Racjonalista - Strona głównaDo treści
Oszustwo podstawą biznesu?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Gospodarka i ekonomia
NapisanoAutorTytuł
08-03-2013 14:23kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
Oszustwo podstawą biznesu?
Ocena 1 na 1
"Chrzczona" benzyna i piwo, sól drogowa i susz jajeczny bez jajek w żywności, konina w wołowinie, paszteciki mięsne bez mięsa, oszukańcze oferty bankowe, drogi i lotniska budowane ze złych materiałów, "cudowne" leki, kosmetyki i diety - czy oszukiwanie, okłamywanie i naciąganie jest już głównym sposobem prowadzenia biznesu?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Satyr (4285 punktów)

Wątpię, czy głównym. Wszak niewielu przedsiębiorców ma prywatne układy z urzędnikami.

Jeśli jednak ktoś w jakieś konszachty wchodzi - to oszustwo z pewnością jest bardzo łatwe i dochodowe. Nie zastanawia Cię, dlaczego właściwe organy państwa działają tak opieszale?

Pozdrawiam
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>"Chrzczona" benzyna i piwo, sól drogowa i susz jajeczny bez jajek w żywności, konina
>w wołowinie, paszteciki mięsne bez mięsa, oszukańcze oferty bankowe, drogi i lotniska budowane ze
>złych materiałów, "cudowne" leki, kosmetyki i diety - czy oszukiwanie, okłamywanie i naciąganie jest
>już głównym sposobem prowadzenia biznesu?


Nie sądzę aby oszustwa były podstawą biznesu. Podejrzewam, że wyżej opisane przykłady to mniejszość, która po prostu mocno się wyróżnia, natomiast media tworzą iluzję powszechności takiego procederu.
Zaś co do ostatniej afery związanej z koniną to - według "Polityki" - podmienianie jej na wołowinę jest pozbawione ekonomicznego sensu z powodu podobnych cen.
08-03-2013 15:19 
 Ocena 1 na 1
Wacław (1038 punktów)
>Zaś co do ostatniej afery związanej z koniną to - według "Polityki" - podmienianie jej na wołowinę jest pozbawione ekonomicznego sensu z powodu podobnych cen.

Pod warunkiem, że koń jest wiadomego pochodzenia i ma zrobione wszelkie niezbędne badania zanim trafi na produkcję garmażerki. Bo jak kupiony był "pod stołem" i wrzucony razem z wołowiną do młynka, z nadzieją że się uda, to mógł mieć wartość nawet o 50% niższą niż wołowina.
08-03-2013 15:29 
 Ocena 1 na 1
diogenes (42753 punktów)
>Bo jak kupiony był "pod stołem" i wrzucony razem z wołowiną...

no i kopytami...

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
Wacław (1038 punktów)
>>Bo jak kupiony był "pod stołem" i wrzucony razem z wołowiną...
>no i kopytami...

Mam nadzieję, że większość ludzi tu bywających wie, że mięso na garmażerkę to: skóra, chrząstki, kości, drobiowe łapki i dzioby, zagęszczacze, emulgatory i czasami wpadnie przypadkiem jakiś kawałek mięsa dla koloru i posmaku
08-03-2013 16:11 
 Ocena 2 na 2
diogenes (42753 punktów)
>większość ludzi tu bywających wie, że mięso na garmażerkę to: skóra, chrząstki, kości, drobiowe łapki i dzioby,...

Ja należę do niewiedzącej mniejszości. Kiedy czyta się coś takiego, a na deser to:

Popularność MOM [mięso odzielane mechanicznie] związana była z rosnącym w społeczeństwach konsumpcyjnych połowy XX wieku popytem na drób, co wiązało się z powstawaniem dużej liczby odpadów - szkieletów zawierających znaczne ilości mięsa i tłuszczu. Pojęcie wprowadzono w latach 60. XX wieku....

pl.wikiped(*)4™so_oddzielane_mechanicznie

to człowiek ma ochotę wyrzygać cały swój życiorys.



Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
Wacław (1038 punktów)
>"Chrzczona" benzyna i piwo, sól drogowa i susz jajeczny bez jajek w żywności, konina
>w wołowinie, paszteciki mięsne bez mięsa, oszukańcze oferty bankowe, drogi i lotniska budowane ze
>złych materiałów, "cudowne" leki, kosmetyki i diety - czy oszukiwanie, okłamywanie i naciąganie jest
>już głównym sposobem prowadzenia biznesu?

Problem jest mocno skomplikowany.

Na wejściu stoi cena tzn. oczekiwania klientów co do ceny. Ludzie chcą kupować tanio (a często muszą bo na produkty i usługi dobre ich zwyczajnie nie stać) i przemysł oraz sektor usług im to dają. Tylko co się dzieje wtedy z jakością? Cóż, możemy mydlić sobie oczy, że producentami dóbr i oferentami usług powinna kierować zasada "dobrze zrobię, klient wróci" ale zawsze znajdują się ludzie chcący iść na skróty i dorabiać się oszustwem. Jak mawia mój szef, "jak cię babcie nie nauczyły że nie należy kraść, to ciężko trzymać łapki przy sobie" i coś w tym chyba jest - są producenci, którzy dbają o jakość i szczycą się perfekcyjnym wykonawstwem przy jednoczesnym zachowywaniu bezpieczeństwa, ale są też i tacy jak mistrzowie od soli wypadowej czy kurkumy i gipsu zamiast jajek. No a gdy taki oszust zaczyna skutecznie psuć rynek np. ceną, to kombinować zaczynają wtedy wszyscy bo inaczej wypadają z rynku i efekt domina rusza niemalże bez kontroli.

Niemalże, bo przecież mamy liczne urzędy i inspekcje mające stać na straży naszego bezpieczeństwa, a jeśli nie tego to stosowania się do litery prawa i uczciwości wobec Państwa (a dokładnie fiskusa). Sam mocno siedzę w branży spożywczej i widzę trzy główne problemy w inspekcjach w tym obszarze ganiających:

- Rozdęcie aparatów administracyjnych inspekcji, co sprawia że czas reakcji wielu z nich jest wręcz komiczny i gdy się już pofatygują z kontrolą, uchybień nie ma i wszystko kończy się pięknie dla wszystkich zainteresowanych. No może poza konsumentem...

- Kulawe przepisy, no bo skoro wielokrotnie pokazywane fałszerstwa żywności czy wręcz narażanie życia i zdrowia ludzi w wielu reportażach w mediach wielokrotnie kończą się burzą w szklance wody i mandatami po 1000 złotych. Tak tak, inspektor ma wolną rękę w nakładaniu kar i ich wielkości, co w końcowym rozrachunku oznacza, że nadzór jest nieefektywny. Skoro szansa na dotkliwą karę jest znikoma to można śmiało kombinować i tak się dzieje.

- Korupcja, która jest wszechobecna w naszym państwie i mimo że nie mówi się tego głośno, albo pięknie nazywa "układami towarzyskimi", to jej obecność jest odczuwalna, szczególnie w branży spożywczej gdzie wszystko załatwia się lokalnie z panem/panią inspektor co odwiedza nas 4 razy w roku i znamy się jak najbliższa rodziną... Zakłady mięsne to najlepszy przykład, gdzie lekarze inspekcji weterynaryjnej to z reguły super znajomi lekarza zakładowego i nawet jak coś się wywęszy, to sprawa po "koleżeńsku" zostaje pozamiatana zanim ujrzy światło dzienne.

Podejrzewam, że miks powyższych problemów jest we wszystkich organach kontroli w naszym kraju i jest to coś więcej niż tylko systemowa wada. Dla mnie to swego rodzaju skaza z poprzedniego ustroju - jak nie oszukam, to oszukają mnie, państwo mój wróg, do tego okrutna bojaźliwość urzędów w postępowaniach przeciwko nieuczciwym firmom itp. Do tego uważam, że biznes jeśli nie poddany nadzorowi jest z natury nieuczciwy i w grę o sumie niezerowej bawić się może tylko filantrop bo przeciętny Kowalski dostanie za uczciwość po głowie. A jeśli jest już ktoś uczciwy, to musi walczyć na rynku gdzie w zasadzie wojuje się obecnie niemalże tylko ceną i kółko się zamyka.

Takie moje przykre wnioski wynikające z obserwacji z bliska branży spożywczej w naszym pięknym kraju
kika (1657 punktów)
< czy oszukiwanie, okłamywanie i naciąganie jest już głównym sposobem prowadzenia biznesu?[/color]>

Skoro można w celu osiągnięcia jakiś korzyści:

- powiększyć sobie piersi, czyli oszukać, że są większe

- założyć jakiś groźnie wyglądający kostium i porobić groźne miny przed boksem i wrestlingiem, czyli oszukać, że się jest silniejszym

- iść na szkolenie jak oszukać przyszłego pracodawcę i ukryć swoje wady, a podkreślić zalety

- zrobić makijaż, doczepić sztuczne włosy i rzęsy, czyli oszukać, że się jest śliczną.

Oszukiwanie w biznesie jest naturalną konsekwencją tego parcia do przodu, rozpychania się łokciami, dążenia do tego, by wyprzedzić innych, które jest przecież lansowane od lat.
08-03-2013 16:44 
 Ocena-1 na 1
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>- powiększyć sobie piersi, czyli oszukać, że są większe
>- zrobić makijaż, doczepić sztuczne włosy i rzęsy, czyli oszukać, że się jest śliczną.
W pierwszym przykładzie piersi po operacji będą większe, więc ciężko mówić o oszustwie. Brak naturalności to już inna kwestia. Co do makijażu to w czasie, kiedy jest w użyciu poprawia urodę, ponownie więc nie nazwałbym tego oszustwem.
>Oszukiwanie w biznesie jest naturalną konsekwencją tego parcia do przodu, rozpychania się łokciami, dążenia do tego, by wyprzedzić innych, które jest przecież lansowane od lat.
>
Z powyższym twierdzeniem jestem skłonny się zgodzić. Inna sprawa, że oszukując możemy wyprzedzić konkurencję, ale jednocześnie stajemy się podatni na jej atak, polegający na ujawnieniu naszego sekretu.
kika (1657 punktów)

>W pierwszym przykładzie piersi po operacji będą większe, więc ciężko mówić o oszustwie.>

Jeśli tak, to dlaczego kobiety nie chcą się przyznać do zabiegu powiększenia biustu?
Wolą by myślano, że się z takimi urodziły. Czy nie jest to celowe i świadome wprowadzenie w błąd?
Ale dobrze, jestem zgodnym człowiekiem i możemy to nazwać zmyłką.

Czym się właściwie różni włożenie wkładek pod skórę od włożenia chusteczek do biustonosza?
08-03-2013 18:18 
 Ocena 4 na 4
kika (1657 punktów)
< Czy nie jest to celowe i świadome wprowadzenie w błąd
Mężczyzna "kupuje" taką dziewczynę za żonę, a potem się okazuje, że w "wyrobie" zamiast wołowiny jest konina .
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Jeśli tak, to dlaczego kobiety nie chcą się przyznać do zabiegu powiększenia biustu?
>Wolą by myślano, że się z takimi urodziły. Czy nie jest to celowe i świadome wprowadzenie w błąd?
>Ale dobrze, jestem zgodnym człowiekiem i możemy to nazwać zmyłką.
>Czym się właściwie różni włożenie wkładek pod skórę od włożenia chusteczek do biustonosza?
Podejrzewam, że w niechęci do przyznania się próżność odgrywa pewną rolę
I istotnie jest to wprowadzenie w błąd, ale mniemam że nie ma to zbyt wielu negatywnych skutków. Zmyłka będzie więc odpowiednim terminem.
Co do ostatniej kwestii to można by pewnie znaleźć parę różnic, ale myślę że to raczej pytanie retoryczne
diogenes (42753 punktów)
>Oszustwo podstawą biznesu?

Z perspektywy klienta to oszustwo.
Z perspektywy biznesu to zysk.

A jak do koniny w wołowinie, mięsa bez mięsa, mielonych dziobów i szkieletów, cudownych leków, kosmetyków i diet dodamy ducha świętego to bezmiar oszaustwa osiąga wymiar transcendentalny. Bardziej od mózgu zaczyna zadziwiać mnie żołądek, który trawi ten gnój.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
09-03-2013 10:29 
 Ocena 3 na 3
Appenzeller (3118 punktów)
>>Oszustwo podstawą biznesu?
>Z perspektywy klienta to oszustwo.
>Z perspektywy biznesu to zysk.
>A jak do koniny w wołowinie, mięsa bez mięsa, mielonych dziobów i szkieletów, cudownych leków, kosmetyków i diet dodamy ducha świętego to bezmiar oszustwa osiąga wymiar transcendentalny.
A i tak nasi dużurni ślepi wyznawcy kapitalizmu bez granic będą wierzyli, że to socjalistyczne (innego nie ma) państwo zmusza oszustów do oszukiwania, a bez niego to by byli niemal aniołowie. Wiara to cudna rzecz, fantastyczny substytut rozumu. Pewnie powinienem zazdrościć.

Są bakterie, które zabija się światłem (Boy)
09-03-2013 10:58 
 Ocena 1 na 1
Satyr (4285 punktów)

>A i tak nasi dużurni ślepi wyznawcy kapitalizmu bez granic będą wierzyli, że to socjalistyczne (innego nie ma) państwo zmusza oszustów do oszukiwania,

Oszustów to ono nie musi zmuszać. Czują się w socjalizmie jak ryba w wodzie.

Problem z socjalizmem jest taki, że on wielu uczciwych ludzi zmusza do oszustwa. W PRL człowiek, który jak idiota wyrabiał wszystkie normy, nie obijał się i nie kradł był uważany za frajera, bo i tak dostawał te same pieniądze co inni, bardziej cwani.
09-03-2013 11:22 
 Ocena 2 na 2
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>W PRL człowiek, który jak idiota wyrabiał wszystkie normy, nie obijał się i nie kradł był uważany za frajera, bo i tak dostawał te same pieniądze co inni, bardziej cwani.
No tak, bo w kapitalizmie nie ma cwaniactwa.
Wy, wyznawcy nieistniejącego nigdzie kapitalizmu bez ingerencji państwa, uwielbiacie przywoływać socjalizm z czasów PRL, którego nie ma od 30 lat, za to jak ognia unikacie tematu współczesnych rozwiązań socjal - demokratycznych.



Uwielbiam ludzi. Ich wygląd, ich sposoby myślenia, ich poglądy. Dlaczego? Bo uwielbiam się śmiać.
Satyr (4285 punktów)

>No tak, bo w kapitalizmie nie ma cwaniactwa.
Chodzi o skalę. W kapitalizmie też jest, ale nie w takiej skali.

>Wy, wyznawcy nieistniejącego nigdzie kapitalizmu bez ingerencji państwa,
Kapitalizm bez ingerencji państwa to nie kapitalizm tylko anarchia.

>uwielbiacie przywoływać socjalizm z czasów PRL, którego nie ma od 30 lat, za to jak ognia unikacie tematu współczesnych rozwiązań socjal - demokratycznych.
Głównie dlatego, że owe rozwiązania socjal-demokratyczne istnieją w państwach, które są bardziej kapitalistyczne niż Polska (mówię np. o Danii, Szwecji i innych krajach, które we wszelkich rankingach wolności gospodarczej biją Polskę na głowę).
Stąd nie są to kraje socjalistyczne, nic dziwnego więc, że się do nich nie odwołuję w dyskusjach o Polsce.
09-03-2013 11:23 
 Ocena 1 na 1
Appenzeller (3118 punktów)
>>A i tak nasi dużurni ślepi wyznawcy kapitalizmu bez granic będą wierzyli, że to socjalistyczne (innego nie ma) państwo zmusza oszustów do oszukiwania,
>Oszustów to ono nie musi zmuszać. Czują się w socjalizmie jak ryba w wodzie.
>Problem z socjalizmem jest taki, że on wielu uczciwych ludzi zmusza do oszustwa. W PRL człowiek, który jak idiota wyrabiał wszystkie normy, nie obijał się i nie kradł był uważany za frajera, bo i tak dostawał te same pieniądze co inni, bardziej cwani.

Żyłem wtedy, żyję i teraz, i patrzę. Do oszustwa zmuszają (jeśli zmuszają) okoliczności. W przypadku publicznej własności środków produkcji, był to fakt, że nie pilnował ich bezpośrednio właściciel, by było to państwo, które wszędzie nie mogło spojrzeć. W przypadku całkiem prywatnego kapitalisty do oszustwa skłania możliwość podwyższenia zysku, w przypadku kompletnego braku kontroli całkowicie bezpiecznego, a więc skłaniającego do oszustwa nawet tych niezdecydowanych.
Za każdym razem, naturalnie, trzeba jeszcze oszusta. W obu przypadkach uważamy, a przynajmniej ja uważałem i uważam nadal, że oszustwo jest naganne. Nie ma to nic wspólnego z ustrojem, to co opowiadasz o socjalizmie, jest powszechnym obecnie czarnym PR, który tłumaczy trudnym dzieciństwem wszelkie potworki istniejącego w naszym kraju 19-wiecznego kapitalizmu. Niezłą odtrutką jest poczytać sobie o nim. Osobiście polecam Ci "W imieniu obrony" ("Clarence Darrow for the defence") Stone'a, szczególnie pierwsze rozdziały.


Są bakterie, które zabija się światłem (Boy)
ollikm (2038 punktów)
(zablokowany)
Prawo Kopernika-Greshama o wypieraniu pieniądza lepszego przez gorszy znane jest od pięciu wieków. Czemu niektórych dziwi, że w przypadku towarów bywa tak samo?
Z teorii gier jasno wynika, że w pewnych okolicznościach powinno się tak dziać.
Generalnie strategia oszustwa powinna być korzystna gdy:
- klient ma ograniczoną możliwość rozpoznania jakości towaru
- transakcje są rzadkie bądź wręcz jednorazowe (dlatego mam obawy co do prywatyzacji systemu ubezpieczeń społecznych)
- istnieje na rynku zbyt duży wybór produktów określonego typu, co nie pozwala konsumentowi rzetelnie wypróbować wszystkich (i zapamiętać)
Szczepanik (821 punktów)
Ogólnie biznes polega na zatrudnieniu ludzi/ podwykonawców, którym daje się najczęściej 30%-50% wypracowywanego przez nich dochodu karmiąc ich równocześnie złudzeniem "stabilności" i "bezpieczeństwa".
Biznes w swojej podstawie polega właśnie na tym, aby znaleźć jak najwięcej pracowników/podwykonawców, którzy będą "oddawali" połowę wypracowanych przez siebie dochodów za pozorne bezpieczeństwo - jest to w praktyce swoiste oszustwo, ale co śmieszne większość ludzi chce być oszukiwanych.
Ja ze swojej strony jako pracodawca staram się nie oszukiwać swoich pracowników, ale działa to różnie.
Niektórzy mając jasno postawione warunki i cele działają wręcz wyśmienicie.
Inni bez tego "pozoru stabilności" nie są w stanie poprawnie funkcjonować.
Ogólnie mogę sobie na to pozwolić ze względu na nietypowy biznes w wysokich technologiach, ale gdybym np. produkował łączniki czy meble też musiałbym oszukiwać swoich pracowników, tak jak wszyscy inni przedsiębiorcy.

Co do oszustw w niską jakość produktów to mści się to w bardzo krótkim czasie - nie jest to opłacalne na długą metę.

Odnośnie wsparcia podatkowego, dotacji, bankowego itp to jest to normą niemal na całym świecie.
Nawet ogromne koncerny od tego nie stronią (np. ostatnio Microsoft w Belgii).

Ogólnie biznes to sztuka uszukiwania - ważne, aby nie oszukiwać samego siebie.

Wróć do listy wątków działu Gospodarka i ekonomia
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365