Racjonalista - Strona głównaDo treści
Krzywa Laffera - teoria czy rzeczywistość

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Gospodarka i ekonomia
NapisanoAutorTytuł
24-03-2013 19:17Grzegorz (2117 punktów)Krzywa Laffera - teoria czy rzeczywistość
Ocena 6 na 6
Przy okazji którejś z dyskusji pojawił się motyw krzywej Laffera .

Ponieważ przykłady na jej działanie pochodzą często z czasów dawniejszych lub obszarów innych niż nasz, więc aby nie było zawsze że "dawno temu" i "za górami za lasami" a w ogóle to tylko teoria proszę - przykład świeżutki jak pączki w tłusty czwartek:

Wklejam fragment jako cytat bo link do artykułu pewnie się szybko zdezaktualizuje:

W tym roku (2013) po raz pierwszy od dekady wpływy do budżetu z akcyzy na wyroby tytoniowe będą niższe. I to prawie o miliard złotych. Zamiast państwa bogacą się szara strefa i mafia. Od kilku lat ceny papierosów w Polsce systematycznie rosną. Dzieje się tak za sprawą podnoszenia stawek podatku akcyzowego. Choć na postępującą drożyznę narzekali palacze, korzystał na tym polski budżet. W ostatnich dwóch latach wpływy z akcyzy i VAT-u na papierosy stanowiły 9 proc. wpływów do państwowej kasy. Jednak eldorado dla fiskusa się skończyło.

Link do całego artykułu: finanse.wp(*)et,wid,15434300,wiadomosc.html

Dało się przewidzieć, że tak będzie, oczywiście, co wymaga podkreślenia - całe to zamieszanie nie oznacza że ludzie mniej palą na co liczyli niektórzy "naprawiacze rzeczywistości" więc przychodów będzie mniej, a kosztów - no jakoś nie widać podstaw.

Pozdrawiam
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

szarley (54913 punktów)
dzieki
Satyr (4285 punktów)

Szczerze mówiąc, to nie wydaje mi się sensowne zaprzeczanie adekwatności teorii Laffera. Przecież każdy chyba rozumie, że przy pewnym stopniu obciążeń podatkowych ludzie przestaną się z nich wywiązywać. Podniesienie stawki PIT do 100% nie spowoduje przecież, że ludzie oddadzą cały swój dochód, spowoduje natomiast, że ludzie przestaną pracować i generować jakikolwiek dochód lub zaczną go ukrywać.

Problem jest jednak taki, że nie wiadomo, w jakim punkcie krzywej jesteśmy w danym okresie czasu i jak długo jeszcze można zwiększać opodatkowanie.
24-03-2013 21:37 
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)

>Problem jest jednak taki, że nie wiadomo, w jakim punkcie krzywej jesteśmy w danym okresie czasu i jak długo jeszcze można zwiększać opodatkowanie.
>

Jeszcze zapewne kilka pokoleń ekonomistów będzie się trudzić nad znalezieniem wartości liczbowych dla tej krzywej
24-03-2013 22:20 
 Ocena 3 na 3
Grzegorz (2117 punktów)
>Jeszcze zapewne kilka pokoleń ekonomistów będzie się trudzić nad znalezieniem wartości liczbowych dla tej krzywej

Myślę że waga krzywej Laffera wyraża się w obserwowalnej tendencji tak jak ma to miejsce w przypadku wykreślania krzywych podaży i popytu. Wątpię aby dało się dla niej ustalić jakieś trwalsze wartości (choć nie można tego wykluczyć dla konkretnych rynków i określonego czasu) natomiast ważne jest to aby nasi rządzący zdali sobie sprawę, że istnieje ten punkt przełamania.
Akcyza jest akurat doskonałym polem do badań bo jest podatkiem działającym bardzo szybko więc dość łatwo się równie szybko przekonać że się strzeliło w stopę. Nie trzeba czekać na roczne zeznania czy długookresowe statystyki.

Już niejako przy okazji ten nasz polski przykład powinien chyba być tez przeanalizowany przez UE która za tą zamiana jednak gdzieś w tle stoi - jak słusznie zauważają autorzy raportu, o którym mowa w artykule dla potentata nie ma znaczenia czy europejczyk kupi produkt wytworzony w UE (obłożony wielka akcyzą) czy gdzieś poza nią za to skutki mogą zacząć dotykać nie tylko wpływów z akcyzy bo spadek produkcji zakładów z pewnością dość szybko odbije się na zatrudnieniu u samego producenta u jego kooperantów u dostawców surowca ...... i pociągnie za sobą dalsze konsekwencje. Gmeranie przy gospodarce ma to do siebie że zatacza szersze kręgi niż by się grzebiącym wydawało.

Pozdrawiam
25-03-2013 07:04 
 Ocena 4 na 4
Unulfo (3273 punktów)
(zablokowany)

>Jeszcze zapewne kilka pokoleń ekonomistów będzie się trudzić nad znalezieniem wartości liczbowych dla tej krzywej.

Ekonomiści mają to do siebie, że stale muszą się czymś trudzić, bo inaczej zostaliby bez zajęcia. Ja przypuszczam, że parametry tej krzywej trzeba dla każdego momentu historycznego określać oddzielnie.


"Mój Boże! Jacy ci rozumni ludzie są głupi!" Beaumarchais
24-03-2013 22:00 
 Ocena 2 na 2
Grzegorz (2117 punktów)
>Problem jest jednak taki, że nie wiadomo, w jakim punkcie krzywej jesteśmy w danym okresie czasu i jak długo jeszcze można zwiększać opodatkowanie.

To prawda ale zawsze jest metoda że tak powiem próbkowania.
Widać dziś, że przychody z akcyzy się załamują, nie ma czynnika który bezwzględnie zmusza nas do utrzymywania jej na takim poziomie (Polska wyskoczyła przed szereg i osiągnęła poziom, który spokojnie jeszcze mógł poczekać) więc rozsądne byłoby chyba po prostu ją ... obniżyć.
Metoda (o ile tak to można nazwać) oczywiście jest kosztowna poza tym szkody czasem mogą być nieodwracalne (ucieczka kapitału, likwidacja produkcji itp.) więc lepiej byłoby wiedzieć wcześniej.

Oczywiście jest inna znacznie lepsza i do tego stara jak świat - zacząć robić biznes na obrocie, a nie na marży co w przypadku podatków oznacza - dbać o dobre warunki dla powstawania zdrowej "bazy" płatników, obciążyć ich znośnym podatkiem na poziomie takim aby nie chciało im się marnować czasu na kombinacje, zamiast łupić maksymalnie te resztki, które jeszcze nie zdążyły uciec.
Wśród czynników sprzyjających rozwojowi jest jeden którego znaczenia często się nie docenia - stabilność, stałość regulacji, wszytko to co buduje zaufanie do obowiązującego prawa. Czy na prawdę musimy co chwila zmieniać zasady, wprowadzać nowe stawki, podwyższać, obniżać, wprowadzać jedne ulgi, znosić inne?
Wtedy nie będziemy musieli macać na oślep szukając punktów przełamania bo przychód będzie pochodził z dużej ilości zdywersyfikowanych źródeł.

Pozdrawiam
24-03-2013 23:07 
 Ocena 7 na 7
RadRado (1047 punktów)

25-03-2013 17:44 
 Ocena 3 na 3
konserwatysta2 (954 punktów)
Prawo Laffera wynika w sumie ze znanego matematycznego twierdzenia Rolle'a, o ile tylko przyjmiemy założenie, że przy 100% podatkach wpływy będą rzeczywiście zerowe, a jest oczywiste, że będą.

Krzywą Laffera rozpatruje się zazwyczaj w stosunku do określonego rodzaju podatku, np. akcyzowego od alkoholu, czy generalnie w sytuacji, gdy stawka jakiegoś podatku zmienia się znacznie przy w miarę stabilnych warunkach zewnętrznych.

Dla mnie bardziej interesujące jest jednak zastosowanie tego prawa do łącznych podatków zastosowanych dla gospodarki. Wiadomo, że gospodarka jakoś tam jest opodatkowana i kwota strumienia podatków wpływających do budżetu w stosunku do powiedzmy PKB pokazuje nam właśnie taką ogólną stawkę opodatkowania gospodarki.

Wg mnie w większości państw tzw. dobrobytu efekt Laffera już dawno wystąpił, co oznacza, że przy dużo mniejszych podatkach byłaby dużo większa gospodarka i tym samym większa podstawa do opodatkowania, czyli wpływy budżetowe.
Problem w tym, że tego nie widzimy. Tzn. nie widzimy to, czego nie ma, a co mogłoby powstać, ale nie powstało, gdyż jest np. bezrobocie albo marazm.
Poza tym w gospodarce występuje coś takiego jak naturalny wzrost gospodarczy spowodowany wzrostem produktywności, który rekompensuje straty spowodowane zbyt dużym opodatkowaniem, czy przeregulowaniem gospodarki.
Aktualnie zbliżyliśmy się właśnie do sytuacji, gdy ta rekompensata już nie wystarcza i wzrost gospodarczy się zatrzymał, a wpływy podatkowe maleją. Urzędnicy i ludzie na socjalu nie są produktywni, więc po przekroczeniu pewnej masy krytycznej musi nastąpić zatrzymanie wzrostu i wpływów. I to jest wg mnie właśnie taki efekt Laffera.
Kowalski4 (762 punktów)
Teoria.
Krzywa Laffera jest krzywą hipotetyczną, opartą na trzech przesłankach.
Przy zerowej stawce podatkowej podatki nie wpływają -- oczywiste.
Przy stuprocentowej stawce podatkowej podatki nie wpływają -- może mniej oczywiste ale że za wysokie podatki duszą gospodarkę jest ogólnie przyjęte, nikt z tym nie polemizuje na serio.
Pomiędzy skrajnościami jakieś podatki wpływają, co jest daną eksperymentalną...
Można dodać, że nie są znane inne uwarunkowania, które sprawiałyby, że istnieje więcej niż jedno maksimum.
Problemy są inne.
Po pierwsze, gdzie jest to maksimum? Najgłośniej o krzywej Laffera mówią ci, którzy uważają, że maksimum występuje przy niższych podatkach niż w danej chwili obowiązujące. Ale czy mają rację?
Po drugie, czy rzeczywiście wysokość podatku to jedyny czynnik? Ja bym się spodziewał raczej spadku wpływów podatkowych przy obniżeniu opodatkowania -- wyjście z szarej strefy, czy też rozwinięcie gospodarki nie nastąpią raczej od razu, jeśli wystąpią w ogóle.
Grzegorz (2117 punktów)
>Problemy są inne.
>Po pierwsze, gdzie jest to maksimum? Najgłośniej o krzywej Laffera mówią ci, którzy uważają, że maksimum występuje przy niższych podatkach niż w danej chwili obowiązujące. Ale czy mają rację?

Kilka razy przy okazji np. eksperymentów podatkowych na Słowacji spotkałem się ze stwierdzeniami że coś działo się wbrew twierdzeniu Laffera bo po obniżce PIT nie doszło do wzrostu przychodów budżetowych z tego podatku. Część publicystów łaskawie zauważyła, że poza stawką procentową podatku są jeszcze inne czynniki taki jak np. wysokość kwoty wolnej od podatku, system ulg podatkowych itp. Można więc obniżając stawki de facto zwiększyć opodatkowanie albo powiększając znacznie obszar zwolnień zmniejszyć znacząco bazę. Dyskutowanie nad istotnością krzywej musi więc brać po uwagę rożne aspekty potencjalnych reform podatkowych i tu się z Tobą zgadzam. Porównywać można to co porównywalne - jeśli zmniejszymy PIT nawet o 10% i jednocześnie powiemy, że od dochodów na poziomie do 100 tys. rocznie podatku się nie płaci to raczej nie ma się co spodziewać wzrostu przychodów budżetowych tylko że taki rozmiar zmian powoduje, że już nie mówimy o tym samym podatku więc nie ma się co dziwić że "krzywa nie zadziałała" bo ona działa dla zmian jednego parametru a nie kilkunastu.
W przypadku akcyzy którym się posłużyłem sytuacja ma się jednak nieco inaczej. Brak jest tu jakichś dodatkowych czynników - pobór następuje jednorazowo i jednofazowo brak też skomplikowanego systemu zwolnień czy ulg.

>Po drugie, czy rzeczywiście wysokość podatku to jedyny czynnik? Ja bym się spodziewał raczej spadku wpływów podatkowych przy obniżeniu opodatkowania -- wyjście z szarej strefy, czy też rozwinięcie gospodarki nie nastąpią raczej od razu, jeśli wystąpią w ogóle.

Jak pisałem na wysokość podatku należy patrzeć nie tylko przez pryzmat obniżenia stawki bo owe inne czynniki mogą wprowadzić zbyt istotne zmiany abyśmy mogli mówić że oceniamy nadal ten sam twór.
Trochę wyżej Konserwatysta wysunął ciekawy pomysł oceny nie tyle konkretnych pojedynczych podatków ile sumy opodatkowania działalności bo przecież w ostatecznym rozrachunku jakiś procent przychodów nam te podatki zabierają per saldo i to jest nasza finalna stopa opodatkowania niezależnie od stawek, czy progów.

Pozdrawiam
25-03-2013 20:51 
 Ocena 1 na 1
konserwatysta2 (954 punktów)
Ten problem z określeniem maksimum wynika wg mnie z tego, że po pierwsze w gospodarce mamy do czynienia z ciągłym wzrostem wynikającym z naturalnego wzrostu produktywności.
Zwiększamy podatki i widzimy, że wpływy wzrosły, więc mówimy ok, na pewno maksimum jeszcze nie ma. Powstaje jednak pytanie, czy wpływy podatkowe nie wzrosłyby jeszcze bardziej, gdyby nie były podwyższone stawki podatkowe (%), gdyż jeszcze bardziej wzrosłaby gospodarka (podstawa do opodatkowania)?
Mielibyśmy wtedy nie tylko wyższe wpływy (a niechby nawet takie same), ale mielibyśmy przede wszystkim większą gospodarkę, czyli np. mniej biedy, czyli mniej wydatków budżetowych na "likwidowanie" biedy.

Druga sprawa to opóźniona czasowo odpowiedź gospodarki na bodziec podatkowy. Nie wiadomo jak długie jest to opóźnienie.

Trzecia sprawa, to wzajemny wpływ podatków na siebie. Gdy zwiększymy stawki podatków w benzynie o 100%, to wpływy podatkowe ze sprzedaży mogą jak najbardziej wzrosnąć. Ale zmaleją wpływy podatkowe w innych obszarach, gdyż transport musi istnieć i musimy kupować benzynę, ale nie musimy już kupować np. mebli, gdyż po zapłaceniu za benzynę już nie będzie nas stać na meble. Spadną wpływy podatkowe ze sprzedaży mebli - żadna statystyka tego chyba nie wychwyci.

Dlatego (jak pisałem w poprzednim wpisie tego wątku) bardziej interesujące jest zastosowanie prawa Laffera do analizy wpływu łącznych podatków na całą gospodarkę, niż tylko do wybranych rodzajów podatków.

Wróć do listy wątków działu Gospodarka i ekonomia
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365