 |
Rick Strassman - DMT Molekula Duszy Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Bazgroły
| Napisano | Autor | Tytuł | | 28-08-2012 21:32 | Karypel (4 punktów) | Rick Strassman - DMT Molekula Duszy
1 na 1 | Pomiędzy 1990 a 1995 rokiem dr Rick Strassman przeprowadził zatwierdzone przez DEA badania kliniczne na Uniwersytecie Nowego Meksyku, podczas których sześćdziesięciu ochotników otrzymało DMT – jeden z najpotężniejszych znanych nam psychodelików. Niniejsza książka stanowi niezwykle szczegółowy opis owych sesji, stawiając przy tym pytania dotyczące natury ludzkiego umysłu oraz terapeutycznego potencjału psychodelików. DMT jest substancją występującą głównie w roślinach, ale produkuje ją także ludzki mózg. Wywołała ona u badanych szereg doświadczeń z pogranicza śmierci oraz przeżyć mistycznych. Wielu ochotników opisało niezwykle realistyczne spotkania z inteligentnymi istotami, przy czym na szczególną uwagę zasługują przypadki nawiązania kontaktu z „obcymi”. Niemal wszyscy uznali, że udział w badaniach był jednym z najważniejszych doświadczeń ich życia.
Strassman łączy DMT z szyszynką, a więc miejscem, w którym, według Hindusów, znajduje się siódma czakra i które Kartezjusz nazywał „siedliskiem duszy”. W DMT: Molekuła duszy stawia ON śmiałą tezę, w myśl której naturalnie uwalniane przez szyszynkę DMT umożliwia duszy wniknięcie do ciała oraz jego opuszczenie, towarzysząc także doświadczeniom narodzin i śmierci, osiąganiu najwyższych stanów medytacyjnych, a nawet seksualnej transcendencji. Strassman uważa także, że przypadkowe uwalnianie DMT może prowadzić do doświadczeń uprowadzenia przez obcych. Substancja ta, używana z rozwagą, może w znaczącym stopniu przyczynić się do dokładniejszego zbadania najbardziej mistycznych obszarów ludzkiego umysłu i ludzkiej duszy.
Większość z nas, wliczając najbardziej racjonalnie myślących neuronaukowców oraz niematerialistycznie zorientowanych mistyków, zgadza się z tym, że mózg jest maszyną, narzędziem świadomości. Jest cielesnym narządem zbudowanym z komórek i tkanek, protein, tłuszczów i węglowodanów. Wykorzystując energię elektryczną i substancje chemiczne, przetwarza on dane rejestrowane przez nasze organy czuciowe. Jeśli uznajemy, że mózg jest „odbiornikiem rzeczywistości", możemy porównać go z innym, znanym nam wszystkim odbiornikiem: telewizorem. Dostrzegając taką analogię, będziemy mogli zastanowić się nad tym, w jaki sposób odmienne stany świadomości, w tym także wywoływane przez DMT, są powiązane z pracą mózgu jako wysokiej klasy odbiornika. Najprostszymi i najlepiej znanymi nam płaszczyznami zmian, do których dostęp daje nam molekuła duszy, jest poziom personalny i psychologiczny. Efekty te można porównać do dostrajania obrazu telewizyjnego, regulacji kontrastu, jasności i nasycenia barw. „Obrazy" te składają się z zupełnie zwyczajnych odczuć, wspomnień i doznań zmysłowych. Nie ma w nich niczego nowego, ale zyskują one większą przejrzystość i liczbę szczegółów.
Jakie jest wasze zdania na temat tej pracy? Moim zdaniem jest warta polecenia, bo nie pozostawia do końca obojętnym na jej treść. Autor przejrzyście opisuje swoje argumenty, z drugiej strony nie bojąc się innych wytłumaczeń - i to właśnie świadczy o jego obiektywizmie. Hipotezy stawiane przez autora przypominają nieco i wpasowują się w rozważania podejmowane przez dzisiejszych psychologów transpersonalnych. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
4 na 4 | Ratatoskr (4439 punktów) | > Strassman łączy DMT z szyszynką, a więc miejscem, w którym, według Hindusów, znajduje się siódma> czakra i które Kartezjusz nazywał "siedliskiem duszy". W DMT: Molekuła duszy stawia ON> śmiałą tezę, w myśl której naturalnie uwalniane przez szyszynkę DMT umożliwia duszy wniknięcie do> ciała oraz jego opuszczenie, towarzysząc także doświadczeniom narodzin i śmierci, osiąganiu> najwyższych stanów medytacyjnych, a nawet seksualnej transcendencji.A podstawą do wysnucia takiej koncepcji były fusy na dnie kubka czy plamy na suficie, w który gapił się w przerwach pisania swojego tekstu? > Najprostszymi i najlepiej znanymi nam płaszczyznami zmian, do których dostęp daje nam molekuła> duszy, jest poziom personalny i psychologiczny. Efekty te można porównać do dostrajania obrazu> telewizyjnego, regulacji kontrastu, jasności i nasycenia barw. "Obrazy" te składają się z> zupełnie zwyczajnych odczuć, wspomnień i doznań zmysłowych. Nie ma w nich niczego nowego, ale> zyskują one większą przejrzystość i liczbę szczegółów.Psychodeliki zmieniają tryb pracy mózgu. W podstawowym trybie mózg jest maszyną przetrwania doznań zmysłowych z zasadniczą dyrektywą brzmiącą: skup się na tu i teraz, skup się na najistotniejszych kwestiach, odrzuć wszystko co mało istotne, szukaj celów, sposobów, opracuj procedury dążenia do celu. W odmiennych stanach świadomości ten szkielet działania pada i (paradoksalnie) można zauważyć jak bardzo ów racjonalizm percepcji i działania filtruje rzeczywistość naszych doznań. W efekcie oglądając film nie wyłapujemy np. ruchomych obiektów i twarzy postaci, ale możemy się skupić na fakturze ścian, plamach na jezdni i itp szczegółach, których normalnie nie zauważamy (naturalnie kosztem pominięcia istotniejszych z punktu widzenia fabuły elementów). Porównywanie mózgu do odbiornika średnio mi się podoba, bo uważam go za procesor odbieranej zmysłowo rzeczywistości nie zaś za odbiornik jakiejś metafizycznej świadomości. Niemniej posłużę się jednak za chwilę tą metaforą. Oprócz zmiany obszaru percepcji psychodeliki potrafią też owocować efektami wytwórczymi. Odmienne od typowego i dużo intensywniejsze pobudzenie mózgu może powodować kojarzenie odległej od siebie wiedzy (i wyciąganie sensownych wniosków), które to kojarzenie nie zaszłoby raczej w normalnym trybie pracy naszego układu nerwowego. To trochę jak z przesterowanym odbiornikiem. Może być bardziej czuły i wyłapać sygnały, których odbiornik normalnie skonfigurowany w ogóle by nie zauważył, okupuje to jednak ogromną liczbą szumów, które odbiera i na dodatek usiłuje jeszcze jakoś interpretować, tworząc najróżniejsze percepcyjne artefakty. Podsumowując: tak, psychodeliki pozwalają czasami (czasami) przekroczyć siebie, pozwalają (przynajmniej niektórym) spojrzeć na swoją świadomość z szerszej perspektywy, ale doskonale daje się je tłumaczyć bez uciekania się do mistyki. No chyba, że mamy na myśli tą mistykę, która tkwi w nas samych. www.tokfm.(*)grodzka/2012/02/premier_klamie
|
|
 | | zupełna (2507 punktów) |
W podstawowym trybie mózg jest maszyną przetrwania doznań zmysłowych z zasadniczą dyrektywą brzmiącą: skup się na tu i teraz, skup się na najistotniejszych kwestiach, odrzuć wszystko co mało istotne, szukaj celów, sposobów, opracuj procedury dążenia do celu.O , a jak siedząc na ławeczce w parku wyobrazimy sobie, że pływamy w ciepłym morzu to nawet szum fal słychać  Czy to już psychodelia czy "tryb podstawowy"?
|
|
|  | | Ratatoskr (4439 punktów) | > O , a jak siedząc na ławeczce w parku wyobrazimy sobie, że pływamy w ciepłym morzu to nawet szum fal słychać  > Czy to już psychodelia czy "tryb podstawowy"?  Psychodela to będzie, jak zabraknie ci słów na opisanie swoich doznań. Owszem, można racjonalnym robić mózgiem różne nieracjonalne rzeczy: słuchać muzyki, wzruszać się na filmach albo fantazjować o czymś przyjemnym, ale różnica polega tu raczej na odmienności typu danych, które do mózgu zapodajemy, żeby niejako oszukać i zaktywizować układ nagrody, niemniej same zasady przetwarzania pozostają te same. W trybie "nadpodstaowym" jest się po prostu inaczej, widzi inaczej, myśli inaczej. www.tokfm.(*)grodzka/2012/02/premier_klamie
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|