 |
Wieża Babel oczami obywatela świata Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » ABC Racjonalisty
| Napisano | Autor | Tytuł | | 30-11-2011 15:50 | Hodża (11172 punktów) | Wieża Babel oczami obywatela świata
2 na 2 | Oto pytanie, przed którym stają dziś politycy Europy, chociaż przecież żaden z nich nie odwołuje się wprost do tego biblijnego archetypu: dlaczego Bóg pomieszał ludziom języki? To dość kiczowate odwołanie się do biblijnej symboliki w tytule wątku jest o tyle usprawiedliwione, że wiele ostatnio mówi się zarówno o "projekcie europejskim" jak i "egoizmach narodowych" - w kontekście zbliżającego się kryzysu. Wydźwięk tych sformułowań jest negatywny: o projekcie tym mówi się ostatnio, że budowla została posadowiona na zbyt wątłych fundamentach, natomiast "egoizmy narodowe" w tej metaforze są innym ujęciem sformułowania o pomieszaniu języków; rzeczywiście, różne narody mówiąc to samo, często mają na myśli zupełnie różne rzeczy. Temat zróżnicowania etnicznego rodzaju ludzkiego jest tak bogaty w treści, że starczyłoby go na dziesięć podobnych wątków i sam czuję się wobec niego nieco bezsilny, z racji braku merytorycznego przygotowania do mierzenia się z tymi kwestiami; ośmielony jednak tą odpowiedzią liliac chciałbym podjąć może nieco drażliwy temat: Czy człowiek jest jakoś obiektywnie zmuszony do definiowania swojej tożsamości poprzez opozycję (przeciwstawienie) innym ludziom? Wydaje mi się, że tak. Podziały etniczne, w moim przeświadczeniu, istniałyby nawet wtedy, gdyby na całym świecie istniał tylko jeden jedyny, powszechnie zrozumiały język. To, jakie są konsekwencje tego plemiennego charakteru naszego gatunku, jest wiadome i liczne są na całym świecie pomniki znaczące kolejne etapy ustalania "równowagi sił" na etnicznej szachownicy . Mój postulat, propozycja sensownego przeciwstawienia się temu fatum, które zmusza nas do ciągłej gry przeciwko sobie, jest taka: Nie sposób przezwyciężyć podziałów etnicznych, bo taka jest natura ludzka ukształtowana ewolucyjnie. Ale temu podziałowi, który satysfakcjonuje tych przede wszystkim ludzi, dla których jest to jedyny sposób uzasadnienia i zdefiniowania swojego bycia w świecie przeciwstawić należy inny podział: na tych, którzy - niesłusznie nazywani kosmopolitami - identyfikują się z pewnymi wartościami cenionymi przez ludzi niezależnie od ich narodowości, rasy albo płci i sprzeciwiają się utrwalaniu i sankcjonowaniu podziałów etnicznych , dążąc do upowszechnienia świadomości, że człowieczeństwo nie posiada żadnych barw narodowych ani nie jest ostemplowane przez żadną religię; oraz na całą resztę, która podobieństwo do człowieka mierzy tym, czy potrafi się z kimś porozumieć po swojemu. Jest to więc jedyny możliwy podział: na pięknoduchów marzących o świecie bez wojen oraz na tych, którzy uważają, że wojna jest nieusuwalną cechą społeczeństw ludzkich. Ja należę do pierwszej grupy. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
4 na 4 | perun (8610 punktów) |
> Jest to więc jedyny możliwy podział: na pięknoduchów marzących o świecie bez wojen oraz na tych,> którzy uważają, że wojna jest nieusuwalną cechą społeczeństw ludzkich.> Ja należę do pierwszej grupy.Czyli Twoje marzenie ziści się po śmierci jak trafisz do katolickiego raju. Tam nie ma wojen podziałów, ryzyka, inności, indywidualności, odrębności, walki itd. Nie ma wszytskiego tego co z człowieka czyni człowieka. Siedzą sobie w tym raju ludki skubią trawe i tak se siedzą  Wszyscy są tacy sami, mają takie same pragnienia, żadnych potrzeb, żadnych idei o które chcieliby walczyć itd. Już wiem czemu Szatan się zbuntował - chciał być inny
|
|
 | 1 na 1 | astrotaurus (12445 punktów) | > Już wiem czemu Szatan się zbuntował - chciał być inny  No i Bogu dzięki! Żeby Szatan śmiał się jak głupi do sera przez całą wieczność z racji obecności Boga to temu ostatniemu może nie przyszłoby do łba stworzyć nas. Wprawdzie nie byłoby komu tego żałować, ale jakoś mi dziwno się zrobiło na myśl... 
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
 | | Hodża (11172 punktów) | Zauważyłem, że odnośnik do wypowiedzi liliac nie wyświetla tego, co trzeba, więc przytaczam tę wypowiedź w tym miejscu: Cytat:>To coś w stylu; Stojąc przed mostem Golden Gate w San Francisco myślę; mój pradziadek to miał łeb coś takiego zaprojektować i wybudować. Niby nic, ale szacunek dla dokonania się należy, może podziw.
Rzecz w tym, że mój podziw będzie niezależny od narodowości twórcy mostu. Nie sądzę, by moje odczucia były jakoś szczególnie inne, gdyby tymi twórcami byli moi rodacy. Jeśli będę takiego faktu świadoma, mogę ewentualnie przytoczyć go jako ciekawostkę.
Jakieś dodatkowe emocje mogłyby - jak sądzę - pojawić się, gdyby rzeczonym twórcą był mój bezpośredni znajomy, nie rozciągam natomiast podobnych odczuć na całość społeczeństwa, jakkolwiek zdaję sobie sprawę, że niektórzy tak robią.
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
|  | | Meretseger (61860 punktów) | Już wyświetla 
Nie wiadomo, dlaczego wszyscy mówią do kotów "ty", choć jako żywo żaden kot nigdy z nikim nie pił bruderszaftu.
|
|
| |  | | Hodża (11172 punktów) | > Już wyświetla  Dzięki 
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
|  | 1 na 1 | perun (8610 punktów) | > Zauważyłem, że odnośnik do wypowiedzi liliac nie wyświetla tego, co trzeba, więc przytaczam tę wypowiedź w tym miejscu:Problem z pacyfistami Hodża jest tylko taki, że oni zawsze żyją w świecie wywalczonym przez innych, bo sami nie lubią o swój świat walczyć. Mnie to odpowiada. Jak nie chcą walczyć o swój świat, będą życ moim świecie
|
|
| |  | 1 na 1 | liliac (147340 punktów) | > >Zauważyłem, że odnośnik do wypowiedzi liliac nie wyświetla tego, co trzeba, więc przytaczam tę wypowiedź w tym miejscu:> Problem z pacyfistami Hodża jest tylko taki, że oni zawsze żyją w świecie wywalczonym przez innych, bo sami nie lubią o swój świat walczyć. Mnie to odpowiada. Jak nie chcą walczyć o swój świat, będą życ moim świecie  Szczerze mówiąc, nie bardzo widzę związek między fragmentem cytowanym przez Hodżę a pacyfizmem.
|
|
| | |  | | perun (8610 punktów) |
> Szczerze mówiąc, nie bardzo widzę związek między fragmentem cytowanym przez Hodżę a pacyfizmem.Szczerze pisząc to ja też takiego związku nie zauważyłem, ale jeśli Hodża podpiął to do mojej wypowiedzi, to wyciągnąłem (wg mnie logiczny) wniosek, że chodziło Mu o moją pierwszą wypowiedż. A z pierwszą wypowiedzią jakiś tam związek ta wypowiedż miała ...chyba  Ale.. nie dam sobie za to niczego uciąć
|
|
| |  | 2 na 2 | Hodża (11172 punktów) | > Problem z pacyfistami Hodża jest tylko taki, że oni zawsze żyją w świecie wywalczonym przez innych, bo sami nie lubią o swój świat walczyć. Mnie to odpowiada. Jak nie chcą walczyć o swój świat, będą życ moim świecie  Pacyfizm jest tylko pewną dalszą konsekwencją rozważania kwestii konfliktów między narodami, których źródłem jest zwykłe zróżnicowanie (nieuchronne) etniczne i kulturowe. Jeśli jest dla mnie ważny temat pacyfizmu to jedynie na marginesie rozpatrywania kwestii zasadniczej, jaką dla mnie jest stwierdzenie (wyrażone pośrednio w zacytowanej wypowiedzi liliac), że "poczucie dumy narodowej" jest - jak się dobrze przyjrzeć, zawsze uczuciem groźnym i bezsensownym i stanowi po prostu sposób na poprawienie sobie samopoczucie tych, którym ich własna egzystencja w rzeczywistości jawi się jako miałka i bezwartościowa (albo tych, którzy mają kompleks niespełnionych ambicji, balast frustracji i zamieniają go na paliwo dla swojego narodowego konika). O to mi tu głównie chodzi. W każdym przypadku - czy to będzie Amerykanin (który będzie przecież miał takie podstawy) mówiący, że jest dumny z bycia Amerykaninem, czy to będzie Marokańczyk (który ma może nieco mniej do zareklamowania z dziedziny osiągnięć własnego narodu) uznanie za wartość samego tylko faktu przynależności do danego narodu jest groźną i głupią dewiacją intelektualną, stanowiącą w rzeczy samej hołubienie w swoim mózgu jaja, z którego co jaki czas wykluwa się bestia wojny.
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
| | |  | 3 na 3 | perun (8610 punktów) | Pisząc o pacyfiżmie miałem właśnie na myśli ten podział. Jak zabronisz ludziom dzielić się na narody, plemiona, szczepy, to podzielą się na kibiców, mieszkańców danego osiedla, skinów, punków, i diabli wiedzą co jeszcze. Wg mnie nie da się zrobić z ludzi ''światowców'' którzy będą tacy sami. Nie da się też z 27 (nawet więcej) narodów zrobić jednego europejskiego.Im bardziej ktoś będzie na siłę robił z Polaka Europejczyka tym bardziej ( z czasem ) będzie antyeuropejczykiem.Wystarczy przecież popatrzeć na Litwinów. 3OO lat, prawie zapomnieli jezyka... i co? Polakami się nie stali. Nie można tez powiedzieć, że nas kochają  Liwini przynajmniej mieli powód do Unii jakiś ważny. Zagrożenie Moskwy. A Eu? Na razie każdy czeka na EU socjal. Tylko ciekawe skąd go EU będzie brała. Indywidualność, inność, odróżnianie się, wyróżniania, podkreślanie swojej odmienności to cechy ludzkie. I żadne mrzonki kosmopolitan tego nie zmienią.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Hodża (11172 punktów) | >Indywidualność, inność, odróżnianie się, wyróżniania, podkreślanie swojej odmienności to cechy ludzkie. I żadne mrzonki kosmopolitan tego nie zmienią.
Tak, zgadzam się. Ale to nie zmienia w niczym potrzeby w miarę możności pełnego zrozumienia mechanizmu powstawania antagonizmów. Temat, jaki tu "wziąłem na tapetę" jest bardzo aktualny, co zrozumiałe, w kontekście gorącego tematu zmian traktatowych Unii idących w stronę większej unifikacji, stworzenia rządu ekonomicznego, wspólnej polityki fiskalnej. Otóż trzeba mówić, że niemożliwe jest ograniczenie jednoczenia Europy tylko do wymiaru finansów i polityki walutowej. Przecież oczywiste chyba jest dosyć, że narzucanie jakichkolwiek ograniczeń jak i zobowiązań fiskalnych przez rząd europejski na państwa narodowe, jeśli nie będzie podparte twardymi narzędziami przymusu (jakimi w przypadku przeciętnego obywatela są sądy,policja i komornik) szybko zamieni się w kolejna farsę. Może jest to celowo ukrywane przed opinią publiczną Europy, ale nie da się stworzyć unii walutowej bez unii politycznej w postaci federalizmu. Nie sądzę, aby to było możliwe. Właśnie z tych powodów, które w postawionym przeze mnie wątku jawią się jako jego pytania. Taką mamy naturę, wynika to z samych genów, że bardziej się identyfikujemy z najbliższą rodziną i sąsiadami z okolicy niż z Maorysami, że przyzwyczajamy się do swojskiego krajobrazu i już nawet zapach powietrza kilkaset kilometrów dalej czasem odczuwamy jako obcy. Tylko, że te trudności nie są, na szczęście, kwadraturą koła; tu dochodzimy jednak do... "białych plam" na kulturowej mapie Europy, na której nie zostały jeszcze zbadane i eksplorowane obszary twórczości i rozważań potrafiące zrównoważyć w klasycznych proporcjach pragnienie odrębności z poczuciem wspólnoty w obrębie całego kontynentu, tworząc ten upragniony ideał "jedności w różnorodności". Niestety, te obszary są w ogóle zaniedbane przez twórców, o politykach szkoda gadać.
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | perun (8610 punktów) | >> Przecież oczywiste chyba jest dosyć, że narzucanie jakichkolwiek ograniczeń jak i zobowiązań fiskalnych przez rząd europejski na państwa narodowe, jeśli nie będzie podparte twardymi narzędziami przymusu (jakimi w przypadku przeciętnego obywatela są sądy,policja i komornik) szybko zamieni się w kolejna farsę. Może jest to celowo ukrywane przed opinią publiczną Europy, ale nie da się stworzyć unii walutowej bez unii politycznej w postaci federalizmu. Nie może przetrwać coś co powstało na oszustwie. Mało kto wie czym tak naprawdę jest Traktat Lizboński.Mało też kto wie, w jaki sposób został narzucony Europie. To wszystko pokazuje tylko pogardę tzw klasy politycznej do oczekiwań ludzi w Europie. Oczywiście masz racje, że wprowadzenie tegoż traktatu wymaga narzucenia ograniczeń. Tylko ''demokraci'' nie mają pomysłu jak to teraz powiedzieć ludziom których oszukali. Teraz będą próbowali na kryzys co już widać w przemówieniu Sikorskiego. Też myślałem parę lat temu gdy wchodziliśmy do Unii, że będzie ona wspólnotą w różnorodności. Europę i ogólnie ludzi łączą interesy. Jak interesy się rozchodzą łączenia pękają. A co to za interesy, gdy aby utrzymać te połączenia pożycza się na potęgę kasę. Przecież nikt nie daję tej kasy Grecji z realnych pieniędzy tylko z pożyczek. Długo jeszcze tak będziemy pożyczać? Włochy będą potrzebować więcej kasy niż Grecja. Coś co było na dziesiątki lat unici chcieli zrobić w kilka. No to mają pasztet. O tym piszę, że o politykach szkoda gadać. Nie myślą o interesach ludzi tylko o własnych.
|
|
2 na 2 | jasenka (1863 punktów) | > Czy człowiek jest jakoś obiektywnie zmuszony do definiowania swojej tożsamości poprzez opozycję >(przeciwstawienie) innym ludziom? Tak (niestety), bo taka jest cecha tego gatunku i w ogóle wielu ssaków, w tym naczelnych dość mocno. Gdybyśmy nie mieli adrenaliny i testosteronu, to może zwisalibyśmy sobie z gałęzi jak leniwce  A tak... Osobiście jestem zdania, że "zdrowa ryba płynie zawsze pod prąd".
|
|
 | 3 na 3 | astrotaurus (12445 punktów) | > Gdybyśmy nie mieli adrenaliny i testosteronu, to może zwisalibyśmy sobie z gałęzi jak leniwce A tak...Oj, to ja na pewno mam i zawsze miałem mniej adrenaliny i testosteronu od Ciebie.  Zawsze byłem niespotykanie spokojny człowiek, mało i niechętnie grałem w piłkę, do bungee nawet się nie zbliżam... a jakoś mam wrażenie, że więcej stworzyłem (sporo za szumnie, ale nie znajduję lepszego określenia), niż wielu bardziej napakowanych adrenaliną i testosteronem znajomych. > Osobiście jestem zdania, że "zdrowa ryba płynie zawsze pod prąd".Oj, może testosteronu masz dużo, ale o wędkarstwie pojęcia nie masz! Ryba musi zawracać! 
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
|  | 1 na 1 | jasenka (1863 punktów) | >Oj, to ja na pewno mam i zawsze miałem mniej adrenaliny i testosteronu od Ciebie.  Chodzi o cechy ogólne dla gatunku, a nawet całego rzędu - naczelnych, a nie o poziom hormonów u jednego osobnika. Człowiek czy chce czy nie chce, będzie miał zawsze (zoologicznie) cechy drapieżnika. I nie, nie dlatego, że zagryzamy żywcem gazele na sawannie  I nie chodzi tu o jedzenie mięsa (na marginesie - jestem wegetarianką i nienawidzę wojen, żeby nie było wątpliwości).
|
|
2 na 2 | Pa1ryk (1539 punktów) | >Jest to więc jedyny możliwy podział: na pięknoduchów marzących o świecie bez wojen oraz na tych, którzy uważają, że wojna jest nieusuwalną cechą społeczeństw ludzkich. >Ja należę do pierwszej grupy.
Ja siebie zaliczam do trzeciej grupy: Uważam, że świat bez wojen jest możliwy, ale jeszcze nie teraz, do tego potrzeba zgody wszystkich narodów. Wiele społeczeństw jeszcze do światowej cywilizacji nie dojrzało, nam w Europie się to udało, wyeliminowaliśmy siłowe rozwiązania w stosunku do siebie nawzajem jednocześnie pozostając odmienni. Co prawda trzeba było do tego dwóch wielkich wojen, śmierci i zniszczenia ale w końcu mamy pokój i to chyba dość stabilny. Jednocześnie nie zgadzam się z całkiem pacyfistycznym podejściem, jeśli ktoś nam zagraża militarnie to nie powinniśmy bać się użyć siły aby swojej cywilizacji bronić, nie możemy pozwolić aby nasze ideały doprowadzały do asymetrii sił bo wtedy na pewno upadniemy. Dopiero gdy wszyscy wyrzekną się siły będzie możliwy naprawdę wolny od wojen świat, a to jeszcze potrwa.
|
|
2 na 2 | astrotaurus (12445 punktów) |
> Czy człowiek jest jakoś obiektywnie zmuszony do definiowania swojej tożsamości poprzez opozycję (przeciwstawienie) innym ludziom? Jakoś chyba nie. Porównywać, owszem,trzeba, ale element rywalizacji, wartościowania nie jest konieczny. A na pewno nie taki wyrastający ponad życzliwość. Zresztą po co pytasz skoro sam sobie odpowiadasz > Ja należę do pierwszej grupy.
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
2 na 2 | setarkos (10757 punktów) | >.. dlaczego Bóg pomieszał ludziom języki? Ponieważ ośmielali się zbyt wysoko mierzyć mimo "Jedynego"? >.. różne narody mówiąc to samo, często mają na myśli zupełnie różne rzeczy. Chyba i na myśli mają to samo, tylko inny podmiot biorą za ważniejszy. >Temat zróżnicowania etnicznego rodzaju ludzkiego.. ..warto może zawęzić do zróżnicowania politycznego (w kontekście unii/federacji państw europejskich).. > Czy człowiek jest jakoś obiektywnie zmuszony do definiowania swojej tożsamości poprzez opozycję (przeciwstawienie) innym ludziom? Tak. Skoro (za wyjątkiem stanu błogosławionego) żadna osoba nie jest zawarta w drugiej, to wypada je odróżniać jako oddzielne. Jak się pogrupują (a jak by się miały nie grupować(?)), to musi dojść do różnicy zdań. >.. na etnicznej szachownicy. Czyżby dwubarwnej? >.. na tych, którzy - niesłusznie nazywani kosmopolitami - identyfikują się z pewnymi wartościami cenionymi przez ludzi niezależnie od ich narodowości, rasy albo płci i sprzeciwiają się utrwalaniu i sankcjonowaniu podziałów etnicznych , dążąc do upowszechnienia świadomości, że człowieczeństwo nie posiada żadnych barw narodowych ani nie jest ostemplowane przez żadną religię; OK. Nazwijmy ich roboczo światowcami. >.. oraz na całą resztę Wśród której chyba między innymi: - państwowcy - spółdzielcy - indywidualiści >.. którzy uważają, że wojna jest nieusuwalną cechą społeczeństw ludzkich. Ech nie - tak 'uważają' tylko ekspansjoniści wszelkiej maści. Po co zaraz wojna - czy nie może być konstruktywnej rywalizacji?
>.. Ja należę do pierwszej grupy. Nikt nie zaprzeczy Twemu pięknemu duchowi (ale skoro sam to wiesz, to pewnie cudze zdanie Ci zbędne).
|
|
 | 1 na 1 | Hodża (11172 punktów) | > Wśród której chyba między innymi:> - państwowcy> - spółdzielcy> - indywidualiści> >.. którzy uważają, że wojna jest nieusuwalną cechą społeczeństw ludzkich.> Ech nie - tak 'uważają' tylko ekspansjoniści wszelkiej maści.> Po co zaraz wojna - czy nie może być konstruktywnej rywalizacji?Specjalnie przedstawiłem zagadnienie w postaci takiego czarno-białego podziału, aby zwrócić uwagę na to, że - ludzie w swojej większości przede wszystkim nie interesują się tak "zawikłanymi" problemami filozoficznymi, jak kwestia wojny. Tak, taka jest prawda - większości to nie obchodzi a i chętnie sami pójdą do pracy do zakładu zbrojeniowego, który będzie sprzedawał broń do krajów, w których leje się krew a ich nie będzie to interesowało i nie będą czuli smaku krwi w chlebie, który jedzą. Może to dość enigmatyczne jest, co piszę, ale ja piszę o konkretnych ludziach, których znałem i którzy pracowali w zbrojeniówce i produkowali broń, którą Polska handlowała z różnymi państwami. Oni mieli głęboko w duszy to, z jakimi; a takich ludzi były tysiące. Ten temat również się tyczy i tego, że Polska nadal nie ratyfikowała konwencji zakazującej produkcji min przeciwpiechotnych. Uważam ten fakt (jak i fakt handlu bronią w ogóle) za dużą plamę na naszej najnowszej historii. W ten sposób dość abstrakcyjny temat zróżnicowania etnicznego daje się przełożyć na naszą przaśną codzienność, w której szarzy ludzie zrobią wszystko, byle tylko utrzymać swoją rodzinę każdym kosztem - pod warunkiem, że będą mogli udawać, że nie wiedzieli. > >.. Ja należę do pierwszej grupy.> Nikt nie zaprzeczy Twemu pięknemu duchowi (ale skoro sam to wiesz, to pewnie cudze zdanie Ci zbędne).Owszem, jest piękny, bo dla mnie obrzydliwością jest postawa tych spośród moich rodaków, których nie interesuje to, że produkują śmierć i zniszczenie, które nie służy obronie własnego narodu; bo chciałbym, aby inni w ogóle mieli jakiekolwiek zdanie w tej kwestii.
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
1 na 1 | Sylwek (15472 punktów) |
>Jest to więc jedyny możliwy podział: na pięknoduchów marzących o świecie bez wojen oraz na tych, >którzy uważają, że wojna jest nieusuwalną cechą społeczeństw ludzkich.
Ściśle rzecz biorąc wojny zanikają. Tak dosłownie. Inteligentne tłumaczenia tegoż wskazują na fakt wzrostu powiązań między WSZYSTKIMI członkami naszego gatunku i nawiązywanie relacji o sumie niezerowej, co prowadzi do stopniowego wygaszania konfliktów i zastępowania ich różnymi formami współpracy. Tak więc wizja świata bez wojen to całkiem trzeźwa wizja.
|
|
1 na 1 | Sarif (2786 punktów) | Jednym z ważnych powodów dzielenia się ludzi na grupy jest potrzeba określania siebie oraz swoich jako tych dobrych , trzymających się w grupie i razem stawiających czoła problemom oraz to że ludzie po prostu potrzebują możliwości poniżania i wywyższania się ponad innych ludzi a dokładniej ponad ich pewne przymioty co zmusza drugą stronę do również stworzenia swojej grupy itd. Czy człowiek jest jakoś obiektywnie zmuszony do definiowania swojej tożsamości poprzez opozycję (przeciwstawienie) innym ludziom? Ja bym powiedział tak dla ludzi o niskim poziomie inteligenci i otwartości na innych. Mamy na przykład Jarka który definiuje tożsamość polaka jako konserwatywnego popierającego Pis katolika a reszta to agenci niemieccy oraz rosyjscy plus oczywiście masoni. >identyfikują się z pewnymi wartościami cenionymi przez ludzi niezależnie od ich narodowości, rasy albo płci i sprzeciwiają się utrwalaniu i sankcjonowaniu podziałów etnicznych , dążąc do upowszechnienia świadomości, że człowieczeństwo nie posiada żadnych barw narodowych ani nie jest ostemplowane przez żadną religię; oraz na całą resztę, która podobieństwo do człowieka mierzy tym, czy potrafi się z kimś porozumieć po swojemu.
To mi się podobało - ładne ujęcie sprawy z którą się identyfikuję. Ale i tak rzepa oraz media katolickie lub nacjonalistyczne ukazują tych ludzi jako wrogów , nietolerancyjnych lewaków oraz ,,pedałów" i ,,pedałki" które chcą zniszczyć tradycyjną zgodną z tzw. prawem naturalnym rodzinę.
>Jest to więc jedyny możliwy podział: na pięknoduchów marzących o świecie bez wojen oraz na tych, którzy uważają, że wojna jest nieusuwalną cechą społeczeństw ludzkich. >Ja należę do pierwszej grupy.
Bez wojen może tak ale przemocy nigdy się nie wyeliminuję i uważam że w niektórych przypadkach po prostu jej użycie jest niezbędne
For a long time now, I thought I was just a survivor, but I'm not. I'm the winner. That's who I am.
|
|
1 na 1 dokowski (7933 punktów) (zablokowany) | >Nie sposób przezwyciężyć podziałów etnicznych, bo taka jest natura ludzka ukształtowana >ewolucyjnie. Ale temu podziałowi, który satysfakcjonuje tych przede wszystkim ludzi, dla których >jest to jedyny sposób uzasadnienia i zdefiniowania swojego bycia w świecie przeciwstawić należy inny
Najlepsza ze znanych mi książek na ten temat to "Ciemna strona człowieka" Ghiglieriego. Książka obfituje w dane liczbowe o przestępstwach, zabitych itp. w różnych krajach i w różnych okresach Obraz jest bardzo klarowny, a fakty bardzo optymistyczne. Otóż istnieje bardzo wyraźny trend cywilizacyjno-historyczny. W miarę upływu czasu spada bardzo szybko liczba zabójstw, gwałtów, ofiar wojen i innych tego rodzaju poważnych konsekwencji ciemnej strony natury ludzkiej. W ciągu ostatnich kilkuset lat liczba ofiar zmalała od 10- do 100-krotnie z zależności od kraju - oczywiście są to wartości w przeliczeniu na 1000 mieszkańców. Popularny mit o wielkiej liczbie ofiar I czy II Wojny Światowej jest mitem fałszywym. Obie te wojny mieszczą się spokojnie w tym trendzie, dawniejsze wojny były bardziej okrutne i wyniszczające, szczególnie dla cywilów. Dzisiejsze wojny są delikatnymi grami dżentelmenów w porównaniu z dawnymi wojnami.
Dodam od siebie, że jak ostatnio przeczytałem, ilu polskich wojaków zginęło przez te wszystkie lata wojny w Iraku, to od razu przypomniało mi się, ilu polskich wojaków ginęło jeszcze niedawno podczas swoich zabaw w wojnę na polskich poligonach w czasach pokoju. Przepraszam, wracam do meritum.
Ten sam trend obserwuje się nie tylko w czasie, ale także w przestrzeni. Gdy zestawić ze sobą statystyki policyjne, wojskowe itp. różnych krajów, to okazuje się, że im kraj jest bardziej cywilizowany, tym mniej jest gwałtów i zabójstw - najbardziej cywilizowane są pod tym względem kraje Europy i Japonia, gorzej już wygląda sytuacja w amerykańskich miastach, gdzie jest wiele gett różnych dzikich narodów. O wiele gorzej jest w pozostałych krajach całego świata, a najgorzej jest u dzikusów.
W tym kontekście nie można nie wspomnieć o najgłupszym i najbardziej szkodliwym naukowcu w historii nauki - Margareth Mead. Do dziś połowa wychowanków nauk społecznych chodzi po świecie ogłupiona przez jej książki i inne wtórne publikacje bez wartości. Niestety, pani MM napisała same bzdury - najbardziej idiotyczne politpoprawne brednie, w które chciała wierzyć, i w które wciąż pragną wierzyć ciemniaki na całym świecie. Skutkiem tych bredni są fatalne w skutkach programy wychowawcze, penitencjarne, resocjalizacyjne, które produkują coraz gorszych gwałcicieli i morderców. Na szczęście wpływ idei MM i podobnych jest coraz słabszy, gdyż nauka i cywilizacja rozwijają się mimo oporu ciemnogrodu.
Źródła przestępczości są już poprawnie zdiagnozowane przez naukę, dlatego leczenie przestępczości może być jeszcze skuteczniejsze. Gdy wymrą wpływowi głupcy pokroju MM, będzie można wreszcie wyeliminować recydywę i hodowlę przestępców - przestępczość zostanie ograniczona tylko do pojedynczych przypadków losowych. Chcecie dokładniej zrozumieć te zagadnienia?... - zapraszam do lektury.
doku (Tomasz Kamiński)
|
|
 | | Hodża (11172 punktów) | > Obraz jest bardzo klarowny, a fakty bardzo optymistyczne. Otóż istnieje bardzo wyraźny trend cywilizacyjno-historyczny. W miarę upływu czasu spada bardzo szybko liczba zabójstw, gwałtów, ofiar wojen i innych tego rodzaju poważnych konsekwencji ciemnej strony natury ludzkiej. W ciągu ostatnich kilkuset lat liczba ofiar zmalała od 10- do 100-krotnie z zależności od kraju - oczywiście są to wartości w przeliczeniu na 1000 mieszkańców.To bardzo optymistyczne wnioski i intuicja mi podpowiadała (bez wnikania w literaturę źródłową), że takie zjawisko właśnie ma miejsce. Jednak wątek ten założyłem nie z powodu tego, bym sam doświadczył czy był świadkiem narastającej ksenofobii, tylko w kontekście Europy. Tak, jak nie lubię Unii w jej obecnym kształcie i nie podoba mi się wizja silniejszej integracji, w której siłą rzeczy Niemcy zaczną odgrywać rolę regionalnego mocarstwa (z wiadomymi konsekwencjami dla nas), tak - jeszcze bardziej chyba - obawiam się rozpadu Unii, bo pod jej gruzami mogą być ofiary. Teraz nie mamy alternatywy, jaka była dla demoludów - wtedy ciągnęliśmy na mityczny "Zachód", do tego Eldorado i Ziemi Obiecanej. Kiedy doszliśmy na miejsce, okazało się, że Eldorado trzeba sobie wybudować i jeszcze trzeba wiedzieć jak. A na przeszkodzie stoją przede wszystkim braki kulturowe, mentalność, która nie miała kiedy dopasować się do wymogów społeczeństwa wolnego rynku i demokracji. Czy Stany Zjednoczone Europy są jakimś rozwiązaniem? Nie. Niestety, inercja struktur urzędniczych przekreśla jakiekolwiek szanse na "reformowanie metodą małych kroków" tego molocha. Dlatego im szybciej podejmą politycy radykalne decyzje, tym lepiej. Ale na to z kolei brakuj osobowości, które by potrafiły pchnąć Europę na właściwe tory. Muppety w rodzaju Merkozy'ego mogą co najwyżej zapowiedzieć jakiś kolejny show. 
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|