzasadnianiu czegoś tym , co samo domaga się uzasadnienia również napisałem.

Będziemy się kręcić w kółko?

pozdrawiam;
13-04-2011 15:25 
 Ocena 1 na 1
czepialski (18 punktów)
(zablokowany)
Wojna z -DODATEK cz:3. (Argument Russela).
Do jednej z formy argumentu z nieprawdopodobieństwa/prawdopodobieństwa (i przy okazji poruszając inne mankamenty związane z SAMOistnym pochodzeniem zycia) odnioslem sie w ostatnich częsciach postu (w kontekście argumentu Russela), stanowiły pierwotnie integralną część mojego postu,ale był wówczas za długi na to Forum. Ale skoro jest zainteresowanie, to dołączam:

[*dodt :2]"Liczenie prawdopodobieństw po fakcie zajscia zdarzenia.".:

>Argument Russella jest poważnym nadużyciem. Przenosi on
> prawdopodobieństwo zdarzenia jednego rodzaju (wynoszące 100%) na
> zdarzenie zupełnie innego rodzaju, którego prawdopodobieństwa nawet nie
> próbuje policzyć. Do stwierdzenia, że powstanie człowieka jest
> zdarzeniem banalnym, wystarcza mu sam światopogląd.

Odpowiedz na infantylny argument Russella jest banalnie prosta.
W naszym wszechświecie istnieją takie zjawiska, które zachodzą
z dużym prawdopodobieństwe, średnim ,małym i takie, które wogóle
nie mają szans zajść. Russell po prostu stosuje tutaj nielogiczny
argument ze złej analogii.

Z powstaniem zycia jest taka trudność, że jest jest ono złozone z wielu
podzespołów,
dla których już każdego z osobna prawdopodobienstwo SAMOpowstania jest bardzo
znikome. Mało tego każda taka sekwencja SAMOdziejstwa musiałaby być zalezna od
każdej nastepnej (albo poprzedniej). Wyobrazmy sobie sznur samochodów na
autostradzie.
Każdy z tych samochodów obrazuje jeden podzespół konieczny do powstania
kompletnego
zywego organizmu. Teraz zajrzymy w proces funkcjonowania zywej komórki.
Poszczególne
cykle zyciowe w komórce skladają się z kilku zgranych podzespołów (np. szlaki
metaboliczne
z konkretnej ilości konkretnych rodzajów enzymów). Takich cykli jest wiecej i
wszystkie one
musza ponadto pasować do innych cykli. Informacja genetyczna (DNA), organelle
(rybosomy),
kwasy nukleinowe (mRNA, tRNA, rRNA), to wszystko precyzyjnie zgrane podzespoły
,które
tworzą jedną nieredukowalnie złozoną całość.
Teraz wyobrazmy sobie ,ze podczas powstawania zywego organizmu powstawały losowo
podzespoły konieczne i bezużyteczne. Znając mozliwości układania na wszelakie
sposoby 20
aminokwasów w zywym organizmie (czy rybonukleotydów w RNA lub
deoksyrybonukleotydów w
DNA) otrzymujemy oszałamiająca ilość wymieszanych losowo 'podzespolów'
nieużytecznych,a
w tym całym zamieszaniu (racemacie) podzespoły uzyteczne i rozproszone pośród
tłumu
nieużytecznych, to po prostu kropla w morzu innych kropel.
Kiedy zaczerpniemy z tego zamieszania losową ilość 'podzespołów' to czy da nam
to zamierzony
efekt? Czy uzyskamy te niezbędne do złozenia zywej komórki? Czy przypadkowe
enzymy będa
pasowały do innych? A te do DNA i RNA? W którym miejscu tego oceanu byśmy nie
czerpali,
to zawsze zaczerpniemy mieszaninę bezuzyteczną, ponieważ nawet jeżeli istnieją
w tej potęznej
mieszaninie możliwości poskladania zycia na rózne sposoby to i tak zawsze
zaczerpniemy
losowy zestaw 'podzespołów' do siebie nie pasujacych. Jednak zawsze mozemy
liczyć jakie było
prawdopodobieństwo zaczerpnięcia nawet losowej sekwencji ,ale czy to ma jakiś
praktyczny sens?
Przecież nie osiagnamy w ten sposób zamierzonego efektu, czyli nie jest
spełniany wymóg
kolejnych pasujacych do siebie sekwencji! Po prostu w znanym nam wszechświecie
w pewnych
warunkach (w tym przypadku w oceanie mieszaniny zbednych i niezbędnych
'podzespołów')
pewne zdarzenia nie zachodzą. Jezeli zajście prawdopodobieństwa kazdego
zdarzenia byłoby
takie samo, to mielibyśmy naturalne kopalnie złotych monet, a robaki i myszy
powstawałyby
spontanicznie na naszych oczach. Czy ktoś uwierzy ,ze komputer moze powstać
samoistnie
z mieszaniny losowo wymieszanych podzespołow? Odnoszac to rozważanie do analogii
z samochodami, to jakikolwiek ciąg przejezdzających samochodów nie obrazuje
nieprawdopodobnych zdarzeń w naszym wszechświecie. Takie zdarzenia obrazowałby
napotkany
ciąg powiedzmy 100 samochodów marki mercedes z tego samego rocznika , tego samego
koloru ,z róznych krajów i z miast na literę 'm'. Poza tym zdarzenie takie nie
mogłoby być
wczesniej zaplanowane (bo w takim przypadku mielibysmy do czynienia z projektem).
Czy jest mozliwe ,że takie zdarzenie zajdzie?
Albo z innej beczki. Każdy przechodząc koło kiosku, gdzie sprzedaje sie kupony
może
znajdować przez 20 dni z rzedu jakieś wypełnione i porzucone pojedyncze kupony.
Moze tez policzyć jakie było prawdopodobieństwo znalezienia tych i wtaki sposób
wypełnionych kuponów. Ale czy znajdzie 20 razy z rzedu kupony z główną wygraną?
Czy takie coś może się zdarzyć?
Najtrudniejsze etapy ewolucji wymagały (z założenia) takich własnie
szczęsliwych ciagów
zdarzeń ,jak znalezienie kilkanaście razy z rzedu kuponu z loterii z głowną
wygraną w
loterii totolotek. W rzeczywistosci prawdopodobieństwo powstania zycia mozemy
przyrównać do znalezienia kuponu z wygraną miliona złotych milion razy z
rzedu. Jedyna
nadzieja to pokazać jak zycie mogło powstać w sposób prosty i stopniowy.
Filozofia w
stylu zacytowanego Russella to po prostu zwykły śmiech na sali!
13-04-2011 18:41 
 Ocena 2 na 2
spellbinder (8577 punktów)Odp: Wojna z -DODATEK cz:3. (Argument Russela).
>W rzeczywistosci prawdopodobieństwo powstania zycia mozemy
>przyrównać do znalezienia kuponu z wygraną miliona złotych milion razy z
>rzedu.

A niech i będą nawet dwa miliony, co z tego, skoro nie mamy ograniczonej liczby prób, ani ogranicznego czasu na powstanie życia?

Natomiast zakładanie istnienia jakiegoś super-intelientego stworzenia, które coś tam sobie wymyśliło i stworzyło za pomocą siły woli, dlatego, że "prawdopodobieństwo" powstania życia jest bardzo małe - gdzie tak naprawdę ciężko jest mówić o jakimkolwiek prawdopodobieństwie w tym wypadku, bo mamy zbyt mało danych - jest po prostu naiwne.
czepialski (18 punktów)
(zablokowany)
>> gdzie tak naprawdę ciężko jest mówić o jakimkolwiek prawdopodobieństwie w tym wypadku, bo mamy zbyt mało danych..

A jakich "danych" szukamy ?
spellbinder (8577 punktów)
>A jakich "danych" szukamy ?

Odnośnie powstawania życia. Nie wiemy do końca jak powstaje, czy może na każdej planecie typu "Ziemia" powstało. Ciężko więc mówić o jakimkolwiek prawdopodobieństwie, skoro nie ma informacji pozwalających na szersze spojrzenie na temat.
czepialski (18 punktów)
(zablokowany)
Wojna ateistów z Bogiem-DODATEK;cz:2
Przepraszam ,ale nie wysłało mi się zakończenie, więc dodatkowy dosyłam.

(....)Awięc ludzka naturalna intuicja, intuicja w której stłumienie ateistyczni
ewolucjoniści tak skutecznie od lat się angażują, wiedzie nas w dobrym
kierunku, to znaczy, kiedy dochodzimy do logicznego wniosku , że każdy projekt
wymaga projektanta. I nie chodzi tutaj tylko o twory nieożywione ,takie jak
np.: maszynki do mięsa, miksery, czy komputery. Ale też o owiele bardziej
złożone i przemyślne wytwory ożywione: "Kto nie uważa za konieczne szukać
wyjaśnienia jedynie wśród nierozumnych czynników sprawczych, łatwo dojdzie do
wniosku, że wiele systemów biochemicznych zostało zaprojektowanych -
zaprojektowanych nie przez prawa natury, nie przez przypadek i konieczność,
lecz zaplanowanych. (...) Życie na ziemi na swym najbardziej podstawowym
poziomie, wszystkie jego najważniejsze elementy, to wynik rozumnej
działalności"-Michael J.Behe

Czym wogóle jest teoria naukowa? Czy używanie wobec postulowanych koncepcji
pochodzenia zycia terminu "teorie naukowe" nie jest poważnym nadużyciem? Jest:
jest dla każdego człowieka ,który rozumie znaczenie pojęcia: "teoria naukowa".

Teoria naukowa jest to zbiór racjonalnie uzasadnionych logicznie spójnych i
EMPIRYCZNIE TESTOWALNYCH sadów o pewnym fragmencie świata. W tym sensie żadne
abiogenetyczne pomysły nie stanowia teorii naukowych , gdyż wskazują one
sposób wyjaśniania zjawisk dotyczących ewolucji chemicznej, a nie dostarczają
precyzyjnych modeli teoretycznych postulowanych zjawisk związanych z tym
zagadnieniem i nie wyznaczją zakresu ich stosowalności.

Na koniec poruszę ostatni alogizm , na którym opiera się ateistyczna
propaganda pseudonaukowa. Omówię ją w nawiązaniu do opisanej przeze mnie
historii pogladów na abiogenezę, która obfitowała w obstawanie całymi latami
przy jawnie fałszywych i dawno sfalsyfikowanych twierdzeniach, tylko dlatego ,
że nie było zadnej innej możliwej do przyjęcia przez ateistów, tzn, żadnej
hipotezy alternatywnej wyjasniającej pochodzenie życia. Czy takie postępowanie
jest uzasadnione? Czy można usprawiedliwiać obstawanie przy fałszu i obronie
tego fałszu w imie nauki, poprzez tłumienie rzetelnej naukowej krytyki?

Jest to działanie świadomie i z użyciem tyranii autorytetu , która skutecznie
zastarsza. Jest to działanie paranaukowe, które charakteryzuje się
wynaturzeniem i świadomym lekceważeniem praw blizniego i jego wolności do
wyboru światopoglądu. Jest to gwałt zadany ludzkiemu umysłowi i ludzkiej
godności, oraz samej nauce , ktorej misja miała polegać na poszukiwaniu
prawdy: podążaniu za faktami dokadkolwiek by one wiodły....
maruda (5550 punktów)Odp: Wojna ateistów z Bogiem czy wojna z Projektem?
Masz przynajmniej 3 różne własne blogi. Większość z nich ma podtytuł "naukowy". Czemu nie prowadzisz dyskusji na własnym podwórku, tylko zaśmiecasz przestrzeń, publiczną?
Kalikles (268 punktów)
(zablokowany)
>Masz przynajmniej 3 różne własne blogi. Większość z nich ma podtytuł "naukowy". Czemu nie prowadzisz dyskusji na własnym podwórku, tylko zaśmiecasz przestrzeń, publiczną?

Scarabeeus
"Lepszym miejscem na dyskusję i propagowanie pseudo nauki powinno być forum a nie komentarze." www.racjonalista.pl/index.php/s,35/d,1164

Zdaje się, że jest to spełnienie prośby innego czytelnika racjonalisty.pl Natomiast twojego pytania nie rozumiem. Ten wątek jest zaśmiecaniem forum? Ja w ogóle się dziwię, że znajduje się w dziale bazgroły. Widzę też, że wiele się zmieniło na racjonaliście. Przydałoby się zawsze podawać uzasadnienie, wskazać konkretny paragraf na mocy którego dany wątek ląduje w bazgrołach. A także dlaczego dany użytkownik dostaje ostrzeżenie.

pozdrawiam

Tylko czytam i obserwuję

"Logika zabija życie" Antoine de Saint-Exupery
Grzegorz z Koszalina (102 punktów)
(zablokowany)
...Jeszcze się tam żagiel bieli, chłopców, którzy odpłynęli... (popłynęli)
Alicja Majewska
Hodża (11172 punktów)
>2)Jeśli dziś uwierzymy w Biblię, to czy mamy też uwierzyć, że Bóg stworzył
>świat w 6 dni?

Musimy.
Bóg początkowo planował stworzyć świat w siedem dni. Chuck Norris dał mu tylko sześć.

Wróć do listy wątków działu Bazgroły
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365