Racjonalista - Strona głównaDo treści
Babilon A.D.

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Bazgroły
NapisanoAutorTytuł
23-09-2012 20:20farmer (22440 punktów)Babilon A.D.
Ocena 4 na 4
Korporacja która żyje z tworzenia nowych cudów dla swoich wiernych, jej cel biznesowy to zwiększenie liczby wiernych z 200 milionów do 1 miliarda. A jej najnowszy produkt to "Maryja dziewica". Tak w dużym skrócie wygląda akcja filmu Babilon A.D. Pomijając jakieś 90% filmu które polegało na "zabili go i uciekł" ( głównie dla wielbicieli Vin Diesla) interesująca wydała mi się wizja przyszłości tworzenia kościoła 2.0.
Pomimo wysokiej technologi w przyszłości produktem pierwszej potrzeby ciągle jest religia (jakakolwiek). Oczywiście to tylko fikcja, nie mniej zostaje wykorzystana technologia do stworzenia nowego Mesjasza. Cel jest prosty, zarobić pieniądze kontrolować masy.

Ciężko powiedzieć co by było gdyby patrząc choćby na sytuację w Polsce (relacje kościoła). Możliwe jednak że "to" się nigdy nie skończy (religia) i to tylko walka z wiatrakami. Bo jeśli tkwi w umysłach od tak dawna to pewnie jeszcze pozostanie na następne 50tyś lat.
W filmie technologia nie pomogła a wręcz została zaprzęgnięta do zabawy w bycie bogiem.
Pytanie moje jest takie. w którym miejscu historii jesteśmy.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

kiryl (2975 punktów)
(zablokowany)

>Pytanie moje jest takie. w którym miejscu historii jesteśmy.
Ja jestem w takim: nie wiem o co Ci chodzi.
farmer (22440 punktów)
>>Pytanie moje jest takie. w którym miejscu historii jesteśmy.
>Ja jestem w takim: nie wiem o co Ci chodzi.

Religia była i jest obecnie. Nawet jeśli uda się wyjaśnić wszystkie nieścisłości związane z obecną wiarą i ludzie zrozumieją że byli oszukiwani to możliwe że tak czy inaczej w przyszłości przy pomocy technologi "dostawcy wiary" będą wciąż istnieć.
Skłania mnie to po prostu do pesymizmu nawet w obecnej sytuacji. Pytanie o miejsce w historii to pytanie czy indywidualnie lepiej sobie odpuścić te potyczki i nie znaleźć sobie spokojniejszego miejsca na ziemi gdzie ludzie już są na etapie (wiara ale to już było). Bo to co mnie otacza obecnie w Polsce jest dla mnie męczące. Zwyczajnie sytuacja w najbliższej przyszłości nie zmieni się diametralnie.
Hodża (11172 punktów)
>W filmie technologia nie pomogła a wręcz została zaprzęgnięta do zabawy w bycie bogiem.
>Pytanie moje jest takie. w którym miejscu historii jesteśmy.

Dostrzegam w Twoim pytaniu echa tych katechez, które jeszcze pamiętam, w których ksiądz potępiał ludzkość za jej zaufanie pokładane w nauce i nowych technologiach, mówiąc, że jest to ślad grzechu Adama, który uwierzył wężowi obiecującemu mu, że "będzie jak Bóg".

Jeżeli Bóg ma jakieś obiekcje dotyczące postępu technologicznego, to może sam zrzucić jakieś dwie nowe kamienne tablice z poprawkami do Dekalogu, najlepiej w okolice Doliny Krzemowej pod Frisco. Nawet nie jest mu potrzebny nowy Mojżesz.

A jesteśmy w tym punkcie historii, w którym część ludzkości coraz pełniej sobie uświadamia możliwości i ograniczenia człowieka. Inna, niemała część, obawia się, by ta wiedza nie odebrała im możliwości łatwego życia z opowiadania bajek.

Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
farmer (22440 punktów)
>Dostrzegam w Twoim pytaniu echa tych katechez, które jeszcze pamiętam, w których ksiądz potępiał ludzkość za jej zaufanie pokładane w nauce i nowych technologiach..

Spójrz na to tak. Religia którą znasz obecnie już nie istnieje, ale "wariatów" złaknionych cudów pewnie nigdy nie braknie. A skoro ich nie braknie trzeba zaspokoić ich potrzeby. Czy nie brakuje dziś całej masy inteligentnych ludzi, naukowców którzy potrafią pogodzić "cuda" z nauką. A więc wiara ma się całkiem dobrze i będzie miała( żesz ku..). Zabezpieczona w umysłach każdego rodzaju człowieka przetrwa niczym karaluch wybuch atomowy. Na nic zda się zburzenie kościołów, zmiana ornatów, przyjdzie w innej formie. Krąży już tak od dawna. Czeka sobie tylko na jakiś mały "cud". Iskierkę która na nowo rozpali w ludziach nadzieję że nie są sami.
Bo nie chodzi tu o religię w formie o jakiej się najczęściej myśli ( ksiądz święta etc.)
ale o sytuację w której ludzie ulegną czemuś nie znanemu. Dzięki czemu będą czuli się szczęśliwi np. (zewnętrzna substancja dostarczana w celu osiągnięcia krótkotrwałego szczęścia).
Może ludzie będą tak znudzeni luksusem a inni monotonią życia że wynajdą sobie coś co ich pobudzi.
Hodża (11172 punktów)
>Czy nie brakuje dziś całej masy inteligentnych ludzi, naukowców którzy potrafią pogodzić "cuda" z nauką.

Jeżeli telefonia komórkowa nie została zawłaszczona przez religie, to jestem dobrej myśli. Chociaż coś tam ponoć mówią, że cała elektronika jest dziełem szatana, ale to jest margines życia religijnego.

>A więc wiara ma się całkiem dobrze i będzie miała( żesz ku..). Zabezpieczona w umysłach każdego rodzaju człowieka przetrwa niczym karaluch wybuch atomowy.

Zapewne. Jednak dopuszczam sytuację, w której nauka zgromadzi "masę krytyczną" faktów, które w końcu przenikną do programów szkolnych wykluczając w praktyce religie, pozostawiając niewielki margines na agnostycyzm i jakieś karkołomne próby połączenia racjonalnego myślenia z nieracjonalnością wiary.

>Na nic zda się zburzenie kościołów,

Burzenie kościołów? Ależ to by ożywiło wiarę. Niech Bóg broni od takich pomysłów.

>zmiana ornatów,

Nie mogę zrozumieć, dlaczego przy obecnych możliwościach przemysłu tekstylnego nie ma jeszcze ornatów z nadrukami holograficznymi, lateksowych, z pianki itp.

>przyjdzie w innej formie. Krąży już tak od dawna.

Machając mackami i gubiąc nitki spaghetti.

>Czeka sobie tylko na jakiś mały "cud".

Podobno już powstają wersje tosterów "Torino", chodzi o wizerunek ze słynnego całunu.

>Iskierkę która na nowo rozpali w ludziach nadzieję że nie są sami.

Czyli UFO.

>Bo nie chodzi tu o religię w formie o jakiej się najczęściej myśli ( ksiądz święta etc.)
>ale o sytuację w której ludzie ulegną czemuś nie znanemu.

Cały wic polega na tym, że stare numery są najskuteczniejsze.

>Dzięki czemu będą czuli się szczęśliwi np. (zewnętrzna substancja dostarczana w celu osiągnięcia krótkotrwałego szczęścia).

Nie sądzę, by "religia chemiczna" się przyjęła; gdyby tak było, peyotl byłby już na całym świecie czczony jako święta roślina.

>Może ludzie będą tak znudzeni luksusem a inni monotonią życia że wynajdą sobie coś co ich pobudzi.

Już wynaleźli. To coś nazywa się wojna.


Nie Bóg, lecz Człowiek potrzebuje obrony.
farmer (22440 punktów)
Jest dobrze?

Ile, 20 lat 100 czy może 1000 potrzeba na zmiany ? A może 100 000 lat?
Gdybyś żył w czasach Platona to 2500(prawie) lat później nie wiele by się zmieniło.
Sztuka dla sztuki czy "ateizm" dla samego siebie.

Wróć do listy wątków działu Bazgroły
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365