Racjonalista - Strona głównaDo treści
Z pamiętnika właścicielki kota

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Bazgroły
NapisanoAutorTytuł
20-05-2011 16:47Hodża (11172 punktów)Z pamiętnika właścicielki kota
Ocena 1 na 1
Kiedy przychodzę zmęczona z pracy, kiedy po całym dniu myślę już tylko o tym, by się wyciągnąć na kanapie i włączyć mój ulubiony serial, on nie pozwala o sobie zapomnieć. Sennym ruchem podnosi się ze swojego ulubionego miejsca na fotelu, przeciąga się rozkosznie i podchodzi, patrząc wyczekująco, czy może liczyć na odrobinę codziennej czułości. To on, mój kot, genius loci tego mieszkania. Stoi i patrzy bezwstydnie, łaskawie pozwalając się powitać i przytulić. Kiedy już ma dość obowiązkowych pieszczot, odchodzi na swoje miejsce, pozwalając mi zająć się sobą.
Ale zanim zdążę się przebrać, już słyszę jego niespokojne mruczenie i czuję na sobie jego pełen wyrzutu wzrok. A przecież jeszcze chciałam wziąć prysznic, by się odświeżyć po całym dniu spędzonym przy komputerze w dusznym biurze. W pół drogi między progiem łazienki a kabiną prysznicową robię w tył zwrot i pokornie maszeruję do kuchni, by mojemu słodziutkiemu futrzaczkowi przygotować jego mniamuśne papu. Troszkę mięska, nie za dużo, odrobinę ziemniaczków i - koniecznie - świeża sałatka z warzyw, by mój milusiński miał wszystkie witaminki i proteiny, których potrzebuje kot w pełni swoich życiowych sił . Niosę mu to wykwintne danie, jak jakiemuś kociemu królowi, szybko, by zniecierpliwiony nie podrapał mi pończoch niedbale rzuconych koło szafy a i tak jeszcze czasem potrafi fuknąć, jakby chciał mi dać do zrozumienia, że nie dość się staram. Już je: mogę więc wrócić, by dokończyć toaletę.
    Kiedy leżę wygodnie na kanapie i bezmyślnie przerzucam kanały w telewizji szukając kanału sportowego, bo odcinek serialu już się skończył, kotek kończy jeść. Idzie do łazienki, a jakże, tego go sama nauczyłam, otwiera klamką drzwi i nie potrzebuje kuwet, bo nawet tu zachowuje się jak człowiek, korzystając z muszli. Potem myje się, pocierając śmiesznie łapkami pyszczek i języczkiem zlizując resztki jedzenia. Znów się spieszę, by uprzątnąć talerzyki i przynieść jego ulubiony deser; zdążyłam już znaleźć transmisję ligi hiszpańskiej.
   Kiedy wraca odświeżony z łazienki, z wdzięcznością smera mnie swoim ogonem, pieszcząc mnie bezlitośnie niczym upierzonym biczem. Cierpliwie znoszę jego karesy, ciesząc się w duchu, że przynajmniej minął marzec i już nie będzie przeraźliwie wył baraszkując z poduszką po dywanie.
   Jego czujny wzrok zauważył zimny, spocony kropelkami rosy chmielowy przysmak; jednym ruchem otworzył puszkę i wychłeptał zawartość duszkiem. Potem wlepił wzrok w telewizor; czasem wydawało mi się, że patrzy tak, jakby rozumiał, co się dzieje na ekranie.
    - Przynieś jeszcze jeden browar z lodu.
Śmigam do kuchni i jeszcze tylko czekam na ten głęboki, dudniący odgłos beknięcia, i już jestem spokojna, bo wiem, że mój ukochany mruczuś jest pełny i zadowolony.
Miau!
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.



Wróć do listy wątków działu Bazgroły
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365