 |
Czy abstrakcja matematyczna istnieje czy nie istnieje? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Bazgroły
| Napisano | Autor | Tytuł | | 18-02-2012 23:42 | krystkon (459 punktów) | Czy abstrakcja matematyczna istnieje czy nie istnieje? | Przyjmuje się, iż aksjomaty matematyczne są pewnym założeniem poczynionym przez określoną osobę, przyjętym przez inne osoby i rozpowszechnionym jako podstawa pewnej koncepcji. Przyjmuje się, że aksjomaty matematyczne są pewnym znaczeniem, za którym nic nie stoi. Koncept ten jest rozpowszechniany poprzez nauczanie. Należy przyjąć iż gdyby został zapomniany i wymazany z wszelkich nośników pamięci – nie zostałby już odtworzony a jego miejsce być może zająłby inny nowy koncept o odmiennym znaczeniu. Tyle wynika z Definicji i Wizji znajdujących się na stronie: pl.wikipedia.org/wiki/Matematyka ale także ze wszelkich opinii z jakimi spotkałem się do tej pory. Zaprzeczeniem dla takiego twierdzenia mogłaby być hipoteza o tym, że abstrakcja matematyczna rzeczywiście istnieje tak samo jak i świat. Proponuję prosty eksperyment. W eksperymencie miałby wziąć osoby, które nie znają żadnych metod dzielenia – nie nauczyły się bądź zapomniały i potrafią dzielić liczby jedynie intuicyjnie. Chodzi o stwierdzenie przez te osoby takiej właściwości jak powiedzmy ilość liczb pierwszych w zbiorze liczb naturalnych (1; 20). Przypuszczam, że osoby te poradziłby sobie z tym zadaniem. 1. Na czym opiera się prawidłowe, niezależne stwierdzenie przez niewyuczone osoby określonej właściwości abstrakcyjnego zbioru? 2. Czy jest to możliwe aby wszyscy otrzymali prawidłowy wynik w sytuacji kiedy zbiór i jego właściwość rzeczywiście nie istnieją ale są jedynie pewnym konceptem określonej osoby? 3. Dlaczego osiągnięcie wyniku wymagać będzie od wszystkich osób pewnych procesów myślowych, związanych z określonym działaniem mózgu i nikt nie osiągnie wyniku bez zastanowienia? 4. Dlaczego osiągnięcie wyniku przez wszystkie osoby będzie wymagało czasu? Co się w tym czasie dzieje w drodze do wyniku? 5. Jak można byłoby całe to zjawisko rozumieć na poziomie oddziaływań cząstek elementarnych? Pozdrawiam ---------------------------------------------------------- Rozmawiając o działaniach, obiektach, zależnościach, relacjach, czy nawet emocjach wciąż odbieramy i wyrażamy abstrakty. Warto byłoby rozumieć to nieco lepiej. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
1 na 1 | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | >Należy przyjąć iż gdyby został zapomniany i wymazany z wszelkich nośników pamięci - nie >zostałby już odtworzony a jego miejsce być może zająłby inny nowy koncept o odmiennym znaczeniu.
Systemy np. dwudziestkowe i binarne powstały niezależnie od siebie w różnych częściach świata.
To nie świadczy o tym, że np. liczby naturalne istnieją fizycznie.
Tak samo jak powtarzanie się stworów w różnych mitologiach nie świadczy o tym, że one istnieją fizycznie.
Zamiast tego świadczy to o tym, że mózgi większości ludzi na świecie działają podobnie. Ty oczywiście tu na forum jesteś nietuzinkowy.
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
 | | krystkon (459 punktów) | >Systemy np. dwudziestkowe i binarne powstały niezależnie od siebie w różnych częściach świata. >To nie świadczy o tym, że np. liczby naturalne istnieją fizycznie. >Tak samo jak powtarzanie się stworów w różnych mitologiach nie świadczy o tym, że one istnieją fizycznie. >Zamiast tego świadczy to o tym, że mózgi większości ludzi na świecie działają podobnie. Ty oczywiście tu na forum jesteś nietuzinkowy.
No więc rozwińmy to i zlećmy wykonanie tej operacji logicznej komputerowi. Najlepiej jeśli będzie to wynik obliczeń, który nie był nigdy osiągnięty przez programistę i zostaje pierwszy raz osiągnięty jest przez komputer.
Jak to możliwe, iż w fizycznych przemianach - przepływach potencjałów, energii, materii zostanie osiągnięty ten sam jednakowy wynik. Mówimy w końcu o pewnym wymyśle matematyka, które nie istnieje i które jest wynikiem źle przespanej nocy.
Mi osobiście lipą pachnie to, że komputery bezbłędnie przetwarzają nieistniejące zmyślenia i podają za prawidłowe te same wyniki co i ludzie.
Pozdrawiam.
Krystian Hamerlik-Konopka
|
|
|  | 2 na 2 | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | Podstawy techniki cyfrowej, Andrzej Skorupski, Wydawnictwa komunikacji i łączności Warszawa 2001 Polecam na dobry początek. Komputerowi nie zlecamy żadnej operacji w dosłownym tego słowa znaczeniu. To tak jakbyś ułożył w rzędzie domino. Jak pchniesz pierwsze i są ułożone prawidłowo to polecą wszystkie, jak w środku to tylko połowa, a jak ostatnie to żadne inne. W technice cyfrowej to wygląda w ten sam sposób. Wykorzystujemy pewne właściwości fizyczne i tyle, bez człowieka, który wie jak zinterpretować wynik i wszystko zaprojektować to nie ma najmniejszego sensu. Samo to co robią układy cyfrowe nie ma najmniejszego sensu jeśli nie robimy tego według jakichś ustalonych reguł. Np. mojego jednego prowadzącego wkurzało, że palące się diodki to zera, a nie jedynki. Sam stan nic nie znaczy. Potrzeba pewnej abstrakcji do zinterpretowania tego, co jest wynikiem działania układu cyfrowego (a wcześniej do jego zaprojektowania). Tak samo rzecz się ma z tworzeniem wszelkich innych przedmiotów codziennego użytku. Dzięki temu że mój umysł jest w stanie pojąć pewną abstrakcję jestem w stanie za pomocą 32 ułożonych równolegle trzonkami w różne strony młotkami zapisać taką samą liczbę jak w rejestrze mojego procesora  Ta sama liczba, chociaż nie każdy musi to złapać, szczególnie jeśli nie bardzo rozumie podstawy techniki cyfrowej i arytmetyki komputerów. W każdym razie abstrakcję można aproksymować fizycznie (cały czas to robimy!), ale bynajmniej nie oznacza to, że ona fizycznie istnieje. Polecam do tego zagadnienia: Timaojs, Platona Logikę sensu, Deluze (uprzednio wskazana lektura Alicji w Krainie Czarów, Carola) Dociekania filozoficzne, Wittgensteina Traktat logiczno-filozoficzny, Wittgensteina również (tutaj szczególnie zwrócić uwagę na opracowania krytyczne jak i rozumienie przez pozytywistów logicznych) Lektura powyższego szczególnie uzupełniona "Podstawami techniki cyfrowej" powinna dać ciekawy obraz problemu abstrakcji. Wspomniana książka Deluze świetnie nakreśla problem świadomości i jej rozumienia, oczywiście w czysto filozoficzny sposób (nie jest to żadna rozprawa stricte kognitywistyczna), Timajos to klasyk gatunku, a Wittgenstein to klasyczny przykład pomieszania logiki ze światem fizycznym. Jeśli jeszcze nie czytałeś to na pewno go doskonale zrozumiesz, bo w swoim traktacie przedstawiał pogląd metafizyczny (co większości jego entuzjastów umykało). Jeśli zrozumiesz problem Wittgensteina to powinieneś zrozumieć dlaczego ciężko Ci (prowadząc rozmowy metafizyczne, może nawet wbrew swoim intencjom) porozumieć się z ludźmi ukierunkowanymi na racjonalizm sceptycyzm i scjentyzm, w skrócie deontologami. Mimo wszystko zacznij od techniki cyfrowej, takie tablice Karnaugh albo automaty Moore'a na pewno dostarczą Ci większej zagwozdki niż standardowe operacje matematyczne 
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
| |  | | krystkon (459 punktów) | Początek czego? Objaśniania fizycznej reprezentacji idei?
Ja pytam dlaczego każdą słuszną a być może nawet niesłuszną ideę można zaprezentować fizycznie? Tam raczej odpowiedzi nie znajdę.
Pozdrawiam.
Krystian Hamerlik-Konopka
|
|
| | |  | 2 na 2 | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | > Początek czego? Objaśniania fizycznej reprezentacji idei?Początek logicznych dociekań nad sensem, świadomością i abstrakcją. > Ja pytam dlaczego każdą słuszną a być może nawet niesłuszną ideę można zaprezentować fizycznie?Nie można. Można aproksymować. Husserl się kłania  Potocznie mówimy "zapisuję liczbę", ale tak naprawdę "zapisuję cyfrę arabską, będącą aproksymacją liczby naturalnej, której zbiór jest dany aksjomatem...". To że dla nas to jest oczywiste i ciężko dociec na bazie jakiego doświadczenia tak naprawdę traktujemy proste aksjomaty matematyczne jak oddychanie to już inna sprawa. Niektóre zapisy liczbowe zupełnie będą dla mnie nieczytelne. Jeśli nabędę doświadczenie, że rzymskie II i 2 oznaczają tę samą liczbę to będziemy się wzajemnie rozumieć. Nie oznacza to jednak w żadnym wypadku, że sprawa ma się analogicznie mutatis mutandis jak w przypadku słońca i wyrazu "słońce" bo liczba dwa nie ma żadnego swojego rzeczywistego odpowiednika. Osoba niewidoma może również rozumieć liczby, a nawet wiedzieć że słońce świeci. Niewidoma osoba będzie jednak aproksymować liczby naturalne w zupełnie inny sposób niż Ty. Wynik sumy 2+2 będzie mieć taki sam! Może do tego dojść różnymi kanałami. Ty widząc dużą liczbę możesz ją kojarzyć z ogromną liczbą 0 na kartce, a niewidoma osoba z posiadaniem ogromnej ilości palców. Bezwzględnie wynika z tego że same liczby są tylko aproksymowane w jakiś sposób, ale to nasze umysły muszą działać w ten sam sposób, żeby móc rozumieć te same aksjomaty! Powstawanie tych aksjomatów i łapanie taj abstrakcji jest ścisłym problemem kognitywistycznym, czyli nauki na którą składa się teoria języka, informatyka, psychologia, biologia i epistemologia. Problemem nie jest czy abstrakcja istnieje. Abstrakcja istnieje. Nie istnieje fizycznie. (istnienie to nadużywane słowo) Problemem świadomości jest jak ta świadomość powstaje, na drodze jakich procesów itd. itp. Kształtowanie naszej świadomości i próba zrozumienia czym ona dokładnie jest to wyzwanie współczesnej nauki. To co Ty próbujesz zrobić to tworzenie metafizyki, co nie ma najmniejszego sensu. Ja rozumiem że taki Ingarden musiał mieć mnóstwo zabawy, pisząc "Spór o istnienie świata" i nie powiem, że nie jest to w pewnym stopniu ciekawa lektura, ale wszystkie systemy ontologiczne są traktowane z politowaniem przez poważnych naukowców. Daj sobie spokój z tym spokój bo to do niczego Cię nie doprowadzi. Próbujesz (tak jak wszyscy ontologowie prawie) wpisywać prawa logiki w byt (które to słowo jest chyba najbardziej redundantnym na świecie włączając w to dziecięce gaworzenie), co jest zabieraniem się do problemu od dupy węża strony. Ontologii nie udało się przez ponad dwa tysiąclecia ustanowić wyznaczonego przez siebie miejsca jako podstawy wszystkich nauk, a wręcz przeciwnie wraz ze starzeniem się ziemi traciła pozycję na rzecz nauk szczegółowych. Dziś ontologiczne pogawędki możesz uciąć na niedofinansowywanych katedrach biednych wydziałów uniwersytetów albo wyjątkowo na KULu albo PACIE czy instytutach teologicznych. Tego typu rozważania z aroganckim lekceważeniem nauk szczegółowych i literatury do niczego nie prowadzą, i nie dziw że coraz większej ilości użytkowników zaczyna to przeszkadzać.
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
| | | |  | | krystkon (459 punktów) | > Nie można. Można aproksymować. Husserl się kłania  > Potocznie mówimy "zapisuję liczbę", ale tak naprawdę "zapisuję cyfrę arabską, będącą aproksymacją liczby naturalnej, której zbiór jest dany aksjomatem...". To że dla nas to jest oczywiste i ciężko dociec na bazie jakiego doświadczenia tak naprawdę traktujemy proste aksjomaty matematyczne jak oddychanie to już inna sprawa.To mitologia. Jeśli znasz COŚ co nie ma fizycznej reprezentacji i fizyczną reprezentacją jedynie przybliżasz - to COŚ musi pochodzić ze świata duchów. Nie wszyscy wierzą w duchy. > Niektóre zapisy liczbowe zupełnie będą dla mnie nieczytelne. Jeśli nabędę doświadczenie, że rzymskie II i 2 oznaczają tę samą liczbę to będziemy się wzajemnie rozumieć. Nie oznacza to jednak w żadnym wypadku, że sprawa ma się analogicznie mutatis mutandis jak w przypadku słońca i wyrazu "słońce" bo liczba dwa nie ma żadnego swojego rzeczywistego odpowiednika.W maszynach liczących rzeczywistych odmian liczby dwa znajdziesz do wyboru do koloru. Co konkretnie nazywasz Słońcem? Pył i gaz z którego Słońce powstaje - czy może przestrzeń międzygwiazdową w której Słońce powstaje - być może jednak chodzi Ci o grawitację, która ma w tym swój udział - a może reakcje jądrowe? Może jednak chodzi Ci o pewien układ na wzór i podobieństwo liczby dwa w maszynie liczącej? > Osoba niewidoma może również rozumieć liczby, a nawet wiedzieć że słońce świeci. Niewidoma osoba będzie jednak aproksymować liczby naturalne w zupełnie inny sposób niż Ty. Wynik sumy 2+2 będzie mieć taki sam! Może do tego dojść różnymi kanałami. Ty widząc dużą liczbę możesz ją kojarzyć z ogromną liczbą 0 na kartce, a niewidoma osoba z posiadaniem ogromnej ilości palców.Przybliżenie jednej rzeczy drugą wymaga istnienia obu rzeczy - w rzeczywistości dwóch zbliżonych logicznie układów. > Bezwzględnie wynika z tego że same liczby są tylko aproksymowane w jakiś sposób, ale to nasze umysły muszą działać w ten sam sposób, żeby móc rozumieć te same aksjomaty! Powstawanie tych aksjomatów i łapanie taj abstrakcji jest ścisłym problemem kognitywistycznym, czyli nauki na którą składa się teoria języka, informatyka, psychologia, biologia i epistemologia. Problemem nie jest czy abstrakcja istnieje.> Abstrakcja istnieje. Nie istnieje fizycznie. (istnienie to nadużywane słowo) Problemem świadomości jest jak ta świadomość powstaje, na drodze jakich procesów itd. itp. Kształtowanie naszej świadomości i próba zrozumienia czym ona dokładnie jest to wyzwanie współczesnej nauki. To co Ty próbujesz zrobić to tworzenie metafizyki, co nie ma najmniejszego sensu. Ja rozumiem że taki Ingarden musiał mieć mnóstwo zabawy, pisząc "Spór o istnienie świata" i nie powiem, że nie jest to w pewnym stopniu ciekawa lektura, ale wszystkie systemy ontologiczne są traktowane z politowaniem przez poważnych naukowców.Poważni naukowcy to automaty do wyrażania zależności w wielkościach fizycznych. Nic ich nie powstrzyma od poszukiwania następnych. Nie wiedzieć czemu będą to robić nieustannie - uznając to za powszechne dobro. Poważni naukowcy nie rozumieją, że myśląc o "jeziorze" myślą w rzeczywistości o potencjale przestrzeni, o temperaturze otoczenia, o sile grawitacji o gęstości powietrza i wody - inaczej mówiąc o wszystkich czynnikach powodujących jezioro. > Daj sobie spokój z tym spokój bo to do niczego Cię nie doprowadzi. Próbujesz (tak jak wszyscy ontologowie prawie) wpisywać prawa logiki w byt (które to słowo jest chyba najbardziej redundantnym na świecie włączając w to dziecięce gaworzenie), co jest zabieraniem się do problemu od dupy węża strony.Ludzie przywiązali się do postrzegania siebie jako zbioru. Z tym, że zbiór jest tylko i wyłącznie wskutek kolejności i ciągłość oddziaływań. Materia to tylko część człowieka - a kolejność stanów, grawitacja, temperatura, prędkość wirowania kuli ziemskiej czy rozbłyski na Słońcu to jego inna część bez której nie istniałby. > Ontologii nie udało się przez ponad dwa tysiąclecia ustanowić wyznaczonego przez siebie miejsca jako podstawy wszystkich nauk, a wręcz przeciwnie wraz ze starzeniem się ziemi traciła pozycję na rzecz nauk szczegółowych. Dziś ontologiczne pogawędki możesz uciąć na niedofinansowywanych katedrach biednych wydziałów uniwersytetów albo wyjątkowo na KULu albo PACIE czy instytutach teologicznych.Wg mnie metafizyka zawiera się w rozkładzie, przekształceniach i przepływach potencjałów, energii i materii. Byt jest pewnym układem jaki się wytworzył w czasie i przestrzeni. Wszystkie zmiany fizyczne zawierają w sobie świadomość - nie tylko te zachodzące w przestrzeni ciała człowieka. > Tego typu rozważania z aroganckim lekceważeniem nauk szczegółowych i literatury do niczego nie prowadzą, i nie dziw że coraz większej ilości użytkowników zaczyna to przeszkadzać.Robię co chcę - jak każdy zresztą. Nikt nie jest bezsilny wobec tego co robię. Pozdrawiam
Krystian Hamerlik-Konopka
|
|
| |  | | krystkon (459 punktów) | > Komputerowi nie zlecamy żadnej operacji w dosłownym tego słowa znaczeniu. To tak jakbyś ułożył w rzędzie domino. Jak pchniesz pierwsze i są ułożone prawidłowo to polecą wszystkie, jak w środku to tylko połowa, a jak ostatnie to żadne inne. W technice cyfrowej to wygląda w ten sam sposób. Wykorzystujemy pewne właściwości fizyczne i tyle, bez człowieka, który wie jak zinterpretować wynik i wszystko zaprojektować to nie ma najmniejszego sensu.To się nie zgadza - fizyka dowodzi, że człowiek, układający domino, popychający kostki i interpretujący wynik przekształceń - sam jest takim samym ułożonym dominem. W twojej interpretacji człowiek jest Bogiem wyjętym ze świata materii. Na czym polega układanie domina, popychanie kostek i interpretacja wyników przekształceń w sytuacji kiedy masz do czynienia wyłącznie z samym dominem? > Samo to co robią układy cyfrowe nie ma najmniejszego sensu jeśli nie robimy tego według jakichś ustalonych reguł. Np. mojego jednego prowadzącego wkurzało, że palące się diodki to zera, a nie jedynki. Sam stan nic nie znaczy. Potrzeba pewnej abstrakcji do zinterpretowania tego, co jest wynikiem działania układu cyfrowego (a wcześniej do jego zaprojektowania).Z tym, że ta abstrakcja wygląda tak, że świecące diody emitują energię, którą zyskują elektrony wybite z siatkówki oka, Dzięki tej energii elektrony dalej płyną siecią neuronów. Gdyby diody nie świeciły to brak światła nie mógłby mieć żadnego znaczenia. > Tak samo rzecz się ma z tworzeniem wszelkich innych przedmiotów codziennego użytku. Dzięki temu że mój umysł jest w stanie pojąć pewną abstrakcję jestem w stanie za pomocą 32 ułożonych równolegle trzonkami w różne strony młotkami zapisać taką samą liczbę jak w rejestrze mojego procesora  Z tym, że ta abstrakcja zawiera się w rozkładzie, przepływach, przekształceniach potencjałów, energii, materii. Jeśli obserwowany układ nie będzie oddziaływał z twoją siatkówką - niczego nie zobaczysz a tym bardziej niczego nie zrozumiesz. > W każdym razie abstrakcję można aproksymować fizycznie (cały czas to robimy!), ale bynajmniej nie oznacza to, że ona fizycznie istnieje.Skoro tak - wówczas po co te wszystkie fizyczne oddziaływania zarówno kiedy myślisz jak i kiedy się komunikujesz. Niematerialna abstrakcja raczej tego nie wymaga. Przeczy temu choćby jednakowy rozkład potencjałów, rozkład energii i przepływ materii na wejściu i wyjściu bramki logicznej we wszystkich jej stanach. Jednakowemu stanowi logicznemu bramki towarzyszy jednakowy rozkład potencjałów na wejściu i wyjściu bramki - bez względu na to jak bramka jest zbudowana. > Polecam do tego zagadnienia:> Timaojs, Platona> Logikę sensu, Deluze (uprzednio wskazana lektura Alicji w Krainie Czarów, Carola)> Dociekania filozoficzne, Wittgensteina> Traktat logiczno-filozoficzny, Wittgensteina również (tutaj szczególnie zwrócić uwagę na opracowania krytyczne jak i rozumienie przez pozytywistów logicznych)> Lektura powyższego szczególnie uzupełniona "Podstawami techniki cyfrowej" powinna dać ciekawy obraz problemu abstrakcji. Wspomniana książka Deluze świetnie nakreśla problem świadomości i jej rozumienia, oczywiście w czysto filozoficzny sposób (nie jest to żadna rozprawa stricte kognitywistyczna), Timajos to klasyk gatunku, a Wittgenstein to klasyczny przykład pomieszania logiki ze światem fizycznym. Jeśli jeszcze nie czytałeś to na pewno go doskonale zrozumiesz, bo w swoim traktacie przedstawiał pogląd metafizyczny (co większości jego entuzjastów umykało).> Jeśli zrozumiesz problem Wittgensteina to powinieneś zrozumieć dlaczego ciężko Ci (prowadząc rozmowy metafizyczne, może nawet wbrew swoim intencjom) porozumieć się z ludźmi ukierunkowanymi na racjonalizm sceptycyzm i scjentyzm, w skrócie deontologami.> Mimo wszystko zacznij od techniki cyfrowej, takie tablice Karnaugh albo automaty Moore'a na pewno dostarczą Ci większej zagwozdki niż standardowe operacje matematyczne  Dziękuję. Dodam, że przedstawienie człowieka jako maszyny, choć słuszne to niczego nie wyjaśnia, ponieważ ludzie nie rozumieją czym są maszyny. Należałby zacząć od tego, że wszystkie maszyny muszą być obdarzone świadomością taką jak człowiek albo ani one ani człowiek tej świadomości nie ma. Upieram się przy tym twierdzeniu. Pozdrawiam.
Krystian Hamerlik-Konopka
|
|
4 na 4 | spellbinder (8577 punktów) | Dziś został osiągnięty pewien... nie wiem jak to nazwać... pewien... pewna granica. Osiągnąłem pewną granicę. W ogóle jak mi się fajnie pisze, tak w zwolnionym tempie, co drugie słowo "backspace", jest miło i sympatycznie, klawisze tak miękko wchodzą, nie te co trzeba. Znajomi zrobili parapetówę jakieś 2 km od mojego domu. Właśnie wróciłem. Jestem zdrowo napity, po raz pierwszy w ŻYCIU mam pijacką czkawkę!
Trzymam papierosa między palcem wskazującym a środkowym lewej ręki. Właśnie się dopala i parzy! Ała. Zgasiłem... Normalnie czad, słuchaj. Jestem tak narąbany, że aż nie wyrabiam, do domu szedłem zygzakiem...
Słuchałem dziś wykładu Miodka... świetny facet, można go słuchać i słuchać, tak fenomenalnie konstruuje zdania...
Teraz jestem w zgodzie ze Wszechświatem, robię sobie właśnie makaron! Będzie smaczny! Nie mam nic więcej do powiedzenia... no może prócz...
Lecz się krystkon! Może nie jest za późno!
|
|
 | | krystkon (459 punktów) | Gdyby mi zależało na uznaniu lub poważnym traktowaniu mnie nie pisałbym w taki sposób i z taką intensywnością. Wpasowałbym się w Wasze zasady, uznał definicje i autorytety. Jednak mi nie zależy. Nie zależy mi ponieważ wpasowanie się wymagałby ode mnie konformizmu. Zapewne w ten sposób ośmieszam się i powoduje, że nikt nie traktuje mnie poważnie - czemu w swoim poście dajesz wyraz. Cóż - widocznie rozwiązanie problemu abstrakcji jest dla mnie ważniejsze od opinii kilku twardogłowych osób. Jakoś to przeżyję  . Zauważ, że w ogóle nie odnosisz się do treści wątku. Pewnie jakość to sobie wyjaśniasz, że to zbyt głupie lub coś podobnego. Wg mnie prawda jest taka, że nie rozumiesz i nie wiedziałbyś co odpowiedzieć. Dlatego wolisz się z tym nie mierzyć. Pozdrawiam Już wiem, że jeśli odpowiesz to odpowiedź nie będzie na temat.
Krystian Hamerlik-Konopka
|
|
|  | 3 na 3 | spellbinder (8577 punktów) | Wiesz co Ty robisz? Jesteś jak ten głodny jaskiniowiec, który złapał żabę, siedzi na kamieniu i myśli. Zamiast jednak myśleć o tym jak ową żabę przyrządzić, on siedzi i się zastanawia "dlaczego akurat "żaba"? nie mogłoby się to nazywać "fublux"?".
|
|
| |  | | krystkon (459 punktów) | To jest twoja opinia. Ja to widzę tak. Żyję wśród ludzi, którzy zainteresowani są wyłącznie wyrażaniem kolejnych zależności pomiędzy wielkościami fizycznymi i budową na tej podstawie kolejnych rzeczywistych narzędzi. Nie interesuje ich zupełnie przy tym czym jest rozumienie zależności, odkrywanie jej, wyrażanie, zapamiętywanie, przekształcanie w narzędzie.
Dlaczego sytuacja, w której masz do dyspozycji więcej lepszych narzędzi i umiesz się nimi posługiwać jest zawsze lepsza od sytuacji kiedy masz ich mniej, są gorsze a Ty masz mniejsze umiejętności?
Możesz to określać jako bezwartościową filozofię. Ja za to mogę określać twoje działanie jako programowe.
Pozdrawiam.
Krystian Hamerlik-Konopka
|
|
 | 1 na 1 ekologik (1240 punktów) (zablokowany) | A skoro już byłeś (Spellbinder) na fali takiej przyjazności to czy wziąłeś pod uwagę, że:
Twój lewy pantofel też ma świadomość. Nie powinieneś go deptać, tylko chodzić na bosaka. Co kwadrans mytymi nogami - klepka podłogowa też ma świadomość!
Klepka! Taki mały obiekt w naszym otoczeniu. Wszyscy go lekceważymy. Zamiast się nad nim zastanowić. Nad tą jedną - wybraną - klepką.
Wstając rano, powninenenś się (Spellbinder) po kolei przywitać z każdą klepką w Twoim mieszkaniu. Chyba, że nie masz ani jednej, to wtedy od razu przechodzisz do powitania z każdym klawiszem klawiatury - "dzień dobry..."
"Q", "W", "E", "R", "T", ...
>Może
Módlmy się za tych, którzy utknęli na drutach kolczastych pola bitwy życia.(K.Vonnegut - Pianola)
|
|
|  | 2 na 2 | Meretseger (61860 punktów) |
> Nad tą jedną - wybraną - klepką.Piątą?  Pozdrawiam
|
|
|  | | krystkon (459 punktów) | To jest bezmyślne, że choć wielokrotnie prowokowany do tego nawet nie spróbujesz się zastanowić czym twoje: pantofel, klepka podłogowa, klawisz klawiatury stają się po rozbiciu ich na cząstki i oddziaływania elementarne.
Prowokuję Cię setny raz. Czym jest pantofel rozbity na cząstki elementarne i zredukowany do oddziaływań najbardziej podstawowych? Jaki jest związek jednego atomu pantofla z jednym atomem twojego ciała.
Jeśli świadomość jest niewytłumaczalna to właśnie przez takie podejście jak twoje.
Odpowiadając na twój pantofel. Myślę, że technologia wkrótce pozwoli na to, że chipy będą pełnić więcej funkcji niż tylko bycie komputerem - będą dla przykładu jednocześnie pantoflami.
Z całej materii jedynie cząstki twojego ciała tworzą tak złożone zależności jak ludzka świadomość. Pozostałe cząstki pomimo iż są ze sobą w niezmiernie złożonych zależnościach - czego dowodzi nauka - niczego podobnie złożonego do świadomości człowieka nie tworzą bo ekologik tak twierdzi.
Lepiej napisałbyś od razu to o co Ci tak naprawdę chodzi. Czyli "jestem Bogiem i posiadam duszę".
Pozdrawiam.
Krystian Hamerlik-Konopka
|
|
| |  | ekologik (1240 punktów) (zablokowany) | za pomocą inteligentnych (uwierz) eksperymentów stwierdzono świadomość: u ludzi szympansów (byc może orangutanów i goryli ale to już pod-detal mniej istotny) delfinów i słoni (słonica wytrała sobie krzyżyk z kredy zobaczony w lustrze czego niedźwiedź za cholerę nie zrobi !)
Umówny sie że ja
jestem Bogiem!!! Mam duszę!!!
a Ty poważnie zastanowisz się, wyjdziesz z domu i zbadasz swoje zdrowie
jako osoba inteligentna domyślasz się ... o jakie nam (już 3 osobom w tym wątku jakbyś doczytał, z troską) chodzi
Pozdro
|
|
 | 2 na 2 | Meretseger (61860 punktów) | > robię sobie właśnie makaron! Będzie smaczny!Mam nadzieję, że odmówiłeś stosowną modlitwę dziękczynną?
|
|
|  | | Vytautas (4394 punktów) | > >robię sobie właśnie makaron! Będzie smaczny!> Mam nadzieję, że odmówiłeś stosowną modlitwę dziękczynną?  Czyż nie skuteczniejszym zaklęciem byłaby modlitwa o błogosławieństwo boże?
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|