 |
Grobowa historyczność - ciąg dalszy Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Religie
| Napisano | Autor | Tytuł | | 12-10-2011 02:16 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Grobowa historyczność - ciąg dalszy
2 na 2 | Kontynuując wątek. W poprzedniej dyskusji pojawił się silny głos pana Andrzeja.51, który uznał, iż "grobowa historyczność" miała miejsce, albowiem niezwykłe okoliczności związane z przewodem prawnym skazanego na śmierć Jezusa są ważnym dokumentem za istnieniem tej postaci, która to przed skazaniem nauczała - zdaniem Andrzeja.51, treści ujętych w Kazaniu na Górze. Gdyby - jak przytoczył pan Andrzej.51 - historia kaźni Jezusa nie niosła w sobie prawdy, to jej autorzy nie odmalowaliby obrazu ukrzyżowania, bowiem nie było to dla nich wygodne - heretyk powinien być skazany przez Sanhedryn na inną karę, najpewniej ukamieniowanie. Uważam, iż jest to dziwny argument. Moim zdaniem scena sądu nad Jezusem nie jest realistyczna, lecz służy różnym grom politycznym pierwszych kaznodziejów. Gdyby na śmierć skazano autora treści z Kazania na Górze, uważającego się przy tym za boga, lub proroka, moim zdaniem Sanhedryn miałby pełne prawo skazać go na śmierć i Piłat po prostu nie byłby potrzebny. Zatem ukrzyżowanie albo jest w pełni fikcyjne (to ukrzyżowanie) albo też dotyczy osoby nie przypominającej w istotny sposób Jezusa opisanego w Ewangeliach. Gdy założyć ius gladii, to z kolei ukrzyżowanie jest normalne - Sanhedryn musiał uzyskać zgodę Rzymian i Rzymianie wykonali egzekucję w swoim stylu - nie ma tu nic wstydliwego. Oto co (na razie) pisze o wyrokach śmierci w judaizmie polska wikipedia: Cytat:"Kara śmierci w judaizmie Do II w. n.e. kara śmierci na terenie Palestyny wykonywana była w różny sposób, w zależności od rodzaju przestępstwa, za które została orzeczona. Jeżeli nie było nakazane zastosowanie innego rodzaju kary śmierci skazany był pozbawiany życia przez uduszenie. Kara ta stosowana była za m.in. cudzołóstwa i porwanie (ale tylko Żyda). Ścięcie było karą za morderstwo a także bałwochwalstwo, spalenie - za większość przestępstw związanych z kazirodztwem zaś ukamienowanie - m.in. za sodomię.
W okresie istnienia państwa żydowskiego częstotliwość orzekania i wykonywania kary śmierci prawdopodobnie nie odbiegała od przeciętnej w innych krajach. Po zniszczeniu państwowości żydowskiej sytuacja zaczęła się zmieniać. Stopniowo nasilała się tendencja do traktowania kary śmierci w sposób wyjątkowy. Uzyskiwano to za sprawą licznych wymogów proceduralnych, jak np. wymóg zeznań dwu naocznych świadków czynu, wymóg, by potwierdzono, iż przestępca miał świadomość, iż popełnia zbrodnię, za którą grozi mu kara śmierci, a także konieczność uzyskania odpowiedniej większości głosów w sądzie. W praktyce orzeczniczej oznaczało to, że do skazania na śmierć trzeba było popełnić przestępstwo w obecności co najmniej dwu świadków, zaś sąd musiał udowodnić, iż przestępca przed popełnieniem czynu został ostrzeżony i poinformowany o grożących mu konsekwencjach, co w sposób oczywisty powodowało, że spełnienie tych wymogów było trudne, a kara śmierci orzekana sporadycznie, wraz z upływem czasu coraz rzadziej. Od ok. II w. p.n.e., gdy orzekanie kary śmierci rozpoczął Sanhedryn, wyroki śmierci zapadały początkowo raz na kilka miesięcy, a w okresie późniejszym - co kilka - kilkanaście lat." O Sanhedrynie czytamy między innymi tyle: Cytat:"Początkowo sanhedryn był organem doradczym przy arcykapłanie lub królu, od przejścia Judei pod administrację rzymską (6 rok n.e.) stał się najwyższym - oprócz arcykapłana - autorytetem religijnym i prawnym w kraju." Zatem ukrzyżowanie Jezusa, zgodnego z postacią nauczyciela przekazującego treści Kazania na Górze, uznającego się za proroka i (lub) boga, jest opisane w sposób dość nonsensowy jeśli wziąć pod uwagę rzeczywistą władzę sądowniczą Sanhedrynu nad karaniem bluźnierców. Zatem ów proces nie jest bynajmniej dowodem na historyczność osoby zarówno ukrzyżowanej, jak i nauczającej na górze. Jeśli działało Ius Gladii, nic tu nie było "niewygodne" dla dalszych sprawozdawców. Jeśli nie działało Ius Gladii, Piłat był niepotrzebny. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu. 1 2 #16 2 na 2 | keram aktsu (1211 punktów) | Odp: Grobowa historyczność - ciąg dalszy | > >>Mianowicie jakiś niesamowity wysyp różnej maści mesjaszów, zbawicieli, cudotwórców namaszczonych przez Boga. A wszystko to w czasach zbliżonych do Jezusa. 2000 tysiące lat temu panowała jakaś plaga. Ostał się jeden.> Ta tendencja nie była ograniczona do czasów Jezusa - jest znacznie starsza. Tak naprawdę mesjasze byli wcześniej i później, tyle że nieliczni zawojowali coś na dłużej.Oczywiście wiem, ale byli i są do dzisiaj mocno rozstrzeleni w czasie. A wtedy było ich na pęczki i co ciekawe wszyscy robili cuda! To jakiś cud. Albo te cuda były dęte. A Apoloniusz nawet lewitował. Tego nawet Jezus nie potrafił, ledwie po wodzie chodził. |
#17 1 na 1 | Ania... (14138 punktów) | Odp: Grobowa historyczność - ciąg dalszy | > >>>Mianowicie jakiś niesamowity wysyp różnej maści mesjaszów, zbawicieli, cudotwórców namaszczonych przez Boga. A wszystko to w czasach zbliżonych do Jezusa. 2000 tysiące lat temu panowała jakaś plaga. Ostał się jeden.> >Ta tendencja nie była ograniczona do czasów Jezusa - jest znacznie starsza. Tak naprawdę mesjasze byli wcześniej i później, tyle że nieliczni zawojowali coś na dłużej.> Oczywiście wiem, ale byli i są do dzisiaj mocno rozstrzeleni w czasie. A wtedy było ich na pęczki i co ciekawe wszyscy robili cuda! To jakiś cud. Albo te cuda były dęte. A Apoloniusz nawet lewitował. Tego nawet Jezus nie potrafił, ledwie po wodzie chodził.Trochę moda, a trochę wybujałe fantazje "po czasie". Ale czy trudno było robić cuda w czasach, kiedy ludzie nie wiedzieli zgoła niczego o świecie? Pewna część historii zapewne jest prawdziwa - taka malutka. A reszta... Ciekawe, ze cuda boskie maleją z czasem. Najpierw stworzył wszystko, potem zatopił niemal całą ludzkość, potem wybijał osobiście ludzi, ożywiał zmarłych, a teraz zaledwie marne uzdrowienia, których tysiące znamy z medycyny... Marniutko jakoś i bez polotu. |
#18 2 na 4 | Rigoletto (3891 punktów) | Odp: Grobowa historyczność - ciąg dalszy | > >No cóż, pod względem pewności historycznej, to ten grób i szczątki mają podobną wartość jak grób Chrystusa w Jerozolimie i rzekome pamiątki po nim. Co do źródeł pisanych, to o Janie Chrzcicielu możemy przeczytać w ewangeliach, apokryfach chrześcijańskich i u Flawiusza... Zakładając, że to mocne dowody to i dowody na istnienie Jezusa, są mocne...> W przypadku Jana, - istniał na 99,9%. Jest grób tam gdzie powinien być, są szczątki z głową po dekapitacji,Tia. Z tych różnych szczątków zapewne można by złożyć niejednego Jana Chrzciciela.  > wiadomo za co został ścięty itd. Natomiast analogiczny dowód na istnienie Jezusa, to brak jego szczątków w pustym grobie. Czyli jak zwykle, nieistnienie jest dowodem na istnienie.Tak samo jak w przypadku Jana Chrzciciela, "wiemy" gdzie jest grób Jezusa, też jest tam gdzie pownien być, ba nawet zgodnie z opisami z ewangelii jest pusty...  > Widzę, że czytałeś Wikipedię, w której ktoś napisał, że kwestionowane są jego listy. Ale pokop głębiej w necie, a dowiesz się, że te listy podważa kościół, bo to by im psuło wizerunek jedynego, namaszczonego przez Boga mesjasza.No cóż. Nie da się obecnie udowodnić ich oryginalności lub nie oryginalności, natomiast dziełko Philotratesa sprawia raczej wrażenie powieści a nie opisu życia prawdziwego człowieka. Co oczywiście nie przesądza o nieistnieniu Aploloniusza.  > Oczywiście, że nie dowodzi. Ale brak dowodów na istnienie tak wielkiej postaci jaką był Jezus, a w szczególności brak źródeł historycznych jemu współczesnych, przy jednoczesnych dowodach na istnienie jakiś popierdułek mieniących się namiestnikami Boga, zapomnianych przez czas i historię, zastanawia mnie mocno.Nie przedstawiłeś żadnych argumentów na to, że Jan Chrzciciel czy Szymon Mag są lepiej udokumentowani jako postacie historyczne... > >No i właśnie... Nie mieszajmy historii z teologią. Czym innym jest dowodzenie, że Jezus nie istniał jako postać historyczna, a czym innym dowodzenie, że Jezus nie mógł być Synem Bożym.> Tak, dlatego napisałem, że Biblia właśnie z takich powodów nie może być dowodem na historyczne istnienie Jezusa. Pełna nielogiczności, niespójna, czasem nawet zabawna. Ale na pewno nie jest dowodem na istnienie Jezusa.I dlatego ja też nie twierdzę, że Biblia jest takim dowodem. Tak jak pisałem wcześniej, nie sądzę aby na gruncie nauk historycznych było możliwe przesądzenie na korzyść jednaego albo drugiego poglądu. Jesteśmy skazani na hipotezy. |
#19 1 na 1 | keram aktsu (1211 punktów) | Odp: Grobowa historyczność - ciąg dalszy |
> Jesteśmy skazani na hipotezy.> To straszne, ale jakoś mimo wszystko nie spędza mi to snu z oczu. |
#20 1 na 3 | Rigoletto (3891 punktów) | Odp: Grobowa historyczność - ciąg dalszy | > Oczywiście nie wykluczam możliwości, iż jakieś fakty przekonają mnie do tego, iż historyczność Jezusa jest dużo bardziej możliwa niż niemożliwa i wtedy zmienię swoją opinię w tym temacie.Już się zgodziliśmy, że "goła" historia, jest niewystarczająca. Ale Jacku, mam dla Ciebie ćwiczenie.  Zrób sobie prostą analizę różnych denominacji religjnych, które powołują się na jakiegoś założyciela (ale człowieka, a nie kogoś kto z założenia jest istotą całkowicie nadprzyrodzoną) i sprawdź w ilu przypadkach mamy do czynienia z postaciami z całą pewnością fikcyjnymi, a w ilu przypadkach są to postaci uznane przez historię. Proponuję zacząć od I tysiąclecia p.n.e. P.S. W tym post nie ma ani grama złośliwości ani ironii. Ja sobie przeprowadziłem takie ćwiczenie i jestem ciekaw czy wnioski innych osób będą takie jak moje. |
#21 2 na 2 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Odp: Grobowa historyczność - ciąg dalszy | Ciekawy pomysł. Mamy islam - jako, że Muhammad (Mahomet) był przywódcą politycznym, oraz miał aktywnych następców, jego wpływ na rzeczywistość był spory. On sam nie jest za mocno potwierdzony w źródłach zewnętrznych, ale jego najbliźsi spadkobiercy i ich kłutnie - jak najbardziej. Z pewnością jest mocniej potwierdzony niż Jezus, choć tereny w których działał były znacznie mniej cywilizowane we wczesnym średniowieczu, niż wschodnia część Imperium Rzymskiego w czasach Augusta. Mamy buddyzm - zewnętrzne źródła nie opisują Buddy w jego epoce. Jest słabiej opisany przez zewnętrzne dokumenty z epoki. ALe wynalazł oryginalną filozofię na bazie Upaniszad. Poglądy Jezusa składają się w kilka zdań, które nie są oryginalne. Te zdania są ze sobą sprzeczne. Mahavir również otoczony jest oryginalną i spójną filozofią. Tym niemniej dżiniści uważają, iż był on następcą innych, podobnie mu myślących. W hinduizmie i u Homera mamy bogów i herosów. W przygodach tych ostatnich kryją się niekiedy ziarenka pradziwych osób i przygód, ale ogromnie zmienione. Nie wiemy, czy były bitwy pod Troją i Kurukszetrą, które tak mocno wpłynęły na świat z którego wyrosły te opowieści. Ale jako, że w tych miejscach jakieś wojny się toczyły, nie jest niemożliwe, że Iliada, czy Mahabharata nie są oparte na prawdziwej kanwie. Gdyby tak było, to pomimo epickich przenośni i wyolbrzymien mogłyby zawierać więcej prawdziwych informacji niż Ewangelie, gdyby Jezus jednak nie był postacią historyczną, co z pewnością jest MOŻLIWE. |
| Andrzej Michalski (234 punktów) | Odp: Grobowa historyczność - ciąg dalszy | > Mamy islam - jako, że Muhammad (Mahomet) był przywódcą politycznym, oraz miał aktywnych następców, jego wpływ na rzeczywistość był spory. On sam nie jest za mocno potwierdzony w źródłach zewnętrznych, ale jego najbliźsi spadkobiercy i ich kłutnie - jak najbardziej. Z pewnością jest mocniej potwierdzony niż Jezus, choć tereny w których działał były znacznie mniej cywilizowane we wczesnym średniowieczu, niż wschodnia część Imperium Rzymskiego w czasach Augusta.Jacku to co piszesz to po prostu nie prawda. Zapoznaj się z krytyką historyczności Islamu i Mobooks.goog(*)CDAQ6AEwAA#v=onepage&q&f=falsewww.uni-mu(*)ohne_historischen_muhammad.pdfNabatejczycy bili eleganckie monety,a Mo? Mo nie wybił nic, ponieważ jest tylko typologicznym charakterem literackim tak jak Mojżesz i Jezus. Pierwsi kalifowie to też postacie mitologiczne. www.foruma(*)Geographic - All PeriodsPierwsza moneta z Mo prorokiem Allaha wyskoczyła 690AD, Mo rzekomo zmarł 632AD. Szymon Bar Kokhba wziął Jerozolime na 3 lata i nabił morze monet. Mo władając dośc dużym krajem preferował używać monet swoich wrogów? Nie bedąc pod okupacją? W świetle faktów nie widzę innego wyjaśnienia. www.youtube.com/watch?v=iNdvsLh128QProblem w tym,że chrześcijaństwo i islam to wciąż żywe religie. Za kilkaset lat nikt nie bedzie rozważał historyczności Jezusa czy Mo, tak jak my teraz nie rozważamy historyczności Asklepiosa. |
#23 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Odp: Grobowa historyczność - ciąg dalszy | Zachowały się źródła o historyczności Omara, jednego z pierwszych kalifów. Głównie z uwagi na nie uważam historyczność Mohameta za bardziej prawdopodobną, niż Jezusa, co nie oznacza, iż twierdzę z całą pewnością, że Mahomet był postacią historyczną i że jest autorem Koranu. Również Ali jest postacią najpewniej historyczną, inaczej nic nie tłumaczyłoby wczesnych rozłamów w obrębie islamu. A przecież istotą tych rozłamów był konflikt pomiędzy tymi, którzy zauważyli, iż Ali był od zawsze kumplem Mo, zaś Ummajadzi (wywodzący się od Omara) niemal do samego końca byli skutecznymi przeciwnikami Mo. Można kwestionować historyczność Jezusa i Mahometa, ale z drugiej strony stwierdzenie, iż z pewnością nie byli historycznymi postaciami też jest zbyt moce. Ja osobiście uważam, na bazie prywatnych badań, które czasem uzupełniam i weryfikuję, iż Jezus jako myśliciel zgodny z treściami Kazania na Górze i ukrzyżowany raczej nie był postacią historyczną, natomiast Mahomet, jako przywódca Arabów i twórca części (mniejszej lub większej) Koranu raczej był postacią historyczną. W przypadku Buddy historyczność nie ma żadnego znaczenia. Dzieje tego religijnego myśliciela nie są najistotniejsze - bardziej znaczące są treści, które przekazał. Te treści istnieją, widać jak zmieniały się w czasie. Natomiast Jezus bez rytuału przejścia obiecującego niesmiertelność nie byłby atrakcyjnym obiektem do wierzenia. Natomiast Mahomet, bez całej historycznej otoczki, nie powiedziałby niczego. Jego religia to oczyszczenie teizmu mojżeszowego z elementów mesjanizmu, które zresztą wróciły doń w odłamie islamu zwanym szyizmem, będącym bardzo podobnym do chrześcijaństwa pod wieloma względami. Bicie monet w średniowiecznym, pustynnym kraju było dużo trudniejsze, niż w świecie hellenistycznym przejętym przez Rzymian. |
#24 5 na 5 | Rigoletto (3891 punktów) | Odp: Grobowa historyczność - ciąg dalszy | Jacku, zwróć uwagę, że nie w tej analizie nie chodziło mi o porównywanie ilości dowodów historycznych i artefaktów jakie pozostawili po sobie poszczególni założyciele religii. Jest takie opowiadanie (może ktoś pamięta tytuł) J.L. Borgesa gdzie historię odtwarza się ze strzępków zachowanych XX wiecznych gazet. Jeśli ktoś czytał, to może pamięta jak komiczny był efekt owych rekonstrukcji. Podobnie jest być może z odtwarzaniem historii Zaratusztry, Buddy czy Mahometa. Konkretów jest mało, informacje zostały zniekształcone (niekoniecznie z premedytacją) przez wyznawców - nosicieli mitu. Ale jest pewna logika, którą się osobiście kieruję. Skoro jest pewien skutek, w postaci powstania grupy religijnej, najpierw sekty, a potem wielkiej organizacji wyznaniowej, to na początku musi być jakaś geneza, początkowa siła sprawcza. Co jest ową praprzyczyną takich zjawisk? Z wielu przykładów wiemy, że może to być człowiek-założyciel. Ktoś (zwykle mężczyzna), któremu coś nie pasuje w otoczeniu w jakim się urodził. Taka osoba na początku nie może znaleźć sobie miejsca, wędruje, dyskutuje, czyta mądre księgi. W końcu przychodzi moment, że zaczyna działać - naucza, uzdrawia, gromadzi uczniów. Potem jest różnie, albo sława i bogactwo, albo marny los. I teraz wróćmy do naszej prostej analizy religii i jej założycieli. Skoro małe kontrowersje budzą pary: religia - faktyczny założyciel: zaratustrianizm - Zaratustra, dzinizm - Wardhamana, buddyzm - Gautama, manicheizm - Mani, islam - Mahomet, sikhizm - Nanak, bahaizm - Ali Nuri, Mormoni - J. Smith, ŚJ - Russel, to w takim razie w przypadku pary chrześcijaństwo - Jezus, byłby to niezwykły wyjątek od pozostałych wymienionych przypadków. Dlatego też ja skłaniam się do poglądu, że Jezus faktycznie istniał, ponieważ taka jest generalna logika powstawania nowych religii. Co nie oznacza oczywiście, że można z całą pewnością stwierdzić, że ewangelie właściwie oddają jego historię. |
#25 1 na 1 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Odp: Grobowa historyczność - ciąg dalszy | Ciekawa argumentacja!  Ale nie każdy wielki założyciel religii działał poprzez swoją biografię. Dla chrześcijan zdecydowanie ważniejsza od nauczania jest biografia Jezusa, a głównie to, że umarł i zmartwychwstał otwierając w ten sposób bramę do zaświatów. Ogólnie - zauważ - sugeruje to sytuację, w której dla powstania chrześcijaństwa jego założyciel MUSIAŁ umrzeć. Budda i Mahomet nie musieli umrzeć dla powstania swoich religii. Stąd moje szczególne zastrzeżenia do historyczności całościowego Jezusa. W Nowym Testamencie (już sama nazwa na to wskazuje) chodzi o TESTAMENT. Nie ma w nim obrazu świata. Jest obietnica zmartwychwstania uczyniona za pomocą śmierci głównego bohatera. Aż kusi, aby powiedzieć, iż była to raczej na pewno wymyślona historia. Ale mówię z umiarem - przypadkowa kompilacja, która trafiła w dziesiątkę. Ktoś nauczał, ktoś kopiował starsze idee, ktoś umarł. Te wszystkie rzeczy zbiegły się w jedną, bardzo skuteczną teologię (najpopularniejsza religia na świecie, jakby nie było). Ale nie ma tutaj jakiegoś trzonu, który możnaby przypisać z jakąś większą pewnością jednej osobie. W przypadku Buddy, czy Mahometa nie ma takiego problemu. Mogli nie istnieć, mogli zostać wymyślenia, ale czemu mieliby nie istnieć? W Buddyzmie mamy spójną i w dużej mierze oryginalną teologię opartą na upaniszadach i innych, nieznanych już źródłach. Łatwiej wyobrazić sobie, iż opracowała ją jedna osoba. Czy była ona księciem podnepalskiego kraju, który próbował ascezy, znalazł drogę środka i medytował pod figowcem? Tego nie wiadomo, ale nie było to bardzo istotne dla ogólnego wydźwięku tegoż rozważań. Mahomet jest raczej historyczny. W Koranie otwarcie przyznaje się do plagiatu - powtarza głównie elementy Mojżeszowe ze Starego Testamentu, pisząc o tym, że Mojżesz tego doznał. Arabów rzeczywiście ktoś zjednoczył wokół monoteistycznej religii. Kalifowie działali, ich kłótnie zaowocowały istniejącym do dziś, czytelnym, rozłamem w obrębie islamu. |
#26 3 na 3 | Rigoletto (3891 punktów) | Odp: Grobowa historyczność - ciąg dalszy | > Ciekawa argumentacja! Ale nie każdy wielki założyciel religii działał poprzez swoją biografię. Dla chrześcijan zdecydowanie ważniejsza od nauczania jest biografia Jezusa, a głównie to, że umarł i zmartwychwstał otwierając w ten sposób bramę do zaświatów. Ogólnie - zauważ - sugeruje to sytuację, w której dla powstania chrześcijaństwa jego założyciel MUSIAŁ umrzeć.Ale dlaczego nie założyć odwrotnego przebiegu wypadków? Czyli nie dlatego Jezus "musiał" umrzeć bo to było potrzebne doktrynie religijnej, ale doktryna została dopasowana do faktu takiej, a nie innej śmierci założyciela sekty. Jak wszyscy doskonale wiemy, Biblia jest tak niejednoznaczna, że z proroctw Starego Testamentu, można wytworzyć wiele typów mesjaszy, a nie tylko koniecznie dokładnie takiego jak opisany w ewangeliach Jezus. Mogło być tak, że uczniowie rozczarowani końcem swojego guru, tak długo analizowali wypowiedzi swojego mistrza, a następnie porównywali to z proroctwami Izajasza i innych proroków, aż wyszło im, że właśnie tak miało być. W takich przypadkach wiara naprawdę może czynić cuda... Jest też inne wyjaśnienie. Jezus mógł świadomie postępować tak, jak w jego mniemaniu powinien postępować Mesjasz. Stąd 12 uczniów, powoływanie się na proroctwa i postępowanie zgodnie z nimi, i w rezultacie samobójcze dążenie do "wypełnienia misji". > Budda i Mahomet nie musieli umrzeć dla powstania swoich religii. Stąd moje szczególne zastrzeżenia do historyczności całościowego Jezusa.> Ale nie ma tutaj jakiegoś trzonu, który możnaby przypisać z jakąś większą pewnością jednej osobie. W przypadku Buddy, czy Mahometa nie ma takiego problemu. Mogli nie istnieć, mogli zostać wymyślenia, ale czemu mieliby nie istnieć? W Buddyzmie mamy spójną i w dużej mierze oryginalną teologię opartą na upaniszadach i innych, nieznanych już źródłach. Łatwiej wyobrazić sobie, iż opracowała ją jedna osoba. Czy była ona księciem podnepalskiego kraju, który próbował ascezy, znalazł drogę środka i medytował pod figowcem? Tego nie wiadomo, ale nie było to bardzo istotne dla ogólnego wydźwięku tegoż rozważań. Mahomet jest raczej historyczny. W Koranie otwarcie przyznaje się do plagiatu - powtarza głównie elementy Mojżeszowe ze Starego Testamentu, pisząc o tym, że Mojżesz tego doznał. Arabów rzeczywiście ktoś zjednoczył wokół monoteistycznej religii. Kalifowie działali, ich kłótnie zaowocowały istniejącym do dziś, czytelnym, rozłamem w obrębie islamu.I. Te wszystkie rzeczy, które piszesz o innych religiach, odnoszą się również do chrześcijaństwa. Czy Budda był oryginalny i sam stworzył doktrynę buddyjską? Może i tak, tylko którą? Przecież w początkowych stuleciach w środowiskach buddyjskich trwały dyskusje, co należy uznać za "prawdziwą" naukę Buddy, a co nie. Podobnie jak w przypadku chrześcijaństwa dochodziło do kontrowersji, które owocowały wieloma rozłamami. Co ciekawe narracja o ustaleniu ortodoksji przez uczniów Buddy i Jezusa, jest podobna (np. "demokratyczne" uzgadnianie kanonu przez "sobór"uczniów). Co ciekawe, podobnie jak w przypadku chrześcijan, również do doktryny buddyjskiej, swój wkład wnosi po kilku wiekach władza świecka (na Zachodzie Konstantyn, w Indiach Asioka). Tak więc nie widzę większych różnic pomiędzy Buddą a Jezusem, jeśli chodzi o prawdopodobieństwo fikcyjności jednego czy drugiego. Podobnie jest z Mahometem, z zastrzeżeniem, że ten ostatni dążył również do osiągnięcia władzy świeckiej, co mu się udało. A to siłą rzeczy musiało się mocniej przełożyć na ilość świadectw historycznych o Mahomecie i jego następcach. II. Piszesz także, że chrześcijaństwo wydaje się być wymyślone, bo zbyt dobrze odpowiada na potrzeby "maluczkich" i dlatego uzyskało taką popularność. Owszem mogło być tak, że grupa sprytnych reformatorów postanowiła skonstruować religię "dla każdego", ale czy przypadkiem prostota chrześcijaństwa nie może być spowodowana czymś innym, np. prostotą samego założyciela? Jak wiemy Gautama, w przeciwieństwie do hipotetycznego Jezusa, był osobą wysoko urodzoną, wykształconą, przebywającą w o wiele bardziej wyrafinowanym środowisku. A więc to, że doktryna buddyjska jest bardziej wyrafinowana, niż stosunkowo prosta doktryna chrześcijańska, wskazuje na to, że autorem tej drugiej mógł być ktoś bardzo charyzmatyczny, ale niekoniecznie szczególnie oryginalny i kreatywny (czyli właśnie ktoś podobny opisanemu w ewangeliach Jezusowi), tak jak założycielem tej pierwszej był zblazowany książę-filozof. |
#27 2 na 2 | Jacek Tabisz (30006 punktów) | Odp: Grobowa historyczność - ciąg dalszy | Cytat:Mogło być tak, że uczniowie rozczarowani końcem swojego guru, tak długo analizowali wypowiedzi swojego mistrza, a następnie porównywali to z proroctwami Izajasza i innych proroków, aż wyszło im, że właśnie tak miało być. W takich przypadkach wiara naprawdę może czynić cuda... Jest też inne wyjaśnienie. Jezus mógł świadomie postępować tak, jak w jego mniemaniu powinien postępować Mesjasz. Stąd 12 uczniów, powoływanie się na proroctwa i postępowanie zgodnie z nimi, i w rezultacie samobójcze dążenie do "wypełnienia misji". Mogło tak być, ale nie "prawie z całą pewnością" musiało... Jeśli chodzi o świadome pchanie się na krzyż Jezusa, to Andrzej.51 tego nie przypuszcza (choć "prawie z całą pewnością" zakłada przekazywanie treści Nauczania na Górze). Jeśli chodzi, iż osobom zainspirowanym jakimś wydarzeniem coś się domyślało - to zgadzam się, tak mogło być, to dość dobre wyjaśnienie. Pytanie ile się domyślało i co. Zauważyłeś, iż u podstaw wielu religii stał jakiś charyzmatyczny facet. Prawda. Weźmy na przykład Smitha - napisał stylizowaną na Biblię powieść o Mormonie. Być może za chrześcijaństwem też stał facet, który wymyślił opowieść o Jezusie który umarł za ludzkość. Co do innych odnośników - dla mnie najważniejszą poszlaką, aby powątpiewać w historyczność Jezusa jest to, iż w wypadku jego kultu ważniejsza jest biografia (śmierć i zmartwychwstanie), niż nauczanie. Jako, że cudów nie ma, to coś z tą biografią w którą się wierzy jest nie tak... A co składa się na biografię? Ano ktoś, kto żył. W biografii Mahometa, poza surrealistyczną podróżą na koniu Burak, nie tak istotną z punktu widzenia islamu (to w sumie tylko ozdobnik), nie ma wiele cudów. Po prostu Mo miał wizje, gdzie się stykał z aniołem Gabrielem, który opowiadał mu o Mojżeszu najczęściej. Gdyby odjąć te wizje - mamy zwykłą osobę pnącą się do władzy dzięki religijnemu zjednoczeniu. |
1 2 Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|