Racjonalista - Strona głównaDo treści
Hmm...sposób na art 196kk?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » ABC Racjonalisty
NapisanoAutorTytuł
14-02-2012 15:57Piątkowski (5131 punktów)Hmm...sposób na art 196kk?
Ocena 7 na 7
W wywiadzie z profesorem Andrzejem Gregosiewiczem : "Homeopatia nie ma nic wspólnego z medycyną – wywiad z prof. Andrzejem Gregosiewiczem" znalazłem taki oto cytat:

"Simon, w jednym ze swoich felietonów napisał, że nieuczciwością jest stosowanie zabiegów kręgarskich w leczeniu astmy u dzieci (nie tylko lekarze rozumieją, jaki to absurd), za co Brytyjskie Towarzystwo Chiropraktyków pozwało go za to do sądu. Wtedy rozpętała się burza. W jego obronie wystąpiły prestiżowe instytucje naukowe oraz blisko 17 tysięcy znanych osób, głównie naukowców, z całego świata. Angielskie prawo opiera się jednak na precedensach (common law), a nie na regułach słuszności i sprawiedliwości. Dlatego Simon Singh szukał precedensu i znalazł go w… Lublinie. Napisał do mnie list z zapytaniem, czy zgodzę się, by mógł przedstawić angielskiemu sądowi materiały z mojego wygranego procesu z homeopatami. Nie muszę chyba mówić, że wysłałem mu odpowiednie informacje. A w dniu 1 kwietnia 2010 roku Lord Chief Justice stwierdził (podobnie jak sędzia polski), że mówienie prawdy nie może nikogo zniesławić i w ten sposób zmusił chiropraktyków do wycofania pozwu.

Czy, nie dało by się wykorzystać tego w walce przed sądem z tymi, którzy kneblują usta każdemu, kto skrytykuje religię?

Link do wywiadu: srodowisko(*)ejem-Gregosiewiczem,16564.html
jest też póki co na głownej, ktoś dodał to do "znalezionych w sieci".
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Michał96 (412 punktów)
Zależy od przypadku. Ciężko byłoby dowodzić przed sądem, że np. "Autorzy biblii byli najarani jakimiś ziołami".
Za to nikt nie powinien w Polsce skazać za obrażenie uczuć religijnych w przypadku gdy powiesz że np. "Po śmierci nie otrzymasz 72 dziewic" itp.
Pierwsze to przypuszczenia, drugie to prawda.
15-02-2012 10:42 
 Ocena 3 na 3
kika (1657 punktów)
> "Po śmierci nie otrzymasz 72 dziewic" <

Przepraszam, że nie na temat, ale czytałam, że prawdopodobnie wieki temu popełniono błąd w tłumaczeniu i to chodziło o kiść winogron, a nie dziewice. W ostatnich latach znaleziono jakich zabytek, księgę i dlatego takie przypuszczenie.
Hi..Hi..Hi..Chciałabym widzieć minę tych mężczyzn, gdy zamiast 72 dziewic dostają 72 grona.

setarkos (10757 punktów)
>.. Napisał do mnie list z zapytaniem, czy zgodzę się, by mógł przedstawić angielskiemu sądowi materiały z mojego wygranego procesu z homeopatami.
Zawsze to miłe, że doceniane są w cywilizowanym świecie dokonania rodaka.
Tym bardziej, gdy kładzie nowe kamienie milowe na drodze postępu rozumu.
Proszę przyjąć serdeczne gratulacje.

>.. mówienie prawdy nie może nikogo zniesławić (..) kneblują usta każdemu, kto skrytykuje religię
To chyba trudniejszy problem niż z homeopatią, bo dla religijnych nie istnieje pojęcie prawdy w zwykłym rozumieniu - oni je mylą z silnym przekonaniem własnym.

P.S.
Miałbym przy okazji pytanie. Wg mojej skromnej wiedzy w prawie polskim (inaczej niż np. w amerykańskim) nie występowało pojęcie szkody moralnej, lecz tylko materialnej.
Czy to prawda i czy coś się zmieniło po podpisaniu konkordatu?
KORIUS (14106 punktów)
(zablokowany)
>W wywiadzie z profesorem Andrzejem Gregosiewiczem : "Homeopatia nie ma nic wspólnego z medycyną
>- wywiad z prof. Andrzejem Gregosiewiczem" znalazłem taki oto cytat:

-Cały wywiad jest rewelacyjny. Żaden kabaret nie dostarczy takiej rozrywki. Bezpardonowość i błyskotliwość Hitchensa, poparta ogromną wiedzą i doświadczeniem w nieustających zmaganiach się z absurdami pseudonauki i ciemnotą "Kretynolandu".

Jakości rozumu nie należy mierzyć ilością wiedzy, lecz stosunkiem do prawdy.
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
Tak a propos, tekst artykułu brzmi tak:

Art. 196. Kto obraża uczucia religijne innych osób, znieważając publicznie przedmiot czci religijnej lub miejsce przeznaczone do publicznego wykonywania obrzędów religijnych,
podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

Koniec.

Pytanie - czy Biblia jak książka jest przedmiotem czci religijnej? Ustawa mówi o przedmiocie czci, i z braku innej definicji bierze się słownikową i należy uznać, że przedmiot to coś materialnego - obraz, figura, medalion czy ewentualnie książka.
Czy w katolicyzmie książkę "Pismo Święte" się czci? Czy ma znaczenie jakie to wydanie - gdy np. ktoś zniszczy Biblie która okaże się wersją Jehowicką czy Mormońską, to katolik może się poczuć obrażony?

Nergal został oskarżony z tego paragrafu za zniszczenie książki.
Powiedzmy, że Biblia jako pozycja literacka w formie książki papierowej jest tymże przedmiotem. Nie słyszałam o tym na religii, ale może moi katecheci byli jacyś nieprawomyślni.

Ale już np. Doda została pozwana za niepochlebną wypowiedź o bliżej niezidentyfikowanych autorach tegoż zbioru mitów i legend. A także za brak szacunku dla treści, nie dla przedmiotu.

Tak się zastanawiam - mam wrażenie że cały nacisk w tych procesach adwokaci oskarżonych kładą na udowodnienie, że nie doszło do obrazy, że nie o to chodziło, że słowa oskarżonego miały być pochlebne tylko tak jakoś wyszło, to takie niewinne żarty itp itd.

Czy naprawdę nikt nie analizował czy przedmiot, który rzekomo znieważono jest aby na pewno przedmiotem czci w religii "obrażonych"?

ps. Mam w wersji elektronicznej Biblię króla Jerzego, po angielsku. Czy jeżeli demonstracyjnie, publicznie ją skasuję (moim zdaniem odpowiednik zniszczenia książki) to ktoś może się poczuć obrażony w swoich religijnych uczuciach?
A jak zamiast kasować podepczę tablet, na którym jest zainstalowana?

"Religion is the opiate of the masses -
- and we all know you should never give drugs to kids"
lideg (74 punktów)
>Tak a propos, tekst artykułu brzmi tak:
>Art. 196. Kto obraża uczucia religijne innych osób, znieważając publicznie przedmiot czci religijnej lub miejsce przeznaczone do publicznego wykonywania obrzędów religijnych,
>podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.
>Koniec.

Pytanie raczej brzmi, czy tekst można uważać za "przedmiot" czci religijnej? Może jednak można i w takim wypadku nie można byłoby "znieważać" również czyichś słów zapisanych lub wypowiedzianych? A czy kodeks cywilny precyzuje co to znaczy "znieważać"?
Piątkowski (5131 punktów)

>Pytanie raczej brzmi, czy tekst można uważać za "przedmiot" czci religijnej? Może jednak można i w takim wypadku nie można byłoby "znieważać" również czyichś słów zapisanych lub wypowiedzianych? A czy kodeks cywilny precyzuje co to znaczy "znieważać"?
>

Nie mówi co znieważa, ale orzeczenie sądu, będące wykładnią prawa, jasno mówi, że nie można zniesławić kogoś mówiąc prawdę , a to punkt dla nas
24-02-2012 13:55 
 Ocena 1 na 1
astrotaurus (12445 punktów)

>Nie mówi co znieważa, ale orzeczenie sądu, będące wykładnią prawa, jasno mówi, że nie można zniesławić kogoś mówiąc prawdę , a to punkt dla nas
Nie bardzo, choćby ze względu, że u nas nie ma instytucji precedensu.
Pamiętam jakieś sprawy (choć nie pamiętam gdzie i o co konkretnie szło), gdzie zapadały wyroki skazujące z uzasadnieniem wskazującym na psucie wizerunku publicznego znieważanego itp. gdzie zgodność z prawdą treści "znieważających" uznawano za nieistotne dla sprawy.

A jeszcze w Kretynolandzie! Taki Wojtyła jest obiektem kultu i nieważne, że naprawdę był poplecznikiem pedofilów.


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
14-03-2012 14:36 
 Ocena 1 na 1
Paweł Fakowski (58 punktów)

>>
>Nie mówi co znieważa, ale orzeczenie sądu, będące wykładnią prawa, jasno mówi, że nie można zniesławić kogoś mówiąc prawdę , a to punkt dla nas
>

Zakładając, że to my - ateiści mamy rację i to nasze "słowo" niesie prawdę.
Prawda jest jednak taka, że jej wciąż nie znamy. W przeciwnym wypadku np. "wierzący" lub "niewierzący" byliby "wiedzącymi".
Powinniśmy pamiętać, że teologiści myślą o nas jako o marzycielach i nie wyobrażają sobie, że może być inaczej niż podaje "przedmiot kultu"
Powinniśmy pamiętać, że oni wierzą w boga głębiej niż my w niego wątpimy. To dlatego dialog między nami i nimi jest tak trudny...
Myślę, że to kolejny przykład tego, iż to ludzie są (niestety) dla prawa a nie na odwrót. To jest wykorzystywanie pretekstów do siania terroru ideologicznego, prawda...
A czym jest prawo w ogóle?
Pozwolę sobie zacytować:
"Prawo jest jak płot. Tygrys przeskoczy, wąż się prześlizgnie a bydło się nie rozchodzi..."

W życiu mimo wszystko nie chodzi chyba o to by mieć rację, ale by się porozumiewać...
No tak czy nie?

15-03-2012 15:47 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)

>Zakładając, że to my - ateiści mamy rację i to nasze "słowo" niesie prawdę.
Jako "racjonalista" kpię sobie z takich "ateistów" jak mogę.

>Prawda jest jednak taka, że jej wciąż nie znamy.
Proszę o definicję "prawdy", gdyż prawda jest taka, że znamy "prawd" wiele.

>W przeciwnym wypadku np. "wierzący" lub "niewierzący" byliby "wiedzącymi".
Naprawdę żadnych pism "wierzących" Pan nie przeczytał? To polecam! A o "Prawdzie, która wyzwala" to Pan nie słyszał? Nic Pan też nie słyszał o "sceptycyzmie naukowym", to może jednak warto trochę poczytać zanim zabierze się tu głos.

>Powinniśmy pamiętać,
Jako rzecze kaznodzieja.

> że teologiści myślą o nas jako o marzycielach i nie wyobrażają sobie, że może być inaczej niż podaje "przedmiot kultu"
Nie potrafię wziąć odpowiedzialności za to, co kto sobie wyobraża i o rzeczywistości i na mój temat. Na przykład dla mnie o wiele łatwiejsze jest wyobrażenie sobie, że świat istnieje od początku czasu, niż że został stworzony przez jakiegoś kreatora.

> Powinniśmy pamiętać,
Jako rzecze kaznodzieja.

> że oni wierzą w boga głębiej niż my w niego wątpimy.
A dlaczego? Ja tam w żadnego boga nie wątpię i nie opieram swoich przekonań na wierze.

>To dlatego dialog między nami i nimi jest tak trudny...
Z wiarą nie ma dyskusji, a czasu szkoda. "Nikt nas nie przekonana, że białe jest białe, a czarne jest czarne". Rozmawiać warto tylko z "ludźmi pytań", ciekawymi świata. Z ludźmi, którzy posiedli już "Prawdę" dialog jest na temat "Prawdy" niemożliwym.

>W życiu mimo wszystko nie chodzi chyba o to by mieć rację, ale by się porozumiewać...
To wszystko zależy od zakresu spraw. W większości, znakomicie się z ludźmi dogaduję, w kilku wolę pozostać przy własnej racji, a przy kilku, to chyba tylko poważne zagrożenia zmusiłyby mnie do zewnętrznego zmiany zdania.
Nie widzę żadnej możliwości porozumienia z nachalną indoktrynacją religijną oraz kościelną penalizacją świeckiego prawa.

>No tak czy nie?
Zdecydowanie nie!
O swoje prawa i przekonania należy walczyć, a do tego potrzebne jest ich jasne artykułowanie i do tego, miedzy innymi, służy nasze forum.

Proponuję swoje apele o dogadywanie się przenieść na strony reprezentujące fideistyczną większość społeczeństwa. Niech zaczną przynajmniej od prób zrozumienia idei świeckości państwa i zaprzestania obelżywego epitetowania inaczej myślących. Z ręką do porozumienia i zgody powinien wystąpić silniejszy partner.

Racjonaliści tym się różnią od innych, że znacznie więcej czytają i próbują zrozumieć rzeczywistość, niż piszą.

Miłego dnia.

@@@
.
15-03-2012 17:17 
 Ocena-1 na 1
Paweł Fakowski (58 punktów)
>Jako "racjonalista" kpię sobie z takich "ateistów" jak mogę.
Jako niedouczony "wątpiący" przyjmuję kpinę z pokorą, choć niestety nie przybliża mnie to ani na jotę do prawdy bez względu na to ile by miała oblicz.

>Proszę o definicję "prawdy", gdyż prawda jest taka, że znamy "prawd" wiele.
Wyrażenie: "prawda jest taka, że znamy "prawd" wiele" może w pewnych okolicznościach pełnić rolę "definicji prawdy" i to ze sporym powodzeniem, jednak przy założeniu, iż nie jest ona definicją ostateczną.

>Naprawdę żadnych pism "wierzących" Pan nie przeczytał?
Owszem, czytałem wszystkie i to po kilka razy, jednak im dłużej odwiedzam miejsca takie jak to (mój romans z Racjonalistą trwa już kilka dobrych lat) tym bardziej tracę zainteresowanie tego typu beletrystyką i coraz chętniej przechodzę na literaturę faktu. (ulotki z Lidla)

> może jednak warto trochę poczytać zanim zabierze się tu głos.
Proszę tego nie odebrać jako brak szacunku (jest pan wszak starszy ode mnie o ponad 60 lat) ale tego obiecać nie mogę. Co więcej zamierzam w miarę możliwości zabierać głos na interesujące mnie tematy, mimo iż mam nieco utrudniony dostęp do polskojęzycznych lektur, a oryginalne wydania czasami wykraczają poza moje zdolności lingwistyczne. Mogę jedynie obiecać głębszą i żarliwszą lekturę ulotek z Lidla jeśli miałoby to przydać mi większego prawa do wyrażania własnych sądów

>>Powinniśmy pamiętać,Jako rzecze kaznodzieja.
no comment

>Nie potrafię wziąć odpowiedzialności za to, co kto sobie wyobraża i o rzeczywistości i na mój temat. Na przykład dla mnie o wiele łatwiejsze jest wyobrażenie sobie, że świat istnieje od początku czasu, niż że został stworzony przez jakiegoś kreatora.
Zgadzam się z panem w 102 procentach. Zwłaszcza pierwsze zdanie mnie urzekło.

>nie opieram swoich przekonań na wierze.
nie będę polemizował, choć kusi niezmiernie...

>Rozmawiać warto tylko z "ludźmi pytań", ciekawymi świata. Z ludźmi, którzy posiedli już "Prawdę" dialog jest na temat "Prawdy" niemożliwym.
Tak! Od siebie jeszcze dodam, że różnica między "racjonalistą" (zaczynam nie lubić tego słowa) a paranoikiem jest taka, że pierwszy na końcu zdania stawia pytajnik a drugi silnie uderza kropką lub nawet wykrzyknikiem.

>Nie widzę żadnej możliwości porozumienia z nachalną indoktrynacją religijną oraz kościelną penalizacją świeckiego prawa.
Całkowicie się zgadzam, też jestem wrogiem kościoła i widzę w nim samo zło...

>Proponuję swoje apele o dogadywanie się przenieść na strony reprezentujące fideistyczną większość społeczeństwa.
Nie bardzo rozumiem gdzie apel o porozumienie z indoktrynacją? Być może wynika to z faktu iż tak mało czytam (wydawało mi się dotychczas, że całkiem sporo ale mogłem się mylić) przez co być może mój język jest niezrozumiały.
Kościół jest z gruntu zły a indoktrynacja i nieomylność proroków jest jego największym grzechem. Grzechem kościoła jest walenie w dzwony kiedy ja chcę spać po przepracowanej nocy. Grzechem kościoła jest mydlenie oczu ludziom i straszenie dzieci. Grzechem kościoła jest ta ich klika i ukrywanie pewnych przestępstw. Grzechem kościoła jest odmóżdżanie narodów. Wszyscy jak jeden mąż/żona wiemy gdzie w religii czai się zło...

>Racjonaliści tym się różnią od innych, że znacznie więcej czytają i próbują zrozumieć rzeczywistość, niż piszą.
Wciąż nie rozumiem zależności między "racjonalizmem" ( przepraszam ) a czytaniem czy powściągliwością na forach...
Pewnie jako magister jednej z dziedzin wiedzy opartej na nic nie robieniu mogę mieć mgliste o tym pojęcie.

Każdy może żonglować słowami, jednemu wychodzi to lepiej innemu gorzej, ale każdy może...

Wracając do tematu wątku.
Jedynym skutecznym sposobem na art 196kk jest jego zupełna likwidacja i pogłębianie idei wolności (choć w dobie CCTV i ACTA brzmi to cokolwiek dziwnie)obywatelskich na poziomie prawa.

Jako niewierzący mógłbym się czuć oburzony kiedy w niedzielę po pracy (a pracuję w nocy) śpię sobie smacznie aż tu nagle dzwony...
Kiedy wali mi ksiądz (czy inny pastor) w drzwi i pyta mnie czy warto czytać biblię.
Pewnie, że warto! Szczególnie stary testament (powinien być dopuszczany powyżej 16 roku życia nota bene)ale czy to jest powód, by mnie nachodzić w domu?

Przedmiotem mojego kultu jest "święty spokój", współczesność go często niszczy. To co? Mam podać współczesność do sądu???
Którego?
Poda ktoś adres, albo chociaż numer telefonu?
15-03-2012 18:30 
 Ocena 2 na 2
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
.
>>>>Jako "racjonalista" kpię sobie z takich "ateistów" jak mogę.
>Jako niedouczony "wątpiący" przyjmuję kpinę z pokorą, choć niestety nie przybliża mnie to ani na jotę do prawdy bez względu na to ile by miała oblicz.
Proszę Szanownego Pana, do "podstawowych obowiązków" racjonalistów należy umiejętność czytania ze zrozumiem i komunikatywnego przekazywania myśli. Z poprzedniej mojej wypowiedzi: Cytat:
Pan Fakowski:
> Zakładając, że to my - ateiści mamy rację i to nasze "słowo" niesie prawdę.
Bogusławski:
Jako "racjonalista" kpię sobie z takich "ateistów" jak mogę.

Gdzie doczytał Łaskawy Pan, iż kpię z "wątpiących"?

>>>>Proszę o definicję "prawdy", gdyż prawda jest taka, że znamy "prawd" wiele.
>Wyrażenie: "prawda jest taka, że znamy "prawd" wiele" może w pewnych okolicznościach pełnić rolę "definicji prawdy" i to ze sporym powodzeniem, jednak przy założeniu, iż nie jest ona definicją ostateczną.
Góralska teoria poznania mówi, że są trzy prawdy: Świenta prowda, Tyż prowda i Gówno prowda. Ks. Tishner.

Prawda chrześcijańska jest to nauka Wiary chrześcijańskiej i nauka obyczajów chrześcijańskich. Chrystus Pan, Apostołowie i Kościół święty nauczają nas, co mamy wierzyć i co mamy czynić dla zbawienia. "Uznana" prawda chrześcijańska znaczy te prawdy, które człowiek zna, poznaje, albo które znać powinien. Niewiadomość w religii wtedy tylko może uniewinnić, gdy człowiek nie ma czasu i sposobności poznać prawdy chrześcijańskie.
www.ultramontes.pl/grzech_przeciwko_prawdzie.htm

O prawdzie naukowej - bardzo mi bliskiej - pisze Dawkins: www.racjonalista.pl/kk.php/s,3695
----------------------

>>>>Naprawdę żadnych pism "wierzących" Pan nie przeczytał?
>Owszem, czytałem wszystkie i to po kilka razy,
A to ciekawe! Stary jestem studiowałem religioznawstwo oraz teologię i wątpię abym promil obejrzał - nie mówiąc już o przeczytaniu.
Cytat:
Pan Fakowski:
>W przeciwnym wypadku np. "wierzący" lub "niewierzący" byliby "wiedzącymi".
Bogusławski:
Naprawdę żadnych pism "wierzących" Pan nie przeczytał? To polecam! A o "Prawdzie, która wyzwala" to Pan nie słyszał? Nic Pan też nie słyszał o "sceptycyzmie naukowym", to może jednak warto trochę poczytać zanim zabierze się tu głos.

Myślę, że inteligentny czytelnik by zrozumiał, że pytanie dotyczyło treści pism, a nie ich ilości. U wszystkich fideistów pewność prawdziwości głoszonej jedynie-słusznej PRAWDY jest wprost przerażająca.

>jednak im dłużej odwiedzam miejsca takie jak to (mój romans z Racjonalistą trwa już kilka dobrych lat) tym bardziej tracę zainteresowanie tego typu beletrystyką i coraz chętniej przechodzę na literaturę faktu. (ulotki z Lidla)
To się uwidocznia w Pańskich tekstach. Chwalić się już nie potrzeba.

>>>>może jednak warto trochę poczytać zanim zabierze się tu głos.
>Proszę tego nie odebrać jako brak szacunku (jest pan wszak starszy ode mnie o ponad 60 lat) ale tego obiecać nie mogę. Co więcej zamierzam w miarę możliwości zabierać głos na interesujące mnie tematy, mimo iż mam nieco utrudniony dostęp do polskojęzycznych lektur, a oryginalne wydania czasami wykraczają poza moje zdolności lingwistyczne. Mogę jedynie obiecać głębszą i żarliwszą lekturę ulotek z Lidla jeśli miałoby to przydać mi większego prawa do wyrażania własnych sądów.
Ależ nie mam zamiaru zabierać Panu prawa do wypowiadania się.
Nikt nie jest w stanie nas skompromitować bardziej, niż uczynimy to sami.

>Zwłaszcza pierwsze zdanie mnie urzekło.
>>>>nie opieram swoich przekonań na wierze.
>nie będę polemizował, choć kusi niezmiernie...
Do dyskusji potrzeba - co najmniej - dwie osoby. Na razie, na podstawie tego co Pan tu wypisuje, nie mam ochoty na rozmowę z Panem, ale może coś mądrego będzie Pan miał do powiedzenia?
Kto wie?

@@@

CDN
15-03-2012 19:06 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)
Ciąg dalszy.

>>>>Rozmawiać warto tylko z "ludźmi pytań", ciekawymi świata. Z ludźmi, którzy posiedli już "Prawdę" dialog jest na temat "Prawdy" niemożliwym.
>Tak! Od siebie jeszcze dodam, że różnica między "racjonalistą" (zaczynam nie lubić tego słowa) a paranoikiem jest taka, że pierwszy na końcu zdania stawia pytajnik a drugi silnie uderza kropką lub nawet wykrzyknikiem.
To że nie lubi Pan ani racjonalistów, ani naszego portalu, to się daje zauważyć.

>>>>Nie widzę żadnej możliwości porozumienia z nachalną indoktrynacją religijną oraz kościelną penalizacją świeckiego prawa.
>Całkowicie się zgadzam, też jestem wrogiem kościoła i widzę w nim samo zło...
To tu się zasadniczo różnimy nie uważam się za wroga Kościoła, a na pewno nie jestem wrogiem ludzi wierzących. Jestem tylko zwolennikiem świeckiego państwa, w którym wszystkie postawy światopoglądowe będą jednakowo traktowane i każdy (nie nawołujący do nienawiści) będzie miał równe prawa do wolnej wypowiedzi.

>Kościół jest z gruntu zły
Co to znaczy "kościół" w Pańskiej wypowiedzi?

>a indoktrynacja i nieomylność proroków jest jego największym grzechem.
Zupełnie nie rozumiem. Jeżeli posiadają nieomylnych proroków, to grzeszą?
Jeżeli posiedli patent na PRAWDĘ i nieomylność, to przecież nie grzeszą, tylko głoszą "Dobrą Nowinę"

>Grzechem kościoła jest walenie w dzwony kiedy ja chcę spać po przepracowanej nocy.
Cosik Pan przewrażliwiony na te dzwony, ale żeby zaraz to grzechem było?

>Grzechem kościoła jest mydlenie oczu ludziom i straszenie dzieci. Grzechem kościoła jest ta ich klika i ukrywanie pewnych przestępstw. Grzechem kościoła jest odmóżdżanie narodów.
> Wszyscy jak jeden mąż/żona wiemy gdzie w religii czai się zło...
No gdzie?
I co to znaczy "grzech" dla niewierzącego?

>Wciąż nie rozumiem zależności między "racjonalizmem" ( przepraszam ) a czytaniem czy powściągliwością na forach...
Nie wszystko dla wszystkich jest zrozumiałe. Widocznie przekracza to Pańskie zdolności zrozumienia. Mnie tam jednak bardziej dziwi, że ktoś kogo sama nazwa "racjonalizm" pobudza już do wymiotów, koniecznie chce racjonalistów pouczać.

>Pewnie jako magister jednej z dziedzin wiedzy opartej na nic nie robieniu mogę mieć mgliste o tym pojęcie.
Chyba tak - "mgliste", gdyż jest tu kilka osób mających tylko średnie wykształcenie i ani oni nie mają z tego powodu kompleksów, ani nikt inny nie odczuwa tu jakiś ich intelektualnych braków. Są po prostu inteligentni oraz oczytani i to zupełnie wystarcza.
Tak z trudem przyszło Panu zdobycie tego podstawowego stopnia, że warto się nim tu pochwalić?

>Każdy może żonglować słowami, jednemu wychodzi to lepiej innemu gorzej, ale każdy może...
100% zgoda, ale jak nie ma na to pokrycia, to jak by się nie odwrócił, to "dupa goła". Ludzie jakoś nie skarżą się na brak mądrości i większość półinteligentów się za mędrków uważa, ale to szybko na jaw wychodzi ile ich mądrość jest warta. Parę zdań powiedzianych czy też napisanych i już wiemy - co kto jest naprawdę intelektualnie wart.

>Wracając do tematu wątku.
>Jedynym skutecznym sposobem na art 196kk jest jego zupełna likwidacja i pogłębianie idei wolności (choć w dobie CCTV i ACTA brzmi to cokolwiek dziwnie)obywatelskich na poziomie prawa.
To Pańskie zdanie. Ja uważam, że poziom głębokości wiary opada wraz ze wzrostem wykształcenia.
Dlatego tak niektórym zależy na jego obniżaniu. Mnie zależy aby w moim kraju był jak najwyższym. Wówczas problemy wynikające z religijnej głupoty same zanikną.
Znowu wracamy do oczytania. Uważam, że czytać należy trochę więcej jak Super-Ekspres i ulotki z Lidla.
A dziś sporo jest takich.

Miłego dnia.

@@@
.
Pszemo N. Dżały (63 punktów)
Ile Aniołów zmieści się na główce szpilki? Nie wiem czy jest to autentyczny przedmiot sporu sprzed wieków, czy jedna z kalumnii wymyślonych przez niechętnych chrześcijaństwu. Mniejsza z tym, ale tekst Maddy jako żywo przypomina mi próby oznaczania gęstości krytycznej aniołów.

Temat jest niczym rzeka zatem krótko i ab Iovo. Poprzez niszczenie książki próbujemy, per procura, zniszczyć idee w ksiązce zawarte i zdyskredytować ludzi je afirmujących. Ergo, dajemy wyraz nietolerancji, co jest słusznie penalizowane. Oraz zanieczyszczamy środowisko.

Dla katolika Stary Testament jest jedynie źródłem pomocniczym - taką kopalnią cytatów, którymi można uzasadnić rzecz pożądaną (choćby to i było niewolnictwo). Istota prawd i objawienia zawiera się w Ewangeliach. By nie przedłużać - kłopoty Dody i Nergala biorą się z ich braków, głównie wiedzy i kindersztuby. Albowiem Jezus powiedział do swoich uczniów: "Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny. Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni; nie potępiajcie, a nie będziecie potępieni; odpuszczajcie, a będzie wam odpuszczone. Dawajcie, będzie wam dane []. Odmierzą wam bowiem taką miarą, jaką wy mierzycie". W skrócie przekłada się to na: "Nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe".

Skoro ja jestem miłosierny i nie potępiam wymagam w rewanżu tego samego. A jak nie - to po pysku i na pohybel.

>Czy naprawdę nikt nie analizował czy przedmiot, który rzekomo znieważono jest aby na pewno przedmiotem czci w religii "obrażonych"?
Jak to przeprowadzisz, skoro jedni czczą kamień a inni wiewiórki?

>A jak zamiast kasować podepczę tablet, na którym jest zainstalowana?
Najpierw musisz założyć religię "świętego tabletu" inaczej wyjdziesz na głupca.
Kugo (267 punktów)
Mnie się wydaje, że najlepszym sposobem na art 196 kk jest utworzenie "Kościoła Racjonalnego". Proszę zauważyć, że przedstawiciele jednej religii mogą publicznie głosić, iż wyznawcy innej religii kłamią lub obrzucać ich obelgami gdyż tak jest napisane w ich świętej księdze.

Utwórzmy więc kościół racjonalny z własną księgą, w której zawarte byłyby sformułowania narażające nas obecnie na możliwość ukarania i sprawa załatwiona

Swoją drogą, ciekawe czy utworzenie związku wyznaniowego uznającego za świętą muszlę klozetową mogłoby doprowadzić do zakazu używania tejże muszli w celu w jakim została stworzona...
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>wygranego procesu z homeopatami.
>zmusił chiropraktyków do wycofania pozwu.

To budzi mój najgłębszy szacunek. Dlatego wspieram PSR jak potrafię. Nie za kłótnie teologiczne szanuję ateistów, ale za walkę przeciwko głupocie i złu. Bo szarlataneria czy religia, to nie tylko głupota, ale to także zło.

Złem jest odbieranie chorym szansy na wyzdrowienie, poprzez angażowanie ich w fałszywą terapię, zamiast w terapię leczącą.

Złem jest ogłupianie i demoralizowanie dzieci poprzez wychowanie religijne, zamiast dać im dostęp do rzetelnej wiedzy i dobrej moralności.

Racjonalna Ceremonia Ślubna i inne kosmetyczne aktywności PSR nie budzą mojego entuzjazmu w takim stopniu, jak walka przeciwko szkodliwym praktykom wspierania przez państwo zła.

doku (Tomasz Kamiński)
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>Czy, nie dało by się wykorzystać tego w walce przed sądem z tymi, którzy kneblują usta każdemu, kto
>skrytykuje religię?

Nie lepszy będzie następujący sposób?
Zamiast mówić o religii i o ludziach ją praktykujących mówię o tym co _ja_ myślę na ich temat. O _moim_ zdaniu, o tym jak oceniam, a nie o faktach. Odbiorca sam może ocenić czy należy mój osąd traktować jako fakt, czy tylko opinię człowieka który może się mylić.
15-03-2012 17:25 
 Ocena 1 na 1
Paweł Fakowski (58 punktów)
>Zamiast mówić o religii i o ludziach ją praktykujących mówię o tym co _ja_ myślę na ich temat. O _moim_ zdaniu, o tym jak oceniam, a nie o faktach. Odbiorca sam może ocenić czy należy mój osąd traktować jako fakt, czy tylko opinię człowieka który może się mylić.
>

I to jest właśnie racjonalista panie Janie, z krwi i kości!
Tak właśnie świat (w mojej opinii) powinien wyglądać, jednak za dużo w nas pychy i źle pojętej ambicji, aby to mogło się zdarzyć.
A szkoda, szkoda, świat byłby piękniejszy bez ciągłych kłótni o to kto ma rację...

A kto jest bez winy niech pierwszy rzuci laptopem...

Wróć do listy wątków działu ABC Racjonalisty
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365