 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Bazgroły
| Napisano | Autor | Tytuł | | 14-07-2011 10:40 | Hodża (11172 punktów) | Żmija na asfalcie
1 na 1 | Wczoraj późnym wieczorem spacerowałem pod lasem nieopodal domu i na szosie ujrzałem przykry widok: żmiję najwyraźniej rozjechaną przez jakiegoś nieostrożnego kierowcę. Biedne zwierzątko jeszcze wiło ogonem, był to średniej wielkości egzemplarz (miał może 30 cm na oko), ze ślicznym, klasycznym zygzakowatym srebrzysto-czarnym deseniem. Oburzające jest, jak bardzo nonszalanccy są polscy kierowcy, zamiast zwolnić i przepuścić zwierzę, które im nic nie zrobiło, jadą sobie jak gdyby nigdy nic i miażdżą Bogu ducha winną gadzinę. A przecież to nie żmija jest gościem w ich domu, tylko oni w jej. Ku refleksji nad naszą ekologiczną świadomością.  | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
5 na 5 | finerbijk (17282 punktów) | >Oburzające jest, jak bardzo nonszalanccy są polscy kierowcy, zamiast zwolnić i przepuścić zwierzę, >które im nic nie zrobiło, jadą sobie jak gdyby nigdy nic i miażdżą Bogu ducha winną gadzinę. Czasami trudno zauważyć coś mniejszego od krowy wśród dziur i kolein polskich dróg, a co dopiero 30cm glistę. Ryzykowne manewry w ostatniej chwili to też nie zawsze dobry pomysł. No i nie wiemy, kto miał pierwszeństwo, czy to było na przejściu dla pieszych, czy żmija sygnalizowała zamiar przejścia, itd. Ruch drogowy bywa niestety okrutny, ruch powietrzny o którym pisałeś w innym wątku spowoduje zagrożenie dla latającego ptactwa - teleportacja, to jest rozwiązanie na które czekam niecierpliwie.
|
|
1 na 1 prof. Grabowska (8446 punktów) (zablokowany) | Wąż jest naszym odwiecznym wrogiem. To on przyczynił się do upadku ludzkości,kusząc Ewę! " "Położę nieprzyjaźń między tobą, a między niewiastą: i między nasieniem twym, a nasieniem jej, O N A zetrze głowę twoją, a ty czyhać będziesz na piętę jej. ... Ten werset sugeruje, że to kobieta (ona) zetrze głowę węża. ..." Dzisiaj piętę zastąpiła opona samochodowa.
Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość, z nich największa jest miłość.
|
|
| ARGutowski (797 punktów) | > Wczoraj późnym wieczorem spacerowałem pod lasem nieopodal domu i na szosie ujrzałem przykry widok:> żmiję najwyraźniej rozjechaną przez jakiegoś nieostrożnego kierowcę. (..)> Ku refleksji nad naszą ekologiczną świadomością.>  Z tego co wiem, w Polsce żmija zygzakowata jest pod ochroną. Zawsze więc można cisnąć paragrafem w mordercę!
|
|
| Ania... (14138 punktów) | Łatwo powiedzieć, trudniej wykonać. Zauważ robala na drodze, a potem wybierz awaryjne hamowanie, kiedy np. jedzie za tobą ciężarówka, albo jest zwyczajnie ślisko i ryzykujesz poślizg, albo brak hamowania. Paradoksalnie, czasem zwierzak nie musi być szybki, żeby trafić pod koła. Po prostu kierowca nie wyszukuje wzrokiem węża czy jeża, rozglądasz się i koncentrujesz na samochodach i pieszych, no, może na psach i kotach jeszcze i innych zwierzętach "sporych rozmiarów", ale nie na żabach i jeżach. Niestety, brutalne ale szczere.
|
|
 | | Hodża (11172 punktów) | >Łatwo powiedzieć, trudniej wykonać. Zauważ robala na drodze, a potem wybierz awaryjne hamowanie
Ba, a to nawet nie tylko na szosie. Po deszczu czasem wychodzą na ścieżki takie małe ślimaczki z kolistymi muszlami. Co jakiś czas słychać pod nogą "chrup". To jeszcze się jakoś da wytrzymać. Ale depnięcie winniczka zawsze wywołuje u mnie obrzydliwość trwającą nawet do pół godziny.
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
|  | | fiedorek.t (5805 punktów) | >>Łatwo powiedzieć, trudniej wykonać. Zauważ robala na drodze, a potem wybierz awaryjne hamowanie >Ba, a to nawet nie tylko na szosie. Po deszczu czasem wychodzą na ścieżki takie małe ślimaczki z kolistymi muszlami. Co jakiś czas słychać pod nogą "chrup". To jeszcze się jakoś da wytrzymać. Ale depnięcie winniczka zawsze wywołuje u mnie obrzydliwość trwającą nawet do pół godziny. Ależ obrzydliwość to wogóle nie ekologiczne odczucie,swoją drogą jak nadepne takiego 8cm bez muszli to mam ciarki na karku no i pośliznąć się można.
|
|
| |  | 3 na 3 | Ania... (14138 punktów) | >Ależ obrzydliwość to wogóle nie ekologiczne odczucie,swoją drogą jak nadepne takiego 8cm bez muszli to mam ciarki na karku no i pośliznąć się można. A co byś powiedział na rozdeptanie po ciemku wielkiej ropuchy?! Mamie się przydarzyło i spowodowało gwałtowne emocje, bo raz - obrzydzenie było, a jakże, ale i dwa - ropuchy są w naszych ogródkach mile widzianymi gośćmi, bo i urocze (ja tam je lubię), i zjadają różne stworki, w tym komary na różnym stopniu rozwoju. No i nie mieściła się praktycznie pod butem mamy.
Albo mój teraźniejszy mąż, jechał do mnie i mówi jak już dotarł, że o mały włos by myszkę przejechał, przebiegała przez drogę, ale chyba ją ominął. Minął się z prawdą w każdym punkcie tego zdania, bo nie ominął, i nie myszkę. Jadąc z nim tą samą drogą patrzę, a na jezdni leży gigantyczny szczur rozjechany dokładnie przez środek. Był tak wielki, że kuper i nos się ostały... Szczury nie są już taki mile widzianymi gośćmi jak ropuszki, więc obyło się bez wzruszeń.
|
|
| | |  | | fiedorek.t (5805 punktów) | .>A co byś powiedział na rozdeptanie po ciemku wielkiej ropuchy?! Mamie się przydarzyło i spowodowało gwałtowne emocje, bo raz - obrzydzenie było, a jakże, ale i dwa - ropuchy są w naszych ogródkach mile widzianymi gośćmi, bo i urocze (ja tam je lubię), i zjadają różne stworki, w tym komary na różnym stopniu rozwoju. > No i nie mieściła się praktycznie pod butem mamy.Ropuch to ja się wręcz boję i wtedy zupełnie zanika mój "instynkt ekologiczny".Szczury,no cóż zawsze chciałem mieć jednego oswojonego.Czasami myśle,że niektórych nie da się pokochać.Wezmy takie np. owady.Brrr
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Ania... (14138 punktów) | > Ropuch to ja się wręcz boję i wtedy zupełnie zanika mój "instynkt ekologiczny".Szczury,no cóż zawsze chciałem mieć jednego oswojonego.Czasami myśle,że niektórych nie da się pokochać.Wezmy takie np. owady.Brrr  Ale lecimy z OT  Na to, co się lubi albo nie, nie ma chyba żadnych reguł. Nie to ładne co łądne, ale co się komu podoba. Ja miałam dwa szczury, jeden był boski i wszędzie ze mną chodził (w rękawku często) a drugi był niezrównoważony... Ale te "polne" nie są sympatyczne, bo przegryzą się do domu nawet przez mur z cegieł, zjadają wszystko, zostawiają bobki, tupią i roznoszą nieprzyjemne choroby. No i nawet zdarza się, że zaatakują, jak się im wdepnie w gniazdo. U nas po sąsiedzku krąży opowieść jak wujka mojego poryzła szczurzyca. Mysz tak chyba nie robi nigdy, zdarzało mi się młode myszki do rąk wyłapywać. Raz jedną kot przyniósł z dworu żywą i wypuścił, darła się u mamy w pokoju kilka nocy, zanim udało mi się ją złapać i wyrzucić. A owady to bardzo różnie. Nie cierpię skorków, nie wiem czemu. Może dlatego, że nam powtarzano, że nie myślą o niczym innym jak tylko wejść do ucha. Pająki to moja pięta achillesowa...
|
|
| | | | |  | | Hodża (11172 punktów) | >Pająki to moja pięta achillesowa...
Witaj w klubie. Nie dość, że mam typową arachnofobię (nad którą jednak jako racjonalnie w miarę myślący człowiek staram się panować), to kiedyś w nocy ukąsił mnie w górną wargę kątnik olbrzymi. Skąd to wiem? Ano stąd, że rano miałem potężną opuchliznę na wardze a dokładnie nad moja głową na suficie bezczelnie siedziało to rude bydlę. Tata nie pozwalał zabijać pająków, więc przystąpił do łapania pająka na zmiotkę i się zdziwił, kiedy stwierdził po chwili, że pieką go ręce i dostał na nich czerwonych plam. Najwyraźniej (był to pająk pokryty gęstą szczeciną kosmków) posiada podobną właściwość do ptaszników i rozpyla drażniące włoski. Co do wargi, to zagoiła się po kilku dniach, ale widać było wyraźnie krwisty punkt ukąszenia, nie jestem uczulony na komary, osy, pszczoły, więc niestety, warto wiedzieć, że pająki jednak czasem atakują niesprowokowane. Natomiast kuzynka ugryziona w nogę w czasie grzybobrania jakimś siwym pająkiem, może to był kątnik polny (nieprawidłowo zwany agresywnym, Tegenaria agrestis), spuchła, na drugi dzień dostała dreszczy i zakończyło się to interwencją chirurgiczną, bo opuchlizna błyskawicznie zaczęła podchodzić ropą. Dodam też, że kiedyś zostałem ukąszony w szyję przez pająka z rodziny krzyżakowatych, ale o żółtym kolorze i bardzo pękatym głowotułowiu, co było bardzo bolesne, ale nie spowodowało żadnej opuchlizny.
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 | Ania... (14138 punktów) | Mój wujek został ugryziony przez pająka, nie wiem jakiego, bo nie potrafi go już teraz zidentyfikować, lata minęły. Wie to na pewno bo widział jak go gryzł. Ukąszenie goiło się dość długo i było bolesne. Ja raz znalazłam zgniecionego pająka na prześcieradle i bolesne obrzmienie na ręce, przypuszczam, że to była jego sprawka w chwili gniecienia go... na ile widziałam zwłoki, to był to kątnik właśnie. No i nie zgadzam się z teorią, że nasze pająki nie gryzą ludzi, bo gryzą. Tyle, że nie są dla nas niebezpieczne, o ile jakaś alergia się nie trafi.
|
|
| | | | | | |  | | Hodża (11172 punktów) | > Mój wujek został ugryziony przez pająka, nie wiem jakiego, bo nie potrafi go już teraz zidentyfikować, lata minęły. Wie to na pewno bo widział jak go gryzł. Ukąszenie goiło się dość długo i było bolesne. Ja raz znalazłam zgniecionego pająka na prześcieradle i bolesne obrzmienie na ręce, przypuszczam, że to była jego sprawka w chwili gniecienia go... na ile widziałam zwłoki, to był to kątnik właśnie.Miałem podobne zdarzenie - w nocy byłem przez coś ugryziony w rękę na wysokości przegubu, okropna opuchlizna i ślad po ukąszeniu. Musiało to być coś dużego, z pewnością raczej nie mucha (niektóre muchy gryzą, to też wiem  ). W każdym bądź razie miałem rękę obandażowaną przez dwa tygodnie, okłady z maści bornej no i było odciąganie ropy. Natomiast brak jednoznacznych dowodów na to, że był to pająk. > No i nie zgadzam się z teorią, że nasze pająki nie gryzą ludzi, bo gryzą. Tyle, że nie są dla nas niebezpieczne, o ile jakaś alergia się nie trafi.Jest w Polsce jeden gatunek niebezpieczny (zabiłem jednego przedstawiciela w garażu) - pająk Meta menardi, o dużo silniejszym jadzie od innych rodzimych przedstawicieli tego draństwa. Podobno ma siłę porównywalną do szerszenia.
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
| | |  | | Hodża (11172 punktów) | >>Ależ obrzydliwość to wogóle nie ekologiczne odczucie,swoją drogą jak nadepne takiego 8cm bez muszli to mam ciarki na karku no i pośliznąć się można. >A co byś powiedział na rozdeptanie po ciemku wielkiej ropuchy?! Mamie się przydarzyło i spowodowało gwałtowne emocje, bo raz - obrzydzenie było, a jakże, ale i dwa - ropuchy są w naszych ogródkach mile widzianymi gośćmi, bo i urocze (ja tam je lubię)
...ale dotykać nie należy. Mają jadowite brodawki w skórze, podobno, zawierające jad powodujący zaburzenia rytmu serca. A co do szczurów - to stwierdziłem w zeszłym roku, że szczury potrafią się nawet przegryźć przez beton - konkretnie, betonową wylewkę pod garażem. Znalazły jakieś miejsce, w którym był słabszy i wywierciły dziurę i zostawiły ślady, z pewnością szczury, bo na krety za duży otwór, zresztą one się nie pchają do zabudowań. W Krakowie, latem, można czasem napotkać szczury w samym centrum miasta. To było parę lat temu, stałem przed wystawą księgarni "Elefant" kiedy poczułem, że coś mi się kotłuje między nogami. Mały szczur wyskoczył mi prosto na buty ze zsypu węglowego. Szczęście, że nie nie wlazł w nogawkę, wtedy by był "Midnight Express", bo to było już w nocy a ja strachliwy jestem.
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
| | | |  | | Ania... (14138 punktów) | >...ale dotykać nie należy. Mają jadowite brodawki w skórze, podobno, zawierające jad powodujący zaburzenia rytmu serca. Tak, przy czym nasze ropuszki nie są wybitnie niebezpieczne, tropikalne są lepsze. Ten jad powinien dostać się na śluzówkę, przez naskórek nie przenika - na ile pamiętam. >A co do szczurów - to stwierdziłem w zeszłym roku, że szczury potrafią się nawet przegryźć przez beton - konkretnie, betonową wylewkę pod garażem. Znalazły jakieś miejsce, w którym był słabszy i wywierciły dziurę i zostawiły ślady, z pewnością szczury, bo na krety za duży otwór, zresztą one się nie pchają do zabudowań. I chyba nie przebiłyby się przez mur. Tak, też mieliśmy raz szczura, który usilnie chciał zamieszkać w naszej piwnicy, po zabetonowaniu jego "kanału" jaki sobie wygryzł w murze, przegryzł się znowu. Nie wiem co pomogło, czy zamurowanie znowu, tyle że z pokruszonym szkłem, czy też trutka, bo mama się zdesperowała - myszy ją denerwowały, bo w domku przy kurniku sąsiadów najazd myszy po lecie był standardem, ale z myszami można się szybciutko uporać, o tyle szczur to poważna sprawa, na byle łapkę nie da się nabrać.
|
|
3 na 3 | Meretseger (61860 punktów) | Bardziej mnie ruszają rozjechane jeże, koty i psy. Ale żmii też szkoda. Natomiast w ogóle nie żałuję rozdeptanych pająków i rozplaskanych much i komarów.
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
 | | Hodża (11172 punktów) | >Bardziej mnie ruszają rozjechane jeże, koty i psy. Ale żmii też szkoda.
Ja kiedyś straciłem sukę - setera, wpadła pod samochód w Sylwestra, wystraszona petardą.
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
 | 1 na 1 | Lucyna Sępska Quenallata (4714 punktów) | >Bardziej mnie ruszają rozjechane jeże, koty i psy. Ale żmii też szkoda. >Natomiast w ogóle nie żałuję rozdeptanych pająków i rozplaskanych much i komarów. No wiesz... Komary i muchy jakoś mnie nie wzruszają, ale pająki to, oprócz jeży i nietoperzy, moje ulubione zwierzęta, więc wypraszam sobie... Taki np. tygrzyk, albo krzyżak... Prawdziwe cudeńka...
|
|
|  | 1 na 1 | fiedorek.t (5805 punktów) | > >Bardziej mnie ruszają rozjechane jeże, koty i psy. Ale żmii też szkoda.> >Natomiast w ogóle nie żałuję rozdeptanych pająków i rozplaskanych much i komarów.> No wiesz... Komary i muchy jakoś mnie nie wzruszają, ale pająki to, oprócz jeży i nietoperzy, moje ulubione zwierzęta, więc wypraszam sobie... Taki np. tygrzyk, albo krzyżak... Prawdziwe cudeńka...Włochate cudeńka ,to tak jak ja  Ja jednak uwielbiam futrzaste,dzikie istoty-koty!!! Kiedyś miałem taką jedną(jak zwykle Vanessa) znikła mi z oczu na kilka dni,co ja sie nie na szukałem,na wołałem.Kamień w wodę już miałem stypę robić,aż tu nagle zza szopy miiiau!Lece w podskokach a tam cud widok moja mała i 3(słownie trzy)maluchy.Prowadziła je w obejścia rządkiem z kitą do góry,jak królowa.Przez chwilę poczułem się jak 15-letni ojciec www.youtube.com/watch?v=1KGoCQ5LlW4
|
|
 | 2 na 2 | Kowalska (14008 punktów) | > Bardziej mnie ruszają rozjechane jeże, koty i psy. Kocham i mam to samo. Że koty najmocniej to też wiesz  > Ale żmii też szkoda. W sumie racja..... Raz zabija, raz leczy....... Ale za taką ciężko nadążyć, więc one nie wpadają pod auta. No, chyba, że się na asfalcie wygrzewała i zasnęła.... > Natomiast w ogóle nie żałuję rozdeptanych pająków i rozplaskanych much i komarów. Jestem posiadaczką arachnofobii. Ale dziwnie jakoś. Mogę spotkać osobnika w wannie, i wtedy koniecznie patrzę na zegarek, żeby wiedzieć, która godzina. Nie wolno zabijać pająków po 22. Rano się wyrzuca, a popołudniami to jak kto uważa.
"Wzmożona kontrola dźwignią społecznego zaufania"
|
|
|  | | Ania... (14138 punktów) | > Jestem posiadaczką arachnofobii. Ale dziwnie jakoś. Mogę spotkać osobnika w wannie, i wtedy koniecznie patrzę na zegarek, żeby wiedzieć, która godzina. Nie wolno zabijać pająków po 22. Rano się wyrzuca, a popołudniami to jak kto uważa. A tooo skąd??
|
|
| |  | 3 na 3 | Kowalska (14008 punktów) | >> Jestem posiadaczką arachnofobii. Ale dziwnie jakoś. Mogę spotkać osobnika w wannie, i wtedy koniecznie patrzę na zegarek, żeby wiedzieć, która godzina. Nie wolno zabijać pająków po 22. Rano się wyrzuca, a popołudniami to jak kto uważa.
>A tooo skąd??
No jak skąd?..... Ciebie mama nie uczyła jak z facetami trzeba postępować????
"Wzmożona kontrola dźwignią społecznego zaufania"
|
|
| | |  | 1 na 1 | Ania... (14138 punktów) | >>> Jestem posiadaczką arachnofobii. Ale dziwnie jakoś. Mogę spotkać osobnika w wannie, i wtedy koniecznie patrzę na zegarek, żeby wiedzieć, która godzina. Nie wolno zabijać pająków po 22. Rano się wyrzuca, a popołudniami to jak kto uważa. >>A tooo skąd?? > No jak skąd?..... Ciebie mama nie uczyła jak z facetami trzeba postępować???? No jakoś nie. Moja mama była idealną mamą, ale w temacie facetów to marny z niej autorytet...
|
|
| | | |  | 2 na 2 | Meretseger (61860 punktów) | > Moja mama była idealną mamą, ale w temacie facetów to marny z niej autorytet...Dokładnie to samo mówi moja córka... 
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
| | | | |  | | Ania... (14138 punktów) | > >Moja mama była idealną mamą, ale w temacie facetów to marny z niej autorytet...> Dokładnie to samo mówi moja córka...  Pozazdrościć. Marzy mi się mieć tyle wyczucia w przyszłości co moja osobista rodzicielka...
|
|
| jasenka (1863 punktów) | >Wczoraj późnym wieczorem spacerowałem pod lasem nieopodal domu i na szosie ujrzałem przykry widok: >żmiję najwyraźniej rozjechaną przez jakiegoś nieostrożnego kierowcę. >Ku refleksji nad naszą ekologiczną świadomością.Ostatnio oglądałam program "Tabu" (National Geographic) i była tam historia człowieka, który z wyboru zjada tylko zwierzęta zabite przez samochody, czyli padlinę. Tłumaczy to tym, że to wartościowe mięso, a on nie chce, żeby się marnowało. Co myślicie o takim zjawisku? Dal mnie to jednak pewien rodzaj dewiacji, a nie postawa ekologiczna(choć sama bardzo uważam, żeby nie kupować zbyt duzo jedzenia, żeby sie nie marnowało, poza tym jestem wegetarianką). Jak traktować coś takiego? Tu link do fragmentu programu, który mnie tak zaszokował: www.youtub(*)?v=qtB2DMokBy8&feature=related
|
|
2 na 2 | Lucyna Sępska Quenallata (4714 punktów) | >Wczoraj późnym wieczorem spacerowałem pod lasem nieopodal domu i na szosie ujrzałem przykry widok: >żmiję najwyraźniej rozjechaną przez jakiegoś nieostrożnego kierowcę. (...)
To bardzo przykre, jednak jestem sobie w stanie wyobrazić sytuację, kiedy na reakcję jest za późno, zwierze wtargnie na drogę niespodziewanie, jest niewidoczne itp. Smutne, ale niestety nieuniknione i wydaje mi się, że mało jest ludzi, którzy przejadą jakiekolwiek stworzenie rozmyślnie, natomiast zdarzało mi się bronić żmiji, zaskrońca a nawet padalca przed ludźmi, którzy tak po prostu, chcieli je zabić, bo... no właśnie dlaczego? I to właśnie było prawdziwe sk....
|
|
 | 2 na 2 | Hodża (11172 punktów) | > Smutne, ale niestety nieuniknione i wydaje mi się, że mało jest ludzi, którzy przejadą jakiekolwiek stworzenie rozmyślnie, natomiast zdarzało mi się bronić żmiji, zaskrońca a nawet padalca przed ludźmi, którzy tak po prostu, chcieli je zabić, bo... no właśnie dlaczego? I to właśnie było prawdziwe sk....Spotkanie żmii jest na tyle dużą rzadkością, że odczuwam raczej przewagę ciekawości niż strachu. Poza tym nigdy nie widziałem egzemplarza dużego (podobno samice bywają dość pokaźne, przynajmniej grube). Jednak kilka lat temu po grzybobraniu w jednej ze wsi siedzieliśmy na podwórzu u miejscowej kobiety w podlaskiej chacie i nagle zauważył ktoś żmiję w trawie, wygrzewającą się na słońcu parę metrów od ławy. Jako, że dzieciarnia od razu chciała ją łapać żeby się nią pobawić, babina wzięła motykę, i pocięła na kawałki tak, że dla każdego wystarczyło. Poważnie mówiąc,myślę, że w tym przypadku nie ma co się bawić w sentymenty, co innego zabić żmiję dla hecy w lesie a co innego na własnym podwórku. Co do zaskrońców, to bywają duże i szybkie  kiedyś widziałem takiego, który przechodził polną drogę skręcając ciało "w spiralę" (częściowo unosząc ponad powierzchnię). Nie wiedziałem, że tak mogą. Raz zdarzyło mi się takiego przydybać i przycisnąć kijem na mchu, ale tylko po to, by się mu z bliska przyjrzeć. Popatrzył na mnie błagalnym wzrokiem i powiedział, że ma rodzinę i dzieci, no to go puściłem. 
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
|  | 2 na 2 | Lucyna Sępska Quenallata (4714 punktów) | >Poważnie mówiąc,myślę, że w tym przypadku nie ma co się bawić w sentymenty, co innego zabić żmiję dla hecy w lesie a co innego na własnym podwórku. Nie ma znaczenia, czy zabijasz żmiję w lesie, czy na własnym podwórku. Żmija zygzakowata jest w Polsce gatunkiem chronionym i zabicie jej jest przestępstwem, niezależnie od tego, gdzie to zrobisz. Poza tym jest ona dość płochliwa i jeśli zapuszcza się w pobliże ludzi, to tylko przypadkowo. Wystarczy zostawić ją w spokoju i sama sobie pójdzie, ewentualnie zapakować do pudełka i wywieźć zdala od domu.
|
|
|  | | Ania... (14138 punktów) | >Poważnie mówiąc,myślę, że w tym przypadku nie ma co się bawić w sentymenty, co innego zabić żmiję dla hecy w lesie a co innego na własnym podwórku. Niestety... Zamiast żmiję izolować i zgłosić np. straży pożarnej, która zadba o wypuszczenie jej z dala od domostw, to najlepiej zabić. Dzięki temu tracimy cenny gatunek, który dbał wcześniej np. o usuwanie nadmiaru gryzoni i innych szkodników.
Mitem jest też zabójczy jad żmij. Jad tego gatunku powoduje zwykle bolesność, ale dla zdrowej dorosłej osoby nie stanowi większego ryzyka. No, o ile nie ma alergii, ale to raczej rzadkość.
No i ostatnie - standardowo zabijane są gniewosze z powodu podobnego wzorka.
Pomijam, że to gatunek pod pełną ochroną i to normalnie było nielegalne.
|
|
| setarkos (10757 punktów) | >.. przecież to nie żmija jest gościem Skoro ciągnie ją do asfaltu, to może warto poza drogami porobić asfaltowe placyki obwarowane zakazem wjazdu, by miała w swym domu odpowiednią dla siebie podłogę.. Ale może wcale nie o to chodzi - prawdopodobnie gadzina wpełzła na drogę przez głupotę lub w celach samobójczych - nie pozbawiajmy jej prawa do niewiedzy czy 'eutanazji'.
|
|
 | | Hodża (11172 punktów) | >>.. przecież to nie żmija jest gościem >Skoro ciągnie ją do asfaltu, to może warto poza drogami porobić asfaltowe placyki obwarowane zakazem wjazdu, by miała w swym domu odpowiednią dla siebie podłogę.. >Ale może wcale nie o to chodzi - prawdopodobnie gadzina wpełzła na drogę przez głupotę lub w celach samobójczych - nie pozbawiajmy jej prawa do niewiedzy czy 'eutanazji'.
Pod koniec lata, kiedy noce bywają bardzo zimne (przy rozpogodzeniach) węże lubią wypełzać na piaszczyste dukty leśne i tam łapią resztki ciepła z nagrzanego podłoża. Parę lat temu spotykałem we wrześniu w lasach nieopodal Kościerzyny na drogach węże z nieznanego mi gatunku, z pewnością nie zaskrońce, czarne z ceglastym, zygzakowatym deseniem na grzbiecie, słabo kontrastującym. Widziałem ich kilka, wszystkie miały długość ok. 40 cm. Już miały spowolniony metabolizm i nie uciekały, natomiast z konsternacją stwierdziłem, że po ostrożnym poruszeniu jednego nogą wykonywał takie uchy, jakby chciał ugryźć but. Dodam, że z pewnością nie była to żmija zygzakowata a głowa tych węży ma dość kanciasty, trapezoidalny kształt. Może jest to jakaś odmiana żmii, ale z pewnością nie zygzakowata.
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
|  | 1 na 1 | Lucyna Sępska Quenallata (4714 punktów) | Może jest to jakaś odmiana żmii, ale z pewnością nie zygzakowata. Czy to były takie węże?  Jeśli tak, to jest to gniewosz. Niejadowity, ale jak sama nazwa wskazuje dość agresywny i gryzący.
|
|
| |  | | Hodża (11172 punktów) | > Może jest to jakaś odmiana żmii, ale z pewnością nie zygzakowata.> Czy to były takie węże?> Jeśli tak, to jest to gniewosz. Niejadowity, ale jak sama nazwa wskazuje dość agresywny i gryzący.  Właśnie czytałem w necie o gniewoszu i z tych zdjęć, które tam widziałem (oraz mapki rozmieszczenia w Europie) nie pasował mi. Natomiast Twoje zdjęcie, rzeczywiście, przypomina nieco to, co widziałem. Jednak kolor miał ciemniejszy, zdecydowanie czarny, tyle, że miał taki ciemnoceglasty deseń na grzbiecie, przypominający może nieco zygzak, jak sobie przypominam, było to podobne nieco do rombów. Do gniewosza nie pasował by też kształt głowy, która była zdecydowanie kanciasta. To właśnie najbardziej mnie zdziwiło - głowę te węże miały bardzo wąską, jedynie u nasady nieco szerszą od szyi i płasko ścięty przód. Aha, wysuwał język, rozdwojony. Żałuję, że nie zrobiłem zdjęcia, ale akurat tego dnia nie zakładałem robienia zdjęć, tylko kilometrów  więc się nie obciążałem sprzętem. Najprawdopodobniej była to odmiana żmii - tereny tam były bardzo wilgotne, wiele małych jezior, może się zmieszała "tradycyjna" odmiana z czarną i powstał taki misz-masz.
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
| | |  | | Zeusxamp (196 punktów) | Może ktoś z terrarium wywalił. Skoro rybki wywalają ludzie, psy czy koty to i węże także się znajdą
|
|
| | |  | | Ania... (14138 punktów) | Gniewosze mają różne odcienie, aż do niemal czarnego. Mają też wzorek na grzbiecie, przypominający zygzak. Faktycznie często bywają mylone ze żmiją zygzakowatą.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|