 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Bazgroły
| Napisano | Autor | Tytuł | | 23-12-2012 17:35 | TylkoPytam (80 punktów) | Uczucia zaburzonego
-3 na 5 | Witam, Pewnie ktoś mógłby mi zarzucić, że ten temat powinien trafić na forum psychologiczne, ale jednak czuję, że tutaj mogę spotkać się z bardziej racjonalnymi (a jak inaczej  ) odpowiedziami. Otóż mam 20 lat, wychowywałem się w rodzinie dysfunkcyjnej z ojcem alkoholikiem i nadopiekuńczą matką. Pod koniec podstawówki aż do początku liceum byłem odrzucany przez moich rówieśników ze względu na zbyt introwertyczną naturę. Skutkiem tego dziś doświadczam skrajnych stanów: od kompletnej znieczulicy po wewnętrzne rozrywanie przed dwie różne emocje. Dwóch psychologów było zgodnych co do diagnozy: nerwica natręctw. Pomimo wszystkiego, po latach poniżania, stresu i cierpienia, postanowiłem się podnieść. Zacząłem nabierać pewności siebie, znalazłem życiowe cele i postanowiłem myśleć czysto racjonalnie (co okazało się świetną terapią samo w sobie). Pojawił się jednak pewien problem... Po raz pierwszy w życiu poznałem dziewczynę z którą naprawdę czuję pewną więź emocjonalną. Niestety, staram się nie zbliżać emocjonalnie do ludzi przez co targało mną wiele sprzecznych uczuć. Z jednej strony nie chciałem uczucia i gdy zaczęła mi je okazywać, zapaliła mi się w głowie czerwona lampka. Z drugiej strony pragnę miłości, kogoś blisko siebie. W pewnym momencie zapytałem się dziewczyny ile miała partnerów seksualnych. Powiedziała, że dwóch. Ma 21 lat. Ja jestem prawiczkiem. Gdy dowiedziałem się o jej historii seksualnej poczułem niewysławialną złość i pogardę. W moich oczach była wręcz...no sami wiecie kim. Nie mogłem sobie wyobrazić jak kocha się z innymi mężczyznami, jak oni dają jej miłość, przyjemność... Zacząłem wmawiać sobie, że nie zasłużyła na mnie a ja zasługuję tylko na dziewicę, nie skażoną dotykiem innego mężczyzny. Przez kilka dni po odrzuceniu jej, zacząłem intensywnie myśleć nad moimi uczuciami. Pytałem różnych ludzi, wyszukiwałem wątki na forach. Postanowiłem do niej wrócić. Widzę, że bardzo jej zależy, bombarduje mnie codziennie sms'ami, wkłada w nasz pre-trwały-związek 60% a ja 40%... i nie narzeka. Ja jednak od czasu do czasu ciągle mam wrażenie, że powinienem zrobić skok w tył i przespać się z 2-3 innymi dziewczynami... dla równowagi  Jak oceniacie tą sytuację? Proszę o jakąś konkretną radę; jak mógłbym poradzić sobie z takimi emocjami i takim sposobem myślenia? Czy można nieco rozpuścić takie emocje jak zazdrość, zawiść czy samolubstwo? Zależy mi na niej, ale jednocześnie drażni mnie jej przeszłość... Ludzie mówią, że to irracjonalne postępowanie i myślenie, ale z drugiej strony to wydaje się jakoś uzasadnione ewolucyjnie. Zresztą kobiety mają senstymenty do poprzednich partnerów i często porównują swoich ex do obecnych. Pozdrawiam M. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
17 na 17 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | Facet, im twoja kobieta ma większe doświadczenie seksualne, tym lepiej dla ciebie! Szukanie dziewicy wynika wyłącznie z religijnego uwarunkowania. Skoro tobie przeszkadza najmniejsze doświadczenie seksualne twojej partnerki, to znaczy, że jesteś ofiarą religijnego prania mózgu, z którego być może nie zdajesz sobie sprawy.
Too bad all the people who know how to run this country are busy running taxicabs or cutting hair. (George Burns)
|
|
 | 1 na 1 | Miły (925 punktów) | >Facet, im twoja kobieta ma większe doświadczenie seksualne, tym lepiej dla ciebie! >Szukanie dziewicy wynika wyłącznie z religijnego uwarunkowania. Skoro tobie przeszkadza najmniejsze doświadczenie seksualne twojej partnerki, to znaczy, że jesteś ofiarą religijnego prania mózgu, z którego być może nie zdajesz sobie sprawy. > Too bad all the people who know how to run this country are busy running taxicabs or cutting hair. (George Burns)
Ogólnie sam podzielam pogląd, że seks pierwszy raz prawiczków z dziewicami to na 200% kiepscizna. Tylko może on po prostu, ma fobie na punkcie tego, że chce żeby mieć pierwszy raz z kimś z kim będzie dopiero się uczył seksu pierwszy raz i będzie to działać w obydwie strony.
Żeby nie było nie popieram zrównywania kobiety, która miała wcześniej aż dwóch partnerów xd do szmaty
Aluzja co do tego, żeby zrobić to z innym dla "równowagi" za to że była z innymi, - to już autentycznie było tak idiotyczne, pozbawione przyzwoitości i logiki, że mózg mi się zapalił jak to przeczytałem.
Nic nie mam do ludzi, którzy lubią bardziej doświadczone, nie zarzucam im zarzutów z powietrza i coś im wkręcam- sam nie wiem w kim np zakocham się i będę chciał spędzić kawałek życia-fajnie by też było nie wkręcać, każdemu, że przyczyna jego własnych upodobań wynika na 200% wyłącznie z jakiś podświadomych zboczeń religijnych i nie ma innych opcji.
To tak jak chamskie sugerowanie tym, którzy lubią doświadczone, że ma przyjemność "kosztować" po innych.
Będę szczery odnoszę wrażenie, że niektórzy mają na racjonaliście sami religijną obsesje- religia wiecznie wszystkiemu winna. Może i w jego przypadku jest winna a może i nie, może to jakiś strach związany z pierwszym razem? Albo on po prosty chce dziewicy np dlatego, że chce żeby ten pierwszy raz, był z kimś kto to też jest niedoświadczony, bo bo się, że dziewczyna wykpi go w łóżku?- absurdalne twierdzenie,jeśli ona go naprawdę kocha, to na pewno nic takiego się nie stanie. Dlatego uważałbym z takimi szybkimi diagnozami, bez rozpatrzenia wielu scenariuszy.
|
|
 | 5 na 5 | -jad- (18783 punktów) | >Szukanie dziewicy wynika wyłącznie z religijnego uwarunkowania.
Dopisałbym do tego jeszcze kompleksy.
|
|
11 na 11 | Luxuria (526 punktów) | > Jak oceniacie tą sytuację? Proszę o jakąś konkretną radę; jak mógłbym poradzić sobie z takimi >emocjami i takim sposobem myślenia?
Nie bardzo wiem, jak mógłbyś sobie poradzić, bo nie rozumiem, jak można w ogóle mieć taki problem. :p
Cóż, już zdałeś sobie sprawę z tego, że takie przekonanie jest irracjonalne. Ono wynika z tego, czego nas wszystkich uczy społeczeństwo - kobieta musi się szanować, czystość kobiety decyduje o jej wartości, taka co uprawia seks nie z mężem to szmata. To pranie mózgu jest częściowo religijne, ale chyba bardziej po prostu kulturowe. Ale im prędzej to zrozumiesz i uwolnisz się od takiego myślenia, tym lepszy będzie moim zdaniem twój związek i seks.
>ale z drugiej strony to wydaje się jakoś uzasadnione >ewolucyjnie.
No i? Jej popęd też jest uzasadniony ewolucyjnie, no nie? Co to za argument?
I zgadzam się z postem kulki_na_mole. Seks prawiczków z dziewicami jest beznadziejny - nikt od razu nie wie co robić i jak rozmawiać :p. Ty przynajmniej masz szansę, że twoja partnerka będzie wiedziała, co jej sprawia przyjemność, a nawet co sprawia tobie. Jesteś w dużo lepszej sytuacji niż gdybyś był z dziewicą.
A czy będzie porównywała? Może. Nie ma lekko, trzeba starać się być dobrym partnerem, żeby nie musiała żałować.
|
|
 | -2 na 2 | TylkoPytam (80 punktów) | Wkurza mnie chyba właśnie to, że jest bardziej doświadczona, że może czuć się w łóżku wyższa. Myśli, że ktoś ją dotykał i z kimś się zabawiała po prostu aktywują u mnie tak negatywne emocje, że mnie rozrywa od środka. Niby jest to spowodowane kultura, ale ta w dużej części wzięła się z naszej natury, prawda? Moja reakcja jest więc naturalna. Jej będą towarzyszyły sentymenty i to będzie mnie drażniło jak diabli.
|
|
|  | 6 na 6 | Luxuria (526 punktów) | > Wkurza mnie chyba właśnie to, że jest bardziej doświadczona, że może czuć się w łóżku wyższa.
Ale czy ona pokazuje ci jakoś to, że uważa cię za gorszego w łóżku? Czy to jest problem tylko w twojej głowie? Normalna kobieta nie będzie miała nic przeciwko temu, że jej partner jest mniej doświadczony. Jedyne czego wymaga to to, aby partner się starał i się interesował nią. Całej reszty można się szybko nauczyć.
>Niby jest to spowodowane kultura, ale ta w dużej części wzięła się z naszej natury, prawda? Moja reakcja jest więc naturalna. Jej będą towarzyszyły sentymenty i to będzie mnie drażniło jak diabli.
Ej, ej, tylko się przed sobą nie usprawiedliwiaj. Naturalna reakcja też coś. Ciekawe jak byś się czuł, gdyby to ciebie odrzuciła kobieta bo miałeś dwie wcześniej i powiedziałaby, że to naturalne i ją wkurza, że cię ktoś wcześniej dotykał. Niefajnie, prawda? Ja osobiście nie cierpię takiej postawy. Don't be that guy.
|
|
|  | 6 na 8 kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | Kup sobie dmuchaną lalę, a od dziewczyny się o.d.p.i.e.r.d.o.l, czubie.
Too bad all the people who know how to run this country are busy running taxicabs or cutting hair. (George Burns)
|
|
|  | | farmer (22440 punktów) | > Wkurza mnie chyba właśnie to, że jest bardziej doświadczona, że może czuć się w łóżku wyższa. Myśli, że ktoś ją dotykał i z kimś się zabawiała po prostu aktywują u mnie tak negatywne emocje, że mnie rozrywa od środka. Niby jest to spowodowane kultura, ale ta w dużej części wzięła się z naszej natury, prawda? Moja reakcja jest więc naturalna. Jej będą towarzyszyły sentymenty i to będzie mnie drażniło jak diabli. >
To dopiero początek. Następne będzie eliminacja kumpli i hobby. Moja rada. Daj sobie na wstrzymanie tak gdzieś do trzydziestki. To najlepszy czas na cokolwiek. Pozwiedzaj świat, popracuj za granicą , skocz na Ibizę pobaw się, kup sobie co będziesz chciał może motocykl może coś innego. To już Ci zostanie. Nabierzesz dystansu i będziesz miał co wspominać. Póki jesteś sam nie musisz wybierać między kobietą a swoimi marzeniami. Oczywiście nie oznacza to że trzeba trzymać się z daleka od kobiet. Pozbierasz doświadczenia i już nie będzie Cie tak drażniło.
Może nie będziesz musiał kiedyś mówić " żebyś ty choć trochę obca była"
|
|
| |  | 3 na 3 | Miły (925 punktów) |
>To dopiero początek. Następne będzie eliminacja kumpli i hobby. >Moja rada. Daj sobie na wstrzymanie tak gdzieś do trzydziestki. To najlepszy czas na cokolwiek. Pozwiedzaj świat, popracuj za granicą , skocz na Ibizę pobaw się, kup sobie co będziesz chciał może motocykl może coś innego.
Po części dobra rada, ale żeby do tej trzydziestki nie zdziwaczał. Bo podobno podróże kształcą i otwierają na ludzi ale to nie zawsze prawda- przykład Cejrowski.
|
|
|  | 7 na 7 darkside (7775 punktów) (zablokowany) | Wróć do psychologa, bo coś mi się zdaję, że jesteś klasycznym przypadkiem skłonnym odwzorowywać negatywne emocje i sytuacje (agresja, poniżanie), których zaznałeś w dzieciństwie. One tylko czekają, żeby się ujawnić (już się ujawniają) na odpowiednią sytuację. A pretekst się znajdzie, później kolejny i kolejny. Idź zapytaj. To Twoja psycha ma problem (na pewno nie dziewczyna) i nie zasłaniaj się naturą. To się zdarza, ale natężenie u Ciebie jest niepokojące. www.ksiega(*)rzemoc-w-rodzinie-fragment.pdf
|
|
6 na 6 | sinapis (1725 punktów) | Pytałem różnych >ludzi, wyszukiwałem wątki na forach.
I nikt ci tam nie powiedział, żeby pójść do seksuologa? Żadne rady nic tu nie pomogą, potrzebna jest terapia dla wybicia ci z głowy fobii przed inicjacją.
|
|
 | 1 na 1 | Luxuria (526 punktów) | >Pytałem różnych >>ludzi, wyszukiwałem wątki na forach. >I nikt ci tam nie powiedział, żeby pójść do seksuologa? Żadne rady nic tu nie pomogą, potrzebna jest terapia dla wybicia ci z głowy fobii przed inicjacją. >
Co racja to racja, możemy do usranej śmierci tłumaczyć, że to irracjonalne i że to głupie myślenie, ale tu trzeba psychologa.
|
|
1 na 3 Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | > Jak oceniacie tą sytuację? Proszę o jakąś konkretną radę; jak mógłbym poradzić sobie z takimi >emocjami i takim sposobem myślenia? Czy można nieco rozpuścić takie emocje jak zazdrość, zawiść czy >samolubstwo? Zależy mi na niej, ale jednocześnie drażni mnie jej przeszłość... Ludzie mówią, że to
Wybierz sobie coś z poniższych: Uparcie szukaj dziewicy.. Chodź do psychologa na regularne wizyty. Przeleć kilka łatwych dziewczyn z dyskoteki i wróć na forum po kolejne porady.
|
|
 | 8 na 8 | Amai (3012 punktów) | >Wybierz sobie coś z poniższych: >Uparcie szukaj dziewicy.. Najlepiej takiej, która zgodzi sie spędzić resztę życia pod kluczem i zrezygnować z jakichkolwiek znajomości z innymi mężczyznami, bo z tym podejściem do kobiet dziewictwo niewiele zmieni. No chyba, że będzie wychodziła z domu ubrana w worek z otworem na oczy, wtedy żaden facet nie będzie mógł nawet na nią popatrzeć, a pan i władca będzie ją miał na wyłączność. Kolega po prostu miał pecha urodzić się w w niewłaściwej kulturze.
>Przeleć kilka łatwych dziewczyn z dyskoteki i wróć na forum po kolejne porady. A to z kolei może tylko pogorszyć sprawę. Po takich doświadczeniach chłopak jak nic dojdzie do wniosku, że wszystkie kobiety są łatwe. W końcu te z dyskotek też kiedyś były dziewicami, więc skąd ma wiedzieć, czy jego wybrana nietknięta się nie zmieni, jak tylko pozna, co to seks?
Psycholog i jeszcze raz psycholog. Albo raczej seksuolog - ci mają doświadczenie z tego typu fobiami.
|
|
| Marudek (208 punktów) | > Jak oceniacie tą sytuację? Proszę o jakąś konkretną radę; jak mógłbym poradzić sobie z takimi >emocjami i takim sposobem myślenia? Czy można nieco rozpuścić takie emocje jak zazdrość, zawiść czy >samolubstwo? Zależy mi na niej, ale jednocześnie drażni mnie jej przeszłość...
Marzenie. Idealna partnerka, o ile się zgodzi na związek. To ona zawsze będzie wszystkiemu winna, zapewni idealny komfort psychiczny, wszelkie stresy będziesz mógł na niej odreagować. Latem w ciąży, zimą bez butów...
P.S. Pamiętaj ! Nie daj szczęściu butów bo pójdzie do sąsiada !!!
|
|
1 na 3 | Krytyk (64 punktów) | Jedyny mądry komentarz, jak na razie napisał kulkanamole. A reszta to zwyczajne p*****lenie. Jak narazie jedynym realnym problemem chłopaka jest to, że w całym swoim życiu nie podszedł do żadnej laski i teraz halucynuje różne historie. Założe się, że jak będzie dziewczynie lizał sutki w łużku, to ostatnią rzeczą o jakiej bedzie wtedy myślał, to o jej poprzednich partnerach. Jeśli będzie przeciwnie, to wtedy można mówić o problemie. Pozdrawiam
|
|
 | | TylkoPytam (80 punktów) | >Założe się, że jak będzie dziewczynie lizał sutki w łużku, to ostatnią rzeczą o jakiej bedzie wtedy myślał, to o jej poprzednich partnerach.
A jednak, gdy lizałem jej sutki, myślałem o jej byłych.
|
|
|  | 2 na 2 | Miły (925 punktów) | > A jednak, gdy lizałem jej sutki, myślałem o jej byłych.
Gościu albo jesteś trollem, albo jest już z tobą tragicznie.
|
|
11 na 11 | diogenes (42753 punktów) | >ja zasługuję tylko na dziewicę...
Zasługujesz na coś więcej, zasługujesz na Maryję, zawsze dziewicę.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
2 na 2 Sobieski20 (1136 punktów) (zablokowany) | Po pierwsze dziewczyna która w tym wieku miala tylko 2 partnerów to prawie dziewica, a z pewnością nic nadzwyczajnego.
Po drugie: co ty do niej czujesz?Bo to co piszesz brzmi jak chęć wykorzystania i skrzywdzenia jej. (Mam nadzieje że się mylę)
Po trzecie: idz na dziwki czlowieku, jak masz jakąś manie na tym punkcie, to sie wylecz najpierw a potem zastanów nad swoim podejściem do kobiet. Jeśli chcesz z nią być tylko dla seksu to bez sensu.
Pozdrawiam
|
|
4 na 4 | Miły (925 punktów) |
> W moich oczach była wręcz...no sami wiecie kim. Nie mogłem sobie wyobrazić jak kocha się z innymi> mężczyznami, jak oni dają jej miłość, przyjemność... Zacząłem wmawiać sobie, że nie zasłużyła na> mnie a ja zasługuję tylko na dziewicę, nie skażoną dotykiem innego mężczyzny.Że, co nie zasłużyła na Ciebie, jest szmatą bo przed poznaniem Cię miała dwóch innych partnerów? Człowieku zmień swój tok myślenia o 180 stopni albo zostaw tą dziewczynę, bo ją skrzywdzisz. Nie doceniasz tego co masz. Ja nie wiem, czy przyszło Ci do głowy, że w dzisiejszych czasach np jest nie mało imprezowych dziewczyn, które uprawiają seks na imprezach z, ledwo poznanym kolesiem w kiblu i to takie najczęściej nazywa się no sam wiesz kim. Rozumiem więc, że stawiasz znak równości między taką panną, a kobietą, która miała dwóch partnerów- domyślam się, że to jeszcze najprawdopodobniej jej dawni faceci ze związków, a nie przypadkowi kolesie. Naprawdę coś jest nie tak z Twoją logiką. Porównam tylko tak, panna z dyskoteki- kilkunastu kolesi na miesiąc, Twoja panna- tylko tych dwóch kolesi przez całe dotychczasowe życie, gratuluje postawienia znaku równości między dwoma skrajnie różnymi przypadkami  . > Ja jednak od czasu do czasu ciągle mam wrażenie, że powinienem zrobić skok w tył i przespać się z> 2-3 innymi dziewczynami... dla równowagi No nie gdy to przeczytałem to myślałem, że mózg mi zaraz wycieknie uszami i oczami. Człowieku masz świetną dziewczynę- w tym miejscu mógłbym napisać, którą za pewne kochasz ale ty jej nie kochasz jeśli rozpatrujesz zdradzenie jej  Tak zdradzić, to że ona miała przed Tobą partnerów, to nie była zdrada, bo nie była wtedy z Tobą w związku! Człowieku Ty chcesz ją zdradzić. Jeszcze ta wesoła minka pod koniec obrzydliwego zdania  Aż marzę, żeby to była wymyślona historyjka, żeby strollować forum. W ogóle świetnie, że zamiast mieć pierwszy raz z ukochaną kobietą byłbyś gotów to zrobić z jakąś inną, przypadkową czy tam znajomą panną.. dla "równowagi". Masz jakieś kompleksy związane z tym, że jeszcze do tej pory nie uprawiałeś seksu? To się ogarnij i ich pozbądź, jeśli choć trochę masz rozsądku w głowie. Zamiast cieszyć się, że masz kobietę, sam tworzysz sobie problemy. > Jak oceniacie tą sytuację? Proszę o jakąś konkretną radę; jak mógłbym poradzić sobie z takimi> emocjami i takim sposobem myślenia? Czy można nieco rozpuścić takie emocje jak zazdrość, zawiść czy> samolubstwo? Zależy mi na niej, ale jednocześnie drażni mnie jej przeszłość... Ludzie mówią, że to> irracjonalne postępowanie i myślenie, ale z drugiej strony to wydaje się jakoś uzasadnione> ewolucyjnie. Zresztą kobiety mają senstymenty do poprzednich partnerów i często porównują swoich ex> do obecnych.> Pozdrawiam> M.Ja ocenię, to tak idz do psychologa, pogadaj z, nim o tym wszystkim co Cię męczy. Pozbądź się tego co Ci siedzi w głowie, jeśli nie dajesz sobie na to szans, to ją zostaw, bo jak się tego nie pozbędziesz to w przyszłości bardzo ją skrzywdzisz. Co się tyczy porównywania to o co chodzi? To z Tobą teraz jest, a nie z Michałkiem sprzed 5 lat nie wiem po co o tym tyle myślisz. Ale niektórzy tworzą sobie sztuczne problemy, nie doceniasz widocznie tego co masz. Nawet nie wiesz jak np inni chcieliby znaleźć drugą połówkę a im nie idzie, ciągle trafiają na nieodpowiednie dla nich osoby i byliby na twoim miejscu w raju.
|
|
3 na 5 | baszarteg (2319 punktów) | W zasadzie nie wiem co jest gorsze w tym wątku ,upośledzenie jego założyciela czy odpowiedzi jakiegoś chama który wypisuje takie kwiatki -"Kup sobie dmuchaną lalę, a od dziewczyny się o.d.p.i.e.r.d.o.l, czubie." Cały ten wątek to zwykłe zaśmiecanie forum .
|
|
12 na 12 | Kaśka Melissa Silmarien (710 punktów) | Ależ mnie wkur**ł ten post. Czy ta dziewczyna przespała się za pieniądze, że śmiesz nazywać ją dziwką? Z takim podejściem nie zasługujesz na nią, więc zrób jej przysługę i daj jej spokój. Szejk się znalazł od siedmiu boleści, dziewic mu się zachciewa. I najlepiej żeby jeszcze były jasnowidzami, żeby mogły przewidzieć że kiedyś taki jaśnie pan z wymaganiami im sie trafi i muszą żyć we wstrzemięźliwości, zeby jaśnie pan przypadkiem urażony się nie poczuł... Jesteś żałosny
|
|
 | 4 na 4 | Andrzej Bogusławski (52279 punktów) | . >Jesteś żałosny. Znacznie gorzej jest typowy. Tak kształtuje ludzi moralność religijna, a czy w Polsce jest inna?
Pozdrawiam.
@@@ .
|
|
|  | 8 na 8 | Kaśka Melissa Silmarien (710 punktów) | >Znacznie gorzej jest typowy.
No właśnie wiem z własnego doświadczenia. Też na takiego trafiłam. Wydawał się być fajnym facetem i spotykaliśmy się już jakiś czas. Dopiero jak już uznał, że ugruntował swoją pozycję i poczuł się pewnie zaczęło wyłazić szydło z worka. Było jak w więzieniu. Usiłował wyrobić we mnie poczucie winy, że nie był moim pierwszym, robił mi awantury za zwyczajne rozmowy ze znajomymi płci męskiej na ulicy. Kiedy zaproszono mnie na koncert WOŚP do sąsiedniego miasta, powiedział "nigdzie nie pojedziesz!". Poziom wkurwienia szybko rósł i osiągnął apogeum, kiedy jaśnie pan zaczął obrażać mojego gościa (płci męskiej oczywiście) w moim własnym domu. Wyrzuciłam gnoja z mieszkania. Potem wydawało mu się, że wielkimi łzami i jeszcze większymi bukietami róż zadośćuczyni mi traktowanie mnie jak przedmiot. Udało mi się z tego wyciągnąć pozytywną naukę i szybciej nauczyłam się mówić NIE. A i "paszoł won" jeśli trzeba. Nie mniej nie życzę tej biednej dziewczynie, żeby przechodziła przez taki syf.
Również pozdrawiam.
|
|
| |  | | TylkoPytam (80 punktów) | >No właśnie wiem z własnego doświadczenia. Też na takiego trafiłam. Wydawał się być fajnym facetem i spotykaliśmy się już jakiś czas. Dopiero jak już uznał, że ugruntował swoją pozycję i poczuł się pewnie zaczęło wyłazić szydło z worka. Było jak w więzieniu. Usiłował wyrobić we mnie poczucie winy, że nie był moim pierwszym, robił mi awantury za zwyczajne rozmowy ze znajomymi płci męskiej na ulicy. Kiedy zaproszono mnie na koncert WOŚP do sąsiedniego miasta, powiedział "nigdzie nie pojedziesz!". Poziom wkurwienia szybko rósł i osiągnął apogeum, kiedy jaśnie pan zaczął obrażać mojego gościa (płci męskiej oczywiście) w moim własnym domu. Wyrzuciłam gnoja z mieszkania. Potem wydawało mu się, że wielkimi łzami i jeszcze większymi bukietami róż zadośćuczyni mi traktowanie mnie jak przedmiot. >Udało mi się z tego wyciągnąć pozytywną naukę i szybciej nauczyłam się mówić NIE. A i "paszoł won" jeśli trzeba. Nie mniej nie życzę tej biednej dziewczynie, żeby przechodziła przez taki syf. >Również pozdrawiam.
Cóż, ja ,,taki" nie jestem. Szanuję to, że spotyka się ze znajomymi, nawet płci męskiej i mi to nie przeszkadza. Nie jestem typem domowego dyktatora; zależy mi na szczęściu obu stron. Przynajmniej tak się zachowuję. Ja doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że gdybym całkowicie stracił panowanie nad sobą i wszystkie moje emocje i uczucia zamieniły się w słowa. dziewczyna bardzo by ucierpiała. Może nawet poczułbym się wtedy lepiej, bo ,,dostałaby za tych byłych''. Tak się jednak nie stanie, bo pozostała mi jeszcze kontrola. Straszne, ale takie są moje odczucia.
|
|
| | |  | 5 na 5 darkside (7775 punktów) (zablokowany) | > Cóż, ja ,,taki" nie jestem. Szanuję to, że spotyka się ze znajomymi, nawet płci męskiej i mi to nie przeszkadza. Nie jestem typem domowego dyktatora; zależy mi na szczęściu obu stron. Przynajmniej tak się zachowuję. Ja doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że gdybym całkowicie stracił panowanie nad sobą i wszystkie moje emocje i uczucia zamieniły się w słowa. dziewczyna bardzo by ucierpiała. Może nawet poczułbym się wtedy lepiej, bo ,,dostałaby za tych byłych''. Tak się jednak nie stanie, bo pozostała mi jeszcze kontrola.
Tylko dlatego nie ucierpiała, że Ty nie straciłeś całkowicie kontroli !!!!! No bo przecież masz straszny powód, żeby tą kontrolę stracić, tylko Ty, twardziel, wybitnie opanowany jesteś. Ta "straszna" kobieta bezczelnie nie przewidziała Twojej fobii na punkcie cnoty i pięć lat temu ją straciła. Rzeczywiście straszny cios Ci zadała i to już tak dawno. Patrz, z jakim wyrachowaniem juz wtedy przeciwko Twojej godności grała. A nawet Cię nie znała! Czujesz, że jest z Tobą nie tak, czy jeszcze nie? Chłopie, jeszcze nie straciłeś całkowicie kontroli. JESZCZE. Do czasu. Problemem jest to, że Ty w ogóle musisz się opanowywać.
|
|
|  | 4 na 4 darkside (7775 punktów) (zablokowany) | Właśnie, wolę typowy, niż żałosny, choć jedno i drugie jest tutaj na miejscu, oczywiście. Dlatego uważam, że z jednej strony ta krytyka, jaka tu pada, jest uzasadniona, z drugiej trzeba dawać jakieś porady dla równowagi i trochę dać sobie na wstrzymanie, bo gość jest ofiarą i to podwójną. Paskudnego dzieciństwa i skandalicznej mentalności pochodzącej z wiadomych źródeł. Z jednej strony dałbyś w łeb, z drugiej żal człowieka, bo czasami niewiele samemu można, jeżeli od dziecka ma się tylko obłęd z wiecznie nachlaną łajzą w domu, wszechpanującą matką i poje.ane wzorce dookoła. A on coś próbuje. Jakaś iskierka nadziei w nim jest, skoro czuje, że ma problem, nie uważa się za ideał chodzący i zwraca się z tym do obcych ludzi (nawet jeżeli się przestraszył tych odpowiedzi i nie wraca). Może powinien poprosić tą dziewczynę, żeby mu pomogła i może razem niech idą do fachowca? Ciężko radzić...
|
|
| |  | 5 na 5 | Andrzej Bogusławski (52279 punktów) | . > Właśnie, wolę typowy, niż żałosny, choć jedno i drugie jest tutaj na miejscu, oczywiście.Lepiej tu nie odpowiem: www.racjon(*)m.php/z,0/d,1/s,538472#w538793> Dlatego uważam, że z jednej strony ta krytyka, jaka tu pada, jest uzasadniona, z drugiej trzeba dawać jakieś porady dla równowagi i trochę dać sobie na wstrzymanie, bo gość jest ofiarą i to podwójną.Gucio prawda, gdy damy sobie na wstrzymanie on gotów uznać, iż tak być może. Wiktymologia uczy, że ofiary się przyczyniają do bycia ofiarą, a jak sobie sami nie poradzimy, to nikt mam nie poradzi. > A on coś próbuje. Jakaś iskierka nadziei w nim jest, skoro czuje, że ma problem, nie uważa się za ideał chodzący i zwraca się z tym do obcych ludzi (nawet jeżeli się przestraszył tych odpowiedzi i nie wraca).To jego szczęście albo nieszczęście i moje współczucie nic mu nie da. Dla normalnej dziewczyny, a taka jest znakomita większość, liczy się tylko ten, którego aktualnie kocha i nie warto zastanawiać się nad tym co było, tylko walczyć o to co jest i co być może. Natomiast duża część facetów ma kompleks za małego małego (niezależnie od tego jaki ten mały jest) i oni zawsze będą starali się porównywać z tymi, którzy byli wcześniej i to jest silniejsze od nich. Zresztą jakie pan Syn Lecha proponuje tu rozwiązanie: "znajdę jeszcze z 1-2 partnerki i rozłożę uczucia na całą trójkę. Wtedy nie bedzie takiego bólu a ja bedę górował"."Górowanie" przez skrzywdzenie innych dziewczyn. "Rozkładanie uczuć". I co jeszcze? > Może powinien poprosić tą dziewczynę, żeby mu pomogła i może razem niech idą do fachowca? Ciężko radzić...Ciężko radzić i każdy człowiek musi sobie sam sobie ze sobą poradzić. Trzeba zrozumieć, choć to bardzo ciężko, że ta druga osoba - to nasz partner,nasz przyjaciel na całe życie i jest on bardzo podobnym człowiekiem do nas i sam się zmaga z własnymi refleksjami nad tym co było i tym co jeszcze ważniejsze nad tym co jest i nad tym co będzie. Jak nie możemy dać mu więcej od poprzedników, to dajmy sobie spokój, a czego mamy dać więcej? Nie porównań i zestawień, a rozumu (sztuki, umiejętności) w przebywaniu z partnerem. Ciężka to sztuka, ale możliwa. Pozdrawiam. @@@ .
|
|
| | |  | 2 na 2 darkside (7775 punktów) (zablokowany) | Ma Pan rację z tym Guciem. Ale chyba wisi mu nasza opinia, raczej szuka potwierdzenia i rozgrzeszenia. Zobaczymy.
|
|
-1 na 1 | TylkoPytam (80 punktów) | Odpowiedzi mnie nie zaskoczyły. Wiem, że dla wielu takie podejście jak moje jest chore itd itp (nawet ja to wiem), ale nie potrafię tego zaakceptować. Nikt z Was tutaj nie wie jak to jest, to na pewno. Nie mam wsparcia ze społeczeństwa boo najbliżsi mają dość niepewne stanowisko. Moja psyche jest zdezorganizowana: raz się wywyższam, raz czuję się bardzo mały i słaby, stałem się ekstrawagancki (wielu to zraża). Gdy przebywam z tą dziewczyną, myślę sobie ,,jej przeszłość nie ma znaczenia"'', jednak samemu... no wtedy się zaczyna wir. Drażni mnie, że kochała innych (sama mi napisała, że drugiego faceta kochała, czuła isę kochana i nie cofnełaby tego nawet gdyby mogła...ale się wkurzyłem). Drażni mnie, że pierwszy raz przeszła z facetem którego nie kochała (dała się namówić, więc w moich oczach stała się wtedy słaba) i pewnie zropbiła to jako 16-latka... Pewnie dolałem oliwy do ognia i zaraz zacznie się nagonka na mnie, ale nie zależy mi na Waszym szacunku. Z jednej strony czuje tą rozrywającą zazdrość, złość, same negatywy w stosunku do niej a z drugiej zakochałem się, uwielbiam z nią przebywać. wewnętrzny głos mówi mi, że to dość normalne, że tak jest naturalnie, że facet podświadomie szuka dziewicy. Ktoś miał podobny problem i napisął o tym do psychologa. Ten odpowiedział mu: ,,powinien pan zakończyć ten związek, skoro to panu ciąży''. Pomyślałem sobie: jezu, to tyle? Poddać się tak po prostu... co z tą psychologią? Póki co doszedłem do tego, że boję się zbliżenia emocjonalnego a z drugiej strony go pragnę. Gdy między mną a nią zaczęło się robić coraz goręcej, po prostu postanowiłem wylać jej i sobie na głowę kubeł zimnej wody, (myślałem ,,pochodź z nią trochę, z czasem znajdziesz inną''). Straszne, co? Pewnie zaskoczę Was tym, że jestem typem podrywacza, i gdy jakaś dziewczyna mi się spodoba po prostu podchodzę i staram się "czarować". Oczywiście jeszcze 3-4 lata temu to było nie do pomyślenia, ale nabrałem praktyki. Nawet teraz myślę sobie: poligamia wydaje się być naturalna, więc znajdę jeszcze z 1-2 partnerki i rozłożę uczucia na całą trójkę. Wtedy nie bedzie takiego bólu a ja bedę górował". Chcę po prostu poznać Waszą opinię: dlaczeg uważacie, że moja awersja jest irracjonalna? Co byście zrobili? Jak stłumić te emocje?
|
|
 | 9 na 9 | Amai (3012 punktów) | > Moja psyche jest zdezorganizowana: raz się wywyższam, raz czuję się bardzo mały i słaby, A nie jest przypadkiem tak, że mały i słaby czujesz się przez caly czas, tylko czasem udaje ci się te uczucia zagłuszyć? Że całe to wywyższanie się to po prostu próbą przekonania samego siebie? Smutna wiadomość - to nie działa. Żebyś nie wiem jak głośno krzyczał, jaki jesteś wspaniały i na co zasługujesz, to wciąż będzie tylko udawanie.
Człowieku, poszukaj tego psychologa i to jak najszybciej. I dopóki nie zrobisz porządku ze sobą, nie zabieraj się za związki, bo zawsze kogoś skrzywdzisz. Zamiast widzieć w niej żywego człowieka, traktujesz dziewczynę jak drogi gadżet, który ma potwierdzać twoją wartość. Coś jak "przedłużanie sobie" przy pomocy sportowego samochodu.
>Drażni mnie, że kochała innych (sama mi napisała, że drugiego faceta kochała, czuła isę kochana i nie cofnełaby tego nawet gdyby mogła...ale się wkurzyłem). Znowu kompleksy, kolego? Potrzebujesz ciągłego potwierdzania, że jesteś jedyny i wyjątkowy, a kiedy się okazuje, że jednak nie jedyny, nie potrafisz sobie z tym poradzić?
>Drażni mnie, że pierwszy raz przeszła z facetem którego nie kochała (dała się namówić, więc w moich oczach stała się wtedy słaba) i pewnie zropbiła to jako 16-latka... Miała prawo, a jej motywy to jej sprawa. Wiesz co, naprawdę współczuję tej dziewczynie. Gdyby jakiś facet choćby spróbował oceniać moją przeszłość - nawet gdyby ocena wypadła wzorowo - wyleciałby za drzwi w mgnieniu oka. Ona jak widać będzie musiała się dopiero nauczyć rozpoznawać takie przypadki, a takie lekcje przyjemne nie są.
>wewnętrzny głos mówi mi, że to dość normalne, że tak jest naturalnie, że facet podświadomie szuka dziewicy. Facet zindoktrynowany religijnie, zakompleksiony i panicznie obawiający się porównań, owszem. Jeśli twoja dziewczyna opowie ci o przyjacielu, którego miala w przedszkolu, też przez resztę życia będziesz się zastanawiał, czy lubiła go bardziej niż ciebie?
>Pewnie zaskoczę Was tym, że jestem typem podrywacza Zupełnie mnie to nie zaskakuje. Typowe pozerstwo maskujące kompleksy.
P.S. Zeby nie było, że tylko się znęcam. Naprawdę ci życzę, żebyś sobie z tym poradził, ale to będzie wymagało uczciwego spojrzenia na siebie i swoje motywy, bez szukania usprawiedliwień dla lepszego samopoczucia.
|
|
|  | | TylkoPytam (80 punktów) |
>Jeśli twoja dziewczyna opowie ci o przyjacielu, którego miala w przedszkolu, też przez resztę życia będziesz się zastanawiał, czy lubiła go bardziej niż ciebie?
Nie. Jej eks mnie nie obchodzą jako osoby. Obchodzi mnie fakt, że po prostu BYLI. Kochali się z nią, dotykali jej, ona ich kochała, to mnie drażni. źródełm tego uczucia jest pewnie zazdrość. >>Pewnie zaskoczę Was tym, że jestem typem podrywacza >Zupełnie mnie to nie zaskakuje. Typowe pozerstwo maskujące kompleksy.
Nie do końca. Niegdyś byłem neurotycznym introwertykiem, który za nic nie odważyłby się podejść do dziewczyny. Postanowiłem jednak, że nie będę tracił życiowych okazji i po ciężkiej pracy w końcu stałem się otwarty w tej kwestii. Ale teraz... teraz podrywam głównie wtedy gdy mam zły dzień i muszę się dowartościować. W większości nie myślę o tych dziewczynach jak o partnerkach: myślę, że byłoby fajnie kochać się z każdą z nich i tylko tyle. Nie chcę jednak aby ktokolwiek cierpiał, dlatego też gdy widzę większe uczuciowe zaangazowanie z drugiej strony, po prostu odchodzę.
|
|
| |  | 6 na 6 | Ania. (14138 punktów) | >>>Pewnie zaskoczę Was tym, że jestem typem podrywacza >>Zupełnie mnie to nie zaskakuje. Typowe pozerstwo maskujące kompleksy. > Nie do końca. Niegdyś byłem neurotycznym introwertykiem, który za nic nie odważyłby się podejść do dziewczyny. Postanowiłem jednak, że nie będę tracił życiowych okazji i po ciężkiej pracy w końcu stałem się otwarty w tej kwestii. Ale teraz... teraz podrywam głównie wtedy gdy mam zły dzień i muszę się dowartościować. W większości nie myślę o tych dziewczynach jak o partnerkach: myślę, że byłoby fajnie kochać się z każdą z nich i tylko tyle. Nie chcę jednak aby ktokolwiek cierpiał, dlatego też gdy widzę większe uczuciowe zaangazowanie z drugiej strony, po prostu odchodzę. A gdyby to ona znalazła sobie dowolną dziedzinę twojego życia, np. jazdę konną, i miała do ciebie pretensje o to, że kiedyś jeździłeś bez niej? To byłoby sensowne?
I szczerze mówiąc twoje podrywanie jest dla mnie wyrazem tego, że masz problem. Zamiast niszczyć jej życie, spróbuj uporać się z problemem.
Gdyby twoja wybranka fantazjowała o kochaniu się z przypadkowymi facetami, podrywała ich seryjnie dla poprawienia sobie nastroju - jak by ci było? Takie zachowanie dla mnie przekreśla możliwość związku, sorki, ale nie zaryzykowałabym załapania tzw. trypra od mojego wybrańca, w imię poprawiania jego nastrojów. A byłe - to przeszłość. Nie są istotne.
|
|
| |  | 8 na 8 | Amai (3012 punktów) | >Jej eks mnie nie obchodzą jako osoby. Obchodzi mnie fakt, że po prostu BYLI. Kochali się z nią, dotykali jej, ona ich kochała, to mnie drażni.
Dokładnie o tym mówię. Masz jakąś chorą potrzebę, żeby cały czas ktoś cię poklepywał po główce i powtarzał, jaki jesteś wyjątkowy. Na razie chodzi o byłych, po jakimś czasie - o ile dziewczyna nie przejrzy na oczy i nadal cię będzie znosiła - zaczną ci przeszkadzać koledzy albo fakt, że spotyka się ze znajomymi, nawet koleżankami, bez ciebie i nie masz nad tym kontroli. I nawet jeśli we wszystkim będzie ci ustępować, w końcu i tak okaże się, że to nie wystarcza, bo zawsze znajdzie się coś, co sprawi, że poczujesz się zagrożony. Ty nie masz problemu z jej byłymi. Masz problem ze sobą. Nie potrafisz zaakceptować faktu, że dziewczyna mogła mieć jakieś potrzeby - seksualne, emocjonale, wszystko jedno - nie związane z tobą, że możesz nie być jej niezbędny i nie mieć kontroli nad tym, co się w jej życiu dzieje.
> Nie do końca. [...] teraz podrywam głównie wtedy gdy mam zły dzień i muszę się dowartościować.
I to ma niby zaprzeczać temu, co napisałam? Dziewczyny dokładnie tym dla ciebie są - sposobem na dowartościowanie. Na zagłuszenie kompleksów i wejście w rolę faceta, który może mieć każdą, jeśli tylko kiwnie palcem.
>W większości nie myślę o tych dziewczynach jak o partnerkach O swojej dziewczynie też nie myślisz jak o partnerce, co najwyżej tak ci się wydaje. Gdybyś widział w niej partnerkę - drugiego człowieka, z własną osobowością, potrzebami, planami - nie traktowałbyś jej jak towaru, który ma spełnić twoje oczekiwania.
|
|
| | |  | | TylkoPytam (80 punktów) |
>O swojej dziewczynie też nie myślisz jak o partnerce, co najwyżej tak ci się wydaje. Gdybyś widział w niej partnerkę - drugiego człowieka, z własną osobowością, potrzebami, planami - nie traktowałbyś jej jak towaru, który ma spełnić twoje oczekiwania.
Nie zgodzę się. Podoba mi się jako osoba, ma ciekawy charakter, podobną naturę. Po prostu przez to chcę aby była cała moja. Nieruszona, czysta, tylko moja
|
|
| | | |  | 10 na 10 | Alicja Duda (25557 punktów) | > Nieruszona, czysta, tylko moja Czysta! A czyżby się nie myła i brudna chodzi? I co to znaczy nienaruszona? Brakuje jej czegoś? Tylko moja! Niewolnicę chciałbyś? Nie ten kraj, nie te czasy. PS Kup sobie nową lalkę w sex shopie i będziesz miał czystą,i twoją, nienaruszoną i p[owinna ci wystarczyć.
Zmień politykę, głosuj na kobiety.
|
|
| | | |  | 6 na 6 | liliac (147340 punktów) | > Po prostu przez to chcę aby była cała moja. Nieruszona, czysta, tylko mojaTu są same czyste, nieruszone i tylko twoje.
"...a świniobicie, łaskawa pani, to to samo, jak kiedy ksiądz odprawia mszę świętą, bo zawsze idzie o krew i o mięso, czyli ciało." (B. Hrabal, "Postrzyżyny"
|
|
| | | |  | 4 na 4 darkside (7775 punktów) (zablokowany) | >Po prostu przez to chcę aby była cała moja.
No ona też, zdaje się.
>Nieruszona
No to nie ten adres
>czysta
jak wyżej
>tylko moja
niech jakakolwiek ona będzie raczej swoja, a Tobie niech tylko towarzyszy przez życie. Wyłazi z Ciebie uzurpator. Im mniej zachłonności, chęci posiadania, poczucia własności, tym więcej szacunku, tym więcej wolności, tym więcej uśmiechu i radości. I wtedy będzie szybciej tylko Twoja, bo będzie szczęśliwsza, niż wtedy, kiedy ją sobą i swoimi wizjami osaczysz. Wtedy będzie zamęczonym zwierzątkiem albo i jej nie będzie.
|
|
| | | |  | 6 na 6 | Amai (3012 punktów) | > Nie zgodzę się. Podoba mi się jako osoba, ma ciekawy charakter, podobną naturę. Po prostu przez to chcę aby była cała moja. Nieruszona, czysta, tylko moja > Ano właśnie. TY chcesz. I co to niby znaczy czysta i nienaruszona? Ta dziewczyna to dla ciebie człowiek, czy rzecz, która może się zabrudzić, kiedy ktoś jej dotknie?
|
|
| | | |  | 4 na 4 | -jad- (18783 punktów) | >Po prostu przez to chcę aby była cała moja. Nieruszona, czysta, tylko moja
Miałem podobne myśli jako prawiczek. Nie wiem skąd się brały ale sądzę, że Tobie też przejdzie.
|
|
| | | |  | 5 na 5 | MarcinK (9189 punktów) | > Nieruszona, czysta, tylko mojaPrzejdź na alkohol - tylko poprawka: Nienaruszona czysta, tylko moja.No i tak lepiej
|
|
 | 7 na 7 darkside (7775 punktów) (zablokowany) | >Z jednej strony czuje tą rozrywającą zazdrość, złość, same negatywy w stosunku do niej
No to jeszcze raz. Masz problem sam ze sobą. Nie z nią.
>a z drugiej zakochałem się Ale jej nie kochasz, tylko jarasz się własnymi uczuciami/emocjami. Robisz sobie to nią (a ona nieszczęsna Ci w tym pomaga). Wyżej "obiekt" sam z siebie, jako człowiek, jako kobieta, zupełnie nie spełnia Twoich oczekiwań, ale już tutaj, niżej, Twoja głowa i ciało, reagują przyjemnie. Myślisz fiutem, a ona obchodzi Cię nie ze względu na to kim jest (bo byś uciekł dawno w cholerę), tylko ile przyjemności w postaci zakochania, emocji, pożądania Ci dostarcza.
>uwielbiam z nią przebywać. Ale nie uwielbiasz JEJ. Chodzi Ci o przebywanie, które rozbudza Cię emocjonalnie/uczuciowo/seksualnie. To uwielbiasz. Ona jest narzędziem, którym robisz sobie dobrze. Gdyby to OSOBA/KOBIETA miała być centrum/podmiotem (zamiast Twojego uwielbiania, które rodzi Twoje przyjemności) to albo byś uznał, że ta akurat nie pasuje do Twojego wzorca i się wycofał, albo nie miałbyś tych problemów, przeszedłbyś lekko ponad nimi. Wystarczy jednak, że Cię kręci i nie potrafisz odpuścić, choć nie pasuje do Twojego wzorca (osobiście obawiam się, że przy każdej znajdziesz coś, co Cię będzie wkurzać).
>wewnętrzny głos mówi mi, że to dość normalne, że tak jest naturalnie, że facet podświadomie szuka dziewicy. Może i u szczeniaków to normalne. Chcesz mieć wyłączność na coś, czego prawdopodobnie nigdy nie miałeś w rodzinym domu. Jak teraz Cię spotkało czyjeś uczucie, ciepło i przychylność, to nie umiesz się w tym odnaleźć. Nie wykształciły się w Tobie prawidłowe reakcje. Być może reagujesz na wzór matki, która chciała nad wszystkim zapanować całkowicie i Ty to podświadomie powielasz, też musisz wszystko skontrolować, poukładać i panować nad wszystkim po swojemu, wedle swojego wzorca. A tu już na wstępie zonk, cnoty nie ma. W Twoim świecie nie ma miejsca na drugą, inną osobę jako podmiot, jest tylko miejsce na ścisłą realizację wedle Twojego wzorca. Tak funkcjonowała Twoja mama, o któej napisałeś "nadopiekuńcza"? Zaryzykuję taką diagnozę.
> Póki co doszedłem do tego, że boję się zbliżenia emocjonalnego a z drugiej strony go pragnę. Gdy między mną a nią zaczęło się robić coraz goręcej, po prostu postanowiłem wylać jej i sobie na głowę kubeł zimnej wody, (myślałem ,,pochodź z nią trochę, z czasem znajdziesz inną''). Straszne, co? Boisz się i masz kompleksy. Wylałeś kubeł zimnej wody, jak to nazwałeś, bo tchórzysz, albo podświadomie czujesz, że się nie nadajesz, nie dasz rady. Zbliżenia emocjonalnego pragniesz, to normalne, a z drugiej strony się go boisz. Pewnie jeszcze tłumisz agresję. Do psychologa. Ale już.
>Nawet teraz myślę sobie: poligamia wydaje się być naturalna, więc znajdę jeszcze z 1-2 partnerki i rozłożę uczucia na całą trójkę. Wtedy nie bedzie takiego bólu a ja bedę górował. A może w ogóle powinieneś zacząć od agencji towarzyskiej i nawet tam się zadomowić? I nie zawracać tyłka dziewczynom, które chcą normalnego związku. Albo szukaj przelotnych znajomości, luźnych relacji, bez bliskiego związku, bo się do tego ewidentnie, póki co, nie nadajesz.
|
|
|  | | TylkoPytam (80 punktów) |
>>a z drugiej zakochałem się >Ale jej nie kochasz, tylko jarasz się własnymi uczuciami/emocjami. Robisz sobie to nią (a ona nieszczęsna Ci w tym pomaga). Wyżej "obiekt" sam z siebie, jako człowiek, jako kobieta, zupełnie nie spełnia Twoich oczekiwań, ale już tutaj, niżej, Twoja głowa i ciało, reagują przyjemnie. Myślisz fiutem, a ona obchodzi Cię nie ze względu na to kim jest (bo byś uciekł dawno w cholerę), tylko ile przyjemności w postaci zakochania, emocji, pożądania Ci dostarcza.
Emocje towarzyszące zakochaniu nigdy nie sprawiają mi radość. Chyba wszyscy tutaj wiemy, że początek miłości, to po prostu trochę uzależniającej chemii, która zasłania rzeczywistość.
>>uwielbiam z nią przebywać. >Ale nie uwielbiasz JEJ. Chodzi Ci o przebywanie, które rozbudza Cię emocjonalnie/uczuciowo/seksualnie. To uwielbiasz. Ona jest narzędziem, którym robisz sobie dobrze. Gdyby to OSOBA/KOBIETA miała być centrum/podmiotem (zamiast Twojego uwielbiania, które rodzi Twoje przyjemności) to albo byś uznał, że ta akurat nie pasuje do Twojego wzorca i się wycofał, albo nie miałbyś tych problemów, przeszedłbyś lekko ponad nimi. Wystarczy jednak, że Cię kręci i nie potrafisz odpuścić, choć nie pasuje do Twojego wzorca (osobiście obawiam się, że przy każdej znajdziesz coś, co Cię będzie wkurzać).
Nie. Ona działa na mnie jak balsam. Okazuje mi bardzo ciepłe uczucia, daje mi do zrozumienia cały czas, że mnie kocha. Z jednej strony wiem, że mówi prawdę ale z drugiej myślę sobie, że pewnie podświadomie kocha poprzedniego... a ja jestem tylko jakimś pocieszeniem, kimś do kogo może się przytulić, pogłaskać. Po prostu jest tak słaba, że musi ciągle przenosić na kogoś swoje uczucia. Oto jakie wrażenie mi towarzyszy gdy z nią przebywam, jednocześnie jednak czuję się złagodzony.
>> Póki co doszedłem do tego, że boję się zbliżenia emocjonalnego a z drugiej strony go pragnę. Gdy między mną a nią zaczęło się robić coraz goręcej, po prostu postanowiłem wylać jej i sobie na głowę kubeł zimnej wody, (myślałem ,,pochodź z nią trochę, z czasem znajdziesz inną''). Straszne, co? >Boisz się i masz kompleksy. Wylałeś kubeł zimnej wody, jak to nazwałeś, bo tchórzysz, albo podświadomie czujesz, że się nie nadajesz, nie dasz rady. Zbliżenia emocjonalnego pragniesz, to normalne, a z drugiej strony się go boisz. Pewnie jeszcze tłumisz agresję. Do psychologa. Ale już. Moją agresję i poczucie niższości przeradzam w wyższość.
|
|
| |  | darkside (7775 punktów) (zablokowany) | >Nie. Ona działa na mnie jak balsam. Okazuje mi bardzo ciepłe uczucia, daje mi do zrozumienia cały czas, że mnie kocha. Z jednej strony wiem, że mówi prawdę ale z drugiej myślę sobie, że pewnie podświadomie kocha poprzedniego... a ja jestem tylko jakimś pocieszeniem, kimś do kogo może się przytulić, pogłaskać. Po prostu jest tak słaba, że musi ciągle przenosić na kogoś swoje uczucia. Oto jakie wrażenie mi towarzyszy gdy z nią przebywam, jednocześnie jednak czuję się złagodzony.
Obawiasz sie tego, że może się okazać, że jesteś w zastępstwie? Zamiast? Na zasadzie lepszy rydz niż nic?
|
|
| | |  | | TylkoPytam (80 punktów) |
>Obawiasz sie tego, że może się okazać, że jesteś w zastępstwie? Zamiast? Na zasadzie lepszy rydz niż nic?
Powiem tak: ona jest bardzo atrakcyjną dziewczyną i przykuwa uwagę mężczyzn zawsze gdy się kręcimy po mieście, parku itd. Ma swoje zasady, tzn. nie uprawia seksu z kimś kogo nie kocha. Pozwoliła mi zbliżyć się do siebie. To coś znaczy. Mam jednak wrażenie, że ona na siłę poszukuje kogoś kogo mogłaby pokochać. Chodzi o to, że jest tylu facetów, których mogłaby mieć, którzy mogliby ją mieć... czuję się nieco zagrożony i czuję się również jak ktoś chwilowy.
|
|
| | | |  | darkside (7775 punktów) (zablokowany) | > Mam jednak wrażenie, że ona na siłę poszukuje kogoś kogo mogłaby pokochać. Chodzi o to, że jest tylu facetów, których mogłaby mieć, którzy mogliby ją mieć... czuję się nieco zagrożony i czuję się również jak ktoś chwilowy.
Skąd to wrażenie? Widoczne przesłanki, może nieokreślona intuicja czy Twoje kompleksy, lęki przed porzuceniem, zranieniem?
|
|
| | | | |  | | TylkoPytam (80 punktów) |
>Skąd to wrażenie? Widoczne przesłanki, może nieokreślona intuicja czy Twoje kompleksy, lęki przed porzuceniem, zranieniem?
Myślę, że to kompleksy i lęk przed odrzuceniem i zranieniem.
|
|
| | | | | |  | 3 na 3 darkside (7775 punktów) (zablokowany) | >>Skąd to wrażenie? Widoczne przesłanki, może nieokreślona intuicja czy Twoje kompleksy, lęki przed porzuceniem, zranieniem? > Myślę, że to kompleksy i lęk przed odrzuceniem i zranieniem.
Masz dwa problemy. Oba wynikają z kompleksów.
Pierwszy powinien Ci przejść, kiedy na poważnie i regularnie zaczniesz z seksem. Stawiam, że wściekanie się na byłych wynika z obaw, bo boisz się porównań (z dziewicą nie miałbyś takich problemów), w których będziesz gorszy od poprzedników, a pieprzenie o czystości, nienaruszalności i tylkotwojości to podświadoma ściema przed samym sobą. Utajasz przed sobą swój problem, obarczając winą dziewczynę. Jeśli tak, to pół biedy. Może się z czasem dowartościujesz i staniesz na nogi. Może.
Drugi jest poważniejszy. Lęk przed odrzuceniem, zranieniem. Na to też jest najlepsze doświadczenie, bo co Cię nie zabije, to Cię wzmocni, ale jak się doświadczenia nie ma, to nie pozostaje nic innego, jak przepracować myśl, że życie to taka bestyja, która niczego nie gwarantuje na zawsze. Taki tu wszystko ma charakter, że można stracić cokolwiek, a nawet i wszystko, w jednej chwili. I z tym najlepiej spróbować się zmierzyć w swojej głowie i przyjąć to do wiadomości ufając, że generalnie będzie o.k. Ludzie codziennie muszą się mierzyć z najstraszniejszymi konsekwencjami uczestnictwa w życiu i świecie i w większość odnajdują siłę, by przez to przejść. Warto to sobie w głowie przepracować, ale trudno być wystarczająco przygotowanym, bo to i tak przeważnie zaskakuje i niesie realne cierpienie. Ale cierpienie, utrata, kres należą do istoty życia, a człowiek powinien umieć sie z tym mierzyć, bo chowanie się i udawanie, że tego nie ma i nas nie dotyczy, nie ma sensu i ma zwykle wzmocnione skutki. Na nic nie ma gwarancji, po prostu życie. Więc nie jęcz, tylko bierz się do roboty, do życia. A co ma być, to będzie.
P.S. Daruj sobie tą cyniczną maskę, która czasami wkładasz, żeby się wzmocnić, dowartościować. Nię tedy droga. Dowartościuj się swoją wypracowaną, autentyczną siłą, a nie taką maską, bo to wygląda beznadziejnie, nadmuchany, póki co, tygrysku. Pssssssssssssssssssss
|
|
 | 12 na 12 | Meretseger (61860 punktów) | >Nawet teraz myślę sobie: poligamia wydaje się być naturalna, więc znajdę jeszcze z 1-2 partnerki i rozłożę uczucia na całą trójkę. Wtedy nie bedzie takiego bólu a ja bedę górował". zastanawiam się, czy to jeszcze neuroza, czy już psychoza. Czy ty sam siebie czytasz? Nie łaź po forach internetowych, tylko idź do prawdziwego, żywego psychologa i opowiedz mu to, co nam tutaj, zanim kogoś skrzywdzisz. Zmartwię cię - to będzie długie leczenie. Ale konieczne, jeśli chcesz kiedyś żyć jak normalny człowiek, a nie kłębek kompleksów, wygórowanych ambicji, niepohamowanej agresji i księżycowych wymagań.
|
|
|  | | TylkoPytam (80 punktów) | >>Nawet teraz myślę sobie: poligamia wydaje się być naturalna, więc znajdę jeszcze z 1-2 partnerki i rozłożę uczucia na całą trójkę. Wtedy nie bedzie takiego bólu a ja bedę górował". >zastanawiam się, czy to jeszcze neuroza, czy już psychoza. Czy ty sam siebie czytasz? Nie łaź po forach internetowych, tylko idź do prawdziwego, żywego psychologa i opowiedz mu to, co nam tutaj, zanim kogoś skrzywdzisz. Zmartwię cię - to będzie długie leczenie. Ale konieczne, jeśli chcesz kiedyś żyć jak normalny człowiek, a nie kłębek kompleksów, wygórowanych ambicji, niepohamowanej agresji i księżycowych wymagań.
Niestety, nie mam pieniędzy na leczenie na psychologa. Poprzedni któremu płaciłem wyciągnął ode mnie tylko trochę kasę i nic nie dał w zamian. Do drugiego psycho chodziłem na darmowe wizyty jednak były one niezwykle rzadkie (nawet 1 w miesiącu), trwały jakieś 15 minut, i zawsze musiałem wszystko zaczynać od nowa. Być może jestem już bliski psychozy, nie wiem, będę musiał wybrać się na badania w tym kierunku. Ostatnie (gdzieś z marca) wykluczyły to.
BTW. uważasz, że pomysł z poligamią jest zły czy tylko potrzeba górowania?
|
|
| |  | 6 na 6 | Ania. (14138 punktów) | >Niestety, nie mam pieniędzy na leczenie na psychologa. Poprzedni któremu płaciłem wyciągnął ode mnie tylko trochę kasę i nic nie dał w zamian. Psychologia to taka dziwna dziedzina, że daje tyle, ile zdecydujesz się wziąć. Nikt nie zmieni twojego życia na siłę, wbrew twojej woli.
> Do drugiego psycho chodziłem na darmowe wizyty jednak były one niezwykle rzadkie (nawet 1 w miesiącu), trwały jakieś 15 minut, i zawsze musiałem wszystko zaczynać od nowa. Być może jestem już bliski psychozy, nie wiem, będę musiał wybrać się na badania w tym kierunku. Ostatnie (gdzieś z marca) wykluczyły to. Jakie to były badania? Z ciekawości pytam, bo pierwsze słyszę, żeby psychozę diagnozowali badaniami.
|
|
| | |  | | TylkoPytam (80 punktów) |
>Jakie to były badania? >Z ciekawości pytam, bo pierwsze słyszę, żeby psychozę diagnozowali badaniami.
Wywiad i test osobowości. Diagnoza postawiona po 4 spotkaniach.
|
|
| | | |  | 4 na 4 | Ania. (14138 punktów) | >>Jakie to były badania? >>Z ciekawości pytam, bo pierwsze słyszę, żeby psychozę diagnozowali badaniami. > Wywiad i test osobowości. Diagnoza postawiona po 4 spotkaniach. Aaa, czyli klasyk. Pocieszę cię - to niewiele znaczy. Problemy psychiczne mogą oscylować, nasilać się i słabnąć. Sam piszesz o OCD, to wystarczy. OCD to poważna sprawa, ona powinna nie tylko wiedzieć o tym, ale i znać twoje emocje. Powinna mieć możliwość decyzji, czy pakuje się w to, czy nie. Jeśli spróbuje, powinieneś ją docenić. Nie jesteś stabilny, masz wyraźne problemy osobowościowe, a raczej psychiczne, wymagasz prawdopodobnie porządnego leczenia. Problem nie zniknie sam, a jeśli nawet zmienisz partnerkę na dziewicę, to wróci w postaci innej obsesji.
|
|
| | | | |  | | TylkoPytam (80 punktów) | > >>Jakie to były badania?> >>Z ciekawości pytam, bo pierwsze słyszę, żeby psychozę diagnozowali badaniami.> > Wywiad i test osobowości. Diagnoza postawiona po 4 spotkaniach.> Aaa, czyli klasyk.> Pocieszę cię - to niewiele znaczy. Problemy psychiczne mogą oscylować, nasilać się i słabnąć.> Sam piszesz o OCD, to wystarczy. OCD to poważna sprawa, ona powinna nie tylko wiedzieć o tym, ale i znać twoje emocje. Powinna mieć możliwość decyzji, czy pakuje się w to, czy nie. Jeśli spróbuje, powinieneś ją docenić.> Nie jesteś stabilny, masz wyraźne problemy osobowościowe, a raczej psychiczne, wymagasz prawdopodobnie porządnego leczenia. Problem nie zniknie sam, a jeśli nawet zmienisz partnerkę na dziewicę, to wróci w postaci innej obsesji. Tak, problem wróci. Wiem to stąd, że oblałem studia bo zacząłem skupiac się na chorobach (hipochondria) zamiast na nauce. Taki mechanizm obronny. Nie powiem jej jeszcze o tym, bo boję się, że mnie odrzuci a ja jeszcze bardziej się pogrożę i jeszcze potężniejsze negatywne emocje zaczną kłębić się w moim wnętrzu. Ostatecznie zostanę jakimś Lordem Sithów
|
|
| | | | | |  | 5 na 5 | Elka I Ponura (7473 punktów) | > Tak, problem wróci. Wiem to stąd, że oblałem studia bo zacząłem skupiac się na chorobach (hipochondria) zamiast na nauce. Taki mechanizm obronny. Nie powiem jej jeszcze o tym, bo boję się, że mnie odrzuci a ja jeszcze bardziej się pogrożę i jeszcze potężniejsze negatywne emocje zaczną kłębić się w moim wnętrzu.Nie baw się w chodzenie po psychologach. Wyszukaj najlepszego psychiatrę w okolicy (który pracuje w lokalnym szpitalu, najlepiej jako zastępca ordynatora oddziału, oni najczęściej są najlepszymi praktykami i mają najwięcej do powiedzenia - ordynatorzy mają za dużo roboty z papierkami, żeby się aktywnie zajmować pacjentem), zapłać mu za jedną-dwie wizyty i daj mu się położyć na pełne, trzy-cztero tygodniowe obserwacje w szpitalu. Będziesz miał codzienny kontakt z psychologiem klinicznym, ze swoim psychiatrą i wyjdziesz z sensowną oceną, umówionymi spotkaniami na NFZ, dopasowanymi lekami i schematem leczenia w jednej teczce. Tylko prawdziwe, intensywne badania będą w stanie ci powiedzieć, czy masz problem do terapii psychologicznej, czy farmakologii i psychiatry. I, żeby było jasne, intensywnych zaburzeń typu psychoza nie zdiagnozuje ci psycholog, bo oni nie od tego są. Od oceny ostrych stanów i ich leczenia są psychiatrzy. Może być tak, że psycholog cię tylko zbada i oceni (od tego są), a leczyć cię będzie - z sukcesem, aktywnie i z sensem - psychiatra, bo tego właśnie potrzebujesz. Albo, jeśli tak właśnie będzie, dostaniesz ocenę od wszystkich dostępnych specjalistów i będziesz miał właśnie terapię z psychologiem - ale z psychologiem klinicznym, odpowiedzialnym, monitorowanym lekarzem, który ma kontakt z najnowszą wiedzą i doświadczenie. Ja ci to mówię, zdiagnozowany i leczony przypadek anankastyczny  Nie bój się pójść na takie leczenie. Jak złamiesz nogę, to będziesz potrzebował chirurga, a nie kręgarza. Jak masz połamaną psychikę, to potrzebujesz odpowiedniego lekarza, a nie dobranego na ślepo terapeuty. Wiesz, nie ma co się męczyć piciem ziółek za koszmarną kasę jak człowiek ma ostrą chorobę wrzodową, tego typu sytuacja. Ktoś cię wreszcie kompetentnie zbada i zacznie leczyć, a nie się będziesz męczył do końca życia. Może to kwestia terapii na kilka lat, a może tylko leków przeciwlękowych i będzie po sprawie, skąd wiesz?  > Ostatecznie zostanę jakimś Lordem Sithów  Nie liczyłabym. Sithowie mogą być intensywni i zaburzeni, ale od nich wymaga się rzeczy, których ty nie miałbyś siły zrobić. Szczególnie jeśli chodzi o zdobycie tytułu Lorda. Totalna fanatyczka SW ci to mówi, należąca do Sith Chapter 
Atheism is a non-prophet organization. George Carlin
|
|
| | | | | | |  | | TylkoPytam (80 punktów) |
> Nie baw się w chodzenie po psychologach. Wyszukaj najlepszego psychiatrę w okolicy (który pracuje w lokalnym szpitalu, najlepiej jako zastępca ordynatora oddziału, oni najczęściej są najlepszymi praktykami i mają najwięcej do powiedzenia - ordynatorzy mają za dużo roboty z papierkami, żeby się aktywnie zajmować pacjentem), zapłać mu za jedną-dwie wizyty i daj mu się położyć na pełne, trzy-cztero tygodniowe obserwacje w szpitalu. Będziesz miał codzienny kontakt z psychologiem klinicznym, ze swoim psychiatrą i wyjdziesz z sensowną oceną, umówionymi spotkaniami na NFZ, dopasowanymi lekami i schematem leczenia w jednej teczce. Tylko prawdziwe, intensywne badania będą w stanie ci powiedzieć, czy masz problem do terapii psychologicznej, czy farmakologii i psychiatry. I, żeby było jasne, intensywnych zaburzeń typu psychoza nie zdiagnozuje ci psycholog, bo oni nie od tego są. Od oceny ostrych stanów i ich leczenia są psychiatrzy. Może być tak, że psycholog cię tylko zbada i oceni (od tego są), a leczyć cię będzie - z sukcesem, aktywnie i z sensem - psychiatra, bo tego właśnie potrzebujesz. Albo, jeśli tak właśnie będzie, dostaniesz ocenę od wszystkich dostępnych specjalistów i będziesz miał właśnie terapię z psychologiem - ale z psychologiem klinicznym, odpowiedzialnym, monitorowanym lekarzem, który ma kontakt z najnowszą wiedzą i doświadczenie. Ja ci to mówię, zdiagnozowany i leczony przypadek anankastyczny  > Nie bój się pójść na takie leczenie. Jak złamiesz nogę, to będziesz potrzebował chirurga, a nie kręgarza. Jak masz połamaną psychikę, to potrzebujesz odpowiedniego lekarza, a nie dobranego na ślepo terapeuty. Wiesz, nie ma co się męczyć piciem ziółek za koszmarną kasę jak człowiek ma ostrą chorobę wrzodową, tego typu sytuacja. Ktoś cię wreszcie kompetentnie zbada i zacznie leczyć, a nie się będziesz męczył do końca życia. Może to kwestia terapii na kilka lat, a może tylko leków przeciwlękowych i będzie po sprawie, skąd wiesz?  Byłem też na jednej wizycie u psychiatry oraz wielu u neurologa i cała czwórka (psycholog, psychoterapeuta, psychiatra, neurolog) stwierdzili, że to nerwica natręctw. Biorę leki, różne mam już za sobą, ale bez terapii nie za bardzo pomagają... Zobaczymy, póki co od kilku dni biorę się za siebie. > Nie liczyłabym. Sithowie mogą być intensywni i zaburzeni, ale od nich wymaga się rzeczy, których ty nie miałbyś siły zrobić. Szczególnie jeśli chodzi o zdobycie tytułu Lorda. Totalna fanatyczka SW ci to mówi, należąca do Sith Chapter  Na przykład czego? Darth Bane był Sithem ze smutną przeszłością, i przez jakiś czas był słaby.. dopiero później otworzył się na Ciemną Stronę! Czytałem trylogię Mod: Kasuj, proszę, zbędne cytowania.
|
|
| |  | 9 na 9 | Meretseger (61860 punktów) |
>BTW. uważasz, że pomysł z poligamią jest zły czy tylko potrzeba górowania? Jeśli chodzi o poligamię, to zależy od Twoich partnerek. Jak im to będzie odpowiadało, to co mnie to obchodzi. Ale musisz być uczciwy i poinformować każdą z nich, że ma dwie konkurentki, a nie latać cichaczem od jednej do drugiej. Jak się zgodzą na taki układ, to ich problem, nie mój. Ślubu z nimi wszystkimi nie weźmiesz, bo to niedozwolone prawem. Zaś co do potrzeby górowania... to nie jest zbytnio zdrowa, szczególnie w stosunku do ludzi. Niewolnictwo także jest zakazane. Jeśli lubisz rządzić, kup sobie psa. On będzie wykonywał Twoje polecenia, kładł się, wstawał i aportował na komendę. Ale w zamian też musisz mu coś dać - miłość i opiekę. To oznacza regularne karmienie, wychodzenie na spacery ze 3-4 razy dziennie, wizyty u weterynarza, głaskanie, zabawę. Kilkanaście lat odpowiedzialności. Podołasz? O wizytach u psychologa napisała już Ania - trzeba chcieć. Jak się na wstępie nastawisz na "nie", to nic z tego nie będzie.
|
|
 | 4 na 4 | Miły (925 punktów) |
Psycholog napisał bardzo mądrze i konkretnie po męsku. Zostaw ją, bo tylko zrobisz jej krzywdę. Sam nie wiesz czego chcesz. Po Twoich wypowiedziach wnioskuje, że jeszcze nie dojrzałeś do związku- i w tym miejscu podkreślam, nie piszę tego kpiarsko, najwidoczniej musisz coś w sobie zmienić, żeby dojrzeć do pewnych rzeczach. Bywa, ludzie dojrzewają w różnych sprawach szybciej i później. Poza tym nie rozumiesz chyba paru prostych prawd życiowych -żaden człowiek nie jest niczyją własnością -w każdej chwili, pewne związki, przyjaźnie, mogą się skończyć jeśli coś pójdzie nie tak -każdy z nas popełnia błędy i ma do nich prawo Ty za to chciałbyś, żeby ta kobieta była na Twoją własność na zawsze i była w ogóle z kryształu- dziewica itd. Co się tyczy dziewicy, to że ktoś kto nie ma w ogóle doświadczenia z kobietami, szuka dziewicy na siłę, na logikę mądre nie jest. Dziewica nie wie jak co robić, kompletnie nic. Prawiczek to samo. Lepiej jednak jak jedna strona jest bardziej doświadczona- myślę, że to jest z korzyścią dla obydwu stron. Totalnie nie rozumiem twojej definicji szmaty  Jestem w stanie zrozumieć, że np. studentka, która wyrachowanie zarabia na sponsoringu, seksie itd bo nie chce jej się normalnie pracować zasługuje na to miano, ale panna, która miała tylko 2 partnerów? Wysiadam człowieku. Jesteś bardzo okrutny wobec swojej panny. Co więcej jesteś totalnym egocentrykiem, niestety ale sam dałeś mi powód by tak Cię nazywać przez to co napisałeś o poligamii > Nawet teraz myślę sobie: poligamia wydaje się być naturalna, więc znajdę jeszcze z 1-2 partnerki i rozłożę uczucia na całą trójkę. Wtedy nie będzie takiego bólu a ja bedę górował".Tobie chodzi tylko o Ciebie, o to by sobie zrobić dobrze. Tak o to ci chodzi, ty nie kochasz tej dziewczyny, ty kochasz robić sobie dobrze-a te nieszczęsna panna jest twoim narzędziem do tego robienia sobie dobrze. Piszesz tylko o sobie tylko ty, tylko twoje dobro, twój komfort, twoje złagodzenie wielkiego bólu. Liczy się tylko to, że ty byś górował w poligamii a nawet przez chwile nie zastanawiasz się, że panna mogłaby bardzo zle czuć się w takim układzie... Szkoda mi jej.
|
|
6 na 6 | Ania. (14138 punktów) | Wybacz, ale może to ty nie zasługujesz na nią.
To absurdalne, że w XXI wieku dziewictwo ma dla dorosłego faceta znaczenie. A co ma robić - czekać do ślubu? Ja rozumiem jeszcze obawy, gdyby partnerów miała dziesiątki, ale w tej sytuacji to normalna, zdrowa baba jest!
Lepiej nie zawracaj jej ogona, bo tylko sprawisz jej przykrości i ból. A nie zasługuje na to, na pewno nie dlatego, że była dorosła i żyła normalnie, zanim ty do tego dojrzałeś. Tak więc myśl dalej o jej byłych i daj sobie spokój, ona sobie ułoży życie z kimś, kto nie ma takich dziecięcych obsesji, a ty... to twój problem.
|
|
 | | TylkoPytam (80 punktów) | > Wybacz, ale może to ty nie zasługujesz na nią.> To absurdalne, że w XXI wieku dziewictwo ma dla dorosłego faceta znaczenie.> A co ma robić - czekać do ślubu? Ja rozumiem jeszcze obawy, gdyby partnerów miała dziesiątki, ale w tej sytuacji to normalna, zdrowa baba jest!> Lepiej nie zawracaj jej ogona, bo tylko sprawisz jej przykrości i ból. A nie zasługuje na to, na pewno nie dlatego, że była dorosła i żyła normalnie, zanim ty do tego dojrzałeś.> Tak więc myśl dalej o jej byłych i daj sobie spokój, ona sobie ułoży życie z kimś, kto nie ma takich dziecięcych obsesji, a ty... to twój problem. Zabawne: wiem, że masz absolutną rację, ale moje ego dyszy z wściekłości
|
|
|  | 1 na 1 | Ania. (14138 punktów) | > Zabawne: wiem, że masz absolutną rację, ale moje ego dyszy z wściekłości  Może to dobrze  Jedyną szansą dla ciebie jest poukładanie sobie spraw w głowie. Jeśli tego nie zrobisz, zmiażdżysz ją, bo ona przeszłości nie zmieni.
|
|
| |  | | TylkoPytam (80 punktów) | > > Zabawne: wiem, że masz absolutną rację, ale moje ego dyszy z wściekłości  > Może to dobrze  > Jedyną szansą dla ciebie jest poukładanie sobie spraw w głowie.> Jeśli tego nie zrobisz, zmiażdżysz ją, bo ona przeszłości nie zmieni.> Moje wyalienowanie, które miało miejsce w dzieciństwie i wieku nastoletnim nie pozwoliło mi doświadczać tego za co wszyscy się brali. Imprezy, dziewczyny itd. Teraz czuję złość i zazdrość i obwiniam wszystkich za to, że są w czymś lepsi, że przeżyli coś czego ja nie, albo po prostu wmawiam sobie, że w życiu nie doświadczą tyle ile ja w przyszłości.
|
|
| | |  | 1 na 1 | Ania. (14138 punktów) | > Moje wyalienowanie, które miało miejsce w dzieciństwie i wieku nastoletnim nie pozwoliło mi doświadczać tego za co wszyscy się brali. Imprezy, dziewczyny itd. Teraz czuję złość i zazdrość i obwiniam wszystkich za to, że są w czymś lepsi, że przeżyli coś czego ja nie, Rozumiem, ale to nie ich wina, że żyli. Z drugiej strony na tym świat się nie kończy, żyjemy dalej.
>albo po prostu wmawiam sobie, że w życiu nie doświadczą tyle ile ja w przyszłości. Hmm... nadal - masz takie opcje: * będziesz nadal pozwalał sobie na takie myśli, w końcu skrzywdzisz ją, odejdzie. Zostaniesz sam. * zajmiesz się przeżywaniem wszystkiego, nabierzesz doświadczenia, myśli pewnie same odejdą, bo będziesz miał własną przeszłość. Pytanie, czy z nią. Może nie teraz, ale za jakiś czas? A może wcale, spotkasz pewnie inne osoby. * uporasz się z myślami, będąc z nią. Kiepsko to widzę.
Nie wiem, czy nie najlepsze jest wyjście 2.
Szczerze mówiąc pachnie mi to podobnie do mojego pierwszego poważnego, i bardzo toksycznego związku (był pierwszy dla nas obojga). Jad ma rację, wtedy właśnie opowiada się takie dyrdymałki. Najlepszym wyjściem dla obojga jest wtedy rozstanie i układanie sobie życia osobno.
|
|
| | | |  | | TylkoPytam (80 punktów) | >nadal - masz takie opcje: >* będziesz nadal pozwalał sobie na takie myśli, w końcu skrzywdzisz ją, odejdzie. Zostaniesz sam. >* zajmiesz się przeżywaniem wszystkiego, nabierzesz doświadczenia, myśli pewnie same odejdą, bo będziesz miał własną przeszłość. Pytanie, czy z nią. Może nie teraz, ale za jakiś czas? A może wcale, spotkasz pewnie inne osoby. >* uporasz się z myślami, będąc z nią. Kiepsko to widzę. >Nie wiem, czy nie najlepsze jest wyjście 2. >Szczerze mówiąc pachnie mi to podobnie do mojego pierwszego poważnego, i bardzo toksycznego związku (był pierwszy dla nas obojga). Jad ma rację, wtedy właśnie opowiada się takie dyrdymałki. Najlepszym wyjściem dla obojga jest wtedy rozstanie i układanie sobie życia osobno. > Wybiorę wyjście nr. 3, dlatego bo inaczej będę stał w miejscu. Muszę stawić czoła moim kompleksom a najlepiej robić to gdy są one aktywne cały czass i dają o sobie znac. Jeśli od niej odejdę, za jakiś czas się unormuję i pojawi się złudzenie normalności. Rozwój albo śmierć jak to powiedział Darwin.
|
|
| | | | |  | | Ania. (14138 punktów) | > Wybiorę wyjście nr. 3, dlatego bo inaczej będę stał w miejscu. Muszę stawić czoła moim kompleksom a najlepiej robić to gdy są one aktywne cały czass i dają o sobie znac. Jeśli od niej odejdę, za jakiś czas się unormuję i pojawi się złudzenie normalności. Rozwój albo śmierć jak to powiedział Darwin. Mam koleżankę, która wspierała się przy OCD lekami. Dość skutecznie.
|
|
| | | | | |  | | TylkoPytam (80 punktów) | >> Wybiorę wyjście nr. 3, dlatego bo inaczej będę stał w miejscu. Muszę stawić czoła moim kompleksom a najlepiej robić to gdy są one aktywne cały czass i dają o sobie znac. Jeśli od niej odejdę, za jakiś czas się unormuję i pojawi się złudzenie normalności. Rozwój albo śmierć jak to powiedział Darwin. >Mam koleżankę, która wspierała się przy OCD lekami. Dość skutecznie. >
Też się wspieram, ale skutek jest taki, że mam trochę więcej energii. Nic specjalnego.
|
|
| | | | | |  | | TylkoPytam (80 punktów) | >Mam koleżankę, która wspierała się przy OCD lekami. Dość skutecznie. >
BTW. też mam koleżankę, która wspiera się lekami już od 10 lat... teraz ma 29! Nie ma pracy, mieszka z mamą, i cały czas użala się nad sobą. Świruje przez swoje myśli i skupia się tylko na sobie, na swojej chorobie. Od jakiegoś czasu chodzi do psycho, ale ledwo jej pomaga... Ona, oraz mój ojciec-alkoholik (którego alkohol pogrążył) to dwie zaburzone osoby na których błędach wiele się nauczyłem. Po pierwsze sam muszę sobie pomóc.
|
|
| | | | | | |  | | Ania. (14138 punktów) | >>Mam koleżankę, która wspierała się przy OCD lekami. Dość skutecznie. >> > BTW. też mam koleżankę, która wspiera się lekami już od 10 lat... teraz ma 29! Nie ma pracy, mieszka z mamą, i cały czas użala się nad sobą. Świruje przez swoje myśli i skupia się tylko na sobie, na swojej chorobie. Od jakiegoś czasu chodzi do psycho, ale ledwo jej pomaga... Ona, oraz mój ojciec-alkoholik (którego alkohol pogrążył) to dwie zaburzone osoby na których błędach wiele się nauczyłem. Po pierwsze sam muszę sobie pomóc. A ta moja przeciwnie. Ma męża, doktorat, pracę na uczelni.Jak widać, da się. Nie użala się nad sobą, chociaż właśnie teraz, kiedy ją poznałam jest ciężko - próbuje właśnie żyć bez leków i natręctwa wróciły. Jeśli nie ogarnie się, wróci do leków.
|
|
5 na 5 darkside (7775 punktów) (zablokowany) | >Gdy dowiedziałem się o jej historii seksualnej poczułem niewysławialną złość i pogardę. W moich >oczach była wręcz...no sami wiecie kim. Nie mogłem sobie wyobrazić jak kocha się z innymi >mężczyznami, jak oni dają jej miłość, przyjemność... Zacząłem wmawiać sobie, że nie zasłużyła na >mnie a ja zasługuję tylko na dziewicę, nie skażoną dotykiem innego mężczyzny.
> Jak oceniacie tą sytuację? Proszę o jakąś konkretną radę; jak mógłbym poradzić sobie z takimi >emocjami i takim sposobem myślenia? Czy można nieco rozpuścić takie emocje jak zazdrość, zawiść czy >samolubstwo? Zależy mi na niej, ale jednocześnie drażni mnie jej przeszłość...
Masz radę do tych zielonych cytatów: Pytasz, co powinieneś zrobić? Przyjąć do wiadomości, że coś jest u Ciebie nie tak, postarać się zrozumieć dlaczego i dokonać korekty. Wiem, że to nie jest proste, ale spróbuję Ci coś ze swojej strony podpowiedzieć. Człowiek nie żyje w próżni, tylko w określonych warunkach, które mają na niego wpływ. Wszyscy jesteśmy pod rozmaitymi wpływami, a do tego wychodzimy w świat z naszymi uwarunkowaniami biologicznymi, które nami kierują. Znakomity wpływ na nas ma język, to za jego pomocą układamy sobie narracje-opowieści o świecie, życiu i człowieku. Wszystko co nas otacza próbujemy, jakoś zorganizować, opanować, poukładać. To nam daje wewnętrzną siłę, poczucie ładu i bezpieczeństwa. Cała sieć mniejszych czy większych narracji dotycząca całego spektrum zjawisk i problemów, mocno determinuje to kim i jacy jesteśmy. Żyjemy tutaj, gdzie żyjemy, w takiej, a nie innej kulturze, z takimi, a nie innymi ludźmi. Mnie teraz konkretnie interesuje postrzeganie drugiego człowieka, które u Ciebie jest cokolwiek nieszczęśliwe. Narracja w jakiej w Polsce funkcjonujemy (wiadomo z czego głównie pochodząca) sprzyja prostemu, schematycznemu, dualistycznemu kwalifikowaniu drugiego człowieka. A więc mamy zestawienia: zły-dobry, słuszny-niesłuszny, moralny-niemoralny, grzeszny-niegrzeszny, prawdziwy-nieprawdziwy, właściwy-niewłaściwy itd., itp., we wszystkich odmianach. Taka sieć operacyjna, w której uczymy się rozpoznawać i opisywać drugiego człowieka. Tworzymy dobry, prawdziwy ,słuszny ,moralny, właściwy, a nawet miły Bogu model człowieczeństwa, model uczestnictwa w świecie, życiu, małżeństwie, związku, w czymkolwiek. Miły nam, który uważamy za słuszny, dobry, najlepiej gdyby powszechnie obowiązujący. Malujemy własne wizje, wyobrażenia, popędy, projektujemy to na innych, tego od nich oczekując i w zależności od spełniania tego wszystkiego, tak innych oceniamy. Tu już można powoli przewidywać co się stanie i co się najczęściej niestety dzieje, kiedy dwoje takich ludzi zapragnie wejścia w bliższą relację, albo przynajmniej jedno z nich. Bo zestawy/wyobrażenia/modele nigdy nie są identyczne. A im bardziej model szczegółowy, tym większe pole nieuniknionego konfliktu. Owocuje to tzw. "docieraniem się" z różnymi skutkami. Dlatego "kultura" (cudzysłów celowy) katolicka jest szkodliwą narracją, rodzącą konflikty, dyskryminację, piętnowanie i problemy takie jak Twój. Masz model, do którego kręcąca Cię dziewczyna JUŻ przynajmniej po części, nie pasuje. Co można zrobić? Można odrzucić dziewczynę i poszukać innej, ale to raczej niewiele zmieni. Następna też Ci tu czy tam podpadnie. Można zmienić podejście do kobiet albo i nawet się całkowicie wycofać. Można. Ale chyba tego do końca nie chcesz. Możesz przewartościować model, zastanowić sie nad swoimi wyobrażeniami, poczytać to i tamto, popytać tu i ówdzie, przedyskutować, przmyśleć i może zmienić podejscie tu czy tam, do tego czy tamtego. To trudne i raczej małoefektywne. Ja bym zrobił inaczej, poszedł jeszcze radykalniej. Zmienił narrację na taką, w której drugi człowiek i moje spotkanie z nim ukaże się na zupełnie nowej płaszczyźnie. Narracja idealistyczna bowiem - w tym chrzescijańska - w tym katolicka - to wyjątkowo głupi, zakłamany, szkodliwy, nieefektywny model budowania relacji z drugim człowiekiem. Który dotyka również ludzi niereligijnych, ale nieświadomie czerpiących z tegoż wiele inspiracji. Jak zmienić taką narrację? Spotkać sie z drugim człowiekiem inaczej, nie na tych dotychczasowych warunkach. Ty spotykasz się z dziewczyną, ale jest między wami też ten trzeci. Czyli, twój stworzony przez Ciebie model, który usiłujesz na nią przerzucić, w nią wdrukować. Ale nie chodzi Ci o nią (poza biologią, hormonkami, błogością, przyjemnością, pozytywnymi emocjami) tylko o urzeczywistnienie swojego modelu. To Ci się nie uda, chyba, że ją całkowicie ubezwłasnowolnisz, zdominujesz. Nie interesuje Cię kim ona jest (poza dostarczycielką "zakochania"), nie widzisz jej, nie poznajesz i nie doświadczasz innego człowieka, w tym czym jest, w jego odrębnej istocie. Ona Cię nie intersuje, bo chcesz swojego modelu, który w Twoim najgłębszym przekonaniu jest dobry, właściwy, idelany. Jeżeli wejdzisz w związek, to prawdopodobnie szybko będziesz chciał nad nią zapanować i stworzyć wedle swojego jedynego słusznego wyobrażenia. Jej konstrukcję zechcesz unieważnić, unicestwić. Nawet jej przeszłość chciałbyś unicestwić i wykreować od nowa, co tym gorzej rokuje na wszystko, co będzie w przyszłości. Co powinieneś zrobić sam ze sobą? Zmienić narrację w jakiej fukcjonuje Twoje postrzeganie Drugiego. Na jaką? Na autentyczne spotkanie z drugim człowiekiem. Z INNYM człowiekiem. Musisz zrozumieć, że każde spotkanie z drugim człowiekiem jest spotkaniem z INNYM człowiekiem. To podstawa. Ty nie masz się spotykać z własnym, szczegółowym, tobie we wszystkim miłym modelem w drugim człowieku, ale z jego odrębnością, innością i NIEZALEŻNOŚCIĄ. Z jego wolnością do samostanowienia i autokreacji. Musisz zdecydowanie odchudzić ten swój model, choć oczywistym jest, że nie wszystko we wszystkich nam pasuje. Mnie i innym też. Ale bez jaj, zestaw ma być "chudy", podstawowy, a nie szczegółowy albo i obłędnie szczegółowy. Im bardziej pozowlisz innym ludziom być sobą, tym będziej Ci łatwiej w relacjach z nimi.
|
|
2 na 2 darkside (7775 punktów) (zablokowany) | Nie szukaj całkowitej tożsamości, pełnej identyfikacji, ale odkrywaj inność, odmienne potrzeby i pragnienia u innych, inne drogi, przygotuj się też na zmiany osobowościowe w trakcie, tak w sobie, jak i u drugiego, bo to nieuniknione. Drugi człowiek, w tym życiowy partner, to jest zawsze inne, nigdy Twoje, samoistne, wolne terytorium, w które Ty jest zaproszony jako gość, a nie dopuszczony jako najeźdźca-uzurpator. Nie jako właściciel. Naucz się widzieć INNEGO, Odmiennego, Różniącego się. Bo to jest prawda o życiu i człowieku. Tacy jesteśmy. A Ty chcesz póki co widzieć w drugiej osobie tylko zwierciadlane odbicie własnych, wymyślonych projektów. Zauważ drugiego człowieka w całej jego krasie, czyli w jego wolności ku szczęśliwej autokreacji wedle niego, w czym możesz uczestniczyć pomagać, podpowiadać, inspirować (nie zarządzać i dominować), bo inaczej nigdy nie osiągniesz spokoju, a kobieta będzie miała przynajmniej ciężko. Bo tak zagłębiając się jeszcze mocniej, tutaj już wcale nie będzie chodziło o zrealizowanie tego właściwego i miłego modelu w Drugim, ale przyjemność czerpaną z władzy, z panowania, z destrukcji jego osobowosci, ze zdominowania. Nawet jak partner będzie chciał skrupulatnie wypełniać Twoje zalecenia i wizje (na co bym specjalnie nie liczył), to i tak to się już nigdy nie skończy. Bo tutaj wcale nie chodzi o ten model sam w sobie i jego zrealizowanie, ale o agresywną, dominującą władczą przyjemność jego narzucania i poczucie panowania. Dlatego najprawdopodobniej zawsze i przy każdej innej kobiecie nie będziesz zadowolony, tylko prędzej czy później posiejesz destrukcję, wzbudzisz w sobie złość, irytację, a nawet agresję i poniżanie, być może nawet przemoc. Bo tak nauczyłeś się funkcjonować, być może "dzięki" domowi rodzinnemu. Spokój, stabilizacja, bezpieczeństwo poprzez zapanowanie, agresję, złość i tego wszystkiego rozładowanie dzięki podporządkowaniu sobie partnerki i najbliższych. Nie idź tą drogą. Idź do psychologa. Albo intensywnie myśl nad sobą i się zmieniaj. Ale fachowiec Ci pomoże, a na pewno nie zaszkodzi. Samo oceń czy warto umieć tak postrzegać drugiego, jak Ci napisałem, osobiście sądzę, że warto, a jak się nauczysz i znajdziesz kogoś podobnego, to myślę, że masz dużą szansę przyzwoicie i fajnie przeżyć z kimś życie. Na razie, raczej ciężko.
I odpowiedz mi na pytanie z komentarza o 15:38
|
|
 | | TylkoPytam (80 punktów) | Absolutnie zgadzam się z tym co napisałeś. Wiesz na czym polega jednak problem? Na problemie z ujarzmieniem mojego zaburzenia. Wyobraź sobie, że cały czas analizujesz jakąś sytuację z różnych punktów widzenia. Każdy z nich nosi różne ładunki emocji. Ostatecznie powstaje w tobier taki emocjonalny rozgardiasz, że możesz mieć nawet myśli samobójcze. Tak jak było ze mną. To nie jest tak, że postanowiłem sobie, że ma być dziewica i już, tylko po prostu to WRACA. Przy OCD masz wrażenie, że 10 myśli przechodzi Ci obok głowy, tylko, że wyłapujesz przyglądasz się tylko jednej. Jednak, jak pisałem, każda myśl zawiera w sobie ładunek. Dziś nie mogłem się uczyć, ponieważ odczuwałem straszny ból psychiczny. Wygląda on tak, że odczuwasz ucisk w brzuchu i mostku i najchetniej to byś wyparował. Do tego pieczenie mieśni, drgawki, chęć słuchania ostrej muzyki... to zawsze wygląda tak samo. Nie myślałem konkretnie o NIEJ, ale latała mi nad głową. Ból był spowodowany NIĄ. Wyszedłem na spacer i zacząłem sobie myśleć: ,,każdy ma prawo być szczęśliwy, ona znalazła kogoś kto ją zawiódł, a ponieważ jest piękną, mądrą dziewczyną, miałem szczęście, że w wieku 21 lat jestem dopiero jej 3 facetem. Zresztą sama mi mówiła, że tamto to już zamkniete rozdziały i teraz czuje coś do mnie''. I wiesz co? Ból zniknął i zastąpił go spokój i radość. Jednak gdy wróciłem do domu... znowu zaczął się BOOM emocjonalny. Nawet teraz gdy piszę o niej czuję ucisk w mostku. Nie mam zamiaru z niej rezygnować, ponieważ byłbym wtedy słaby. Poddałbym się przez moje problemy, a tak mogę się nauczyć walczyć z OCD. Chciałbym jednak poprosić Was o coś: napiszcie mi to co oczywiste: dlaczego to, że chcę b była dziewicą jest irracjonalne. W kilku zdaniach.
|
|
|  | 5 na 5 | Ania. (14138 punktów) | > dlaczego to, że chcę b była dziewicą jest irracjonalne. W kilku zdaniach. Bo dziewictwo w tym wieku wynika chyba z czegoś dziwnego, braku życia osobistego albo dziwactwa Bo młodość ma się wyszumieć, a później ma się człowiek nie zastanawiać, jak to jest, a co inni itd. Bo nie chciałbyś, żeby zdecydowała się na przygody później, w trakcie związku Bo lepiej mieć trochę doświadczenia, to samo nie przychodzi Bo przeszłość nie miała związku z tobą Bo, jeśli wam się nie uda, ty sam będziesz z przeszłością, nie chciałbyś, żeby ktoś cię traktował jako uszkodzonego, przynajmniej nie z tego powodu Bo wiesz, że OCD nie ma logiki, możesz stać godzinę i sprawdzać, czy zakręciłeś kurki z gazu
|
|
| |  | | TylkoPytam (80 punktów) | > Bo dziewictwo w tym wieku wynika chyba z czegoś dziwnego, braku życia osobistego albo dziwactwa Dlaczego? Myślisz, że w tym wieku trzeba już być po? Mam wielu normalnych, otwartych, gadatliwych, towarzyskich znajomych, którzy są prawiczkami/dziewicami i nie płaczą. > Bo młodość ma się wyszumieć, a później ma się człowiek nie zastanawiać, jak to jest, a co inni itd. ,,Wyszumieć'' brzmi jak ,,bzykać ze wszystkim co się da'' > Bo nie chciałbyś, żeby zdecydowała się na przygody później, w trakcie związku Przygody ze mną: ok. > Bo lepiej mieć trochę doświadczenia, to samo nie przychodzi Można je zdobyć później. > Bo przeszłość nie miała związku z tobą Wiem, racja. > Bo, jeśli wam się nie uda, ty sam będziesz z przeszłością, nie chciałbyś, żeby ktoś cię traktował jako uszkodzonego, przynajmniej nie z tego powoduNie rozumiem. > Bo wiesz, że OCD nie ma logiki, możesz stać godzinę i sprawdzać, czy zakręciłeś kurki z gazu Mi obejście całego mieszkania i zakręcanie gazu, upewnienie się czy nigdzie nie leci woda i czy przypadkiem drzwi nie są otwarte (pomimo, że zamykałem) zajmuje góra 5 minut.
|
|
| | |  | 4 na 4 | Ania. (14138 punktów) | > >Bo dziewictwo w tym wieku wynika chyba z czegoś dziwnego, braku życia osobistego albo dziwactwa> Dlaczego? Myślisz, że w tym wieku trzeba już być po? Mam wielu normalnych, otwartych, gadatliwych, towarzyskich znajomych, którzy są prawiczkami/dziewicami i nie płaczą.Nie jesteś najlepszym wyznacznikiem normalności. Dla mnie to dziwne. Dla moich znajomych również. Ba - moja przyjaciółka zerwała z chłopakiem, bo po 3 latach nie chciał skonsumować znajomości. I dobrze zrobiła. > >Bo młodość ma się wyszumieć, a później ma się człowiek nie zastanawiać, jak to jest, a co inni itd.> ,,Wyszumieć'' brzmi jak ,,bzykać ze wszystkim co się da''Nie - brzmi jak "spróbować różnych rzeczy, żeby później nie zastanawiać się nad tym jak to jest, żeby nabrać doświadczenia, dojrzeć" > >Bo nie chciałbyś, żeby zdecydowała się na przygody później, w trakcie związku> Przygody ze mną: ok.Przecież nie znała cię! Tak samo jak ty, jeśli spotkasz tę jedyną za 5 lat, nie znasz jej teraz, więc nie możesz układać życia dla niej. > >Bo lepiej mieć trochę doświadczenia, to samo nie przychodzi> Można je zdobyć później.Czyli wolałbyś, żeby cię zdradzała, szukając doświadczeń? Bo w końcu ty nie jesteś doświadczony! > >Bo przeszłość nie miała związku z tobą> Wiem, racja.> >Bo, jeśli wam się nie uda, ty sam będziesz z przeszłością, nie chciałbyś, żeby ktoś cię traktował jako uszkodzonego, przynajmniej nie z tego powodu> Nie rozumiem.Ano - miałeś z nią jakieś doznania erotyczne. Tak samo inna dziewczyna, za kilka lat, może traktować cię jako zbrukanego, uszkodzonego, niewartego. > >Bo wiesz, że OCD nie ma logiki, możesz stać godzinę i sprawdzać, czy zakręciłeś kurki z gazu> Mi obejście całego mieszkania i zakręcanie gazu, upewnienie się czy nigdzie nie leci woda i czy przypadkiem drzwi nie są otwarte (pomimo, że zamykałem) zajmuje góra 5 minut. Twoje szczęście. Chociaż sama nie wiem co lepsze...
|
|
| | | |  | | TylkoPytam (80 punktów) |
> Czyli wolałbyś, żeby cię zdradzała, szukając doświadczeń?> Bo w końcu ty nie jesteś doświadczony! Gdyby mnie zdradzila dla doświadczeń, raczej nie byłaby dużo warta. Doświadzenia można zdobyć nawet gdy obie osoby są na poziomie 0. Zresztą, nawet nie poznała po mnie, że nie mam doświadczenia  Tygrys ze mnie nioh nioh
|
|
| | | | |  | | Ania. (14138 punktów) | > >Czyli wolałbyś, żeby cię zdradzała, szukając doświadczeń?> >Bo w końcu ty nie jesteś doświadczony!> Gdyby mnie zdradzila dla doświadczeń, raczej nie byłaby dużo warta. Doświadzenia można zdobyć nawet gdy obie osoby są na poziomie 0. Zresztą, nawet nie poznała po mnie, że nie mam doświadczenia Tygrys ze mnie nioh nioh  hmm... raczej trudno... Nigdy nie miałaby pewności, czy w ogóle wiecie co robicie. I zawsze pozostawała by ciekawość, jak to jest z kimś innym. Wylazłoby przy dowolnym kryzysie w związku, a tak - jest mądrzejsza i dojrzalsza. Wie "z czym to się je" i nie chodzi tylko o praktyczną stronę seksu, ale o związek w ogóle.
|
|
|  | 4 na 4 darkside (7775 punktów) (zablokowany) | >dlaczego to, że chcę by była dziewicą jest irracjonalne. W kilku zdaniach.
Bo nie jest. I nie będzie. A Tobie na niej zależy. A jej na Tobie. W kilku zdaniach. Krótkich.
Siedzi baba z dziadem przy stole i jedzą zupę. Nagle dziad wali babę łychą w głowę. -Czyś ty stary zwariował? -A bo jak se przypomnę, żeś Ty cnoty nie miała!!!
Przecież to żenujące. Resztę napisałem Ci w komentarzu o 21:00.
|
|
|  | 3 na 3 | Amai (3012 punktów) | > dlaczego to, że chcę b była dziewicą jest irracjonalne. W kilku zdaniach.
Bo mając doświadczenie lepiej potrafi ocenić, czego chce i dzięki temu jest bardziej prawdopodobne, że wybrała właśnie ciebie świadomie, a nie dlatego, że przypadkiem byłeś pierwszym facetem, przy którym hormony uderzyły jej do głowy.
Bo to właśnie jej przeszłe doświadczenia - również te seksualne - zrobiły z niej dokładnie taką osobę, jaką teraz jest.
|
|
| |  | | TylkoPytam (80 punktów) | >> dlaczego to, że chcę b była dziewicą jest irracjonalne. W kilku zdaniach. >Bo mając doświadczenie lepiej potrafi ocenić, czego chce i dzięki temu jest bardziej prawdopodobne, że wybrała właśnie ciebie świadomie, a nie dlatego, że przypadkiem byłeś pierwszym facetem, przy którym hormony uderzyły jej do głowy. >Bo to właśnie jej przeszłe doświadczenia - również te seksualne - zrobiły z niej dokładnie taką osobę, jaką teraz jest.
Wątpię w jej spore doświadczenia seksualne. Z tego co pamiętam to jeden facet ją wydziedziczył i krótko po tym się rozstali, tak więc ograniczała się do jednego. Jakoś wcale nie wieje od niej profesjonalizmem i doświadczeniem.
|
|
| | |  | 2 na 2 | Ania. (14138 punktów) | > Wątpię w jej spore doświadczenia seksualne. Z tego co pamiętam to jeden facet ją wydziedziczył i krótko po tym się rozstali, tak więc ograniczała się do jednego. Jakoś wcale nie wieje od niej profesjonalizmem i doświadczeniem. Wcześniej pisałeś chyba o dwóch partnerach. Nadal - wystarczy.
|
|
| | | |  | | TylkoPytam (80 punktów) | >> Wątpię w jej spore doświadczenia seksualne. Z tego co pamiętam to jeden facet ją wydziedziczył i krótko po tym się rozstali, tak więc ograniczała się do jednego. Jakoś wcale nie wieje od niej profesjonalizmem i doświadczeniem. >Wcześniej pisałeś chyba o dwóch partnerach. >Nadal - wystarczy.
Jeden wydziedziczył a drugi bzykał regularnie.
|
|
| | | | |  | | Ania. (14138 punktów) | >>> Wątpię w jej spore doświadczenia seksualne. Z tego co pamiętam to jeden facet ją wydziedziczył i krótko po tym się rozstali, tak więc ograniczała się do jednego. Jakoś wcale nie wieje od niej profesjonalizmem i doświadczeniem. >>Wcześniej pisałeś chyba o dwóch partnerach. >>Nadal - wystarczy. >Jeden wydziedziczył a drugi bzykał regularnie. Uwierz mi - wystarczy, aby wyrobić sobie pogląd.
|
|
| | |  | 5 na 5 | Amai (3012 punktów) | >>Bo mając doświadczenie lepiej potrafi ocenić, czego chce i dzięki temu jest bardziej prawdopodobne, że wybrała właśnie ciebie świadomie, a nie dlatego, że przypadkiem byłeś pierwszym facetem, przy którym hormony uderzyły jej do głowy. >>Bo to właśnie jej przeszłe doświadczenia - również te seksualne - zrobiły z niej dokładnie taką osobę, jaką teraz jest. > Wątpię w jej spore doświadczenia seksualne. Z tego co pamiętam to jeden facet ją wydziedziczył i krótko po tym się rozstali, tak więc ograniczała się do jednego. Jakoś wcale nie wieje od niej profesjonalizmem i doświadczeniem.
Nadal nie rozumiesz. Tu nie chodzi o profesjonalizm, tego to możesz szukac w agencjach towarzyskich. Chodzi o fakt, że osobowość człowieka kształtuje sie przez całe życie, a każde doświadczenie jest kolejną lekcją. O zrozumienie, na czym polega wchodzenie w bliskie relacje z drugim człowiekiem. O umiejętność określenia własnych oczekiwań i granic, nieważne, czy decydujesz się na stały związek, czy na jakiś mniej zobowiązujący układ. Umiejętność tworzenia wspólnej przestrzeni na zasadach odpowiadających obu stronom, bez rezygnowania z siebie i swoich potrzeb, z uszanowaniem potrzeb drugiego. Niewielu ludzi, zwłaszcza młodych, zna siebie na tyle, żeby ocenić takie rzeczy. Zwykle muszą się tego nauczyć, przekonać się, co im odpowiada i czego nie mogliby zaakceptować.
Znowu udowadniasz, że miałam rację, podobnie jak kilka innych osób, które ci odpowiedziały. Tak naprawdę nie zależy ci na niej. Dziewczyna jest dla ciebie narzędziem do robienia dobrze sobie i swojemu ego. Gdyby liczyła się jako człowiek, nie kojarzyłbyś doświadczenia wyłącznie z techniczną stroną seksu i nie porównywałbyś jej do swojego wymyślonego ideału.
|
|
| | | |  | | TylkoPytam (80 punktów) | >Znowu udowadniasz, że miałam rację, podobnie jak kilka innych osób, które ci odpowiedziały. Tak naprawdę nie zależy ci na niej. Dziewczyna jest dla ciebie narzędziem do robienia dobrze sobie i swojemu ego. Gdyby liczyła się jako człowiek, nie kojarzyłbyś doświadczenia wyłącznie z techniczną stroną seksu i nie porównywałbyś jej do swojego wymyślonego ideału.
Gdy dowiedziałem się, że nie jest dziewicą zacząłem myśleć o tym by traktować ją jako "seks-koleżankę" i wtedy nie odczuwałbym takiej awersji do uczuć i bólu (jak to ma miejsce teraz; gdybym się w niej nie zakochał to bym nie cierpiał, uwierz mi). Teraz jednak jest inaczej, wiem, że ZAWSZE będę cierpiał dopóki się nie zmienię, dopóki nie zorganizuję się. Może nawet powiem jej, że jest moją pierwszą partnerką seksualną, może to coś zmieni w moim wnętrzu.
|
|
| Krytyk (64 punktów) | Podałeś więcej informacji, więc obraz sytuacji się krystalizuje. > A jednak, gdy lizałem jej sutki, myślałem o jej byłych.> Ja jestem prawiczkiem.> Pewnie zaskoczę Was tym, że jestem typem podrywacza, i gdy jakaś dziewczyna mi się spodoba po prostu podchodzę i staram się "czarować". Oczywiście jeszcze 3-4 lata temu to było nie do pomyślenia, ale nabrałem praktyki.No, to mnie naprawdę zaskoczyłeś, mówisz że od dwóch lat podrywasz dziewczyny, a ciągle jesteś prawiczkiem. W takim razie radze zweryfikować swoją opinie, na temat swoich umiejętności uwodzenia kobiet. > Nie. Ona działa na mnie jak balsam. Okazuje mi bardzo ciepłe uczucia, daje mi do zrozumienia cały czas, że mnie kocha. Z jednej strony wiem, że mówi prawdę ale z drugiej myślę sobie, że pewnie podświadomie kocha poprzedniego... a ja jestem tylko jakimś pocieszeniem, kimś do kogo może się przytulić, pogłaskać. Po prostu jest tak słaba, że musi ciągle przenosić na kogoś swoje uczucia. Oto jakie wrażenie mi towarzyszy gdy z nią przebywam, jednocześnie jednak czuję się złagodzony.Widzisz, z tego co napisałeś wynikają dwie ważne wiadomości, pierwsza jest dobra, kocha cię, druga jest już mniej optymistyczna, bo ona kocha cię jak przyjaciela. Tak dobrze przeczytałeś, jak przyjaciela. Dlaczego jest to zła wiadomość? Bo jeśli dziewczyna traktuje cię jak przyjaciela, to nigdy nie będziecie uprawiać seksu. W twoim przypadku istnieje jednak pewna malutka, teoretyczna szansa. Otóż, może cię przyjacielsko rozdziewiczyć...., ale pewnie tego nie zrobi, bo (jeśli jest ogarnięta) widząc to jak się zachowujesz teraz, a będziesz za nią później "latał", co potwierdzi jej obawy, że jesteś desperatem. Acha, jeszcze jedno, jeśli wpada się w ramę przyjaciela to nigdy się już z niej nie wychodzi, nie ma co wierzyć w romantyczne filmowe zakończenia. Tak naprawdę kobiety to bardzo miłe stworzenie (w większości) i nie powiedzą ci całej prawdy, dlatego nie byłbym zdziwiony gdyby obok przyjacielskich rozmów z tobą, kręciła z innym facetem. "Po prostu jest tak słaba, że musi ciągle przenosić na kogoś swoje uczucia." A mało to na świecie jest innych kobiet, takich o jakich tu w domyśle piszesz. Ale z takimi pewnie nie pogadałbyś 5 sekund  "jednocześnie jednak czuję się złagodzony" czujesz się tak, ponieważ jesteście przyjaciółmi, gdybyś chciał czegoś więcej, czułbyś "pożądanie". Dobra wiadomość jest też taka, że oskarżenia o to, że ją krzywdzisz, są bezpodstawne. Oczywiście, przy założeniu że jest ogarnięta (nie wiem jak jest naprawdę, bo nie znam jej wersji wydarzeń). PS. nie wydawaj pieniędzy na psychologa, tyko na randki z innymi kobietami i ogólnie na swój rozwój umiejętności uwodzenia.
|
|
 | | TylkoPytam (80 punktów) |
> No, to mnie naprawdę zaskoczyłeś, mówisz że od dwóch lat podrywasz dziewczyny, a ciągle jesteś prawiczkiem. W takim razie radze zweryfikować swoją opinie, na temat swoich umiejętności uwodzenia kobiet. Interesuje mnie konkretny typ kobiet. Nie łatwe, tylko takie które kochają się z osobami które kochają. Masowe podrywanie prowadzi do tego, że ciągle pojawia isę nowa... no i seksu ostatecznie nie ma  To noe banał. > Widzisz, z tego co napisałeś wynikają dwie ważne wiadomości, pierwsza jest dobra, kocha cię, druga jest już mniej optymistyczna, bo ona kocha cię jak przyjaciela.> Tak dobrze przeczytałeś, jak przyjaciela. Dlaczego jest to zła wiadomość? Bo jeśli dziewczyna traktuje cię jak przyjaciela, to nigdy nie będziecie uprawiać seksu. W twoim przypadku istnieje jednak pewna malutka, teoretyczna szansa. Otóż, może cię przyjacielsko rozdziewiczyć...., ale pewnie tego nie zrobi, bo (jeśli jest ogarnięta) widząc to jak się zachowujesz teraz, a będziesz za nią później "latał", co potwierdzi jej obawy, że jesteś desperatem. Acha, jeszcze jedno, jeśli wpada się w ramę przyjaciela to nigdy się już z niej nie wychodzi, nie ma co wierzyć w romantyczne filmowe zakończenia.> Tak naprawdę kobiety to bardzo miłe stworzenie (w większości) i nie powiedzą ci całej prawdy, dlatego nie byłbym zdziwiony gdyby obok przyjacielskich rozmów z tobą, kręciła z innym facetem. Nasze spotkania są bardzo namietne i gorące, uprawialiśmy ostatnio seks. Ona myśli, że miałem już partnerki seksualne, sama proponuje ciągle spotkania. > "jednocześnie jednak czuję się złagodzony" czujesz się tak, ponieważ jesteście przyjaciółmi, gdybyś chciał czegoś więcej, czułbyś "pożądanie". Nie. Po prostu nie masz pojęcia co to jest zaburzenie obsesyjno kompulsywne. Są takie epizody kiedy odczuwasz kompletną znieczulice. Ona jest podniecona, mówi mi o tym itd itp. widac po niej. > Dobra wiadomość jest też taka, że oskarżenia o to, że ją krzywdzisz, są bezpodstawne. Oczywiście, przy założeniu że jest ogarnięta (nie wiem jak jest naprawdę, bo nie znam jej wersji wydarzeń). Już ją skrzywdziłem na początku naszej znajomości twierdząc nagle, że nie chcę się z nią wiązać. Była dość zdołowana > PS. nie wydawaj pieniędzy na psychologa, tyko na randki z innymi kobietami i ogólnie na swój rozwój umiejętności uwodzenia. Nie wątpię w moje umiejętności uwodzenia
|
|
|  | 1 na 1 | Krytyk (64 punktów) | Kompletny obłęd! Takie mam wrażenie czytając twoje teksty. Bardzo wierzysz w swoje zaburzenie i żadna racjonalna argumentacja tutaj nie pomoże. Szkoda że marnujesz czas forumowiczów. Nadal uważam, że czasu psychologa też marnować nie powinieneś. Może czas na farmaceutyki?
Rozumiem, że ty jak widzisz kobietę na ulicy to wiesz już o niej wszystko i możesz sobie odpuścić bo, nie "kochają się z osobami które kochają"? To pokazuje że kompletnie nie wiesz o co w tej "grze" chodzi. A masowe podrywanie to prowadzi do tego, że po pół roku sypiasz z kobietami jakimy TY chcesz i to nawet jeśli przez 20 lat swojego życia nie otworzyłeś buzi do żadnej kobiety, takie są "wady" tej metody.
Widać, że szczerość w waszym związku rozkwita. Dostałeś seks w prezencie na święta, super, ale widać że się nie cieszysz, skoro nadal zastanawiasz się dlaczego nie była dziewicą. Chyba kręcą ją tacy psychole skoro nadal z tobą rozmawia, chyba że jej jeszcze o swoje podwójnej naturze nie powiedziałeś?
Tym stwierdzeniem jej nie skrzywdziłeś, poprostu pokazałeś jej swoje oczekiwania, to mądre z twojej strony i nie powinieneś się przejmować jej reakcją. To jest taki jej test na spójność(gdybyś ty wiedział jakie kobiety potrafią wymyśleć przeróżne testy), grunt to nie zmieniać swojego zdania, za żadne skarby.
|
|
| |  | 1 na 1 | TylkoPytam (80 punktów) | Kolego, poczytałeś trochę o uwodzeniu i teraz dajesz mi "rady", rozbawił mnie Twój post. Nie sypiam z każdą dziewczyną, bo mam, jak to powiedzieć... dziwny jestem i tyle  > To jest taki jej test na spójność(gdybyś ty wiedział jakie kobiety potrafią wymyśleć przeróżne testy), grunt to nie zmieniać swojego zdania, za żadne skarby. Później jej powiedziałem prawdę i miałem świadomość, że mogę być lub jestem, przez to spalony, bo zmieniłem zdanie, ale poza tym omijam jej "gierki" i "manipulacje". > Chyba kręcą ją tacy psychole skoro nadal z tobą rozmawia Widocznie.  Czytałeś Hannibala? Clarice leciała na Lecter'a i nie przeszkadzało jej jego gust kulinarny! Może jej nie będzie przeszkadzało moje skrzywienie, przecież to nie to samo co kanibalizm
|
|
| | |  | 1 na 1 | Krytyk (64 punktów) | Nie sypiasz z każdą, bo do tej pory spałeś dopiero z jedną kobietą. Ale chyba nie zrozumiałeś co chciałem przekazać w tej części, chodzi o to że to ty wybierasz kobiety z jakimi chcesz się wiązać, a nie one ciebie. Kobiety nie podchodzą do mężczyzn którzy im się podobają, to faceci zawsze podchodzą jako pierwsi. Nie wiem co cię tak rozbawiło? Pokazujesz tylko że nie masz pojęcia o temacie i poruszasz się po omacku. Ciekawe czy,gdy już się rozstaniecie, też będziesz się śmiał. Powiedz szczerze, kto zrobił więcej dla twojej aktualnej relacji: ona czy ty? Może pokaż jej ten wątek, ciekawe czy zmieni to jej opinie o tobie? Szczerość to podstawa, a facet który nie boi się stracić kobiety to prawdziwy mężczyzna. Szczerze, nie wiem jaki masz teraz problem? może wasza relacja nie jest w niczym bardziej wyjątkowa od milona innych w tym kraju. Nie wiem też która część ciebie piasała odpowiednie wątki? I ciągle nie wiem skąd wziołeś umiejętność oceniania wartości kobiet po ich wyglądzie? Fajna rzecz oszczędziła by mi wiele czasu i pieniędzy.
|
|
| | | |  | | TylkoPytam (80 punktów) | > Nie sypiasz z każdą, bo do tej pory spałeś dopiero z jedną kobietą. Ale chyba nie zrozumiałeś co chciałem przekazać w tej części, chodzi o to że to ty wybierasz kobiety z jakimi chcesz się wiązać, a nie one ciebie. Kobiety nie podchodzą do mężczyzn którzy im się podobają, to faceci zawsze podchodzą jako pierwsi. Nie wiem co cię tak rozbawiło? Pokazujesz tylko że nie masz pojęcia o temacie i poruszasz się po omacku. Ciekawe czy,gdy już się rozstaniecie, też będziesz się śmiał. Dokładnie to rozumiem. Wiem, ze to ja mam działać na początku i że to facet ma podchodzić. > Powiedz szczerze, kto zrobił więcej dla twojej aktualnej relacji: ona czy ty? Może pokaż jej ten wątek, ciekawe czy zmieni to jej opinie o tobie? Szczerość to podstawa, a facet który nie boi się stracić kobiety to prawdziwy mężczyzna. Ona zdecydowanie daje z siebie więcej. Ja nie jestem zielony: byłem już w związkach i tych powazniejszych i tych "związkach" poligamicznych (koleżanki do całowania i trenowania skilla) i trochę się nauczyłem. Powiem jej jednak o moim problemie, masz rację, trzeba postawić na szczerość, mimo, że cząstka mnie chce abym był w jej oczach kimś innym niż psycholem
|
|
| | | | |  | | Krytyk (64 punktów) | To dobrze, że coś ogarniasz  Już się bałem, że nic do ciebie nie dotrze. Pomyśl czy to, co uważasz za swój problem naprawde nim jest, czesto bywa tak że ludzie wymyślają sobie problemy powierzchowne, kiedy tak naprawde wszystko tkwi w głęboko zakorzenionych przekonaniach. Trzeba do nich dotrzeć i je zmienić. Żadna racjonalna krytyka (teoria) ich nie zmieni, może to zrobić tylko skonfrontowanie z rzeczywistością (praktyka), tak samo miałeś gdy rozpoczynałeś uwodzenie. Radze też, ustal sobie nową hierachie wartości, zasady, teraz widać że dwie wartości są dla ciebie tak samo ważne, co rodzi wewnętrzny konflikt. Musisz się na coś zdecydować, nie możesz mieć ciastka i go zjeść jednocześnie. Musisz coś wybrać, bo zostaniesz na długo w takim stanie zawieszenia, ostatecznie jeśli nie wiesz co, wybierz losowo i czekaj z ciekawością na efekt.
|
|
|  | 2 na 2 | Miły (925 punktów) | > Nasze spotkania są bardzo namietne i gorące, uprawialiśmy ostatnio seks. Ona myśli, że miałem już partnerki seksualne, sama proponuje ciągle spotkania.Ale jak to przecież pisałeś, że nie- dziewice Cię brzydzą. Doprawdy Twoja wewnętrzna hipokryzja i totalne zaprzeczanie samemu sobie to naprawdę ciekawy materiał badań  To w końcu ją kochasz, nie kochasz, masz za szmatę?  Widzę panie niestabilny, że już wziąłeś się za rujnowanie życia tej dziewczynie, najwyżej wykorzystasz tą nie-dziewicie jeszcze parę razy i zostawisz, bo skoro to nie dziewica to według twoich niezwykle ciekawych standardów nie zasługuje na miłość... co tam ci szkodzi.... Wykorzystujesz kogoś kogo nazywasz na forum wśród nieznanych ci ludzi "sami wiecie kim"- czyli zwykłą szmatą. Gratuluje szacunku, miłości do dziewczyny. Widzę, że już dosłownie zacząłeś korzystać z niej jako narzędzia do robienia sobie dobrze. Gratuluje. Jesteś chory.
|
|
| |  | | TylkoPytam (80 punktów) | > Ale jak to przecież pisałeś, że nie- dziewice Cię brzydzą. Doprawdy Twoja wewnętrzna hipokryzja i totalne zaprzeczanie samemu sobie to naprawdę ciekawy materiał badań To w końcu ją kochasz, nie kochasz, masz za szmatę? Widzę panie niestabilny, że już wziąłeś się za rujnowanie życia tej dziewczynie, najwyżej wykorzystasz tą nie-dziewicie jeszcze parę razy i zostawisz, bo skoro to nie dziewica to według twoich niezwykle ciekawych standardów nie zasługuje na miłość... co tam ci szkodzi....> Wykorzystujesz kogoś kogo nazywasz na forum wśród nieznanych ci ludzi "sami wiecie kim"- czyli zwykłą szmatą. Gratuluje szacunku, miłości do dziewczyny. Widzę, że już dosłownie zacząłeś korzystać z niej jako narzędzia do robienia sobie dobrze. Gratuluje. Jesteś chory. Mówiłem już: konflikt emocjonalny. Mam mnóstwo punktów widzenia, analizuję spraę bardzo dokładnie i każda analiza, pojedyncza, wywołuje inne emocje. Ostatecznie one się ze sobą kłócą. Odrzuca mnie to, że wie więcej w sferze seksualnej i że inni ją dotykali i przez to chciałbym ją wyzwać, ale wiem, że to chore i to tylko moje kompleksy wychodzą na powierzchnię. Naprawdę to ją niemalże kocham i bardzo lubię spędzać z nią czas. Nie dlatego bo jest namietnie, tylko dlatego, że jest fajną osobą, inną niż moje poprzednie dziewczyny. Nie jesteś w stanie tego zrozumieć, bo nie jesteś popierdolony jak ja
|
|
| TylkoPytam (80 punktów) | forum.o2.pl/temat.php?id_p=5440918&start=90 Cytat: Powiem wam, dlaczego tak bardzo pragniemy dziewic!!! To czysta biologia. Kobietom trudno to zrozumieć, gdyż one nie mają takiej biologicznej potrzeby. Nie jestem religijny, określiłbym siebie jako agnostyka i dlatego zawsze nurtowało mnie, dlaczego, jak się dowiadywałem, iż kobieta, którą się zainteresowałem ma lub miała chłopaka, przestawała być dla mnie kandydatką na ewentualną partnerkę życiową. W związku z tym dużo czytałem na ten temat i doszedłem do następujących wniosków:
Człowiek jako gatunek ma dokładnie te same instynkty, co inne organizmy na ziemi, tj. instynkt samozachowawczy i potrzebę przekazania własnych genów dalej. Kobieta zawsze jest pewna swojego potomstwa i dla niej ważne jest aby jej dzieci spłodził zdrowy samiec, ale ktoś inny może z jej punktu widzenia równie dobrze się nimi i nią opiekować. Ona wie, że będąc w ciąży i rodząc dzieci, przekazuje swoje geny dalej i fakt, że mężczyzna, który będzie wspólnie z nią żył, swoje geny przekazał także gdzie indziej, tj. zapłodnił też kiedyś inną kobietę, jest dla niej z biologicznego punktu widzenia bez znaczenia. Inaczej jest z mężczyzną. Testy DNA są możliwe dopiero od niedawna. Ale nasi przodkowie też chcieli inwestować we własne geny, wychowywać własne potomstwo i opiekować się kobietą, która rodziła ich dzieci. Błona dziewicza (a więc krwawienie przy pierwszym stosunku) dawała mężczyźnie pewność, że tuż przed nim nikt jej nie zapłodnił, i że nie będzie musiał inwestować w nieswoje geny. Biologia dała mężczyźnie wewnętrzną potrzebę wymagania od kobiety dziewictwa, aby ten inwestował we własne geny, a nie w cudze. Czasy się zmieniają, ludzie wyszli z jaskiń, kultura robi swoje, ale biologii się nie oszuka - pragnienie posiadania na partnerkę życiową kobiety nieużywanej jest mniej lub bardziej wykształcone u większości heteroseksualnych mężczyzn. Można to uważać za atawizm, ale ja osobiście się z tym pogodziłem, z własną biologią walczyć nie będę i jeśli kiedykolwiek się ożenię, to tylko z nieużywaną, tj. z taką które przede mną nikogo innego nie miała, bo inaczej moja własna struktura biologiczna zafundowałaby mi wewnętrzną implozję - cierpiałbym permanentnie i byłbym z kobietą po innym całe życie nieszczęśliwy.
A w aspekcie kulturowo-romantycznym mogę jeszcze dodać, iż po prostu nie chcę kobiety, która komuś innemu dała tyle samo co mi, która mogła kogoś kochać co najmniej tak samo jak mnie, dla której ktoś inny był przynajmniej równie ważny, dla której to nie ja, tylko ktoś inny, jest nr 1. Nie chcę takiej nigdy, wolałbym być całe życie sam, gdybym żadnej nieużywanej nigdy nie pokochał z wzajemnością. I jako wolny człowiek mam do tego prawo i z tego prawa skorzystam. Tyle w temacie. Pozdrawiam. ------------------------------------------------ --------------------------------
Teraz pytanie: można walczyć z biologią? Mod: Czas już chyba przestać śmiecić. Zalecam także rezygnację z przeklejania seksistowskich śmieci z innych forów.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|