Racjonalista - Strona głównaDo treści
Nowe modele ekonomiczne?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Gospodarka i ekonomia
NapisanoAutorTytuł
20-03-2013 11:01szuro (1757 punktów)Nowe modele ekonomiczne?
Ocena 4 na 4
Witam wszystkich,
ostatnio trafiłem na poniższy materiał

www.youtube.com/embed/u6XAPnuFjJc

Doświadczenia i wyniki pokazane w tym materiale zostały wielokrotnie powtórzone i wszędzie dochodzi się do podobnych wniosków (choć kładą one nacisk na różne aspekty tego samego zjawiska)

Pytanie na które moim zdaniem powinni odpowiedzieć ekonomiści brzmi: czy modele funkcjonowania szeroko pojętych rynków są wystarczające w takim sensie że wystarczy je zmodyfikować żeby dostosowały się do nowej wiedzy. Czy też badania z zakresu umysłu i społecznego funkcjonowania człowieka pozwoliłby na zbudowanie nowych skuteczniejszym modeli?
Ciekaw jestem Państwa zdania.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

grg74 (190 punktów)
Jakby ludzkość się dowiedziała ,że prognoza pogody na najbliższe dni, te efekt pracy komputerów, tworzących modele, to by przestali w nie wierzyć.
Nie słyszałem jeszcze o ekonomiście który w ten sposób ujął całą gospodarkę np. kraju,... ani tym bardziej o polityku ... " oto mój program ... komputerowy, który wyprowadzi nas z kryzysu " . Ekonomie na tym szczeblu, pojmuje się intuicyjnie np. w Poznaniu, po podwyżce cen biletów MPK, wpływy do budżetu miejskiego z tego tytułu zmalały, wiec żeby ograniczyć ten proces .... podniesiono ceny biletów , i jakoś się kręci
20-03-2013 13:31 
 Ocena 1 na 1
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>w Poznaniu, po podwyżce cen biletów MPK, wpływy do budżetu miejskiego z tego tytułu zmalały, wiec żeby ograniczyć ten proces .... podniesiono ceny biletów , i jakoś się kręci
W Warszawie wykorzystuje się jakiś inny model ekonomiczny: po podwyżce cen biletów o kilkadziesiąt % wycofuje się z użytkowania 100 autobusów i rozpisuje przetarg na 40, przy czym te z nowego przetargu nie muszą mieć klimatyzacji ani automatów sprzedających bilety. "Drożej, za to mniej i gorzej" - tak się pewnie nazywa ten model warszawski.
20-03-2013 13:43 
 Ocena 1 na 1
hazy (354 punktów)
(zablokowany)
To w Poznaniu i Warszawie to ten sam model ekonomiczny czyli "polski kapitalizm".
szarley (54913 punktów)
>To w Poznaniu i Warszawie to ten sam model ekonomiczny czyli "polski kapitalizm".

Kto jest kapitalistą?
Grzegorz (2117 punktów)
>czy modele funkcjonowania
>szeroko pojętych rynków są wystarczające w takim sensie że wystarczy je zmodyfikować żeby
>dostosowały się do nowej wiedzy. Czy też badania z zakresu umysłu i społecznego funkcjonowania
>człowieka pozwoliłby na zbudowanie nowych skuteczniejszym modeli?
>Ciekaw jestem Państwa zdania.

Nie wiem na ile ogarnąłem całość tez postawionych w materiale wiec skupię się na tym co zrozumiałem i co, moim zdaniem, nie jest jednak jakąś przełomową nowością.
Chodzi o kwestię motywacji. Jedno z pierwszych w życiu szkoleń jakie przeszedłem z zakresu zarządzania, rozpoczęło się od, w sumie bardzo podobnego, wykładu, którego podstawową tezą było to, że wynagrodzenie nie jest motywatorem.
Z tego co się orientuje idea "motywacyjnych systemów wynagradzania" jest jednak dość trwała w literaturze dotyczącej zarządzania, aczkolwiek nawet tu mówi się o szerokim spektrum czynników motywujących. Generalnie przyjmuje się, że jeśli mamy "satysfakcjonujące" wynagrodzenie, główną rolę w dalszym napędzaniu motywacji przyjmują czynniki pozapłacowe. I teraz - co jeśli satysfakcjonujące oznacza ... zerowe. W tym ujęciu można powiedzieć, że nadal mieścimy się w całkiem klasycznym modelu.
Co może być nowością to moim zdaniem skala i rozmach przedsięwzięć np. opartych o open source. Z pewnością budzi to respekt.

Odnośnie samego pytania - wydaje się, że jeszcze trochę za daleko do postulowania nowych modeli, a wniosek ten wyciągam z obserwacji - np. darmowość produktów open source nie jest czymś absolutnym, pewne rozwiązania są faktycznie darmowe, wiele jest darmowych tylko dla rynku odbiorców niekomercyjnych, wiele jest wyrzuconych na wolny rynek i opłaty maja charakter dobrowolny. Wikipedia jest darmowa ale nawołuje do dobrowolnych wpłat na swój rozwój. Jak pokazuje przykład pewnej dość szacownej organizacji, opłaty "co łaska" nie koniecznie skazują nas na ubóstwo
Dalej - praca przy projektach darmowych może być traktowana jako przygotowanie do projektów komercyjnych, można powiedzieć że wynagrodzeniem jest w tym przypadku, tak jak w przypadku stażystów, praktyka, wiedza czy doświadczenie nabycie pewnych umiejętności. Projekty "darmowe" mogą też i robią to, przekształcać się w komercyjne lub rodzić kolejne już komercyjne (popularny kiedyś Red Hat, albo całkiem współczesny Android) w tym sensie ta wstępna darmowość jest po prostu fazą inwestycji i testów
W całym tym kontekście warto też przywołać model biznesowy firmy Google, który też z początku był w pewien sposób rewolucyjny ale jednak nadal nie wymagał zmiany myślenia o modelu rynkowym, to co mogło budzić na początku kontrowersje to rentowność tego biznesu - okazało się, że pomysł obronił się w praktyce.

Oczywiście to takie moje całkiem nieuczesane, wstępne przemyślenia w przerwie na kawę i z chęcią poczytam opinie koleżeństwa.

Pozdrawiam
21-03-2013 09:48 
 Ocena 2 na 2
szuro (1757 punktów)

>Chodzi o kwestię motywacji(...)
Moim zdaniem wszystkie badania z zakresu motywacji powinny zmienić podejście do prawa podaży i popytu w zakresie wyrażania ceny. W tej chwili przyjmuje się dość powszechnie że popyt i podaż powinny się spotkać w jakimś miejscu w którym powstanie cena równowagi wyrażona w pieniądzu jako powszechnym ekwiwalencie wymiany. Tymczasem te badania wskazują że pieniądz wcale nie musi być najdoskonalszym wyznacznikiem ceny. Co więcej jeżeli przyjąć że cena na rynku pracy jest wyrażona wynagrodzeniem to powyższy model zaprzeczał będzie prawom podaży i popytu ponieważ będzie istnieć przedział w którym popyt będzie doskonale nie elastyczny (co w praktyce nie jest obserwowane nigdzie. Oczywiście wystarczy przyjąć że ceną na rynku pracy nie jest sam pieniądz ale hybryda zaspokajani różnych potrzeb zarówno za pomocą pieniądza jak i innych czynników. Tylko w takim razie czy przypadkiem w taki sam sposób nie mogą działać wszystkie rynki (ja bym się skłaniał do takiego wniosku). Jeżeli tak to oznacza to że prosty mechanizm - wzrost ceny wyrażonej w pieniądzu równa się spadek popytu - wcale nie jest taki oczywisty.
Trzeba również pamiętać o tym że do powyższego systemu też dochodziliśmy także to że działa on tak dziś nie znaczy że jutro będzie tak samo.
Podsumowując - wydaje mi się że nie dysponujemy jeszcze wystarczającą wiedzą żeby budować coś zupełnie nowego ale zdecydowanie powinniśmy badać jak rozwój wiedzy z zakresu umysłu wpływa na aktualność modeli ekonomicznych.
pozdrawiam również
21-03-2013 14:42 
 Ocena 1 na 1
Grzegorz (2117 punktów)
>>Chodzi o kwestię motywacji(...)
>Moim zdaniem wszystkie badania z zakresu motywacji powinny zmienić podejście do prawa podaży i popytu w zakresie wyrażania ceny.

Jedna z pierwszych rzeczy jakie mi przyszły do głowy podczas oglądania to właśnie cena równowagi. Potem jednak kiedy się nad tym chwile zastanowiłem uświadomiłem sobie dwie rzeczy:

1) mamy umowy barterowe i zamiany rzeczy
2) świadczenia nieodpłatne nie powstały wczoraj

stąd moje wstępne przemyślenie że do zmian modelu rynkowego to chyba jeszcze daleko.

>W tej chwili przyjmuje się dość powszechnie że popyt i podaż powinny się spotkać w jakimś miejscu w którym powstanie cena równowagi wyrażona w pieniądzu jako powszechnym ekwiwalencie wymiany.

Ano właśnie - "wyrażona" myślę że to jest słowo kluczowe i to nam jakby trochę podtrzymuje nasze całkiem klasyczne modele - wystarczyłoby dokonać przeliczeń korzyści na pieniądz. Cóż urzędom skarbowym idzie całkiem nieźle przeliczanie świadczeń nie pieniężnych i innych korzyści na przychód
Żartuję ale jest to jakaś ścieżka.

>Tymczasem te badania wskazują że pieniądz wcale nie musi być najdoskonalszym wyznacznikiem ceny.

Może nie najdoskonalszym ale nadal najbardziej uniwersalnym i umożliwiającym modelowanie a przede wszystkim badania porównawcze - coś jak wspólny mianownik.

>Co więcej jeżeli przyjąć że cena na rynku pracy jest wyrażona wynagrodzeniem to powyższy model zaprzeczał będzie prawom podaży i popytu ponieważ będzie istnieć przedział w którym popyt będzie doskonale nie elastyczny (co w praktyce nie jest obserwowane nigdzie. Oczywiście wystarczy przyjąć że ceną na rynku pracy nie jest sam pieniądz ale hybryda zaspokajani różnych potrzeb zarówno za pomocą pieniądza jak i innych czynników.

Zdecydowanie to drugie - uznanie wynagrodzenia w postaci wypłaty środków pieniężnych za całą i jedyną cenę pracy jest uproszczeniem.

>Tylko w takim razie czy przypadkiem w taki sam sposób nie mogą działać wszystkie rynki (ja bym się skłaniał do takiego wniosku).

Myślę że nie tylko mogą, myślę że tak działają moim zdaniem takim namacalnym na to dowodem jest choćby efekt Vablena gdzie rosnąca cena nie zmniejsza popytu bo ten jest napędzany dodatkowym jak się okazuje niebywale silnie oddziałującym na skłonność do zakupu czynnikiem jakim jest prestiż. Można by stwierdzić że "poczucie prestiżu" jest dodatkową korzyścią kupowaną wraz z towarem, a jego wartość wyrażona w PLN wynosi - cena towaru luksusowego - cena produktu klasy średniej z tego segmentu rynku oczywiście dopóki nie mówimy o unikatach

>Jeżeli tak to oznacza to że prosty mechanizm - wzrost ceny wyrażonej w pieniądzu równa się spadek popytu - wcale nie jest taki oczywisty.

Zgadza się w końcu to tylko model trzeba też zauważyć że krzywe w gruncie rzeczy stanowią reprezentację ludzkich "skłonności" a na nie wpływają i inne czynniki - ludzie więcej są skłonni płacić za produkty markowe, zaufane maja swoje antypatie (ja na pewno takie mam i jestem gotów przepłacić byleby nie kupować .... czegoś tam)

>Podsumowując - wydaje mi się że nie dysponujemy jeszcze wystarczającą wiedzą żeby budować coś zupełnie nowego ale zdecydowanie powinniśmy badać jak rozwój wiedzy z zakresu umysłu wpływa na aktualność modeli ekonomicznych.

Chyba przydałoby się nie tyle budowac nowe modele i przyjrzeć się dokładnie tym jakie mamy. Mozliwe że wykreślane dziś tak trochę mechanicznie - krzywe podaży i popytu należałoby opisać jakimiś bardziej złożonymi funkcjami i tu bym upatrywał właśnie miejsca dla badań o których piszesz i ich wyników.

Na koniec może z tego wyjdzie całkiem nowy model kto wie choć jako tradycjonalista mam tu wątpliwość - dotychczasowy model jest jednak dosyć trafny (za to można by podnieść jego precyzję)

Pozdrawiam

Wróć do listy wątków działu Gospodarka i ekonomia
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365