Jedyna sensowna, znana mi (co nie znaczy, że w ogóle jedyna sensowna) teoria próbująca opisać nasz świat jako czterowymiarowy rzut świata wielowymiarowego, to teoria strun. Jeśli nie znasz, to polecam się zapoznać. Teoria ta wyklucza zabawy, które opisałeś, bo wg niej pozostałe pięć lub osiem (w przypadku teorii superstrun) wymiarów się zapadło i są zbyt małe.
Dyskusję o istnieniu czegokolwiek w równoległych wymiarach, co ma wpływ na nasze wymiary (czy to w postaci projekcji - duchy, demony, anioły; czy przesyłaniu zbioru danych określających nasze ja, co chyba nazwałeś duszą) możemy zacząć jeśli wskażesz choć jeden dowód naukowy, że taka komunikacja jest możliwa. Bez takiego dowodu, możemy sobie dyskutować o dowolnych wymysłach SF lub fantasy, nie musimy się ograniczać do terminologii rodem z bajek rligijnych.
Istnienie ducha buddyjskiego jest równie prawdopodobne jak krasnoludków zaplatających grzywy koniom. Żaden z tych bytów nie ma ani jednego dowodu na swoją prawdziwość, a różnią się jedynie liczbą ludzi, którzy uwierzyli w tę bajkę.
I do tego właśnie prowadzi myślenie, pomyślał. Prowadzi do kłopotów. Nawet kiedy wiesz, że inni potrafią myśleć za siebie, ty zaczynasz myśleć za nich też. [Terry Pratchett]
|