Racjonalista - Strona głównaDo treści
Tim Minchin - "Storm"

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Kultura
NapisanoAutorTytuł
11-02-2012 01:10Ojciec Ateusz (9201 punktów)Tim Minchin - "Storm"
Ocena 14 na 14
Ten dział się nazywa "Kultura"...?
No to zaraz będzie epicki poemat o tym, na co każdy z nas ma czasami ochotę - ale nam kultura osobista nie pozwala.

Jeżeli jakimś cudem nie kojarzysz jeszcze Tima Minchina - wyjdź, zapoznaj się i dopiero wróć.
Jeżeli nie kojarzysz "Storm" - wyjdź, obejrzyj oryginał - i wróć ponabijać się z moich nieudolnych rymów.

Jeżeli jesteś przewrażliwiony na punkcie ochrony praw autorskich - uspokajam, że Autor sam wrzuca swoje kawałki na YouTube'a i najprawdopodobniej nie będzie miał nic przeciwko darmowej reklamie, którą mu tutaj zaraz zrobię.
Oczywiście do czasu, kiedy pozna język polski na tyle, żeby właściwie ocenić miernotę mojego tłumoczenia.

Jeżeli jesteś bardzo-bardzo przewrażliwiony na punkcie praw autorskich - na koniec dostaniesz bonusowy przypis.

A jeżeli nie lubisz przydługich wstępów - to może lubisz przydługie wierszyki...?

Storm

Północny Londyn Wewnętrzny,
mieszkanie na górnym piętrze:
białe ściany,
biały kot, białe dywany,
ryżowe parawany,
sztuka nowoczesna i ambitne plany.
Gospodarz po medycynie,
światły gość, ma swój gabinet,
jego partnerka gra w filmie -
znajomi z rodzinnych stron.
Zabawa z nimi jest dobra,
więc przybywamy na obiad.

Piąty gość to znak zapytania...
Gospodarze
zaprosili nas razem
celem zapoznania,
bo dziewczyna z Australii przyjechała tu sama.
Wprowadziła się obok
i z tego, co mi wiadomo,
jest chyba czyjąś siostrą,
czy też kimś tam - dla kogoś.

Przedstawia nas sobie gospodarz,
mnie zwala z nóg jej uroda.
Niezaprzeczalnie jest piękna:
ciemne loki, błysk w ciemnym oku.
Lecz siadając, wzbudza mój niepokój,
kiedy dostrzegam
fragment skrzydełka
wróżki,
wytatuowanej w popularnym miejscu,
co nieco poniżej pleców.
Zaś kiedy stwierdza:
- Jestem spod Strzelca... -
wyznaję, że otwiera mi się dla niej szuflada,
do której sama zresztą zaraz wpada,
gdy imię swe wypowiada:
- Storm...

Rozmowa jest lekka i niezobowiązująca,
nie mija jednak długo, kiedy Storm nagle wtrąca:
- Nie możesz niczego wiedzieć na pewno,
twa "wiedza" jest ledwie twoją opinią... -
wygłasza swą opinię,
pijąc Cabernet Sauvignon,
w kontrze do jakiegoś
empirystycznego
komentarza, autorstwa mojego.

Myślę: "kiepsko się zaczyna",
ledwie skosztowaliśmy wina,
a żona już znaki mi dawać zaczyna:
"Bądź miły..." - prosi bezgłośnie oczyma.
Dobra małżeńska rada,
ignorować jej nie wypada.
Więc gryzę się w język i nie zadaję pytania,
czy - skoro wiedza jest tak nieistotna -
to gdy rano wychodzi ze swego mieszkania,
drzwi raczej używa, czy okna?

Jedzenie jest doskonałe.
Storm, choć unika mięsa, siedzi i je z zapałem,
podczas gdy doktor, z lekka już wcięty,
prowadzi gości
przez medycyny historii
anachroniczne zakręty...
Wtem Storm swe trzy grosze przemyca:
- Ciało ludzkie to Tajemnica!
Nauka po prostu musi się poddać,
gdy duszy naturę próbuje oddać!

...gospodyni rzuca mi przeciągłe spojrzenie -
podobnie jak moja żona, wie dobrze, iż istnieje
prawdopodobieństwo, że czasem z czymś wyjadę
i palnę okazjonalnie jakąś zabawną tyradę...

Lecz nie zamierzam.
Usta me milczą, ponieważ chcę tylko
smakować rozkosze talerza.
I mimo że Storm zaczyna
cokolwiek już lekko przeginać,
to wciąż nie jest moją intencją
psuć nasze małe przyjęcie.
Co jednak wymaga ode mnie
pewnego samozaparcia,
bo Storm, niczym prawdziwy żywioł,
przechodzi już do natarcia:

- Big Pharma to wróg nasz największy!
Chcą wszystkich nas uzależnić!
Lżą naturalne medykamenty,
choć nasze ciała natura tak krzepi...
Oni są niemoralni i z chciwości ślepi!
Po cóż nam pigułka,
gdy pomóc mogą ziółka?
Czemu napychać się chemią,
gdy środki homeopatyczne
wnet stan twego zdrowia odmienią?
Myślę, że nastał dla nas czas powrotu
do medycyny alternatywnej naturalnych środków!

...tu, chociaż walczę zawzięcie,
pojawia się małe pęknięcie
w tamie mej dyplomacji,
co dotąd chroniła przyjęcie...

- Z definicji... (startuję)
"medycyna alternatywna"... (kontynuuję)
ma albo nie potwierdzoną klinicznie skuteczność,
albo stwierdzoną bezużyteczność.
Czy wiesz może jak nazywamy, dziewczyno,
"alternatywną medycynę" o potwierdzonej skuteczności...?
Medycyną.

- Ach, nie wierzysz więc w żadne
lekarstwa naturalne?

- Ależ przeciwnie, Storm!
Może cię zadziwię,
lecz zanim się tu zjawiłem,
naturalny środek zażyłem.
Pochodna to kory wierzbowej,
dobry lek przeciwbólowy.
Efekty uboczne nieznaczne,
nazywał się dosyć dziwacznie...
(Pamiętasz, Kochanie...?
maspryna? baspryna?)
Ach tak - aspiryna!
...za którą dałem jakieś drobne
w aptece pod naszym oknem.

Rozmowa słabnąć zaczyna,
gdy zabierają naczynia.
Lecz kiedy przynoszą lody,
Storm znów zaczyna podchody:

- Oddajmy głos Szekspirowi:
"Więcej jest rzeczy na ziemi i w niebie,
aniżeli w twojej filozofii".
Nauka to tylko przyzwyczajenie
w naszym odbiorze rzeczywistości.
Nie odda miłości ani duchowości.
Jak nauka tłumaczy jasnowidzenie?
Aurę?
Życie po śmierci?
Modlitwy potęgę?

...powoli zauważam, że rozdziawiam gębę.
Czuję się jak królik,
schwytany w reflektory
oślepiającej, bezdennej, umysłowej obory.
Może to Hamlet, którego przekręciła?
A może szósty kieliszek wina zawrzał w żyłach?
Lecz tama mej dyplomacji przeciekać zaczyna,
a dupek, trzymany dotąd solidnie za jaja,
już dłużej się nie da powstrzymać...
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

11-02-2012 01:11
 Ocena 15 na 15
Ojciec Ateusz (9201 punktów)

- Słuchaj, Storm, nie chciałbym przynudzać,
ale z tymi aurami, to jest zwykła bujda:
czytanie z aury jest tyle warte, co czytanie myśli,
wróżenie z fusów, gwiazd, czy linii energetycznych.
Ludzie, którzy utrzymują,
że posiedli takie zdolności,
są chorzy psychicznie, albo żerują
na twojej łatwowierności.
To samo się tyczy pojeba,
co boski głos słyszy z nieba,
jak również duchowych uzdrowicieli,
co magię by w rękach mieć chcieli.

A tak między nami...
czy to ładnie udawać, że się gada z duchami?
Toż to trzeba mieć przecie
najebane w berecie,
żeby kłamać kobiecie,
co opłakuje swe dziecię,
że ma się ze zmarłym berbeciem
kontakt na tamtym świecie!
Dla mnie to popierdolony syf.
I czy muszę ci tu objaśniać,
że nie ma zjawisk parapsychicznych?
Nie rób, kurna, z siebie łosia...
Naprawdę uważasz,
że Horton słyszał Ktosia?
I wciąż wierzysz, że Święty
Mikołaj przynosi prezenty?
Że Michael Jackson
nie był skalpelem cięty?
Czy aż tak ogłupiła cię ta sztuczka cyrkowa,
by sądzić, że miejsce
gdzie truposz się schował,
wskaże ci bezbłędnie
"jasnowidz" z Człuchowa?

...Storm, co trzeba jej przyznać,
nie bacząc na moje drwiny,
odpala wciąż zgrane klisze
z precyzją godną maszyny.
Jak snajper na strzeleckiej pozycji -
choć ze stolcem zamiast amunicji...

- Z taką pewnością stoisz
na swoim stanowisku,
lecz to dlatego, że nie masz
otwartego umysłu.
Zauważ, że twoja wiara
w naukę i siłę jej testów,
jest równie ślepa, jak wiara
wszystkich fundamentalistów!

- Zaraz, to celna uwaga
i przemyślenia wymaga...
...ach nie - pomyłka! - niestety,
to jednak gówniane bzdety.
Nauka zmienia
swój punkt widzenia
w obliczu nowych obserwacji.
Wiara zaprzecza obserwacji,
by uniknąć przyznania,
że nie miała racji.

Wykaż mi, powiedzmy,
homeopatii działanie,
a wtedy bez wahania zmienię swoje zdanie.
Zakręcę zawzięcie
na jebanej pięcie,
będę piekielnie zażenowany,
ale pobiegnę ulicami,
krzycząc: "To cud nad cudami!
Fizyka do śmietnika!
Woda ma pamięć!
...i choć kroplę z kaczej wątroby
zapamiętuje na wieki wieków,
to cudownie zapomina swój pobyt
w zasranej oczyszczalni ścieków!"

Pokaż mi, że to działa,
i pokaż mi, w jaki sposób -
a gdy po szoku do zmysłów powrócę,
to wezmę cyrkiel
i sobie wyrżnę
"Niesamowite!"
na fiucie.

...każdy już we mnie wpatrzony,
lecz jestem tak nakręcony,
że ani myślę składać tu broni:
skoro "A" się powiedziało,
powiedz "B" - i idź na całość...

- Tak, życie jest pełne tajemnic...
ale istnieją też odpowiedzi.
I nie odnajdziesz ich w grupie
ludzi, co tylko siedzą na dupie,
z poważną miną sadząc teksty głupie:
"Czyż życie nie jest tajemnicze?"
"Poradźmy się wirującego talerza!"
"Zadzwońmy do jebanego papieża!"
"Albo obejrzyjmy Ophrę,
gości dziś Deepaka Choprę."

Jeśli na TV zamierzasz popatrzeć,
lepiej obejrzyj sobie "Scooby Doo".
Ten serial był świetny, ponieważ zawsze,
gdy w kościele mieli potwora,
albo w operze upiora -
pod maskę zaglądali mu.
I kto był zwykle pod maską...?
Ten sukinsyn, kościelny -
albo innych kanalii czereda liczna!
Albowiem, od dziejów zarania,
każda tajemnica,
wnikliwie zbadana,
okazywała się być...
niemagiczna.

Czy pogląd, że istnieje wiedza,
przeraża cię?
Czy myśl, że jeden wieczór
z pieprzoną Wikipedią
mógłby oświecić cię,
zatrważa cię?
Czy w obliczu niewinnej uwagi,
że nie ma nadprzyrodzonych zjawisk,
twój hipisowski dekiel mógłby się urwać,
tak że wolisz już raczej
dzieckiem we mgle pozostać,
niż odrobinę pogooglać?

Czy to naprawdę za mało?
Po prostu... ten świat?
Po prostu ten
piękny, złożony,
cudownie niezgłębiony,
naturalny świat?
Dlaczegóż on nie potrafi
tak przykuć naszej uwagi,
że jeszcze go umniejszamy
swoimi nędznymi mitami
i papierowymi monstrami?

A skoro Szekspira tak lubisz:
...uszu swych mi użycz...
"By złocić najczystsze złoto,
albo malować liliję,
perfumą kropić fijołek...
to trzeba być, kurna, debilem"
(czy jak tam to szło).
A może Louis Armstrong?
"Widzę zieleń drzew
i czerwień róż..." -
i w porządku, jeżeli już
zamierzasz czcić Krysznę i Wisznu
na swój postkolonialny, protekcjonalny,
zabutelkowany i zapieczętowany
sposób -
to nie ma sprawy, nie zgłaszam obiekcji.
Ale opowiem ci, od czego ja dostaję erekcji:

Jestem niewielkim i niezbyt ważnym,
niemądrym węgla kawałkiem.
Mam jedno życie, które jest krótkie,
jak również kruche i miałkie.
Ale dzięki nieustannym postępom medycyny,
mam szanse żyć dwakroć dłużej
niż moi pra-pra-prawujowie w jaskini!
Dwakroć dłużej, by przeżywać to moje życie!
Dwakroć dłużej, by żonę mą kochać nad życie...
Dwakroć tyle lat z przyjaciółmi i winem,
by dzielić się z wami jadłem
i wdawać się w spory zajadłe
z pięknymi hipiskami,
co mają wróżki na dupie
i motylki pomiędzy cyckami!

...a gdym cię, może, uraził:
"rzecz się cała wnet ocali,
tylko pomyśl, żeśmy spali."
Bez wahania możesz przyjąć,
że snem ta rozmowa była -
bo i tak nie żywię złudzeń,
byś cokolwiek zajarzyła...

Szekspirowskie wstawki:
Cytat z "Hamleta" w tłumaczeniu Józefa Paszkowskiego.
Wers z "Juliusza Cezara" inspirowany przekładem Macieja Słomczyńskiego.
Fragmencik "Króla Jana" w tłumoczeniu własnym (sorry, William).
Kawałek ze "Snu nocy letniej" zaczerpnięty z tekstu Stanisława Koźmiana.

11-02-2012 04:57 
 Ocena 1 na 1
Tomek Fiedorek (5805 punktów)
Wow! Zatkało mnie. Długo nad tym pracowałeś? Ciekawe jakby to wyszło w wykonaniu podobnym do Tima? Tak czy inaczej, szacun
marcin kwiek (734 punktów)
Świetne!
Rafał Poniecki (7132 punktów)
To ja może odpuszczę już sobie tego Minchina i Storm, bo obawiam się, że to będzie kompletnie miałkie w porównaniu z Twoją twórczością.
Przemek J. (3008 punktów)
Zmontujesz film z napisami i opublikujesz na Youtube? Jeśli potrzebujesz z tym jakiejś pomocy daj znać.
Tłumaczenie super i fajnie byłoby je rozpowszechnić w raz z filmem.

I do tego właśnie prowadzi myślenie, pomyślał. Prowadzi do kłopotów. Nawet kiedy wiesz, że inni potrafią myśleć za siebie, ty zaczynasz myśleć za nich też. [Terry Pratchett]

Wróć do listy wątków działu Kultura
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365