Absurdalność konfliktu jest dla mnie oczywista.Wielu Polaków ma przed nazwiskiem jakiś tytuł,ale nikt nie wymaga, a tym bardziej nie obraża się, gdy nie używa się go na co dzień, przy każdej okazji.Ksiądz, ojciec, zakonnik to nazwy zawodów, terminy języka religii, nie widzę powodu aby ateista miał obowiązek celebrować te tytuły. W aptece ludzie zwracają się do obsługującej pani "pani magister" lub zwyczajnie "proszę pani" i nikt z tego nie robi problemu na forum publicznym. Obrońcy "Ojca" Rydzyka mówią, że to powołanie, posłannictwo, a ja powiem, że każdy dobrze wykonywany zawód też powinien opierać się na tych przesłankach Przeżyłam sporo lat, nie mając problemów ze zwracaniem się do księży rozmawiając czy dyskutując z nimi. Teraz okazuje się, że popełniałam faux-pas. Symptom czasów? |