Racjonalista - Strona głównaDo treści
Rok 2040. Front działań wojennych wojsk Unii i Proroka.

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Bazgroły
NapisanoAutorTytuł
13-06-2011 12:47plodzien (7378 punktów)Rok 2040. Front działań wojennych wojsk Unii i Proroka.
Ocena 9 na 9
- Co wy tu, k...a sierżancie wyrabiacie? Na odcinku obrony 1 plutonu macie tylko 6 żołnierzy i gdzie do cholery jest porucznik?
- Melduję panie majorze, że więcej żołnierzy nie ma w plutonie. Bo po pierwsze - podczas wczorajszej akcji wyłapywania spadochroniarzy ponieśliśmy duże straty. Dodatkowo sytuację niezwykle pogarszał fakt, że byli ubrani w nasze mundury i bywały przypadki, że chłopaki strzelali do siebie przez pomyłkę. Zginął między innymi nasz porucznik - dowódca plutonu. Zresztą, pozwolę sobie zameldować, że pan major jest jedynym oficerem w naszej kompanii. Wszystkimi plutonami dowodzą sierżanci, bo porucznicy zginęli a jeden został aresztowany.
Po drugie - gdy islamiści zorientowali się, że stoją na przegranej pozycji - natychmiast się poddali, wiedząc, że ani za wymordowanie całej wioski cywili, ani za niedozwolone konwencją noszenie mundurów strony przeciwnej - nie grozi im kara śmierci. Poddało się stu, więc do konwojowania ich na tyły, musiałem przeznaczyć 35 żołnierzy. Stąd, panie majorze stan osobowy naszej kompanii wynosi obecnie 25 żołnierzy.
Nieźle kombinują wrednie cwaniaki, panie majorze. A niech im kat świeci!

- Z czym wy mi tu, k...a sierżancie wylatujecie? Określenie "kat" jest w naszej cywilizacji pojęciem pustym od kilkudziesięciu lat. Co prawda, ubieranie się w obce mundury i mordowanie ludności cywilnej było w dawnych czasach karane śmiercią, ale my nie możemy skazywać ich za to na śmierć, gdyż niczym byśmy się od nich nie różnili.
- Słusznie, panie majorze. Zbrodnie, których się dopuścili obciążą ich sumienia. Pragnę też zauważyć, że określenie "k...a", którego pan major często używa też jest nie ma miejscu w ustach przedstawiciela naszej cywilizacji, obraża bowiem godność kobiety.
- Dobra, dobra... Co robić, co robić..., psia mać?
Trzeba poprosić Niemców siedzących na naszej prawej flance o posiłki.
- Lepiej nie, panie majorze.
- A czemuż to, sierżancie?
- Co trzeci żołnierz Bundeswehry to muzułmanin. Nieraz mieli więc tak, że gdy dochodziło do walk - żołnierze dostawali się w krzyżowy ogień. Z przodu i z tyłu.
- Trzeba ich odpowiednio wychowywać, ale nie można naruszyć równych praw obywatela przez odmówienie im prawa służby w Bundeswehrze. Przecież to też Niemcy!
- Tak jest panie majorze! Niemcy! Urodzeni w Niemczech!
- No a ten nasz porucznik? Szkoda go. Był dzielnym oficerem.
- Był. Ale zawiódł mnie w ostatnich minutach życia. Umierając na moich rękach - wzywał mamy! To dla mnie duża przykrość, gdyż ja miałem dwóch tatów. Mógł sobie więc tę mamę darować i wyć: rodzic... rodzic! Boooooli!
- No tak, no tak! Ale... ale? Zaraz... Coś żeście powiedzieli, że jeden z dowódców plutonu został aresztowany?
- Tak jest, gdy dowiedział się o Warszawie, w której zostawił matkę (przepraszam - rodzica), żonę i córeczkę - zastrzelił dwóch wziętych już do niewoli spadochroniarzy. Co jest zwyczajnym morderstwem. Na tyłach odpowie więc za tę zbrodnię. Dzwonili z ministerstwa obrony, z Wołomina.
- Czego się dowiedział o Warszawie? I o co chodzi z tym Wołominem?
- To pan major nie wie? Wczoraj na Woli złapano islamskiego ekstremistę- obywatela Szwedzkiej Republiki Islamskiej, który wyznał, że gdzieś w Warszawie podłożył ładunek jądrowy z nastawionym zapalnikiem na 5 godzin. Sama minister spraw wewnętrznych Poniedziałek rozmawiała z nim błagając go, aby wyjawił miejsce złożenia ładunku. Ale nie chciał współpracować, więc rząd z rodzinami ewakuował się do Wołomina - tymczasowej stolicy . Rodzina porucznika została w Warszawie.
- Jaasna d.pa! Ci muzułmanie nie dorośli do współczesnych czasów. Natychmiast wnioskuję do dowództwa o posiłki albo skrócenie frontu! Tymi siłami nie obronimy się na dotychczasowych pozycjach.
- Słusznie, panie majorze!
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

plodzien (7378 punktów)
- Żołnierze!
W dniu wczorajszym nasz naród, nasz ukochany kraj został boleśnie okaleczony! Będąca przedmiotem naszej dumy stolica - wyparowała.
Tym barbarzyńskim, bezprzykładnym w dziejach aktem wystawiono też na ciężką próbę wszystkie wartości, które zdobyliśmy i którym hołdujemy. Od których nie odstąpimy. Tak nam dopomóż Bóg!

W związku z ogólnonarodowym szokiem i podnoszącymi się głosami poddającymi w wątpliwość prawidłowość i skuteczność stosowanych przez naszą cywilizację metod walki z terroryzmem islamskim - zwłaszcza w zakresie dopuszczalności stosowania tortur, które jakoby w tym wypadku mogły uratować Warszawę i milion ludzi - Minister Spraw Wewnętrznych M. Poniedziałek wydała oświadczenie, którego najważniejsze fragmenty odczyta teraz przed frontem kompanii pisarz kompanijny.
"W żadnej sytuacji nie ma usprawiedliwienia dla stosowania tortur (...).Uważam, że albo jesteśmy krajami cywilizowanymi, albo barbarzyńskimi. Jeśli nie zaliczamy się do tych pierwszych, możemy wprowadzić karę chłosty, która mało kosztuje i jest skuteczna. Skuteczne jest też wyrywanie paznokci czy wkładanie pod nie szpilek. Takich rzeczy jest mnóstwo. Ale jeśli wyszliśmy z okresu barbarzyństwa, to absolutnie mówimy torturom "nie". Terroryzm jest straszną rzeczą, ale jeśli będziemy stosowali takie same metody jak terroryści, daleko nie zajdziemy. Od kiedy zostały uchwalone prawa człowieka i zakaz tortur, musimy się tego konsekwentnie trzymać."

- Co tam sierżancie mamroczecie? Głośniej! Tak, żeby wszyscy słyszeli!
- Mówię panie majorze, że pani minister mówi tylko to- co wie, a nie wie co mówi.
- A może tak - śmiało! Przed frontem kompanii wytłumaczycie co przez to rozumiecie - hę?
- Mówię, że pani minister, powodowana swą zajebistą szlachetnością nie rozumie różnicy pomiędzy ustawowym zakazem stosowania tortur a praktyczną i prawnie dozwoloną możliwością stosowania ich w szczególnych przypadkach. W takich właśnie.
- Jak to... jakto??? Czy NA PEWNO WIECIE, CO MÓWICIE?
- Tak, panie majorze. W ustawodawstwach wszystkich państw Unii zakazano stosowania tortur i wszyscy się zgodzimy - słusznie.
Ale też kodeksy karne wszystkich państw Unii przewidują tzw. stan wyższej konieczności. W naszym kodeksie - to akurat art. 26*.
Na mocy jego postanowień: nie popełnia przestępstwa, kto działa w celu uchylenia bezpośredniego niebezpieczeństwa grożącego jakiemukolwiek dobru chronionemu prawem, jeżeli niebezpieczeństwa nie można inaczej uniknąć, a dobro poświęcone przedstawia wartość niższą od dobra ratowanego.
Żeby to wytłumaczyć jak komu dobremu, lub (jak się też mawia) krowie na miedzy, przedstawię ciąg zdarzeń, który mógłby uratować Warszawę.
1) złapany terrorysta oświadcza o podłożeniu bomby atomowej i zdecydowanie odmawia wyjawienia miejsca,
2) śledczy na własną odpowiedzialność każe:
a) przynieść dziadka do orzechów,
b) przywiązać terrorystę do stołu, blatu lub innej płaszczyzny,
c) spuścić mu spodnie i przyniesionym dziadkiem - pieści mu genitalia.
3) po takiej grze wstępnej istnieje duża szansa, że terrorysta pogania śledczego, aby go prędko ubrał i zawiózł na miejsce zalegania ładunku.
4) po zażegnaniu niebezpieczeństwa prokurator sporządza akt oskarżenia przeciwko śledczemu, który naruszył obowiązujący zakaz stosowania tortur,
5) sąd wnikliwie bada okoliczności zdarzenia, w szczególności ustala:
a) czy śledczy próbował pierwej nakłonić terrorystę do współpracy, a jeżeli terrorysta nie chciał współpracować - to czy:
b) genitalia terrorysty przedstawiały wartość oczywiście większą od życia miliona mieszkańców Warszawy?
6) w zależności od wyników tych ustaleń sąd bądź uniewinnia oskarżonego (działanie w stanie wyższej konieczności), bądź też (jeśli działania takiego nie stwierdzi) słusznie uznaje go za przestępcę i skazuje na karę wiezienia za sadyzm, przekroczenie uprawnień itd. itp., wyrzuca go z pracy i w ogóle, panie majorze.

Innymi słowy - stosowanie tortur cały czas jest przestępstwem, ale śledczy w określonych wyjątkowych warunkach, mając odrobinę oleju w głowie i świadom, że bierze pieniądze podatników za to, że ma ich uchronić między innymi przed śmiertelnym atomowym błyskiem- podejmuje k***a, panie majorze ryzyko.
Z umysłem nie strutym pierdołami - wie, że chociaż żadna ustawa, żadna służbowa pragmatyka nie zezwala na stosowanie tortur - nie wszystko w życiu jest proste i że na te przypadki krzywe bądź pokręcone istnieje art. 26 kk. Podejmując działanie, które nie sprawia mu przyjemności - w odróżnieniu od swojego najwyższego przełożonego - zna prawo karne i nie siedzi z założonymi rękoma, gdy decyduje się los miliona niewinnych ludzi.
Ale taki śledczy się niestety nie znalazł na swoim miejscu. Nic dziwnego, skoro jego przełożeni stąpają po ziemi równie twardo jak polonistka z piosenki Waligórskiego.

(sierżant odchodzi nucąc sobie)
ZACHWYCENIE
Gdy czasem młoda polonistka
Taka naiwna, schludna taka,
Egzaltowana, świeża, czysta,
Że chciało by się siąść i płakać.
Więc gdy ta polonistka właśnie
Małpując młodopolskie pozy
Wybiegnie o porannym czasie
Boso na łąkę między brzozy,
Poigra z pliszką i skowronkiem
Oraz z pudliszką i z biedronką,
Przywita ze wschodzącym słonkiem,
Wołając: - Witaj jasne słonko!
Z róż i powojów splecie wieńce,
Pomacha rączką do motyla,
Kraśnym obleje się rumieńcem
Widząc jak pszczółka kwiat zapyla.
Coś z Anny German gdy zanuci,
Wyrecytuje coś z Asnyka,
A potem bardzo się zasmuci
Nad żabką, którą bocian łyka,
I chcąc zapłakać nad półtrupem
(bo drugie pół ten bocian urwał)
Wlizie tą bosą nogą w kupę
I wyda okrzyk: - Ożesz k***a!
To - jeśli byłbym na tej łące
Naocznym świadkiem tego zgrzytu -
Jak jestem facet niepijący,
Pół litra wychlałbym z zachwytu!
17-06-2011 11:39 
 Ocena 3 na 3
plodzien (7378 punktów)
Majorze!
Piszę nie po to, żeby zawiadomić o mojej dezercji, bo przecież nie ma mnie w kompanii od ponad dwóch tygodni, więc to Pan już pewnie zauważył. Chcę jednak, żeby Pan wiedział, że decyzję podjąłem nie pod wpływem tchórzostwa, lecz po głębokim przemyśleniu.
Nie do przyjęcia jest dla mnie patriotyzm i lojalność w sytuacji, gdy o polityce państwa, bezpieczeństwie obywateli decyduje religia. W naszym kraju religia zawsze o tym decydowała.
Mój dziadek zawsze mi powtarzał, że w jego wczesnej młodości o wszystkim decydowała czerwona religia. Gdy był jeszcze dzieckiem - zobaczył w TV generała, który nie mówił, że najważniejszy jest interes Polski, ale z naciskiem podkreślał, że: "nie ma Polski bez sojuszu ze Związkiem Radzieckim".
I później, gdy dziadek poszedł odbyć służbę wojskową - kazano mu przysięgać na ten sojusz i zgodzić się z góry na "karzącą rękę sprawiedliwości ludowej" , która niechybnie go dotknie jeśli temu sojuszowi uchybi.
Dziadek mając na względzie "Honor i Ojczyznę" przysiągł.
Kilka lat później, kiedy dziadek był rezerwistą a zapanowała czarna religia i na względzie, oprócz Honoru i ojczyzny znalazł się dodatkowo Bóg - wezwano go do jednostki i bez zbędnych ceregieli jego honor przerobiono na szmatę - każąc mu raz jeszcze przysięgać, że będzie dzielnym żołnierzem Polski - już bez sojuszu z Armią Czerwoną - w czym Bóg miał mu dopomóc.
Dziadek przysiągł mimo palącej policzki świadomości, że przysięga się tylko raz. Że ta druga przysięga jest krzywoprzysięstwem a swój honor może sobie wsadzić w buty. Dodatkowo całe życie bał się sytuacji, że mogłaby wybuchnąć wojna z Rosją i gdyby dostał się do niewoli - Rosjanie całkiem słusznie mogliby rozstrzelać go jako krzywoprzysięzcę.
Służył w tym wojsku, żył w tym kraju, w którym zasadą niemal konstytucyjną było powiedzenie jakiegoś ministra: "Polska może być biedna, ważne aby była katolicka".
C..j tam z interesem państwa i obywateli.
To, co teraz się dzieje nazwałbym wszechobecnym i wszechwładnym wpływem świeckiej religii.
C..j tam z interesem państwa i obywateli.
Jak Pan się, majorze orientuje - bezwzględnie zakazana jest kara śmierci z wyjątkiem przewidzianego w Traktacie Lizbońskim tłumienia zamieszek lub powstania.
Świecka religia pochyla się ze szlachetną troską nad pospolitymi bandytami i mordercami, ale w stosunku do doprowadzonych do ostateczności ludzi - tak wyrozumiała już nie jest.
Na marginesie - słyszał Pan major o zadymie w Wołominie? To w związku z troską o genitalia terrorysty. Wszyscy krewni zabitych Warszawiaków zjechali, aby powiesić za jaja Panią minister (tylko przysłowiowe - siłą rzeczy) ale Pan Premier z Panem "Prezydętem" uznali, że to zamieszki - kilka osób zginęło.

Pani minister kierując się świecką religią zakazującą wydobycie zeznań od terrorysty - w dupie miała Konstytucję, nakazującą jej w art. 146: zapewnić bezpieczeństwo wewnętrzne państwa oraz porządek publiczny.

Rota przysięgi, którą na mocy art. 151 tejże Konstytucji złożyła: "Obejmując urząd (.....) ministra, uroczyście przysięgam, że dochowam wierności postanowieniom Konstytucji i innym prawom Rzeczypospolitej Polskiej, a dobro Ojczyzny oraz pomyślność obywateli będą dla mnie zawsze najwyższym nakazem." - była dla niej nic nie znaczącą formułką.

Dlatego oświadczam Panie majorze, że ja z kolei w dupie mam narażanie życia dla takiej ojczyzny w pańskiej kompanii i w ogóle.
ps.
Na froncie życzę powodzenia. W stosunku do schwytanych jeńców nie musi Pan stosować tortur, aby wydobyć z nich ważne zeznania - wystarczy dawać im do jedzenia żołnierską zupę, nie tą dla oficerów.

Wróć do listy wątków działu Bazgroły
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365