Szpitale państwowe zatrudniają z uwagi na prawne nakazy księży - kapelanów. Jest to spory wydatek w momencie, kiedy brakuje pieniędzy na personel rzeczywiście tym placówkom potrzebny, jak i na sprzęt. Jest to też przemoc i dyskryminacja wobec niekatolickich pacjentów szpitala. Osoba będąca w złym stanie może zostać zaatakowana ideologicznie przez mającego swoją "jedyną prawdę" księdza, może zostać wykorzystana po to, aby Kościół zwiększył o nią swoje wpływy i "duchowe" zwycięstwa. W poważnie chorym ksiądz może podsycać lęk przed śmiercią, aby ten "nawrócił się na jedynie słuszną wiarę". W rodzinie poważnie chorego może szukać szpitalny ksiądz sojuszników w ataku na światopogląd chorego. Nawet nieugięty w swoim odrębnym światopoglądzie chory może przeżywać liczne intelektualno - duchowe molestowania na tle religijnego nawracania. Jednocześnie wyznawcy innych religii nie mogą liczyć na przykład na opłacanego przez szpital kapłana voodoo, który obryzgiwałby wszystko krwią świeżo poderżniętego czarnego koguta. Do bardzo chorych ateistów nie przybędzie opłacany przez szpital wybitny ateista, aby ich pocieszać. Sytuacja, w której po szpitalu chadza kapłan, będący de facto jego religijno - misyjnym pracownikiem, jest jednym z największych gwałtów na świeckości naszego państwa. Wyobraźmy sobie samych siebie, po wypadku samochodowych choćby, nie mogących mówić, z katolickim nawracaczem nad głową. Taka sytuacja potrafi być jeszcze dużo bardziej trudna i bardziej bolesna, niż krzyż w sejmie czy w szkole. Do tego dochodzi odwiedzająca nas rodzina, w której szpitalny ksiądz może zechcieć obudzić lub rozbudzić przywiązanie do katolicyzmu. A wszystko po to, "aby nam było lepiej", "dla zbawienia naszej duszy", bo ksiądz "wie" lepiej niż my i nasi bliscy o tym, co jest najważniejsze dla naszej egzystencji. Jak można przeciwko temu protestować? Na pewno nie u dyrekcji szpitala, bo ona powoła się na ogólne prawo, którego chcąc nie chcąc musi przestrzegać. Pisanie do ministerstwa zdrowia to lepszy pomysł, ale istnieje spora szansa, że póki co list "ekscentrycznej mniejszości" zostanie wrzucony do śmieci. Uważam, że najlepszym sposobem jest zebranie wspomnień osób nie będących katolikami i publiczne ich nagłośnienie. Jest spora szansa, iż zainteresują się tym nie tylko nasze wewnętrzne media, ale temat zostanie podjęty szerzej. Dziennikarze lubią takie tematy. Prosimy Was zatem o Wasze wspomnienia dotyczące problemów sprawianych wam przez księży podczas Waszych pobytów w szpitalu. Możecie te wspomnienia podpisywać imieniem i nazwiskiem, wtedy materiał będzie jeszcze medialny, a znaczenie waszych wspomnień znacznie bardziej dobitne. Możecie też wysyłać je anonimowo. Nasz adres to: lp.gro.rsp@tkatnok .  |