 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Filozofia i światopogląd
| Napisano | Autor | Tytuł | | 15-06-2006 11:37 | Michał Aleksy Mentrak (10563 punktów) | Sokrates vs Chrystus | Czy nie uderza Was wiele analogii w "zyciorysach" Sokratesa i Chrystusa? Obu znamy jedynie z przekazów osób trzecich. Obaj nie zostawili po sobie żadnych śladów materialnych (głównie pism). Obaj zostali skazani na śmierć (obaj za to samo - wywrotowe nauczanie). Obaj mieli bardzo podobną metodologię dydaktyki. Czy to tylko przypadek, zbieg okoliczności? Czy można wyciągnąć z tego wnioski dalej idące? Pozdrawiam. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
jeyes (2281 punktów) (zablokowany) | Ten drugi miał kochającą żonę
|
|
 | | Piotr Patucha (2279 punktów) | Lustracja ich życiorysów jest niewskazana z kilku powodów. - Ich przyjaciele zmyślali, czyli tworzyli fikcyjne wizerunki, z których nie widomo nic prócz tego, że obaj byli "mistrzami świata"(i niech tak pozostanie). - Dostęp do tajnych danych mógłby utrudnić merotoryczną dyskusję i zniżyć nas do poziomu argumentacji ad personam. - Lustracja przywódców religijnych jest opcją niebezpieczną w każdym środowisku, zwłaszcza w postkomunistycznym kraju, w którym przeżywa się okres fascynacji katolicyzmem.
|
|
|  | | realista (85 punktów) |
> Ala kod Leonarda Ala ma kota Leonarda?  Jeśli nie jesteś pewny pisowni pewnych wyrazów lub zwrotów, to albo ich nie używaj, albo przed użyciem sprawdź ich pisownię w słowniku. To przecież zajmuje tylko chwilę! Pozdrawiam
|
|
 | | mo.ko (49 punktów) | > Ten drugi miał kochającą żonę  wg niektorych, ten pierwszy tez 
"Życie jest wielkim zaspokojeniem - śmierć wielką wstrzemięźliwością. Dlatego wykorzystaj życie - TU I TERAZ!"
|
|
|  | jeyes (2281 punktów) (zablokowany) | > >Ten drugi miał kochającą żonę  > wg niektorych, ten pierwszy tez To dla mnie nowość - nie spotakałem się dotąd z opinią, iż Ksantypa była kochającą żoną.
|
|
| |  | | zima_bez_ciastka | > >>Ten drugi miał kochającą żonę  > >wg niektorych, ten pierwszy tez > To dla mnie nowość - nie spotakałem się dotąd z opinią, iż Ksantypa była kochającą żoną.Podobno Sokrates był jak giez dla Ateńczyków, ponieważ uważał, że się w ten sposób im najlepiej przysłuży  może Ksantypa miała podobne podejście, a jej sława jest niezasłużona. Pozdrawiam
|
|
| |  | | papa (168 punktów) | ja słyszałem jedynie, ze byla strasznie brzydka. I dlatego wlasnie Sokrates zamiast pielegnować rodzinne ognisko szwedał sie byle dalej od domu
|
|
ollikm (2038 punktów) (zablokowany) | Relacje na temat tego pierwszego spisali bezposredni świadkowie. Na powoływaniu się na tego drugiego można dużo więcej zarobić.
|
|
| Michał Aleksy Mentrak (10563 punktów) | Zapytam więc inaczej: Czy może być prawdopodobne, że osoba Sokratesa posłużyła za wzór dla postaci Jezusa Chrystusa?
fides ex necessitate esse non debet
|
|
 | | Anna Słota (6553 punktów) | >Czy może być prawdopodobne, że osoba Sokratesa posłużyła za wzór dla postaci Jezusa Chrystusa?
Jest prawdopodobne. To nie do końca na temat: Istnieje książeczka Andrzeja Nowickiego: Podróż w świat średniowiecznych cudów, gdzie można przeczytać jak wiele opisów średniowiecznych "cudów" zostało zaczerpniętych z wierzeń starożytnych pogan. Wzorce były brane pełnymi garściami. Nic nowego.
|
|
|  | | Teresa (2693 punktów) | > >Czy może być prawdopodobne, że osoba Sokratesa posłużyła za wzór dla postaci Jezusa Chrystusa?> Jest prawdopodobne.> To nie do końca na temat: Istnieje książeczka Andrzeja Nowickiego: Podróż w świat średniowiecznych cudów, gdzie można przeczytać jak wiele opisów średniowiecznych "cudów" zostało zaczerpniętych z wierzeń starożytnych pogan. Wzorce były brane pełnymi garściami. Nic nowego.> To Sokrates czynił cuda?
|
|
| |  | | Anna Słota (6553 punktów) | > >To Sokrates czynił cuda? Tego Tereso nie wiem, mój przykład dotyczył wyłącznie faktu budowania chrześcijańskich wierzeń na bazie wierzeń pogańskich. Stąd wniosek, że pewne atrybuty Jezusa mogły zostać przejęte od znanych a cenionych osób. Przypomnę Ci, że ja nie wierzę w cuda czynione przez Jezusa, uważam informacje o nich za mity mające uprawdopodobnić jego boskość.
|
|
| | |  | | stormrider (206 punktów) |
>Tego Tereso nie wiem, mój przykład dotyczył wyłącznie faktu budowania chrześcijańskich wierzeń na bazie wierzeń pogańskich. Stąd wniosek, że pewne atrybuty Jezusa mogły zostać przejęte od znanych a cenionych osób.
Posiadam książkę, której autorzy próbują udowodnić, że Jezus był buddystą... A co do cudów, to myślę, że jest to sposób stworzenia istoty wyjątkowej, Która ma stać się niedoścignionym wzorem, totemem. Wystarczy ogłosić, że czynił cuda, że ktoś był tego świadkiem, a ludzie szukający gruntu chętnie w to uwierzą. Trudno uwierzyć w zwykłego człowieka ( Jakim, jak sądzę, był Jezus. ), natomiast wiara w kogoś lepszego od nas przychodzi niejako naturalnie ( O ile nie jesteśmy zbyt skłonni do poddawania się wątpliwościom. ) Paradoks polega na tym, że Jezus chciał ludzi uwolnić od totemów, a w końcu sam stał się totemem.
|
|
| | | |  | | Michał Aleksy Mentrak (10563 punktów) | >Paradoks polega na tym, że Jezus chciał ludzi uwolnić od totemów, a w końcu sam stał się totemem.
Nie widzę tu paradoksu. Jezus, jeśli nawet chciał uwolnić nas od wszystkich totemów, to jedynie po to, aby owe "wszystkie" zastąpić jednym - sobą. Wykorzystał rolę pierwszego przykazania z Dekalogu. I to mu się udało, co widać do dziś.
fides ex necessitate esse non debet
|
|
| | | | |  | | stormrider (206 punktów) |
>Nie widzę tu paradoksu. Jezus, jeśli nawet chciał uwolnić nas od wszystkich totemów, to jedynie po to, aby owe "wszystkie" zastąpić jednym - sobą. Wykorzystał rolę pierwszego przykazania z Dekalogu. I to mu się udało, co widać do dziś.
Nie zgadzam się z twierdzeniem, że chciał wszystkie totemy zastąpić sobą. Myślę, że chciał by ludzie nigdy więcej nie oddawali czci żadnym totemom, by również Jego nie uznawali za totem, to się niestety nie udało. Każdy DOBRY nauczyciel chce nauczyć swoich uczniów samodzielności a nie bałwochwalczego oddania. Może jedanak tylko dawać wskazówki i niestety nie ma większego wpływu na to co uczniowie z nimi zrobią, jak je wykorzystają. Może mieć tylko nadzieję, że zrozumieją jego nauki. I tutaj tkwi paradoks, po prostu w wiekszości przypadków nadzieje Jezusa się nie spełniły- ludzie nie zrozumieli jego nauki.
|
|
| | | | | |  | | Michał Aleksy Mentrak (10563 punktów) | >Każdy DOBRY nauczyciel chce nauczyć swoich uczniów samodzielności a nie bałwochwalczego oddania.
Może więc nie był DOBRYM nauczycielem?
fides ex necessitate esse non debet
|
|
| | | | | | |  | | stormrider (206 punktów) | >Może więc nie był DOBRYM nauczycielem?
A może po prostu wypaczono jego nauki? Jezus jest jednym z najbardziej znanych przewodników ludzkości. Poza tym nigdzie nie opisano Go jako człowieka domagającego się czegokolwiek dla własnej korzyści. Czy Jezus pragnął władzy? Był po prostu dobry w tym co robił, a było tak ponieważ w to wierzył. Wierzył najsilniej jak mógł, a to przyciąga tych, którzy wierzą mniej, lub wcale. Był uosobieniem możliwości tkwiących w człowieku, ale ludzie zamiast brać z niego przykład woleli Go czcić. Z resztą czczą Go nadal.
|
|
| realista (85 punktów) | > Czy nie uderza Was wiele analogii w "zyciorysach"Poruszyłem już podobny temat na tym forum pisząc, że Platon był prorokiem zapowiadającym przyjście Jezusa, można tu go zgrać z tematem, który ty już poruszyłeś, co daje nam tak naprawdę o wiele więcej do myślenia dla mnie to zagadnienie od zawsze było czymś fascynującym to uwielbienie cnoty u obu brak nauk pisanych rozmowy i nauczania z przypadkowo spotkanymi ludźmi według mnie jest to coś niebywałego, co może tylko pogłębiać wiarę osobiście mam żal do KK, że w swoich naukach kazaniach do zwykłego śmiertelnika z zakresu filozofii starożytnej jest poruszany tylko temat Arystotelesa. W temacie Sokrates Chrystus najważniejszy jest dla mnie wątek Realizmu zapoczątkowanego właśnie przez Sokratesa, do którego to właśnie wrócił Jezus i który to kontynuuje KK Realizm, który przeciwstawia się nominalizmowi, prawda jest taka, że gdyby nie kontynuacja nauk na temat Realizmu to już dawno temu znikłby on całkowicie zniszczony przez nominalizm gdzie panuje domena rubta, co chceta! Styl niby wolności europejsko zachodniej zniszczyłby wielowiekowe dziedzictwo, które to mówi wolności, równości tolerancja TAK, ale jedynie pod zachowaniem norm moralno etycznym, które to są od tego ważniejsze, bo czymże by była tolerancja bez moralności? Niczym prosty przykład załóżmy, że moralności nie ma i Np. taki pan x zakochał się w swoim psie i chciałby z nim zawrzeć związek małżeński mieć wspólny majątek itp. to, jeśli nie było by moralności i cnoty to musiałbym owaki związek zaakceptować absurd. Takich przykładów można podawać miliony i właśnie gdyby nie spuścizna Chrystusa Pana, Sokratesa, KK itp. to cholera wie czy by do takiego związku nie doszło gdyż świat zachodnio europejski przejawia takie dziwne zachowania Np. to, co się dzieje w Holandii te parady, eutanazje, aborcje, palenie meczetów, wyśmiewanie się w gazetach brukowych z symboli religijnych, tamten świat oszalał kiedyś(akurat to nie w Holandii) słyszałem o paradzie homoseksualnych psów zorganizowanej przez ich właścicieli przejawy sodomickich zachowań mają być nazywane wolnością??????????? Lub np. parady równości gdzie widziałem jednego takiego zboczonego chorego człowieka w przebraniu zakonnicy całującej człowieka przebranego za księdza przecież to jest chore, albo zakaz noszenia we Francji chust przez muzułmanki, które wyrażają na to chęć a jest im to zabronione, bronić komuś prawa do wyznania religijnego, czyli kulturowego, moralnego z natury dobrego to dopiero przejaw nietolerancji to jest właśnie tolerancja bez moralności jest ona chora. Tak, że możemy tylko dziękować Bogu za swego syna za Sokratesa, Arystotelesa, Platona, KK itd. Miejmy nadzieję, że ich nauki będą trwały wieczne  Ps. polecam książkę "Chrystus Pan i Sokrates" TH. DEMAN O.P. POZDRAWIAM
Chcę być niczym bąk, który leniwego konia żądłem do ruchu zmusza
|
|
 | | AstralStorm (558 punktów) | Niestety, ale sam sobie przeczysz. Zauważ, że właśnie uprawiasz takie "róbta co chceta".
|
|
|  | | realista (85 punktów) | > Niestety, ale sam sobie przeczysz.> Zauważ, że właśnie uprawiasz takie "róbta co chceta".Dziękuje za wyczerpującą odpowiedź  Pisałem głównie o cnocie i moralności, które to nie mają nic wspólnego, z róbta co chceta opierają się wyłącznie na zasadach niezmiennych Prosiłbym o argumentację
Chcę być niczym bąk, który leniwego konia żądłem do ruchu zmusza
|
|
|  | | Mariusz | >Niestety, ale sam sobie przeczysz. >Zauważ, że właśnie uprawiasz takie "róbta co chceta".
Nie ma tu nic z róbta co chceta. chociaż nie jestem filozofem(skończyłem studia techniczne) to zrozumiałem w pełni zamysł autora i o samozaprzeczeniu mowy być nie powinno. Współczesny świat często przyprawia mnie o mdłości i na tle wielu wydarzeń historycznych i współczesnych nieraz zadaje sobie pytanie-kim my jesteśmy we wszechświecie??Jaka jest nasza rola, misja? Jakkolwiej by nie patrzyć szaleństwo jakie nas dotyka przeobraża nas w potworki -własnego życia. Kim był Chrystus?? Czy był Synem Bożym czy nie? Nawet jeśli nie, to poprzez spuścizne dziejową może chyba do tej roli pretendować. Nie w tym rzecz na ile jego natura jest boska, a na ile ziemska. Podobno każdy człowiek posiada naturę boską, a Chrystus chciał nam to udowodnić i pokazać poprzez własne czyny i naukę - o tym mówi pismo św. - to słowa Chrystusa,inni też na to wskazywali i wskazują po dziś dzień - Kościół jakkolwiek jakim by nie był, Buddyści i Inne Religie. Moralność i etyka - wielka sprawa. Jako człowiek doznaje często rozdarcia pomiędzy tym duchowym własnym ego i fizycznym. Duchowe ego każe doszukiwać się pierwiastków boskich - pełnego człowieczeństwa w sobie samym-i przyznać muszę ze to budujące - podnosi moją własną godność - tak to czuje. Fizyczne kieruje na bieżące sprawy życiowe - potrzeby, których nadmiar sprawia zasłonięcie tego co tak naprawdę jest dla mnie ważne. Przepraszam Was za taką wylewność, która może niektórych razić - ale pozwólcie mi potraktować to jako spowiedź - ciekawy portal i ciekawe opinie. Zyje przeczuciem że łatwo sie można pogubić we współczesnym świecie i tego, że nie kto inny jak Chrystus może odmienić ten stan na tyle skutecznie na ile się o nim mysli i nie tylko o nim. Myśle i czuję jakiś sens własnego istnienia. Myślenie tylko o sprawach bieżących sprowadza mnie do zaułka i miałem już chwilę w swoim życiu, że czułem oddecz obłędu za swoimi plecami. I tak na koniec - czy Chrystus jest komukolwiek potrzebny abstrahując już od samej kwestii wizji chrześcijańskiej moożliwości zbawienia poprzez jego Osobę? Myślę że tak i wielu z nas tak czuje bo jakkolwiek portal to dla racjonalistów, to gdzieś przecież wszyscy szukamy sensu istnienia - etyka i moralność nadaje taki sens, a Chrystus odwołuje tą potrzebę szukania, przestrzegania i wiary w ich immanentną niezmienność do natury boskiej człowieka. Podobno życie pozagrobowe istnieje-nie wiem jaka jest natura Boga(nie sądzę żeby miała charakter osobowy - podług ziemskiego rozumowania, a tym samym w pewnym sensie wytłumaczaly. Wierzę że to siła, siła motoryczna, która sprowadza nas po śmierci do pewnej kolejnej roli-podobo ostatecznej i przebywanie czy raczej odczuwanie tej siły, która będzie nami w pełni kierować po ostatecznym oczyszczeniu bez możliwości jakiegokolwiek skażenia poprzez działanie o charakterze, wymiarze ziemski będzie nagrodą - niebem, o którym mówi Chrystus. I mimo, iż mamy do czynienia z opiniami mówiacymi o szaleństwie psychicznym Jezusa to przyznać raczej trzeba, że to co mówił i głosił ma sens -głeboki duchowy sens i wymiar. I jezli będziemy patrzyć na Niego z poziomu ludziego i postrzegania samych siebie z perspektywy czysto ziemskiej, to rzeczywiście jego słowa zabrzmią dość obłędnie. I wielu tak go postrzegało - i dlatego po dziś dzień czekają na prawdziwego Mesjasza , który przyniesie im królestwo o charakterze czysto ziemskim. I nie robię tu żadnych aluzji do narodu żydowskiego celem wytoczenia działa i wystrzelenia pocisku oskarżeń wobec nich, bo wielu z nas by tak postapiło-uznało Go za szaleńca poprzez samoświadomość tego,że przynależy się do arodu wybranego przez Boga do roli panów tego świata. Ale na zdrowy rozsądek - jakiekolwiek mogło zaistnieć przesłanie Boga do Zydów, to przecież nie mogło mieć charakter ziemski tylko raczej duchowy. Więc po co obalać wielkość Chrystusa, jesli nawet nie był Bogiem takim widzianym z naszej perpektywy, skoro można stwierdzić, że z powodzeniem mógł zostać wybrańcem ku oświeceniu pogan i ociemniałych i że jego przyjście na świat nie było przypadkowe?
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|