Racjonalista - Strona głównaDo treści
Przyszedł do mnie w nocy Szatan czy byłem urojony?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Bazgroły
NapisanoAutorTytuł
14-08-2011 00:28andrzej10 (-11 punktów)
(zablokowany)
Przyszedł do mnie w nocy Szatan czy byłem urojony?
Ocena -2 na 2
Pisałem już we wcześniejszych wątkach, że prawie 3 lata zajadle walczyłem z kościołem i z Jezusem. Zaprzeczałem i wyśmiewałem niemal wszystkie teorie wiary = w wielu tekstach w Internecie.
W maju 2010 r. dostrzegłem swój błędny sposób myślenia, ale jeszcze miałem wiele wątpliwości co do Bóstwa Jezusa czy samego kościoła.

Na początku września 2010 r. miał być ślub mojej szwagierki, a żona miała być świadkiem. To mobilizowało nas, aby pójść do spowiedzi, gdyż dawno nie byliśmy i trwaliśmy razem w tym przekonaniu co do kościoła.

Bardzo nie chciałem iść do spowiedzi, nie widziałem sensu zwłaszcza, że wracały do mnie cały czas przekonania, że Jezus nie jest Bogiem. Buntowałem się i śmiałem wewnętrznie ze spowiedzi.
Zaniepokoiło mnie to, co się we mnie dzieje. Z powodu tego dużego buntu i wyśmiewania – postanowiłem, że wbrew sobie pójdę – właśnie dlatego.

Po tym postanowieniu, ale jeszcze przed spowiedzią – 30 sierpnia 2010 r. czyli ok. rok temu, w nocy ok. godz. 3, obudziłem się – leżałem na plecach i cały byłem sparaliżowany, że mogłem tylko myśleć. Zaś u moich nóg widziałem stojącą czarną postać wielkości człowieka, widziałem jej kształty, i czułem realne istnieje tak, jakby to moja żona stała w moich nogach. Nie był to cień.
Powiem szczerze – myślałem, że umieram.

Mieszkam w mieście więc lampy świecą się przy bloku. W pokoju jest jasno nawet przy zgaszonym świetle. Ta postać stałe przy moich nogach, nie widać było twarzy.
Przeszył mnie tak głęboki strach, że zacząłem wzywać Jezusa i mówić w myślach – Idź precz Szatanie. Nie wiem skąd mi to przyszło do myśli.

Po kilku razach ta postać zaczęła wolno wychodzić z pokoju, w którym spaliśmy. Śledziłem jej wolne ruchy, i cały czas miała te same kształty. Wyszła z pokoju, a jak wychodziła – opuszczał mnie paraliż ciała.

Rozumiecie, to była realna osoba, żyjąca.
Potem przez ponad pół roku świeciłem światło w przedpokoju, i w lęku kładłem się spać ciągle patrząc w stronę drzwi. Do dziś czuję na sobie ten dreszcz i lęk. Nigdy w swoim domu nie zostałbym sam w nocy.

Po obudzeniu się = moja żona opowiedziała mi, że tej nocy miała ogromne koszmary, w których była ciągana po przedpokoju naszego domu przez jakąś straszną istotę.
Pomimo to zrealizowałem poprzednie postanowienie i poszedłem do spowiedzi, po której definitywnie jak ręką odjąć zniknęły ze mnie wszelkie wątpliwości na temat Bóstwa Jezusa i prawie rok tak trwa.
Zaznaczę, że ta postać pojawiła się już po mojej decyzji o pójściu do spowiedzi, a wątpliwości co do Bóstwa Jezusa minęły po spowiedzi, a nie po wizycie tej postaci, gdyż przystępując do spowiedzi nadal byłem niewierzącym i wątpiącym, a nawet lekko kpiącym, ale szczerze poszukującym prawdy.

Kiedy to opisałem na jednej ze stron, na której wcześniej kpiłem z Bóstwa Jezusa – ktoś odpowiedział mi, że kiedyś w przeddzień modlitwy o uwolnienie nad jakąś osobą mieli podobną wizytę jakiejś dziwnej postaci.


Jeśli chodzi o nocne paraliże i przejścia ze snu do rzeczywistości – czytałem o tym wcześniej. Jednak tu było coś innego
- postać, która żyła
- moja modlitwa i jej stopniowe odchodzenie
- wiem, że nie spałem i wcale mi się nie śniło to, gdyż potem długo nie mogłem zasnąć.

Zapewne zaraz wszystko skrytykujecie – Wasza sprawa. Do niczego Was nie przekonuję ani nie zamierzam nic udowadniać.
Nie wiem jak to wszystko interpretować ani jak dobrze opisać.

Co mi się jednak wydaje jak po roku o tym myślę?

- biorąc pod uwagę nagłe zniknięcie wątpliwości co do Bóstwa Jezusa – właśnie po tej spowiedzi, przed którą czułem ogromny opór, i wizytę tej postaci oraz sen żony – może rzeczywiście byłem opętywany przez jakieś Zło osobowe i raczej takie Zło osobowe może istnieć.

Co ciekawe, miałem takie przejawy
- gwałtowne zaprzeczanie Bóstwa Jezusa
- wstręt do Maryi – dosłownie
- wyśmiewanie kościoła katolickiego
- natrętne udowadnianie bezsensowności wiary
- wyśmiewanie teorii wiary kościoła katolickiego
- pamiętam też, że ogromny wstręt do Jana Pawła II
odrzucanie jego zdjęcia, obrazka.

To nie było coś takiego, że z czymś się nie zgadzam, ale coś co mną aż rzucało, napawało wstrętem, śmiesznością itd.

Wiecie jakie jest uczucie w chwili umierania? Czułem, że jestem sam i wówczas zacząłem szukać ratunku tylko w Jezusie, bo tylko On mi pozostał.
Rzeczywiście, jak ta postać stała w moich nogach – myślałem, że umieram.

Na koniec powiem tylko tyle – bądźcie ostrożni. To, co wydaje się oczywiste – wcale nie musi być prawdziwe czyli zgodne z rzeczywistością.






Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

14-08-2011 00:45
 Ocena 21 na 21
Mariusz Agnosiewicz (moderator)
Zdaje się, że kompletnie pomyliłeś fora. To tutaj nie jest forum psychiatrycznym. My ci raczej nie pomożemy.
14-08-2011 14:26 
 Ocena 6 na 6
Meretseger (61860 punktów)
>My ci raczej nie pomożemy.
Zgadza się.






Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
fiedorek.t (5805 punktów)
>Na koniec powiem tylko tyle - bądźcie ostrożni. To, co wydaje się oczywiste - wcale nie
>musi być prawdziwe czyli zgodne z rzeczywistością.
>
Hmmm, a co na to psychiatra?

Zaczynam lubić te Twoje wpiso-prowokacje, wnoszą wiele radości w moje życie
Nie czuję się w pełni zdolny do odpowiedzi na jedno z Twoich pytań, bo jakoś cholera jasna, wciąż żyję i nie wiem jak to jest czuć śmierć. Ze strasznych i żywych postaci to chyba tylko komornik mógłby wzbudzić mój lęk, ale nawet on nie zdołałby nakłonić mnie do zmiany poglądów.

rexus (2343 punktów)
Najprawdopodobniej masz nieźle wyprany mózg przez filozofię katolicką. Jednocześnie twój mózg broni się przed wiarą w duchy. Niestety mechanizmy wewnętrznej walki tych sił, czyli silnego uzależnienia od wiary i racjonalnej percepcji rzeczywistości, dają takie skutki.

Omamy wzrokowe potrafią być bardzo realistyczne i zazwyczaj występują zaraz po przebudzeniu. Znam wiele osób, które miały tę wątpliwą przyjemność zobaczyć ducha w środku nocy.
Podświadomie bałeś się kary boga za odrzucenie jego majestatu, ten lęk wytworzył u ciebie halucynację, która miałyby cię ewentualnie ukarać. Wszystko przez podatność na manipulację i sugestię. Schizofrenicy są dla przykładu bardzo podatni i muszą się kontrolować na każdym kroku. Wystarczy że schizofrenik obejrzy jakiś film o hitlerowcach, by zaraz zobaczyć Himmlera, który będzie mu groził.

Mój znajomy, który choruje na schizofrenię nie ogląda telewizji a od kościoła trzyma się z daleka.
Oczywiście nie sugeruję, że jesteś schizofrenikiem choć większość populacji ma umysłowość schizofreniczną, przekazuję ci jedynie, że takie stany mogą zdarzyć się każdemu.
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
Cool story bro

Ale za słabe by trafiło do Fantastyki poćwicz warsztat

"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
i.czaplicka (5782 punktów)
Autora wątku to pewnie nie przekona. Ale ja miałam takie "paranormalne" przeżycia. Najpierw w Blåvand- spalam w pokoju na parterze, prace zaczynaliśmy wcześnie, po piątej w odległym o 45 km Esbjergu. Wiec trzeba było wstać przed czwarta, położyć się wcześnie spać. Tylko nie zawsze się dało- na granicy słyszalności, właściwie wyczuwałam jakiś dźwięk, coś jak pracujący tomograf. I to się kończyło np. równo o 22. Koledzy, śpiący na pietrze, skarżyli się, ze zasnąć nie mogli, dopiero po dziesiątej. Były i inne objawy- np, wszystkie komórki odmawiały naraz współpracy.
Dźwiękowi towarzyszył niepokój, jakieś dziwne sensacje.
Kto chce, niech sprawdzi na googlu mapach- Blåvand, Hornsbjerge 3 - zaraz obok jest największy poligon w Danii.
W Hjøllund, kolo Silkeborga- podobne sensacje. Poszukałam w Googlu- poligon. Myślę, ze jakieś urządzenie emitujące infradźwięki, czy coś podobnego. Tez proszę poszukać- jest na mapie.
A, i duchów (ducha?) było pełno- ducha wina, oczywiście..
MarcinK (9189 punktów)

>Po kilku razach ta postać zaczęła wolno wychodzić z pokoju,

Widać sejf i kosztowności trzymasz w innym pokoju.
Michał (2046 punktów)
>Jeśli chodzi o nocne paraliże i przejścia ze snu do rzeczywistości - czytałem o tym wcześniej. Jednak tu było coś innego

Ależ Twoje zdarzenie idealnie pasuje do objawów paraliżu sennego.

Wikipedia:
Osoba doświadczająca paraliżu przysennego ma wrażenie ogarniającej niemocy, nie jest w stanie wykonać żadnych ruchów, mówić ani otworzyć oczu. (...) Prawie zawsze towarzyszy mu przyśpieszony rytm serca oraz uczucie strachu. Podczas paraliżu możliwe jest również występowanie różnego rodzaju halucynacji, zarówno wzrokowych jak i dotykowych.


> - postać, która żyła

A skąd wiesz, że żyła? Przecież byłeś sparaliżowany. Tak Ci się jedynie wydawało.

> - moja modlitwa i jej stopniowe odchodzenie

To ma negować tezę, iż była to halucynacja?

> - wiem, że nie spałem i wcale mi się nie śniło to, gdyż potem długo nie mogłem zasnąć.

Zazwyczaj podczas snu człowiek nie wie, że to sen, a po wyjątkowo przerażającym koszmarze zazwyczaj trudno zasnąć.

Nie masz dowodów na to, że przyszedł do Ciebie Szatan. Jedynie Ci się wydaje.

A zadałeś sobie jedno zasadnicze pytanie: w jakim celu Szatan miałby Cię najść w środku nocy? Przecież strasząc Cię wywołałby skutek dokładnie odwrotny jego głównego celu, jakim jest (według wierzeń religijnych) odciągnięcie ludzi od Boga? Albo po co miałby Twoją żonę przeciągać po pokoju? To się kupy nie trzyma!

>Po obudzeniu się = moja żona opowiedziała mi, że tej nocy miała ogromne koszmary, w których była ciągana po przedpokoju naszego domu przez jakąś straszną istotę.

Kiedyś też miałem podobne koszmary. Przeciąganie po pokoju przez Szatana/demona/diabła, rzucanie o podłogę, próby wyrzucenia mnie przez okno, włączenia radia na cały regulator w środku nocy... Po wybudzeniu byłem przekonany, że to nie był sen. Byłem również wówczas "wątpiący", a ludzie mnie ostrzegali "ty uważaj", "pójdziesz do Piekła" itp.

Wrażenie to tylko wrażenie, a fakty? Po przebudzeniu w środku nocy nie było żadnych śladów po obijaniu mną o podłogę, okno i firanki nietknięte, pokój tak jak przed snem, radio wyłączone, choć w śnie zostało włączone. Raz czy dwa dałem sobie spłatać samemu sobie takiego figla.

Od kiedy przestałem mieć wątpliwości w sprawie mitów chrześcijańskich, takich snów nie miewam.

Paraliż senny też miałem, o ile pamiętam, raz. Wąż na mnie pełzał z przeraźliwym syczeniem, kiedy już prawie mnie gryzł...pufff...koniec halucynacji. Wiedziałem wcześniej o paraliżu sennym, więc przez chwilę byłem pod wrażeniem zjawiska i ponownie zasnąłem.

Naprawdę jestem w szoku, że na podstawie takich naturalnie występujących zjawisk, jak koszmar i paraliż senny, daliście się z żoną wkręcić istnienie bytów nadnaturalnych!

>Wiecie jakie jest uczucie w chwili umierania?

Nie wiem i Ty też tego nie wiesz, bo nie umierałeś. Miałeś tylko omamy.

>Czułem, że jestem sam i wówczas zacząłem szukać ratunku tylko w Jezusie, bo tylko On mi pozostał.

Tu jest najważniejsza kwestia. Żeby kogoś prosić o pomoc, trzeba najpierw przyjąć, że ten ktoś istnieje i potrafi nam pomóc. To samo ze spowiedzią: aby podjąć postanowienie spowiedzi, trzeba wierzyć w "grzechów odpuszczenie" i istnienie kogoś, kto te grzechy nam odpuści.

Byłeś wierzący przed postanowieniem spowiedzi, inaczej w ogóle nie podjąłbyś decyzji o pójściu do konfesjonału!

>Zaniepokoiło mnie to, co się we mnie dzieje. Z powodu tego dużego buntu i wyśmiewania - postanowiłem, że wbrew sobie pójdę - właśnie dlatego.

Twoje rozumowanie jest niepokojące.

Jakbyś miał brać kredyt i propozycja banku byłaby dla Ciebie powodem do buntu i wyśmiewania, a mimo to, a nawet właśnie z tego powodu wziąłbyś kredyt?

>Na koniec powiem tylko tyle - bądźcie ostrożni. To, co wydaje się oczywiste - wcale nie musi być prawdziwe czyli zgodne z rzeczywistością.

Dlaczego nie weźmiesz tego ostrzeżenia pod uwagę w sprawie swoich osobistych przeżyć i przekonań, które w tym wątku prezentujesz?
sceptymucha (moderator, 11470 punktów)
Jakoś nie widać, by to zdarzenie (prawdziwe czy urojone) zrobiło z Ciebie lepszego człowieka. Jakbyś po nim został wolontariuszem, albo co, to bym uznał, że jesteś poważnym człowiekiem. Ale tak? Wierzysz, nie wierzysz, jeden hak - nic Cię to nie zmienia.

Pozdrawiam

Niech Ci aIIaH masaż zrobi!
uxbridge (5980 punktów)
To, że miałeś wątpliwości czy nawet aktywnie zwalczałeś Kościół jeszcze nie czyni z Ciebie tak wielkiego grzesznika. Takich ludzi jak ty są miliony na świecie. Są również miliony które dopuszczają się potworności przy których twoje 'winy' to pestka. Uważasz swego Boga za tak pokręconego aby zajął się właśnie tobą!? A jeśli to Szatan Cię opętał to dlaczego jest tak durny i tak łatwo odpuścił? I jeszcze sam się bezsensownie ujawnił. Nijak tego nie potrafiłbym wytłumaczyć jak tylko tym że jesteś Wybrańcem. Szybciorem do zakonu idź albo do seminarium. Czeka Cię kariera i nieśmiertelna sława na katolickich forach internetowych. A kto wie, może ołtarz w przyszłości? Nie bądź głupi, wykorzystaj szansę - to znak!

Amol (692 punktów)

>tylko myśleć. Zaś u moich nóg widziałem stojącą czarną postać wielkości człowieka, widziałem jej
>kształty, i czułem realne istnieje tak, jakby to moja żona stała w moich nogach. Nie był to cień.

Jak byłem mały, to widziałem wiele takich postaci. Skutek wychowaniu w duchu katolickim był taki, że modliłem się co noc, ponieważ czyhał zawsze na mnie jakiś "Szatan", w zakamarku mojego pokoju. Kiedy podrosłem pomyślałem, że to są bzdury i przestałem wierzyć w takie głupoty. Potworki poznikały... Widzę, że mentalnie dalej masz 10 latek...
Celecrin (6386 punktów)
Miałeś porażenie przysenne, tak pasuje, że od razu rzuca się w oczy
>Nie mogłem się ruszać, mogłem tylko myśleć...
Obudziłeś się po prostu kiedy, maszyna była częściowo wyłączona. To normalna procedura, że mózg blokuje neurony napięcia mięśniowego.
Dorosły z Ciebie chłop, a zachowujesz się jak dziecko. Otrząśnij się i pozbieraj to kupy, bo żal patrzeć...
14-08-2011 21:03 
 Ocena 3 na 3
webmaster (moderator)
>>Nie mogłem się ruszać, mogłem tylko myśleć...
>Obudziłeś się po prostu kiedy, maszyna była częściowo wyłączona.
Też to kiedyś miałem, ciekawe przeżycie. W cięższych przypadkach kończy się relacjami o porwaniach przez UFO. Rada jest taka, aby zmienić łóżko na wygodniejsze
14-08-2011 21:10 
 Ocena 7 na 7
i.czaplicka (5782 punktów)

>Też to kiedyś miałem, ciekawe przeżycie. W cięższych przypadkach kończy się relacjami o porwaniach przez UFO. Rada jest taka, aby zmienić łóżko na wygodniejsze
Był kawal o facecie, któremu potwory wyłaziły spod łózka. Psychiatra go wyleczył- kazał obciąć nogi od łóżka.
finerbijk (17282 punktów)
Jesteś aby pewien, że to był szatan katolicki? Bo jeśli muzułmański czy inny to zrobiłeś okropny błąd i aż się boję jakie mogą być tego konsekwencje
To, że odszedł na imię Jezusa może świadczyć tylko o jego wyjątkowej przebiegłości. Następnym razem nie zaszkodzi upewnić się.
I warto pamiętać to co napisałeś na koniec, a z czym całkowicie się zgadzam:
> bądźcie ostrożni. To, co wydaje się oczywiste - wcale nie musi być prawdziwe czyli zgodne z rzeczywistością.
wojtek. (1061 punktów)
>Przyszedł do mnie w nocy Szatan czy byłem urojony?
>Nie wiem jak to wszystko interpretować ani jak dobrze opisać.

   Tak sobie myślę, że pomóc w tej sytuacji może jedynie nieugięty i niestrudzony tropiciel Szatana, masonów i w ogóle zła wszelakiego - Ks. dr hab. Piotr Natanek. Jako, że ks. Natanek jest niekwestionowanym (prócz wichrzycieli oczywiście) autorytetem i ekspertem w dziedzinie satanizmu, proponuję skonsultować z nim ten problem, a Twoje wątpliwości, co do natury Twego przeżycia, zostaną na pewno ostatecznie rozwiane.

   Pozdrawiam.
14-08-2011 18:38
 Ocena 10 na 10
Kowalska (14008 punktów)
   User andrzej10, w swoim jakże ciekawym opisie tak zwanego snu na jawie pyta w tytule:

"Przyszedł do mnie w nocy Szatan czy byłem urojony?"

Otóż Drogi andrzeju10, Ty nie byłeś "urojony", tylko urajany.

NEXT!


"Wzmożona kontrola dźwignią społecznego zaufania"
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>andrzeju10, Ty nie byłeś "urojony", tylko urajany.
Chyba ujarany. Od jarać.
19-08-2011 20:57 
 Ocena 2 na 2
Kowalska (14008 punktów)
>>andrzeju10, Ty nie byłeś "urojony", tylko urajany.
>Chyba ujarany. Od jarać.

   Kulka jak zwykle niezawodny.

   Powiem Ci kulka tak: Gdybym chciała napisać ujarany, to bym tak napisała. Ale, że było "urojony" to się dostosowałam.

"Wzmożona kontrola dźwignią społecznego zaufania"
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>Gdybym chciała napisać ujarany, to bym tak napisała. Ale, że było "urojony" to się dostosowałam.
Szkoda. Mogłaś błysnąć dowcipem zamiast go spalić.
Ateusznik (405 punktów)
Może napisz o tym do Faktu ?
14-08-2011 20:28
 Ocena 10 na 10
Elka I Ponura (7473 punktów)
Spokojnie, też to miałam, to zwykłe zaburzenie snu, nic się nie stało. U mnie to był taki golem z dymu z płonącymi oczami - pojawił się w rogu pokoju, przylazł do łóżka i wysysał ze mnie powietrze. Parę razy mi się to zdarzyło. Moja lekarka mówi, że ten element duszenia bierze się z mojej astmy. To zupełnie normalna rzecz - ciało ci się nie zdążyło obudzić, a mózg był już na chodzie i zgłupiał.

Dzieje się toto ludziom na całym świecie od wieków i zależnie od miejsca występowania nadawano temu różne straszliwe nazwy i sprawców - od duchów kobiet zmarłych w ciąży po szatana we własnej osobie. Tobie się akurat ten ostatni skojarzył z oczywistych powodów. Jeśli znasz angielski znajdź na angielskiej wersji wiki artykuł o paraliżu sennym i pogrzeb w przypisach. Jest tam mnóstwo porad (np na temat pozycji snu), jak sobie z tym radzić.

Z wiadomości dobrych - przypadki śmierci w wyniku tego zaburzenia snu są dramatycznie rzadkie. Ze złych - może ci się to jeszcze zdarzyć i nie będzie mniej nieprzyjemne niż pierwszym razem. Możesz zacząć nagrywać się w nocy, jeśli Ci bardzo zależy, ale między przypadkami mogą minąć lata, więc nie wiem, czy warto.


Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
14-08-2011 20:38 
 Ocena 3 na 3
zupełna (2507 punktów)
>Spokojnie, itd
O i to właśnie jest dowód, że racjonalista jest w stanie pomóc każdemu. Boję się pomysleć jakie skomplikowane przypadki tu zaraz ściągną...
15-08-2011 01:35 
 Ocena 1 na 1
Elka I Ponura (7473 punktów)
A my im ciągle i upierdliwie będziemy do nich racjonalni, ad nauseam...


Atheism is a non-prophet organization.
George Carlin
fiedorek.t (5805 punktów)
>Na koniec powiem tylko tyle - bądźcie ostrożni. To, co wydaje się oczywiste - wcale nie
>musi być prawdziwe czyli zgodne z rzeczywistością.
>

No i widzisz Andrzeju10 jaką dyskusję wywołałeś?
Ty się obawiałeś, że tylko i wyłącznie wyśmiejemy Cię. Nie z Nami takie numery.
Zdradz Nam jakie wnioski nasuwają Ci się w związku z Naszymi odpowiedziami. Jestem pewien, że nie tylko mnie to interesuje. BTW sprawdziłeś, czy żona nie dosypuje Ci jakiś środków do wieczornej herbaty? Jeśli byś się nie obudził to Lucek nie musiałby stać nad Tobą, jak kat nad straconą duszą, żebyś uwierzył. Jesteś pewien, że to Szatan był?
andrzej10 (-11 punktów)
(zablokowany)
Napisałem tysiące artykułów przeciw religii, Jezusowi i kościołowi
Z uwagą przeczytałem Wasze wypowiedzi. Postaram się ustosunkować do nich.

1. O różnych paraliżach sennych wcześniej czytałem, ale chociaż byłem sparaliżowany - myślałem i widziałem. To podkreślę - widziałem.

2. Jak widziałam? Tak, jakbyś obudził się w swoim pokoju, gdzie masz dziecko i żonę - i ktoś obcy stał nad tobą. Włosy jeżą się na tę myśl. Zobaczyłem i poczułem realną osobę w moich nogach. To nie cień, nie sen bo różne głupstwa czasami się śnią. Odróżnię słup stojący nade mną od żywej osoby. Aż byłem zmrożony. Prawie przez pół roku bałem się zasnąć.

3. Powiecie zapewne, że to zbieg wydarzeń - ale to właśnie wystąpiło w czasie kiedy postanowiliśmy z żoną - powiem zwyczajnie - nawrócić się, po prawie 3 latach odejścia od kościoła i jego krytyki.
Do tego - równocześnie - tej samej nocy, ona miała sny o tym ciąganiu jej, a ja tę zjawę.

4. Dodam więcej - to nigdy więcej wcześniej nie wydarzyło się.

5. Po tej właśnie spowiedzi - opadły ze mnie jakby ręką odjąć - wszelkie wątpliwości oraz chęć kpienia z Jezusa jako Boga czy z Kościoła.

Rozumiecie? - poszedłem wbrew sobie, ale szukając prawdy, i odszedłem całkowicie z innym myśleniem. Spowiedź jak spowiedź, 2 minuty, standard, odszedłem.
Po 3 latach walki, już prawie 1 rok jestem innym człowiekiem. Zacząłem co niedzielę chodzić do kościoła, do Komunii św.

Nie mam pojęcia co przyszło do mnie w nocy. Wiem tylko, że to było realnie żyjące. Wiem, że nie spałem, gdyż potem długo z lęku leżałem. Było chłodne i budziło ogromny lęk.
Nie wiem kto lub co to było.
W każdym razie to nie miało żadnego wpływu na moją decyzję o pójściu do spowiedzi, gdyż decyzja zapadła przed tą zjawą.

Dlaczego chciałem pójść do spowiedzi? - gdyż przez 3 lata mojej walki z kościołem bardzo dużo studiowałem o czasach pierwszych chrześcijan - począwszy od naukowców ateistycznych, po chrześcijańskich. Zgłębiając tę wiedzę dochodziłem do przekonania, że wiara w Jezusa jako Boga nie jest prosta i oczywista, ale odrzucenie Jezusa jako Boga -może być zwodnicze.
Poprzez te badania dostrzegałem, że jednak COŚ wydarzyło się z Jezusem i dlatego nigdy ostatecznie nie odrzuciłem Go ani kościoła.

Może inaczej to nazwę - wystarczyło mi powodów, aby wątpić, a nawet wyśmiewać chrześcijaństwo, ale to COŚ nie dawało mi spokoju i argumentu, aby ostatecznie odrzucić, gdyż inaczej musiałbym w swoim sumieniu uznać, że nie poszukuję już prawdy i nie kieruję się prawdą.

Potem - w maju 2010 r. po krótkiej lekturze fragmentów wypowiedzi - John Henry Newman - konsekwentnie poszukując prawdy i tylko prawdy - musiałem zakwestionować swoje myślenie i rozumowanie dotyczące religii. Zobaczyłem drugą stronę medalu. Napisał m.in. "Logika wiary". Był profesorem, najpierw protestantem, a potem przeszedł na katolicyzm.

Dodam jeszcze - nie należę do żadnej grupy kościelnej i nie lubię grup kościelnych.

Reasumując, doświadczenie z tą zjawą przypomina paraliż senny, ale wydaje mi się, że wychodzi poza niego. Przyznam szczerze, że mi jest obojętne co to było i nie zamierzam oddawać życia czy czegokolwiek za to doświadczenie.
Chyba we mnie nic nie zmieniło poza głębokim i długim strachem, który i dziś jeszcze jest.

Faktem jest, że ta spowiedź całkowicie odmieniła mnie, co już pisałem - jakby ręką ktoś odjął wszystkie moje wątpliwości co do Jezusa jako Boga i kościoła.
To dla mnie jest dziwne.
Napisałem tysiące artykułów przeciw religii, Jezusowi i kościołowi - dziesiątki albo setki tysięcy ludzi czytało je, i do dziś czytają, które zostawiłem na świadectwo - a jedna spowiedź przestawiła całe moje myślenie.

Kiedyś wyśmiewałem także to stwierdzenie, że wiara jest łaską.

Sam jednak stałem się tego przykładem.
16-08-2011 12:58 
 Ocena 4 na 4
zupełna (2507 punktów)Odp: Napisałem tysiące artykułów przeciw religii, Jezusowi i kościołow
.
> 2. Jak widziałam? Tak, jakbyś obudził się w swoim pokoju, gdzie masz dziecko i żonę - i ktoś obcy stał nad tobą. Włosy jeżą się na tę myśl. Zobaczyłem i poczułem realną osobę w moich nogach. To nie cień, nie sen bo różne głupstwa czasami się śnią. Odróżnię słup stojący nade mną od żywej osoby. Aż byłem zmrożony. Prawie przez pół roku bałem się zasnąć.
>>Po 3 latach walki, już prawie 1 rok jestem innym człowiekiem. Zacząłem co niedzielę chodzić do kościoła, do Komunii św.
>Nie mam pojęcia co przyszło do mnie w nocy. Wiem tylko, że to było realnie żyjące. Wiem, że nie spałem, gdyż potem długo z lęku leżałem. Było chłodne i budziło ogromny lęk.
>Nie wiem kto lub co to było.
.
>Chyba we mnie nic nie zmieniło poza głębokim i długim strachem, który i dziś jeszcze jest.
>Faktem jest, że ta spowiedź całkowicie odmieniła mnie, co już pisałem - jakby ręką ktoś odjął wszystkie moje wątpliwości co do Jezusa jako Boga i kościoła.
>

Reasumując: rok temu ,w nocy zobaczyłeś COŚ.Bardzo sie tego coś przestraszyłeś. Oddałeś sie praktykom religijnym, żeby pozbyć się lęku przed coś. Lęki masz nadal, nawet boisz sie zasnąć.
Wnioski: oddajesz się od roku praktykom w niewłasciwej religii (uwazasz dalej że coś < ci zagraża i dalej się boisz)
niech moc będzie z Tobą

16-08-2011 13:39 
 Ocena 4 na 4
Złotek (867 punktów)
(zablokowany)
Może to Jezus wpadł pogratulować decyzji W tych ciężkich czasach jak 2000 lat temu, trzeba się o każdą owieczkę osobiście pofatygować. Spadek religijności, wolnorynkowość, naczynia połączone, te sprawy.
16-08-2011 20:19 
 Ocena 1 na 1
fiedorek.t (5805 punktów)
>2. Jak widziałam? Tak, jakbyś obudził się w swoim pokoju, gdzie masz dziecko i żonę - i ktoś obcy stał nad tobą. Włosy jeżą się na tę myśl. Zobaczyłem i poczułem realną osobę w moich nogach. To nie cień, nie sen bo różne głupstwa czasami się śnią. Odróżnię słup stojący nade mną od żywej osoby. Aż byłem zmrożony.
>Do tego - równocześnie - tej samej nocy, ona miała sny o tym ciąganiu jej, a ja tę zjawę.

Coraz bardziej przekonuję się do mojej teorii, tej o środkach nasennych. Może żona dosypała za mało?

>4. Dodam więcej - to nigdy więcej wcześniej nie wydarzyło się.

Zaczęli być ostrożni i stosują odpowiednią dawkę?

>Nie mam pojęcia co przyszło do mnie w nocy. Wiem tylko, że to było realnie żyjące. Wiem, że nie spałem, gdyż potem długo z lęku leżałem. Było chłodne i budziło ogromny lęk.
>Nie wiem kto lub co to było.

Może to był rzeznik prosto z chłodni, gdzie wieszał półtusze na wielkich strasznych hakach?

>Reasumując, doświadczenie z tą zjawą przypomina paraliż senny, ale wydaje mi się, że wychodzi poza niego. Przyznam szczerze, że mi jest obojętne co to było i nie zamierzam oddawać życia czy czegokolwiek za to doświadczenie.
>Chyba we mnie nic nie zmieniło poza głębokim i długim strachem, który i dziś jeszcze jest.

Jeśli nie chcesz odwiedzić psychiatry, bo zle Ci się kojarzy, to może chociaż psychoanalityk?

>Napisałem tysiące artykułów przeciw religii, Jezusowi i kościołowi - dziesiątki albo setki tysięcy ludzi czytało je, i do dziś czytają, które zostawiłem na świadectwo

Jestem zainteresowany, uwielbiam czytać.

>Sam jednak stałem się tego przykładem.

Zaprawdę powiadam Ci, jesteś doskonałym przykładem odrzucenia wszelkich racjonalnych wytłumaczeń i zawierzenia w zabobon sprzedawany jako lek homeopatyczny, przez samozwańczych znachorów dusz.
Tibor (1012 punktów)Odp: Przyszedł do mnie w nocy Szatan czy byłem urojony?
Post - cóż kiepska fantastyka, merytorycznie nie można się czepiać bo fantastyka kieruje się swoimi prawami, smoki, elfy, Śmierć który ludziom przy łóżkach staje, s**t happens.

"Czy byłem urojony" - i tu jest pole do popisu. Mam wrażenie, że nie tylko byłeś ale nadal jesteś, a czytelnicy padli ofiarą zbiorowego urojenia i roimy sobie Twoją postać pełną misjonarskiego zapału. Jeśli chciałeś napisać to co myślę, że chciałeś (mimo że jesteś moim urojeniem) to może powinieneś napisać "czy miałem urojenia".

>>W maju 2010 r. dostrzegłem swój błędny sposób myślenia, ale jeszcze miałem wiele wątpliwości co do Bóstwa Jezusa czy samego kościoła.

wątpliwości co do Bóstwa Jezusa i Bóstwa kościoła? - pomijam, że słowo bardziej adekwatne byłoby "boskość", ale kościół też ma swoją boskość?

"zło osobowe" - pyszne sformułowanie, diabeł to " Zło osobowe" a wariat z nożem to " zło osobowe"? czy stosujesz jakieś inne kryteria wyznaczania poziomu "złości" akcentując powyższe wersalikami?

Mając niewidzialnego przyjaciela, nabawiłeś się widzialnych wrogów - smutne.

Reasumując:
"urzekła mnie Twoja historia"

p.s.

>Napisałem tysiące artykułów przeciw religii, Jezusowi i kościołowi - dziesiątki albo setki tysięcy ludzi czytało je, i do dziś czytają, które zostawiłem na świadectwo - a jedna spowiedź przestawiła całe moje myślenie.

Zechciałbyś może podzielić się linkiem (linkami) do tych tysięcy obrazoburczych artykułów.


"zdobyć serce dziewczyny jest stosunkowo prosto. Zaczynamy od nacięcia wzdłuż linii mostka...."
random (197 punktów)
>przed spowiedzią - 30 sierpnia 2010 r. czyli ok. rok temu,
>w nocy ok. godz. 3, obudziłem się - leżałem na plecach i cały byłem sparaliżowany, że mogłem
>tylko myśleć. Zaś u moich nóg widziałem stojącą czarną postać wielkości człowieka, widziałem jej
>kształty, i czułem realne istnieje tak, jakby to moja żona stała w moich nogach. Nie był to cień.
Zwykły paraliż senny, nic nadnaturalnego. Zajmowałem się kontrolowaniem snów i nie raz paraliże senne się trafiają, nawet "zwykłym ludziom". Podczas paraliżu nie możesz się ruszyć (jak sama nazwa tego zjawiska wskazuje) i widzisz jakąś postać, zazwyczaj jest to coś co przypomina cień chociaż mój znajomy widział swojego zmarłego wujka, różnie bywa.
>Powiem szczerze - myślałem, że umieram.
>Mieszkam w mieście więc lampy świecą się przy bloku. W pokoju jest jasno nawet przy zgaszonym
>świetle.
Nawet gdybyś miał zapalone światło to mógłbyś zobaczyć tę postać.
>Przeszył mnie tak głęboki strach, że zacząłem wzywać Jezusa i mówić w myślach - Idź precz
>Szatanie.
A dlaczego akurat Jezusa a nie Allaha czy białego bizona?
>Nie wiem skąd mi to przyszło do myśli.
Bo byłeś religijnym człowiekiem.
>Po kilku razach ta postać zaczęła wolno wychodzić z pokoju, w którym spaliśmy. Śledziłem jej wolne
>ruchy, i cały czas miała te same kształty. Wyszła z pokoju, a jak wychodziła - opuszczał mnie
>paraliż ciała.
Czyli paraliż senny ustępował a wraz z progresem przechodziłeś do rzeczywistości.
>Rozumiecie, to była realna osoba, żyjąca.
Oczywiście... otworzyła sobie drzwi wytrychem, weszła do twojego pokoju i sobie stała... "a, wejdę do tego domu i sobie postoję nad gospodarzem, będzie ubaw. Oczywiście będę musiał pozbyć się twarzy żeby nie było podejrzeń. To twarz zdejmuję i wchodzę..."
>Potem przez ponad pół roku świeciłem światło w przedpokoju, i w lęku kładłem się spać ciągle
>patrząc w stronę drzwi. Do dziś czuję na sobie ten dreszcz i lęk. Nigdy w swoim domu nie zostałbym sam w nocy.
To dosyć zabawne jak ludzie z niewiedzy mogą popadać w paranoję Kto by pomyślał, że wystarczy poczytać nieco o oneironautyce i tyle można zaoszczędzić na rachunkach .
>Po obudzeniu się = moja żona opowiedziała mi, że tej nocy miała ogromne koszmary, w których była
>ciągana po przedpokoju naszego domu przez jakąś straszną istotę.
Gdyby śnił jej się Papa Smerf z kosą to zrozumiałbyś to jako przestrogę, że ową "postacią bez twarzy" był przebrany Papa Smerf (na barkach Gargamela oczywiście).
>nadal byłem niewierzącym
Nie wątpię w to, przecież każdy niewierzący modli się i wzywa Jezuska jak mu się coś złego przyśni...
>Kiedy to opisałem na jednej ze stron, na której wcześniej kpiłem z Bóstwa Jezusa - ktoś
>odpowiedział mi, że kiedyś w przeddzień modlitwy o uwolnienie nad jakąś osobą mieli podobną wizytę
>jakiejś dziwnej postaci.
Ah, te emocje... człowiek tak się napali na egzorcyzmy, że musi o tym jeszcze śnić... Tak szczerze to samo intensywne myślenie o jakimś ważnym wydarzeniu może spowodować sny na ten temat. Przykładowo przed rozmową kwalifikacyjną może Ci się śnić zły szef i nie ma w tym nic dziwnego. Samo czytanie i intensywne myślenie o Świadomym Śnie może spowodować jego odbycie (jestem tego żywym przykładem ).
>Jeśli chodzi o nocne paraliże i przejścia ze snu do rzeczywistości - czytałem o tym
>wcześniej. Jednak tu było coś innego
>- postać, która żyła
>- moja modlitwa i jej stopniowe odchodzenie
>- wiem, że nie spałem i wcale mi się nie śniło to, gdyż potem długo nie mogłem zasnąć.
Podsumujmy...
1. "postać, która żyła" - pasuje do paraliżu sennego;
2. "moja modlitwa i jej stopniowe odchodzenie" - pasuje, nawet paraliż senny się kończy;
3. "wiem, że nie spałem i wcale mi się to nie śniło" - również pasuje. Podczas paraliżu sennego jesteśmy w połowie świadomi otoczenia. O ile dobrze pamiętam paraliż senny może wystąpić podczas gdy przechodzimy z fazy głębokiego snu ("faza REM" o ile się nie mylę) do przebudzenia.
>- biorąc pod uwagę nagłe zniknięcie wątpliwości co do Bóstwa Jezusa - właśnie po tej
>spowiedzi, przed którą czułem ogromny opór
Ktoś kto czuje "ogromny opór" nie robi tego, tym bardziej "tak dla jaj". "A, widzę brzydkiego robala na ulicy, brzydzę się Nim ale zjem go - właśnie dlatego, że się Nim brzydzę" - brzmi to jak oszukiwanie samego siebie.
>rzeczywiście byłem opętywany przez jakieś Zło
Byłeś. To zło nazywa się religią.
>Co ciekawe, miałem takie przejawy
>- gwałtowne zaprzeczanie Bóstwa Jezusa
>- wstręt do Maryi - dosłownie
>- wyśmiewanie kościoła katolickiego
>- natrętne udowadnianie bezsensowności wiary
>- wyśmiewanie teorii wiary kościoła katolickiego
>- pamiętam też, że ogromny wstręt do Jana Pawła II
Zapewne naoglądałeś się lub naczytałeś baśni o egzorcyzmach i opętaniach, podświadomie Ci się to spodobało, możliwe, że chciałeś dowodu na istnienie boga a trudno o lepszy "dowód" niż "osobista interwencja w cierpieniu opętanego". Jestem przekonany, że było o wiele więcej powodów.
> Wiecie jakie jest uczucie w chwili umierania? Czułem, że jestem sam i wówczas zacząłem szukać
>ratunku tylko w Jezusie, bo tylko On mi pozostał.
Ależ skąd, pozostał Ci jeszcze Pazuzu, Samael, Nergal, Zeus, Junona, Ares, Hefajstos i tysiące (lub setki tysięcy) innych bogów.
>Rzeczywiście, jak ta postać stała w moich nogach - myślałem, że umieram.
Strach... to coś normalnego podczas paraliżu sennego. I nie myślałeś, że umierasz bo nie znasz tego uczucia, po prostu się bałeś a strach tłumaczysz "umieraniem" bo masz naturę panikarza i histeryka.
>Na koniec powiem tylko tyle - bądźcie ostrożni. To, co wydaje się oczywiste - wcale nie
>musi być prawdziwe czyli zgodne z rzeczywistością.
To brzmi jak "życiowa filozofia" pacjenta zakładu zamkniętego...


Kiedy słyszę słowo "religia", sięgam po mojego Browninga.
Kojut (2120 punktów)
Jak ktos wczesniej zauwazyl to Ty byles ujarany a nie urojony. Po "swietej Marii" halucynacji sie nie ma. Mi to wyglada na szalwie wieszcza. Jazda jak po kleju i pali sie toto. A jak chcesz Jezuska zobaczyc to listki sobie pozuj.
andrzej10 (-11 punktów)
(zablokowany)
zakończenie
Jak już wielokrotnie pisałem wyżej - dla mnie to obojętne co to było.

Faktem jest, że wystąpiło w takich, a nie innych okolicznościach.

Zresztą, i tak każdy z nas przekona się jak jest naprawdę z rzeczywistością- bo najwyżej pożyjemy jeszcze 100 lat.
yaspis (112 punktów)Odp: Przyszedł do mnie w nocy Szatan czy byłem urojony?
Nie ma co się stresować tym szatanem
Niektórych Dyabeu odwiedza prawie co wieczór. Obiecują sobie, że następnym razem nie ulęgnął ...i tak rogata istota podkręca degrengoladę moralną

Wróć do listy wątków działu Bazgroły
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365