 |
Czy celibent jest dewiantem? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Religie
| Napisano | Autor | Tytuł | | 05-02-2012 11:03 | Koraszewski (82900 punktów) | Czy celibent jest dewiantem?
26 na 26 | Przerzucając informacje z kraju natrafiłem gdzieś na potok oburzonych słów jakiegoś katolickiego księdza na kobiety, które nie chcą mieć dzieci. Taka kobieta jest zdaniem katolickiego kapłana potworem zgoła. Pobiegłem dalej zapominając o sprawie, ale potem wróciłem myślami dostrzegając paradoks w tym postrzeganiu (zazwyczaj przerywanego) celibatu jako świętości, zaś niechęci do posiadania potomstwa jako potwornego wynaturzenia, od którego większym wynaturzeniem może być tylko chęć posiadania potomstwa w drodze zapłodnienia in vitro. Celibent, bo tak chyba należy nazwać człowieka, który decyduje się na życie w seksualnej abstynencji, jest postacią o tyle osobliwą, że nie tyle powstrzymuje się od obcowania płciowego, ile ślubuje, że tak będzie robił. Niektórym się to nawet udaje, ale ani dotrzymywanie ślubów abstynencji, ani ich podstępne łamanie, dobrze psyche robić nie może i wielu zasadnie podejrzewa, że to do dewiacji różnych prowadzi. Zbadać to trudno, w szczególności, że uwikłani w uwikłania celibenci w żaden sposób szczerze o swoich problemach nie mogą mówić. Oglądamy zatem owe dewiacje przez wypływające skandale, ale również przez paradoksy produkowane przez ich umęczone umysły.
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
3 na 3 | -jad- (18783 punktów) | > Czy celibent jest dewiantem?Niekoniecznie dewiantem ale zdrowe to na pewno nie jest. Nie mogę uwierzyć, że w pełni sprawny fizycznie człowiek jest w stanie utrzymać długotrwały celibat. Podobni "herosi" trafiają się równie często, co mnisi mogący nie jeść przez kilka miesięcy czy lat. 2 unlimited 2010
|
|
 | 8 na 8 | Selanos (12869 punktów) |
>Niekoniecznie dewiantem ale zdrowe to na pewno nie jest. Nie mogę uwierzyć, że w pełni sprawny fizycznie człowiek jest w stanie utrzymać długotrwały celibat.
Jak patrzę na niektórych księży którzy swoją frustrację wyładowują na wszystkich dookoła siebie, to myślę, że im się jednak udaje. Popatrz na biskupa Michalika. Zdrowy facet a minę ma zawsze tak zbolałą, zero uśmiechu, w jego wypowiedziach jest więcej jadu niż u kobry... jemu na pewno udaje się zachować celibat.
|
|
|  | 1 na 1 | romaro (25211 punktów) | >> Popatrz na biskupa Michalika. Zdrowy facet a minę ma zawsze tak zbolałą, zero uśmiechu, w jego wypowiedziach jest więcej jadu niż u kobry... jemu na pewno udaje się zachować celibat.
Masz rację. Spotykam wielu facetów w wieku trochę więcej niż średnim w sytuacjach nieoficjalnych. Wielu z nich to chodzące, wiecznie naburmuszone zrzędy. Nie lepiej zresztą zachowują się ich żony. Przyzwyczajone, że przez lata je zdobywano nie zawsze zdają sobie sprawę że przychodzi czas równouprawnienia w pożyciu albo klęska. Tą klęskę a raczej rezygnację z seksu bardziej odczuwają mężczyźni, stąd uciekają w alkoholizm, albo, co prawda rzadziej, ale poddają się dewocji. Sex w pewnym wieku należy po prostu pielęgnować. Rezygnacja z seksu, to tak naprawdę rezygnacja ze zdrowego trybu życia. Prędzej czy później jego brak odbije się na zdrowiu. Jeżeli celibanci, czy jak ich tam nazwał Pan Koraszewski uważają, że ich ciała są z tej samej gliny ulepione co Jezusa, nie znaczy jeszcze, że ich mózgi są tak odporne na pokusy jak mózg ich boga.
|
|
 | 1 na 1 | romaro (25211 punktów) | >Niekoniecznie dewiantem ale zdrowe to na pewno nie jest. Nie mogę uwierzyć, że w pełni sprawny fizycznie człowiek jest w stanie utrzymać długotrwały celibat.
Słonie zdychają gdy tracą pożądanie.
|
|
 | 1 na 1 | Hodża (11172 punktów) | >>Czy celibent jest dewiantem? >Niekoniecznie dewiantem ale zdrowe to na pewno nie jest. Nie mogę uwierzyć, że w pełni sprawny fizycznie człowiek jest w stanie utrzymać długotrwały celibat. Podobni "herosi" trafiają się równie często, co mnisi mogący nie jeść przez kilka miesięcy czy lat.
Wrzucę tu parę drew na stos. Podejrzewam, z tego, co mogę powiedzieć na podstawie swoich nie tak znowu małych doświadczeń w kontaktach z księżmi, że na pytanie (ukryte w temacie wątku) jaki ma sens celibat np. wśród księży (a także zapewne kapłanów niektórych innych religii, kościołów, sekt, cerkwii itp.) można odpowiedzieć - ma to sens ewolucyjny, bardzo biologiczny, jeśli przyjmiemy (tak jak to ja przyjąłem w hipotezie "Boga pasożytniczego"), że sama organizacja religijna jest pewnym biologicznym bytem, którego trwanie i rozwój zawsze dokonuje się mniejszym lub większym kosztem jednostek, które wchłania i trawi. W przypadku Krk tłumaczy się to korzyściami ekonomicznymi dla Kościoła (brak dziedziczenia przez dzieci majątku księdza), korzyściami polegającymi na pełnej dyspozycyjności (ksiądz teoretycznie jest cały czas w służbie, tak się tłumaczy "powołanie" jako całkowite oddanie swojego życia Kościołowi) oraz na skierowaniu energii ("przełączeniu") libido na działania ewangelizacyjno-organizacyjne, a te dyspozycje byłyby niemożliwe do osiągnięcia w przypadku zakrzątania wokół spraw domu i rodziny. Co więcej, księża rozmnażają się per procura, co łatwo stwierdzić zważywszy z jakim zaangażowaniem dokonują co pewien czas werbalnych penetracji niewieściego przyrodzenia. Hm. Możemy dalej śledzić to, co się dzieje z popędem seksualnym wśród duchownych: z pewnością nauczanie Kościoła skierowane przez całe wieki na całkowite podporządkowanie kobiety mężczyźnie miało jak najbardziej seksualny kontekst i choćby nawet nie wiązało się z żadnymi ekscesami seksualnymi autorów odpowiednich homilii, to jestem przekonany, że było dla nich źródłem swoistej satysfakcji i zaspokojenia, które mogło być brane za głos sumienia i poczucie wierności Bogu. Teoria samolubnego genu dość dobrze - jak się jej przyjrzeć - potrafi wytłumaczyć również celibat, rozumiany jako świadomą rezygnację z seksu. Otóż księża dzielą przecież pewną część puli genowej z tymi, którym ich nauki ułatwiają proliferację tych samych genów. Zgodnie z zasadą, że podstawową jednostką replikacji nie jest osobnik ale właśnie gen, możemy się spodziewać, że ekonomia potrafiąca obliczyć wartość poświęcenia w przypadkach altruizmu krewniaczego i tutaj okazuje swoje działanie w tak zaskakujący i na pozór niezrozumiały sposób.
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
|  | | Sylwek (15472 punktów) | >Teoria samolubnego genu dość dobrze - jak się jej przyjrzeć - potrafi wytłumaczyć również celibat, rozumiany jako świadomą rezygnację z seksu. Otóż księża dzielą przecież pewną część puli genowej z tymi, którym ich nauki ułatwiają proliferację tych samych genów. Zgodnie z zasadą, że podstawową jednostką replikacji nie jest osobnik ale właśnie gen, możemy się spodziewać, że ekonomia potrafiąca obliczyć wartość poświęcenia w przypadkach altruizmu krewniaczego i tutaj okazuje swoje działanie w tak zaskakujący i na pozór niezrozumiały sposób.
Wiemy, że nie, a cóż dopiero, żebyśmy się mogli spodziewać. Pomijając fakt, że nie ma "genów na celibat", to nawet jakby były, to jak ich wzrost dostosowania łącznego miałby równoważyć spadek dostosowania łącznego reszty genów?
|
|
| |  | | Hodża (11172 punktów) | > Wiemy, że nie, a cóż dopiero, żebyśmy się mogli spodziewać. Pomijając fakt, że nie ma "genów na celibat", to nawet jakby były, to jak ich wzrost dostosowania łącznego miałby równoważyć spadek dostosowania łącznego reszty genów?Ale są przecież niewątpliwie "geny na popęd seksualny". Różne osobniki mają różny temperament a wśród ludzi to zróżnicowanie chyba jednak jest większe niż wśród zwierząt (wydaje mi się, że odgrywa tu dużą rolę kultura i mechanizmy socjalizacyjne, eliminujące osobniki zbyt dominujące, zresztą to już temat na całe lata badań...). Skoro tak, to również są "geny na celibat" - duchowni niewątpliwie mają jakiś tam popęd ale ta biologiczna energia, która stanowi podstawę aktywności człowieka (oprócz głodu) jest zazwyczaj ukierunkowana na inne cele niż stworzenie stadła. Seksualne ekscesy części duchownych to jednak wciąż raczej wyjątek niż reguła i nawet jeśli przyjmiemy hipotezę, że odsetek homoseksualistów wśród duchownych jest kilka razy większy niż wśród pozostałej części populacji musimy zgodzić się z tym, że większość duchownych powstrzymuje się od pożycia płciowego chociaż pewnie strugają Pinokia. Zatem mamy do czynienia z wyborem, który nie jest (bo nie może być) całkiem oderwany od określonego profilu seksuologicznego każdego indywidualnego duchownego - Kościół, moim zdaniem, zapewnia im niejako zastępczą realizację tego popędu poprzez "zaślubiny Jezusowi", jak to się eufemistycznie nazywa, a w praktyce oznacza powielanie (pośrednio!) pewnego osobistego zespołu genów sprzyjających rozwinięciu się w wieku dojrzałym cech psychofizycznych zwielokrotniających prawdopodobieństwo wstąpienia takiego "duchowego potomka" w szeregi duchowieństwa Kościoła Katolickiego. Mogę doprecyzować, ale pewnie będzie na to czas w innym wątku (jakkolwiek nie chciałbym tu tworzyć wątków sentymentalno-wspomnieniowych, hehe);poza tym psychologia religii ma jakieś swoje osiągnięcia i nawet sam wielki Richard Dawkins napomyka o memetycznych mechanizmach przekazywania pewnych zachowań przez duchownych swoim wychowankom więc raczej oczekuję, że tu ktoś mi przyjdzie w sukurs z bardziej konkretnymi źródłami, niż tylko podobne moim spekulacje  EDIT Natomiast co się tyczy owego równoważenia - nie bardzo, przyznam się, rozumiem to pytanie. Przecież mechanizmy ewolucji w populacji nie posiadają żadnych mechanizmów rekompensujących dla tych pul genowych, które przegrywają w wyścigu ewolucyjnym, jeśli dobrze rozumiem teorie neodarwinowskie. Po prostu następuje stopniowa eliminacja określonych genów zaś inne uzyskują szerokie rozpowszechnienie. Efektem jest postępująca unifikacja genetyczna populacji (pominąwszy mutacje).
Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
|
|
12 na 12 | kika (1657 punktów) |
To jest nawet zabawne. Osoba, która nie chce mieć dzieci (odłóżmy na bok powód), krytykuje brak chęci do posiadania dzieci u drugiej osoby.
|
|
 | 3 na 3 | diogenes (42753 punktów) | >To jest nawet zabawne. Osoba, która nie chce mieć dzieci (odłóżmy na bok powód), krytykuje brak chęci do posiadania dzieci u drugiej osoby.
Zdaje się, że tracą szansę, by żyć razem długo i szczęśliwie w bezdzietnym stadle.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
 | 5 na 5 | setarkos (10757 punktów) | > Osoba, która nie chce mieć dzieci (odłóżmy na bok powód), krytykuje brak chęci do posiadania dzieci u drugiej osoby. To chyba standardowy objaw u osób dotkniętych syndromem 'przewodnika narodu' (niezależnie od opcji politycznej) - no bo czy ktokolwiek widział, by drogowskaz sam szedł drogą, którą wskazuje?
|
|
 | 3 na 3 | Anna Salman (16360 punktów) | > To jest nawet zabawne. Osoba, która nie chce mieć dzieci (odłóżmy na bok powód), krytykuje brak chęci do posiadania dzieci u drugiej osoby.>  Żaden ksiądz nie deklaruje braku chęci do posiadania dzieci (niechęć do płacenia na te dzieci to całkiem inna historia), ani też wstrzemięźliwości seksualnej. Celibat oznacza bezżenność, a nie abstynencję seksualną. Większość ludzi zakłada jednak, że taka deklaracja oznacza powstrzymywanie się do seksu, ponieważ stanowiłoby to złamanie przykazania, a księża piętnują takie postawy u wiernych - u swoich kolegów po fachu już nie. Poza tym od pewnego czasu słowniki też podają taką definicję. Ślubowanie celibatu umożliwia zrzeczenie się odpowiedzialności za rodzinę, w tym dzieci. Łac. caelibatus - bezżeństwo, caelebs - nieżonaty, czyli każdy nieżonaty mężczyzna jest celibantem.
|
|
|  | 1 na 1 | mbrudka (1266 punktów) | > Celibat oznacza bezżenność, a nie abstynencję seksualną.Fakt, księża diecezjalni nie ślubują czystości, więc obowiązują ich te same VI i IX przykazania, co każdego wiernego. Jeśli zatem we własnym łożu dopadną niezamężną niewiastę, to nie będzie i cudzołóstwa, i pożądania żony bliźniego swego
|
|
|  | 3 na 3 | diogenes (42753 punktów) | >Celibat oznacza bezżenność, a nie abstynencję seksualną
Z kim ma zatem taki popaprany celibant uprawiać seks?
Każda kobieta jest albo przed ślubem, albo po ślubie. Z kobietami przed ślubem nie, bo to zakazany seks przedmałżeński. Z kobietami po ślubie też nie, bo to cudzołóstwo.
Z plastikowymi lalami?
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| |  | 4 na 4 durius (516 punktów) (zablokowany) | >>Celibat oznacza bezżenność, a nie abstynencję seksualną >Z kim ma zatem taki popaprany celibant uprawiać seks? >Każda kobieta jest albo przed ślubem, albo po ślubie. >Z kobietami przed ślubem nie, bo to zakazany seks przedmałżeński. >Z kobietami po ślubie też nie, bo to cudzołóstwo. >Z plastikowymi lalami?
Z ministrantami Synu, z ministrantami!
|
|
| |  | 1 na 1 | Anna Salman (16360 punktów) | >>Celibat oznacza bezżenność, a nie abstynencję seksualną >Z kim ma zatem taki popaprany celibant uprawiać seks? Dlaczego zaraz popaprany? W ostateczności jest jeszcze zawsze wierna Renia Grabowska.
PS. Cudzołóstwo dotyczy małżonków / narzeczonych, a seksu przed ślubem nikt nigdy nie zakazywał. To współczesna nadinterpretacja.
|
|
| | |  | 3 na 3 durius (516 punktów) (zablokowany) | > >>Celibat oznacza bezżenność, a nie abstynencję seksualną> >Z kim ma zatem taki popaprany celibant uprawiać seks?> Dlaczego zaraz popaprany? W ostateczności jest jeszcze zawsze wierna Renia Grabowska.Rączkowska! Grabowska jest od dzieci
|
|
2 na 2 | Kacperek (2127 punktów) | > Niektórym się to nawet udaje, ale ani dotrzymywanie ślubów >abstynencji, ani ich podstępne łamanie, dobrze psyche robić nie może i wielu zasadnie podejrzewa, że >to do dewiacji różnych prowadzi.
Albo i odwrotnie.
|
|
1 na 1 | mbrudka (1266 punktów) | >dostrzegając paradoks w tym postrzeganiu (zazwyczaj przerywanego) celibatu jako świętości, zaś niechęci do posiadania potomstwa jako potwornego wynaturzenia To skrót myślowy, jak całe chrześcijaństwo zresztą, a nie paradoks. Święte oburzenie w X wywołała nie abstynencja seksualna przecież, co raczej bzykanie bez konsekwencji.
Czy celibent jest dewiantem? Jeśli każde odstępstwo od naturalnych heteroseksualnych zachowań jest dewiacją, a sądzi tak przecież niemała grupa współwyznawców X, to celibent nie będzie dewiantem tylko na mocy specjalnego odstępstwa od ogólnej reguły. Jak dla mnie, abstynent seksualny należy do jednej z wielu mniejszości seksualnych.
|
|
7 na 7 big_zyd (37761 punktów) (zablokowany) | > Celibent, bo tak chyba należy nazwać człowieka, który decyduje się na życie w seksualnej abstynencjiCelibent obficie udzielający się w mediach (np. Wojtyła, Rydzyk, Michalik etc.) staje się celibrytą. Celibryta celebrujący Ofiarę Eucharystyczną to celibryns. Z kolei coelibryns to celibryns po odejściu do Domu Ojca - zwanym także Narodzinami dla Nieba. No, itd. itp.
|
|
2 na 2 barbizon (-117 punktów) (zablokowany) | skądże , nie jest | Ale dlaczego od razu dewiant. I kobieta która nie chce rodzić i człowiek który powstrzymuje się od stosunków seksualnych nie muszą być żadnymi dewiantami. Wachlarz zachowań ludzkich jest tak szeroki, ze takie stosunkowo przecież umiarkowane - co do swej kuriozalności - zachowania mieszczą się w nim. Większym dewiantem niż trwający przy celibacie - chociaż też nie jakims bardzo wielkim - byłby ten, który hedonistycznie zatraca się w wyuzdanym seksie.
|
|
 | ratus (4786 punktów) (zablokowany) | Odp: skądże , nie jest | Pełna zgoda w odniesieniu do indywidualnych osób. Jako pewna społeczność, zmuszana (choć pod pozorami dobrowolności) do takich zachowań, celibatariusze to może nie aż dewianci, ale coś bardzo podobnego..
|
|
2 na 2 | setarkos (10757 punktów) | Odp: Czy celibent jest dewiantem? | >.. potok oburzonych słów jakiegoś katolickiego księdza na kobiety, które nie chcą mieć dzieci. Szemrał też niedawno podobny potok, żalący się na malejącą liczbę niewieścich powołań zakonnych. Czyżby miały utworzyć przełom rzeki urodzaju w żeńskich klasztorach?
|
|
 | 5 na 5 | Anna Salman (16360 punktów) | >Szemrał też niedawno podobny potok, żalący się na malejącą liczbę niewieścich powołań zakonnych. >Czyżby miały utworzyć przełom rzeki urodzaju w żeńskich klasztorach? Kiedyś podobno klasztory żeńskie były często czymś na kształt domów publicznych. W dawnym angielskim słowa klasztor i burdel brzmiały wręcz identycznie. Stąd potem dyskusje ekspertów od literatury angielskiej, czy szekspirowski Hamlet woła: "idź do klasztoru Ofelio!", czy "idź do burdelu Ofelio!".
|
|
|  | Nietsche (4548 punktów) (zablokowany) | >Kiedyś podobno klasztory żeńskie były często czymś na kształt domów publicznych. W dawnym angielskim słowa klasztor i burdel brzmiały wręcz identycznie.< Wygląda mi to na propagandę antykościelną. Osobiście znana jest mi historia z kręgu dalekich znajomych. Młoda dziewczyna której marzeniem były misje w krajach trzeciego świata wstąpiła do klasztoru. Pewnego dnia uciekła z klasztoru z inną nowicjuszką do domu rodziców, z następującą historią. Wieczorem do klasztoru przybyli purpuraci i wybór jednego z nich padł na nią. Została zgwałcona przez kardynała którego nazwisko w Polsce cieszy się dużym szacunkiem. Ze względów prawnych, nie podam tu tego nazwiska. Wydarzenie miało miejsce pod koniec lat 90-tych. Rodzice przeświadczeni o bezkarności kleru, nie zwrócili się do prokuratury. Zamknęli się w sobie i nie chcą na ten temat rozmawiać.
|
|
| |  | | Anna Salman (16360 punktów) | >Wygląda mi to na propagandę antykościelną... Być może, ale dowiedziałam się tego na indywidualnej, prywatnej lekcji angielskiego, w połowie lat 80-tych od osoby, która ukończyła filologię angielską. Nie była chyba nadmiernie religijna, ale też w życiu nie słyszałam od niej, ani nikogo z jej rodziny żadnych antyklerykalnych uwag. Wręcz przeciwnie - córka należała do Oazy.
|
|
4 na 4 | annah (115 punktów) | Ja oddzieliłabym tu dwie rzeczy - życie w "celibacie" wśród duchownych, które jest sprawą raczej dyskusyjną i świadomy wybór świeckich, którzy decydują się na życie bez potomstwa. Ci pierwsi wciąż stwarzaja pozory "życia w czystości". choć od dawna wiadomo, że z tym bywa różnie. Ci drudzy niestety wciąż wytykani są palcami i często uznawani za odmieńców. A to przecież ich wybór, który zasługuje na szacunek, tak jak decyzja o tym, czy będę miała dwoje, troje czy czworo dzieci.
|
|
5 na 5 durius (516 punktów) (zablokowany) | Drodzy Państwo, należy odróżnić "celibat" od "abstynencji seksualnej", które w potocznym rozumieniu się zrównuje. Celibat to niewchodzenie w związek małżeński i rezygnacja z płodzenia dzieci. A abstynencja seksualna to nie podejmowanie się żadnych czynności seksualnych. Zgodnie z tym możliwe jest zatem istnienie małżeństwa, które dorobiło się piątki dzieci ale z jakichś powodów rezygnuje ze współżycia - a więc żyją w abstynencji seksualnej (ale nie żyją w celibacie). Również możliwe jest, że ksiądz zabawia się z ministrantem w zakrystii i nie łamie przy tym celibatu (aczkolwiek popełnia grzech).
|
|
3 na 3 gegebege (231 punktów) (zablokowany) | > Celibent, bo tak chyba należy nazwać człowieka, który decyduje się na życie w >seksualnej abstynencji
W języku polskim nazywa się go celibatariuszem.
|
|
 | 4 na 4 | spellbinder (8577 punktów) | > W języku polskim nazywa się go celibatariuszem.Ale np. celibafilityk brzmi jeszcze ładniej
|
|
|  | 4 na 4 durius (516 punktów) (zablokowany) | > >W języku polskim nazywa się go celibatariuszem.> Ale np. celibafilityk brzmi jeszcze ładniej A celibatofil jeszcze ladniej  Taka parafilia seksualna, kiedy ktoś czerpie przyjemność seksualną z braku seksu...
|
|
| Gapa (597 punktów) |
> "potem wróciłem myślami dostrzegając paradoks w tym postrzeganiu (...) celibatu jako świętości, zaś niechęci do posiadania potomstwa jako potwornego wynaturzenia, od którego większym wynaturzeniem może być tylko chęć posiadania potomstwa w drodze zapłodnienia in vitro."<  Celibatiusz? Myśle, ze znikomy procent celibatów/celibatiuszy nie sa dewiantami. Ale moze się wpisują w procent ludzi aseksualnych i tak mieliby bez względu na kapłaństwo. Gdybym ja była księdzem to na kobiety bezdzietne z wyboru, złego słowa bym nie powiedziała. Jako ze wiara jest przekazywana glownie w domu, do lepiej, ze by bezboznice umarly nie produkujac nowych malenkich bezboznikow, a caly dobytek przekazaly utyranej osmiorgiem potomstwa siostrze. Na pocieche kaplanowi mozna powiedziec, ze co raz wiecej kobiet decyduje się na dziecko, ale bez tatusia....
|
|
1 na 1 | hubin (2274 punktów) | Nie wiem w jaki sposób jest to oceniane ale kandydat na księdza winien być sprawny seksualnie. Zatem wymienione przypadki osób aseksualnych odpadają. To samo dotyczy impotentów gdyż ci nie mogą "pełnić posługi".
Sądzę, że śmiało można stwierdzić: seminaria są wylęgarnią dewiacji, żeby nie powiedzieć dewiantów. Zatem odmiany celibent/celibant/celibetariusz/etc. można zastąpić słowem dewiant.
Czemu słowo dewiant pasuje mi do absolwenta seminarium duchownego w przeciwieństwie do osoby podejmującej świadomą decyzję o nie posiadaniu potomstwa?
Duchowny podejmuje z różnych pobudek służbę lub działanie, efektem ubocznym jest celibat którego uzasadnienie ma podstawy czysto materialne (delikwent jest tego całkowicie świadom), zatem oprócz charakterystycznego dwój myślenia KrK pojawia się jeszcze jedna lub nawet kilka dodatkowych płaszczyzn funkcjonowania (mam na myśli dodatkowe kłamstwa/dodatkowe wyrzuty sumienia)... Do równania wystarczy dodać czas i mamy kolejnego dewianta...
Osoba podejmująca decyzję o nie posiadaniu dzieci zazwyczaj może z czystym sumieniem ją zmienić przynajmniej przez 2/3 swojego życia, decyzja jest świadoma, samodzielna i dobrowolna.
Parafrazując: Ideologia śmierdzi!
|
|
 | 1 na 1 | Anna Salman (16360 punktów) | > Nie wiem w jaki sposób jest to oceniane ale kandydat na księdza winien być sprawny seksualnie.> ... To samo dotyczy impotentów gdyż ci nie mogą "pełnić posługi".Mnie to też zaintrygowało...  ... może źle czynię rezygnując z "posługi". > ...efektem ubocznym jest celibat którego uzasadnienie ma podstawy czysto materialne ..., zatem oprócz charakterystycznego dwój myślenia KrK pojawia się jeszcze jedna lub nawet kilka dodatkowych płaszczyzn funkcjonowania (mam na myśli dodatkowe kłamstwa/dodatkowe wyrzuty sumienia)...Czyli po prostu hipokryzja / cynizm / chciwość / kalkulacja, nie dewiacja. Poza tym nie zgodzę, że pojawiają się dodatkowe (niby do czego) wyrzuty sumienia. Widuje się księży oficjalnie nieomalże afiszujących się z kochankami, przynajmniej tymi płci żeńskiej. Ten celibat to żadne wyrzeczenie - poużywać można, a ewentualne alimenty przerzuca się na podatnika. Bo niby czemu tak bronili funduszu alimentacyjnego?
|
|
|  | 1 na 1 | hubin (2274 punktów) |
>Czyli po prostu hipokryzja / cynizm / chciwość / kalkulacja, nie dewiacja. Poza tym nie zgodzę, że pojawiają się dodatkowe (niby do czego) wyrzuty sumienia.
Widzisz jeżeli wyznajesz pokręcony system wartości/norm moralnych które łamiesz lub jesteś świadomym cynicznym hipokrytą, to prędzej czy później prowadzi to do jakichś reperkusji psychicznych. Jak mniemam tego rodzaju napięcia zazwyczaj są źródłem różnego rodzaju zahamowań oraz w dalszej konsekwencji dewiacji.
Dodatkowo jeżeli uznana za normalną droga zaspokojenia popędu, jest równie nie akceptowalna jak dewiacje...
Dobra zapędzam się za daleko psychologią się nie zajmuję.
Parafrazując: Ideologia śmierdzi!
|
|
| |  | 1 na 1 | Anna Salman (16360 punktów) | >Widzisz jeżeli wyznajesz pokręcony system wartości/norm moralnych które łamiesz lub jesteś świadomym cynicznym hipokrytą, to prędzej czy później prowadzi to do jakichś reperkusji psychicznych... Rzeczywiście, nie zagłębiajmy się w psychologię, bo mam wątpliwości, czy osoby postępujące w taki sposób nie uznają tego za normę. W takim przypadku nie byłoby żadnych napięć - to my interpretujemy ich zachowania i odczucia na podstawie naszego systemu wartości.
|
|
|  | 2 na 2 | Ronja (626 punktów) | > Ten celibat to żadne wyrzeczenie - poużywać można, a ewentualne alimenty przerzuca się na podatnika.Nie wiem, jak sprawa się ma ze zwykłymi księżmi, ale zakony mają swoje fundusze alimentacyjne. Czym oczywiście się nie chwalą
|
|
| |  | | Anna Salman (16360 punktów) | > Nie wiem, jak sprawa się ma ze zwykłymi księżmi, ale zakony mają swoje fundusze alimentacyjne. Czym oczywiście się nie chwalą  Podobno niektóre parafie też, ale tak czy siak jest to nieuczciwe. Samotna matka otrzymuje alimenty z funduszu alimentacyjnego, zapewne korzysta też z zasiłków (wszystko z naszych podatków) dodatkowo parafianie, sami o tym nie wiedząc, składają się na alimenty (jest to pewnie cicha umowa, żeby nie poszła do sądu). Niech oni się raczej zabawiają z mężatkami, a rogacze niech utrzymują ichnie potomstwo.
|
|
 | 2 na 2 Nietsche (4548 punktów) (zablokowany) | >Nie wiem w jaki sposób jest to oceniane ale kandydat na księdza winien być sprawny seksualnie.< Z osobistej relacji pewnego misjonarza którego nauka kończyła się święceniami kapłańskimi, przed przyjęciem do seminarium musiał być zbadany przez lekarza który miał umowę z zakonem? kurią? lub coś podobnego. Obowiązek zdolności seksualnej kapłanów Kościół wywodzi z 3 Moj.21;20.
|
|
|  | 1 na 1 | Anna Salman (16360 punktów) | >Obowiązek zdolności seksualnej kapłanów Kościół wywodzi z 3 Moj.21;20. OK, ale w judaizmie kapłanem nie mógł być mężczyzna nieżonaty. Czyli znowu uznaniowa interpretacja PŚ przez krk.
|
|
| |  | 1 na 1 Nietsche (4548 punktów) (zablokowany) | >OK, ale w judaizmie kapłanem nie mógł być mężczyzna nieżonaty. Czyli znowu uznaniowa interpretacja PŚ przez krk.< Zgoda. Ale chodziło o sprawność seksualną nie o celibat.
|
|
|  | | Lucyna Sępska Quenallata (4714 punktów) | >>Nie wiem w jaki sposób jest to oceniane ale kandydat na księdza winien być sprawny seksualnie.< >Z osobistej relacji pewnego misjonarza którego nauka kończyła się święceniami kapłańskimi, przed przyjęciem do seminarium musiał być zbadany przez lekarza który miał umowę z zakonem? kurią? lub coś podobnego. Obowiązek zdolności seksualnej kapłanów Kościół wywodzi z 3 Moj.21;20. To prawda. Brat mojej koleżanki nie został przyjęty do seminarium, właśnie dlatego, że z powodu przebytej choroby nowotworowej miał usunięte jądra.
|
|
5 na 5 durius (516 punktów) (zablokowany) | Mam świadomość tego, że dowcip nie powinien lądować w tym wątku tylko w Bazgrołach, ale nie jestem w stanie oprzeć się pokusie przytoczenia go akurat tutaj  Opowiedział mi go dzisiaj mój wieloletni przyjaciel, z zawodu ksiądz: Rozmawia dwóch księży: - Ty wiesz jakie teraz młodzież rzeczy opowiada na spowiedzi? aż się czapka podnosi! - To Ty nie wiesz, że się czapki nie kładzie na kolanach?!?!
|
|
1 na 1 durius (516 punktów) (zablokowany) | A czy ktoś z Państwa zastanawiał się dlaczego przed przyjęciem do seminarium badana jest "sprawność seksualna" kandydatów a także ich orientacja? Mnie osobiście ta kwestia żywo zaintrygowała, a że mam bliskiego przyjaciela księdza, nie omieszkałem go o to zapytać.
Jego wytłumaczenie przedstawia się mniej więcej następująco: "Trzeba sprawdzić, czy kandydat do seminarium naprawdę kieruje się powołaniem. Czy to nie jest swego rodzaju racjonalizacja niespełnionego popędu, na zasadzie: Skoro i tak mam żyć w celibacie, to niech przynajmniej temu przyświeca szczytny cel [bycie kapłanem]."
Jeśli mam być szczery, to pomimo używanych w jego wywodzie - abstrakcyjnych jak dla mnie - pojęć typu "powołanie", cały wywód był dość sensowny.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|