Racjonalista - Strona głównaDo treści
Początek rozumnej niewiary

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » ABC Racjonalisty
NapisanoAutorTytuł
26-05-2012 09:58Łukasik (28 punktów)Początek rozumnej niewiary
Ocena 3 na 5
Witam,
od dawna deklaruję się jako niewierząca, przynajmniej przed samą sobą. Mam jednak problem z naukowymi podwalinami, ponieważ widzę że brakuje mi wiadomości, które uczynią mój pogląd stabilnym i w pełni świadomym. Chodzi mi o to, że moja dzisiejsza postawa wynika z namiastki wiedzy biologicznej, fizycznej...ogólnej oraz ze swoich rozmyślań i emocji. Chciałabym abyście drodzy Państwo polecili mi jakieś książki, które pomogą mi w ugruntowaniu niewiary ponieważ jest tyle do poznania (religie, historia np.Biblii,sytuacje polityczne uówczesnych czasów, pomijając już wątki typowo naukowe...), że nie wiadomo od czego zacząć.
Jeszcze niedawno twiedziłam, że jest tego aż tyle(oprócz zagadnień naukowych, bo tymi się interesuję tak czy inaczej) że nie warto sobie głowy zawracać rzeczami, które i tak nic nie wnoszą - po co mi historia islamu czy też okoliczności powstawania Biblii skoro i tak będę niewierząca.
Proszę o propozycje.

Pozdrawiam
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

1 2 3 4 5 6 7 Dalej..
#31
28-05-2012 21:38
 Ocena 1 na 1
Athelas92 (28 punktów)Odp: Początek rozumnej niewiary
Dobrze, przepraszam za uniesienie. Czytając kawałkami miałam inne wrażenie niż czytając Twoją wypowiedź jako całość.

#32
28-05-2012 22:58
 Ocena 4 na 4
Ania... (14138 punktów)Odp: Początek rozumnej niewiary
W odpowiedzi Marcuch
>>po co mi historia islamu czy też okoliczności powstawania Biblii skoro i tak będę niewierząca.
>No właśnie, nie rozumiem po co cały ten absurd. Czy świat nauki ma kibicować niewierze, wspierać duchowo "na trudnej ścieżce nowych przekonań, które sobie wymyśliłam"?
Czy ja wiem...

W pewnej mierze to kwestia znajomości historii, znowu w innym kontekście, znajomość np. treści Biblii chociaż w niewielkim stopniu stawia nas i tak na lepszej pozycji niż 90% populacji, więc nie zakrzyczą nas w dyskusji jakimś argumentem biblijnym. Ja tam lubię gromadzić argumenty, taka wredna jestem

#33
29-05-2012 12:55
 Ocena 6 na 6
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)Odp: Początek rozumnej niewiary
W odpowiedzi Ania...
Cytat:
>po co mi historia islamu czy też okoliczności powstawania Biblii skoro i tak będę niewierząca.

Pan Marcuch: No właśnie, nie rozumiem po co cały ten absurd. Czy świat nauki ma kibicować niewierze, wspierać duchowo "na trudnej ścieżce nowych przekonań, które sobie wymyśliłam"? To jest źle pomyślane od samego początku, a każdy "racjonalista" szukający sposobów, książek, argumentów w takim kontekście zachowuje się jak agent sekty, który zamiast wyjaśnić uczciwie, że wiara jest sprawą prywatną, szykuje narzędzia do urobienia klienta i wcielenia w korpus. Nie mam nic na przeciwko, jestem tylko zdegustowany.

>Czy ja wiem...
>W pewnej mierze to kwestia znajomości historii, znowu w innym kontekście, znajomość np. treści Biblii chociaż w niewielkim stopniu stawia nas i tak na lepszej pozycji niż 90% populacji, więc nie zakrzyczą nas w dyskusji jakimś argumentem biblijnym. Ja tam lubię gromadzić argumenty, taka wredna jestem
Nawet nie tylko to. Religie, mity, baśnie to ważna część naszej kultury. Warunkującej wiele zachowań społecznych. Trudno - a nawet chyba jest niemożliwym - zrozumieć historię Europy bez - choćby tylko podstawowej - znajomości religii grecko-rzymskich i judeochrześcijańskich i islamu. Można te teksty przyjmować bezkrytycznie jako boski nakaz i własne wyznanie wiary, a można krytycznie zastanawiając się nad ich treścią, źródłami i przyczynami powstania. Warto też zastanawiać nad różnicami koncepcji wynikającymi z uwarunkowań społecznych w chwili ich tworzenia, kulturowej osmozy, czy wprost twórczego plagiatowania starszych koncepcji.

Uważam, że kulturalny człowiek niezależnie od stosunku do religii powinien mieć na ten temat jakąś wiedzę. Polski katolicyzm jest w swej masie bardzo prymitywny intelektualnie. Katolicy nie tylko nic nie potrafią powiedzieć o innych religiach, ale niewiele na temat własnej. Nawet grupa intelektualistów katolickich zajmująca się religioznawstwem jest na tle Francuzów, czy Niemców żenująco słaba. Naprawdę, to nie ma co poczytać i znaleźć tam jakieś ciekawe przemyślenia. Dlatego też i na naszym forum tak trudno znaleźć - wśród odwiedzających nas fideistów - intelektualnie przygotowanych partnerów do dyskusji.

Pozdrawiam serdecznie.

@@@
.

#34
29-05-2012 13:40
 Ocena 4 na 4
Ania... (14138 punktów)Odp: Początek rozumnej niewiary
I znowu się zgadzam

Uwielbiam mitologię grecką, swego czasu zaczytywałam się tymi mitami i bardzo żałowałam, że nie znalazłam podobnych opracować słowiańskiej. Nie analizy historycznej, tylko opowiastek kto kogo zadziabał, kto się zakochał itd.
Szczerze mówiąc są znacznie bardziej emocjonalne, interesujące od mściwego boga ST.

aspagnito (538 punktów)
(zablokowany)
Odp: Początek rozumnej niewiary
Bardzo ciekawy artykuł.. choć zacząłem go dopiero czytać. Ale Boga można udowodnić matematycznie w Teorii Układów Złożonych. Zacznę taki temat na forum.

Prawie wszyscy ludzie dzielą się na tych, którzy gwałcą rzeczywistość i na tych, którzy rzeczywistość już zgwałcili... Nieliczni mają ten przywilej dymania jej za jej radosną zgodą...

#36
29-05-2012 14:45
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)Odp: Początek rozumnej niewiary
W odpowiedzi Ania...
.
>I znowu się zgadzam
>Uwielbiam mitologię grecką, swego czasu zaczytywałam się tymi mitami
To kwestia wyboru, ale także przypadku. Mnie bardziej na początku zainteresowała mitologia Egiptu i Ameryki Środkowej, ale później to już we wszystkich znajdowałem ciekawe wątki.

>i bardzo żałowałam, że nie znalazłam podobnych opracować słowiańskiej. Nie analizy historycznej, tylko opowiastek kto kogo zadziabał, kto się zakochał itd.
Mitologia słowiańska - jak wiele innych, choć ta bardziej doszczętnie - została zniszczona przez chrześcijańskich barbarzyńców i pozostały do naszych czasów już tylko niektóre mity z bogatej i ciekawej mitologii.
Wszystkie religie chcą zmusić innych do wyznawania jedynie słusznej ich własnej i zatrzeć nawet najmniejsze ślady innych koncepcji. Każdy wierzący, z natury rzeczy jest nietolerancyjnym, a im głębiej wierzy, tym jego nietolerancja jest większą. Oczywiście istnieją wyjątki.

>Szczerze mówiąc są znacznie bardziej emocjonalne, interesujące od mściwego boga ST.
To kwestia gustu. Może te trzy artykuły wprowadzą Panią w zagadnienie i będą inspiracją dla dalszych lektur:
www.racjon(*)p/s,4937/q,Ksiega.nad.ksiegami
www.racjon(*)s,5022/q,Szatanskie.propozycje
www.racjon(*),7412/q,Zlo.wspaniale..kobieta
(Może Pani Athelas92 sobie je przeczyta. Wydają się napisane komunikatywnym językiem.)

Pozdrawiam serdecznie.

@@@
.

#37
29-05-2012 15:36
 Ocena 4 na 4
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)Odp: Początek rozumnej niewiary
W odpowiedzi aspagnito
.
>Bardzo ciekawy artykuł.. choć zacząłem go dopiero czytać. Ale Boga można udowodnić matematycznie w Teorii Układów Złożonych. Zacznę taki temat na forum.
Nie będzie Szanowny Pan ani pierwszym, ani ostatnim dowodzącym istnienia Boga, ale przecież to nie sztuka dowodzić tylko dowieść. Może warto przed własnymi dowodami poczytać dowody innych.
Ostateczne obalenie ateizmu
Polemika z ateizmem.

02 czerwca 2010

Totalizm: ostateczne dowody na istnienie Boga
Jeśli dobrze się zastanowić, to nie istnieje inne pytanie o poważniejszych dla ludzi konsekwencjach niż odwieczne zapytanie "czy Bóg istnieje?". Ja w trakcie swoich badań naukowych natknąłem się na ogromną ilość materiału dowodowego potwierdzającego fakt że "TAK, Bóg rzeczywiście istnieje!". Niestety, zarówno oficjalna nauka ziemska, jak i moi zawodowi koledzy (inni naukowcy) usilnie unikają poinformowania społeczeństwa o istnieniu owego ogromnego materiału dowodowego. W wielu zaś przypadkach wręcz zaprzeczają jego istnieniu. To dlatego na niniejszej stronie internetowej zdecydowałem się zaprezentować do wglądu zainteresowanych czytelników rzeczowe i bezstronne informacje o owym ogromnym materiale dowodowym.
[Załącznik]
Tylko gdy już Pan Boga dowiedzie, to co się stanie z wiarą?

Miłego dnia.

@@@
.

#38
30-05-2012 00:18
 Ocena 9 na 9
maceox (6766 punktów)Odp: Początek rozumnej niewiary
>od dawna deklaruję się jako niewierząca, przynajmniej przed samą sobą. Mam jednak problem z
>naukowymi podwalinami, ponieważ widzę że brakuje mi wiadomości, które uczynią mój pogląd stabilnym i
>w pełni świadomym.

Mnie do niewiary przekonuje:
- odróżnianie weryfikowalnego naukowo świata fizycznego od świata umysłu i kultury, w którym wyobraźnia ludzka nie zna granic.
- monizm (wystarczy zupełnie podstawowa wiedza o historii powstania ziemi, życia na ziemi i człowieka, a także o związku mózgu z umysłem)
- sceptycyzm

Przy czym refleksja nad pierwszymi dwoma punktami może moim zdaniem stanowić pewną pomoc, jednak ściśle rzecz biorąc ich przyjęcie wcale nie musi prowadzić do niewiary. Zawsze można sobie wyobrazić jakiegoś deistycznego Boga stworzyciela i wówczas na nic się zdadzą te pierwsza dwa punkty, i to nawet wówczas, gdybyśmy przyswoili sobie całą dostępną wiedzę naukową! Dlatego punktem najważniejszym jest ten trzeci.

>Chciałabym abyście drodzy Państwo polecili mi jakieś książki, które pomogą mi w ugruntowaniu niewiary
Wiedząc o tym, co napisałem powyżej ... do niewiary w zasadzie nie są potrzebne żadne książki...
(Choć w praktyce - będąc indoktrynowanym od najmłodszych lat - raczkujący sceptyczny umysł potrzebuje pewnego podtrzymania na duchu - i tu wolnomyślicielskie lektury mogą rzeczywiście pomóc)
Ale tak generalnie, to moim zdaniem raczej wiara potrzebuje ugruntowania, a nie niewiara.

A ze zdobytą wiedzą można zrobić co się chce - tu właśnie wyobraźnia nie zna granic i czasem najabrdziej szczegółowa wiedza wyplataniu koszałek opałek nie przeszkadza.

>nie warto sobie głowy zawracać rzeczami, które i tak nic nie wnoszą -
>po co mi historia islamu czy też okoliczności powstawania Biblii skoro i tak będę niewierząca.
To zależy co lubisz, ale sądzę, że jednak wnoszą. Myślę, że wiedza o ludzkich kulturach pomaga nam zrozumieć innych. Trzeba uważać, by stając się ateistą nie stawać się ignorantem. Drugi człowiek jest równie ważny, jak my sami i myślę, że żadnemu ateiście nie zaszkodzi nawet próba wczucia się w postawę wierzącego.


Gdy zatrzymujesz uwagę swą na czymś powodujesz utratę wszystkiego

#39
30-05-2012 16:52
 Ocena 7 na 7
diogenes (42753 punktów)Odp: Początek rozumnej niewiary
W odpowiedzi Athelas92
>wychowano mnie na katoliczkę...

Praca nad sobą polega między innymi na powrocie do okresu sprzed wychowania. Trzeba po prostu odzielić socjalizację od indoktrynacji, dzień dobry czy smacznego od Ojcze Nasz.

>W jakiej książce znajdę wytłumaczenie zjawiska wiary w taki sposób jak Ty to przedstawiasz...

Zerknij do Feuerbacha. Warto przekartkować młodego Marksa, niespełena rozumu Nietzschego, no i Freuda.

>...czyste fakty(czy tez teorie)

Tak, fakty. A jeśli wyobraźnia, to nie wychodząca poza fakty.

>Początek rozumnej niewiary

Prawdę mówiąc - nie rozumiem. Brak wiary w religijne gusła jest rezultatem refleksji, i jednocześnie definitywnym końcem wiary w ogóle. Niby po co rozumnie nie wierzyć? Czy warto rozumnie nie chodzić na czworakach? Czy jest sens całe życie rozprawiać o szkodliwości trutki na szczury w diecie człowieka? Ateizmowi przypisałbym zaledwie jakieś propedeutyczne dla myślenia znaczenie, i nic poza tym.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.

Apokalipsus (72 punktów)Odp: Początek rozumnej niewiary
W odpowiedzi Arystyp z Cyreny
Bardzo dziękuję.

#41
30-05-2012 18:09
 Ocena 1 na 1
Marcuch (664 punktów)Odp: Początek rozumnej niewiary
W odpowiedzi Athelas92
>Oczywiście masz rację, że nie powinno to być swego rodzaju "zbrojeniem" przeciw ludziom o odmiennych poglądach.
Hej, zaraz, ja dostałem minus jeden za wypowiedź, a Ty za potwierdzenie "masz rację" plus jeden, widzisz, co tu się dzieje??

>Jednak mój problem tkwi w tym, że jako osoba młoda jestem poddawana ciągłym sugestiom iż powinnam wierzyć tak jak oni.
Ok, rozumiem, w takim razie jak najmniej internetu w tych tematach. Wszelkie fora to już zupełne zło, bo nikt za siebie nie odpowiada, nikt się nie podpisuje, nikt nie jest autorytetem. Jest takie forum, gdzie ludzie wkręcają sobie obcowanie z "szarakami" z obcego wymiaru. (przebudzenie.pl) A było też takie, gdzie sobie wkręcali, żeby nic nie jeść i "odżywiać sie światłem" (niejedzenie.pl , już nie działa). Tutaj generalnie wkręca się ateizm, antyklerykalizm (nie racjonalizm, wbrew pozorom) i rodzaj humanizmu skierowanego przeciwko innym religiom (co oceniam po zapalczywości krytyki wszystkiego innego). W każdym razie "złotego środka" tu nie znajdziesz (bo jest nudny), tylko propagandę odpowiednio skierowaną, sporo jadu i nic konstruktywnego. Słusznie więc pragniesz biblioteki, najlepiej szukać książek nie nastawionych na obronę jakiejś tezy (bo wtedy sa pisane stronniczo i jest nierównowaga argumentów), tylko takich, które analizują spór, pozostawiając rozstrzygnięcie Tobie. Dlatego tamten Kołakowski, lektura obowiązkowa, tak obowiązkowa, że połowę zawartości tego forum nigdy by nie powstało, gdyby autorzy wątków zawczasu przeczytali.

> A ja?
Ty musisz przede wszystkim dowiedzieć się w co wierzysz/nie wierzysz odrzucając wszelkie argumenty. Tylko wtedy będziesz wiedzieć co jest twoje, a co cudze w twojej głowie, co zostaje kiedy nie ulegasz wpływom i literaturze. Mogą powstać problemy z nazwaniem pewnych rzeczy, bo czasem coś się wie albo czuje, tylko nie ma słowa - a tymczasem ciocia doskonała erudytka nieznośnie choć tylko pozornie miażdży w dyskusji, no bo ma te odpowiednie terminy. W takim razie najlepiej czytać filozofów.
Jakieś wprowadzenie do filozofii, pozwalające odróżnić myślicieli od demagogów.
Emil Cioran "Upadek w czas", prawdziwy neurotyk, krytykuje po równo wszystkich, klasyka
J.M.Bocheński "Podręcznik mądrości tego świata", porządnie i uczciwie odróżnia mądrość, dobroć i inne trudne słowa
J.Hartmann "Techniki metafilozofii", techniczne, trudne, ale silnie rozkminiające
St.Wszołek "Wprowadzenie do filozofii religii", oj niejednemu by się tutaj przydało, ale uwaga - autor jest księdzem i trzeba uważać na nawracanie
No i więcej jeszcze Kołakowskiego, bo przecież pełno jego leży w księgarniach, popularny jest, zrozumiały.

W każdym razie: nie potrzebujesz żadnych książek naukowych! A już na pewno nie popularno-naukowych oraz chłamu, który w samym tytule oznajmia jakąś radykalną tezę do obrony, to jest najgorszy sort skierowany do umysłów niezwykle prostych a zagubionych (tytuł musi być łatwo zrozumiały, np. "Boga nie ma!", "Bóg jest!", "Bóg urojony" albo "Bóg nie jest urojeniem"), generalnie odradzam. A, jest jeszcze Hołownia, takie trochę inteligentniejsze od ciocino-ambonowego rozumienie chrześcijaństwa (np. "Bóg, życie i twórczość") - ale to już ewentualnie, bo "stronnicze"

A swoja drogą polecam J.Gracq "Brzegi Syrtów", wielka sztuka.

#42
30-05-2012 21:25
 Ocena 5 na 5
darkside (7775 punktów)
(zablokowany)
Odp: Początek rozumnej niewiary
W odpowiedzi Marcuch
Powołujesz się na Kołakowskiego, zwłaszcza na "Jeśli Boga nie ma...". Zastanawia mnie po co do nas piszesz skoro w ostatniej części tej książki pt. "Konkluzja" filozof wyraźnie wskazuje na to, że nasze światy są sobie zupełnie obce. Nie pasujemy do siebie. On to wie, my to wiemy, a Ty uparcie piszesz. Coś, co jest dla nas nie do przyjęcia i bez znaczenia. Po co? Nie rozumiem.

Ze wspomnianej książki
Cytat:
Wierzący powinien przyznać nie tylko, że nie jest w stanie dostarczyć racjonalnych argumentów na rzecz swojej wiary, ale, co więcej, że nie potrafi nawet wyjaśnić, w racjonalnie zrozumiałych słowach, samej treści swego poglądu na świat: nie potrafi powiedzieć, jak i dlaczego, przy założeniu Bożej samowystarczalnej doskonałości, świat został stworzony; jak należy rozumieć to, że Bóg jest zarówno Bytem absolutnym, jak i osobą; w jaki sposób łaska Boża i ślepe prawa natury współistnieją i współtworzą władzę sprawiedliwości; dlaczego natura bez widocznej potrzeby wytwarza tyle zła i cierpienia, etc. Krótko mówiąc, przyznać musi, że całe jego postrzeganie świata opiera się na niesprawdzalnym zaufaniu do Osoby, której samo istnienie w najlepszym wypadku nie może być dowiedzione, a w najgorszym okazuje się wewnętrznie sprzeczne. Co więcej, nie może zaprzeczyć, że z jego punktu widzenia ludzie nie są panami swego losu, że to, co powinni lub czego nie wolno im czynić, zostało arbitralnie rozstrzygnięte przez nieznanego Władcę, od którego rozporządzeń nie ma odwołania; muszą tedy pogodzić się ze statusem niewolników i wyrzec się swej ludzkiej godności.
Krytyka ta, jak mówiłem, wcale nie musi wstrząsnąć pewnością wyznawcy. Gotów jest on przyznać, że wiara jego jest aktem zaufania i poczuciem'partycypacji w boskim porządku, nie zaś hipotezą naukową. Podobnie jak racjonalista, który fakt wiary może ogarnąć i wyjaśnić w ramach swego obrazu świata, również wierzący potrafi objąć i zrozumieć racjonalizm i ateizm w kategoriach swojej wiary. Stosowane przez racjonalistę reguły uznawania - powie on - są ostatecznie oparte na użyteczności wiedzy, a zwłaszcza na jej zdolności do przewidywania i kontrolowania zjawisk naturalnych; to zaś, co wiemy w dziedzinie kultu, nie jest oczywiście w takim sensie użyteczne, a zatem, zgodnie z tamtymi regułami, nie jest wiedzą wcale.
Reguły racjonalizmu, gdy się je już przyjmie, owocują rezultatami poznawczymi, dla których produkowania zostały ustalone. Lecz percepcja świata w kategoriach ładu ustanowionego przez Boga jest równie spójna i daje wierzącemu ten rodzaj rozumienia, któremu racjonalista po prostu odmawia uznania. To prawda, że pewności wierzącego nie da się wyrazić w języku spełniającym wymogi dyskursu naukowego, a język sacrum istotnie nie jest częścią ani rozwinięciem potocznej mowy; jest on zrozumiały w ramach życia sacrum, w aktach kultu. Racjonalista może, a nawet musi odrzucić prawomocność doświadczenia religijnego, nie pasuje ono bowiem do struktury pojęciowej, zbudowanej w oparciu o przyjmowaną przezeń normatywną definicję wiedzy; wierzący zaś ma pełne prawo nie przejmować się tym odrzuceniem. W taki właśnie sposób
argumentuje wielu religijnych myślicieli i nauczycieli; nie utrzymują oni wcale, że obecność Bożą odkrywają tak samo, jak myśliwy odkrywa obecność słonia widząc jego ślady, czy astronom nieznaną planetę, analizując perturbacje ruchu innych ciał niebieskich. Sądzą, że w świetle wiary świat staje się lepiej zrozumiały niż bez niej, czy też raczej, że bez tego światła nie daje się on zrozumieć wcale; nie utrzymują przy tym, że wiara może zrodzić się wyłącznie z nieuprzedzonej obserwacji, jeśli coś takiego jak nieuprzedzona obserwacja jest w ogóle wyobrażalne.


albo

Cytat:
Powtórzmy raz jeszcze: jeśli nawet racjonalista przyzna, że stoi przed dylematem: "albo Bóg, albo pustka" - to nadal utrzymywać będzie, i całkiem słusznie, że nie dostarcza to żadnych "dowodów", które mogłyby przeciągnąć go na stronę wierzącego. Wierzący zaś może i powinien się z nim zgodzić; istotnie, jeśli jest konsekwentny, to przyznać musi, że idea "dowodzenia swojej wiary" jest wewnętrznie sprzeczna. Wie on, że odwoływanie się do doświadczenia religijnego zawsze może być przez racjonalistę odrzucone, usunięte w sferę sennych marzeń.


Tak się zastanawiam, czy Ty nie masz poczucia niesprawiedliwości spowodowanego brakiem symetrii w naszych podejściach do świata strony przeciwnej. My, religijne "prawdy "świata religijnego odrzucamy w całości, Ty, jak już gdzieś wspomniałeś, doceniasz osiągnięcia nauki. No bo inaczej po co piszesz? Chyba, że dla postronnych?

#43
31-05-2012 10:20
 Ocena 8 na 8
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)Odp: Początek rozumnej niewiary
W odpowiedzi Marcuch

>Ok, rozumiem, w takim razie jak najmniej internetu w tych tematach.
Stary już jestem. Młodzi mawiają wapniak przedinternetowy, ale uważam że bez internetu żyć trudno, tak jak bez oczytania trudno być inteligentem - nawet gdy ma się wiele inteligencji wrodzonej.

>Wszelkie fora to już zupełne zło, bo nikt za siebie nie odpowiada, nikt się nie podpisuje, nikt nie jest autorytetem.
Jest to jedyne forum, na którym się udzielam i używam cały czas tego samego nicka.
Zdecydowanie odpowiadam za każde zdanie, które tu napisałem. Nawet za te błędne lub wynikające z mojej niewiedzy.

>Tutaj generalnie wkręca się ateizm, antyklerykalizm (nie racjonalizm, wbrew pozorom) i rodzaj humanizmu skierowanego przeciwko innym religiom (co oceniam po zapalczywości krytyki wszystkiego innego).
Są na naszym forum też fideiści wierzący w przeróżne religie/ideologie, którzy klepią ciągle to samo. Zdaje się, że Pan chce wejść do tego zaszczytnego grona.
Na tym forum znakomita większość, to racjonalna inteligencja, która ceniąc sobie wolność myślenia, z trudnością poddaje się wszelkim wkręceniom i ewangelizacja udaje się tu z trudnością. Mamy różne zainteresowania. Ja - jak Pan dobrze zauważył - najbardziej uczulony jestem na głupotę i nie moja już w tym wina, że najczęściej połączona jest ona z wiarą. Im wiara głębsza, tym głupota większa. Na szczęście wiara dotyczy tylko części ludzkiego światopoglądu.

>W każdym razie "złotego środka" tu nie znajdziesz (bo jest nudny), tylko propagandę odpowiednio skierowaną, sporo jadu i nic konstruktywnego.
odpowiednio skierowaną propagandę warto zacząć poznawać np. od wątku sprzed przeszło roku www.racjonalista.pl/forum.php/s,394583 I dotychczas się Panu to nie znudziło?

>Słusznie więc pragniesz biblioteki, najlepiej szukać książek nie nastawionych na obronę jakiejś tezy (bo wtedy sa pisane stronniczo i jest nierównowaga argumentów), tylko takich, które analizują spór, pozostawiając rozstrzygnięcie Tobie.
Racjonalista znacznie więcej czyta, a lektury stara się zrozumieć i poddać samodzielnej ocenie niż pisze. Natomiast jedyne "uczciwe" książki jakie ja spotkałem to te, w których autor jawnie przyznaje się do własnych poglądów. Jak ktoś stwierdza ze jest obiektywnym, to lepiej dać sobie spokój z tą propagandą.

>Dlatego tamten Kołakowski, lektura obowiązkowa, tak obowiązkowa, że połowę zawartości tego forum nigdy by nie powstało, gdyby autorzy wątków zawczasu przeczytali.
Profesora Kołakowskiego przeczytałem w całości. "Jeśli Boga nie ma" - tym bardziej, że mam egzemplarz z jego dedykacją.
Tyle ze Kołakowski nie urodził się w 1950 roku, a 23 lata wcześniej i zanim emigrował trochę ciekawych pozycji wydał.

Szkice o filozofii katolickiej, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa, 1955.
Wykłady o filozofii średniowiecznej, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa, 1956.
Światopogląd i życie codzienne, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa, 1957.
Jednostka i nieskończoność. Wolność i antynomie wolności w filozofii Spinozy, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa, 1958.
Wybrane teksty z historii filozofii. Filozofia XVII wieku. Francja, Holandia, Niemcy, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa, 1959, (antologia tekstów filozoficznych).
Notatki o współczesnej kontrreformacji, Książka i Wiedza, Warszawa, 1962.
13 bajek z Królestwa Lailonii, Czytelnik, Warszawa, 1963.
Klucz niebieski albo opowieści budujące z historii świętej zebrane, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa, 1964.
Rozmowy z diabłem, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa, 1965.
Świadomość religijna i więź kościelna. Studia nad chrześcijaństwem bezwyznaniowym siedemnastego wieku, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa, 1965.
Wybrane teksty z historii filozofii. Filozofia egzystencjalna, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa, 1965, (antologia tekstów filozoficznych; z Krzysztofem Pomianem).
Filozofia pozytywistyczna (od Hume'a do Koła Wiedeńskiego), Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa, 1966.
Kultura i fetysze, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa, 1967.

Przeczytał Pan choćby dwie pierwsze pozycje, też bardzo wartościowe książeczki.

>>>> A ja?
>Ty musisz przede wszystkim dowiedzieć się w co wierzysz/nie wierzysz odrzucając wszelkie argumenty.
Należy brać pod uwagę wszystkie argumenty i te które akceptujemy przyjmować niezależnie czy pochodzą od Jezusa, czy Hitlera. Więcej jest mądrych myśli jak mądrych i przyzwoitych ludzi. Warto tych mądrych szukać i od nich się uczyć, ale nie warto opierać się na żadnych autorytetach.

>Tylko wtedy będziesz wiedzieć co jest twoje, a co cudze w twojej głowie, co zostaje kiedy nie ulegasz wpływom i literaturze.
Potworna bzdura, w chwili urodzenia mamy tylko intelektualny potencjał, który zapełniają nam inni ludzie.[Załącznik]
[Załącznik]

>W takim razie najlepiej czytać filozofów.
Z filozofami to ostrożnie. To najczęściej spece od mniemanologii stosowanej, ale nie należy ich przemyśleń z góry odrzucać, tylko warto i tu zaczynać od elementarza i jako taki polecam np. znakomity Świat Zofii

>Mogą powstać problemy z nazwaniem pewnych rzeczy, bo czasem coś się wie albo czuje, tylko nie ma słowa - a tymczasem ciocia doskonała erudytka nieznośnie choć tylko pozornie miażdży w dyskusji, no bo ma te odpowiednie terminy.
Właśnie wtedy filozofowie zaproponują jasną, prostą terminologię i od razu będzie wiadomo o chodzi: absolut, abstrakcja, akosmizm, aksjomat, aseitas, byt, daimonion, czy dęty logizm (dentologizm) itd. Można wtedy sobie pogadać z takim absolwentem filozofii chrześcijańskiej, któremu wydaje się, że tę terminologię zna i rozumie i będzie nam kit wrzucał ile tylko jego dusza zapragnie.

CDN

@@@
.

#44
31-05-2012 07:21
 Ocena 1 na 1
Meretseger (61860 punktów)Odp: Początek rozumnej niewiary
W odpowiedzi diogenes
>smacznego
"Smacznego" nie!
www.inspir(*)-dlaczego-nie-mowimy-smacznego

#45
31-05-2012 10:20
 Ocena 9 na 9
Andrzej Bogusławski (52271 punktów)Odp: Początek rozumnej niewiary
W odpowiedzi Marcuch
.
Ciąg dalszy.
.
>W takim razie najlepiej czytać filozofów.
>Jakieś wprowadzenie do filozofii, pozwalające odróżnić myślicieli od demagogów.
To proste, gdy zaraz na początku jest napisane "imprimatur" lub za zezwoleniem władzy duchownej, to znaczy, że napisał ją autor obiektywny, a nie demagog.
Na Warszawskiej Pradze kiedyś mawiano: Wszystkie kobiety to qrwy poza moją mamusią.
Moim zdaniem - nawet gdyby tacy istnieli, to nie warto czytać ludzi bez poglądów, a gdy się ma poglądy, to należy ich bronić. Najgorzej, gdy zaczyna się wierzyć, że to jedynie słuszne poglądy i dlatego do wszelkich fideistów należy podchodzić z wielką ostrożnością. Każda wiara ogranicza intelektualnie i moralnie, a im jest głębsza to tym bardziej.

>J.Hartmann "Techniki metafilozofii", techniczne, trudne, ale silnie rozkminiające
Próbki Hartmana, to można sobie z internetu poczytać:
industrial(*)wny-kraj-i-jego-dziwna-religia
www.rpo.gov.pl/pliki/12506720780.pdf www.racjonalista.pl/kk.php/s,7656

>W każdym razie: nie potrzebujesz żadnych książek naukowych!
Skąd się takie pomysły biorą? Opisał to przed prawie stuleciem H. L. Mencken w artykule "Homo Neanderthalensis": "Nietrudno zrozumieć, dlaczego człowiek z gminu nienawidzi nauki. Nienawidzi jej, ponieważ jest złożona, ponieważ w sposób niemożliwy do zniesienia obciąża jego ograniczoną zdolność pojmowania. Szuka więc zawsze drogi na skróty. Takimi skrótami są wszelkie przesądy, które mają uprościć, a nawet uczynić oczywistym to, co niezrozumiałe. Podobnie dzieje na pozornie wyższym poziomie. (...) Kosmogonie, jakimi zabawiają się ludzie wykształceni, są niezmiernie złożone. Zrozumienie nawet ich zarysu wymaga ogromnej wiedzy oraz nawyków myślowych. (... ) Kosmogonia zawarta w Księdze Rodzaju jest wszędzie tak prosta, że pojmie ją każdy kmiot. Jest wyłożona w kilku zdaniach. Ignorantowi oferuje nieodpartą sensowność nonsensu. Akceptuje on więc on ją z entuzjazmem, i ma jeszcze jeden powód, by nienawidzić mądrzejszych od siebie". Sto lat minęło, a dla niektórych świat w miejscu stoi.

>A już na pewno nie popularno-naukowych oraz chłamu, który w samym tytule oznajmia jakąś radykalną tezę do obrony, to jest najgorszy sort skierowany do umysłów niezwykle prostych a zagubionych (tytuł musi być łatwo zrozumiały, np. "Boga nie ma!", "Bóg jest!", "Bóg urojony" albo "Bóg nie jest urojeniem"), generalnie odradzam.
Czytać jak najwięcej, a zaczynać od książek pisanych przez uczonych popularyzujących naukę. Napisanych prostym i zrozumiałym językiem. Tylko nauka daje nam sensowne odpowiedzi o obiektywnej rzeczywistości i pokazuje sens jednostkowego życia. www.racjon(*)m.php/s,474426/z,0/d,3#w475843

Znam kilku profesorów ze sporym dorobkiem, którzy uważają lekturę "Boga urojonego" za pożyteczną, a sam uważam książkę "Bóg nie jest urojeniem" za strasznego demagogicznego gniota. Ale książki nie zależą tylko od autorów - zależą także od czytelników.

Miłego dnia.

@@@
.

1 2 3 4 5 6 7 Dalej..

Wróć do listy wątków działu ABC Racjonalisty
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365