Dotychczasowa komisja majątkowa stanowiła (moim zdaniem) dowód na ponurą, żałosną polską rzeczywistość.
Brutalną prawdą jest nawet i to, że beneficjentami odsprzedawanych wcześniej czy później gruntów
- powiem niejednoznacznie (kto zechce ten zrozumie) - będą młodzi studenci i "studenci"
na telefon dorabiający u x.
W Holandii natomiast sprawy szły inaczej.
Sporo kościołów zamieniono swego czasu w lokale sportowo-rekreacyjne.
Stworzono tam boiska wymagające wysokiego stropu. Czyli do gry w badmintona itp.
Następna (w Polsce) komisja majątkowa - mam nadzieję - zajmie się po prostu sprzedażą na wolnym rynku
wszystkich kościołów, seminariów, itd - po zdelegalizowaniu lub ustawowym wywłaszczeniu kościoła katolickiego
(np w ramach odszkodowań za różnego rodzaju krzywdy wyrządzone ludności cywilnej na przestrzeni wieków;
w to wchodzi też molestowanie seksualne).
Osobiście uważam, że prawo niedrogiego pierwokupu takiej budowli powinna mieć gmina pod warunkiem
posiadania możliwości finansowych na stworzenia w niej stanowisk do uprawiania sportu i rekreacji.
Skoro w Holandii przeszła taka koncepcja to jest ona absolutnie poważna i godna uwagi!
W sensie realnym to tylko i wyłącznie polacy czyli ludzie urodzeni na tych ziemiach
zbudowali swoimi rękami i swoją pracą te budowle i dbali o te tereny. Bo przecież
nie robotnicy zatrudnieni w gigantycznych cegielniach i hutach na terenie państwa Watykan

Zatem wywłaszczenie należy się tak czy owak.
Jak nasz, POLSKI (wybrany w powszechnych wyborach - przez potomków tamtych budowniczych)
parlament tak uchwali to słuszne to będzie bezsprzecznie.
Oczywiście wcześniej trzeba - jeśli trzeba - powypowiadać w miarę szybko i sprawnie jakieś
stojące na przeszkodzie umowy - wynikające z niedawnego "podlizywania się" polityków
zanurzonych mentalnie w przeszłości i nie widzących polskiego potu i krwi
w kościelnych cegłach i skarbach.
Na załączonym obrazku (na samym dole) widać obiekt, w którym kilka sal do ping-ponga
uda się wtedy zorganizować, czyli zacznie on służyć ludziom wreszcie w zdrowy sposób.
Wychowani tu - często na klęczkach i w obliczu wielkich procesji na ulicach - czytając powyższe zdanie
o ping-pongu my Polacy (nawet ateiści) prawdopodobie nie jesteśmy w stanie uwierzyć,
że w Holandii (i w ogóle) owo zdanie wcale nie jest czymś dziwnym ani kontrowersyjnym!
[Załącznik]