 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Gospodarka i ekonomia
| Napisano | Autor | Tytuł | | 11-01-2013 01:25 | kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | Praca w Urzędzie Pracy
7 na 7 | Osoba, która straciła pracę lub nie może znaleźć zatrudnienia ma możliwość zarejestrowania się w Urzędzie Pracy. Rejestracja daje możliwość otrzymywania tzw. zasiłku dla bezrobotnego oraz ubezpieczenia zdrowotnego w ramach NFZ. Urzędy Pracy oferują możliwość umówienia się na wizytę rejestracyjną przez Internet, ale nie informują o tym, że do rejestracji konieczne jest złożenie formularza, którego nie można wypełnić internetowo, trzeba go wypełnić w formie papierowej na miejscu w UP. Bezrobotny zamawia sobie wizytę na godzinę X, nie wie o konieczności złożenia formularza, po przybyciu do UP dostaje papierki do wypełnienia, godzina X mija i tylko od dobrej woli pracownika UP zależy czy bezrobotny zostanie przyjęty czy nie.
Po zarejestrowaniu się w Urzędzie Pracy bezrobotnemu wyznacza się termin następnej wizyty - za ok. 3 miesiące. Gdy bezrobotny nie stawi się w wyznaczonym terminie traci prawo do zasiłku i ubezpieczenia, o ile w ciągu 7 dni nie przedstawi usprawiedliwienia swej nieobecności do rozpatrzenia przez pracownika UP.
Bezrobotny stawia się w wyznaczonym terminie w UP, którego pracownik - "doradca zawodowy" - pyta czy bezrobotny widział oferty pracy publikowane przez UP, następnie wyznacza bezrobotnemu termin kolejnej wizyty i pyta czy bezrobotny chce otrzymać papier, dzięki któremu bezrobotny nie będzie musiał kupować biletu komunikacji publicznej w dniu wyznaczonej wizyty.
Bezrobotny chcąc przedłużyć okres swojego ubezpieczenia zdrowotnego musi "pobrać numerek" w kolejce do innego pracownika UP - "doradca zawodowy" ubezpieczeniem zdrowotnym się nie zajmuje.
Bezrobotny może też zapytać "doradcę zawodowego" o szkolenia zawodowe, wówczas usłyszy odpowiedź, żeby poszedł do pokoju XYZ.
Po co nam Urzędy Pracy? | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
11 na 11 Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | >Po co nam Urzędy Pracy?
Nigdy nie zatrudniłem kandydatów przysłanych przez UP. Zawsze byli wyprzedzeni przez szukających pracy bez pośrednictwa urzędu. Urzędy pracy służą podtrzymaniu iluzji państwa opiekuńczego i temu żeby pracę mieli urzędnicy w nich pracujący. Moim zdaniem należy je wraz z większością administracji zlikwidować i zastąpić społecznościowym serwisem internetowym prowadzonym przez dwóch informatyków. Nie widzę szans, żeby tak się stało.
|
|
 | 1 na 1 | Irracja (4721 punktów) | >>Nigdy nie zatrudniłem kandydatów przysłanych przez UP. Zawsze byli wyprzedzeni przez szukających pracy bez pośrednictwa urzędu.
... a to już nie tylko wina Urzędu Pracy. Nikt nie zabrania bezrobotnym samodzielnego szukania pracy. Inną sprawą jest fakt, że biurokraci mają tendencję aby nic bez ich wcześniejszego udziału i przyzwolenia się nie działo. I takie podejście należy zwalczać. W większości przypadków powinni tylko weryfikować czy dana, zaistniała już sytuacja spełnia wymogi konkretnego prawa, i czy w związku z tym należą się konkretne "granty", lub kary. W pozostałych sytuacjach nie powinni się wtrącać.....
... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne.
|
|
|  | 6 na 6 | maciejo (3492 punktów) | >>>Nigdy nie zatrudniłem kandydatów przysłanych przez UP. Zawsze byli wyprzedzeni przez szukających pracy bez pośrednictwa urzędu. >... a to już nie tylko wina Urzędu Pracy. Nikt nie zabrania bezrobotnym samodzielnego szukania pracy. Inną sprawą jest fakt, że biurokraci mają tendencję aby nic bez ich wcześniejszego udziału i przyzwolenia się nie działo. I takie podejście należy zwalczać. W większości przypadków powinni tylko weryfikować czy dana, zaistniała już sytuacja spełnia wymogi konkretnego prawa, i czy w związku z tym należą się konkretne "granty", lub kary. W pozostałych sytuacjach nie powinni się wtrącać.....
Nie chodzi o zabranianie samodzielnego poszukiwania pracy tylko rażącą nieskuteczność urzędów. Ich zerową aktywność. Dwie sprawy: 1. Tak zwani doradcy zawodowi przeszukują tylko bazę danych urzędu, która jest bardzo skromna. Z ciekawości sprawdziłem listę UP w swojej miejscowości (Bydgoszcz) i porównałem ją z ofertą zawartą na pracuj.pl. Na liście urzędu może jest 15 - 20% liczby ogłoszeń w porównaniu do tych znalezionych na tym portalu. 2. Pracodawca szukający pracownika by jego oferta znalazła się w urzędzie musiałby ją tam wysłać, urzędasy nie dzwonią do firm, nie wyszukują ogłoszeń z sieci pod konkretnego zarejestrowanego bezrobotnego.
UP powinno się zlikwidować i zastąpić prywatnymi agencjami pośrednictwa. Wolnorynkowy mechanizm byłby dużo bardziej efektywny.
|
|
| |  | 6 na 6 KORIUS (14106 punktów) (zablokowany) | >UP powinno się zlikwidować i zastąpić prywatnymi agencjami pośrednictwa. Wolnorynkowy mechanizm byłby dużo bardziej efektywny. -Ludzie nie rejestrują się w urzędach pracy po to by znaleźć pracę. Zdecydowanej większości chodzi o zasiłek lub/i ubezpieczenie zdrowotne nawet jak zasiłek nie przysługuje. Winien jest tu system ubezpieczeń. Niektórzy przychodzą się rejestrować gdy zachorują. Oczywiście wtedy nie są gotowi do podjęcia pracy. Bardzo duża część zarejestrowanych pracuje na czarno. Muszą się zwalniać z pracy by podpisać listę w urzędzie. W razie propozycji pracy szukają najrozmaitszych wykrętów by nie pójść na rozmowę. Gdyby każdy obywatel posiadał prawo do podstawowej opieki zdrowotnej, na podstawie samego dowodu osobistego, zarejestrowanych bezrobotnych byłoby kilkakrotnie mniej. A tak dochodzą tylko dodatkowe koszty przelewania składek na ubezpieczenie bezrobotnego najpierw na konta urzędów pracy, a potem stąd do ZUS i tym samym więcej osób potrzebnych jest od obsługi tego "kieratu".
Religia jest kompletnym nonsensem i ogromną szkodą dla ludzkiej cywilizacji. - Steven Weinberg
|
|
| | |  | 1 na 1 | -jad- (18783 punktów) | >Muszą się zwalniać z pracy by podpisać listę w urzędzie.
Jeden z moich kolegów pracował kiedyś na czarno przy wstawianiu okien. W dniu podpisu jechał do Urzędu z pracy, między jednym a drugim oknem, w ubraniu roboczym z logo firmy i takimż samochodem. Nigdy nikomu to nie przeszkadzało ani dodatkowych pytań nie powodowało.
|
|
| | | |  | Unulfo (3273 punktów) (zablokowany) |
Czy istnienie tzw. szarej strefy to bezpośredni efekt istnienia urzędów pracy, czy też można by skazać inne przyczyny takiego a nie innego stanu rzeczy? Czy wszyscy bezrobotni zarejestrowani w urzędzie pracy pracują na czarno?
"Mój Boże! Jacy ci rozumni ludzie są głupi!" Beaumarchais
|
|
| | | | |  | Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | >Czy istnienie tzw. szarej strefy to bezpośredni efekt istnienia urzędów pracy, czy też można by skazać inne przyczyny takiego a nie innego stanu rzeczy?
Wysokie podatki i skomplikowane przepisy. Urzędy żyją z podatków, które sa za wysokie.
>Czy wszyscy bezrobotni zarejestrowani w urzędzie pracy pracują na czarno?
Nie wszyscy. Niektórzy tak.
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | -jad- (18783 punktów) | >Czy istnienie tzw. szarej strefy to bezpośredni efekt istnienia urzędów pracy, czy też można by skazać inne przyczyny takiego a nie innego stanu rzeczy?
Wydaje mi się, że z istnieniem urzędów pracy nie ma to wielkiego związku. Pracodawcy zatrudniający na czarno unikają płacenia podatków, innych składek a także omijają w ten sposób prawo pracy.
>Czy wszyscy bezrobotni zarejestrowani w urzędzie pracy pracują na czarno?
Oczywiście, że nie. Zarejestrowanych jest mnóstwo prawdziwie bezrobotnych i nie wszyscy są skazani na porażkę. Znam bodaj trzy osoby, które znalazły pracę dzięki UP.
|
|
|  | 4 na 4 Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | >... a to już nie tylko wina Urzędu Pracy. Nikt nie zabrania bezrobotnym samodzielnego szukania pracy. Inną sprawą
Nie chodzi o winę. Szukając pracownika spełniającego nieco wyższe wymagania składanie oferty do UP szkodzi. Przysyłają wtedy tabuny nierobów, którym chodzi tylko o podbiciu potrzebnego do bycia bezrobotnym ubezpieczonym zaświadczenia o tym że byli "szukać" pracy. Szkoda czasu na rozmowę.
|
|
| |  | 1 na 1 | Irracja (4721 punktów) | >>Nie chodzi o winę. Szukając pracownika spełniającego nieco wyższe wymagania składanie oferty do UP szkodzi. Przysyłają wtedy tabuny nierobów, którym chodzi tylko o podbiciu potrzebnego do bycia bezrobotnym ubezpieczonym zaświadczenia o tym że byli "szukać" pracy. Szkoda czasu na rozmowę.
... i dlatego jeszcze raz powtarzam. W większości przypadków powinni tylko weryfikować czy dana, zaistniała już sytuacja spełnia wymogi konkretnego prawa, i czy w związku z tym należą się konkretne "granty", lub kary. W pozostałych sytuacjach nie powinni się wtrącać. UP - oprócz opieki nad bezrobotnym (w okresie pozostawania bez pracy) i umożliwiania/ułatwiania mu podnoszenia konkurencyjności (szkolenia i kursy bezrobotnych) i przygotowania do szukania pracy - nie powinien (oprócz bardzo nielicznych przypadków, jak choćby prace interwencyjne) szukać im pracy, ani kierować do konkretnych pracodawców. Proces szukania pracy przez bezrobotnego, oraz naboru pracownika przez pracodawcę, powinien regulować sam rynek pracy, a nie UP. Jeżeli spośród zgłaszających się chętnych do pracy wybiorę osobę będącą bezrobotną - czyli mającą pewne określone świadczenia pracownicze od państwa - to zgłaszam fakt, że przejmuję (jako pracodawca) te świadczenia, oraz oczekuję, określonych przez prawo "grantów". Natomiast sprawa "stempli" że bezrobotny szuka pracy. Wystarczy prosta "książeczka bezrobotnego", gdzie będzie się potwierdzało złożenie podania o pracę ( i tak z reguły stempluje się ksero takiego podania), oraz potwierdzało odbyte rozmowy kwalifikacyjne, jeżeli pracodawca jest zainteresowany CV i taką rozmowę przeprowadzi. Tyle jeżeli chodzi o "linię styku" między pracodawcami a UP.
... nauka jest nienawistna teizmowi, gdyż prowadzi do deizmu. A ten wyklucza wpływ "Boga i kleru" na życie doczesne...
|
|
 | Unulfo (3273 punktów) (zablokowany) |
>Nigdy nie zatrudniłem kandydatów przysłanych przez UP. Zawsze byli wyprzedzeni przez szukających pracy bez pośrednictwa urzędu.
Wynika stąd tylko tyle, że niektórzy świetnie sobie radzą na rynku pracy samodzielnie, a inni nawet z pomocą instytucji mają z tym trudności. Cieszmy się, że niektórym się udaje, ale nie pozostawiajmy bez pomocy tych, którym nie wszystko w życiu przychodzi tak łatwo.
>Urzędy pracy służą podtrzymaniu iluzji państwa opiekuńczego i temu żeby pracę mieli urzędnicy w nich pracujący.
Dysponuje Pan jakimiś danymi na poparcie tej tezy, czy tylko po prostu tak sobie Pan mniema?
>Moim zdaniem należy je wraz z większością administracji zlikwidować i zastąpić społecznościowym serwisem internetowym prowadzonym przez dwóch informatyków...
Zadania UP jednak nieco wykraczają poza proste pośrednictwo pracy.
"Mój Boże! Jacy ci rozumni ludzie są głupi!" Beaumarchais
|
|
|  | | Grzegorz (5685 punktów) | > >Moim zdaniem należy je wraz z większością administracji zlikwidować i zastąpić społecznościowym serwisem internetowym prowadzonym przez dwóch informatyków...> Zadania UP jednak nieco wykraczają poza proste pośrednictwo pracy.Jak na razie większość przykładów ilustrowała tezę że UP niezbyt sprawnie wywiązuje się z zadań nie wykraczających poza proste pośrednictwo  Zgadzam się że niekoniecznie koliduje to z tym co powiedziałeś, natomiast pozostaje pytanie jakiej części owych zadań nie byłoby w stanie przejąć tych "dwóch informatyków" - w końcu nikt nie powiedział że oni też muszą się ograniczyć do obsługiwania serwisu pośrednictwa pracy. Oczywiście szacowanie na "dwóch" też na razie potraktuj bardzo symbolicznie, bo nawet jeśli potrzeba by było kilku(nastu) dodatkowych osób to nijak się to ma do konkretnych przypadków, np. do UP we Wrocławiu z dwoma budynkami w różnych lokalizacjach (razy liczba pięter...razy liczba pokoi na piętrze.. itd... nawet nie chcę zgadywać ile osób tam pracuje).
|
|
| |  | Unulfo (3273 punktów) (zablokowany) |
Nie we wszystkich urzędach pracy są przerosty; co więcej - biedniejsze samorządy już przeprowadziły redukcję zatrudnienia w poszukiwaniu możliwości cięcia kosztów. Co do informatyków... Naprawdę, nie można się wszystkiego nauczyć w internecie. Chodzi tu zarówno o tzw. kompetencje miękkie, jak i twarde.
"Mój Boże! Jacy ci rozumni ludzie są głupi!" Beaumarchais
|
|
| | |  | | Grzegorz (5685 punktów) | >Co do informatyków... Naprawdę, nie można się wszystkiego nauczyć w internecie. Chodzi tu zarówno o tzw. kompetencje miękkie, jak i twarde. Dlatego właśnie sugerowałem żeby to wskazanie na "dwóch informatyków" (nie moje zresztą) potraktować dość symbolicznie.
Chodzi mi nie tyle o spieranie się czy powinno ich być dwóch, trzech czy kilkunastu i do ilu zadań potrzeba nieinformatyków z "miękkimi kompetencjami", bo tego raczej się nie da zbyt dokładnie ustalić. Natomiast jest dość oczywiste że dwa budynki (razy ilość pięter, razy ilość pokoi na piętrze... a w końcu w pokojach dla szeregowych urzędników często pracuje ich kilku) to zdecydowany przerost formy nad treścią.
|
|
| | | |  | Unulfo (3273 punktów) (zablokowany) | |
|
4 na 4 | grg74 (190 punktów) | UP są wzorowym przykładem na to że dyskusje nt. czy ma być bardziej socjalnie czy liberalnie, są dyskusjami akademickimi, bo prędzej czy później i tak zapanuje biurokracja i co najwyżej można sobie pogadać o tym, jak spowalniać ten proces.
|
|
 | Unulfo (3273 punktów) (zablokowany) | >UP są wzorowym przykładem na to że dyskusje nt. czy ma być bardziej socjalnie czy liberalnie, są dyskusjami akademickimi, bo prędzej czy później i tak zapanuje biurokracja i co najwyżej można sobie pogadać o tym, jak spowalniać ten proces.
Wypowiedź bardzo spektakularna i nie wątpię, że znajdzie poklask, podobnie zresztą jak inne wypowiedzi utrzymane w podobnym tonie. Zastanawia mnie jednak, czy liberalizm oznacza bezwarunkową rezygnacje z ochrony pracownika i czy istnienie bądź nieistnienie urzędów pracy w ogóle można traktować jako wyznacznik bardziej socjalnej lub bardziej liberalnej polityki gospodarczej państwa.
"Mój Boże! Jacy ci rozumni ludzie są głupi!" Beaumarchais
|
|
|  | 3 na 3 | DyktaFon (9281 punktów) |
>Wypowiedź bardzo spektakularna i nie wątpię, że znajdzie poklask, podobnie zresztą jak inne wypowiedzi utrzymane w podobnym tonie. Zastanawia mnie jednak, czy liberalizm oznacza bezwarunkową rezygnacje z ochrony pracownika i czy istnienie bądź nieistnienie urzędów pracy w ogóle można traktować jako wyznacznik bardziej socjalnej lub bardziej liberalnej polityki gospodarczej państwa.
A czy ktoś zauważy, że ta sama osoba szukając pracy jest potencjalnym pracownikiem, a zakładając firmę za chwilę może stać się krwiożerczym kapitalistą, nie potrzebującym już żadnej ochrony? Przecież to nie ma sensu. Czym różni się pracownik od właściciela mikroprzedsiębiorstwa, krwiożerczego kapitalisty? W niektóych sytuacjach to może być w różnym czasie ta sama osoba...
|
|
| |  | Unulfo (3273 punktów) (zablokowany) |
Poruszając kwestię 'ochrony pracownika' nie miałem na myśli przeciwstawiania interesów pracownika interesom pracodawcy, ale bardzo przyziemny fakt, że każdemu może się w życiu powinąć noga i w rezultacie krótsze lub dłuższe wypadnięcie z rynku pracy, które może się wiązać z koniecznością skorzystania z "usług" urzędu pracy. Jestem w stanie sobie wyobrazić, że istnieje kategoria osób, która nie bierze takiej możliwości pod uwagę, ale życie naprawdę różne układa scenariusze...
"Mój Boże! Jacy ci rozumni ludzie są głupi!" Beaumarchais
|
|
| | |  | | maciejo (3492 punktów) | >Poruszając sprawę 'ochrony pracownika' nie miałem na myśli przeciwstawiania interesów pracownika interesom pracodawcy, ale bardzo przyziemny fakt, że każdemu może się w życiu powinąć noga i w rezultacie krótsze lub dłuższe wypadnięcie z rynku pracy, które może się wiązać z koniecznością skorzystania z "usług" urzędu pracy. >Jestem w stanie sobie wyobrazić, że istnieje kategoria osób, która nie bierze takiej możliwości pod uwagę, ale życie naprawdę różne układa scenariusze...
Problem w tym, ze urzędy mają niezwykle niską skuteczność oraz małą bazę ofert. Zachowują się pasywnie. Prywatne agencje konkurujące na rynku szybciej by znalazły osobie bezrobotnej pracę. Dlatego urzędy pracy powinny zostać rozwiązane. W sumie podobnie jak urzędy wojewódzkie, które również są przechowalnią partyjaników i nierobów.
|
|
| | | |  | Unulfo (3273 punktów) (zablokowany) |
>Problem w tym, ze urzędy mają niezwykle niską skuteczność oraz małą bazę ofert. Zachowują się pasywnie. Prywatne agencje konkurujące na rynku szybciej by znalazły osobie bezrobotnej pracę...
Są na to jakieś dowody?
"Mój Boże! Jacy ci rozumni ludzie są głupi!" Beaumarchais
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | -jad- (18783 punktów) | >>Problem w tym, ze urzędy mają niezwykle niską skuteczność oraz małą bazę ofert. Zachowują się pasywnie. Prywatne agencje konkurujące na rynku szybciej by znalazły osobie bezrobotnej pracę... >Są na to jakieś dowody?
Taka agencja działa na innej niż Urząd zasadzie. Agencja nie próbuje załatwić nikomu stałej pracy, bo nie leży to w jej interesie. Sama zatrudnia pracowników i dopiero oddelegowuje ich do właściwego pracodawcy. Tam pracownik może przepracować jakiś czas a potem gdy pracy w tym miejscu już nie ma, to zostanie oddelegowany gdzie indziej albo nigdzie jeśli się nie sprawdzi czy jeśli agencja pośrednictwa po prostu nie będzie miała gdzie go umieścić. Zaletą takiego rozwiązania jest duża elastyczność pracownika i co za tym idzie większa szansa na zarobek a wadą to, że sporą część wynagrodzenia pracownika zgarnia pośrednik. Pracownik w takiej firmie musi też liczyć się z tym, że niekoniecznie będzie pracował w swoim wyuczonym zawodzie.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Frank Holman (5897 punktów) | Pięknie to brzmi, szkoda tylko że to nieprawda Agencje pracy nikogo nigdzie nie delegują, a zatrudnienie w nich masz tylko na okres daje pracy, za poza nimi Cię nie ma. Błagam, nie opowiadaj bajek o tym, że jest się w jakiejś bazie itp. bla bla bla bala...
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | -jad- (18783 punktów) | >Pięknie to brzmi, szkoda tylko że to nieprawda
Wcale nie brzmi tak pięknie ale jest to prawda.
>Agencje pracy nikogo nigdzie nie delegują,
To ciekawe. Czym więc według Ciebie się zajmują, z czego się utrzymują?
>a zatrudnienie w nich masz tylko na okres daje pracy, za poza nimi Cię nie ma.
Różnie z tym bywa. Wszystko zależy od agencji i pracownika. Jeśli firma działa sprawnie a pracownik jest wszechstronny i chwalony przez tymczasowych pracodawców, to z jednej pracy przeskoczy do drugiej. Dlaczego ktoś miałby go wykopać skoro przynosi zysk? Jeśli jednak na kogoś innego pracodawcy będą narzekali to agencja pozbędzie się go jak najszybciej, bo pewnie inni chętni na jego miejsce już są.
>Błagam, nie opowiadaj bajek o tym, że jest się w jakiejś bazie itp. bla bla bla bala...
Na pewno każda firma swoją bazę ma.
|
|
| | | | | | | |  | | Frank Holman (5897 punktów) | No i co z tego, ?? Bycie w bazie nie przekłada się na żadne realne korzyści bieżące. Jeśli zaś chodzi o "delegowanie" poczytaj podstawowe definicje prawne w temacie, jaki zabierasz głos. Czym innym jest chwilowe zatrudnienie w celu wykonania pracy tymczasowej u innego pracodawcy, a zupełnie czym innym delegowanie. Podstawowa różnica jest taka,że poza okresem "delegowania" wciąż pozostajesz pracownikiem i masz podstawowe prawa pracownika. W przypadku agencji - tak miało być w bajce pt. pozwalamy w Polsce na ich działanie. Rzeczywistość okazała się jednak brutalna; poza ewentualnym "byciem w bazie", która po osiągnięciu pewnej granicy danych, jest zupełnie afunkcjonanlna, większość klientów agencji nie ma zz tego kompletnie NIC. Co więcej, część jest q tej bazie jako tylko gwarancja żeby agencja nigdy pracy temu człowiekowi nie znalazła.
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | -jad- (18783 punktów) | > No i co z tego, ?? Bycie w bazie nie przekłada się na żadne realne korzyści bieżące.To z tego, że nie tak dawno temu napisałeś: Cytat:Błagam, nie opowiadaj bajek o tym, że jest się w jakiejś bazie itp. bla bla bla bala... Czyli nie jestem jedynym, który powinien lepiej się zastanawiać, co pisze. Poza tym, dla niektórych bycie w bazie na korzyści się przekłada. > Jeśli zaś chodzi o "delegowanie" poczytaj podstawowe definicje prawne w temacie, jaki zabierasz głos.Jeśli już chcesz kogoś pouczać, to dla dobra własnego autorytetu staraj się mówić poprawnie unikając karkołomnych konstrukcji gramatycznych. > Czym innym jest chwilowe zatrudnienie w celu wykonania pracy tymczasowej u innego pracodawcy, a zupełnie czym innym delegowanie.Może masz rację, nie zastanawiałem się nad tym a słowa "oddelegowuje" użyłem w znaczeniu potocznym.> Podstawowa różnica jest taka,że poza okresem "delegowania" wciąż pozostajesz pracownikiem i masz podstawowe prawa pracownika.Jeśli chodzi o prawa pracownicze, to masz rację. Umowy o pracę najczęściej są skonstruowane w taki sposób, że pracownik żadnych praw pracowniczych praktycznie nie ma. > Rzeczywistość okazała się jednak brutalna; poza ewentualnym "byciem w bazie", która po osiągnięciu pewnej granicy danych, jest zupełnie afunkcjonanlna, większość klientów agencji nie ma zz tego kompletnie NIC.Nie wiem, o czym Ty mówisz. Mój kolega prowadzi taką agencję, kilku innych za pośrednictwem podobnych agencji pracuje, czasem na wyrywki ale jednak. > Co więcej, część jest q tej bazie jako tylko gwarancja żeby agencja nigdy pracy temu człowiekowi nie znalazła.A tego już zupełnie nie rozumiem. Można jaśniej?
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Frank Holman (5897 punktów) | Cytat:>Jeśli chodzi o prawa pracownicze, to masz rację. Umowy o pracę najczęściej są skonstruowane w taki sposób, że pracownik żadnych praw pracowniczych praktycznie nie ma. Na tym zdaniu mógłbym po prostu skończyć. Udowodniłeś właśnie, że o zagadnieniu poruszanym nie masz pojęcia zielonego. Gdybyś miał jakiekolwiek, nie napisałbyś po prostu tak absurdalnego zdania /starczy znać 2 (słownie "dwa") artykuły z kodeksu pracy, żeby zrozumieć jaka to absolutna bzdura/. Jest bowiem tylko jedyna prawna (a o tym piszesz, bo tym jest pisanie umów) możliwość niedania człowiekowi praw pracownika: nie zawrzeć z nim umowy o pracę, lecz jakąś inną umowę, albo żadną. Konstrukcja i treść zawartej umowy o pracę nie ma NIC, absolutnie NIC do rzeczy, albowiem każdy bez wyjątku zapis jaki by ograniczyć miał cokolwiek, co jest w kodeksie (jako prawo pracownika) zapisane, jest z mocy prawa po prostu nieważny. Cytat:>Nie wiem, o czym Ty mówisz. Mój kolega prowadzi taką agencję, Oby jego wiedza "w temacie" była choć odrobinę powyżej powyższej.... Cytat:> kilku innych za pośrednictwem podobnych agencji pracuje, Tym się właśnie różni wiedza od wiary. Że uwzględnia statystykę. Oczywiście, że zawsze będzie jakaś liczba korzystających. Podaj jednak jakieś statystyki, które będą o czymś świadczyć. Ja kilka takich z racji zawodu np. posiadam, lecz niestety nie mogę ich chwilowo upubliczniać. Fajnie się np. wyśmiewa "skuteczność" państwowych urzędów pracy, gdzie dane zarówno o liczbie osób w bazie, jak i liczbie osób, które za pomocą bazy znalazły pracę (i mówimy tu zwykle o realnym zatrudnieniu w rozumieniu prawa, na umowę o pracę na piśmie), są publicznie dostępnie. Cudownie się np. także daje mamić bajkami o super skuteczności prywatnych agencji, gdzie takich danych o liczbie zapisanych do bazy ... ups nie ma (aha@, zaraz się dowiemy że tu, to one nie są potrzebne, bo o niczym nie świadczą). Dalej, że po drugiej stronie - tych znalezionych "miejsc pracy" to też czasami nie wiadomo, co kwalifikować (fajnie wliczyć tam te wszystkie kilkudniowe umowy o dzieło tylko dla szczupłych młodych dziewczynek, na półgolasa, przy promocji nowego jogurtu itp. itd.) tylko jak takie dane wyglądają w realnych statystykach. Okazuje się iż z tą "skutecznością" jest różnie.... Cytat:>A tego już zupełnie nie rozumiem. Można jaśniej? Zapytaj się kolegi, jeśli nadal nie załapiesz z wypowiedzi poniżej. Cytat:>>To z tego, że nie tak dawno temu napisałeś.... >Czyli nie jestem jedynym, który powinien lepiej się zastanawiać, co pisze. Napisałem tak właśnie, mając na myśli, że bycie w bazie (zwłaszcza w dużej, jak zaznaczałem) to często jedyna korzyść, czyli praktycznie - dla statystycznej większości osób z bazy- żadna. A właśnie bajką jest opowiadanie o tych "korzyściach", co to one są, a generalnie ich nie ma. Jaśniej: Równie prawdopodobne (przy dużej bazie) może być wylosowanie danego nazwiska przez komputer ponownie do nowej rekrutacji, jak i to, że dany kandydat trafi do "podlisty" osób, jakich w żadnym razie na rozmowę zaprosić (zapraszać) nie wolno /z rożnych względów/. Cytat:>Może masz rację, nie zastanawiałem się nad tym a słowa "oddelegowuje" użyłem w znaczeniu potocznym.
Jeśli chcesz się wypowiadać o działających rzeczywiście instytucjach w państwie, to się lepiej zastanawiaj nad tym co mówisz oraz używaj definicji rzeczywiście obowiązujących (w tym w prawie, jeśli takie są), a nie zwrotów z bajek. Właśnie sąd się biorą te mity i bajki. Że ten kto chce oczarować mówi właśnie językiem udającym to co potem w rzeczywistości gospodarczej i prawnej jest albo zupełnie czym innym, albo zarezerwowanym dla wyjątków od reguły. Wtedy owszem bajka się sprawdza, ale dla tych szczęśliwców, co trafią w wyjątek a nie dla całej reszty słuchaczy opowieści dziwnej treści.
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | -jad- (18783 punktów) | > Cytat:>Jeśli chodzi o prawa pracownicze, to masz rację. Umowy o pracę najczęściej są skonstruowane w taki sposób, że pracownik żadnych praw pracowniczych praktycznie nie ma. > Na tym zdaniu mógłbym po prostu skończyć. Udowodniłeś właśnie, że o zagadnieniu poruszanym nie masz pojęcia zielonego.Owszem mam. > Gdybyś miał jakiekolwiek, nie napisałbyś po prostu tak absurdalnego zdania /starczy znać 2 (słownie "dwa") artykuły z kodeksu pracy, żeby zrozumieć jaka to absolutna bzdura/. Jest bowiem tylko jedyna prawna (a o tym piszesz, bo tym jest pisanie umów) możliwość niedania człowiekowi praw pracownika: nie zawrzeć z nim umowy o pracę, lecz jakąś inną umowę, albo żadną.Co Ty tam wiesz... Można zatrudnić kogoś jako pracownika tymczasowego nie wpisując w umowie wynagrodzenia a potem można już wszystko. > Konstrukcja i treść zawartej umowy o pracę nie ma NIC, absolutnie NIC do rzeczy, albowiem każdy bez wyjątku zapis jaki by ograniczyć miał cokolwiek, co jest w kodeksie (jako prawo pracownika) zapisane, jest z mocy prawa po prostu nieważny.Ach, no oczywiście, że nikt nie napisze na umowie, że odbiera pracownikowi prawa. Ja mówię, co dzieje się w praktyce. > Oby jego wiedza "w temacie" była choć odrobinę powyżej powyższej....Jaka by nie była, jakoś sobie radzi. > Cytat:> kilku innych za pośrednictwem podobnych agencji pracuje, > Tym się właśnie różni wiedza od wiary. Że uwzględnia statystykę. Oczywiście, że zawsze będzie jakaś liczba korzystających. Podaj jednak jakieś statystyki, które będą o czymś świadczyć. Ja kilka takich z racji zawodu np. posiadam, lecz niestety nie mogę ich chwilowo upubliczniać.Ja nie znam statystyk, Ty nie możesz ich podać ale nie przeszkadza Ci to twierdzić, żę agencje nie działają. Działają, widzę to na własne oczy ale nie wiem jaki procent całości stanowią. > Fajnie się np. wyśmiewa "skuteczność" państwowych urzędów pracy, gdzie dane zarówno o liczbie osób w bazie, jak i liczbie osób, które za pomocą bazy znalazły pracę (i mówimy tu zwykle o realnym zatrudnieniu w rozumieniu prawa, na umowę o pracę na piśmie), są publicznie dostępnie.Czy ja wyśmiewałem? > Cytat:>A tego już zupełnie nie rozumiem. Można jaśniej? > Zapytaj się kolegi, jeśli nadal nie załapiesz z wypowiedzi poniżej.Rozmawiam z Tobą. > Jeśli chcesz się wypowiadać o działających rzeczywiście instytucjach w państwie, to się lepiej zastanawiaj nad tym co mówisz oraz używaj definicji rzeczywiście obowiązujących (w tym w prawie, jeśli takie są), a nie zwrotów z bajek.Mój zwrot nie jest z żadnej bajki. To, że poza prawnymi definicjami po polsku nie rozumiesz, to nie do końca mój problem. > Wtedy owszem bajka się sprawdza, ale dla tych szczęśliwców, co trafią w wyjątek a nie dla całej reszty słuchaczy opowieści dziwnej treści.Ciągle nie rozumiem, co jest według Ciebie takiego bajecznego w opisanym przeze mnie funkcjonowaniu tych agencji. Praca za ich pośrednictwem nie jest wolna od wad, od początku to mówię.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 Unulfo (3273 punktów) (zablokowany) |
>Taka agencja działa na innej niż Urząd zasadzie...
No właśnie. Warto zwracać uwagę, że zadania urzędów pracy są nieco inne niż agencji pośrednictwa pracy.
>Zaletą takiego rozwiązania jest duża elastyczność pracownika i co za tym idzie większa szansa na zarobek a wadą to, że sporą część wynagrodzenia pracownika zgarnia pośrednik.
Proszę zauważyć, że nie wszyscy pracownicy cechują się wspomnianą przez Pana dużą elastycznością. Często muszą się nowych umiejętności i postaw uczyć, właśnie dzięki urzędom pracy, które organizują dla nich na przykład treningi umiejętności czy inne szkolenia. Dlaczego tych kompetencji nie posiadają wcześniej? To długa i złożona historia, której prawdopodobnie nie można przeciąć wystawiając urzędy pracy do roli kozła ofiarnego. Zaznaczmy, że w wielu krajach świat istnieją jakieś formy wspierania aktywności zawodowej obywateli przez państwo. Czy to się rzeczywiście nie opłaca? - teza wymaga udowodnienia.
"Mój Boże! Jacy ci rozumni ludzie są głupi!" Beaumarchais
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | -jad- (18783 punktów) | >No właśnie. Warto zwracać uwagę, że zadania urzędów pracy są nieco inne niż agencji pośrednictwa pracy.
Nigdy nie twierdziłem że jest inaczej. UP ma za zadanie pomagać ludziom w znalezieniu pracy a agencja pośrednictwa istnieje po to, żeby na czyjejś pracy zarabiać. Co jest lepsze, nie wiem.
>Proszę zauważyć, że nie wszyscy pracownicy cechują się wspomnianą przez Pana dużą elastycznością.
Doskonale zdaję sobie z tego sprawę ale brutalna prawda jest taka, że nikogo to nie interesuje. Jeśli nie ma zapotrzebowania na pracownika z danymi kwalifikacjami, to najlepszy urząd świata pracy dla niego nie znajdzie. Przecież nikt nie otworzy zakładu, który nie będzie zarabiał tylko zaspokajał czyjeś zawodowe oczekiwania.
Istnieją jednak prace, do których nie trzeba wielkich kwalifikacji i praktycznie każdy postawiony przez rzeczywistość pod ścianą może je wykonywać. Oczywiście, że taki nieszczęśnik będzie zarabiał mniej niż pracownik wykwalifikowany ale zawsze lepsze to niż nic. Ciągle można szukać dla siebie lepiej płatnego czy chociaż mniej uciążliwego zajęcia ale póki co, warto mieć stały przychód.
>Często muszą się nowych umiejętności i postaw uczyć, właśnie dzięki urzędom pracy, które organizują dla nich na przykład treningi umiejętności czy inne szkolenia.
Uważam, że część tych szkoleń to jest pic na wodę, mówiąc kolokwialnie. Jeśli już przy szkoleniu jesteśmy, to wspomnę, że w każdym zawodzie nie do przecenienia jest praktyka (czasem można jej nabyć zaczynając jako pracownik niewykwalifikowany) i pracodawcy doskonale o tym wiedzą. Prędzej zatrudnią kogoś, kto chociaż trochę liznął danego zawodu niż kogoś, kto ukończył tygodniowy kurs i o sprawie nie ma bladego pojęcia. Wyjątkiem są tu zawody do wykonywania, których wymagane są jakieś uprawnienia. Takie kursy urzędy pracy też organizują, o czym warto wspomnieć.
>Zaznaczmy, że w wielu krajach świat istnieją jakieś formy wspierania aktywności zawodowej obywateli przez państwo.
Jak również agencje pośrednictwa pracy. Czy się opłaca, nie wiem ale pracodawcy z usług tych agencji często korzystają.
|
|
| | | | | | | |  | Unulfo (3273 punktów) (zablokowany) | > UP ma za zadanie pomagać ludziom w znalezieniu pracy a agencja pośrednictwa istnieje po to, żeby na czyjejś pracy zarabiać...Niby tak, ale nadal wydaje mi się to sporym uproszczeniem, biorąc pod uwagę choćby podstawy prawne funkcjonowania urzędów pracy. pl.wikipedia.org/wiki/Urząd_pracy> Doskonale zdaję sobie z tego sprawę ale brutalna prawda jest taka, że nikogo to nie interesuje.Jakieś wyniki badań albo sondaże na poparcie tak odważnej tezy? > Jeśli nie ma zapotrzebowania na pracownika z danymi kwalifikacjami, to najlepszy urząd świata pracy dla niego nie znajdzie. Przecież nikt nie otworzy zakładu, który nie będzie zarabiał tylko zaspokajał czyjeś zawodowe oczekiwania.Dlatego urzędy pracy czasami pomagają bezrobotnym w przekwalifikowaniu się. > Uważam, że część tych szkoleń to jest pic na wodę, mówiąc kolokwialnie.Mówiąc kolokwialnie, to w części czegokolwiek można się dopatrzeć "picu na wodę". Zależy to zapewne od tego, gdzie się patrzy i czego się szuka. > Jak również agencje pośrednictwa pracy. Czy się opłaca, nie wiem ale pracodawcy z usług tych agencji często korzystają.Służby publiczne zazwyczaj są mało opłacalne, dlatego są publiczne, ponieważ bezpośredni zysk nie jest głównym uzasadnieniem dla ich działania.
"Mój Boże! Jacy ci rozumni ludzie są głupi!" Beaumarchais
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | -jad- (18783 punktów) | >> UP ma za zadanie pomagać ludziom w znalezieniu pracy a agencja pośrednictwa istnieje po to, żeby na czyjejś pracy zarabiać... >Niby tak, ale nadal wydaje mi się to sporym uproszczeniem, biorąc pod uwagę choćby podstawy prawne funkcjonowania urzędów pracy.
To nie tylko uproszczenie ale zarazem istota sprawy.
>>Doskonale zdaję sobie z tego sprawę ale brutalna prawda jest taka, że nikogo to nie interesuje. >Jakieś wyniki badań albo sondaże na poparcie tak odważnej tezy?
Odważnej tezy??? ... Potencjalnych pracodawców to nie obchodzi, jeśli chodzi o ścisłość. Jedynie ich zdanie w tej sprawie się liczy.
>Mówiąc kolokwialnie, to w części czegokolwiek można się dopatrzeć "picu na wodę". Zależy to zapewne od tego, gdzie się patrzy i czego się szuka.
Albo od tego, co chce się znaleźć.
>Służby publiczne zazwyczaj są mało opłacalne, dlatego są publiczne, ponieważ bezpośredni zysk nie jest głównym uzasadnieniem dla ich działania.
Niech uzasadnieniem będzie więc cel, dla którego je powołano.
|
|
| | | | | | | | | |  | Unulfo (3273 punktów) (zablokowany) |
>To nie tylko uproszczenie ale zarazem istota sprawy.
W tej części wątku straciłem wątek. Jakieś konkrety?
>Potencjalnych pracodawców to nie obchodzi, jeśli chodzi o ścisłość. Jedynie ich zdanie w tej sprawie się liczy.
Nie życzę nikomu, by znalazł się kiedyś w sytuacji bezrobotnej matki samotnie wychowującej dzieci, w tym być może dziecko niepełnosprawne, osoby z zaledwie podstawowym albo zawodowym wykształceniem, ale takie osoby naprawdę istnieją, a takie sytuacje naprawdę się zdarzają. Urzędy pracy obok instytucji opieki społecznej są po to, by pomagać osobom znajdującym się również w takich, podobnych lub zupełnie innych, trudnych i skomplikowanych sytuacjach. Pracodawców to nie obchodzi? A kogo to obchodzi, że to nie obchodzi pracodawców???
>Albo od tego, co chce się znaleźć.
Nie przeczę.
>Niech uzasadnieniem będzie więc cel, dla którego je powołano.
Jeśli tak, to sądzę, że istnienie urzędów pracy jest dobrze uzasadnione.
"Mój Boże! Jacy ci rozumni ludzie są głupi!" Beaumarchais
|
|
| | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | -jad- (18783 punktów) | >>To nie tylko uproszczenie ale zarazem istota sprawy. >W tej części wątku straciłem wątek. Jakieś konkrety?
Istotą sprawy czyli sensem istnienia urzędów pracy jest według mnie to, że mają pomagać ludziom w znalezieniu pracy. Konkretniej już nie potrafię.
>>Potencjalnych pracodawców to nie obchodzi, jeśli chodzi o ścisłość. Jedynie ich zdanie w tej sprawie się liczy. >Nie życzę nikomu, by znalazł się kiedyś w sytuacji bezrobotnej matki samotnie wychowującej dzieci, w tym być może dziecko niepełnosprawne, osoby z zaledwie podstawowym albo zawodowym wykształceniem, ale takie osoby naprawdę istnieją, a takie sytuacje naprawdę się zdarzają.
Wiem, że się zdarzają i to wcale nierzadko ale pracodawca, jak sama nazwa wskazuje, szuka pracownika a nie kłopotów. Czy Ty zatrudniałbyś zwyczajowo ludzi po samej podstawówce?
>A kogo to obchodzi, że to nie obchodzi pracodawców???>
Mnie to obchodzi.
|
|
| | | | | | | | | | | |  | Unulfo (3273 punktów) (zablokowany) |
>Istotą sprawy czyli sensem istnienia urzędów pracy jest według mnie to, że mają pomagać ludziom w znalezieniu pracy. Konkretniej już nie potrafię.
Nie jest to prawda, a przynajmniej - nie do końca. Patrzy Pan, jak mi się zdaje, na sprawę strasznie jednowymiarowo: bezrobotny to dla Pana ktoś, kto po prostu nie ma pracy! A za brakiem pracy stoi często bardzo złożona sytuacja takiej osoby, na przykład brak określonej wiedzy czy kompetencji, nieprzystosowawcze postawy i inne bariery wewnętrzne i zewnętrzne, które poszukiwanie, podjęcie lub utrzymanie pracy utrudniają lub wręcz uniemożliwiają. Ponadto nawyk pracy to jest wartość większa niż zarobek, który przynosi. Praca ma przede wszystkim walor wychowawczy. To jest wartość społeczna, która niesie za sobą olbrzymie konsekwencje dla samej zainteresowanej osoby, ale i dla jej otoczenia, dla dzieci, rodziny, dla ich statusu socjoekonomicznego, szans życiowych, wreszcie - dla społeczności. Gra jest warta świeczki.
>Wiem, że się zdarzają i to wcale nierzadko ale pracodawca, jak sama nazwa wskazuje, szuka pracownika a nie kłopotów. Czy Ty zatrudniałbyś zwyczajowo ludzi po samej podstawówce?
Urzędy pracy być może nie pomogą wszystkim, ale uważam, że warto się starać. Poza tym znam przypadki wielu osób, którym brak wykształcenia nie przeszkadza pracować.
>Mnie to obchodzi.
Uczciwe postawienie sprawy. Jaki jednak aspekt działania urzędów pracy skierowany jest przeciwko pracodawcom?
"Mój Boże! Jacy ci rozumni ludzie są głupi!" Beaumarchais
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | -jad- (18783 punktów) | >Nie jest to prawda, a przynajmniej - nie do końca. Patrzy Pan, jak mi się zdaje, na sprawę strasznie jednowymiarowo: bezrobotny to dla Pana ktoś, kto po prostu nie ma pracy! A za brakiem pracy stoi często bardzo złożona sytuacja takiej osoby, na przykład brak określonej wiedzy czy kompetencji, nieprzystosowawcze postawy i inne bariery wewnętrzne i zewnętrzne, które poszukiwanie, podjęcie lub utrzymanie pracy utrudniają lub wręcz uniemożliwiają. Praca ma przede wszystkim walor wychowawczy. To jest wartość społeczna, która niesie za sobą olbrzymie konsekwencje dla samej zainteresowanej osoby, ale i dla jej otoczenia, dla dzieci, rodziny, dla ich statusu socjoekonomicznego, szans życiowych, wreszcie - dla społeczności. Gra jest warta świeczki.
Ale co to wszystko ma do rzeczy? Urząd ma za zadanie pomóc bezrobotnemu zmienić się w robotnego a cała reszta idzie za tym automatycznie. Idzie też jeśli ktoś znajdzie sobie pracę bez pomocy urzędu.
>Ponadto nawyk pracy to jest wartość większa niż zarobek, który przynosi.
Bez przesady. Za coś trzeba jeść i gdzieś mieszkać- to są podstawowe potrzeby, które muszą być zaspokojone. Poczucie własnej wartości też jest ważne ale nie na tyle, żeby bez pieniędzy można było się obejść.
>Jaki jednak aspekt działania urzędów pracy skierowany jest przeciwko pracodawcom?
Ja tego nie mówiłem ale chodzi o to, że urzędy pracy utrzymywane są po części z podatków płaconych przez pracodawców. W dyskusję o tym się nie wdaję, bo wiem, że można gadać o tym bez końca i prawie nigdy nic z tego nie wynika. Nie jestem zwolennikiem takiego czy innego systemu tylko zwolennikiem radzenia sobie jaki by on nie był.
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | Unulfo (3273 punktów) (zablokowany) |
>Ale co to wszystko ma do rzeczy? Urząd ma za zadanie pomóc bezrobotnemu zmienić się w robotnego a cała reszta idzie za tym automatycznie. Idzie też jeśli ktoś znajdzie sobie pracę bez pomocy urzędu.
Tyle ma do rzeczy, że zmiana bezrobotnego w robotnego, jak był Pan to łaskaw określić, nie polega tylko i wyłącznie na znalezieniu dla bezrobotnego jakiejś tam oferty pracy. Polega też między innymi na nauczeniu osoby bezrobotnej pewnych umiejętności i kompetencji, które pozwolą jej tę pracę samodzielnie znaleźć, wybrać czy utrzymać.
>Bez przesady. Za coś trzeba jeść i gdzieś mieszkać- to są podstawowe potrzeby, które muszą być zaspokojone. Poczucie własnej wartości też jest ważne ale nie na tyle, żeby bez pieniędzy można było się obejść.
Znowu patrzy Pan na całą sprawę jednowymiarowo, tym razem z perspektywy indywidualnej. Niech Pan raczej pomyśli o tym, jakie znaczenie ma zatrudnienie nie dla konkretnej jednostki, ale dla całego społeczeństwa.
>Ja tego nie mówiłem ale chodzi o to, że urzędy pracy utrzymywane są po części z podatków płaconych przez pracodawców.
W części z podatków płaconych przez pracodawców, w części z podatków płaconych przez pracowników, a w części z podatków płaconych przez wszystkich obywateli, niezależnie od tego, czy pracują dla kogoś czy dają komuś pracę.
"Mój Boże! Jacy ci rozumni ludzie są głupi!" Beaumarchais
|
|
| | | | | | | | | | | | | | |  | | -jad- (18783 punktów) | >Tyle ma do rzeczy, że zmiana bezrobotnego w robotnego, jak był Pan to łaskaw określić, nie polega tylko i wyłącznie na znalezieniu dla bezrobotnego jakiejś tam oferty pracy. Polega też między innymi na nauczeniu osoby bezrobotnej pewnych umiejętności i kompetencji, które pozwolą jej tę pracę samodzielnie znaleźć, wybrać czy utrzymać.
I działa to w praktyce? Mnie się ciągle wydaje, że to w większej mierze kwestia chęci a w mniejszej, umiejętności.
>Niech Pan raczej pomyśli o tym, jakie znaczenie ma zatrudnienie nie dla konkretnej jednostki, ale dla całego społeczeństwa.
Powiedziałbym, że sprawa jest ważniejsza dla jednostki niż dla społeczeństwa.
>W części z podatków płaconych przez pracodawców, w części z podatków płaconych przez pracowników, a w części z podatków płaconych przez wszystkich obywateli, niezależnie od tego, czy pracują dla kogoś czy dają komuś pracę.
Zgadza się.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | |  | Unulfo (3273 punktów) (zablokowany) |
>I działa to w praktyce? Mnie się ciągle wydaje, że to w większej mierze kwestia chęci a w mniejszej, umiejętności.
Znowu patrzy Pan na całą sprawę jednowymiarowo. Tymczasem bezrobocie, a przede wszystkim długotrwałe bezrobocie, prowadzi przecież do wystąpienia u osoby chronicznie bezrobotnej pewnych niekorzystnych zmian osobowości, związanych między innymi z wyuczoną bezradnością, zanikaniem nawyku pracy, ograniczeniem kontaktów społecznych i utrwalaniem się postawy roszczeniowej. Zaburzenia sfery emocjonalnej i motywacyjnej mogą być w równym stopniu konsekwencją utraty pracy, jak przyczyną trudności w jej znalezieniu. Poza tym utrata pracy, a co się z tym wiąże - środków do życia, może skutkować ubóstwem i bezdomnością, które z kolei znacznie utrudniają znalezienie kolejnej pracy. Urzędy pracy i realizowane przez nie programy aktywizacji zawodowej są po to, by pomagać osobom bezrobotnym wydobyć się z tego błędnego koła.
>Powiedziałbym, że sprawa jest ważniejsza dla jednostki niż dla społeczeństwa.
A ja - że odwrotnie.
>Zgadza się.
Ja nie mam nic przeciwko temu, by funkcjonowanie urzędów pracy było finansowane z moich podatków. Najwyższa Izba Kontroli w ostatnim czasie wskazała kilka bardzo interesujących obszarów, w których można by zracjonalizować wydatki i poszukiwać oszczędności.
"Mój Boże! Jacy ci rozumni ludzie są głupi!" Beaumarchais
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | -jad- (18783 punktów) | >Znowu patrzy Pan na całą sprawę jednowymiarowo.
Staram się dotrzeć do sedna.
>Tymczasem bezrobocie, a przede wszystkim długotrwałe bezrobocie, prowadzi przecież do wystąpienia u osoby chronicznie bezrobotnej pewnych niekorzystnych zmian osobowości, związanych między innymi z wyuczoną bezradnością, zanikaniem nawyku pracy, ograniczeniem kontaktów społecznych i utrwalaniem się postawy roszczeniowej. Zaburzenia sfery emocjonalnej i motywacyjnej mogą być w równym stopniu konsekwencją utraty pracy, jak przyczyną trudności w jej znalezieniu. Poza tym utrata pracy, a co się z tym wiąże - środków do życia, może skutkować ubóstwem i bezdomnością, które z kolei znacznie utrudniają znalezienie kolejnej pracy.
A Ty, zdaje mi się, ciągle od tego umykasz. Mówiłem już to wcześniej- wszystkie problemy związane z bezrobociem znikną gdy bezrobotny zacznie pracować, jeśli tylko ten tego chce. A więc człowiek, który chce pracować, nie potrzebuje litości, psychoanalizy i głaskania po głowie tylko pracy i oczywiście pieniędzy.
>Urzędy pracy i realizowane przez nie programy aktywizacji zawodowej są po to, by pomagać osobom bezrobotnym wydobyć się z tego błędnego koła.
Dopóki to działa to w porządku. Znam jednak ludzi, którzy latam zarejestrowani są w UP i pies z kulawą nogą się nimi nie interesuje. Wystarczy, żeby przyjechali się podpisać raz na miesiąc. Widocznie taki układ obu stronom tej wielowymiarowej sprawy jest na rękę.
>>Powiedziałbym, że sprawa jest ważniejsza dla jednostki niż dla społeczeństwa. >A ja - że odwrotnie.
Dlaczego? Społeczeństwo z niewielką liczbą bezrobotnych jako całość na pewno czuje się lepiej niż sami bezrobotni.
>Ja nie mam nic przeciwko temu, by funkcjonowanie urzędów pracy było finansowane z moich podatków.
Ja też nie ale chciałbym, żeby komuś zależało na tym, żeby dobrze spełniały swoją funkcję.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | |  | Unulfo (3273 punktów) (zablokowany) |
>Staram się dotrzeć do sedna.
To sedno nie musi być proste, może być bardzo skomplikowane, tym bardziej we współczesnych warunkach.
>A więc człowiek, który chce pracować, nie potrzebuje litości, psychoanalizy i głaskania po głowie tylko pracy i oczywiście pieniędzy.
Są bezrobotni, którzy chcą pracować, ale nie za bardzo wiedzą, jak się do tego zabrać. Nie jest do tego potrzebna psychoanaliza, ale dobrze skonstruowane programy aktywizacji bezrobotnych. Oczywiście, część osób jest po prostu zadowolona z obecnego stanu rzeczy, ale patologie obecnego systemu równie często są na rękę bezrobotnemu, co pracodawcom, urzędnikom i przedstawicielom różnych szczebli władzy.
>Dopóki to działa to w porządku. Znam jednak ludzi, którzy latam zarejestrowani są w UP i pies z kulawą nogą się nimi nie interesuje. Wystarczy, żeby przyjechali się podpisać raz na miesiąc. Widocznie taki układ obu stronom tej wielowymiarowej sprawy jest na rękę.
Pewnie coś jest na rzeczy.
>Dlaczego? Społeczeństwo z niewielką liczbą bezrobotnych jako całość na pewno czuje się lepiej niż sami bezrobotni.
I lepiej wykorzystuje swój potencjał.
>Ja też nie ale chciałbym, żeby komuś zależało na tym, żeby dobrze spełniały swoją funkcję.
I one tę funkcję dobrze spełniają. Chodzi zarówno o funkcje formalne, jak i nieformalne.
"Mój Boże! Jacy ci rozumni ludzie są głupi!" Beaumarchais
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | | -jad- (18783 punktów) | >ale patologie obecnego systemu równie często są na rękę bezrobotnemu, co pracodawcom, urzędnikom i przedstawicielom różnych szczebli władzy.
Też tak sądzę.
>I one tę funkcję dobrze spełniają. Chodzi zarówno o funkcje formalne, jak i nieformalne.
Jeśli latami ktoś figuruje jako bezrobotny a Urząd swą działalność ogranicza do płacenia za niego składek, to wyraźnie jego funkcja nie jest spełniana najlepiej.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | Unulfo (3273 punktów) (zablokowany) |
>Jeśli latami ktoś figuruje jako bezrobotny a Urząd swą działalność ogranicza do płacenia za niego składek, to wyraźnie jego funkcja nie jest spełniana najlepiej.
Wszystko się tu spycha na Zbycha, czyli w tym przypadku - na urzędy pracy. A problem zaczyna się gdzie indziej. Gdzie? W parlamencie, w rządzie, w samorządzie.
"Mój Boże! Jacy ci rozumni ludzie są głupi!" Beaumarchais
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | -jad- (18783 punktów) | >Wszystko się tu spycha na Zbycha, czyli w tym przypadku - na urzędy pracy. A problem zaczyna się gdzie indziej. Gdzie? W parlamencie, w rządzie, w samorządzie.
Na pewno. Praktycznie rzecz biorąc, rząd jest odpowiedzialny niemal za wszystko. Urząd pracy jest jednym z jego garbatych dzieci.
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | Unulfo (3273 punktów) (zablokowany) |
>Na pewno. Praktycznie rzecz biorąc, rząd jest odpowiedzialny niemal za wszystko. Urząd pracy jest jednym z jego garbatych dzieci.
Ja na urzędy pracy nie narzekałem - wprost przeciwnie, od początku mojego udziału w tym wątku konsekwentnie bronię ich istnienia i uważam, że praca w nich wykonywana przyczynia się do poprawy sytuacji bezrobotnych na trudnym polskim i europejskim rynku pracy. Co do roli rządu, to warto przypomnieć, że to rząd jest odpowiedzialny za wyznaczanie głównych kierunków polityki państwa, a różne instytucje państwa są odpowiedzialne za ich realizację, a także za ocenę i kontrolę efektywności podejmowanych działań. Nie oczekujmy od każdego poszczególnego obywatela, że będzie się kłopotał tym, jak poprawić efektywność urzędów pracy. Od tego powinni być specjaliści.
"Mój Boże! Jacy ci rozumni ludzie są głupi!" Beaumarchais
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | >Ja na urzędy pracy nie narzekałem - wprost przeciwnie, od początku mojego udziału w tym wątku konsekwentnie bronię ich istnienia i uważam, że praca w nich wykonywana przyczynia się do poprawy sytuacji bezrobotnych na trudnym polskim i europejskim rynku pracy. Jako autor wątku muszę się w tym momencie wtrącić. Jak już pisałem w poście otwierającym wątek UP w znikomym stopniu umożliwiają uzyskanie zatrudnienia, co gorsza zatrudniają nadmiar urzędników. "Doradcy zawodowi" w większości przypadków nie przedstawiają bezrobotnemu żadnych ofert pracy, nie proponują żadnych kursów/szkoleń (odsyłają do innego pokoju), nie przedłużają ubezpieczenia zdrowotnego (odsyłają do innego pokoju). Oczywiste jest zatem, że UP zatrudniają 2/3 urzędników bez potrzeby.
Too bad all the people who know how to run this country are busy running taxicabs or cutting hair. (George Burns)
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | Unulfo (3273 punktów) (zablokowany) |
>Oczywiste jest zatem, że UP zatrudniają 2/3 urzędników bez potrzeby.
Skąd ma Pan te dane?
"Mój Boże! Jacy ci rozumni ludzie są głupi!" Beaumarchais
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | >>Oczywiste jest zatem, że UP zatrudniają 2/3 urzędników bez potrzeby. >Skąd ma Pan te dane? Skoro do wyznaczenia terminu następnej wizyty, przedłużenia ubezpieczenia zdrowotnego i zaproponowania szkolenia potrzeba 3 urzędników, to rachunek jest prosty.
Too bad all the people who know how to run this country are busy running taxicabs or cutting hair. (George Burns)
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | Unulfo (3273 punktów) (zablokowany) | >Skoro do wyznaczenia terminu następnej wizyty, przedłużenia ubezpieczenia zdrowotnego i zaproponowania szkolenia potrzeba 3 urzędników, to rachunek jest prosty...
Prosty jak budowa cepa jesionowego, tyle że cepów nie wykorzystuje się aktualnie w cywilizowanych krajach (o ile mi wiadomo) do obsługiwania ludności.
"Mój Boże! Jacy ci rozumni ludzie są głupi!" Beaumarchais
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | kulka_na_mole (20109 punktów) (zablokowany) | O ile się nie mylę, to do młócki nigdy też nie wykorzystywało się trzech cepów: jednego do podniesienia, drugiego do opuszczenia i trzeciego do uderzenia. Jeśli uważasz, że w UP nie ma przerostu zatrudnienia, to wytłumacz mi dlaczego jeden pracownik UP nie może załatwić trzech spraw, o których wspomniałem?
Too bad all the people who know how to run this country are busy running taxicabs or cutting hair. (George Burns)
|
|
| | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | | |  | Unulfo (3273 punktów) (zablokowany) | >O ile się nie mylę, to do młócki nigdy też nie wykorzystywało się trzech cepów: jednego do podniesienia, drugiego do opuszczenia i trzeciego do uderzenia.
Za to młócka dzięki trzem cepom szła znacznie sprawniej.
>Jeśli uważasz, że w UP nie ma przerostu zatrudnienia, to wytłumacz mi dlaczego jeden pracownik UP nie może załatwić trzech spraw, o których wspomniałem?
Z takich samych powodów, dla których stomatolog nie może przy okazji borowania przebadać pacjentowi gardła i migdałków.
"Mój Boże! Jacy ci rozumni ludzie są głupi!" Beaumarchais
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Lodowy (1486 punktów) | > Dlatego urzędy pracy powinny zostać rozwiązane. W sumie podobnie jak urzędy wojewódzkie, które również są przechowalnią partyjaników i nierobów.Należy też zamknąć urzędy miejskie, starostwa powiatowe, zdymisjonować rząd, rozwiązać sejm i senat. Należy zamknąć ABW, CBA, PIP, SANEPID i TOPR. Wszyscy to nieroby.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | maciejo (3492 punktów) | > >Dlatego urzędy pracy powinny zostać rozwiązane. W sumie podobnie jak urzędy wojewódzkie, które również są przechowalnią partyjaników i nierobów.> Należy też zamknąć urzędy miejskie, starostwa powiatowe, zdymisjonować rząd, rozwiązać sejm i senat. Należy zamknąć ABW, CBA, PIP, SANEPID i TOPR. Wszyscy to nieroby.  Bez przesady, nie popadajmy w skrajności ale administracja jest zbyt rozbudowana i zbyt dużo urzędów dubluje swoje funkcje. Po co w jednym województwie wojewoda i marszałek? Bez sensu. Tak samo jak obecność wojewódzkich urzędów pracy i powiatowych urzędów pracy. Może zróbmy jeszcze miejskie i osiedlowe;] Ilość służb też jest zdecydowanie za duża. ITD czy CBA mogłyby bez problemu wchodzić w skład struktur policji. Byłoby taniej. Zawsze to mniejszy pion zarządzający, wspólna logistyka.
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Lodowy (1486 punktów) | > Ilość służb też jest zdecydowanie za duża.Oczywiście. > ITD czy CBA mogłyby bez problemu wchodzić w skład struktur policji. Byłoby taniej.Ale policję też należy rozwiązać. Straż pożarną zresztą też.  ps A, byłbym zapomniał. Wojsko należy zlikwidować.
|
|
| | | | | | |  | Unulfo (3273 punktów) (zablokowany) |
>A, byłbym zapomniał. Wojsko należy zlikwidować.
Najważniejsze, żeby wystarczyło na markowy alkohol dla kancelarii premiera. W budżecie państwa nie ma przecież wydatków o wyższym priorytecie.
"Mój Boże! Jacy ci rozumni ludzie są głupi!" Beaumarchais
|
|
| | |  | | DyktaFon (9281 punktów) | >Poruszając kwestię 'ochrony pracownika' nie miałem na myśli przeciwstawiania interesów pracownika interesom pracodawcy, ale bardzo przyziemny fakt, że każdemu może się w życiu powinąć noga i w rezultacie krótsze lub dłuższe wypadnięcie z rynku pracy, które może się wiązać z koniecznością skorzystania z "usług" urzędu pracy. >Jestem w stanie sobie wyobrazić, że istnieje kategoria osób, która nie bierze takiej możliwości pod uwagę, ale życie naprawdę różne układa scenariusze...
Oczywiście różnie w życiu bywa... ale zapewne bywa też tak, że komuś "powinie się noga" z uwagi na duże obciążenia podatkowe.... teoretycznie przeznaczone na ratowanie tej powiniętej nogi... Czy to nie jest absurdem?
|
|
| | | |  | | Frank Holman (5897 punktów) | Duże ?? to znaczy ??? obiektywnie duże ? matematycznie duże ?? w porównaniu duże ?? z czym ?
Za dużo pytań może ??/ Aha - należy może szczerze wierzyć w te wielkości ?
|
|
| | | | |  | | DyktaFon (9281 punktów) | >Duże ?? to znaczy ??? obiektywnie duże ? matematycznie duże ?? w porównaniu duże ?? z czym ? >Za dużo pytań może ??/ >Aha - należy może szczerze wierzyć w te wielkości ?
Duże, tzn. ok. 50-60%... (Dzień "wolności podatkowej - czerwiec) Kiedyś "dziesięcina" to były "zabójcze podatki" (tak się przynajmniej uczyłem...)
Czy to jest "obiektywnie" duże, czy "matematycznie" duże, to już każdy musi sobie sam odpowiedzieć. Wg swoich poglądów...
Dla mnie to duże - bez dodatkowych określeń.
Oczywiście nikt nie musi w to wierzyć. Można żyć w błogiej nieświadomości, na czym beneficjentom tych podatków szczerz zależy.
|
|
| | | | | |  | Unulfo (3273 punktów) (zablokowany) |
>Oczywiście nikt nie musi w to wierzyć. Można żyć w błogiej nieświadomości, na czym beneficjentom tych podatków szczerz zależy.
Jak dotąd w tej dyskusji nie padły żadne fakty, a jedynie mniemania i przekonania, wynikające prawdopodobnie z takich a nie innych uprzedzeń ideologicznych ich posiadaczy czy autorów. Po raz kolejny pokornie proszę o przykłady, fakty, wyniki badań itp.
"Mój Boże! Jacy ci rozumni ludzie są głupi!" Beaumarchais
|
|
| | | | | | |  | | DyktaFon (9281 punktów) |
>Po raz kolejny pokornie proszę o przykłady, fakty, wyniki badań itp.
Popieram! Proszę o przykłady, że urzędy pracy wytworzyły coś realnego, prócz masy papierów, i że są ostatnią deską ratunku dla bezrobotnych.
Faktu pracy przez ponad połowę roku na podatki nikt jakoś nie zakwestionował, czyli z tym się zgadzasz?
|
|
| | | | | | | |  | Unulfo (3273 punktów) (zablokowany) |
> Popieram! Proszę o przykłady, że urzędy pracy wytworzyły coś realnego, prócz masy papierów (...)Poproszę o podobne dowody na celowość utrzymywania sądów powszechnych. A wracając do tematu - według powszechnie dostępnych danych pracę dzięki urzędom pracy znajduje ok. 10% bezrobotnych, ale ponad połowa osób korzystających z tzw. instrumentów aktywnych. Przy czym w Polsce wydaje się na aktywizację zawodową średnio 3-4 razy mniej na osobę niż w UE. serwisy.ga(*)olnienia_w_urzedach_pracy.html> i że są ostatnią deską ratunku dla bezrobotnych.To błędne myślenie - urzędy pracy nie są ostatnią deską ratunku, one tylko mają między innymi pomagać, by pracownicy mieli nieco łatwiejszy wejście na rynek pracy lub z niego na stałe nie wypadali. > Faktu pracy przez ponad połowę roku na podatki nikt jakoś nie zakwestionował, czyli z tym się zgadzasz?Nie przytoczył Pan źródła danych, na jakie się Pan powołuje. Nawet jeśli to prawda, to wątpię, czy całość tych podatków idzie tylko i wyłącznie na urzędy pracy. Z tego, co się orientuję, największe pozycje w budżecie samorządów stanowią zazwyczaj transport i łączność. Koszty całej administracji oscylują ok. 10% wydatków samorządów. www.stat.g(*)inans_samorzadu_teryt_2011.pdf
"Mój Boże! Jacy ci rozumni ludzie są głupi!" Beaumarchais
|
|
| | | | | |  | 3 na 3 | Meretseger (61860 punktów) | >Kiedyś "dziesięcina" to były "zabójcze podatki" (tak się przynajmniej uczyłem...) Owszem, ale zapominasz, że owa dziesięcina była płacona jedynie Kościołowi. A co ponad to, to inna sprawa. Płacono pogłówne, podymne, myto, rozmaite rodzaje danin plus świadczenia okolicznościowe, trudne do określenia. Całość rzeczywiście mogła być zabójcza.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | DyktaFon (9281 punktów) | > >Kiedyś "dziesięcina" to były "zabójcze podatki" (tak się przynajmniej uczyłem...)> Owszem, ale zapominasz, że owa dziesięcina była płacona jedynie Kościołowi. A co ponad to, to inna sprawa. Płacono pogłówne, podymne, myto, rozmaite rodzaje danin plus świadczenia okolicznościowe, trudne do określenia. Całość rzeczywiście mogła być zabójcza.To dużo się nie zmieniło  Do dziś podatki są "trudne do określenia". W każdym razie ja nie podjąłbym się wymienienia wszystkich ich rodzai... Byłby to zapewne osobny wątek.
|
|
| | | | | | | |  | 3 na 3 | Meretseger (61860 punktów) |
> To dużo się nie zmieniło  No, nie...  A jeśli nawet, to na nieco lepsze. Podatki w Egipcie wynosiły ok. 2/3 dochodu. Teraz ciut mniej niż połowę. Postęp znaczący
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | DyktaFon (9281 punktów) | > >To dużo się nie zmieniło  > No, nie... A jeśli nawet, to na nieco lepsze.> Podatki w Egipcie wynosiły ok. 2/3 dochodu. Teraz ciut mniej niż połowę. Postęp znaczący  Jednym słowem, przyszłość mamy świetlaną....  3 tys. lat temu podatki wynosiły 2/3, czyli ok. 66%, dziś 50-60%, czyli powiedzmy 55% wychodzi 11% / 3 = 3,66% na 1000 lat. Spadek jak byk. Wkrótce więc będą niższe  Tylko b. niepokoi mnie stwierdzenie mojego historyka ze szkoły, że te dawne podatki były takie "krwiopijcze"...
|
|
2 na 2 Unulfo (3273 punktów) (zablokowany) |
>Po co nam Urzędy Pracy?
Do zaniżania oficjalnych statystyk na temat rozmiarów bezrobocia?
"Mój Boże! Jacy ci rozumni ludzie są głupi!" Beaumarchais
|
|
3 na 3 | Brzostowski (7067 punktów) | >Po co nam Urzędy Pracy?[/color] Urzędy Pracy wg mojej wiedzy mają szereg funkcji.
1. Poszukiwanie pracy. I tutaj rewelacji nie ma. Nie tylko z winy urzędów, ale stanu naszej gospodarki i potrzeb ludzi. Wielu klientów urzędów pracy to osoby, które chcą mieć ubezpieczenie albo zasiłek. Kombinują tak: rok popracuje za 1 tys. zł, potem zasiłek - 600 zł, a te 400 dorobi na czarno i się żyje. Po co mam chodzić do pracy 8h/dobę, jak dostanie zasiłek resztę dorobi w tydzień i ma 3 tygodnie wolnego? Jest zatem tak, że często bezrobotnemu nie zależy na znalezieniu pracy, wie o tym urzędnik i wie potencjalny pracodawca. I tak spada morale urzędnika, przez co ci, którzy faktycznie potrzebują pracy, mimo że jest ich większość, też dostają rykoszetem. I to jest faktyczny problem działalności urzędów pracy. Nie mniej jednak urzędy też pracę znajdują bezrobotnym, chociaż są w tym mniej skuteczne niż sami bezrobotni (Ci którzy chcą pracować).
2. Drugą grupą funkcji jaką spełniają UP to kontrola publicznych pieniędzy (na zasiłki). To "stawianie się" w UP, utrudnia kombinowanie i pracę na czarno, wyjazdy za granicę i pobieranie (faktycznie wyłudzanie) publicznych pieniędzy.
3. Trzecia najważniejsza wg mnie grupa funkcji, zupełnie pomijana takich dyskusjach to gromadzenie danych. Dzięki temu, że robią to UP państwo może efektywniej wydawać miliardy złotych, na: krajowe i regionalne programy szkoleń (wiadomo kto i ile czasu jest bezrobotny, w połączeniu z potrzebami przedsiębiorców daje to możliwość efektywnego kształtowania takich programów), edukację (na poziomie regionów i powiatów istnieje współpraca pomiędzy szkołami, uczelniami, firmami, dane o sytuacji bezrobotnych pochodzą z UP), politykę społeczną (dane o bezrobociu, jego strukturze, problemach bezrobotnych itd ... pozwalają planować wydatki, zapobiegać, itd), promocję inwestycyjną kraju (żeby przekonać niemieckiego producenta gwoździ, aby wybudował fabrykę w Bydgoszczy, trzeba mu powiedzieć, że w tym mieście jest 100 bezrobotnych gwoździomistrzów), i inne.
Oczywiście można powiedzieć, że nie tylko UP pozyskują takie dane. Owszem, ale w wielu obszarach są kluczowymi źródłami danych, w niektórych istotnymi, a w niektórych uzupełniającymi.
Tych danych nie dostarczą ani przedsiębiorcy, ani portale internetowe, ani prywatne agencje pracy. Pewnie można te dane pozyskiwać inaczej, wtedy trzeba utworzyć nowy urząd ...
|
|
1 na 1 chesterx (739 punktów) (zablokowany) | > Po co nam Urzędy Pracy?Urzędy pracy zmniejszają bezrobocie. Przecież zatrudniają mnóstwo osób
|
|
 | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > >Po co nam Urzędy Pracy?> Urzędy pracy zmniejszają bezrobocie. Przecież zatrudniają mnóstwo osób  Dokładnie. Jak widać stara ekonomiczna zasada ma się dobrze i spełnia się nadal w każdym przedsiębiorstwie - ba nawet w skali całego kraju: 20% kadry wypracowuje 80% zysków
---
|
|
| Konowal (6291 punktów) |
>Po co nam Urzędy Pracy? 1. Żeby zadowolić mającego się dobrze homo sovietikusa. 2. Żeby była wymówka do łupienia obywateli.
Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć. św. Augustyn
|
|
| mouse1 (1 punktów) | O Urzędach Pracy to książki można pisać. Wypełniłam wniosek o skierowanie mnie na szkolenia zawodowe. Jak już doczekałam się zakwalifikowania mnie na szkolenie, to okazało się, że zajęcia przeprowadzane są w godzinach przedpołudniowych, więc moje pytanie brzmiało, czy UP zapewnia opiekę dla dzieci na czas szkolenia. Odpowiedź oczywiście brzmiała, że nie, ale możliwy jest zwrot kosztów opieki nad dzieckiem. Czyli mogę wynająć sobie opiekunkę, a UP zwróci mi koszty. Jest tylko jeden mały problem, ten przywilej dotyczy tylko matek samotnie wychowujących dzieci, a ja "niestety" jestem szczęśliwą mężatką. Tłumaczyłam, że mąż pracuje 300km od domu i przyjeżdża tylko na weekendy, więc nie mam z kim zostawić dzieci, ale pani urzędniczka wyniośle powiedziała, że jako poszukująca pracy powinnam być bardziej mobilna... tylko, gdybym nie straciła pracy, nie musiałabym rezygnować z przedszkola, które kosztuje niemało... komdax.com
|
|
 | | Konowal (6291 punktów) | To nie pani tylko przepisy są beznadziejne, zaś oczywiście na beznadziejne przepisy może się nałożyć beznadziejna obsługa.
Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć. św. Augustyn
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|