 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Religie
| Napisano | Autor | Tytuł | | 25-01-2013 23:02 | xegos (208 punktów) | Wstydzę się Jezusa
12 na 12 | Zakrojona na szeroką skalę akcja "Nie wstydzę się Jezusa" pokazuje, że zarówno organizatorzy jak i celebryci nie czytają swojej świętej księgi. Motto akcji to wersety z ewangelii Mateusza 10:33 kto się mnie zaprze.... bla bla bla. Co ciekawe nikt jak do tej pory nie pokwapił się aby przeczytać następne wersety w których to Jezus nie jawi się już jako miłujący pokój i bliźniego. Zdenerwowało mnie to do takiego stopnia że zamieściłem na ten temat video na YT. Proszę o komentarze i opinie: youtu.be/SpqVPo3cSfg | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
6 na 6 | DEMONICON (4893 punktów) |
> youtu.be/SpqVPo3cSfgElita faktycznie niesamowita. Pytanie: Dlaczego masz się Jezusa wstydzić? Jest dla Ciebie w jakiś sposób ważny? Jesteś z nim związany? Pozdrawiam
|
|
 | 10 na 10 | xegos (208 punktów) | Tak jestem z nim związany całe życie poprzez kulturę, historię, rodzinę która w niego święcie wierzy ale nie ma biblii w domu itp. Całe życie mi tłukli jaki to on nie był i czego on to dla nas nie zrobił. Jeszcze 10 lat temu wierzyłem że tak było. Potem odkryłem Racjonalistę i tak się moja przygoda z Jezusem zakończyła. Jednak nieustanne bombardowanie nas nim nadal trwa i wyrazem tego jest ta krucjata 10:33. No cóż oni są niepraktykującymi katolikami ja jestem praktykującym ateistą. pozdr
|
|
|  | 9 na 9 | DEMONICON (4893 punktów) | > Tak jestem z nim związany całe życie poprzez kulturę, historię, rodzinę która w niego święcie wierzy ale nie ma biblii w domu itp.Czyli faktycznie wstydzisz się sytuacji z powyższym związanymi. Podam przykład, żeby wyjaśnić o co mi chodzi. Jest sobie grupa wierząca w różowego niewidzialnego jednorożca i jeden z tej grupy przestaje w niego wierzyć. Jakaś część tej grupy wygłasza mowy, jak to tego jednorożca się nie wstydzi, gdy pojawia się odmieniec jego istnienie kwestionujący. On postanawia się wstydzić go, a z tego wynika, że jednak dalej w niego wierzy, skoro okazuje jakieś uczucia względem jednorożca. Tak samo osoba nie uznająca Jezusa nie powinna się go wstydzić, gdyż on dla niej nie istnieje. Czy mogę się wstydzić za zachowanie Mariana Iksińskiego, gdy uważam, że on nie istnieje? Nie. I nie chodzi mi o docinanie Tobie, a pokazanie jak może być odebrane przez Ciebie powiedziane: Wstydzę się Jezusa. Pozdrawiam
|
|
| |  | | Grey (2102 punktów) | >osoba nie uznająca Jezusa nie powinna się go wstydzić, gdyż on dla niej nie istnieje.
No, lepszy byłby tytuł "Nie przyznaję się do Jezusa"
|
|
| | |  | 1 na 1 | xegos (208 punktów) | >>osoba nie uznająca Jezusa nie powinna się go wstydzić, gdyż on dla niej nie istnieje. >No, lepszy byłby tytuł "Nie przyznaję się do Jezusa" Zmienię jak mnie ekskomunikują.
|
|
| | | |  | | DEMONICON (4893 punktów) |
> Zmienię jak mnie ekskomunikują.Możesz być zbyt cenny. Pozdrawiam
|
|
| |  | 2 na 2 | xegos (208 punktów) | Mimo, że nie wierzę to dalej jestem w rejestrach KK jako wierzący bo zostałem ochrzczony, byłem u komunii i się wybierrzmowałem zatem myślę, że mnie to usprawiedliwia.
|
|
| | |  | 5 na 5 | Rafał Poniecki (7132 punktów) | >Mimo, że nie wierzę to dalej jestem w rejestrach KK jako wierzący bo zostałem ochrzczony, byłem u komunii i się wybierzmowałem zatem myślę, że mnie to usprawiedliwia. A mnie kiedyś razem z całą klasą zapisali do Towarzystwa Przyjaźni Polsko-Radzieckiej. Nigdy się z tego nie wypisałem. Czy coś z tego wynika? Do Towarzystwa Przyjaźni Pana Jezusiczka też mnie zapisano, ale tego to nawet nie pamiętam. A teraz zamiast wstydzić się go, zwyczajnie go olewam. Zresztą, o kim mowa? O zmitologizowanej postaci. Zmitologizowanej na tyle, że staje się wątpliwe, czy naprawdę istniał jego pierwowzór.
|
|
| | |  | 2 na 2 | DEMONICON (4893 punktów) | > Mimo, że nie wierzę to dalej jestem w rejestrach KK jako wierzący bo zostałem ochrzczony, byłem u komunii i się wybierrzmowałem zatem myślę, że mnie to usprawiedliwia.Ja też jestem w tych rejestrach i co z tego. Na pewno nie będę rozchodził się z tym na ich warunkach, a jeszcze zrobię im przypuszczalnie wiele niespodzianek, nie raz już zaskoczyłem.  Określenie Twego stanu podejścia jest tylko Twoje. Ocena otoczenia, to co innego. Kwestia niezależności osobistej może? Dwie sprawy są rozdzielne. Bezreligijność jest dla bezreligijnego, a nie bezreligijnych w jego otoczeniu. Otoczenie ma swoje wahania i ciężko jest na nim oprzeć siebie, bo konsekwencją jest chwiejność własnej osobowości. Na chwiejność z wielkim oh-ahem liczy religijne otoczenie. Ciężej jest im znieść mam w tyłku boga, niż strasznie go nienawidzę, pierwsze jest dla nich nieosiągalnością. Bóg jest jak telewizor dla niewidomych - jak dobrze nastroisz, to nawet i głosy słyszysz.  Pozdrawiam
|
|
 | Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | > >youtu.be/SpqVPo3cSfg> Elita faktycznie niesamowita.Ale czyja to elita? Czytelników ilustrowanych brukowców? Kompletnie się skompromitowali. Dla mnie elita to ludzie nauki, artyści, aktorzy itp.
|
|
|  | 1 na 1 | DEMONICON (4893 punktów) |
> Ale czyja to elita? Czytelników ilustrowanych brukowców? Kompletnie się skompromitowali.Cóż ... > Dla mnie elita to ludzie nauki, artyści, aktorzy itp.Bardzo słusznie.  Pozdrawiam
|
|
|  | 1 na 1 | Paweł Arłukowicz (3162 punktów) |
> Dla mnie elita to ludzie nauki, artyści, aktorzy itp.Fakt, ludzi nauki to na tym filmiku nie widać. Ale co do reszty, proszę ja Ciebie ( Pazura, Dudek, Skoczylas )- elita jak ten, no ....
|
|
| |  | 9 na 9 | Dariusz Jamrozowicz (2363 punktów) |
> ( Pazura, Dudek, Skoczylas )- elita jak ten, no ....>  W kwestii formalnej - akurat Skoczylas to "Elita". _
|
|
| |  | | kogut59 (3090 punktów) | > Fakt, ludzi nauki to na tym filmiku nie widać. Ale co do reszty, proszę ja Ciebie> ( Pazura, Dudek, Skoczylas )- elita jak ten, no ....>  ...a kiedyś lubiłem Dudka
|
|
|  | 4 na 4 | DyktaFon (9281 punktów) |
>Dla mnie elita to ludzie nauki, artyści, aktorzy itp.
Może jeszcze celebryci i inni "mądrzy tego świata"? Aktorzy i artyści są najbardziej widoczni i wygadani, ale czy to wystarczy do uznania ich za elitę? Proszę o chwilę zastanowienia...
|
|
| |  | 6 na 6 | DyktaFon (9281 punktów) | Zachęcony tym wątkiem pooglądałem sobie inne filmiki z serii jezusowej.... I mnie powaliło. Nawet nie umiem powiedzieć nic mądrego. Ludzie z pierwszych stron gazet, ekranu i internetu... i wszyscy zainfekowani do szpiku kości... Na codzień nie mam w swoim otoczeniu tak zindoktrynowanych osobników i nie myślałem, że wiara w bajki jest aż tak silna i powszechna. Jestem, przyznaję, przerażony...
|
|
| | |  | 3 na 3 rafal73 (9720 punktów) (zablokowany) | > Zachęcony tym wątkiem pooglądałem sobie inne filmiki z serii jezusowej.... I mnie powaliło. Nawet nie umiem powiedzieć nic mądrego. Ludzie z pierwszych stron gazet, ekranu i internetu... i wszyscy zainfekowani do szpiku kości... Na codzień nie mam w swoim otoczeniu tak zindoktrynowanych osobników i nie myślałem, że wiara w bajki jest aż tak silna i powszechna. Jestem, przyznaję, przerażony...A ja idę o zakład, że tzw. elita nie wstydzi się Jezusa ze względów czysto oportunistyczno-image'owych. Również ich katolicyzm jest czysto oportunistyczny. I tak samo jak niedawny działacz PZPR jest dziś w cudowny sposób wojownikiem o wolność i demokrację (i wedlug własnych słów był nim od zawsze) tak samo elita dziś niewstydząca się Jezusa okaże sie być za parę lat zagorzałymi ateistami.A mianowicie wtedy, gdy katolicyzm wyjdzie z mody i filmy i inne produkty tej elity będą oglądane przez ludzi niereligijnych
|
|
| | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > A mianowicie wtedy, gdy katolicyzm wyjdzie z mody i filmy i inne> produkty tej elity będą oglądane przez ludzi niereligijnych  Tak dokładnie będzie. Notabene z tymi działaczami PZPR trafiłeś w dziesiątkę, czego przykład ślubu kościelnego państwa Kwaśniewskich w 2005r. I tak psychologia tłumu robi z ludzi owieczki, smutne. pozdrowienia
---
|
|
| |  | 12 na 12 Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | >>Dla mnie elita to ludzie nauki, artyści, aktorzy itp. >Może jeszcze celebryci i inni "mądrzy tego świata"? Aktorzy i artyści są najbardziej widoczni i wygadani, ale czy to wystarczy do uznania ich za elitę? Proszę o chwilę zastanowienia...
Aktorzy, piosenkarze itp są elitą kultury, nie nauki. Nie mam na myśli obecnie pracujących aktorów polskich. Już nie oglądam polskich filmów. Bycie elitą kultury nie oznacza że należą do elity intelektualnej, ani nie nadaje ich prywatnym poglądom jakiejkolwiek wartości. Chociaż czasem zdarza im się coś mądrego powiedzieć.
Do elity, którą warto posłuchać ze względu na to co mają do powiedzenia należą ludzie nauki, pisarze. Lem, Dawkins, Hitchens, Darwin, Planck, Bohr, Machiavelli itp.
Powoływanie się na ludzi kultury i sportowców w kwestiach naukowych, czy światopoglądowych jest prymitywną manipulacją. Tym bardziej, że często sportowcy w kryteriach intelektualnych są przeciwieństwem elity.
|
|
| | |  | 4 na 4 | Paweł Arłukowicz (3162 punktów) |
>Powoływanie się na ludzi kultury i sportowców w kwestiach naukowych, czy światopoglądowych jest prymitywną manipulacją. Tym bardziej, że często sportowcy w kryteriach intelektualnych są przeciwieństwem elity.
Naukowych - pełna zgoda - prymitywna manipulacja ( choć prymitywna jest niejednokrotnie skuteczniejsza w oddziaływaniu na przeciwieństwo elit ), ale światopoglądowych ( szczególnie w takich akcjach ), niby czemu ? A co do tych sportowców, to w ostatnich dwóch dekadach zaczyna się to zmieniać. Nie są może oni intelektualną elitą, ale już na pewno nie jej przeciwieństwem. Bez wątpienia jest takim przeciwieństwem nauczyciel akademicki, doktor habilitowany nauk prawnych ( o profesurze nadzwyczajnej na KUSW nie wspominając ) Krystyna Pawłowicz.
|
|
| | | |  | 9 na 9 Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | >Naukowych - pełna zgoda - prymitywna manipulacja ( choć prymitywna jest niejednokrotnie skuteczniejsza w oddziaływaniu na przeciwieństwo elit ), ale światopoglądowych ( szczególnie w takich akcjach ), niby czemu ?
Bo moim zdaniem światopogląd jest ściśle związany z poziomem wiedzy. Jej niski poziom skutkuje losowym światopoglądem, z odchyłką w kierunku wierzeń i zabobonów.
>A co do tych sportowców, to w ostatnich dwóch dekadach zaczyna się to zmieniać. Nie są może oni intelektualną elitą, ale już na pewno nie jej przeciwieństwem. Bez wątpienia jest takim przeciwieństwem nauczyciel akademicki, doktor habilitowany nauk prawnych
Sportowcy i popularni aktorzy (reklam proszku i seriali) mają dla małych umysłów stanowić dowód z autorytetu. Jak wiadomo jest to technika wpływu społecznego, a nie dowód naukowy.
|
|
| | | | |  | | Paweł Arłukowicz (3162 punktów) | >>Naukowych - pełna zgoda - prymitywna manipulacja ( choć prymitywna jest niejednokrotnie skuteczniejsza w oddziaływaniu na przeciwieństwo elit ), ale światopoglądowych ( szczególnie w takich akcjach ), niby czemu ? >Bo moim zdaniem światopogląd jest ściśle związany z poziomem wiedzy. Jej niski poziom skutkuje losowym światopoglądem, z odchyłką w kierunku wierzeń i zabobonów. Pełna zgoda, ale dalej nie widzę związku. Skłonność do wierzeń zabobonów nie jest winą ludzi o niskim poziomie wiedzy, a jedynie mocno wyuczonych i wywyższających się nad nimi - tym samym działając nań odpychająco - bufonów z tytułami, którzy miast edukować napawają się swoimi tytułami i - zupełnie bezzasadnie - gardzą tymi, którzy ich nie posiadają >>A co do tych sportowców, to w ostatnich dwóch dekadach zaczyna się to zmieniać. Nie są może oni intelektualną elitą, ale już na pewno nie jej przeciwieństwem. Bez wątpienia jest takim przeciwieństwem nauczyciel akademicki, doktor habilitowany nauk prawnych >Sportowcy i popularni aktorzy (reklam proszku i seriali) mają dla małych umysłów stanowić dowód z autorytetu. Jak wiadomo jest to technika wpływu społecznego, a nie dowód naukowy. W tego typu akcjach nikt nie chodzi o naukowy dowód, a o zachęcenie ludzi do prezentowania na zewnątrz ( przez "ludzi o małych umysłach" - jak to ich nazwałeś ) takiej a nie innej postawy względem czegoś tam.
|
|
| | | | | |  | 2 na 2 Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | > Pełna zgoda, ale dalej nie widzę związku. Skłonność do wierzeń zabobonów nie jest winą ludzi o niskim poziomieNie szukam winy. Szukam przyczyny. > W tego typu akcjach nikt nie chodzi o naukowy dowód, a o zachęcenie ludzi do prezentowania na zewnątrz (Zachęcenie, czyli technika wpływu społecznego inaczej nazywana manipulacją. Cialdini chyba pierwszy to przystępnie opisał. Bardzo dobra i przystępna książka. lubimyczyt(*)ywu-na-ludzi-teoria-i-praktyka
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Paweł Arłukowicz (3162 punktów) |
> Nie szukam winy. Szukam przyczyny.Przyczyną jest niewiedza wynikająca z niedouczenia ( brak wykształcenia, niechęć do nauki ... ), a przez to niemożność wyrobienia własnego poglądu na daną kwestię i konieczność identyfikowania się z poglądem cudzym ( biernego przyjęcia ) lecz zrozumiałym dla ludzia się identyfikującego i najlepiej coby inni też się z tym identyfikowali. > Cialdini chyba pierwszy to przystępnie opisał. Bardzo dobra i przystępna książka.> lubimyczyt(*)ywu-na-ludzi-teoria-i-praktykaNo właśnie, wg. mnie akurat ta pozycja powinna być lekturą ( pozycją do przeczytania ) obowiązkową już dla licealistów , a nie - jak to często ma miejsce - jej wybrane fragmenty służą menadżerom do podejmowania decyzji lub szkolenia wysyłanych "do boju" żołnierzy.
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | > Przyczyną jest niewiedza wynikająca z niedouczenia ( brak wykształcenia, niechęć do nauki ... ), a przez to niemożność wyrobienia własnego poglądu na daną kwestię i konieczność identyfikowania się z poglądem cudzym ( biernego przyjęcia ) lecz zrozumiałym dla ludzia się identyfikującego i najlepiej coby inni też się z tym identyfikowali.Komu by się chciało uczyć i z trudem zdobywać wiedzę, kiedy religia daje gotowe odpowiedzi na wszystko?
|
|
| | | | | | | | |  | | Paweł Arłukowicz (3162 punktów) |
> Komu by się chciało uczyć i z trudem zdobywać wiedzę, kiedy religia daje gotowe odpowiedzi na wszystko?  Nauka nie daje odpowiedzi, rodzi kolejne pytania, to fakt. Jednak dotyczy to tylko ludzi, którzy się nią zawodowo zajmują lub interesują. Pozostałym - jak najbardziej - winna dawać i pewnie daje. A więc - jako, że to właśnie oni ( oczekujący "gotowców" ) są przedmiotem tejże naszej dysputy - może wystarczy tylko dostosować ( uprościć ) dla nich przekaz ?  I - jak to F.Kiepski rzecze - gitara !
|
|
4 na 4 | Bodek (91 punktów) | >Zakrojona na szeroką skalę akcja "Nie wstydzę się Jezusa" Jak się ostatnio w marketingu spotyka, pierwszy milion znaczków, emblematów, czy jak by nazwać te blaszki (według zapewnień organizatorów) był rozprowadzony bezpłatnie. Teraz, jak ktoś chce nie wstydzić się Jezusa musi zapłacić 5 zł za sztukę. Jak się uda znaleźć drugi milion bezwstydnych, to wychodzi niezła kasa. Czyli jak zwykle, chodzi o pieniądze.
|
|
 | 2 na 2 | Paweł Arłukowicz (3162 punktów) | , pierwszy milion znaczków, emblematów, czy jak by nazwać te blaszki (według zapewnień organizatorów) był rozprowadzony bezpłatnie. Czyżbyś uważał, że na takim bezpłatnym rozprowadzaniu się nie zarabia ? Łańcuch to nie tylko jest pokarmowy
|
|
 | | Kacperek (2127 punktów) | > Jak się ostatnio w marketingu spotyka, pierwszy milion znaczków, emblematów, czy jak by nazwać te blaszki (według zapewnień organizatorów) był rozprowadzony bezpłatnie. Teraz, jak ktoś chce nie wstydzić się Jezusa musi zapłacić 5 zł za sztukę. Jak się uda znaleźć drugi milion bezwstydnych, to wychodzi niezła kasa. Czyli jak zwykle, chodzi o pieniądze.No pewnie! Ale coś mi się zdaje, ze za piątaka to już niejeden się zawstydzi i bezwstydnych będzie już niewiele więcej niż ten pierwszy milion. Bo, jako rzekłeś, o pieniądze chodzi.
|
|
|  | 7 na 7 Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | > No pewnie! Ale coś mi się zdaje, ze za piątaka to już niejeden się zawstydzi i bezwstydnych będzie już niewiele więcej niż ten pierwszy milion. Bo, jako rzekłeś, o pieniądze chodzi.  Kiedyś trzeba było 30 srebrników, żeby się wstydzić Jezusa, a teraz tylko 5 zł. Kurs Jezusa strasznie spada ostatnio. Niedobra inwestycja.
|
|
 | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | > jak ktoś chce nie wstydzić się Jezusa musi zapłacić 5 zł za sztukę.A jak się nie wstydzi Jezusa po stokroć, to dostaje 20%owy odpust. Właśnie trwa PROMOCJA dla hurtowych nabywców. www.ksiega(*)ok-mt1033,145,784,produkt.html
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
7 na 7 | Scorp (5381 punktów) | > Proszę o komentarze i opinie: youtu.be/SpqVPo3cSfgJa też nie wstydzę się Jezusa: nie mój cyrk, nie moje małpy. Jestem tylko zniesmaczony poziomem religijnego ogłupienia u tylu inteligentnych ludzi. Filmik OK, trochę naiwny, bo odwołuje się do logiki w kwestiach wiary. -
|
|
8 na 8 | diogenes (42753 punktów) | >Wstydzę się Jezusa
Uczucia do wirtualnych obiektów to pomyłka. Mają w sobie coś z onanii.
Co do filmu: sprawdziłbym, czy Jezus nie wstydziłby się tych, co to się jego nie wstydzą.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
 | 4 na 4 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > sprawdziłbym, czy Jezus nie wstydziłby się tych,> co to się jego nie wstydzą.Bardzo możliwe. W trakcie prostestów na Krakowskim Przedmiesciu w lipcu 2010 poruszony Jezus zszedł z krzyża, podchdozi do pierwszego z brzegu protestującego i mówi: - oddajcie mi mój krzyż, dobrzy ludzie! - sp... ty żydzie! - usłyszał 
---
|
|
|  | 4 na 4 | diogenes (42753 punktów) | >W trakcie prostestów na Krakowskim Przedmiesciu w lipcu 2010 poruszony Jezus zszedł z krzyża, podchdozi do pierwszego z brzegu protestującego i mówi: >- oddajcie mi mój krzyż, dobrzy ludzie! >- sp... ty żydzie! - usłyszał
Mało tego. Wbrew zdrowemu rozsądkowi Jezus czeka teraz w areszcie na rozprawę. Ma zarzut antysemityzmu.
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| |  | 2 na 2 Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | >>W trakcie prostestów na Krakowskim Przedmiesciu w lipcu 2010 poruszony Jezus zszedł z krzyża, podchdozi do pierwszego z brzegu protestującego i mówi: >>- oddajcie mi mój krzyż, dobrzy ludzie! >>- sp... ty żydzie! - usłyszał >Mało tego. >Wbrew zdrowemu rozsądkowi Jezus czeka teraz w areszcie na rozprawę. >Ma zarzut antysemityzmu.
Oraz obrazy uczuć religijnych.
|
|
 | | Uriel_ (360 punktów) | >Uczucia do wirtualnych obiektów to pomyłka.
Bohaterowie książek dają się lubić, nawet bardzo jeśli ich opisywane cechy i postawy są np.: etycznie pożądane, inspirujące, kręcące pozytywnie itp
>sprawdziłbym, czy Jezus nie wstydziłby się tych, >co to się jego nie wstydzą.
To byłaby ciężka próba miłosierdzia. Ja jako osoba postronna dostaję szału jak słyszę argumentację za i przeciw Jezusowi a co dopiero On sam gdyby to słyszał. Poziom zmatolenia jest zatrważający po obu stronach sporu.
Pozdrawiam
|
|
|  | 1 na 1 | diogenes (42753 punktów) | >Bohaterowie książek dają się lubić,...
Porównajmy sposób bycia Hamleta z np. Jezusem czy jego ojcem...
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| Grey (2102 punktów) | >Co ciekawe nikt jak do tej pory nie pokwapił się aby przeczytać >następne wersety w których to Jezus nie jawi się już jako miłujący pokój i bliźniego.
A po co czytać dalej, skoro już ten fragment ( Mateusz 10:33 ) świadczy o tym, że Jezus nie miłuje bliźniego? W czasie prześladowań chrześcijan wielu musiało wybierać między życiem doczesnym a życiem wiecznym. Często ginęli za wiarę, bo byli przekonani, że nie wolno zaprzeć się Jezusa nawet na 5 minut. Nikomu nie przyszło do głowy, że Jezus trochę za dużo wymaga?
|
|
 | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Często ginęli za wiarę, bo byli przekonani, że nie wolno zaprzeć> się Jezusa nawet na 5 minut.Wolno. Piotr to zrobił nawet 3 razy.. ale później, jak już łyknął bakcyla wiary - było jak mówisz. Było to źle widziane, jako zdrada i odstępstwo. Im później, tym gorzej. > Nikomu nie przyszło do głowy, że Jezus trochę za dużo wymaga?Właśnie, i to mnie dziwi. Później już zapewne działa psychologia tłumu, jednoczenie się wspólnoty przeciw wszelkim atakom / groźbom itp. Ale o ile była to postać choć w miarę autentyczna historycznie - Jezus musiał dawać uczniom w zamian coś, czego b. pragnęli: nikt przy zdrowych zmysłach przeca nie będzie podporządkowywał się nieżyciowej zasadzie "jeśli uderzą Cię w prawy policzek, nadstaw mu drugi" Co ciekawe, niezmiernie mało chrześcijan to robi, a jak robi to odwracają się od nich z niechęcią nawet najbliżsi, nie mówiąc o dalszym otoczeniu (co nawet przezornie Jezus przewidział). A jeśli robi - to pomimo cierpienia, pomimo wstydu i pomimo poniżenia w imię dziwnie pojętej miłości, która nie daje przykładu jak kochać silnie i w sposób zrównoważony, a jedynie jak napominać moralnie gloryfikując cierpienie i nagrodę "gdzieś w zaświatach"  Wiara religijna i ludzie praktykujący ją bywają nieprzeniknieni.. miłego dnia
|
|
|  | 1 na 1 | Grey (2102 punktów) | >> nie wolno zaprzeć >> się Jezusa nawet na 5 minut. >Wolno. Piotr to zrobił nawet 3 razy..
Ja o tym wiem, ale podejrzewam,że miłośnicy Jezusa jedna nie potrafią skojarzyć tych dwóch fragmentów Ewangelii.
>>Jezus musiał dawać uczniom w zamian coś, czego b. pragnęli: nikt przy zdrowych >zmysłach przeca nie będzie podporządkowywał się nieżyciowej zasadzie "jeśli uderzą >Cię w prawy policzek, nadstaw mu drugi"
Rzeczywiście, ale nie takie rzeczy dzieją się na świecie. Nawet dziś istnieją sekty, dla których ludzie zostawiają wszystko, co mają (łącznie z rozumem) Jak już ktoś straci rodzinę, pracę, znajomych, mieszkanie co mu pozostaje? Tylko brnąć dalej, żeby nie stracić tego, co dostał w zamian. Mnie bardziej dziwi to, że ta historia ciągnie się za ludzkością do tej pory, a cytaty z Ewangelii to argumenty nie do odparcia. Dlatego lepiej znać Pismo Święte, żeby móc na cytat odpowiedzieć przeciwstawnym cytatem. (np. - Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli... odp. A Tomasz apostoł już od dawna jest w niebie)
>Co ciekawe, niezmiernie mało chrześcijan to robi, a jak robi to odwracają się od nich z niechęcią nawet najbliżsi, nie mówiąc o dalszym otoczeniu (co nawet przezornie Jezus przewidział).
Naśladowanie Jezusa powoduje wrogość, ale kwestionowanie autorytetu Jezusa jako wzoru do naśladowania też powoduje wrogość. Najbardziej praktyczne jest zatem wychwalać Jezusa, ale unikać naśladowania go. To mi wygląda na zwykłe zdolności adaptacyjne, u większości nieświadome.
|
|
| |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > (np. - Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli... > odp. A Tomasz apostoł już od dawna jest w niebie)
Tu katolik mógłby odparować, że Tomasz był w korcu urodzony i nie każdemu się to zdarzyło w życiu, więc lepiej wierzyć itp.
> Naśladowanie Jezusa powoduje wrogość, ale kwestionowanie autorytetu > Jezusa jako wzoru do naśladowania też powoduje wrogość.
To chyba jeszcze bardziej skomplikowane. Znam paru chrześcijan, którzy absolutnie nie są wrogo usposobieni do świata, a faktycznie starają się Jezusa naśladować. Pytanie do kogo odnosi się Twoje określenie "powoduje wrogość": do samego naśladującego, czy otoczenia? Jeśli do otoczenia, to Jezus już to przewidział.. przez co odebrał swoim wyznawcom choć tą krztę zdrowego rozsądku, zawsze trudno im ocenić gdzie leży granica naśladownictwa i wiary, dla nich nawet samozatracenie się nie jest sensowną granicą (!). Przyznam, że w takich skrajnych przypadkach spotykanych osób czasem cierpła mi skóra. Przykre.
> Najbardziej praktyczne jest zatem wychwalać Jezusa, > ale unikać naśladowania go. To mi wygląda na zwykłe zdolności > adaptacyjne, u większości nieświadome.
To fakt. Na marginesie naśladowanie Jezusa w dzisiejszym świecie pod takimi kryteriami jak to ujął sam Mistrz, to obiektywnie spore wyzwanie (osobiscie rzekłbym: samo-skazanie) Obiektywnie bardzo niewielu katolików na to stać. Zastanawiam się czasem, czy to nie wywołuje w nich ukrytej czy też jawnej fustracji.. bo że nie są to ludzie weseli i nastawieni optymistycznie - to widać i na naszym Forum. łącząc pozdrowienia
---
|
|
| | |  | 1 na 1 | Grey (2102 punktów) | > > (np. - Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli...> > odp. A Tomasz apostoł już od dawna jest w niebie)> Tu katolik mógłby odparować, że Tomasz był w korcu urodzony i nie każdemu się to zdarzyło w życiu, więc lepiej wierzyć itp.No, jasne.  Ale można powiedzieć "Nie zadowala mnie bycie błogosławionym, chcę być świętym jak Tomasz, więc jednak poczekam na to objawienie" > >do kogo odnosi się Twoje określenie "powoduje wrogość": do samego naśladującego, czy otoczenia?Chodziło mi o to, że jak powiesz "Jezus nie jest moim idolem, nie mam zamiaru go naśladować" to masz przechlapane u większości osób. > Na marginesie naśladowanie Jezusa w dzisiejszym świecie pod takimi kryteriami jak to ujął sam Mistrz, to obiektywnie spore wyzwanie (osobiscie rzekłbym: samo-skazanie)> Obiektywnie bardzo niewielu katolików na to stać. Zastanawiam się czasem, czy to nie wywołuje w nich ukrytej czy też jawnej fustracji.. bo że nie są to ludzie weseli i nastawieni optymistycznie - to widać i na naszym Forum.Tu chyba trzeba wyróżnić dwie grupy naśladowców. Jeśli ktoś naśladuje Jezusa, bo tak trzeba, ale mu to nie wychodzi, to frustracja jest w pełni zrozumiała. A jak jeszcze pomyśli sobie, że inni żyją po swojemu, to już całkiem go szlag trafia. Co innego, gdy ktoś przypadkiem ma podobną osobowość, jak Jezus i czuje tą postać. Wtedy naśladowanie wychodzi mu niezwykle dobrze a poza tym on jest sobą, rozwija się w kierunku naturalnym dla siebie i realizuje się w ten sposób. Wtedy nie ma mowy o żadnej frustracji.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Ale można powiedzieć "Nie zadowala mnie bycie> błogosławionym, chcę być świętym jak Tomasz, więc> jednak poczekam na to objawienie"Hehe tu uważaj, żeby nie dostać ksywki "uparciuch". Każdy chyba tam zostaje świętym na swój własny sposób. > >> do kogo odnosi się Twoje określenie "powoduje> >> wrogość": do samego naśladującego, czy otoczenia?> Chodziło mi o to, że jak powiesz "Jezus nie jest> moim idolem, nie mam zamiaru go naśladować" to masz> przechlapane u większości osób.Acha, teraz to jest jasne. No nie wiem, zależy jak to powiesz. Ja zawsze mówię że bliższe i bardziej fascynujące dla mnie jest odkrywanie swoich zdolności, pójście swoją własną drogą niż czyjąś. I wtedy to słuchający mnie katolik ma problem a nie ja. Nie może za bardzo się na mnie gniewać. Poza tym może 2x pomyśli że warto czasem poznawać siebie niż zatracać się choćby w najbardziej wyznawanej ideologii. Choć jednak z reguły tak nie myśli  . > Tu chyba trzeba wyróżnić dwie grupy naśladowców.> Jeśli ktoś naśladuje Jezusa, bo tak trzeba, ale mu> to nie wychodzi, to frustracja jest w pełni zrozumiała.> A jak jeszcze pomyśli sobie, że inni żyją po swojemu,> to już całkiem go szlag trafia.Ano właśnie. > Co innego, gdy ktoś przypadkiem ma podobną osobowość,> jak Jezus i czuje tą postać. Wtedy naśladowanie wychodzi> mu niezwykle dobrze a poza tym on jest sobą, rozwija> się w kierunku naturalnym dla siebie i realizuje się w> ten sposób. Wtedy nie ma mowy o żadnej frustracji.Trudno powiedzieć. Znam osoby o mentalności ofiar, z masochistycznym nieomal samozaparciem tkwią w swoich obrzędach, rytuałach i naśladownictwie. Niezaprzeczalnie musi im to sprawiać jakąś przyjemność? Zastanawia mnie wtedy, gdzie u takich osób przyrodzony instynkt dążenia do szczęścia i gdzie się podziała ostrzegająca je lampka. Jezus w końcu umarł na krzyżu po godzinach mąk w imię wyznawanej przez siebie wiary, kompletnie dla rozumu niestrawnej. A rozum przecież każdy zdrowy człowiek ma.. przynajmniej taką mam nadzieję  Pozbawiać się rozumu, to jakby wyrzucić podczas podróży w nieznanym terenie "zbyteczny" balast-kompas. Dziwny jest ten świat, pozdrowienia
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | Grey (2102 punktów) | > Hehe tu uważaj, żeby nie dostać ksywki "uparciuch".Żeby nie dostać ksywki "uparciuch" to chyba trzeba by ustąpić. > Ja zawsze mówię że bliższe i bardziej fascynujące dla mnie jest odkrywanie swoich zdolności, pójście swoją własną drogą niż czyjąś. I wtedy to słuchający mnie katolik ma problem a nie ja. Nie może za bardzo się na mnie gniewać. Poza tym może 2x pomyśli że warto czasem poznawać siebie niż zatracać się choćby w najbardziej wyznawanej ideologii.> Choć jednak z reguły tak nie myśli .To zależy, jak bardzo jest uwięziony w religijnym świecie. Mnie kiedyś ktoś wyśmiał, że wierzę w Wielki Wybuch, zamiast w stworzenie świata 6000 lat temu. A jeden zagorzały słuchacz Radia M. powiedział, że nie myślę, tylko powtarzam, to co usłyszę. I żebym posłuchał Radia, to się dowiem czegoś o świecie. > Zastanawia mnie wtedy, gdzie u takich osób przyrodzony instynkt dążenia do szczęściaSzczęście nie jest potrzebne do przetrwania, więc może nie ma takiego instynktu?
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > >Hehe tu uważaj, żeby nie dostać ksywki "uparciuch".> Żeby nie dostać ksywki "uparciuch" to chyba trzeba by ustąpić.Czemu? Przecież to jest super! "Nie zadowala mnie bycie błogosławionym". Ja dodałbym również "świętym", ale to ja  > > Choć jednak z reguły tak nie myśli .> To zależy, jak bardzo jest uwięziony w religijnym świecie.Właśnie. Niestety.. > Mnie kiedyś ktoś wyśmiał, że wierzę w Wielki Wybuch,> zamiast w stworzenie świata 6000 lat temu.Wydaje mi się, że ten ktoś nie bardzo rozróżniał czym jest nauka oraz proces dochodzenia w niej do wniosków, oraz a wiara i jej objawienie. > A jeden zagorzały słuchacz Radia M. powiedział, że nie myślę, tylko> powtarzam, to co usłyszę. I żebym posłuchał Radia, to się dowiem> czegoś o świecie.To Cię podsumował. No rzeczywiście mocna zachęta do samodzielnego myślenia  > > Zastanawia mnie wtedy, gdzie u takich osób przyrodzony> > instynkt dążenia do szczęścia> Szczęście nie jest potrzebne do przetrwania, więc> może nie ma takiego instynktu?Może nieprecyzyjnie się wyraziłem pisząc instynkt. Dążność byłoby chyba lepsze. Masz rację - faktycznie jeśli ktoś walczy na co dzień o przetrwanie, o szacunek dla siebie, o bycie częścią wspólnoty to trudno mu będzie zrozumieć taką fanaberię jak "dążenie do własnego szczęścia". Chyba tak właśnie jest ze słuchaczami Radia Maryja, charakteryzującymi się pewnym szczególnym rodzajem empatii.. łącząc pozdrowienia
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Grey (2102 punktów) | > Czemu? Przecież to jest super! "Nie zadowala mnie bycie błogosławionym". Ja dodałbym również "świętym", ale to ja  A co? Jak szaleć to szaleć  > > Mnie kiedyś ktoś wyśmiał, że wierzę w Wielki Wybuch,> > zamiast w stworzenie świata 6000 lat temu.> Wydaje mi się, że ten ktoś nie bardzo rozróżniał czym jest nauka oraz proces dochodzenia w niej do wniosków, oraz a wiara i jej objawienie.Ja bym nawet zaryzykował podejrzenie, że wg. niego Wielki Wybuch objawił się jakiemuś szalonemu naukowcowi o 4-tej nad ranem. > >> Zastanawia mnie wtedy, gdzie u takich osób przyrodzony> >> instynkt dążenia do szczęściaPrzecież oni dążą do szczęścia, tylko że do ...wiecznego! Że też nam to umknęło. Widać, że dawno się w kościele nie było
|
|
| | | | | | | |  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Ja bym nawet zaryzykował podejrzenie, że wg. niego Wielki> Wybuch objawił się jakiemuś szalonemu naukowcowi o 4-tej nad ranem.Każdy próbuje zrozumieć dziejące się rzeczy w okół na swój sposób. Gdzieś kiedyś słyszałem, że pewne prymitywne plemię gdzieś na wyspach Pacyfiku przez długie miesiące obserwowało, jak na pobliskim lotnisku przylatują samoloty i później na targu białych można drogo kupić prawdopodobnie przywiezione przez te samoloty dobra typu strzelby, jedzenie, ubrania itp. Po dłuższych obserwacjach wódz zdecydował się zwabić samoloty do swojej wioski karczując spory teren i ustawiając tam wystrugane z drewna makiety samolotów. Jeśli już pomyśli że Wielki Wybuch objawił się konkurencyjnemu naukowcowi-prorokowi o 4-tej nad ranem, to czemu nie? Tylko, że zamiast żywego zainteresowania trzeba będzie orzec herezję.. jak ja to lubię  Wszak napisano: Cytat:Wtedy jeśliby wam kto powiedział: "Oto tu jest Mesjasz" albo: "Tam", nie wierzcie! Powstaną bowiem fałszywi mesjasze i fałszywi prorocy i działać będą wielkie znaki i cuda, by w błąd wprowadzić, jeśli to możliwe, także wybranych. Oto wam przepowiedziałem. Jeśli więc wam powiedzą: "Oto jest na pustyni", nie chodźcie tam!; "Oto wewnątrz domu", nie wierzcie! Albowiem jak błyskawica zabłyśnie na wschodzie, a świeci aż na zachodzie, tak będzie z przyjściem Syna Człowieczego. Gdzie jest padlina, tam się i sępy zgromadzą. Mt 24,23-28 > Przecież oni dążą do szczęścia, tylko że do ...wiecznego!> Że też nam to umknęło.> Widać, że dawno się w kościele nie było   Ale czemu głowę zawracają? Niech sobie dążą  pozdrowienia
|
|
| | | | | | | | |  | 1 na 1 | Grey (2102 punktów) | I pewnie dlatego nigdy nie uwierzą w ten Wielki Wybuch  > Ale czemu głowę zawracają? Niech sobie dążą  Pozostaje tylko kwestia, jak im powiedzieć, żeby nie zawracali głowy. Pozdrawiam
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Pozostaje tylko kwestia, jak im powiedzieć, żeby nie zawracali głowy.Z tym nie jest tak do końca źle  Bierzmy przykład z tych, co już to zrobili. Prof. Bartoś "Biskupi są jak upierdliwy rodzic. Pouczają. Kto im dał prawo? Niech się odczepią" dla TOK Fm 21.01.2013: Cytat:W społeczeństwie obywatelskim biskupi nie mają uprawnień, by być sędziami całości. A jeśli to robią, to trzeba powiedzieć, żeby się odczepili. Żeby przestali nas pouczać, bo sobie tego nie życzymy, bo to nieprzyjemne - mówił w TOK FM prof. Tadeusz Bartoś, teolog i filozof. - Dlaczego ciągle są jakieś uwagi? I to źle, i tamto źle. To model upierdliwego rodzica - mówił o biskupach. Odpowiadamy.eu - to portal, który prowadzą młodzi katolicy. Regularnie odpowiadają w nim na listy episkopatu. - To bardzo ciekawe. Ujawniają się ludzie, którzy są wierzącymi, praktykującymi katolikami, a równocześnie próbują interweniować w wąskiej dziedzinie niedomagań polskiego katolicyzmu, czyli jakości listów pasterskich episkopatu. Sprawa znana jest od wieków. Zarzutów jest wiele: że nie da się tego słuchać, że są przydługie, nie na temat - komentował w TOK FM Bartoś. Jak dźwigać kilogramy egzaltacji, którą nas częstujecie? - piszą młodzi do biskupów
Młodzi ludzie chcą, by listy biskupów do wiernych niosły jakąś treść. Czasami nie zgadzają się z poruszanymi kwestiami, domagają się uzasadnienia (np. czemu związki partnerskie są zamachem na rodzinę), niektóre listy pasterskie chwalą (np. ten, w którym biskupi krytykowali zakupy w niedzielę). - Mnie ten list wprowadził w depresję. Bo myślę sobie: dlaczego ciągle nas pouczają? Dlaczego ciągle jakieś uwagi? I to źle, i tamto źle. To model upierdliwego rodzica - "czemu siedzisz, wstań", "zrób coś", "dokąd idziesz", "ciepło się ubierz" - wyliczał Bartoś. - Ciągle protekcjonalny ton i ciągłe pouczanie od góry - ubolewał filozof.
- Biskupi nie będą odpowiadać - uważa Bartoś. - Może czytają ten portal, ale odpowiadać nie będą. Musieliby się zniżyć, co byłoby poniżające dla ich hierarchicznego autorytetu. I stanąć na równi, wejść w rozmowę - komentował Bartoś. Zwrócił uwagę, że biskupi nie pojawiają się w mediach (poza Radiem Maryja i Telewizją Trwam, "gdzie przemawiają z wielkiego fotela pouczają"). - To styl feudalno-patriarchalny, co jest złe. To psuje krew i męczy - mówił Bartoś w programie Post Factum.
Podkreślił, że "Kościół to centralistyczna, autorytarna organizacja, w której ci, którzy są na dole, nie mają głosu. In vitro, związki partnerskie będą, jeśli zgodzi się na to papież - powiedział Tadeusz Bartoś. Kościół mówi, chłopstwo ma się słuchać Teolog skrytykował też nazewnictwo "pasterz" i "stado wiernych". - Ta metaforyka jest nieaktualna, choć stoją za nią 2 tys. lat tradycji. Duża część historii Kościoła to system patriarchalno-feudalny - gdzie są panowie, którzy pouczają i karcą, i chłopstwo ma się słuchać. A ludzie to łykają. Być może czas najwyższy przestać w ten sposób myśleć - dodał. - W społeczeństwie obywatelskim biskupi nie mają uprawnień, by być sędziami całości. A jeśli to robią, to trzeba powiedzieć, żeby się odczepili. Żeby przestali nas pouczać, bo sobie tego nie życzymy, bo to nieprzyjemne - mówił Bartoś i dodawał, że to nie zaganianie biskupów do kruchty czy zamykanie ust.
Biskup nie jest mądrzejszy
- Biskupi dają sobie autorytet. Są biskupami, ale mówią do całego społeczeństwa. Być może nie jesteśmy głupsi od biskupa. Być może jest odwrotnie. W imię czego biskup będzie się wymądrzał? - zastanawiał się Bartoś w TOK FM.
Jego zdaniem jest mityczny autorytet biskupów i wszyscy mają się tego słuchać. - Niech sobie będą liderami Kościoła katolickiego. Ale to nie oznacza, że wszystkich pouczają i uważają się za mądrzejszych i mają prawo traktować innych z góry - dodał. Źródło: www.tokfm.pl/Tokfm/1,103454,13272699.htmlpozdrowienia
|
|
| | | | | | | | | | |  | | Grey (2102 punktów) | > Młodzi ludzie chcą, by listy biskupów do wiernych niosły jakąś treść. Czasami nie zgadzają się z poruszanymi kwestiami, domagają się uzasadnieniaTym młodym chyba się w głowach przewróciło.  Gdyby biskupi mówili to, co ludzie chcą usłyszeć... W każdym razie trudno mi przewidzieć skutki takiej polityki. Ale najlepsze jest: > Młodzi ludzie chcą, by listy biskupów do wiernych niosły jakąś treść.Jaką treść?? Chyba cudów wymagają
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Gdyby biskupi mówili to, co ludzie chcą usłyszeć...Nie wiem, czy juz wiedzą z góry co chcą usłyszeć. Mówimy o młodych którzy przeczuwają, że można godnie i odważnie żyć w harmonii ze społeczeństwem oraz naturą, chcą wiedzieć więcej, dokładniej i bliżej. Chcą żyć tu i teraz. Chcą zaspokajać swoją fascynację światem i relacjami. Coś tam już wiedzą, a tu bach - dogmat wymagający uzasadnienia albo zasada wymuszana pod pręgierzem grzechu, nie mająca absolutnie żadnego obsadzenia w zjawiskach ni badaniach. Pies z kulawą nogą nie pofatyguje się, żeby wyłożyć im to w języku zrozumiałym dla ich intuicji. Pies z kulawą nogą nie pofatyguje, się żeby po paru lub parunastu latach powiedzieć: wtedy i wtedy myliliśmy się, to nie tak. W zamian dostaje się kilo niestrawnego kitu uzasadnionego tradycją i mądrością "wielkich poprzedników" - ojców kościoła. I broń Panie Boże, żeby o tym dyskutować. > > Młodzi ludzie chcą, by listy biskupów do wiernych niosły jakąś treść.> Jaką treść?? Chyba cudów wymagająCuda w religii chrześcijanskiej się zdarzają, są uznawane np. przy rozeznawaniu błogosławieństwa czy świętości kandydata na ołtarze. Więc.. dlaczego nie?  A już pozostawiając tą ironię na boku - masz rację pisząc, ze oni dążą do szczęścia... wiecznego. Czasem, jak już muszę, to mówię co bardziej upierdliwym "ja jestem mały i takie wielkie sprawy mnie przytłaczają. Interesuję się tym, na co mam wpływ - tzn. na życie tu i teraz. A że ogólniejsze zasady które nim kierują są nieraz sprzeczne z dogmatami wiary, dokładnie to widać - np. dogmat o nierozerwalności małżeństwa, czy też zakazie współżycia przed ślubem - to może ich twórcy też powinni się czasem zastanowić".Ja zawsze zastanawiam się nad tym co robię, nieraz weryfikuję swoje zdanie  miłego dnia!
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | | Grey (2102 punktów) | Ja nadal nie rozumiem wspomnianych młodych ludzi. Jeśli biskupi są dla nich jakimś autorytetem, to dlaczego oni krytykują biskupów? Jeśli nie są autorytetem, to dlaczego oczekują od biskupów wiedzy o świecie, zamiast poszukać gdzie indziej? Gdy nie odpowiada mi jakieś źródło wiedzy, to szukam innego.
>Czasem, jak już muszę, to mówię co bardziej upierdliwym "ja jestem mały i takie wielkie sprawy mnie przytłaczają. Interesuję się tym, na co mam wpływ - tzn. na życie tu i teraz. A że ogólniejsze zasady które nim kierują są nieraz sprzeczne z dogmatami wiary, dokładnie to widać - np. dogmat o nierozerwalności małżeństwa, czy też zakazie współżycia przed ślubem - to może ich twórcy też powinni się czasem zastanowić".
Tak z ciekawości zapytam, jaka jest reakcja tych upierdliwych osób na taką wypowiedż? Bo ja na ich miejscu powiedziałbym: "Przecież nie możemy mówić Bogu, co ma kazać nam robić. Ludzie mają dostosować się do dogmatów, a nie dogmaty do życia."
|
|
| | | | | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > Ja nadal nie rozumiem wspomnianych młodych ludzi.> Jeśli biskupi są dla nich jakimś autorytetem(..)Myślę że jeszcze się łudzą. Czasem to typowa cecha młodych ludzi. Wyrywają się do odkrywania świata, ale nie do końca są świadomi więzi, które łączą ich ze światem przekazywanym im w legendach, wierzeniach, obrzędach we wczesnym etapie życia. Bunt i potrzeba nawracania innych - potencjalnie ważnych osób typu rodzicie, ksiądz a nawet teraz biskup - przychodzi pierwsza. Później bezsilność, a znów później jak ma się dużo szczęścia konotacja, że traci się własny cenny czas, a można by..  Tak mi się wydaje. > Jeśli nie są autorytetem, to dlaczego oczekują od> biskupów wiedzy o świecie, zamiast poszukać gdzie indziej?Bo szukać gdzie indziej jest 'niebezpiecznie'. Co najmniej dla własnych przekonań niebezpiecznie. Trzeba odwagi stawania z otwartą przyłbica w sporach. Trzeba troszku pieniędzy, żeby tu i ówdzie pojechać. Czasem jak firma wysyła w kraje o innej kulturze - trzeba powziąć decyzję, aby m.in. dla własnej ciekawości się zgodzić i zaryzykować m.in. stres związany z opuszczeniem swojego ciasnego, ale własnego grajdołka. Raz spotkałem się ze zdaniem "nie pojadę do Indii na 3 m-ce, bo tam prześladują chrześcijan". I nie ważne było, że hotel 4 gwiazdkowy z ochroną pod bronią automatyczną, wyperfumowani kierowcy hotelowi wożą autem do klimatyzowanego biura też z pełną ochroną, że właściwie w ogóle człowiek nie styka się z biedotą. Argument emocjonalny to argument emocjonalny i z nim dyskusji nie ma. > Tak z ciekawości zapytam, jaka jest reakcja tych> upierdliwych osób na taką wypowiedż?Różnie. Czasem się wycofują, pewnie pomyślą "nawied jakiś". Czasem chcieliby powalczyć, ale wyczuwają że nie ma agresji to i nie ma do czego się przyczepić. A najczęściej machają ręką i idą omamiać swoja ideą innych. > Bo ja na ich miejscu powiedziałbym:> "Przecież nie możemy mówić Bogu, co> ma kazać nam robić.> Ludzie mają dostosować się do dogmatów, a nie dogmaty do życia."Tu bym ich zapytał, skąd właściwie wiedzą że Bóg kazał to i to np. nie współżyć przed ślubem. A jeśli coś faktycznie proponował (np. nadstawiać drugi policzek) to czy miał rzeczywiście rację? Poglądy Jezusa można również krytykować po uprzedniej próbie zmierzenia się z nimi jeden na jeden. Na wszystko znajdziesz argumenty czy to w psychologii, socjologii tudzież historii. Znajdziesz na tym forum np. szeroką dyskusję o procesie Jezusa. Co ciekawe, w historii nie ma absolutnie żadnych podstaw prawnych tudzież zwyczajowych, żeby kluczowe zdarzenia, które są w tym miejscu Ewangelii opisane miały miejsce. Wymienię dwa: możliwość uwolnienia jednego ze skazanych przed żydowskim świętem, oraz pytanie przez Namiestnika tłumu o werdykt. Myślę, że odpowiedziałbym "owszem nie przystoi mówić Bogu, co ma robić i jakie dogmaty ma nam dawać. Ale możemy obnażać te fałszywe, o których myśleliśmy że są boskie. To jest ludzka sprawa, która całkowicie nam przystoi"łącząc pozdrowienia
|
|
3 na 3 | Miły (925 punktów) | To całe państwo promujące tą akcję, czyli sportowcy, aktorzy itd to są mentalne dzieci. Tak mentalne dzieci. Muszą bardzo podkreślać jak to nie wstydzą się Jezusa, jak to ten Jezus ich wspiera, jak to daje im wiarę itd Ale czy ktoś widzi na świecie jakieś realne dowody na działanie tegoż magicznego, boskiego Jezusa? Dowodów brak.
Może to podkreślanie wynika z jakiejś podświadomej obawy, że to jeden wielki kit? No a religia robi swoje i już porządnie zaszczepiona robi wszystko żeby zwalczyć wszystkie ewentualne obawy no i zaczyna się walka mem religii vs zdroworozsądkowe przeciwciała.
Żaden Jezus, Allach czy inny "wszechmogący" nikogo nie wspiera a istnieje co najwyżej w wyobraźni ludzi, którzy całe życie potrzebują właśnie jak mentalne dzieci wyższej protekcji i ciągłej opieki nad sobą. Ich potrzeba podkreślania tego jak to nie wierzą jest jak najbardziej interesowna, bo wiara zapewnia im psychiczny komfort, daje pocieszenie, że wszystko co złe ma jakiś sens, że i tak po śmierci ostatecznie trafią do raju.
Czyli uciekanie przed realnymi lękami i problemami, które część ludzi przerastają w świat imaginacji. Szkoda, że w gruncie rzeczy mało jest ludzi naprawdę silnych, którzy mierzą się z życiem bez uciekania do różnych iluzji. Jeszcze bardziej przykre jest przywiązywanie się emocjonalne do jakiś bytów, z niesamowitych historii, które na 99% nie istnieją. Uczucia lepiej wiązać do realnych istot, które mogą odwzajemniać nasze uczucia dziewczyny, rodziny, przyjaciół.
No ale jak ktoś woli gadać do obrazka powieszonego na ścianie, i nazywa to jeszcze dialogiem i realną relacją, to już jego sprawa.
|
|
| TenKtóryWidział (2 punktów) | > Zakrojona na szeroką skalę akcja "Nie wstydzę się Jezusa" pokazuje, że zarówno organizatorzy jak i> celebryci nie czytają swojej świętej księgi. Motto akcji to wersety z ewangelii Mateusza 10:33 kto> się mnie zaprze.... bla bla bla. Co ciekawe nikt jak do tej pory nie pokwapił się aby przeczytać> następne wersety w których to Jezus nie jawi się już jako miłujący pokój i bliźniego. Zdenerwowało> mnie to do takiego stopnia że zamieściłem na ten temat video na YT. Proszę o komentarze i opinie:> youtu.be/SpqVPo3cSfgZarzuca Pan nieczytanie ze zrozumieniem tym nazwijmy to "elitom". Nich Pan mi powie czy właściciele oślęcia sprzeciwili się odwiązywaniu go? Czy jeżeli ktoś po coś przyjdzie a ja mu to dam to mogę go oskarżyć o kradzież? Co do przykazań. Posłużył się Pan dziesięcioma przykazaniami, ale czy były to jedyne przykazania ST? W księdze Powtórzonego Prawa (nie będę z pamięci próbował cytować, ale powinien Pan znać ten fragment) Mojżesz wskazuje na to, że oszustwo Bogu się nie podoba. Wszystko co Bóg przez swoich proroków przykazał jest przykazaniami. Czy człowiek który z Jezusem rozmawiał temu zaprzeczył? Nie. A on również znał Pismo. Co do fragmentu z Ap.. wydaje mi się, że to co Pan przedstawił to nadinterpretacja. Jest to kwestia biblijnego przekazywania informacji. Czy "dzieci tego świata" zostały przez "ten świat" fizycznie zrodzone? Obawiam się, że ja również muszę Panu zarzucić w tym miejscu nieznajomość tekstu. Nierząd prorokini Jezabel wg 1 Krl to dopuszczanie sie kultów pogańskich, rozpusta oznacza tu niewierność wobec Boga. Dzieci prorokini Jezabel są to po prostu ci którzy zdradzili Boga. Co do fragmentu z 2 Krl.. Wulgata wyraża to lepiej, ale w BT też jest to zrozumiale ujęte. Czy jeżeli "przyjechał" po Eliasza powóz to możemy powiedzieć o jego samodzielnym wstąpieniu? Nie sadze.
|
|
 | | xegos (208 punktów) | Tak zarzucam elitom brak znajomości swojej wiary Mt10:34 i dalsze wersety. Co do osiołka to mam takie wrażenie graniczące z pewnością, że gdy bierzemy (pożyczamy) cudzą rzecz to zanim ją weźmiemy prosimy o pozwolenie właściciela a nie na odwrót. Co do przykazań. Jezusowi wyraźnie chodziło o przykazania wypowiedziane przez boga Jahwe na górze Synaj, można to ocenić na podstawie innych przykazań które wówczas wymienił. Co do Apokalipsy. Nawet jeżeli nie chodziło o małe dzieci czy dzieci jako dzieci to pozostaje tu nam zamiar zabójstwa. Tak jak powiedziałem w filmie sama myśl zabicia kogoś (tym bardziej jeżeli jest to dziecko i tu nie ważne czy nowo narodzone czy też dziecko świata czy inne) wywołuje u mnie odruch torsyjny. Podkreśliłem też fakt, że nie kara się dzieci za grzechy ich matki.
>Obawiam się, że ja również muszę Panu zarzucić w tym miejscu nieznajomość tekstu.
Tak w przeciwieństwie do niektórych nie jestem wszechwiedzący, nie jestem też teologiem. Dlatego w mojej pierwszej wypowiedzi poprosiłem o opinie i komentarze.
Co do 2 Krl pismo wyraźnie mówi "wstąpił wśród wichrów" chodzi o sam fakt. Dlaczego Jezus w ogóle nie omieszkał wspomnieć?, że np. jeden odjechał rydwanem do nieba?
|
|
|  | | TenKtóryWidział (2 punktów) | >Tak zarzucam elitom brak znajomości swojej wiary Mt10:34 i dalsze wersety. >Co do osiołka to mam takie wrażenie graniczące z pewnością, że gdy bierzemy (pożyczamy) cudzą rzecz to zanim ją weźmiemy prosimy o pozwolenie właściciela a nie na odwrót. >Co do przykazań. Jezusowi wyraźnie chodziło o przykazania wypowiedziane przez boga Jahwe na górze Synaj, można to ocenić na podstawie innych przykazań które wówczas wymienił. >Co do Apokalipsy. Nawet jeżeli nie chodziło o małe dzieci czy dzieci jako dzieci to pozostaje tu nam zamiar zabójstwa. Tak jak powiedziałem w filmie sama myśl zabicia kogoś (tym bardziej jeżeli jest to dziecko i tu nie ważne czy nowo narodzone czy też dziecko świata czy inne) wywołuje u mnie odruch torsyjny. Podkreśliłem też fakt, że nie kara się dzieci za grzechy ich matki. >>Obawiam się, że ja również muszę Panu zarzucić w tym miejscu nieznajomość tekstu. >Tak w przeciwieństwie do niektórych nie jestem wszechwiedzący, nie jestem też teologiem. >Dlatego w mojej pierwszej wypowiedzi poprosiłem o opinie i komentarze. >Co do 2 Krl pismo wyraźnie mówi "wstąpił wśród wichrów" chodzi o sam fakt. Dlaczego Jezus w ogóle nie omieszkał wspomnieć?, że np. jeden odjechał rydwanem do nieba? >
W starożytnym Izraelu to oznaczało podarowanie osiołka. Inna sprawa: mieli iść do wiadomego człowieka. Czy to nie oznacza, że znał on Jezusa i jego uczniów?
Ci ludzie sami ściągnęli na siebie śmierć. Bóg chciałby wydać inny wyrok, ale nie może. Nie może przyjąć do swojego Królestwa bałwochwalcy który sie nie nawrócił. Dusza człowieka nie dopuszcza wtedy możliwości stanięcia przed Bogiem ponieważ jst nieczysta. Nie jest to wina Boga a człowieka...
Odnośnie 2 Krl... tu jest kwestia teologiczna, ale nie trzeba być teologiem, żeby ją zrozumieć. Różnica między wniebowzięciem i wniebowstąpieniem wynika z już z samej nazwy. Jeżeli Pan zemdleje a sąsiad Pana zaniesie do siebie do domu a potem powie, że nikt to niego nie wszedł to skłamie?
|
|
| |  | | xegos (208 punktów) | >W starożytnym Izraelu to oznaczało podarowanie osiołka. >Inna sprawa: mieli iść do wiadomego człowieka. Czy to nie oznacza, że znał on Jezusa i jego uczniów? Dlaczego odwiązujecie oślę? Ale wcześniej kazał pościnać swoich wrogów. Czy po tych słowach ktoś odważyłby się mu sprzeciwić? >Ci ludzie sami ściągnęli na siebie śmierć. Bóg chciałby wydać inny wyrok, ale nie może. Czyli nie jest wszechmocny. Ja potrafię coś czego bóg nie jest w stanie a mianowicie wybaczać. Czy potrafi Pan wybaczać? Czy dostrzega Pan paradoks jakim jest bóg?
|
|
|  | | TenKtóryWidział (2 punktów) | Wolałbym być w stanie skasowac przypadkowo napisany post, niestety nie jestem w stanie...
|
|
| HCNOPS (278 punktów) | >Zakrojona na szeroką skalę akcja "Nie wstydzę się Jezusa" pokazuje, że zarówno organizatorzy jak i >celebryci nie czytają swojej świętej księgi. Opowiem pewną anegdotkę - kiedy RMS Titanic już szedł z całym majestatem na dno, jego tylna część zanurzyła się częściowo, po czym się wynurzyła na krótką chwilę i zatonęła już na dobre. Titanic miał nigdy nie zatonąć, miał być niezniszczalny. Religia to właśnie taki Titanic - począwszy od początków oświecenia religia zaczęła swoje wielkie wymieranie, a takie akcje jak "Nie wstydzę się Jezusa" należy uznać za to ostatnie "wynurzenie", próbę ratowania i przetrwania tego jakoś. Niestety, ale racjonalizm nie jest tymczasowym kryzysem wiary, tak jak tonięcie nie jest tymczasowym utrudnieniem podróży. Religia tonie, a takie akcje w sumie i tak nic nie zmienią.
|
|
1 na 1 meercat (934 punktów) (zablokowany) | Akcja będąca dla mnie przykładem wyjątkowej obłudy. W kraju, gdzie krzyże wiszą w miejscach publicznych, w kraju pogardy dla innowierców i niewierzących, w lennie watykańskim bardziej katolickim od Brazylii i Hiszpanii, gdzie jest 95% katolików (nie ważne, że ilość nabita przy chrzcie - sami podają te liczby) "Nie wstydzę się Jezusa" toż kpina jakich mało. Z drugiej strony pokazuje to ich poczucie zagrożenia, ich słabość. Ale nadal jest to coś w stylu jak złodziej krzyczący "łapać złodzieja!"
|
|
| Uriel_ (360 punktów) | > Zakrojona na szeroką skalę akcja "Nie wstydzę się Jezusa" pokazuje, że zarówno organizatorzy jak i celebryci nie czytają swojej świętej księgi. (...)Wysoce prawdopodobne. > Co ciekawe nikt jak do tej pory nie pokwapił się aby przeczytać następne wersety w których to Jezus nie jawi się już jako miłujący pokój i bliźniego.Ależ On miłuje bliźniego. Nie wiesz jedynie czym jest Jego miłość bo jej nie doświadczyłeś tudzież mówiąc językiem młodzieżowym - nie ogarniasz. Pocieszę Cię od razu i powiem, że na szczęście nie jest ona aż tak skomplikowana. Zacznij od takiego ćwiczenia: 1. Pan X wie czym jest człowiek. 2. Pan Y nie wie kim jest człowiek czyli on sam i ma na ten temat *&%$ mniemanie. Pytanie: Jakie postępowanie ze strony pana X względem Pana Y nazwiemy miłosiernym ? Jeśli uważasz, że prawda wyzwoli Pana Y to czy świadomość w kontakcie z nią, że wierzyło się w stek bzdur zakonserwowany tradycją i kulturą, że jest się moralnym i intelektualnym śmieciem w oczach Pana X, który chce miłosiernie ten stan odmienić - czy to nie spowoduje przynajmniej ciosu w policzek? Żyd za to zabije Jezusa również dzisiaj - a czy Ty jesteś Żydem? Może katolikiem ? A może nie lękasz się usłyszeć Prawdy o sobie? Przekonajmy się - odpowiedz na pytanie. > Zdenerwowało mnie to do takiego stopnia że zamieściłem na ten temat video na YT. Proszę o komentarze i opinie:> youtu.be/SpqVPo3cSfgBłogosławieni, którzy łakną sprawiedliwości albowiem do nich należy Królestwo Niebieskie. Bunt to zdrowy objaw i dobry początek. Zapraszam kogokolwiek do dyskusji. Mam pyszny chlebek do podziału, jak zwykle
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|