>Zastanawiam się czy z naukowego punktu widzenia osoba będąca gonadalnie mężczyzną,a podająca się za >kobietę ma prawo być osobą racjonalnie myślącą. Wiara w swoją płeć jest sensu stricte nieracjonalna >moim zdaniem. Odczuwanie płci nie jest wiarą. Czy kolega wierzy że jest mężczyzną, czy też ma takie odczucie? To jest jeden z elementów, dość ważny, czegoś, co nazywamy tożsamością. Nawet tak trywialna sprawa jak zniszczenie twarzy, co przecież nie powinno mieć wpływu na nasze odczuwanie własnej osoby, jest dla indywidualnego pacjenta traumatyczne, bowiem realia odstają od jego odczuwania. Podobne reakcje obserwuje się też np. po amputacjach: bóle fantomowe i dysfunkcje to jedno, ale nadal pozostaje problem adaptacji do nowej "wizji" naszego ciała.
>Czy wobec tego uznawanie płci takiej jaką podaje dany człowiek jest tylko i wyłącznie >grzecznościowe,z punktu widzenia racjonalisty? Absolutnie nie. Na dzień dzisiejszy nie mamy racjonalnych możliwości wpływu na układ nerwowy w aspekcie tożsamości płciowej. Wiemy, że proces formowania się tożsamości jest niezależny od wychowania (przypadki dzieci obojnaczych zoperowanych na chybił trafił świetnie to ilustrują) i prawdopodobnie zachodzi już w życiu płodowym. Okazuje się, że sprawność gonad ma też jakieś, ale nie decydujące znaczenie (u części transseksualistów gonady nie funkcjonują prawidłowo).
Irracjonalne jest odrzucanie faktów w imię zasady: musi być jasno powiedziane, chłop albo baba! Życie nie jest proste, podziały nie są dyskretne / rozłączne. Możemy znaleźć niemal pełną gamę zaburzeń tego, co wydawało się być klarownym i jasnym procesem. Jak zresztą w niemal każdym przypadku.
|