Racjonalista - Strona głównaDo treści
Fideista kreacjonista zażądał racjonalnych argumentów

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » ABC Racjonalisty
NapisanoAutorTytuł
02-01-2013 23:39Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
Fideista kreacjonista zażądał racjonalnych argumentów
Ocena 5 na 9
Dyskutujący ze mną fideista kreacjonista zielonoświątkowiec zażądał racjonalnych argumentów na rzecz ewolucji.
Zapytał dlaczego mnie ma nie zabić, jeżeli (jak to okreslił) nie jestem człowiekiem tylko zwierzęciem.
Stwierdził, że nie ma dowodów na poparcie ewolucji.
Powiedział, że mam wiarę w nieistnienie boga.
Facet ma wyższe wykształcenie.
Ręce opadają.

Nie wiem czy to się Wam wyświetla?
www.facebo(*)id=5179554¬if_t=share_reply
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Kacperek (2127 punktów)
>Nie wiem czy to się Wam wyświetla?
>www.facebo(*)id=5179554¬if_t=share_reply

Przecież masz tam na górze napisane: S. Nieczytajło. Czegóż ci więcej trzeba? Wykazu błędów ortograficznych twego oponenta?
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)
Nie ma czym sie podniecac. Przekonac kreacjoniste, ze bajka o powstaniu swiata nie jest nawet metafora to tak jak bym teraz chcial ciebie przekonac, ze 2+2=5.

Nawet jesli bylbys w posiadaniu maszyny do podrozy w czasie i zawiozlbys go do czasu 0 (nie tego jezusowego 0 tylko tego big bangowego) i pokazal big bang to by powiedzial, ze owszem, big bang byl ale byl to oczywiscie akt boskiego poczecia wszechswiata

Przepraszam za brak polskich znakow ale na razie nie mam mozliwosci uzywania ich.
03-01-2013 15:39 
 Ocena 9 na 9
Ojciec Ateusz (9201 punktów)
> Przekonać kreacjonistę (...)

Niestety - nie da się. Ale i na szczęście - nie ma takiej potrzeby.

Należy za to zapoznać kreacjonistę z takimi dobrymi zasadami obowiązującymi w nauce, jak Brzytwa Ockhama (heurystyczna zasada ekonomii myślenia, faworyzująca na starcie te hipotezy, które wymagają mniej założeń) oraz Onus Probandi (zasada nakładająca ciężar dowodu na tego, kto postuluje hipotezę mniej ekonomiczną).

Jeżeli odrzuci Brzytwę, postawimy mu nad jego bogiem NadBoga.
Jeżeli zakwestionuje Onus - każemy dowieść, że NadBóg nie istnieje.
04-01-2013 23:22 
 Ocena-5 na 9
Askari (-8 punktów)
>Nie ma czym sie podniecac. Przekonac kreacjoniste, ze bajka o powstaniu swiata nie jest nawet metafora to tak jak bym teraz chcial ciebie przekonac, ze 2+2=5.
>Nawet jesli bylbys w posiadaniu maszyny do podrozy w czasie i zawiozlbys go do czasu 0 (nie tego jezusowego 0 tylko tego big bangowego) i pokazal big bang to by powiedzial, ze owszem, big bang byl ale byl to oczywiscie akt boskiego poczecia wszechswiata
>Przepraszam za brak polskich znakow ale na razie nie mam mozliwosci uzywania ich.

No zwłaszcza jak się próbuje przekonać stekiem głupot publikowanym na racjonaliście.
04-01-2013 23:39 
 Ocena 7 na 11
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)

>No zwłaszcza jak się próbuje przekonać stekiem głupot publikowanym na racjonaliście.

Jeśli tutaj podaje się steki bzdur to jak określić ksiażkę, która twierdzi, że ziemia powstała przed słońcem a ciemność i swiatło panowało również przed słońcem?
Jeśli tutaj serwuje się steki bzdur to jak nazwać historie o gościu, który pozabijał niejakiemu Hiobowi dzieci aby udowodnić innemu gościowi miłość Hioba do niego?

Nie czuj się zmuszony do odpowiedzi
08-01-2013 14:28 
 0 na 2
Askari (-8 punktów)
>>No zwłaszcza jak się próbuje przekonać stekiem głupot publikowanym na racjonaliście.
>Jeśli tutaj podaje się steki bzdur to jak określić ksiażkę, która twierdzi, że ziemia powstała przed słońcem a ciemność i swiatło panowało również przed słońcem?
>Jeśli tutaj serwuje się steki bzdur to jak nazwać historie o gościu, który pozabijał niejakiemu Hiobowi dzieci aby udowodnić innemu gościowi miłość Hioba do niego?
>Nie czuj się zmuszony do odpowiedzi

www.racjon(*)193/q,Mity.i.oszustwa.biblijne
To jest źródło wiedzy forumowicza JanWer i do tego się odnosiłem. Macie może więcej takich objawionych źródeł prawdy?

Mod:
Bądź łaskaw nie przeinaczać imion/pseudonimów innych użytkowników.
08-01-2013 14:42 
 Ocena 2 na 2
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)
>>>No zwłaszcza jak się próbuje przekonać stekiem głupot publikowanym na racjonaliście.
>>Jeśli tutaj podaje się steki bzdur to jak określić ksiażkę, która twierdzi, że ziemia powstała przed słońcem a ciemność i swiatło panowało również przed słońcem?
>>Jeśli tutaj serwuje się steki bzdur to jak nazwać historie o gościu, który pozabijał niejakiemu Hiobowi dzieci aby udowodnić innemu gościowi miłość Hioba do niego?
>>Nie czuj się zmuszony do odpowiedzi
>www.racjon(*)193/q,Mity.i.oszustwa.biblijne
>To jest źródło wiedzy forumowicza JanWer i do tego się odnosiłem. Macie może więcej takich objawionych źródeł prawdy?
>

W jego poscie nie ma objawienia. Taki post moze z powodzeniem napisac kazdy, kto przeczyta rozne mity roznych epok i powiaze pewne fakty. Ten post nie ma statusu ex cathedra tak jak objawiona prawda o przejazdzce maryji zywcem do nieba

I nawet jesli przyjmiemy, ze autora poniosla fantazja (ale tylko hipotetycznie) to jego postawa zasluguje na wiekszy szacunek, niz slepa wiara i posluszenstwo w fantazje gloszone przez panow poprzebieranych w czarne, czerwone, bordowe i biale sukieneczki. Fantazje o tresci "Maryja poszla cialem i dusza do nieba" czy "dusze nieochrzczonych dzieci laduja w otchlani"
08-01-2013 15:08 
 Ocena 7 na 7
liliac (147340 punktów)
>W jego poscie nie ma objawienia. Taki post moze z powodzeniem napisac kazdy, kto przeczyta rozne mity roznych epok i powiaze pewne fakty.

Akurat "fakty" z zalinkowanego artykułu nie są niestety najwyższej jakości

"...a świniobicie, łaskawa pani, to to samo, jak kiedy ksiądz odprawia mszę świętą, bo zawsze idzie o krew i o mięso, czyli ciało." (B. Hrabal, "Postrzyżyny"
08-01-2013 15:16 
 Ocena 3 na 3
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)

>Akurat "fakty" z zalinkowanego artykułu nie są niestety najwyższej jakości
>
"...a świniobicie, łaskawa pani, to to samo, jak kiedy ksiądz odprawia mszę świętą, bo zawsze idzie o krew i o mięso, czyli ciało." (B. Hrabal, "Postrzyżyny")


Napewno wyzszej niz fakt o rozstapieniu morza czy chodzenia po wodzie

Poza tym szacunek autorowi nie nalezy sie za interpretacje ale w ogole za zastanawianie sie nad ciekawymi zbieznosciami roznych religii.
Bo w przeciwienstwie do autora katolik raczej nie widzi nic dziwnego w tym, ze w jednej ewangeli jezus jest z nazaretu a w drugiej z betlejem.
08-01-2013 15:34 
 Ocena 7 na 7
liliac (147340 punktów)
>Napewno wyzszej niz fakt o rozstapieniu morza czy chodzenia po wodzie

Bo ja wiem? Kiepski tekst to kiepski tekst. Fakt, że zdarzają się głupsze, nie podnosi jego jakości.

>Poza tym szacunek autorowi nie nalezy sie za interpretacje ale w ogole za zastanawianie sie nad ciekawymi zbieznosciami roznych religii.

Jeśli wziąć po uwagę, że niemała część tychże jest przez autora wymyślona albo bezmyślnie skopiowana z niesprawdzonych źródeł (których nawet nie raczył podać), to nie. Nie należy mu się.

>Bo w przeciwienstwie do autora katolik raczej nie widzi nic dziwnego w tym, ze (...)

To raczej słaba wymówka dla niedociągnięć merytorycznych.

Pogrzeb po forum - nad tą nieszczęsną listą 16 rzekomo ukrzyżowanych bóstw już się tu kiedyś forumowicze pastwili Kawałek o tym, jak to koleje życia Herkulesa/Heraklesa "są prawie takie same jak Jezusa" jest naprawdę zabawny, a podobnych pajacyków jest tam więcej.

Nie brońmy takich tekstów, bo zwyczajnie na to nie zasługują.


"...a świniobicie, łaskawa pani, to to samo, jak kiedy ksiądz odprawia mszę świętą, bo zawsze idzie o krew i o mięso, czyli ciało." (B. Hrabal, "Postrzyżyny")
08-01-2013 17:44 
 Ocena 1 na 1
Askari (-8 punktów)
>>Poza tym szacunek autorowi nie nalezy sie za interpretacje ale w ogole za zastanawianie sie nad ciekawymi zbieznosciami roznych religii.
>Bo w przeciwienstwie do autora katolik raczej nie widzi nic dziwnego w tym, ze w jednej ewangeli jezus jest z nazaretu a w drugiej z betlejem.

Bujda na resorach. Jeżeli jesteście racjonalistami i opieracie się na wiedzy naukowej to nie należy podpierać się bajkami (tylko dlatego, że pasują do naszej wizji świata). Kolega Jan Werbiński dodatkowo argumentuje swój punkt widzenia
odwołując się do tzw. prawa biogenetycznego, znanego przy pomocy sloganu "ontogeneza jest powtórzeniem filogenezy". Zapoczątkował je w 1866 roku Ernest Haeckel (później odwoływał się do niego Hitler). Haeckel wyprodukował serię rysunków porównujących stadia rozwoju różnych gatunków.
Niestety wychodzi na to, że cała ta koncepcja jest od dziesięcioleci zdyskredytowana. Ewolucjonista, dr Blechschmidt, w swojej książce The Beginnings of Life napisał: "tak zwane prawo biogenetyczne jest błędne i żadne 'ale', czy 'jeśli' nie złagodzi tego faktu. Nie jest ono nawet odrobinę poprawne, czy poprawne w innej postaci. Jest ono całkowicie błędne" (1977, s. 32). I rzeczywiście, niemiecki embriolog, Wilhelm His, opublikował w 1874 roku katalog zamierzonych zniekształceń danych empirycznych, dokonanych przez Haeckla po to, by zdobywać zwolenników. W konsekwencji dochodzenie naukowe uznało Haeckla winnym i ograniczyło jego dostęp do wielu naukowych kręgów.

Czy używanie fałszywych dowodów ma służyć promowaniu nauki i racjonalnego myślenia?
08-01-2013 18:02 
 Ocena 2 na 2
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)
Wiesz co mnie fascynuje? Ze wierzacy tak slabo wierza w swojego boga (w jego wszechmoc), ze czuja wewnetrzna potrzebe bronienia go na kazdym kroku I w tej obronie chwytaja sie nawet tak bardzo znienawidzonej nauki i logiki
Slodkie. Wprawdzie nie wiem dlaczego obalona teza (czy nawet glupota) jednego czy drugiego naukowca czy "naukowca" mialaby wplynac pozytywnie na korzysc zydowskiej bajki (i kazdej innej bajki o bogach o boginiach) ale jesli ty sie lepiej wtedy czujesz....
08-01-2013 20:56 
 0 na 2
Askari (-8 punktów)
>Wiesz co mnie fascynuje? Ze wierzacy tak slabo wierza w swojego boga (w jego wszechmoc), ze czuja wewnetrzna potrzebe bronienia go na kazdym kroku I w tej obronie chwytaja sie nawet tak bardzo znienawidzonej nauki i logiki
>Slodkie. Wprawdzie nie wiem dlaczego obalona teza (czy nawet glupota) jednego czy drugiego naukowca czy "naukowca" mialaby wplynac pozytywnie na korzysc zydowskiej bajki (i kazdej innej bajki o bogach o boginiach) ale jesli ty sie lepiej wtedy czujesz....
>

Ty różnicy nie widzisz a ja tak. To wy kierujecie się nauką i logiką więc szanujcie samych siebie i nie podawajcie fałszywych danych. Co do mojej wiary ona się obroni sama to ludzie tacy jak ty ciągle szafują dowodami na nieistnienie Boga. Ja nie muszę oddzielać Boga od nauki
08-01-2013 21:07 
 Ocena 4 na 4
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)

>Ty różnicy nie widzisz a ja tak. To wy kierujecie się nauką i logiką więc szanujcie samych siebie i nie podawajcie fałszywych danych. Co do mojej wiary ona się obroni sama to ludzie tacy jak ty ciągle szafują dowodami na nieistnienie Boga. Ja nie muszę oddzielać Boga od nauki

Widzisz roznice??Smiem watpic
Napewno zauwazyles, ze pomimo tego, ze watek jest juz starszy na twoj post natychniast odpowiedzialy 2 osoby i przyznaly tobie racje, ze tekst jest do dupy. 2 osoby, ktore deklaruja nieware.
Pokaz mi wierzacego, ktory skrytykuje teksty swietego tomasza i powie, ze sa do dupy

Poza tym nie ma czegos takiego jak dowod na nieistnienie. Jest tylko dowod na lingwistyczna ekwilibrystyke wierzacych, ktorzy w ten sposob probuja udowodnic, ze kazdy czlowiek wierzy nawet jak nie wierzy
Askari (-8 punktów)

>Widzisz roznice??Smiem watpic
>Napewno zauwazyles, ze pomimo tego, ze watek jest juz starszy na twoj post natychniast odpowiedzialy 2 osoby i przyznaly tobie racje, ze tekst jest do dupy. 2 osoby, ktore deklaruja nieware.
>Pokaz mi wierzacego, ktory skrytykuje teksty swietego tomasza i powie, ze sa do dupy
>Poza tym nie ma czegos takiego jak dowod na nieistnienie. Jest tylko dowod na lingwistyczna ekwilibrystyke wierzacych, ktorzy w ten sposob probuja udowodnic, ze kazdy czlowiek wierzy nawet jak nie wierzy

Wątek może i jest stary ale to mój rozmówca z fb ciągle go przytacza (dlatego postanowiłem się zarejestrować). Niestety twórca tego tematu większość poprzekręcał dlatego postanowiłem "troszku" popisać Tu już nie chodzi o przytaczany tekst o mitach ale również o inne dowody mojego adwersarza, które są tak samo wiarygodne jak ten jego artykuł o mitach. Dlaczego napisałeś wierzący w kontekście Tomasza z Akwinu? A co dowodów to wybacz ale skoro ktoś wytyka mi moją wiarę jako przeszkodę w logicznym myśleniu po czym podpiera się dawno obalonymi dowodami i jakimiś bajkami to ja zaczynam wątpić w jego racjonalność.
09-01-2013 03:44 
 Ocena 2 na 2
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>Wątek może i jest stary ale to mój rozmówca z fb ciągle go przytacza (dlatego postanowiłem się zarejestrować). Niestety twórca tego tematu większość poprzekręcał dlatego postanowiłem "troszku" popisać

I to jest bardzo dobry krok. Może np sprowokować krytyczne zastanowienie i używanie rozumu do selekcji napływających informacji.

> Tu już nie chodzi o przytaczany tekst o mitach ale również o inne dowody mojego adwersarza, które są tak samo wiarygodne jak ten jego artykuł o mitach. Dlaczego napisałeś wierzący w kontekście Tomasza z

Zapraszam do atakowania wszystkich moich dowodów, których użyłem w dyskusji. Możesz np założyć nowy wątek na temat każdego z nich i będziemy to wspólnie badać.

> Akwinu? A co dowodów to wybacz ale skoro ktoś wytyka mi moją wiarę jako przeszkodę w logicznym myśleniu po czym podpiera się dawno obalonymi dowodami i jakimiś bajkami to ja zaczynam wątpić w jego racjonalność.

Wiara i racjonalne myślenie się wykluczają, bo nie da się budować logicznego rozumowania na fałszywych fundamentach.
09-01-2013 07:21 
 Ocena 3 na 3
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)

>Wątek może i jest stary ale to mój rozmówca z fb ciągle go przytacza (dlatego postanowiłem się zarejestrować). Niestety twórca tego tematu większość poprzekręcał dlatego postanowiłem "troszku" popisać Tu już nie chodzi o przytaczany tekst o mitach ale również o inne dowody mojego adwersarza, które są tak samo wiarygodne jak ten jego artykuł o mitach.

Juz napisalem, ze tekst jest slaby. Ale pokazuje, ze autor samodzielnie mysli i zauwazyl w biblii (ktora pisal sam bog) jest masa bledow logicznych. I zamiast uwiezyc w te bledy autor samodzielnie mysli i zastanawia sie DLACZEGO w ksiazce napisanej przez stworce WSZECHSWIATA sa tak kardynalne bledy. A to moim zdaniem jest lepsza postawa niz slepa wiara. A nad forma mozna zawsze popracowac. Najpierw trzeba chciec widziec absurdalnosc religii. Merytoryka i metodyka to dopiero drugi krok

>Dlaczego napisałeś wierzący w kontekście Tomasza z Akwinu?

Bo jest to chyba najwiekszy mysliciel kosciola. Za swoje zaslugi zostal zrobiony swietym. Jego mysli i sentencje cytowane sa przez kosciol do dzis. I zadna jego mysl (ktora automatycznie jest faktem) nie zostala odwolana. Za zadna mysl kosciol katolicki nie przeprosil.
Dla kazdego dobrego katolika autorytet tomasza jest niepodwazalny.

>A co dowodów to wybacz ale skoro ktoś wytyka mi moją wiarę jako przeszkodę w logicznym myśleniu po czym podpiera się dawno obalonymi dowodami i jakimiś bajkami to ja zaczynam wątpić w jego racjonalność.

Logika i wiara wykluczaja sie nawzajem. Logika nigdy ale to przenigdy nie pozwoli ci dojsc do wniosku, ze czlowiek moze zywcemm bez pomocy technicznych urzadzen podrozowac sobie po kosmosie-
Wiara nie widzi w tym problemu. Co wiecej wiara dogmatycznie oglosila, ze taka podroz miala miejsce. Dlatego nie obraz sie jak ci powiem, ze wole tlumaczyc autorowi, ze jezus jednak nie byl ozyrysem niz tobie, ze jahwe to bajka

Racjonalnosc nie wyklucza zagolopowania sie w ogloszeniu jakiejs tezy. Ale jestem pewien, ze jesli podyskutujesz z autorem i zaprezentujesz mu argumenty na bledy w jego wypracowaniu to bedzie on gotow na zrewidowanie swoich pogladow.
I jestem pewien, ze ty niestety nie bylbys gotow na zrewidowanie pogladu na temat dzieworodztwa maryji (nawet po przedstawieniu niezbitych dowodow, ze taki numer biologicznie i fizycznie nie przejdzie

Mod.: Proszę raz jeszcze, przynajmniej imiona pisz Wielką Literą.
08-01-2013 21:24 
 Ocena 7 na 7
lumbago (2520 punktów)
(zablokowany)
> Co do mojej wiary ona się obroni sama.

Z pewnością.
Podobnie jak setki równie idiotycznych wiar ją poprzedzających.
08-01-2013 23:17 
 Ocena 1 na 1
Askari (-8 punktów)
>> Co do mojej wiary ona się obroni sama.
>Z pewnością.
>Podobnie jak setki równie idiotycznych wiar ją poprzedzających.

Czyżbyś pomylił wiarę z religią?
09-01-2013 00:19 
 Ocena 2 na 2
lumbago (2520 punktów)
(zablokowany)
>Czyżbyś pomylił wiarę z religią?

Czyżbyś nie zauważył, że mowa o wierze religijnej? W tym kontekście to synonimy.
09-01-2013 03:37 
 Ocena 2 na 4
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>Ty różnicy nie widzisz a ja tak. To wy kierujecie się nauką i logiką więc szanujcie samych siebie i nie

Czyżbyś tym zarzutem "wy" przyznawał się do tego, że Ty nie kierujesz się nauką i logiką?

>podawajcie fałszywych danych. Co do mojej wiary ona się obroni sama to ludzie tacy jak ty ciągle szafują dowodami na nieistnienie Boga. Ja nie muszę oddzielać Boga od nauki

Musisz. Wykazałem Ci to w wielu dyskusjach na żywo i przez sieć. Na początek: Twoja religia nie dopuszcza ewolucji, więc żyjesz w zaprzeczeniu naukowych dowodów na ewolucję, które są mocniejsze, niż dowody na istnienie Jezusa.
06-02-2013 20:29 
 Ocena 2 na 2
szarley (54913 punktów)
Na początek: Twoja religia nie dopuszcza ewolucji, więc żyjesz w zaprzeczeniu naukowych dowodów na ewolucję, które są mocniejsze, niż dowody na istnienie Jezusa.

Nie wiem o jakiej religii mowa, świadkowie Jehowy są zdeklarowanymi kreacjonistami ale już kościół katolicki uznaje teorię ewolucji (Pius XII Humani Generis 1950) Co prawda nie wpisuje jej w kanon dogmatów, ale praw Faradaya, czy prawa stałych sosunków masowych też nie wpisał
09-02-2013 12:53 
 Ocena 1 na 1
astrotaurus (12445 punktów)
>już kościół katolicki uznaje teorię ewolucji (Pius XII Humani Generis 1950)
Czytałeś te encyklikę w ogóle? Np. to:
30. Poligenizm
Co się zaś tyczy natomiast hipotezy, tzw. poligenizmu, synom Kościoła wspomniana wyżej swoboda bynajmniej już nie przysługuje. Nie wolno bowiem wiernym Chrystusowym trzymać się takiej teorii, w myśl której przyjąć by trzeba albo to, że po Adamie żyli na ziemi prawdziwi ludzie nie pochodzący od niego, drogą naturalnego rodzenia, jako od wspólnego wszystkim przodka, albo to, że nazwa "Adam" nie oznacza jednostkowego człowieka ale jakąś nieokreśloną wielość praojców. Już zaś zupełnie nie widać jakby można było podobne zdanie pogodzić z tym, co źródła objawionej prawdy i orzeczenia kościelnego Nauczycielstwa stwierdzają o grzechu pierworodnym, jako pochodzącym z rzeczywistego upadku jednego Adama i udzielającym się przez rodzenie wszystkim ludziom, tak iż staje się on grzechem własnym każdego z nich.



Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
09-01-2013 09:13 
 Ocena 11 na 11
Meretseger (61860 punktów)

>ludzie tacy jak ty ciągle szafują dowodami na nieistnienie Boga.
Nie ma dowodów na "nieistnienie Boga", ponieważ nie dowodzi się nieistnienia. To Ty powinieneś przedstawić dowód na istnienie. Póki go nie będzie, zakładamy nieistnienie (zgodnie z zasadą niemnożenia zbędnych bytów).
>Ja nie muszę oddzielać Boga od nauki
Słusznie, nie musisz. Te pojęcia są i tak oddzielone, więc nie ma sensu wyważać otwartych drzwi.
09-01-2013 03:24 
 Ocena 2 na 2
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>Bujda na resorach. Jeżeli jesteście racjonalistami i opieracie się na wiedzy naukowej to nie należy podpierać się bajkami (tylko dlatego, że pasują do naszej wizji świata). Kolega Jan Werbiński dodatkowo argumentuje swój punkt widzenia
>odwołując się do tzw. prawa biogenetycznego, znanego przy pomocy sloganu "ontogeneza jest powtórzeniem filogenezy". Zapoczątkował je w 1866 roku Ernest Haeckel (później odwoływał się do niego Hitler). Haeckel wyprodukował serię rysunków porównujących stadia rozwoju różnych gatunków.

Przyczepiłeś się do jednego ze słabszych argumentów na rzecz ewolucji i całkowicie pominąłeś te mocne. Dlaczego?

Pierwszy lepszy link (nie czytałem dokładnie) wyjaśnia, że są lepsze dowody. www.ekonom(*)ojekty/ewolucja/03/dowody.html
09-01-2013 09:15 
 Ocena 4 na 4
Meretseger (61860 punktów)
Mówiłam, niech sobie Dawkinsa poczyta:
lubimyczyt(*)sko-swiata-swiadectwa-ewolucji
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>Mówiłam, niech sobie Dawkinsa poczyta:
>lubimyczyt(*)sko-swiata-swiadectwa-ewolucji

To czytałem już "dawno" temu. To chyba w tej książce na początku rozdziałów były cytaty z mitologii i wierzeń, które były uderzająco podobne do biblijnych?
Chodzi mi o artykuł rzetelniej i łatwiej porównujący chrześcijaństwo z poprzednimi wierzeniami. Żebym mógł wysłać linka ewentualnemu rozmówcy i nie tłumaczyć wszystkiego od nowa.
09-01-2013 14:24 
 Ocena 8 na 8
Meretseger (61860 punktów)
Trochę pisał o tym Celsus (całkiem niezłe omówienie jego poglądów histmag.or(*)ijanstwo-w-oczach-Celsusa-2054 ), tu też bardzo skrótowo www.sciaga.pl/tekst/29689-30-obce_wplywy_w_biblii (uzupełnię, że w Egipcie istniało w jednym człowieku więcej dusz różnego rodzaju, nie tylko jedna).
Chyba najlepsze ze wszystkiego: www.almaszrik.uni.lodz.pl/dyfuzja.pdf
W sumie widać, że powszechnie znane są zapożyczenia Biblii i chrześcijaństwa z innych, starszych religii.
08-01-2013 19:39 
 Ocena 6 na 6
Meretseger (61860 punktów)
Ten tekst akurat nie jest dobry, Liliac ma rację. Znam lepsze.
08-01-2013 19:48 
 Ocena 4 na 4
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)
>Ten tekst akurat nie jest dobry, Liliac ma rację. Znam lepsze.

No przeciez nie twierdze, ze jest kwiatem nauki.
Ale osobiscie mam wiekszy szacunek do ludzi, ktorzy samodzielnie probuja wytlumaczyc sobie absurdy zawarte w ksiazce napisanej przez ducha swietego niz do ludzi, ktorzy bez refleksji przyjmuja wypociny ducha swietego jako prawde objawiona.
Jestem pewny, ze z autorem tego tekstu przyjemniej, ciekawiej i mniej agresywnie sie dyskutuje niz np z workiem

Osobiscie wisi mi czy jezus byl ozyrysem, ra czy innym zeusem. Jedno jest pewne - oryginalem nie byl
08-01-2013 19:55 
 Ocena 7 na 7
Meretseger (61860 punktów)
>Jedno jest pewne - oryginalem nie byl
No, nie był, fakt. Osobiście uważam, że ma bardzo dużo z Egiptu, ale akurat niekoniecznie to, co opisuje Graham On robi straszne błędy w uwagach dotyczących Egiptu; jeśli się myli podobnie i w innych sprawach, to jego książka jest do kitu. Biblia jest pełna bzdur, ale akurat nie takich.
08-01-2013 20:08 
 Ocena 3 na 3
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)
>>Jedno jest pewne - oryginalem nie byl
>No, nie był, fakt. Osobiście uważam, że ma bardzo dużo z Egiptu, ale akurat niekoniecznie to, co opisuje Graham On robi straszne błędy w uwagach dotyczących Egiptu; jeśli się myli podobnie i w innych sprawach, to jego książka jest do kitu. Biblia jest pełna bzdur, ale akurat nie takich.
>

Moze (raczej napewno) jest do kitu ale jestem na 100% pewny, ze zaden racjonalista czy ateista nie zacznie z ramienia tej ksiazki krucjaty przeciw innomyslcom
08-01-2013 20:11 
 Ocena 8 na 8
Meretseger (61860 punktów)

>Moze (raczej na pewno) jest do kitu ale jestem na 100% pewny, ze zaden racjonalista czy ateista nie zacznie z ramienia tej ksiazki krucjaty przeciw innomyslcom
Słusznie. Nie zacznie. Ani z tej, ani z żadnej innej.
08-01-2013 19:50 
 Ocena 8 na 8
Meretseger (61860 punktów)

>www.racjon(*)193/q,Mity.i.oszustwa.biblijne
>To jest źródło wiedzy forumowicza JanWer
Nie zauważyłam, by Jan Werbiński odnosił się do zalinkowanego tekstu.
Zwłaszcza, że tekst nie jest dobry. Jest to po prostu mały, przetłumaczony fragment książki Lloyda Grahama. Graham pisze straszliwe głupstwa, które zarówno w komentarzach pod tekstem, jak i niejednokrotnie na forum zostały wytknięte. Bardzo proszę, nie wmawiaj tu nikomu dziecka w brzuch - czyli nie przypisuj użytkownikom czynów, których nie popełnili. Każdy tu ma oczy, by czytać i rozum, by myśleć, więc ten zabieg Ci nie przejdzie.
08-01-2013 20:58 
 Ocena 1 na 1
Askari (-8 punktów)
>>www.racjon(*)193/q,Mity.i.oszustwa.biblijne
>>To jest źródło wiedzy forumowicza JanWer
>Nie zauważyłam, by Jan Werbiński odnosił się do zalinkowanego tekstu.
>Zwłaszcza, że tekst nie jest dobry. Jest to po prostu mały, przetłumaczony fragment książki Lloyda Grahama. Graham pisze straszliwe głupstwa, które zarówno w komentarzach pod tekstem, jak i niejednokrotnie na forum zostały wytknięte. Bardzo proszę, nie wmawiaj tu nikomu dziecka w brzuch - czyli nie przypisuj użytkownikom czynów, których nie popełnili. Każdy tu ma oczy, by czytać i rozum, by myśleć, więc ten zabieg Ci nie przejdzie.

Ale odnosił się do niego na fb podczas naszej dyskusji. To był jego argument
09-01-2013 03:39 
 Ocena 1 na 1
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>Ale odnosił się do niego na fb podczas naszej dyskusji. To był jego argument

Odnosiłem się do tego ogólnie. Że chrześcijaństwo czerpało z innych religii i nie tylko Jezus był ukrzyżowany. Źródłem mojej wiedzy były różne publikacje, ale na szybko wyszukałem akurat ten artykuł. Przypadkowo zawierał on nieścisłości, ale z pewnością w innych rzetelniejszych źródłach znajdziesz wielu bogów, którzy byli pierwowzorem dla autorów wymyślających Pismo Święte.
09-01-2013 08:43 
 Ocena 8 na 8
Meretseger (61860 punktów)
>z pewnością w innych rzetelniejszych źródłach znajdziesz wielu bogów, którzy byli pierwowzorem dla autorów wymyślających Pismo Święte.
Przede wszystkim egipski Ozyrys, częściowo także frygijski Attis i cypryjski Adonis oraz wschodni Mitra, bardzo popularny w Grecji od czasów hellenistycznych, a w Rzymie od I w.
09-01-2013 08:45 
 Ocena 6 na 6
Meretseger (61860 punktów)

>Ale odnosił się do niego na fb podczas naszej dyskusji. To był jego argument
Ale tu nie jest fb i trzymamy się tego, co napisano na Racjonaliście. Nie każdy ma możliwość sprawdzić, co ktoś gdzieś napisał na byle jakim innym forum.
09-01-2013 03:33 
 Ocena 1 na 1
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>>www.racjon(*)193/q,Mity.i.oszustwa.biblijne
>>To jest źródło wiedzy forumowicza JanWer
>Nie zauważyłam, by Jan Werbiński odnosił się do zalinkowanego tekstu.
>Zwłaszcza, że tekst nie jest dobry. Jest to po prostu mały, przetłumaczony fragment książki Lloyda Grahama. Graham pisze straszliwe głupstwa, które zarówno w komentarzach pod tekstem, jak i niejednokrotnie na forum zostały wytknięte. Bardzo proszę, nie wmawiaj tu nikomu dziecka w brzuch - czyli nie przypisuj użytkownikom czynów, których nie popełnili. Każdy tu ma oczy, by czytać i rozum, by myśleć, więc ten zabieg Ci nie przejdzie.

Pisałem o podobieństwie mitu chrześcijańskich do mitów (religii) wcześniejszych. Ten tekst wpadł mi w rękę, kiedy naprędce szukałem "gotowca" żeby podesłać koledze do dyskusji. Nie sprawdziłem go szczegółowo, ale myślę że pomimo wielu błędów oddaje sedno mechanizmu tworzenia nowych religii na podstawie starych wierzeń.
Poproszę o rzetelniejsze zestawienie mitycznych źródeł chrześcijaństwa. Chętnie się dokształcę żeby następnym razem dyskutanci nie mogli się czepiać szczegółów.
meercat (934 punktów)
(zablokowany)
>Nie ma czym się podniecać.

A ja nie rozumiem z kolei salonowego lekceważenia i bardzo mnie ono oburza. Przecież w imię tego bliskowschodniego mitu żyjemy teraz w państwie wyznaniowym, gdzie telewizja publiczna i szkoła publiczna mają obowiązek krzewić wartości chrześcijańskie.
Irracja (4721 punktów)
>Dyskutujący ze mną fideista kreacjonista zielonoświątkowiec zażądał racjonalnych argumentów na
>rzecz ewolucji.
>Zapytał dlaczego mnie ma nie zabić, jeżeli (jak to określił) nie jestem człowiekiem tylko zwierzęciem.

... ponieważ zwierzę tak samo zostało stworzone przez "Boga" (w którego wierzy). I zostało stworzone w konkretnym celu, nie tylko jako pożywienie, czy element zbędny. A więc zabijanie, bez konkretnego powodu (np. na pokarm), zabijanie dla "widzimisię" (bo np. przeszkadza komuś) jest "sabotażem dzieła bożego". Ciekawe jak na to by odpowiedział.

>Stwierdził, że nie ma dowodów na poparcie ewolucji.

... tak samo jak i na istnienie "Boga". Poza tym, ewolucja jest twierdzeniem popartym "namacalnymi dowodami". Zaś "Bóg" to tylko hipoteza. W tym wypadku, jest rzeczą wtórną czy kiedykolwiek udowodni się ewolucję na 100%. I tak jest dużo bardziej "prawdopodobna", a więc i prawdziwa...

>Powiedział, że mam wiarę w nieistnienie boga.

... i dlatego nie jestem zwolennikiem udowadniania, że "Bóg" nie istnieje. Zawsze wtedy twierdzą, że skoro "wiara w nieistnienie boga jest racjonalna, to i ich wiara w jego istnienie jest równie racjonalna. Wszak wiara to wiara, i nie ważne jakie i ile dowodów ją potwierdza". Lepiej punktować paranoje i sprzeczności religii, wykazać im, że ich wiara i religia jest, co najmniej dwulicowa...

>Facet ma wyższe wykształcenie.

... gimnazjalista też ma "wyższe wykształcenie" od przedszkolaka. Poza tym, nie wystarczy mieć wykształcenie, trzeba jeszcze z niego korzystać...

>Ręce opadają.

... jeżeli z pozycji "hände hoch", w pozycję "gardy"... to jak najbardziej...

... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
03-01-2013 08:46 
 Ocena 4 na 4
astrotaurus (12445 punktów)
>Ciekawe jak na to by odpowiedział.
E tam, ciekawe...!
Nie zabije, bo resztki rozumu podpowiadają mu że gada bzdury dla gadania, a nawet jego Bóg dałby mu popalić. A poza tym może dostać w ryło w samoobronie.

>W tym wypadku, jest rzeczą wtórną czy kiedykolwiek udowodni się ewolucję na 100%. I tak jest dużo bardziej "prawdopodobna", a więc i prawdziwa...
Myślisz, że ewolucja nie jest udowodniona na 100 %....?

>... i dlatego nie jestem zwolennikiem udowadniania, że "Bóg" nie istnieje. (...) Lepiej punktować paranoje i sprzeczności religii, wykazać im, że ich wiara i religia jest, co najmniej dwulicowa...
Popieram, nie dać się wciągnąć w bełkot i trzymać ich na krótkiej smyczy.

>nie wystarczy mieć wykształcenie, trzeba jeszcze z niego korzystać...
Może w pracy korzysta.... Może bohater, jak wielu innych "wysoko wykształconych" jest po prostu nauczony pewnych rzeczy jak w przyzakładowej zawodówce kiedyś, ale myśleć samodzielnie nie umie.

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
03-01-2013 09:38 
 Ocena 1 na 3
Irracja (4721 punktów)
>>W tym wypadku, jest rzeczą wtórną czy kiedykolwiek udowodni się ewolucję na 100%. I tak jest dużo bardziej "prawdopodobna", a więc i prawdziwa...
>Myślisz, że ewolucja nie jest udowodniona na 100 %....?

... to zależy od kontekstu. Prawdziwa, a udowodniona to jednak różnica. A brak jeszcze niektórych "ogniw" by móc mówić o udowodnieniu na 100%...

>Może bohater, jak wielu innych "wysoko wykształconych" jest po prostu nauczony pewnych rzeczy jak w przyzakładowej zawodówce kiedyś, ale myśleć samodzielnie nie umie.

... to raczej byłoby jednak wyuczenie, wytresowanie - niż wykształcenie...


... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
03-01-2013 11:22 
 Ocena 9 na 9
KORIUS (14106 punktów)
(zablokowany)
>... to zależy od kontekstu. Prawdziwa, a udowodniona to jednak różnica. A brak jeszcze niektórych "ogniw" by móc mówić o udowodnieniu na 100%...

-W udowodnieniu ewolucji na 100% nie chodzi o pokazanie każdego kolejnego organizmu łączącego dany gatunek z jego przodkiem. Wszystko co żyło, po kolei od komórki do człowieka, to byłaby pełna historia gatunku. Natomiast proces ewolucji, zachodzenie mutacji i działanie doboru naturalnego jest faktem. To na 100% się dzieje.


Religia jest kompletnym nonsensem i ogromną szkodą dla ludzkiej cywilizacji. - Steven Weinberg
03-01-2013 11:55 
 0 na 4
Irracja (4721 punktów)
>>... to zależy od kontekstu. Prawdziwa, a udowodniona to jednak różnica. A brak jeszcze niektórych "ogniw" by móc mówić o udowodnieniu na 100%...
>-W udowodnieniu ewolucji na 100% nie chodzi o pokazanie każdego kolejnego organizmu łączącego dany gatunek z jego przodkiem. Wszystko co żyło, po kolei od komórki do człowieka, to byłaby pełna historia gatunku. Natomiast proces ewolucji, zachodzenie mutacji i działanie doboru naturalnego jest faktem. To na 100% się dzieje.
>
Religia jest kompletnym nonsensem i ogromną szkodą dla ludzkiej cywilizacji. - Steven Weinberg


... ale o co chodzi? Nie twierdziłem, że teoria ewolucji jest nieprawdziwa, lecz że nie jest w 100% udowodniona/potwierdzona. Czy potrzeba znaleźć 100% (zamiast np. 99%) dowodów i potwierdzeń by uznać jakąś teorię za prawdziwą? W takiej sytuacji trzeba by uznać za nieprawdzie wszystko co posiada wyjątki...

... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
03-01-2013 12:16 
 Ocena 12 na 12
Ania. (14138 punktów)
>... ale o co chodzi? Nie twierdziłem, że teoria ewolucji jest nieprawdziwa, lecz że nie jest w 100% udowodniona/potwierdzona. Czy potrzeba znaleźć 100% (zamiast np. 99%) dowodów i potwierdzeń by uznać jakąś teorię za prawdziwą? W takiej sytuacji trzeba by uznać za nieprawdzie wszystko co posiada wyjątki...
Takie tezy są trochę bez sensu.
Nie istnieje coś takiego jak "dowód w 100%".
Zawsze opieramy się na przesłankach, argumentach, interpretujemy je i tworzymy opinię.
TE jest bardzo dobrze udokumentowana.
Oczywiście, nasze poglądy na historię gatunków, na pewne pikantne szczegóły będą się zmieniać, dojrzewać, ale sama zasada działania raczej się nie zmieni zasadniczo.
Irracja (4721 punktów)
>>... ale o co chodzi? Nie twierdziłem, że teoria ewolucji jest nieprawdziwa, lecz że nie jest w 100% udowodniona/potwierdzona. Czy potrzeba znaleźć 100% (zamiast np. 99%) dowodów i potwierdzeń by uznać jakąś teorię za prawdziwą? W takiej sytuacji trzeba by uznać za nieprawdzie wszystko co posiada wyjątki...
>Takie tezy są trochę bez sensu.

... nie stawiałem tez, lecz pytania...

>Nie istnieje coś takiego jak "dowód w 100%".

... teoretycznie? Może należałoby przyjąć, że istnieje. Lecz nieosiągalny dla człowieka, i całkiem zbędny, notabene...

>Zawsze opieramy się na przesłankach, argumentach, interpretujemy je i tworzymy opinię.
>TE jest bardzo dobrze udokumentowana.

... i o to chodzi. A zaczęło się od pewnej sugestii zawartej w pytaniu czy "myślisz, że ewolucja nie jest udowodniona na 100 %....?" postawionym trochę wyżej. Nie ma to nic wspólnego z oceną prawdziwością teorii ewolucji...

... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
03-01-2013 14:57 
 Ocena 3 na 3
Ania. (14138 punktów)
>>>... ale o co chodzi? Nie twierdziłem, że teoria ewolucji jest nieprawdziwa, lecz że nie jest w 100% udowodniona/potwierdzona. Czy potrzeba znaleźć 100% (zamiast np. 99%) dowodów i potwierdzeń by uznać jakąś teorię za prawdziwą? W takiej sytuacji trzeba by uznać za nieprawdzie wszystko co posiada wyjątki...
>>Takie tezy są trochę bez sensu.
>... nie stawiałem tez, lecz pytania...
"Prawdziwa, a udowodniona to jednak różnica. A brak jeszcze niektórych "ogniw" by móc mówić o udowodnieniu na 100%... "
To nie było pytanie.
W dodatku fakt o nieznajomości tzw. ogniw pachnie kreacjonizmem. Cóż to takiego?
To głównie prasa używa takich sformułowań, jako "chwytliwych". Nie ma ogniw. Jest ciągłość "rzeki" osobników, określanych sztucznie raz jako jeden, za chwilę jako drugi gatunek. Brak znajomości szczątków niektórych populacji nie jest argumentem.

>>Nie istnieje coś takiego jak "dowód w 100%".
>... teoretycznie? Może należałoby przyjąć, że istnieje. Lecz nieosiągalny dla człowieka, i całkiem zbędny, notabene...
Teoretycznie - prawdopodobieństwo jest równie itotne, jak prawdopodobieństwo istnienia boga. Możemy mówić spokojnie o nieistnieniu.
Irracja (4721 punktów)
>>... nie stawiałem tez, lecz pytania...
>"Prawdziwa, a udowodniona to jednak różnica. A brak jeszcze niektórych "ogniw" by móc mówić o udowodnieniu na 100%... "
>To nie było pytanie.

... aaa, tooo. Ale taka jest prawda. Człowiek nie jest w stanie, w pełni, udowodnić (chyba) żadnej tezy, prawa, itp. Musi się opierać na prawdopodobieństwie. Żeby mówić o pełnym udowodnieniu, musiałby wykazać nie tylko, że teza była i jest prawdziwa, lecz również że będzie prawdziwa w przyszłości. A to dla człowieka jest nieosiągalne. Problem dotyczy bardziej filozofii, niż praktyki...

>>>Nie istnieje coś takiego jak "dowód w 100%".
>>... teoretycznie? Może należałoby przyjąć, że istnieje. Lecz nieosiągalny dla człowieka, i całkiem zbędny, notabene...
>Teoretycznie - prawdopodobieństwo jest równie istotne, jak prawdopodobieństwo istnienia boga. Możemy mówić spokojnie o nieistnieniu.

... j.w. Dlatego, na co dzień, nie zajmuję się problemem istnienia "Boga". Niepotrzebna wiedza, i strata czasu...

... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
04-01-2013 09:11 
 Ocena 5 na 5
astrotaurus (12445 punktów)
>Problem dotyczy bardziej filozofii, niż praktyki...
O to to! Pobełkotać każdy może. Ewolucja chyba rzeczywiście nie jest faktem. Jest jedynie dość prawdopodobna, bo może jednak krasnoludki sterują wszystkim z czajniczka Russela.
To ile procent ze 100 możliwych dajesz ewolucji? Wszak obok Krasnoludków Z Czajniczka na samej Ziemi jest wielu potencjalnych Bogów i innych Duchów pretendujących do roli sternika dziejów?


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
Irracja (4721 punktów)
>>Problem dotyczy bardziej filozofii, niż praktyki...
>O to to! Pobełkotać każdy może. Ewolucja chyba rzeczywiście nie jest faktem. Jest jedynie dość prawdopodobna, bo może jednak krasnoludki sterują wszystkim z czajniczka Russela.
>To ile procent ze 100 możliwych dajesz ewolucji? Wszak obok Krasnoludków Z Czajniczka na samej Ziemi jest wielu potencjalnych Bogów i innych Duchów pretendujących do roli sternika dziejów?
>
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.


... sorry za kolokwializm, lecz czy aby pan nie pomylił głów? Czy może rozumienie czytanych tekstów szwankuje?... Dyskusja z p. Anią, choć oparta o teorie ewolucji, nie dotyczy jej prawdziwości - bo oboje uważamy ją za prawdziwą. Dyskusja dotyczy roli prawdopodobieństwa w uznaniu tezy za prawdziwą. Czy można się oprzeć o pewna skończoną/ założoną ilość dowodów, by uznać tezę za prawdziwą...

... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
04-01-2013 10:20 
 Ocena 1 na 1
astrotaurus (12445 punktów)

>... sorry za kolokwializm,
Nie przepraszaj tylko nie rób źle.

>lecz czy aby pan nie pomylił głów? Czy może rozumienie czytanych tekstów szwankuje?...
No może i pomyliłem, no może i szwankuje... Jest jednak zapisana w wątku pewna rozbieżność między nami dwoma na temat procentów ewolucji. Chciałbym korzystając z rozkwitu rozmowy dociec o ile się rozbiegamy.


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
04-01-2013 10:22 
 Ocena 7 na 7
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>... sorry za kolokwializm, lecz czy aby pan nie pomylił głów? Czy może rozumienie czytanych tekstów szwankuje?... Dyskusja z p. Anią, choć oparta o teorie ewolucji, nie dotyczy jej prawdziwości - bo oboje uważamy ją za prawdziwą. Dyskusja dotyczy roli prawdopodobieństwa w uznaniu tezy za prawdziwą. Czy można się oprzeć o pewna skończoną/ założoną ilość dowodów, by uznać tezę za prawdziwą...

Ja proponuję wogóle nie używać słowa "prawdziwa" w kategoriach absolutnych. Uznajmy że jeżeli coś jest bardzo prawdopodobne, a wszystkie alternatywy są nieprawdopodobne, to jest to w rozumieniu potocznym prawdziwe. W rozumieniu naukowym lepiej używać prawdopodobieństw lub np stwierdzenia że ewolucja jest to jedyna teoria tłumacząca rozwój życia, od 156 lat nikt jej nie podważył i dlatego uważamy ją za prawdziwą. Konkurujące teorie są za to nieprawdopodobne (niskie prawdopodobieństwo), więc do momentu aż zostaną uprawdopodobnione nowymi odkryciami i badaniami uważamy je za nieprawdziwe.

Fizyka newtonowska też jest prawdziwa jako jeden z modeli obrazowania rzeczywistości, ale jest on niedoskonały i w pewnych sytuacjach nieprawdziwy. W odróżnieniu od ewolucji fizyka newtonowska ma konkurencję. I co gorsza ta konkurencja jest też prawdziwa. Z tym że obie te fizyki nie są ostatecznym obrazem rzeczywistości, ale jego niedoskonałymi (choć najlepszymi ze znanych) modelami. Z ewolucją jest trochę inaczej, bo ona nie ma żadnej konkurencji. Dlatego uważamy ją za prawdziwą.
04-01-2013 10:48 
 Ocena 5 na 5
Ojciec Lesiotr (6102 punktów)
Bardzo trafne objaśnienie!

> W odróżnieniu od ewolucji fizyka newtonowska ma konkurencję. I co gorsza ta konkurencja jest też prawdziwa. Z tym że obie te fizyki nie są ostatecznym obrazem rzeczywistości, ale jego niedoskonałymi (choć najlepszymi ze znanych) modelami.

Nie zgodziłbym się jedynie ze zwrotem "co gorsza".
Dla humanistów ( ) opisałbym to tak: fizyka newtonowska i kwantowa są modelami rzeczywistości w podobny sposób, jak fotografia i rzeźba są "modelami" żywego człowieka. W pewnych sytuacjach wygodniej posłużyć się jednym modelem a w innych drugim, ale oba są przydatne i nie przeczą sobie nawzajem.


W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
04-01-2013 10:50 
 Ocena 3 na 3
astrotaurus (12445 punktów)

>Ja proponuję wogóle nie używać słowa "prawdziwa" w kategoriach absolutnych.

To jest, niestety, dosyć powszechna fiksacja zaszczepiona przez fideistów dla uprawdopodobnienia ich bajęd. Mówię "przez fideistów", bo tylko w kręgach powszechnych dyskusji na tematy religijne spotykam się ze zjawiskiem, że racjonalni skądinąd ludzie odczuwają nieustającą potrzebę zastrzegania się , że wszystko co mówią może się rozbić o kant d... ewentualnego Boga czy innego czajniczka Russela.
W regułach rozumnego poznawania u podstaw leży ciągły sceptycyzm, poszukiwanie i gotowość zmiany modelu świata w razie zdobycia nowych informacji czy dokonania lepszej interpretacji już pozyskanych. Tak jak przy grze w Monopol głupotą by było przy każdej płatności zatstrzegać "Ale to nie są prawdziwe pieniądze..." tak przy poznawaniu świata przez człowieka jest niemądre ciągłe zastrzeganie, że wobec jakiejś wydumanej ewentualnej, ostatecznej transcendencji nasze obecne widzenie świata może się okazać niepełne czy nawet mniej lub więcej fałszywe.

Jedynym podmiotem poznawczym i jedynym układem odniesienia jest człowiek - dla niego ewolucja jest faktem udowodnionym na milion sposobów bez cienia wątpliwości, bez szczeliny na znikomy procent procenta (chyba że coś ostatnio np. kreacjoniści wykazali ciekawego).

>obie te fizyki nie są ostatecznym obrazem rzeczywistości, ale jego niedoskonałymi (choć najlepszymi ze znanych) modelami.
Właśnie tak! Mamy tylko modele tworzone przez nas, w naszych własnych umysłach, na nasz własny użytek.


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
04-01-2013 15:52 
 Ocena 1 na 1
Ojciec Ateusz (9201 punktów)
> Ja proponuję w ogóle nie używać słowa "prawdziwa" w kategoriach absolutnych.

Pełne poparcie i bonusowo sympatyczny esej na ten temat.

Keith Sewell:
Nasze pojęcie "prawdy" jest wewnętrznie irracjonalne, gdyż jeśli mamy jakiekolwiek dostrzegalne dla człowieka uzasadnienie uznania twierdzenia jako wiedzy (na przykład dlatego, że daje się zaobserwować, wykazać, jest sensowne, pożądane albo zostało nam przekazane przez kogoś, komu ufamy), to nie potrzebujemy tego pojęcia ("prawda"), ponieważ możemy w sposób lepiej informujący - a w większości wypadków zwięźlej - utrzymywać to twierdzenie bezpośrednio na podstawie tego uzasadnienia. A jeśli nie mamy żadnego dostrzegalnego dla człowieka uzasadnienia, to nie mamy żadnego powodu utrzymywania tego twierdzenia (a więc tutaj także nie potrzebujemy pojęcia "prawdy").

04-01-2013 21:54 
 Ocena 3 na 3
Ania. (14138 punktów)
>>>... nie stawiałem tez, lecz pytania...
>>"Prawdziwa, a udowodniona to jednak różnica. A brak jeszcze niektórych "ogniw" by móc mówić o udowodnieniu na 100%... "
>>To nie było pytanie.
>... aaa, tooo. Ale taka jest prawda. Człowiek nie jest w stanie, w pełni, udowodnić (chyba) żadnej tezy, prawa, itp. Musi się opierać na prawdopodobieństwie. Żeby mówić o pełnym udowodnieniu, musiałby wykazać nie tylko, że teza była i jest prawdziwa, lecz również że będzie prawdziwa w przyszłości. A to dla człowieka jest nieosiągalne. Problem dotyczy bardziej filozofii, niż praktyki...
W pewnym zakresie w nauce jest filozofia.
Zakładamy możliwość mylnej interpretacji obserwacji.
W praktyce jednak tezy udowodnione w sposób spójny, nie budzący wątpliwości, generujące dalsze wnioski i to wnioski weryfikowalne i sprawdzające się, przyjmowane są za teorie.
Teoria to coś, co uznajemy za udowodnione wystarczająco, aby uznać je za zgodne z prawdą.
Czyli coś, na co kolokwialnie mówimy "fakty".

>>>>Nie istnieje coś takiego jak "dowód w 100%".
>>>... teoretycznie? Może należałoby przyjąć, że istnieje. Lecz nieosiągalny dla człowieka, i całkiem zbędny, notabene...
>>Teoretycznie - prawdopodobieństwo jest równie istotne, jak prawdopodobieństwo istnienia boga. Możemy mówić spokojnie o nieistnieniu.
>... j.w. Dlatego, na co dzień, nie zajmuję się problemem istnienia "Boga". Niepotrzebna wiedza, i strata czasu...
Dokładnie. Dlatego zakładamy, że dowód w 99% jest dowodem w 100%.
Pamiętaj, że Twoje słowa jakiś kretyn wykorzysta jako argument, że nie przyjmujesz TE lub przynajmniej w nią wątpisz.
04-01-2013 22:30 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>proces ewolucji, zachodzenie mutacji i działanie doboru naturalnego jest faktem.

Co to jest fakt?

Faktem jest, że
w moim kominku w tej chwili pali się drewno.
Widzę to, czuję. I to jest dla mnie zasadniczy sens słowa fakt.
Sens ten nie odbiega wiele od rozumienia faktu przez mojego kota: jest zima i razem grzejemy cielska w pobliżu pieca.

Jakiego rodzaju faktem jest ewolucja?

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
04-01-2013 22:37 
 Ocena 4 na 4
Ania. (14138 punktów)
>>proces ewolucji, zachodzenie mutacji i działanie doboru naturalnego jest faktem.
>Co to jest fakt?
>Faktem jest, że
>w moim kominku w tej chwili pali się drewno.
>Widzę to, czuję. I to jest dla mnie zasadniczy sens słowa fakt.
>Sens ten nie odbiega wiele od rozumienia faktu przez mojego kota: jest zima i razem grzejemy cielska w pobliżu pieca.
>Jakiego rodzaju faktem jest ewolucja?
Takim samym jak fakt, że teraz Ziemia obiega Słońce.
Trwa i zachodzi.
05-01-2013 17:33 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>>Jakiego rodzaju faktem jest ewolucja?
>Takim samym jak fakt, że teraz Ziemia obiega Słońce.

To nie jest odpowiedź na pytanie.

Opisałem fakt jako coś bezpośrednio, zmysłowo danego. Coś, co z grubsza odpowiadałoby poznaniu bezpośredniemu w empiryzmie. Nazwijmy to roboczo sensorium. Cokolwiek przekracza owo sensorium nie jest w takim ujęciu faktem, a pewnego rodzaju konstruktem, którego genezę należałoby opisać w odrębnych procedurach.

W szczególności: Ty również nie jesteś dla mnie faktem, a jeśli, to z pewnościa nie takim, jak kot wylegujący się na stole, którego widzę kątem oka.

Świat jest bardziej pewnego rodzaju domniemaniem, niż faktem.
Dlatego wciąż nas zaskakuje.

Dlatego mogę sobie wyobrazić, że za 1000 lat
na obecną teorię ewolucji spojrzą tak, jak my patrzymy
na ptolomeuszowski obraz świata.

Redukacja świata do faktu jest wyrazem poznawczej arogancji.


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
09-01-2013 03:06 
 Ocena 3 na 3
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>Opisałem fakt jako coś bezpośrednio, zmysłowo danego. Coś, co z grubsza odpowiadałoby poznaniu bezpośredniemu w empiryzmie. Nazwijmy to roboczo sensorium. Cokolwiek przekracza owo sensorium nie jest w takim ujęciu faktem, a pewnego rodzaju konstruktem, którego genezę należałoby opisać w odrębnych

To co opisujesz jest odebraną informacją, a nie faktem. Najczęściej taka informacja jest faktem, jeżeli po jej przetworzeniu pasuje do wcześniej posiadanej wiedzy, jest zgodna z innymi informacjami oraz inne osoby przetworzywszy tą informację w taki sam sposób zgadzają się co do faktów, które przedstawia.
09-01-2013 19:32 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>To co opisujesz jest odebraną informacją, a nie faktem.

Bez przesady. Nie chciałbym na elementarnym poziomie języka potocznego wikłać proste konstatacje typu "Jest faktem, że właśnie wschodzi słońce." w teorię informacji. Kiedy patrzę na to i owo nie mam wrażenia, że odbieram informacje, chociaż proces percepcji mogę zinterpretować przy pomocy teorii informacji. Widok wschodu słońca jest czymś innym niż odbiór listu.

>Najczęściej taka informacja jest faktem, jeżeli po jej przetworzeniu pasuje do wcześniej posiadanej wiedzy, jest zgodna z innymi informacjami oraz inne osoby przetworzywszy tą informację w taki sam sposób zgadzają się co do faktów, które przedstawia.

Zdaje się, że masz na myśli fakt już w jakiś sposób opracowany. Chodzi mi o fakt w sensie potocznym, w sensie poznania bezpośredniego, nie przetworzonego, np. przez dedukcję. W takim sensie nie jest faktem ewolucja czy np. prawo grawitacji (Comte np. prawa, w odróżnieniu do faktów zmysłowych, nazywał faktami abstrakcyjnymi). Twierdzę po prostu, że wszystko, czego istnienie postulujemy (co postuluje obserwator), a co przekracza bezpośrednie doświadczenie jest konstruktem, którego sposób istnienia, historia, związek z bezpośrednim doświadczeniem, z innymi osobami, teoriami, itp. to już inna sprawa.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
09-01-2013 21:57 
 Ocena 3 na 5
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>>To co opisujesz jest odebraną informacją, a nie faktem.
>Bez przesady. Nie chciałbym na elementarnym poziomie języka potocznego wikłać proste konstatacje typu "Jest faktem, że właśnie wschodzi słońce." w teorię informacji. Kiedy patrzę na to i owo nie mam wrażenia, że odbieram informacje, chociaż proces percepcji mogę zinterpretować przy pomocy teorii informacji. Widok wschodu słońca jest czymś innym niż odbiór listu.

To o czym piszesz potwierdza, moje zdanie. Widząc, że Słońce właśnie wschodzi odbierasz informację o położeniu Słońca jakie było w przeszłości, a dokładnie 8 minut 20 sekund wczesniej. Faktycznie w chwili, kiedy tą informację odbierasz ono jest już gdzie indziej.
15-01-2013 23:38 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>Widząc, że Słońce właśnie wschodzi...

Tak, wschód Słońca widział i Tales...

>odbierasz informację o położeniu Słońca jakie było w przeszłości, a dokładnie 8 minut 20 sekund wczesniej...

ale interpretacja tego faktu ma swoją historię. No i oczywiście współczesną jej wersję.



Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
10-01-2013 00:28 
 Ocena 2 na 2
setarkos (10757 punktów)
> Widok wschodu słońca jest czymś innym niż odbiór listu.
Podobnie widok tęczy jest czym innym niż wiedza o efekcie tęczy, albo uczucie gorąca (gdy się np. kto zawstydzi) czym innym niż wskazania termometru. Zdarza się też faktycznie przeżywane "dzwonienie w uszach" (niesłyszalne dla innych), ale czy zasługuje ono na miano faktu?

>Comte np. prawa, w odróżnieniu do faktów zmysłowych, nazywał faktami abstrakcyjnymi.
A może powinien był takie przed-świadome (przed-dedukcyjne?) wrażenia zmysłowe nazwać przed-faktycznymi?
09-01-2013 20:26 
 Ocena 1 na 1
Ania. (14138 punktów)
>>>Jakiego rodzaju faktem jest ewolucja?
>>Takim samym jak fakt, że teraz Ziemia obiega Słońce.
>To nie jest odpowiedź na pytanie.
>Opisałem fakt jako coś bezpośrednio, zmysłowo danego. Coś, co z grubsza odpowiadałoby poznaniu bezpośredniemu w empiryzmie. Nazwijmy to roboczo sensorium. Cokolwiek przekracza owo sensorium nie jest w takim ujęciu faktem, a pewnego rodzaju konstruktem, którego genezę należałoby opisać w odrębnych procedurach.
No właśnie. A czy rzeczy dzieją się dopiero, kiedy będą zmysłowo odebrane?
Nie. Rzeczy się dzieją.
Filozofia tej natury do mnie nie przemawia i tyle.
A Twoje ujęcie faktu nie jest jedynym.
16-01-2013 20:52 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>A czy rzeczy dzieją się dopiero, kiedy będą zmysłowo odebrane?

Hipoteza świata poza wszelkim doświadczeniem jest zbędna.
(Tak jak nie ma zdaje się fizyki bez obserwatora.)
Ma też dużo wspólnego z ideą boga.

>A Twoje ujęcie faktu nie jest jedynym.

Im więcej ujęć, tym lepiej.


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
08-01-2013 17:56 
 Ocena-1 na 3
Askari (-8 punktów)

>Może w pracy korzysta.... Może bohater, jak wielu innych "wysoko wykształconych" jest po prostu nauczony pewnych rzeczy jak w przyzakładowej zawodówce kiedyś, ale myśleć samodzielnie nie umie.

W przeciwieństwie do was staram się weryfikować dane a nie bezmyślnie powtarzać jak lemingi Co ty wiesz na mój temat? Jeżeli twoja wiedza opiera się na zasłyszanych opowieściach mitomaniaka Jana Werbińskiego to faktycznie zasłużyłeś na miano racjonalisy

Mod.: Proszę nie przenosić na forum Racjonalisty osobistych uraz.
08-01-2013 20:00 
 Ocena 8 na 8
Meretseger (61860 punktów)
>jak lemingi
Ponieważ jesteś nowy i możesz nie znać moich zwyczajów, na razie tylko ostrzegam: za słowo "lemingi" przyznaję minusy.
08-01-2013 21:44 
 Ocena 3 na 3
liliac (147340 punktów)
Na tym forum obowiązuje regulamin, który jako użytkownik zobowiązany jesteś znać. Zapoznaj się z nim. Zacznij od §36 i §38, żeby znów w Oślej Ławce nie wylądować.

"...a świniobicie, łaskawa pani, to to samo, jak kiedy ksiądz odprawia mszę świętą, bo zawsze idzie o krew i o mięso, czyli ciało." (B. Hrabal, "Postrzyżyny"
KORIUS (14106 punktów)
(zablokowany)
>Dyskutujący ze mną fideista kreacjonista zielonoświątkowiec zażądał racjonalnych argumentów na
>rzecz ewolucji.
>Zapytał dlaczego mnie ma nie zabić, jeżeli (jak to okreslił) nie jestem człowiekiem tylko
>zwierzęciem.
-Sugerowane odpowiedzi:
1. Nie pozwolę ci na to.
2. Prawo karze za zabijanie, więc nawet jeśli ci się uda, będziesz siedział.
3. Jako zwierzę od razu rzucić mu się do gardła, wyjaśniając, że to instynkt samozachowawczy wykształcony przez ewolucję.


Religia jest kompletnym nonsensem i ogromną szkodą dla ludzkiej cywilizacji. - Steven Weinberg
08-01-2013 18:03 
 Ocena-2 na 4
Askari (-8 punktów)

>>Zapytał dlaczego mnie ma nie zabić, jeżeli (jak to okreslił) nie jestem człowiekiem tylko
>>zwierzęciem.

Niestety Janku Werbiński po raz kolejny przekręcasz
pytanie brzmiało:
Jeżeli chcesz się bawić w Boga (to w kontekście jego wypowiedzi o in vitro i aborcji) to dlaczego miałbym Cie nie zabić skoro jesteś tylko zwierzęciem i to o nawet smacznym mięsie?
Dlaczego pominąłeś istotny początek pytania? Czy to typowe dla racjonalistów?
08-01-2013 19:42 
 Ocena 10 na 10
Andrzej Bogusławski (52265 punktów)
.
>>>>Nie ma czym się podniecać. Przekonać kreacjonistę, ze bajka o powstaniu świata nie jest nawet metafora to tak jak bym teraz chciał ciebie przekonać, ze 2+2=5.
>>>>Nawet jeśli byłbyś w posiadaniu maszyny do podroży w czasie i zawiózłbyś go do czasu 0 (nie tego jezusowego 0 tylko tego big bangowego) i pokazał big bang to by powiedział, ze owszem, big bang był ale był to oczywiście akt boskiego poczęcia wszechświata
>No zwłaszcza jak się próbuje przekonać stekiem głupot publikowanym na racjonaliście.
O ja pierd...le! Merytoryczny poziom naszego forum może już oceniać każde fideistyczne .... (powiedzmy szanowny nasz gość.)
__________________________________

>www.racjon(*)193/q,Mity.i.oszustwa.biblijne
>To jest źródło wiedzy forumowicza JanWer i do tego się odnosiłem.
>Macie może więcej takich objawionych źródeł prawdy?
Podstawowym źródłem objawionych głupot jest dla nas Biblia, czyli Pismo Święte, dalej idą tylko bardziej lub mniej mądre jego interpretacje. Najgłupsze wynikają z wiary, np. że Biblia zawiera jakieś tam święte prawdy. (Zalinkowany tu tekst - co prawda - do najmądrzejszych nie należy, ale gdy zestawi się go z tekstami z fideistycznych stron, to prawie poważny materiał)
__________________________________

>pytanie brzmiało:
>Jeżeli chcesz się bawić w Boga (to w kontekście jego wypowiedzi o in vitro i aborcji) to dlaczego miałbym Cie nie zabić skoro jesteś tylko zwierzęciem i to o nawet smacznym mięsie?
To dla chrześcijanina, a szczególnie katolika, żaden problem. Oni już setki tysięcy innowierców przerobili na pieczyste.
Zastanawiam się jak można być Europejczykiem w XXI wieku i nie wiedzieć, iż człowiek jest zwierzęciem. Zastanawiam się co tak bardzo fideistycznych trolli na forum dla racjonalistycznej inteligencji ciągnie.
Co Szanowny Pan ma mądrego tu do powiedzenia i z jakim ważnym przemyśleniem chciałby się Pan z racjonalistami podzielić. Że Jezus nas kocha, a Pan się modli za nasze nawrócenie?
Jesteśmy otwartym forum i z radością witamy ludzi, którzy mają inne niż my poglądy, ale na Boga - niech mają coś do powiedzenia i swoją wiedzą przekraczają choć szkołę podstawową.

Miłego dnia.

@@@
.
08-01-2013 20:32 
 Ocena 5 na 5
KORIUS (14106 punktów)
(zablokowany)
>Niestety Janku Werbiński po raz kolejny przekręcasz
>pytanie brzmiało:
>Jeżeli chcesz się bawić w Boga (to w kontekście jego wypowiedzi o in vitro i aborcji) to dlaczego miałbym Cie nie zabić skoro jesteś tylko zwierzęciem i to o nawet smacznym mięsie?
-Pomyliłeś adresata. Nigdy nie byłem Jankiem. Ale też jestem zwierzęciem, nieistotne czy tylko, czy aż. Co do smaku mięsa się nie wypowiem, bo do tej pory zdarzało mi się ugryźć jedynie w język, ale to też u mnie coraz rzadsze.

Religia jest kompletnym nonsensem i ogromną szkodą dla ludzkiej cywilizacji. - Steven Weinberg
08-01-2013 21:11 
 Ocena 2 na 2
Askari (-8 punktów)
>>Niestety Janku Werbiński po raz kolejny przekręcasz
>>pytanie brzmiało:
>>Jeżeli chcesz się bawić w Boga (to w kontekście jego wypowiedzi o in vitro i aborcji) to dlaczego miałbym Cie nie zabić skoro jesteś tylko zwierzęciem i to o nawet smacznym mięsie?
>-Pomyliłeś adresata. Nigdy nie byłem Jankiem. Ale też jestem zwierzęciem, nieistotne czy tylko, czy aż. Co do smaku mięsa się nie wypowiem, bo do tej pory zdarzało mi się ugryźć jedynie w język, ale to też u mnie coraz rzadsze.
>
Religia jest kompletnym nonsensem i ogromną szkodą dla ludzkiej cywilizacji. - Steven Weinberg


Wybacz. To wina tych dziwnych odnośników do wypowiedzi
09-01-2013 03:28 
 Ocena 1 na 1
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>>>Zapytał dlaczego mnie ma nie zabić, jeżeli (jak to okreslił) nie jestem człowiekiem tylko
>>>zwierzęciem.
>Niestety Janku Werbiński po raz kolejny przekręcasz
>pytanie brzmiało:
>Jeżeli chcesz się bawić w Boga (to w kontekście jego wypowiedzi o in vitro i aborcji) to dlaczego miałbym Cie nie zabić skoro jesteś tylko zwierzęciem i to o nawet smacznym mięsie?

W kontekście in vitro i aborcji, to zezwalając innym ludziom na dowolność ich stosowania nie bawię się w boga, bo po pierwsze nie uważam embriony za ludzi, a po drugie nie wiem co to jest zabawa w boga.
Czy dalej nie wiesz dlaczego nie miałbyś mnie zabić? Potrzebujesz wyjaśnienia?

>Dlaczego pominąłeś istotny początek pytania? Czy to typowe dla racjonalistów?

Pominąłem też istotny kilkugodzinny czat. Powinienem zacytować całość?
03-01-2013 08:51
 Ocena 16 na 16
Ojciec Lesiotr (6102 punktów)
>Dyskutujący ze mną fideista kreacjonista zielonoświątkowiec zażądał racjonalnych argumentów na
>rzecz ewolucji.

Dowody są w postaci np.:
- wykopalisk, skamieniałości (miliony eksponatów)
- badań biologicznych (np. obserwacji różnorodności i wspólnych cech różnych gatunków; wpływu izolacji geograficznej na powstawanie gatunków odmiennych etc.)
- nowoczesnych badań genetycznych, które potwierdzają na nowy sposób wcześniejsze wnioski
- możliwości potwierdzenia na własną rękę prawdziwości lub nieprawdziwości dowodów i wniosków. Muzea, literatura, wiedza (szkolna oraz naukowa) oraz podstawowy sprzęt badawczy są powszechnie dostępne.

Ja na przykład kupiłem wczoraj profesjonalny mikroskop biologiczny tylko do użytku domowego (dla własnej rozrywki naukowej i dokształcania dzieci). Rok wcześniej kupiłem niewielki teleskop - racjonalne i empiryczne badanie świata od skali mikro do skali kosmicznej jest naprawdę obecnie na wyciągnięcie chętnej ręki!

Razem daje to zestaw racjonalnych argumentów. Nie daje się tego zamknąć w paru zdaniach (trudno!), ale jest możliwe do ogarnięcia dla przeciętnego człowieka.

>Zapytał dlaczego mnie ma nie zabić, jeżeli (jak to okreslił) nie jestem człowiekiem tylko
>zwierzęciem.

Nie próbuje Cię zabić, bo:
- nie ma żadnego ważnego powodu by on marnował swoją energię (przystosowanie ewolucyjne, korzystne dla przetrwania
- ryzyko jest zbyt duże (broniąc się, mógłbyś zabić lub zranić jego samego)
- musiałby włożyć mnóstwo energii w uniknięcie odpowiedzialności karnej (obecne prawo karne ewoluowało w opłacalny dla większości ludzi sposób!)

itd.

>Stwierdził, że nie ma dowodów na poparcie ewolucji.

Są trudniejsze do zrozumienia niż religijne "Bóg pierdnął i stał się świat; podłubał w nosie i stworzył człowieka".
Są za to bliższe prawdy w sposób możliwy do sprawdzenia dla każdego chętnego.

>Powiedział, że mam wiarę w nieistnienie boga.
>Facet ma wyższe wykształcenie.

Ja bym mu powiedział, że jego uparte trzymanie się prostej chociaż fałszywej odpowiedzi religijnej jest dowodem na ewolucyjne przystosowanie człowieka. Facet nie marnuje cennej energii na (zbędną dla niego) pracę umysłową. Zgodnie z doktryną religijną powinien zająć się płodzeniem potomstwa i napełnianiem nimi Ziemi - taki w końcu jest ewolucyjny cel każdego żywego organizmu...

A kapłani wszelkich religii wyewoluowali jako organizmy pasożytnicze (niektórym udało się przekształcić w organizmy symbiotyczne) Czysta ewolucja!


W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
03-01-2013 09:34
 Ocena 19 na 19
Meretseger (61860 punktów)

>Zapytał dlaczego mnie ma nie zabić, jeżeli (jak to okreslił) nie jestem człowiekiem tylko zwierzęciem.
Spytaj go, czy zabija każdego napotkanego psa, kota, słonia (cokolwiek), a jeśli tak, to dlaczego jeszcze nie siedzi. Za zabicie zwierzęcia grozi do 3 lat.
>Stwierdził, że nie ma dowodów na poparcie ewolucji.
Powiedz mu, niech sobie przeczyta "Najwspanialsze widowisko świata", a jak nie będzie chciał, to pozostanie nieukiem.
>Powiedział, że mam wiarę w nieistnienie boga.
Typowe, głupawe powiedzonko. Nie wiem, czy oni to robią z głupoty, czy celowo - mylą "wiarę w nieistnienie" z "niewiarą w istnienie".
>Facet ma wyższe wykształcenie.
>Ręce opadają.
Owszem, i nie tylko ręce... Ale to się zdarza. Nawet tytuł profesorski przed głupotą nie chroni.
>Nie wiem czy to się Wam wyświetla?
Niestety, nie. Nie jestem na fejsbuku.
Chacarron Macaron (937 punktów)
(zablokowany)
>>Powiedział, że mam wiarę w nieistnienie boga.
>Typowe, głupawe powiedzonko. Nie wiem, czy oni to robią z głupoty, czy celowo - mylą "wiarę w nieistnienie" z "niewiarą w istnienie".

A jaka jest ta różnica?
03-01-2013 15:32 
 Ocena 3 na 5
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>>>Powiedział, że mam wiarę w nieistnienie boga.
>>Typowe, głupawe powiedzonko. Nie wiem, czy oni to robią z głupoty, czy celowo - mylą "wiarę w nieistnienie" z "niewiarą w istnienie".
>A jaka jest ta różnica?

Wiara w nieistnienie to coś innego niż brak wiary w istnienie. W drugim przypadku brak jest wiary.
Chacarron Macaron (937 punktów)
(zablokowany)
>Wiara w nieistnienie to coś innego niż brak wiary w istnienie. W drugim przypadku brak jest wiary.

A co jest?
03-01-2013 15:40 
 Ocena 1 na 3
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>>Wiara w nieistnienie to coś innego niż brak wiary w istnienie. W drugim przypadku brak jest wiary.
>A co jest?

Ziemia, planety, powietrze itp.
03-01-2013 16:03 
 Ocena 6 na 6
Anna Salman (16360 punktów)
>>Wiara w nieistnienie to coś innego niż brak wiary w istnienie. W drugim przypadku brak jest wiary.
>A co jest?
Ciekawsze zajęcia, niż zastanawianie się nad czyimś przeświadczeniem o istnieniu nieistniejącego.
Można ... poczytać książkę (to wyzwanie dla naprawdę odważnych) lub artykuły prasowe, rozwiązać krzyżówkę, film obejrzeć, posłuchać muzyki, porozmawiać ze znajomym, pomóc w pracach domowych itd.
Naprawdę nasz umysł jest tak skonstruowany, że znajdzie sobie zajęcie bardziej użyteczne, niż analizowanie "w koło Macieju" czegoś, co ktoś kiedyś wymyślił z braku lepszego zajęcia / w wyniku zaburzeń psychicznych / jako źródło korzyści dla określonej grupy społecznej.
03-01-2013 15:55 
 Ocena 5 na 5
Ania. (14138 punktów)
>>>Powiedział, że mam wiarę w nieistnienie boga.
>>Typowe, głupawe powiedzonko. Nie wiem, czy oni to robią z głupoty, czy celowo - mylą "wiarę w nieistnienie" z "niewiarą w istnienie".
>A jaka jest ta różnica?
Taka sama jaka jest między brakiem wiary w istnienie brzęczydła pospolitego, a wiarą w jego nieistnienie.
1) Wierzysz w istnienie brzęczydła?
2) Nie wierzysz w jego istnienie?
3) Czy wierzysz w jego nieistnienie?

Co wynika z trzech powyższych:
1) wierzysz w istnienie, a zatem jesteś głęboko o tym przeświadczony. Nie potrzebujesz dowodów, nie szukasz argumentów
2) nie znasz powodu, dla którego miałbyś wierzyć w brzęczydła. Zatem nie ma w tobie wiary w ich istnienie. Ale jesteś otwarty na dyskusję, jeśli przedstawię Ci przekonujące dowody, zmienisz zdanie.
3) jesteś silnie przeświadczony o ich nieistnieniu, nie potrzebujesz żadnych argumentów. Przeciwnie - nie szukasz ich.
Chacarron Macaron (937 punktów)
(zablokowany)
>2) nie znasz powodu, dla którego miałbyś wierzyć w brzęczydła. Zatem nie ma w tobie wiary w ich istnienie.

Nie znam też powodu, dla którego miałbym nie wierzyć w brzęczydła. Zatem nie ma we mnie wiary w ich istnienie i w ich nieistnienie. Ale czy właśnie to ma na myśli Meretseger?
Ania. (14138 punktów)
>>2) nie znasz powodu, dla którego miałbyś wierzyć w brzęczydła. Zatem nie ma w tobie wiary w ich istnienie.
>Nie znam też powodu, dla którego miałbym nie wierzyć w brzęczydła. Zatem nie ma we mnie wiary w ich istnienie i w ich nieistnienie. Ale czy właśnie to ma na myśli Meretseger?
Czyli jakie jest twoje stanowisko?
Wierzysz czy nie?
Chacarron Macaron (937 punktów)
(zablokowany)
>Czyli jakie jest twoje stanowisko?

Umysłowo sceptyczne absolutnie.
Praktycznie apateistyczne.

>Wierzysz czy nie?

Nie.
Ania. (14138 punktów)
>>Wierzysz czy nie?
>Nie.
To nie wierzysz w nie, czy wierzysz, że nie istnieją?
Chacarron Macaron (937 punktów)
(zablokowany)
>>>Wierzysz czy nie?
>>Nie.
>To nie wierzysz w nie, czy wierzysz, że nie istnieją?

Nie wierzę ani w jedno ani w drugie. W ogóle nie wydaję osądu.
03-01-2013 17:46 
 Ocena-1 na 1
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>>>>Wierzysz czy nie?
>>>Nie.
>>To nie wierzysz w nie, czy wierzysz, że nie istnieją?
>Nie wierzę ani w jedno ani w drugie. W ogóle nie wydaję osądu.

Czyli nie posiadasz wiary w istnienie, ani nie posiadasz wiary w nieistnienie?
Chacarron Macaron (937 punktów)
(zablokowany)
>Czyli nie posiadasz wiary w istnienie, ani nie posiadasz wiary w nieistnienie?

Tak.
___
03-01-2013 17:53 
 Ocena-2 na 2
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>>Czyli nie posiadasz wiary w istnienie, ani nie posiadasz wiary w nieistnienie?
>Tak.

Jest to coś innego niż wiara w nieistnienie?
Chacarron Macaron (937 punktów)
(zablokowany)
>>>Czyli nie posiadasz wiary w istnienie, ani nie posiadasz wiary w nieistnienie?
>>Tak.
>Jest to coś innego niż wiara w nieistnienie?

Pragmatycznie nie.
Mentalnie tak.
03-01-2013 18:03 
 Ocena-2 na 2
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>>>>Czyli nie posiadasz wiary w istnienie, ani nie posiadasz wiary w nieistnienie?
>>>Tak.
>>Jest to coś innego niż wiara w nieistnienie?
>Pragmatycznie nie.
>Mentalnie tak.

Wyjaśnij różnicę i udowodnij swoją tezę.
03-01-2013 18:23 
 Ocena 2 na 2
Chacarron Macaron (937 punktów)
(zablokowany)
>>>>>Czyli nie posiadasz wiary w istnienie, ani nie posiadasz wiary w nieistnienie?
>>>>Tak.
>>>Jest to coś innego niż wiara w nieistnienie?
>>Pragmatycznie nie.
>>Mentalnie tak.
>Wyjaśnij różnicę i udowodnij swoją tezę.

Pozwolę sobie wkleić część hasła z wiki:

pl.wikipedia.org/wiki/Pragmatyzm
Wiara jest nieuniknionym doświadczeniem, gdyż także niewiara jest wiarą (w to, że dana rzecz nie istnieje), zaś uchylić się od wiary i niewiary nie sposób gdy trzeba postępować jak gdyby ta rzecz istniała lub nie istniała.
Jeśli przyjąć tą definicję to jestem fideistą a w terminologii Kołakowskiego-sceptykiem niekonsekwentnym.

Mentalnie z kolei wiara jest pewnym "uczuciem prawdziwości" które nie występuje u mnie.

Dowodu nie przedstawię.

Myślisz, że Meretseger jest fideistką?
03-01-2013 18:28 
 Ocena 5 na 5
Ania. (14138 punktów)
>>>>>>Czyli nie posiadasz wiary w istnienie, ani nie posiadasz wiary w nieistnienie?
>>>>>Tak.
>>>>Jest to coś innego niż wiara w nieistnienie?
>>>Pragmatycznie nie.
>>>Mentalnie tak.
>>Wyjaśnij różnicę i udowodnij swoją tezę.
>Pozwolę sobie wkleić część hasła z wiki:
>pl.wikipedia.org/wiki/Pragmatyzm
>Wiara jest nieuniknionym doświadczeniem, gdyż także niewiara jest wiarą (w to, że dana rzecz nie istnieje), zaś uchylić się od wiary i niewiary nie sposób gdy trzeba postępować jak gdyby ta rzecz istniała lub nie istniała.
Znasz źródło tej definicji?
Szczerze mówiąc wcale mnie nie przekonuje.
Równie dobrze można powiedzieć, że niezbieranie znaczków to też hobby.
03-01-2013 18:33 
 Ocena 1 na 1
Chacarron Macaron (937 punktów)
(zablokowany)
>Znasz źródło tej definicji?

Nie, a ma ono jakieś znaczenie?
03-01-2013 18:37 
 Ocena 3 na 3
Ania. (14138 punktów)
>>Znasz źródło tej definicji?
>Nie, a ma ono jakieś znaczenie?
Ma.
Chciałabym zobaczyć, kto takie dyrdymałki napisał, bo póki co śmiem przypuszczać, że nawiedzony religijny czytelnik Wiki - przecież każdy może edytować te wpisy.
Z drugiej strony trudno dyskutować nie znając autora cytatu.
06-01-2013 10:28 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>...trudno dyskutować nie znając autora cytatu.

Skąd ten pomysł? Cytuję w rozmowach niektórych autorów z tego forum nie znając ich. Czasem znajomość autora może przeszkadzać w jego cytowaniu (np. powszechnie potępiony autor, który jednak powiedział parę mądrych zdań). Nie chodzi o autora, lecz o prawdę, czy też - mówiąc nowocześniej - zbliżanie się do niej.

Amicus Plato, sed magis amica veritas. Potraktuj Platona jako zmienną. Zamiast przyjaźni może być wrogość. Nie ma to znaczenia ze względu na prawdziwość.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
Sylwek (15472 punktów)

>Ma.

No chyba jednak nie ma. Generatywna teoria wiedzy jest słaba, nie sądzisz? Bo gdzież prowadzi jak nie do argumentu z autorytetu?
04-01-2013 09:06 
 Ocena 1 na 1
Ojciec Lesiotr (6102 punktów)
>>Znasz źródło tej definicji?
>Nie, a ma ono jakieś znaczenie?

Tak, ma. Każdy z nas może zrobić poprawki do tej definicji i te poprawki mogą być zaakceptowane przez moderatorów Wiki. Może więc za miesiąc definicja na Wiki będzie brzmieć inaczej?


W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
04-01-2013 11:45 
 Ocena 1 na 1
Chacarron Macaron (937 punktów)
(zablokowany)
>>>Znasz źródło tej definicji?
>>Nie, a ma ono jakieś znaczenie?
>Tak, ma. Każdy z nas może zrobić poprawki do tej definicji i te poprawki mogą być zaakceptowane przez moderatorów Wiki. Może więc za miesiąc definicja na Wiki będzie brzmieć inaczej?

Jak dla mnie to mogły by ją i małpy stworzyć, waląc bezrozumnie w klawiaturę. Jak ktoś poprawi tą definicję i przestanie mi ona odpowiadać to nie będę jej używał. Będę używał tej niepoprawionej jako własnej bo mi odpowiada. Poproszono mnie o wyjaśnienie co rozumiem pod pewnymi terminami i to zrobiłem.
Ojciec Lesiotr (6102 punktów)
>Jak dla mnie to mogły by ją i małpy stworzyć, waląc bezrozumnie w klawiaturę. Jak ktoś poprawi tą definicję i przestanie mi ona odpowiadać to nie będę jej używał.

OK, sądziłem, że używasz cytatu z Wiki jako "podparcia się autorytetem" (stąd moja sugestia, że Wiki jest średnio wiarygodna, jako baza wiedzy tworzona przez dość przypadkowych entuzjastów). A Tobie po prostu własnych słów zabrakło, nic w tym złego.


W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
06-01-2013 12:44 
 Ocena 2 na 2
rysiek (4593 punktów)
>>>Znasz źródło tej definicji?
>>Nie, a ma ono jakieś znaczenie?
>Tak, ma.

Na szczęście wystarczy zajrzeć do Wiki. Autorem tego poglądu (nie oznaczonego jako cytat) jest niejaki William James (1842-1910), Wikipedia przedstawia to właśnie jako jego zdanie, niekoniecznie jako własne.

Nieco wyjaśnia ten pogląd zakończenie cytowanego przez Chacarron Macaron zdania:
>"... zaś uchylić się od wiary i niewiary nie sposób gdy trzeba postępować jak gdyby ta rzecz istniała lub nie istniała.
Kiedy tak "trzeba"?

>Dotyczy to szczególnie wiary religijnej.
Szczególnie? Może dla wierzących?

Prawdopodobnie przeczytanie dzieła z którego pochodzi ten pogląd wyjaśniłoby więcej. Ja uważam je za błędne. Nie wiem dlaczego wyeliminowano trzecią możliwość: nie wiem, nie przekonują mnie te argumenty, nie mam zdania itp.

Edit.
Dopiero po napisaniu tego postu, przeczytałem poniżej wypowiedź martoka, gdzie wyjaśnia pochodzenie tego poglądu i zamieszcza jego krytykę.
03-01-2013 22:47 
 Ocena 1 na 1
Rigoletto (3891 punktów)
>Szczerze mówiąc wcale mnie nie przekonuje.
>Równie dobrze można powiedzieć, że niezbieranie znaczków to też hobby.

Nie zbieranie znaczków to nie jest hobby, ale przekonywanie filatelistów aby nie zbierali znaczków, już chyba jest?
03-01-2013 23:24 
 Ocena-1 na 1
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>>Szczerze mówiąc wcale mnie nie przekonuje.
>>Równie dobrze można powiedzieć, że niezbieranie znaczków to też hobby.
>Nie zbieranie znaczków to nie jest hobby, ale przekonywanie filatelistów aby nie zbierali znaczków, już chyba jest?

Przekonywanie nie jest, ale nabijanie się, badanie choroby i dyskutowanie jako trening erystyczny już tak.
Rigoletto (3891 punktów)

>>Nie zbieranie znaczków to nie jest hobby, ale przekonywanie filatelistów aby nie zbierali znaczków, już chyba jest?
>Przekonywanie nie jest, ale nabijanie się, badanie choroby i dyskutowanie jako trening erystyczny już tak.

A jeśli przekonywanie jest czyjąś pasją? To już chyba jest hobby.
04-01-2013 07:08 
 Ocena-1 na 3
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>>>Nie zbieranie znaczków to nie jest hobby, ale przekonywanie filatelistów aby nie zbierali znaczków, już chyba jest?
>>Przekonywanie nie jest, ale nabijanie się, badanie choroby i dyskutowanie jako trening erystyczny już tak.
>A jeśli przekonywanie jest czyjąś pasją? To już chyba jest hobby.

Chyba nawet sposob na życie. Piszesz oczywiście o wierzących?
04-01-2013 17:40 
 Ocena 3 na 3
Ania. (14138 punktów)
>>>Nie zbieranie znaczków to nie jest hobby, ale przekonywanie filatelistów aby nie zbierali znaczków, już chyba jest?
>>Przekonywanie nie jest, ale nabijanie się, badanie choroby i dyskutowanie jako trening erystyczny już tak.
>A jeśli przekonywanie jest czyjąś pasją? To już chyba jest hobby.
Dla wielu osób jest.
Bo jak inaczej wytłumaczyć chodzenie po domach z pytaniem "czy możemy porozmawiać o Jezusie?"
Albo nękanie ludzi w szpitalach, czy może spowiedź, a może komunia, na pewno nie (tak właśnie miałam w szpitalu niedawno).
Nie znam ateisty, który tak robi. Co najwyżej dyskutujących na forach lub tematycznych spotkaniach znam.
04-01-2013 17:38 
 Ocena 2 na 2
Ania. (14138 punktów)
>>Szczerze mówiąc wcale mnie nie przekonuje.
>>Równie dobrze można powiedzieć, że niezbieranie znaczków to też hobby.
>Nie zbieranie znaczków to nie jest hobby, ale przekonywanie filatelistów aby nie zbierali znaczków, już chyba jest?
O ile jest.
Tzn. z faktu niezbierania znaczków nie wynika hobby przekonywania innych. Tak samo z niewiary nie wynika fakt hobby - przekonywania innych do swoich poglądów. Nie bardziej, niż z każdego innego poglądu.
Tzn. czy z faktu, że polecam instalację LPG wynika, że moim hobby jest instalacja LPG?
Albo czy z faktu, że przekonuję innych do hipotezy wzrostu intruzywnego pomiędzy ściany styczne wynika coś innego niż to, że uważam taką hipotezę za słuszną? Za lepiej sprawdzającą się, niż hipoteza wzrostu intruzywnego pomiędzy ściany promieniowe?
Wytykam każdą niezgodność tej drugiej, chociaż nie uważam tej czynności za hobby.
04-01-2013 07:17 
 Ocena 5 na 5
Meretseger (61860 punktów)

>Myślisz, że Meretseger jest fideistką?
Nie jestem. A sprawiam takie wrażenie?
Na temat wiary w nieistnienie... uważasz, że niezbieranie znaczków to hobby?
Chacarron Macaron (937 punktów)
(zablokowany)
>>Myślisz, że Meretseger jest fideistką?
>Nie jestem. A sprawiam takie wrażenie?

Fideizm rozumiem dość szeroko, chyba etymologicznie. Jako bycie wierzącym, obojętnie w co. To tak w kwestii precyzji.

>Na temat wiary w nieistnienie... uważasz, że niezbieranie znaczków to hobby?

Nie. Ale co ma piernik do wiatraka? Ateizm to nie religia.
04-01-2013 13:15 
 Ocena 6 na 6
Meretseger (61860 punktów)
>Ateizm to nie religia.
Otóż to! Dlatego nieuprawnione jest mówienie o "wierze w nieistnienie bogów".
04-01-2013 13:40 
 Ocena 3 na 3
Ojciec Lesiotr (6102 punktów)
>>Ateizm to nie religia.
>Otóż to! Dlatego nieuprawnione jest mówienie o "wierze w nieistnienie bogów".

Przynajmniej dopóki ktoś nam nie zagra na nosie zakładając "Kościół Niewierzących w Żadnego Boga" (a Rząd Polski przyzna mu grunt pod budowę Świątyni Niewyznawców, z 99% bonifikatą od ceny rynkowej).


W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
04-01-2013 13:53 
 Ocena 1 na 1
Chacarron Macaron (937 punktów)
(zablokowany)
>>Ateizm to nie religia.
>Otóż to! Dlatego nieuprawnione jest mówienie o "wierze w nieistnienie bogów".

Czy "nie religia" to od razu brak wiary? Ciągle mi nie wyjaśniłaś różnicy pomiędzy "wiarą w nieistnienie" a "niewiarą w istnienie".
04-01-2013 14:08 
 Ocena 5 na 5
Ojciec Lesiotr (6102 punktów)
>Czy "nie religia" to od razu brak wiary? Ciągle mi nie wyjaśniłaś różnicy pomiędzy "wiarą w nieistnienie" a "niewiarą w istnienie".

Kiedyś poeta wyjaśnił to tak: różnica jest jak między "piciem w Szczawnicy" a "szczaniem w piwnicy".

Jak ktoś nie widzi różnicy, to niech wybierze tańszą opcję, po co przepłacać.


W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
04-01-2013 15:32 
 Ocena 8 na 8
Ojciec Ateusz (9201 punktów)
> Ciągle mi nie wyjaśniłaś różnicy pomiędzy "wiarą w nieistnienie" a "niewiarą w istnienie".

Nie można "wierzyć w nieistnienie bogów" - i to z definicji - ponieważ wiara oznacza bezkrytyczną akceptację twierdzenia niedostatecznie uzasadnionego. Jest to konstrukcja niepoprawna semantycznie. Fideiści próbują (nieuczciwie) nadmuchać pojęcie wiary, aby oznaczało "akceptację tezy nie popartej dowodem formalnym" - ale w tym sensie musielibyśmy mówić też o "wierze w grawitację" czy "wierze w to, że twoja głowa nie odpadnie podczas snu". Absurd. Nie przeciwko takiej "wierze" protestują racjonaliści.

Jeżeli mówię, że nie wygrasz dziś szóstki w totku, to nie jest to przejaw mojej wiary.
Twierdzenie, że wygrasz - jest. Chyba że potrafisz to uzasadnić. Potrafisz wykazać istnienie bogów?

"Niewiara" zaś oznacza po prostu brak akceptacji dla twierdzeń, których jedynym oparciem jest wiara. Krasnoludki, smoki, duchy, bogowie, zamach w Smoleńsku - wszystko to wymaga wsparcia materiałem dowodowym, do czasu przedstawienia którego zasadną postawą człowieka intelektualnie uczciwego jest właśnie niewiara.
04-01-2013 16:39 
 Ocena-2 na 2
Chacarron Macaron (937 punktów)
(zablokowany)
>> Ciągle mi nie wyjaśniłaś różnicy pomiędzy "wiarą w nieistnienie" a "niewiarą w istnienie".
>Nie można "wierzyć w nieistnienie bogów" - i to z definicji - ponieważ wiara oznacza bezkrytyczną akceptację twierdzenia niedostatecznie uzasadnionego.

No i w czym problem?

>Fideiści próbują (nieuczciwie) nadmuchać pojęcie wiary, aby oznaczało "akceptację tezy nie popartej dowodem formalnym"

Wszyscy fideiści?

>ale w tym sensie musielibyśmy mówić też o "wierze w grawitację" czy "wierze w to, że twoja głowa nie odpadnie podczas snu".

No i w czym problem?

>Absurd. Nie przeciwko takiej "wierze" protestują racjonaliści.

Nie, nie przeciw takiej. Protestują przeciwko nie swojej wierze.

>Jeżeli mówię, że nie wygrasz dziś szóstki w totku, to nie jest to przejaw mojej wiary.

Jeśli nie masz jakiegoś dowodu(niekoniecznie formalnego) to jest to wiara. Chyba że wcale nie wierzysz w to co mówisz.

>"Niewiara" zaś oznacza po prostu brak akceptacji dla twierdzeń, których jedynym oparciem jest wiara.

W takim razie "niewiara" cechuje agnostycyzm, nie ateizm.
04-01-2013 19:21 
 Ocena 4 na 4
Mateusz Kożuch (2120 punktów)
>Jeśli nie masz jakiegoś dowodu(niekoniecznie formalnego) to jest to wiara. Chyba że wcale nie wierzysz w to co mówisz.

Dowodu na co? Na nieistnienie?
Brzytwa Ockhama załatwia sprawę każdego wymyślonego potworka- czy jest to elf, golem, Zeus, Teutates czy Jahwe. Nie wiem jak inni, ale tak długo jak nie zobaczę/usłyszę definicji boga, która trzyma się kupy, tak długo będę twierdził ze 100% pewnością, że powyższe potwory nie istnieją.

>W takim razie "niewiara" cechuje agnostycyzm, nie ateizm.

Nie. Agnostycyzm cechuje tchórzostwo. Nie potrafią powiedzieć wprost, że wszechmoc i wszechwiedza nie idą w parze. A po zejściu ze szczytu Olimpu, agnostyk dalej będzie twierdził, że Zeus to może istnieć, ale być np. niewidocznym


Headbangers www.youtube.com/watch?v=W0ISLSGF7sQ
04-01-2013 21:56 
 Ocena 8 na 8
Ojciec Ateusz (9201 punktów)
> Jeśli nie masz jakiegoś dowodu(niekoniecznie formalnego) to jest to wiara.

Widzisz, dokładnie o tym pisałem. Sztucznie rozdymasz zakres stosowalności pojęcia "wiara" - no i w efekcie wszyscy jesteśmy wierzącymi, wyjąwszy matematyków i logików, którzy mają ścisłe dowody dla swoich twierdzeń.

Jeżeli Ty mówisz, że trafisz szóstkę (na co masz szansę równą ok. 1 do 14 milionów), a ja że nie trafisz (co jest pewne niemal na 100%) - to niby obaj jesteśmy fideistami? Może i w jakimś kompletnie niepraktycznym i mętnym komunikacyjnie filozoficznym sensie tak - natomiast w praktyce Ty jesteś lunatykiem, a ja realnie oceniam sytuację.

Moglibyśmy te stanowiska od biedy nazywać "wiarą typu religijnego" i "wiarą typu racjonalnego", tylko po co? Jedynym skutkiem tego zabiegu będzie nobilitacja pojęcia "wiara". Potrzebę rozumiem, ale nie popieram.
Chacarron Macaron (937 punktów)
(zablokowany)
>Jeżeli Ty mówisz, że trafisz szóstkę (na co masz szansę równą ok. 1 do 14 milionów), a ja że nie trafisz (co jest pewne niemal na 100%) - to niby obaj jesteśmy fideistami?

Prosta zasada: Jeśli mam słabe uzasadnienie na to co mówię to jestem dużym fideistą, i na odwrót.
06-01-2013 19:37 
 Ocena-1 na 1
Sylwek (15472 punktów)

>Jeżeli Ty mówisz, że trafisz szóstkę (na co masz szansę równą ok. 1 do 14 milionów), a ja że nie trafisz (co jest pewne niemal na 100%) - to niby obaj jesteśmy fideistami? Może i w jakimś kompletnie niepraktycznym i mętnym komunikacyjnie filozoficznym sensie tak - natomiast w praktyce Ty jesteś lunatykiem, a ja realnie oceniam sytuację.

Tylko, że nie. Ocena niezweryfikowanej teorii typu "bóg istnieje" nie pozwala nigdy określić prawdopodobieństwa jej prawdziwości. Bo niby jak? Weźmiesz dowolnie wiele światów możliwych i sprawdzisz w których istnieje bóg, a w których nie, i na podstawie tak wyliczonego prawdopodobieństwa, odrzekniesz "jesteś fideistą a ja nie"?
06-01-2013 20:58 
 Ocena 3 na 3
MarcinK (9189 punktów)

>Tylko, że nie. Ocena niezweryfikowanej teorii typu "bóg istnieje" nie pozwala nigdy określić prawdopodobieństwa jej prawdziwości. Bo niby jak?

Mam niby weryfikować: niewiadomoco istnieje? Jakieś tam inne światy Ci do tego potrzebne?
06-01-2013 22:29 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)
Nie, masz się w ogóle nie zajmować takimi głupotami.
06-01-2013 22:44 
 Ocena 1 na 1
MarcinK (9189 punktów)
>Nie, masz się w ogóle nie zajmować takimi głupotami.

A kto się zajmuje? Rozmowa przecie o wyprostowaniu argumentu teisty.
06-01-2013 22:45 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)
Ja bym mu odpowiedział, że słaba jego wiara i jego bóstwo, jeśli obalić je może prawdziwość teorii ewolucji.
06-01-2013 22:49 
 Ocena 1 na 1
MarcinK (9189 punktów)
>Ja bym mu odpowiedział, że słaba jego wiara i jego bóstwo, jeśli obalić je może prawdziwość teorii ewolucji.

A jak to może prawdziwy teista uznać prawdziwość ewolucji?
06-01-2013 23:18 
 Ocena-1 na 1
Sylwek (15472 punktów)

>A jak to może prawdziwy teista uznać prawdziwość ewolucji?

Jakże by mógł jej przeczyć? Prawie wszyscy znani mi osobiście katolicy akceptują TE.
06-01-2013 23:25 
 Ocena 1 na 1
MarcinK (9189 punktów)

> katolicy

Znaczy Ci z podsekty od alegorii pierwszych rodziców?
06-01-2013 23:28 
 Ocena-1 na 1
Sylwek (15472 punktów)
>Znaczy Ci z podsekty od alegorii pierwszych rodziców?

Coś w tym stylu.
07-01-2013 01:03 
 Ocena 9 na 9
Klapaucjusz (3379 punktów)
>>A jak to może prawdziwy teista uznać prawdziwość ewolucji?
>Jakże by mógł jej przeczyć? Prawie wszyscy znani mi osobiście katolicy akceptują TE.
Co oznacza jedynie że nauka (w znaczeniu ogólnym: science) silniej wpływa na ich poglądy aniżeli religijne przesądy. Nie znaczy to jednak że nagle katolik akceptujący teorię ewolucji ma lepiej poukładane poglądy religijne, a już z pewnością nie można go określić prawdziwym katolikiem, bo nawet z ust papieża nie dowiemy się kim tak naprawdę jest prawdziwy katolik.
Jeżeli sprawdzimy na wiki hasło "Katolicyzm", to nie ma ani jednego słowa na temat teorii ewolucji. Natomiast pod hasłem "Kościół katolicki" znajdziemy:
Cytat:
Kościół katolicki a teoria ewolucji
W 1950 roku Pius XII w encyklice Humani generis określił ewolucjonizm jako poważną hipotezę, zastrzegając jednak, że rodzaj ludzki pochodzi od jednej pary, mężczyzny i kobiety. Jan Paweł II poszedł dalej, stwierdzając w przesłaniu do Papieskiej Akademii Nauk z 1996, że nowe zdobycze nauki każą nam uznać, że teoria ewolucji jest czymś więcej niż hipotezą. Według niektórych komentatorów wypowiedzi papieża Benedykta XVI wspierają teorię inteligentnego projektu: podczas jednej z audiencji generalnych w 2005 roku papież powiedział: "(...) Na początku stwórcze słowo - to słowo, które stworzyło wszystko i stworzyło ten inteligentny projekt, jakim jest kosmos - jest także miłością". Komentarze papieża zostały natychmiastowo przywołane przez obrońców teorii inteligentnego projektu, którzy utrzymują, że wszechświat jest tak skomplikowany, że musiał być stworzony przez siłę wyższą. Proponenci tej koncepcji dążą w USA do wprowadzenia jej nauczania w publicznych szkołach jako część programu zajęć z nauk przyrodniczych[25] Z kolei w 2007 roku papież w komentarzu do nowego wydania książki "Kreacja i Ewolucja" ("Creation and Evolution") stwierdził, że teoria Darwina o stopniowym udoskonalaniu się form życia na Ziemi jest "nie do końca udowodniona", a także że "nauka niepotrzebnie marginalizuje poglądy na temat kreacjonizmu"[26].

Jak widać trudno nazwać katolików którzy uznają teorię ewolucji za prawdziwych katolików. Kościół oficjalnie nie uznał jej przecież za prawdziwą, a nieoficjalnie popiera wszystkich którzy jej zaprzeczają.
Nie da się ukryć że katolicy stoją przed trudnym wyborem.
Przecież jeżeli katolik uzna teorię ewolucji za prawdziwą to podważa podstawy swojej wiary. Nie wiadomo jak wtedy ma wierzyć w jeden z podstawowych dogmatów, czyli grzech pierworodny. Jeżeli zaś grzech pierworodny uzna jedynie za coś symbolicznego (co katolicy uwielbiają robić gdy nie potrafią wyjaśnić w co tak naprawdę wierzą), to czy wtedy może wierzyć że jego bóg Jezus Chrystus oddał życie za coś symbolicznego?
W takim kontekście teoria ewolucji nie da się pogodzić z wiarą katolików.

Natomiast wszyscy katolicy, którzy podważają teorię ewolucji mają nawet racjonalne argumenty, którymi mogą się podeprzeć(oczywiście są racjonalne jedynie ramach ich systemu wierzeń).
Cytat:
Deizm jest świetnym przykładem letniości, która według słów Apokalipsy (Ap 3, 15-16) jest dużo gorsza od bycia zimnym (ateistą). Deista może się bowiem uważać, za człowieka rozsądnego i może w swoich oczach uchodzić za porządnego. Uznaje bowiem istnienie Boga i jest nawet przekonany, że jest on Stwórcą świata. Tyle, że Bóg tym światem się nie interesuje. XVIII wieczni deiści (wtedy właśnie ten pogląd się narodził) uważali, że świat jest maszyną, np. zegarkiem, który został przez Boga skonstruowany, nakręcony i zostawiony, aby działał dalej sam, już bez pomocy Stwórcy. W dzisiejszej postaci mówi się tutaj o teorii ewolucji, czy innych mechanizmach, które Stwórca "zaprogramował" w stworzeniu.
Choć pogląd ten wydaje się niegroźny, to jednak nie można być katolikiem i deistą jednocześnie.


Dlatego też według mnie jeżeli ktoś uważa że większość katolików akceptuje teorię ewolucji to wykazuje jedynie słabość ich wiary. To jest tylko dowód na to że zdobycze naukowe okazują się silniejsze aniżeli bajki religijne i prawie wszyscy katolicy nie potrafią już ich ignorować.

Pozdrawiam.
07-01-2013 07:08 
 Ocena 5 na 5
astrotaurus (12445 punktów)
>Nie wiadomo jak wtedy ma wierzyć w jeden z podstawowych dogmatów, czyli grzech pierworodny.
Jak nie wiadomo jak wiadomo?! Z definicji wiary: mimo braku dowodów na swoje twierdzenie, albo wbrew dowodom na coś przeciwnego.
Przez lata całe wiercę dziury w brzuchach katolików i innych trynitarian pytaniami o relację religia/ewolucja, doczekałem się banów na wszystkich dużych religijnych portalach, a odpowiedzi nie doczekałem....


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
09-01-2013 03:18 
 Ocena 4 na 4
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>Jak widać trudno nazwać katolików którzy uznają teorię ewolucji za prawdziwych katolików. Kościół oficjalnie nie uznał jej przecież za prawdziwą, a nieoficjalnie popiera wszystkich którzy jej zaprzeczają.

Uznanie TE za fakt przez kościół rodzi poważne problemy i nowe sprzeczności w mitologii chrześcijańskiej:

1. Stworzenie świata w siedem dni to legenda powodująca brak grzechu pierworodnego, bezsens chrztu, bezsens wysyłania Jezusa aby umarł między innymi za grzech pierworodny.

2. Pułapkę intelektualną na wierzących w istnienie duszy zwolenników TE - duszę się ma albo nie ma, zwierzęta z definicji jej nie mają, tylko ludzie. Zwolennicy TE zwykle nie mają pojęcia na temat tworzenia się nowych gatunków i absolutnie nie wiedzą, że gdyby wszyscy przodkowie wszystkich gatunków żyli lub byli martwi, ale ich ciała zachowane np w zamrażarce(wszystkie organizmy jakie powstały), to nie moglibyśmy odróżnić gatunków inaczej jak wprowadzając arbitralne kryteria. Kolejne pokolenia organizmów od jednokomórkowców do homo sapiens, to mikroskopijne zmiany z pokolenia na pokolenie. W którym pokoleniu przodkowie ewoluujący w homo sapiens zyskali duszę?
10-01-2013 10:27 
 Ocena 6 na 6
Ojciec Lesiotr (6102 punktów)
>1. Stworzenie świata w siedem dni to legenda powodująca brak grzechu pierworodnego, bezsens chrztu, bezsens wysyłania Jezusa aby umarł między innymi za grzech pierworodny.

Katolicy odpowiadają zwykle jakoś tak: "gdyby grzech pierworodny nie był faktem, to Jezus nie oddał by życia, by nas od niego wybawić. A skoro to zrobił, to znaczy, że Biblia mówi prawdę, czasem w sposób metaforyczny, zrozumiały dla ludzi żyjących w tamtych czasach".

>2. W którym pokoleniu przodkowie ewoluujący w homo sapiens zyskali duszę?

a tu zwykle coś w rodzaju "nie dane jest nam wszystkiego wiedzieć, ale Bóg wiedział, kiedy obdarzyć człowieka duszą - wtedy właśnie staliśmy się ludźmi. Jezus umarł i zmartwychwstał właśnie po to, by zbawić nasze dusze, więc z pewnością je mamy - a całe nasze doświadczenie życiowe to potwierdza".

Niestety, nie sposób wygrać dyskusji na argumenty z ludźmi zdecydowanymi zanegować absolutnie wszystko, co mogłoby być sprzeczne z wiarą.

Wierzący mają prosty i skuteczny dwupunktowy regulamin myślenia:
1. Moja religia ma zawsze rację.
2. Jeśli wydaje się, że nie ma racji, to patrz punkt 1.


W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
04-01-2013 22:03 
 Ocena 5 na 5
Ania. (14138 punktów)
>>"Niewiara" zaś oznacza po prostu brak akceptacji dla twierdzeń, których jedynym oparciem jest wiara.
>W takim razie "niewiara" cechuje agnostycyzm, nie ateizm.
Oba.
Agnostycyzm zakłada niemożność dowiedzenia boga.
Ateizm stwierdza brak dowodu boga a więc zakłada jego nieistnienie, jednak nie zakłada niemożności takiego dowodu.
Tak samo jak nie mając dowodu na istnienie krasnoludków zakładamy ich nieistnienie. Albo nie mając dowodu winy zakładamy niewinność.
Agnostycyzm jest trochę ostrożniejszą formą, ale obie są brakiem wiary.
06-01-2013 14:50 
 Ocena 2 na 2
Sylwek (15472 punktów)
>Nie można "wierzyć w nieistnienie bogów" - i to z definicji - ponieważ wiara oznacza bezkrytyczną akceptację twierdzenia niedostatecznie uzasadnionego.

Strasznie lubię to sformułowanie "stwierdzenie dostatecznie udowodnione by je akceptować". Co za nim się kryje, tak właściwie?

>Fideiści próbują (nieuczciwie) nadmuchać pojęcie wiary, aby oznaczało "akceptację tezy nie popartej dowodem formalnym" - ale w tym sensie musielibyśmy mówić też o "wierze w grawitację" czy "wierze w to, że twoja głowa nie odpadnie podczas snu". Absurd. Nie przeciwko takiej "wierze" protestują racjonaliści.

No nie wiem. Wydaje mi się, że Hume był racjonalistycznym myślicielem (na pewno bardziej niż 99% ludków tutaj), a on walczył właśnie z taką wiarą. No ale, niestety najwyraźniej "brajci" mają niższe standardy "stwierdzeń dostatecznie udowodnionych".

>Jeżeli mówię, że nie wygrasz dziś szóstki w totku, to nie jest to przejaw mojej wiary.
>Twierdzenie, że wygrasz - jest. Chyba że potrafisz to uzasadnić.

O LOL, i między tymi twierdzeniami ma być różnica logiczna? Chyba nie, chyba tylko probabilistyczna.

Ale to daje bardzo ciekawe konsekwencje: na przykład teoria strun już jest w takim razie wiarą, tak samo jak inne abstrakcyjne teorie fizyki teoretycznej, wszak żadne nie są weryfikowalne, więc, z probabilistycznego punktu widzenia, równie (nie)prawdopodobne.

>Potrafisz wykazać istnienie bogów?

W sumie tak. Na tym forum czci się definicje. Zdefiniujmy boga jako wszystko co istnieje, et voila.

>Krasnoludki, smoki, duchy, bogowie, zamach w Smoleńsku - wszystko to wymaga wsparcia materiałem dowodowym, do czasu przedstawienia którego zasadną postawą człowieka intelektualnie uczciwego jest właśnie niewiara.

Czy to znaczy, że ci, którzy przyjęli model Kopernikański u jego zarania byli fideistami? Wszak powodowano nimi poczucie elegancji i estetyki teorii, bo "dowody", to jest dokładność predykcji, długi czas leżały po stronie ptolemeuszowego modelu układu słonecznego.

Wydaje mi się, że nadmiernie fetyszyzujecie pojęcia "wiary", "niewiary" i "wiary w nie", a sztuczne ich rozróżnianie służy nie racjonalnemu dyskursowi, a irracjonalnemu dowartościowaniu się i karmieniu ego.
06-01-2013 20:52 
 Ocena 2 na 2
MarcinK (9189 punktów)

>Strasznie lubię to sformułowanie "stwierdzenie dostatecznie udowodnione by je akceptować". Co za nim się kryje, tak właściwie?

Czy cokolwiek, wg Ciebie, jest dostatecznie udowodnione by to akceptować?

>W sumie tak. Na tym forum czci się definicje. Zdefiniujmy boga jako wszystko co istnieje, et voila.

To mówisz na tym forum definicjami powołuje się obiekty do istnienia?

>Wydaje mi się, że nadmiernie fetyszyzujecie pojęcia "wiary", "niewiary" i "wiary w nie", a sztuczne ich rozróżnianie

Sztuczne rozróżnienie między wiarą, a niewiarą? Możesz tą sztuczność nieco rozwinąć?

> służy nie racjonalnemu dyskursowi, a irracjonalnemu dowartościowaniu się i karmieniu ego.

Acha.
06-01-2013 22:21 
 Ocena 6 na 6
Ojciec Ateusz (9201 punktów)
> Strasznie lubię to sformułowanie "stwierdzenie dostatecznie udowodnione by je akceptować". Co za nim się kryje, tak właściwie?

Per analogiam - nie potrafię wskazać ścisłego kryterium żeby uznać kogoś za "dostatecznie" zdrowego, co mi nie przeszkadza odróżniać trójboistę od plującego krwią gruźlika.

> Hume był racjonalistycznym myślicielem (...), a on walczył właśnie z taką wiarą. No ale, niestety najwyraźniej "brajci" mają niższe standardy "stwierdzeń dostatecznie udowodnionych".

Hume zauważył, słusznie zresztą, że indukcja to nie to samo co dowód formalny. No ale w praktyce, jak Ci ktoś będzie chciał sprzedać łóżko z zapinanymi pasami na wypadek, gdyby którejś nocy grawitacja przestała działać - to kupisz?

> Ale to daje bardzo ciekawe konsekwencje: na przykład teoria strun już jest w takim razie wiarą

Jestem laikiem, ale zdaje się że krytycy właśnie tak mówią. Nie mam z tym problemu.

> Zdefiniujmy boga jako wszystko co istnieje, et voila.

Czy ktoś wątpi, że "wszystko co istnieje" istnieje? Zdaje się jednak że mowa była o bogach teistów, nie panteistów.

> Czy to znaczy, że ci, którzy przyjęli model Kopernikański u jego zarania byli fideistami? Wszak powodowano nimi poczucie elegancji i estetyki teorii, bo "dowody", to jest dokładność predykcji, długi czas leżały po stronie ptolemeuszowego modelu układu słonecznego.

O ile pamiętam, "kopernik" dawał mniej dokładne wyniki, ale za to liczyło się łatwiej. Gdyby dawał zupełnie złe, istotnie byłaby to kwestia wiary.

> Wydaje mi się, że nadmiernie fetyszyzujecie pojęcia "wiary", "niewiary" i "wiary w nie", a sztuczne ich rozróżnianie służy nie racjonalnemu dyskursowi, a irracjonalnemu dowartościowaniu się i karmieniu ego.

Może to być skutek tej niezdrowej fascynacji definicjami.
07-01-2013 01:50 
 Ocena 3 na 3
setarkos (10757 punktów)
>Czy ktoś wątpi, że "wszystko co istnieje" istnieje?
Dzień Dobry.
Nie wydaje się, jakoby termin "wszystko" cokolwiek znaczył w sensownym kontekście.
Przeciwnie - zawiera z reguły sprzeczność wewnętrzną.
07-01-2013 14:51 
 Ocena 3 na 3
Ojciec Ateusz (9201 punktów)
>> Czy ktoś wątpi, że "wszystko co istnieje" istnieje?
> termin "wszystko" (...) zawiera z reguły sprzeczność wewnętrzną.

Na ogół tak, ale jeżeli mówię (potocznie), że "wszystko co szczeka" szczeka - to niekoniecznie mam na myśli szczekający zbiór...
09-01-2013 03:13 
 0 na 2
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>Ale to daje bardzo ciekawe konsekwencje: na przykład teoria strun już jest w takim razie wiarą, tak samo jak inne abstrakcyjne teorie fizyki teoretycznej, wszak żadne nie są weryfikowalne, więc, z probabilistycznego punktu widzenia, równie (nie)prawdopodobne.

Niektóre wcześniej uznawane za nieweryfikowalne teorie fizyki teoretycznej okazały się być możliwe do zweryfikowania, albo chociaż wystarczające do wytworzenia rzeczy, które je wykorzystują. Np elektrowni atomowej.
Co do teorii strun i innych, to nie jest tak, że chyba nawet sami jej autorzy przyjmują założenie, że jest to jakaś próba wyjaśnienia budowy materii, która już na etapie jej wymyślania ma wewnętrzne sprzeczności i potrzebuje wiele bezpodstawnych założeń? Nie jest tak że na początku była to czysta fantastyka, a po latach okazuje się ona być najlepszą (zawierającą najmniej sprzeczności) z konkurencyjnych?
04-01-2013 08:28 
 Ocena 7 na 7
martok (1115 punktów)

>Wiara jest nieuniknionym doświadczeniem, gdyż także niewiara jest wiarą (w to, że dana rzecz nie istnieje), zaś uchylić się od wiary i niewiary nie sposób gdy trzeba postępować jak gdyby ta rzecz istniała lub nie istniała.

Zapomniałeś dodać, że te głupstwa wygadywał filozof, który twierdził również, że:

Cytat:
Stany mistyczne nie są lepszym ani gorszym rodzajem doświadczenia od rozumowania logicznego

*
04-01-2013 08:55 
 Ocena 5 na 5
Ojciec Lesiotr (6102 punktów)
>Pozwolę sobie wkleić część hasła z wiki:

Zdajesz sobie sprawę ze sposobu, w jaki jest tworzona Wikipedia (i jak to wpływa na jej rzeczywistą wiarygodność jako wyroczni rozstrzygającej każdy spór)?


W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
04-01-2013 09:03 
 Ocena 1 na 5
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>>Pozwolę sobie wkleić część hasła z wiki:
>Zdajesz sobie sprawę ze sposobu, w jaki jest tworzona Wikipedia (i jak to wpływa na jej rzeczywistą wiarygodność jako wyroczni rozstrzygającej każdy spór)?

To chyba ten typ umysłu, co wierzy we wszystko co jest napisane. Biblia, wikipedia, ulotka leku homeopatycznego. Jak jest napisane, to musi być prawda, no bo jak inaczej?
04-01-2013 11:23 
 Ocena 9 na 9
martok (1115 punktów)

>Zdajesz sobie sprawę ze sposobu, w jaki jest tworzona Wikipedia (i jak to wpływa na jej rzeczywistą wiarygodność jako wyroczni rozstrzygającej każdy spór)?

   Masz rację, oczywiście, ale w tym wypadku Wikipedia jest niewinna. To Ch. Macaron zacytował za Wikipedią słowa pewnego XIX-wiecznego filozofa (Williama Jamesa), ale zacytował je tak, jakby to była jakaś uniwersalna, powszechnie akceptowana prawda, a nie odosobniony pogląd jednego cymbała, który programowo wziął zupełny rozwód z logiką. Tymczasem sprawy przedstawiają się tak, że filozofowie mieli kilkadziesiąt wieków czasu na to, żeby powygadywać wszystkie możliwe głupstwa, i musimy sprawiedliwie przyznać, że czas ten wykorzystali w tym celu w stu procentach. Jakąkolwiek brednię wymyślisz, to znajdziesz filozofa, który ją swoim autorytetem podeprze.

Pozdrawiam - M
*
Chacarron Macaron (937 punktów)
(zablokowany)
>>Pozwolę sobie wkleić część hasła z wiki:
>Zdajesz sobie sprawę ze sposobu, w jaki jest tworzona Wikipedia (i jak to wpływa na jej rzeczywistą wiarygodność jako wyroczni rozstrzygającej każdy spór)?

Na razie to nie domyślam się nawet w czym spór?
03-01-2013 18:26 
 Ocena 1 na 1
Ania. (14138 punktów)
>>>>Czyli nie posiadasz wiary w istnienie, ani nie posiadasz wiary w nieistnienie?
>>>Tak.
>>Jest to coś innego niż wiara w nieistnienie?
>Pragmatycznie nie.
>Mentalnie tak.
No widzisz, jaki mądry jesteś. Sam odpowiedziałeś na swoje pytanie
Chacarron Macaron (937 punktów)
(zablokowany)
Pytania od początku były raczej retoryczne.
03-01-2013 17:55 
 Ocena 11 na 11
doppelganger (3218 punktów)
>>Typowe, głupawe powiedzonko. Nie wiem, czy oni to robią z głupoty, czy celowo - mylą "wiarę w nieistnienie" z "niewiarą w istnienie".

Wydaje mi się, że większość ludzi szczerze nie rozróżnia tych pojęć. Pamiętajmy, że tym kraju wiedza i nauka jest w odwrocie, a tryumfy święci głupota, zabobony, cuda, homeopatia i inne pseudonauki.

>A jaka jest ta różnica?

Zasadnicza. Nie dowodzi się niebytu bytu, gdyż to nielogiczne. Dowodzi się jednak istnienia takiegoż bytu na podstawie ciężaru dowodu, który spoczywa na barkach dowodzącego, tzw. onus probandi. Aby stwierdzić, że "wiem, że X nie istnieje" potrzeba wiedzy (dowodu), a jako że nie dowodzi się nieistnienia, nie sposób taki dowód dostarczyć. Dlatego takich wyrażeń należy unikać.

Cytat:
Nie jest prawdą jakoby ateiści wierzyli w nieistnienie boga, prawdą jest natomiast, że nie wierzą w jego istnienie. Kręci głową wierzący polemista i zastanawia się, co tu właściwie jest napisane. Po głębszym namyśle pisze: ateiści wierzą, że Bóg nie istnieje, ale nie potrafią tego udowodnić. Zaczynamy raz jeszcze: Zaiste powiadam ci, iż nie jest tak, że ateiści wierzą w nieistnienie, nie wierzą w istnienie, albowiem nie dostrzegając żadnych dowodów istnienia, odmawiają dania wiary, że mimo wszystko istnieje.

Nadal kręci głową nasz wierzący i powiada, albo wierzysz w jedno, albo w drugie, w coś musisz wierzyć. Dla wierzącego stan niewiary wydaje się być całkowitą abstrakcją. Nie dla każdego, czasami spotyka się wybitne wierzące jednostki, które mają zdolność zrozumienia, że brak wiary w istnienie nie oznacza wiary w nieistnienie.

W warunkach permanentnej niezdolności zrozumienia różnicy między niewiarą w istnienie i wiarą w nieistnienie dialog wierzący - niewierzący natrafia na barierę komunikacyjną. Zaczynamy zatem od początku: brak dowodu na istnienie jakiegoś bytu nie jest jeszcze dowodem niebytu bytu, na którego istnienie dowodu jest brak. Oznacza to jednak zmniejszone prawdopodobieństwo istnienia owego bytu. Innymi słowy, istnienie nogi stołowej jest znacznie lepiej udokumentowane niż istnienie Boga Ojca. Na istnienie tej pierwszej mamy dowody namacalne, na istnienie Boga Ojca mamy tylko słowo honoru osób posiadających łaskę wiary.

Wyjaśnienie, że niewiara nie jest odmienną formą wiary, wydaje się być bardzo trudne, gdyż wiara jest stanem odmiennym, a wierzący są przy stałej nadziei, że mają na pewno rację.
- źródło

Jak jednak skłonić wierzącego do dowiedzenia swoich racji, skoro jemu sama wiara wystarczy? W każdej z dyskusji proponuje się ateistom/sceptykom/racjonalistom dowiedzenie nieistnienia bytu - bytu, który tkwi tylko w umyśle adwersarza i nigdzie poza nim. Dość karkołomne zadanie, prawda? Trochę jak rozmowa z pacjentami szpitala psychiatrycznego. W niektórych jednak (niezbyt zaawansowanych jeszcze) przypadkach, onus probandi powinien spełnić rolę kubła zimnej wody na rozpaloną od religii głowę.


"Tylko dwie rzeczy są nieskończone: Wszechświat oraz ludzka głupota, choć nie jestem pewien co do tej pierwszej." - A. Einstein
Scarabaeus (2198 punktów)
>Zapytał dlaczego mnie ma nie zabić, jeżeli (jak to okreslił) nie jestem człowiekiem tylko
>zwierzęciem.

bo on też jest zwierzęciem. Prawo do zabijania nas mają tylko kosmici jako wyższa forma życia.

>Stwierdził, że nie ma dowodów na poparcie ewolucji.

Są dowody. Kosmici są wyższą formą życia kolejnym stadium ewolucji. Przynajmniej oni tak twierdzą

>Powiedział, że mam wiarę w nieistnienie boga.

Nie. mam wiedzę. Kosmici tak twierdzą. a kto stworzył kosmitów? to niestety przekracza nasze możliwości zrozumienia.

>Facet ma wyższe wykształcenie.

Sporo osób, które miało kontakt z kosmitami też ma wyższe wykształcenie, a sami kosmici mają jeszcze wyższe.

Rozmowa z takimi osobami nie ma sensu.
03-01-2013 11:25
 Ocena 11 na 11
rysiek (4593 punktów)
>Dyskutujący ze mną fideista kreacjonista zielonoświątkowiec ...
Zdiagnozowałeś trzy "jednostki" religijne, w stanie, zdaje się, ciężkim, i podjąłeś heroiczną próbę ratowania interlokutora. W pomyślny wynik takiej próby przekonania, raczej wątpię. Tym bardziej że przypadek jakkolwiek chyba nieuleczalny, nie jest śmiertelny, i pozostawia wierzącego, w stanie błogiej pewności posiadania absolutnej prawdy. Przy tak poważnym jego stanie, skutki zasiania wątpliwości mogłyby być katastrofalne, nie każdy organizm potrafi to znieść.
Ja w podobnych przypadkach raczej nie podejmuję się interwencji, nie tylko z braku profesjonalnych kwalifikacji, ale też kierując się wnioskiem wynikającym z trawestacji przeczytanego kiedyś powiedzenia: "Procesuj się z żebrakiem a wyprocesujesz wesz".

>... zażądał racjonalnych argumentów na rzecz ewolucji.
Dobre sobie! Chce abyś zastąpił mu kilkoma postami na fejsie lata zdobywania wiedzy, i przedstawił w nich ponad stuletni dorobek nauk biologicznych???!!!

>Zapytał dlaczego mnie ma nie zabić, jeżeli (jak to określił) nie jestem człowiekiem tylko zwierzęciem.
Po pierwsze nie ma tu żadnej sprzeczności, człowiek "to rodzaj ssaków naczelnych z rodziny człowiekowatych (Hominidae)". Po drugie, na takie pytanie sam musi sobie znaleźć odpowiedź, a zabijanie ludzi przez ludzi (w tym wierzących) nie jest żadnym ewenementem.

>Stwierdził, że nie ma dowodów na poparcie ewolucji.
Luki w wykształceniu, jego zmartwienie.

>Powiedział, że mam wiarę w nieistnienie boga.
Co najmniej demagogia.

>Facet ma wyższe wykształcenie.
Ale (jak ktoś niedawno tu napisał) chyba brak mu podstawowego.

>Ręce opadają.
Samo życie.

>Nie wiem czy to się Wam wyświetla?
Wyświetla się.
03-01-2013 11:57
 Ocena 12 na 12
Ojciec Ateusz (9201 punktów)
> Zapytał dlaczego mnie ma nie zabić, jeżeli (jak to okreslił) nie jestem człowiekiem tylko zwierzęciem.

Czy ktoś jeszcze ma wątpliwości, że lekcje etyki są potrzebne?

> Stwierdził, że nie ma dowodów na poparcie ewolucji.

Żeby daleko nie szukać, kilka dni temu Jerry Coyne pisał o tylnych nogach walenia
- ale to pewnie specyficzne poczucie humoru Projektanta, jak nerw krtaniowy wsteczny u żyrafy.

> Powiedział, że mam wiarę w nieistnienie boga.

W tym (nader szerokim) sensie mamy również "wiarę" w grawitację i jest to niepoważny zarzut.
Błędem jest dopiero żywienie wiary typu religijnego (czyli przy braku lub na przekór dowodom).

> Facet ma wyższe wykształcenie.

To często oznacza tylko umiejętność pamięciowego opanowania materiału wymaganego na egzaminach.
Niekiedy nawet i to nie.
03-01-2013 13:43 
 Ocena 4 na 4
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>> Stwierdził, że nie ma dowodów na poparcie ewolucji.
>Żeby daleko nie szukać, kilka dni temu Jerry Coyne pisał o tylnych nogach walenia
>- ale to pewnie specyficzne poczucie humoru Projektanta, jak nerw krtaniowy wsteczny u żyrafy.

Żeby tylko u żyrafy.
Ty go masz i jak go mam i Pan i Pani też ma.

Projektant, jak to projektant, poleciał ze wszystkimi projektami ssaków wg. tego samego wstępnie opracowanego szablonu a jak się zorientował, że w szablonie był trochę namieszane z tymi nerwami, to już było za późno i nie chciało mu się zaczynać od nowa.


"Religion is the opiate of the masses -
- and we all know you should never give drugs to kids"
03-01-2013 15:06 
 Ocena 7 na 7
Ojciec Ateusz (9201 punktów)
> Żeby tylko u żyrafy.
> Ty go masz i jak go mam i Pan i Pani też ma.

No ale u żyrafy, ze względu na długość szyi, żart wyszedł najśmieszniejszy.

> poleciał ze wszystkimi projektami ssaków wg. tego samego wstępnie opracowanego szablonu

No i takie są potem skutki robienia ssaków przez "kopiuj-wklej" z szablonu ryby - prowizorka i fuszerka.
03-01-2013 13:35
 Ocena 10 na 10
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>Powiedział, że mam wiarę w nieistnienie boga.

A sprecyzował w którego?

I czy on sam czasem nie ma wiary w nieistnienie całego tabunu bogów, a Ty jesteś zaledwie o jednego boga do przodu?

ps. tak mi się nieodparcie skojarzyło (stare):

- poproszę wodę sodową
- z sokiem czy bez soku?
- a jaki ma Pan sok?
- malinowy i wiśniowy
- to poproszę bez malinowego

"Religion is the opiate of the masses -
- and we all know you should never give drugs to kids"
03-01-2013 14:41 
 Ocena 1 na 3
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>>Powiedział, że mam wiarę w nieistnienie boga.
>A sprecyzował w którego?
>I czy on sam czasem nie ma wiary w nieistnienie całego tabunu bogów, a Ty jesteś zaledwie o jednego boga do przodu?

Ja nigdy nie wiem o którego boga chodzi i np mam na myśli Zeusa albo Spaghetti. W takiej sytuacji on twierdzi, że jest jeden bóg, ale nie umie wytłumaczyć jaką jego ma przewagę nad innymi.
03-01-2013 18:35 
 Ocena 2 na 2
mrSpock (2845 punktów)
>>>Powiedział, że mam wiarę w nieistnienie boga.
>>A sprecyzował w którego?
>>I czy on sam czasem nie ma wiary w nieistnienie całego tabunu bogów, a Ty jesteś zaledwie o jednego boga do przodu?
>Ja nigdy nie wiem o którego boga chodzi i np mam na myśli Zeusa albo Spaghetti. W takiej sytuacji on twierdzi, że jest jeden bóg, ale nie umie wytłumaczyć jaką jego ma przewagę nad innymi.
No jak to jaka? No przecież taka, że on i jemu podobni w Niego jedynego prawdziwego wierzą. Bo przecież moja wiara jest lepsza bo jest bardziej mojsza jak Twojsza.
Damian Orzeszek (281 punktów)
>Ręce opadają.

Dlatego nie warto wdawać się w dyskusje z trollami. Kilka miesięcy temu chciałem się dowiedzieć co o teizmie i ateizmie myślą inni chrześcijanie(chciałem poznać więcej opinii) -dołączyłem do jednego z forum chrześcijańskich. Cały czas skupiali się na mojej osobie i ją opisywali i wymyślali o mnie różne rzeczy (skoro nie wierzy w Boga, to odrzuca Biblię; z tego kolejny wniosek, że nie mam norm moralnych)(ni z gruszki, ni z pietruszki, ktoś napisał, że zostałem ateistą, bo bałem się iść do spowiedzi[w ogóle o tym wtedy nie pisałem nawet!])..Poddałem się po ok. tygodniu dyskusji. Co będę dalej pisał, o trollach można napisać pracę magisterską(przyda się komuś taki pomysł? )

Gratuluje panu wytrwałości w rozmowie z tamtymi panami.
03-01-2013 15:47 
 Ocena 3 na 3
worek kości (2937 punktów)
> Kilka miesięcy temu chciałem się dowiedzieć co o teizmie i ateizmie myślą inni chrześcijanie
>Cały czas skupiali się na mojej osobie i ją opisywali i wymyślali o mnie różne rzeczy

No, ciekawe co by o sobie przeczytał jakiś biedny katolik, gdyby go korciło dowiedzieć się, co o teistach myślą ateiści na forum racjonalisty?

bembergiem w berg
03-01-2013 16:56 
 Ocena 6 na 6
Ojciec Lesiotr (6102 punktów)
>No, ciekawe co by o sobie przeczytał jakiś biedny katolik, gdyby go korciło dowiedzieć się, co o teistach myślą ateiści na forum racjonalisty?

To zależy, czy gadałby głupio, czy mądrze.
Katolicyzm nie musi pozbawiać człowieka rozumu (chociaż jest to wśród wiernych stan pożądany, jak w pieśni "wiarą ukorzyć trzeba / myśli i rozum swój...").

W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
niemota (6553 punktów)
>No, ciekawe co by o sobie przeczytał jakiś biedny katolik, gdyby go korciło dowiedzieć się, co o teistach myślą ateiści na forum racjonalisty?
Pewnie to, że zostali teistami, bo uwielbiają katolicką spowiedź uszną.
03-01-2013 20:09 
 Ocena-1 na 3
Damian Orzeszek (281 punktów)
>No, ciekawe co by o sobie przeczytał jakiś biedny katolik, gdyby go korciło dowiedzieć się, co o teistach myślą ateiści na forum racjonalisty?

(Właśnie wcześniej myślałem, czy nie napisać, że ten przykład[który podałem] nie jest dowodem na to, że tylko chrześcijanie tacy są[bo nie jest]. Tym przykładem pokazałem, że nic dobrego nie przyniesie ze sobą, dyskusja z trollami. )

O których ty katolikach mówisz, chyba nie z Polski -u nas zdecydowanie katolicy nie są biedni. Ciekawe jak katolik miałby trafić na tą stronę. Gdy pierwszy raz miałem styczność z tą stroną(kilka lat temu), sprawdziłem kto to jest Voltaire(patrz góra strony). Był wolnomularzem -bałem się cokolwiek tutaj czytać(za bycie wolnomularzem, można zostać obłożonym ekskomuniką). Po kilku latach postanowiłem poznać(to nie znaczy zmienić, choć w końcu zmieniłem) inny pogląd na świat i wróciłem na tą stronę.

Jeszcze co do dyskutowania - najlepiej sobie "dobierać" osoby z którymi się rozmawia, będzie mniejsza szansa, że trafimy na trolla. Najlepszym sposobem jest wybór forum, na którym nie ma zbieraniny przypadkowych ludzi.
szarley (54913 punktów)
Ciekawe jak katolik miałby trafić na tą stronę.

Np. przez google.pl
Naprawdę uważasz, że każdy katolik jest fanatykiem niesłuchającym argumentów nikogo spoza stada?
Naprawdę uważasz, że każdy katolik to Rydzyk?
Zapewniam Cię, że świat jest dużo bardziej kolorowy
KarolG (2892 punktów)
>Facet ma wyższe wykształcenie.
A ja parę tygodni temu pokłóciłem się o to samo z Arabką, która jest z wykształcenia biologiem i zaczyna doktorat. Indoktrynacja od dziecka nie pozwala jej nawet dowiedzieć się niczego o ewolucji, bo to sprzeczne z Koranem.
Ja, nie-biolog wiedziałem duuuuużo więcej o TE niż ona. I ktoś taki za parę lat będzie phD.


Thank God, I'm an atheist
04-01-2013 07:21 
 Ocena 2 na 2
Meretseger (61860 punktów)

>A ja parę tygodni temu pokłóciłem się o to samo z Arabką, która jest z wykształcenia biologiem i zaczyna doktorat.
Oooo... to ona też jest dendrologiem? Pewnie i profesorem zostanie
05-02-2013 22:02 
 Ocena 1 na 1
HCNOPS (278 punktów)
>A ja parę tygodni temu pokłóciłem się o to samo z Arabką, która jest z wykształcenia biologiem i zaczyna doktorat. Indoktrynacja od dziecka nie pozwala jej nawet dowiedzieć się niczego o ewolucji, bo to sprzeczne z Koranem.
I? Biologia to niesamowicie obszerna dziedzina wiedzy. Są dziedziny biologii, które nie wymagają szczegółowej znajomości TE, taka np. dendrologia, zoologia, weterynaria, medycyna, entomologia... ogólnie nauki będące skupione na badaniu poszczególnych organizmów pod kątem ich budowy i działania ich organizmów, a także występowania w środowisku i zwyczajach. Takie osoby potrafią nic zupełnie nie wiedzieć o ewolucji.

>Ja, nie-biolog wiedziałem duuuuużo więcej o TE niż ona. I ktoś taki za parę lat będzie phD.
Ja, nie-wierzący najczęściej duuuużo więcej wiem o wierze niż sam wierzący, o ewolucji nie wspomniawszy, jako że biologia to moja umiłowana dziedzina. Nie mniej jednak również wspomniana przez Ciebie indoktrynacja dużo robi.
06-02-2013 11:42 
 Ocena 3 na 3
KarolG (2892 punktów)
>>A ja parę tygodni temu pokłóciłem się o to samo z Arabką, która jest z wykształcenia biologiem i zaczyna doktorat. Indoktrynacja od dziecka nie pozwala jej nawet dowiedzieć się niczego o ewolucji, bo to sprzeczne z Koranem.
>I? Biologia to niesamowicie obszerna dziedzina wiedzy. Są dziedziny biologii, które nie wymagają szczegółowej znajomości TE,
Oczywiście masz rację. Ale między brakiem szczegółowej wiedzy, a brakiem wiedzy jest spora różnica.
Jej wiedza ograniczała się do znajomości następujących "argumentów" przeciw:
1."Ludzkie ciało jest tak doskonałe, że nie mogło powstać na drodze ewolucji". Ja oczywiście zapytałem o wszystkie niedoskonałości, które mi wpadły akurat do głowy... Nie wiedziała o czym mówię(!)
2."Gatunki nie mogą pochodzić od innych gatunków, bo się różnią liczbą chromosomów, a organizmy o różnej liczbie chromosomów nie mogą mieć potomstwa" - akurat byliśmy tam, gdzie mieszkają ryjówki...
A potem, to już poszło z górki:
- "There is massive evidence that theory of evolution is wrong"
- "Quran is proven to be right and it says that everything was created by Allah"
No i last, but not least: "This is monkey theory for monkey people"

06-02-2013 21:15 
 Ocena 1 na 1
HCNOPS (278 punktów)
>A potem, to już poszło z górki:
>- "There is massive evidence that theory of evolution is wrong"
>- "Quran is proven to be right and it says that everything was created by Allah"
>No i last, but not least: "This is monkey theory for monkey people"
Hehe, typowe Znasz być może profesję w jakiej osiągnie ten stopień? I ciekawi mnie też uniwersytet, na jakim potrafią przetrwać takie, aż chce się powiedzieć, żywe skamieliny...

Jeśli chodzi co z tym czymś zrobić...
Wpierw rozeznałbym się w tym, czym dla owej muzułmanki jest "teoria". Jeśli będzie tym, co spodziewamy się usłyszeć, to warto jej uświadomić że istnienie wirusów i grawitacja to też tylko teoria.
Następnie dobrze jest wysłuchać argumentów na rzecz teorii ewolucji, część z nich być może będzie nawet warta przeanalizowania. Nie mniej większość będzie zapewne wynikać z niezrozumienia podstawowych praw rządzących tym zjawiskiem. Powinno się też pojawić II prawo termodynamiki. Warto zatem wysłuchać argumentów, odbić te nieprawidłowe, oraz przedstawić następnie argumenty za. Paleontologia tu się raczej nie przyda, genetykę też bym sobie odpuścił (pomimo, że to koronny dowód). Religia uważa, że człowiek to jedyna rozumna istota zdolna do tworzenia sztuki, języka, oraz abstrakcyjnego myślenia - proponowałbym argumentację z etologii, to powinno przynajmniej dać od myślenia, jeżeli jest faktycznie biologiem.
farmer (22440 punktów)

>Stwierdził, że nie ma dowodów na poparcie ewolucji.
>Powiedział, że mam wiarę w nieistnienie boga.
>Facet ma wyższe wykształcenie.
>Ręce opadają.

Spoko. Ja to ostatnio mam zwyczajnie ochotę puścić takiemu komuś kwiecistą wiązankę co myślę o czyjejś wierze. Może byłbym i pospolitym chamem ale na tyle racjonalnych argumentów nie reagują ludzie że czasem pozostaje tylko zwykłe "wypier...j z tą swoją wiarą".

W święta w czasie jednej z rozmów padło "że jak to tak można Jezusa Intronizować".
Spytałem tylko czy w tym wszystkim to znaczy czy w tej religii Intronizacja to najdziwniejsza rzecz? Dodałem że jak już jest się katolikiem to proszę się nie dziwić bo tam jest cała masa dziwnych rzeczy.
Zwyczajnie jednak chciałem "temu komuś" powiedzieć że gó...o mnie to obchodzi.

Nie wiem dlaczego jak ktoś opowiada że lubi oglądać seriale po godzinie 20 to można mu powiedzieć że tego syfu się nie ogląda ale jak lubi to czemu nie.
Natomiast jak ktoś powie że lubi chodzić na nowennę to powiedzenie mu że tego syfu nie można znieść ale jak lubi czemu nie jest już na granicy obrazy uczuć.

I jeszcze jedno. Czasem wyciągam po prostu komórkę i pytam się tego kogoś co wie o tym telefonie. Najczęściej kończy się na podstawowych informacjach SMS, kontakty itp. Pytam się czy można się teleportować przy pomocy tego aparatu? Oczywiście ludzie zaprzeczają.
Pytam się wówczas dlaczego potrafią przypisać do całego świata różne dziwne rzeczy a do tego aparatu nie. I tyle. Ten telefon nie urósł na drzewie. Wiedza potrzebna do stworzenia tego telefonu wykorzystywana jest też w innych dziedzinach. To nie wiem albo ten telefon działa jak ma działać albo można nim się teleportować.
Askari (-8 punktów)
Niestety Janku Werbiński po raz kolejny przekręcasz
>pytanie brzmiało:
>Jeżeli chcesz się bawić w Boga (to w kontekście jego wypowiedzi o in vitro i aborcji) to dlaczego miałbym Cie nie zabić skoro jesteś tylko zwierzęciem i to o nawet smacznym mięsie?

Mod:
Nie dubluj postów.
08-01-2013 21:43 
 Ocena 6 na 6
Mateusz Kożuch (2120 punktów)
>Jeżeli chcesz się bawić w Boga (to w kontekście jego wypowiedzi o in vitro i aborcji)

A co to za potworek? Jaki "zryty" umysł trzeba mieć aby leczenie (in vitro) i zapobieganie (aborcja) uważać za "zabawę w boga"?
A tak poza tym, może Ty mi odpowiesz- co to do cholery jest Bóg?

>to dlaczego miałbym Cie nie zabić

I następny katolik chodzący po ulicach ze swoją "miłością bliźniego". Normalnie tykająca bomba zegarowa. Oby żaden z was psychopatów nigdy nie przekonał się, że ten wasz bożek nie istnieje.

>skoro jesteś tylko zwierzęciem i to o nawet smacznym mięsie?

Człowiek: pl.wikipedia.org/wiki/Człowiek_rozumny
i tam można wyczytać:
Cytat:
Domena eukarionty
Królestwo zwierzęta
Typ strunowce
Podtyp kręgowce
Gromada ssaki
Podgromada ssaki żyworodne
Infragromada łożyskowce
Rząd naczelne
Podrząd Haplorrhini
Nadrodzina małpy człekokształtne
Rodzina człowiekowate
Podrodzina Homininae
Plemię Hominini
Rodzaj Homo
Gatunek człowiek rozumny

Jak widać człowiek jest zwierzęciem i żadne Twoje zaklinanie rzeczywistości tego nie zmieni.


Headbangers www.youtube.com/watch?v=W0ISLSGF7sQ
alodia82 (-1 punktów)
Spotkałeś się z typowym fanatykiem - nazywanie Cię zwierzęciem (nie wiem zupełnie jakie miał na to argumenty?) świadczy wg mnie o braku możliwości intelektualnej dyskusji z jego strony... Stawianie stwierdzenia, ze wierzysz w nieistnienie boga jest po prostu sprytnym słownym wybrykiem, niewiele mówiącym!
Ale przyznaje, ręce opadają!

pozdrawiam
24-01-2013 22:31 
 Ocena 11 na 11
liliac (147340 punktów)
>nazywanie Cię zwierzęciem (nie wiem zupełnie jakie miał na to argumenty?) świadczy wg mnie o braku (...)

Przecież jesteśmy zwierzętami.



(źródło: FB, Evolution, za Tree of Life)


"...a świniobicie, łaskawa pani, to to samo, jak kiedy ksiądz odprawia mszę świętą, bo zawsze idzie o krew i o mięso, czyli ciało." (B. Hrabal, "Postrzyżyny")
HCNOPS (278 punktów)
>Dyskutujący ze mną fideista kreacjonista zielonoświątkowiec zażądał racjonalnych argumentów na
>rzecz ewolucji.
To mu je daj. Przecież są ich tysiące - paleontologia, datowanie, czy też genetyka.
Należy też pamiętać że dla kreacjonisty teoria ewolucji obejmuje: osobliwość, pochodzenie materii, BB, powstanie Ziemi, powstanie życia, ewolucja życia. Dla biologii z kolei teoria ewolucji odnosi się tylko do zmian istniejącego życia. Teoria ewolucji nie zajmuje się nawet problematyką powstania owego, więc zacząć dyskusję o ewolucji można najwcześniej od pierwszej żywej komórki. Pamiętaj też, że dla kreacjonisty teoria ewolucji to TYLKO TEORIA. Należy im zatem uświadomić czym teoria jest według metodologii nauk przyrodniczych i nie polecam w tym miejscu powoływać się na Wikipedię, bo definicja jest dość mało ścisła.

>Zapytał dlaczego mnie ma nie zabić, jeżeli (jak to okreslił) nie jestem człowiekiem tylko
>zwierzęciem.
Człowiek to nazwa potoczna zwierzęcia z rodziny naczelnych, która widnieje pod nazwą Homo sapiens sapiens, tak więc człowiek jest zwierzęciem. Nie jest się tym albo tym.

>Stwierdził, że nie ma dowodów na poparcie ewolucji.
Typowe. Gość jest typowym ignorantem, który akademickiego podręcznika w życiu na oczy nie widział.

>Powiedział, że mam wiarę w nieistnienie boga.
Więc wyjaśnij mu, że on ma również wiarę w nieistnienie tysięcy innych bogów.

>Facet ma wyższe wykształcenie.
Z czego niby? Z głupologii?

>Ręce opadają.
No...
Michal Jafron (95 punktów)

>Facet ma wyższe wykształcenie.

ale nie ma rozumu
Paul Figura. (1368 punktów)
>>Facet ma wyższe wykształcenie.
>ale nie ma rozumu

Ponieważ kupił sobie dyplom magistra na bazarze.

pawel_wr (4297 punktów)
>Dyskutujący ze mną fideista kreacjonista zielonoświątkowiec zażądał racjonalnych argumentów na
>rzecz ewolucji.

Zapytaj go , dlaczego istnieje kilka ras głównych człowieka ( i kilkanaście podras ),
a wszyscy , wg. biblii wywodzą się od jednych prarodziców - od Adama i Ewy ?

Albo jak w mitycznym Edenie były jednocześnie
niedźwiedzie polarne i brunatne ( NO bo jeśli teoria ewolucja jest
błędem , to od razu istniały wszystkie obecnie znane gatunki zwierząt ).
IntArchAngel (1 punktów)
Ateizm od niedawna jest oficjalną religią, gdyż powstał pierwszy kościół ateistyczny w Londynie.
OCELOTIC (-34 punktów)
>Dyskutujący ze mną fideista kreacjonista zielonoświątkowiec zażądał racjonalnych argumentów na
>rzecz ewolucji.
>Zapytał dlaczego mnie ma nie zabić, jeżeli (jak to okreslił) nie jestem człowiekiem tylko
>zwierzęciem.
>Stwierdził, że nie ma dowodów na poparcie ewolucji.
>Powiedział, że mam wiarę w nieistnienie boga.
>Facet ma wyższe wykształcenie.
>Ręce opadają.
>Nie wiem czy to się Wam wyświetla?
>www.facebo(*)id=5179554¬if_t=share_reply

Tak się składa, że też jestem zielonoświątkowcem, ale tylko z średnim wykształceniem, może to cię zainteresuje:

William Lane Craig - Nie można udowodnić że Bóg nie istnieje

www.youtube.com/watch?v=dt7Q5cxxqzA
20-02-2013 08:00 
 Ocena 11 na 13
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Tak się składa, że też jestem zielonoświątkowcem,
>William Lane Craig - Nie można udowodnić że Bóg nie istnieje
>www.youtube.com/watch?v=dt7Q5cxxqzA

Zaprawdę, zielono - ba! seledynowo! - trzeba mieć we łbie, żeby na takie prostackie chwyty się nabierać.
To sobie przeczytaj, może Cię na przyszłość od błaźnienia się powstrzyma.


...analogia między wprowadzeniem konia do senatu przez cesarza, a wprowadzeniem czegoś tam do sejmu i uczynieniem tego parlamentarzystą jest zdumiewająco aktualna. (ks. prof. Paweł Bortkiewicz TCh, szef Katedry Katolickiej Nauki Społecznej UAM)
zeno (72 punktów)

>Zaprawdę, zielono - ba! seledynowo! - trzeba mieć we łbie, żeby na takie prostackie chwyty się nabierać.
W swoim wywodzie, z którego jak widać jesteś niezmiernie dumny, na początku cwaniacko zauważyłeś, że wierzący uznają swego Boga za wszechmocnego, wiecznego i nieograniczenie dobrego co tworzy tyle sprzeczności, że można po nich przelecieć się lekkim truchcikiem. Jeżeli jednak wierzący, ograniczył by się jedynie do stwierdzenia, że Bóg wykreował naszą rzeczywistość, w co On po prostu wierzy, to nie było by Ci już tak łatwo. Na Twoje zaczepne pytanie: jak miał byś rozpoznać tego Boga, mógł by Ci zaproponować, abyś sam Go opisał na podstawie kreacji, którą znasz i zauważ, że nie jest do tego konieczny przymiotnik wszechmocny i cała ich reszta. Jeżeli nie ma powodu do sprzeczności, to i rabin by nie pomógł i swój pomysł na ewolucję powinieneś udowadniać.
21-03-2013 09:55 
 Ocena 8 na 8
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>>Zaprawdę, zielono - ba! seledynowo! - trzeba mieć we łbie, żeby na takie prostackie chwyty się nabierać.
>W swoim wywodzie, z którego jak widać jesteś niezmiernie dumny, na początku cwaniacko zauważyłeś, że wierzący uznają swego Boga za wszechmocnego, wiecznego i nieograniczenie dobrego

Przecież sobie tego nie wymyśliłem - wierzących cytowałem.

>co tworzy tyle sprzeczności, że można po nich przelecieć się lekkim truchcikiem. Jeżeli jednak wierzący, ograniczył by się jedynie do stwierdzenia, że Bóg wykreował naszą rzeczywistość,

Jeśli dobrze rozumiem - przedkładasz niniejszym pod rozwagę Boga pozbawionego takich atrybutów jak Omnipotencja, Omnisciencja i Omnibenewolencja, wyposażonego w samą Kreatywność jedynie?
W porządku.
Ale jeszcze dla porządku tak - co zrobić z Jedynością takowegoż? Jeśli dostępne nam w obcowaniu Stworzenie okazałoby się owocem zbiorowego wysiłku miliarda Kreatywnych podmiotów, byłżeby jeszcze sens o Bogu/Bogach mówić?

>w co On po prostu wierzy, to nie było by Ci już tak łatwo.

No, tak... jeśli ktoś w coś po prostu wierzy - faktycznie - nie ma lekko z takim...

>Na Twoje zaczepne pytanie: jak miał byś rozpoznać tego Boga, mógł by Ci zaproponować, abyś sam Go opisał na podstawie kreacji, którą znasz

Otóż na podstawie Kreacji, którą znam, nie byłbym w stanie stwierdzić, czy Stwórcą był prof. Corcoran, Trurl z Klapaucjuszem, program JAHVE VI czy może ciążenie samo.

>i zauważ, że nie jest do tego konieczny przymiotnik wszechmocny i cała ich reszta.

Jasne - w zasadzie wystarczy "Mu" tylko przymiotnik masywny. Na podstawie faktu, że osobliwość we wnętrzu czarnej dziury nie daje się odróżnić od Osobliwości Początkowej, od której zaczął się "nasz" wszechświat, spekuluje się (np. Stephen Hawking - Czarne dziury i wszechświaty niemowlęce), że wraz z powstaniem osobliwości w czarnej dziurze formuje się i nowy wszechświat potomny.
Aby stworzyć niebo i ziemię dosyć jest zgromadzić odpowiednio dużo masy w odpowiednio małym obszarze - z czym bezrozumna grawitacja świetnie daje sobie radę...

>Jeżeli nie ma powodu do sprzeczności, to i rabin by nie pomógł i swój pomysł na ewolucję powinieneś udowadniać.

...po cóż więc Kreatywnego Boga wprowadzać, gdy zbędne to całkowicie?


...analogia między wprowadzeniem konia do senatu przez cesarza, a wprowadzeniem czegoś tam do sejmu i uczynieniem tego parlamentarzystą jest zdumiewająco aktualna. (ks. prof. Paweł Bortkiewicz TCh, szef Katedry Katolickiej Nauki Społecznej UAM)
zeno (72 punktów)

>Jeśli dobrze rozumiem - przedkładasz niniejszym pod rozwagę Boga pozbawionego takich atrybutów jak Omnipotencja, Omnisciencja i Omnibenewolencja, wyposażonego w samą Kreatywność jedynie?
>Ale jeszcze dla porządku tak - co zrobić z Jedynością takowegoż? Jeśli dostępne nam w obcowaniu Stworzenie okazałoby się owocem zbiorowego wysiłku miliarda Kreatywnych podmiotów, byłżeby jeszcze sens o Bogu/Bogach mówić?
Stworzenie "dostępnego nam w obcowaniu Stworzenia", wymaga określonej potencji kreatora. Odnosząc tą konieczną potencję do ludzkich możliwości, wpadamy w pułapkę z tymi omni.., nie potrzebnie. Miliard kreatorów? Może i tak.

>Aby stworzyć niebo i ziemię, dosyć jest zgromadzić odpowiednio dużo masy w odpowiednio małym obszarze - z czym bezrozumna grawitacja świetnie daje sobie radę...
>...po cóż więc Kreatywnego Boga wprowadzać, gdy zbędne to całkowicie?

Moje amatorskie filozofowanie wtedy dopiero się zaczyna i dotyczy jedynie biologii.
21-03-2013 12:04 
 Ocena 5 na 5
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Stworzenie "dostępnego nam w obcowaniu Stworzenia", wymaga określonej potencji kreatora.

Grawitacja ma tej potencji, że HO-HO!

>Odnosząc tą konieczną potencję do ludzkich możliwości, wpadamy w pułapkę z tymi omni.., nie potrzebnie.

Nie musimy wpadać.
Jeśli nawet założyć Inteligentnego, Świadomego i Celowo Działającego Kreatora - wcale nie ma konieczności tych omni mu przyszywać.
Nie musiałby on wcale być Wszechmogący - pozbawion zdolności trawienia celulozy swe Kreacyjne Dzieło wykonałby równie dobrze, jak zdolności tej niepozbawion.
Podobnie niepotrzebna mu i Wszechwiedza - znajomość wyników ligi bułgarskiej w sezonie 1983/84 do niczego wszak przy Tworzeniu by mu się nie przydała.
O Wszechdobroci nie wspominam nawet.

>Miliard kreatorów? Może i tak.

Równie dobrze jak i miliard miliardów - nie ma tu powodu się krępować.

>>Aby stworzyć niebo i ziemię, dosyć jest zgromadzić odpowiednio dużo masy w odpowiednio małym obszarze - z czym bezrozumna grawitacja świetnie daje sobie radę...
>>...po cóż więc Kreatywnego Boga wprowadzać, gdy zbędne to całkowicie?
>Moje amatorskie filozofowanie wtedy dopiero się zaczyna i dotyczy jedynie biologii.

Obszarem zainteresowań biologii rządzą te same prawa, co całą resztą Wszechświata.

...analogia między wprowadzeniem konia do senatu przez cesarza, a wprowadzeniem czegoś tam do sejmu i uczynieniem tego parlamentarzystą jest zdumiewająco aktualna. (ks. prof. Paweł Bortkiewicz TCh, szef Katedry Katolickiej Nauki Społecznej UAM)
zeno (72 punktów)

>Obszarem zainteresowań biologii rządzą te same prawa, co całą resztą Wszechświata.
Ale Big Bang, jak dla mnie załatwia powstanie wszechświata, natomiast na biologię boska kreacja jest głupawa, a ewolucja nie przekonująca.
meercat (934 punktów)
(zablokowany)
>Dyskutujący ze mną fideista kreacjonista zielonoświątkowiec zażądał racjonalnych argumentów na
>rzecz ewolucji.

Ciekawe, że wymóg podania dowodu obowiązuje tylko w jedna stronę.










Wróć do listy wątków działu ABC Racjonalisty
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365