Racjonalista - Strona głównaDo treści
Nie było początku i nie będzie końca

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Nauka
NapisanoAutorTytuł
27-08-2006 12:03Gremory (18 punktów)Nie było początku i nie będzie końca
W centrum każdej galakryki umiejscowiona jest gigantyczna czarna dziura, która swoim oddziaływaniem na inne obiekty powoduje że galaktyki obracają cię dookoła tak jak planety wokół gwiazd.
Więc wszystko jest względne. Jeżeli olbrzymia gwiaza umiera to wybucha. Wokoło tworzą się inne i tak dalej. Więc twierdzę że wszechświat miał początek ale tylko lokalnie. Wcześniej musiała istnieć materia i inne wszechświaty, galaktyki itp.
Więc nie było nigdy tak naprawdę początku ani nie będzie końca tego procesu.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Marian (5438 punktów)
>W centrum każdej galakryki umiejscowiona jest
>gigantyczna czarna dziura, która swoim oddziaływaniem na
>inne obiekty powoduje że galaktyki obracają cię dookoła tak
>jak planety wokół gwiazd.
O ile wiemy, zgadza się.
>Więc wszystko jest względne.
Brak związku logicznego. Wniosek też jest błędny: bezwzględna jest prędkość światła chociażby.
>Jeżeli olbrzymia gwiaza umiera to wybucha. Wokoło tworzą się inne i tak dalej.
Tylko, że gwiazdy zużywają pierwiastki lekkie. Kolejne generacje gwiazd zawierają coraz mniej wodoru, a coraz więcej cięższych pierwiastów. Entropia rośnie. Można przypuszczać, że z czasem wszystkie gwiazdy staną się czarnymi dziurami, białymi karłami, pulsarami, bądź gwiazdami dziwnymi, a średnia temteratura zbliży się do zera.
>Więc twierdzę że wszechświat miał początek ale tylko lokalnie.
Skąd pewność, że czas nie jest własnością konkretnie naszego Wszechświata? Nie możemy obserwować upływu czasu poza naszym Wszechświatem. Czas jest ściśle związany z naszą przestrzenią. Być może inne wszechświaty nie posiadają wymiaru czasowego, albo mają np. dwa wymiary czasowe; być może czas biegie w nich w innym kierunku, albo z inną prędkością. Nie ma powodu, by przypuszczać, że czas jest własnością jakiegoś "metawszechświata" zawierającego wszystkie inne.
>Wcześniej musiała istnieć materia i inne wszechświaty, galaktyki itp.
Z czego wynika ta konieczność? Być może czas (w naszym Wszechświecie) zaczął się razem z przestrzenią w chwili Wielkiego Wybuchu i nie ma sensu mówić o czymś "wcześniej", kiedy nie istniał czas.

Pozdrawiam.
Gremory (18 punktów)
>Tylko, że gwiazdy zużywają pierwiastki lekkie. Kolejne generacje gwiazd zawierają coraz mniej wodoru, a coraz więcej cięższych pierwiastów. Entropia rośnie. Można przypuszczać, że z czasem wszystkie gwiazdy staną się czarnymi dziurami, białymi karłami, pulsarami, bądź gwiazdami dziwnymi, a średnia temteratura zbliży się do zera.

Czy to jest jakoś udowodnione? czy to są przypuszczenia?
W przestrzeni temperatura już teraz jest bliska 0 bezwzględnego. Tylko że tak naprawdę nie ma prożni bo próżnia to też materia.

Nie znamy tak naprawdę fizyki czarnych dziur. Z tego co wiadomo czarne dziury wsysają wszystko co napotkają na swojej drodze. Być może czarna dziura gromadzi materie w jej wnętrzu i dochodzi w końcu do przeładowania i następuje ponowna eksplozja materi na zewnatrz.

Tworzą się ponownie gwiazdy ,planety itd.
Marian (5438 punktów)
>Czy to jest jakoś udowodnione? czy to są przypuszczenia?
To dość dobrze ugruntowana teoria. Gaz zagęszcza się pod wpływem własnej grawitacji, rożnie temperatura, aż w końcu atomy przezwyciężają siłę wzajemnego odpychania elektrostatycznego i zaczyna dochodzić do nukleosyntezy. Dzięki ciśnieniu promieniowania powstającego podczas reakcji, gwiazda osiąga stan równowagi i przestaje się zapadać. Do czasu, gdy wyczerpie paliwo jądrowe. Synteza powyżej żelaza nie jest już korzystna energetycznie.
>W przestrzeni temperatura już teraz jest bliska 0 bezwzględnego.
Obecnie wynosi ok. 2.7 K. 400 tys. lat po Wielkim Wybychu średnia temperatura Wszechświata wynosiła ok. 3000 K, więc niewątpliwie spada.
>Nie znamy tak naprawdę fizyki czarnych dziur.
Nie do końca. Nie znamy szczegółów kwantowej grawitacji, ale z dużą dokładnością można je opisać poprzez ogólną teorię względności i mechanikę kwantową (to zrobił Hawking już w latach 70. ub. wieku).
>Być może czarna dziura gromadzi materie w jej wnętrzu i dochodzi w końcu do przeładowania i następuje ponowna eksplozja materi na zewnatrz.
Wiemy, że czarne dziury promieniują. Promieniowanie Hawkinga to jedyny sposób utraty masy przez czarną dziurę, na jaki pozwala OTW + mechanika kwantowa. Kosmiczne czarne dziury mają temperaturę znacznie mniejszą niż 2.7 K, co oznacza, że więcej promieniowania absorbują, niż emitują. Są narazie stabilne. Zanim zaczną się rozpadać miną miliardy lat. Oczywiście z tego promieniwania raczej nigdy nie powstanie planeta, czy gwiazda - promieniowanie ma wysoki stopień nieporządku; to po prostu szybkie cząstki elementarne. Uporządkowana materia zamienia się w nieuporządkowane promieniowanie - zgodnie z II zasadą termodynamiki entropia rośnie. Nie zapominajmy również, że Wszechświat ciągle się rozszerza, a tempo ekspansji przyspiesza, więc naturalnie zmniejsza się gęstość.
waligóra (961 punktów)
1)
>>Być może czarna dziura gromadzi materie w jej wnętrzu i dochodzi w końcu do >>przeładowania i następuje ponowna eksplozja materi na zewnatrz.
2)
>Wiemy, że czarne dziury promieniują. Promieniowanie Hawkinga to jedyny sposób utraty >masy przez czarną dziurę, na jaki pozwala OTW + mechanika kwantowa. Kosmiczne >czarne dziury mają temperaturę znacznie mniejszą niż 2.7 K, co oznacza, że więcej >promieniowania absorbują, niż emitują. Są narazie stabilne. Zanim zaczną się rozpadać >miną miliardy lat.
Kilka słów odnosnie 1):
Dowodzi się ,że powierzchnia horyzontu czarnej dziury nie może zmaleć, tzn czarna dziura nie może się rozpaść na kilka mniejszych, może się tylko powiększać lub może być pochłonięta przez inna czarna dziurę. Dowodzi się również że czarna dziura nie może tak poprostu zniknąć lub wybuchnąć tak więc przeładowanie jej nie grozi.
(dotyczy "standardowych czarnych dziur" patrz niżej)
odnośnie 2)
Ogólnie racja tylko jedna sugestia : promieniowanie Hawkinga nie ma zupełnie znaczenia
dla "standardowych czarnych dziur" tzn dziur o masach M >>> 10 pow 9 [g]
Marian (5438 punktów)
Ja to widzę w ten sposób: Powierzchnia horyzontu zdarzeń jest proporcjonalna do masy; entropia czarnej dziury jest proporcjonalna do powierzchni horyzontu zdarzeń. Zatem jeżeli czarna dziura traci masę, to maleje jej entropia, co musi powodować wzrost entropii na zewnątrz, na przykład w postaci nieuporządkowanego promieniowania. Zatem powierzchnia horyzontu zdarzeń może zmaleć, jeśli czarna dziura zapewni wystarczająco nieuporządkowanego promieniowania, aby nie łamać II zasady termodynamiki. Nawiasem mówiąc, gdyby horyzont czarnej dziury nie mógł zmaleć, byłoby skrajnie niebezpieczne produkowanie mikro czarnych dziur w akceleratorach, a to już niedługo będzie normalka w LHC.
>Ogólnie racja tylko jedna sugestia : promieniowanie Hawkinga nie ma zupełnie znaczenia
>dla "standardowych czarnych dziur"
Prawie nie ma znaczenia, bo takie czarne dziury promieniują znikomo mało, niemniej jednak - promieniują. To też miałem na myśli mówiąc o "kosmicznych czarnych dziurach", chcąc je odróżnić od mikro czarnch dziur, które na skutek promieniowania parują w mgnieniu oka.

Pozdrawiam.
waligóra (961 punktów)

Twoje rozumowanie jest zbytnio uproszczone. Współrozmówca wyraźnie mówi o czarnej dziurze (pozwolę sobie na użyteczny skrót - CD) obecnej w jądrze galaktyki czyli o bardzo masywnej CD. Jego wywody należało by więc traktować jako astrofizyczne.

>W centrum każdej galakryki umiejscowiona jest gigantyczna czarna dziura, która swoim >oddziaływaniem na inne obiekty powoduje że galaktyki obracają cię dookoła tak jak >planety wokół gwiazd

W tym przypadku należało by stosować klasyczne drugie prawo fizyki CD które mówi że dla
klasycznych procesów powierzchnia CD a zatem jej entropia nie maleje.
Dla CD powstałych w wyniku grawitacyjnego zapadania gwiazd procesy kwantowe w tym proces Hawkinga jest do zaniechania.

Jeśli chodzi o fizykę CD uwzględniających procesy kwantowe stosuje się uogólnione drugie prawo fizyki CD i "jego status jest podobny do statusu drugiego prawa termodynamiki przed pojawieniem się mechaniki statystycznej"
Odpowiadając na 1) kierowałem się klasycznymi prawami fizyki CD

Fizyka CD z uwzględnieniem procesów kwantowych to już zupełnie inna "bajka"
I tutaj masz racje proces "parowania czarnej dziury" powoduje zmniejszenie jej masy
(powierzchni horyzontu). Elementarne czarne dziury stanowią ważną dziedzinę badań
teoretycznych zarówno kosmologów jak i fizyków cząstek elementarnych i jak zwykle
kluczem do całej ich "zagadki" jest kwantowa grawitacja.

Pozdrawiam.
Marian (5438 punktów)
>Twoje rozumowanie jest zbytnio uproszczone.
Na pewno jest uproszczone, ale w moim przekonaniu - zupełnie wystaczające. Byłoby zbyt uproszczone, gdyby w ogóle nie wspominać o promieniowaniu Hawkinga.

>Współrozmówca wyraźnie mówi o czarnej dziurze (pozwolę sobie na użyteczny skrót - CD) obecnej w jądrze galaktyki czyli o bardzo masywnej CD. Jego wywody należało by więc traktować jako astrofizyczne.
Ok. Niemniej jednak wydaje mi się, że nie powiedziałem niczego nieprawdziwego. Rozważamy kwestię możliwego końca Wszechświata, dlatego uważałem za zadane rozważać również promieniowanie kosmicznych czarnych dziur, ponieważ mimo wszystko dla t → ∞ ten efekt spowoduje ich wyparowanie.

Pozdrawiam.
Gremory (18 punktów)
>Ok. Niemniej jednak wydaje mi się, że nie powiedziałem niczego nieprawdziwego. Rozważamy kwestię możliwego końca Wszechświata, dlatego uważałem za zadane rozważać również promieniowanie kosmicznych czarnych dziur, ponieważ mimo wszystko dla t → ∞ ten efekt spowoduje ich wyparowanie.
>Pozdrawiam.

Co wy na to. Jeżeli wszechświat się rozszerza to atomy tworzące materie też muszą się proporcjonalnie od siebie oddalać. Wieć nawet nasze ciała zbudowane z atomów muszą się od siebie ciągle oddalać...

Jeżeli otacza nas materia zbudowana z atomów, to nasze ciała także przecież zbudowane z atomów muszą sie od siebie "proporcjonalnie" oddalać.

Ale to tylko takie przemyślenia.

Ponadto z tego co dzisiaj wiemy, wszechświat to nieuporządkowany zlepek galaktyk. Jeżeli wszechświat się rozszerza i do tego przyspiesza to oznacza tylko jedno. Jesteśmy w "początkowym" okresie wybuchu. Jeżeli wybucha bomba to w pierwszej fazie odłamki oddalaja się od siebie przyspieszajac. Potem zaczynają zwalniać. Tak samo prawdopodobnie będzie z naszym wszechświatem.

Nie wiemy nic co znajduje się obecnie w centrum wszechświata. Jeżeli wybucha gwiazda to później staje się czarną dziurą. Tak samo być może jest z naszym wszechświatem. Wyobraźmy sobie że wybucha olbrzymia gwiazda. Bilony ton materi wyrzucane są w przestrzeń. Z czasem olbrzymia gwiaza staje się czarną dziurą, która wciąga powtórnie materie do jej wnętrza.

Więc nasz wszechświat rozszerzając się przyspiesza ale później będzie zwalniał aż w końcu zacznie się ponownie kurczyć wciągany przez czarną dziurę.
Marian (5438 punktów)
>Jeżeli wszechświat się rozszerza to atomy tworzące materie też muszą się proporcjonalnie od siebie oddalać. Wieć nawet nasze ciała zbudowane z atomów muszą się od siebie ciągle oddalać...
Ponieważ rozszerza się cała przestrzeń, istotnie tak powinno się dziać. Jednak (jak w przypadku rozszerzającej się powierzchni balonu) prędkość "ucieczki" jest proporcjonalna do odległości. W skali astronomicznej może być obserwowana, ale w skali mikro - obawiam się, że nie mamy tak dokładnych przyrządów by to sprawdzić.
>Jeżeli wszechświat się rozszerza i do tego przyspiesza to oznacza tylko jedno. Jesteśmy w "początkowym" okresie wybuchu. Jeżeli wybucha bomba to w pierwszej fazie odłamki oddalaja się od siebie przyspieszajac. Potem zaczynają zwalniać. Tak samo prawdopodobnie będzie z naszym wszechświatem.
Ale w przypadku bomby, odłamki przyspieszają, ponieważ działa na nie siła rozprężającego się gazu, natomiast zwalniają trąc o powietrze. W przypadku Wszechświata przyspieszenie ekspansji świadczy wg. mnie o tym, że jego całkowita energia jest ujemna, co powoduje efekt "antygrawitacji". Choć oczywiście nie wykluczam innego scenariusza.
>Nie wiemy nic co znajduje się obecnie w centrum wszechświata.
Wg. współczesnej kosmologii i teorii względności Wszechświat nie ma centrum.
>Jeżeli wybucha gwiazda to później staje się czarną dziurą. Tak samo być może jest z naszym wszechświatem. Wyobraźmy sobie że wybucha olbrzymia gwiazda. Bilony ton materi wyrzucane są w przestrzeń. Z czasem olbrzymia gwiaza staje się czarną dziurą, która wciąga powtórnie materie do jej wnętrza.
Mniej więcej podobny był jeden z poprzednich modeli Wszechświata. Tylko bez czarnej dziury. Wszechświat miał się zapaść pod wpływem własnej grawitacji nawzajem przyciągających się galaktyk i wszystkich obiektów go tworzących. Ale w takim scenariuszu wszystkie obiekty musiałyby ciągle zwalniać aż do zatrzymania i odwrócenia kierunku ekspansji.
>Więc nasz wszechświat rozszerzając się przyspiesza ale później będzie zwalniał aż w końcu zacznie się ponownie kurczyć wciągany przez czarną dziurę.
Szczerze mówiąc nie znam mechanizmu, który mógłby spowodować nagły przyrost energii (tak aby całkowita energia Wszechświata była dodatnia) dzięki czemu jego ekspansja mógłaby zacząć zwalniać. Wg mnie wraz z malejącą gęstością Wszechświata przyspieszenie ekspansji będzie maleć asymptotycznie do zera, co oznaczałoby ekspansję w stałym tempie. Oczywiście nowe odkrycia w tej dziedzinie mogą zmienić mój pogląd
anonim (33 punktów)
>W centrum każdej galakryki umiejscowiona jest
>gigantyczna czarna dziura, która swoim oddziaływaniem na
>inne obiekty powoduje że galaktyki obracają cię dookoła tak
>jak planety wokół gwiazd.
>Więc wszystko jest względne. Jeżeli olbrzymia gwiaza umiera
>to wybucha. Wokoło tworzą się inne i tak dalej. Więc
>twierdzę że wszechświat miał początek ale tylko lokalnie.
>Wcześniej musiała istnieć materia i inne wszechświaty,
>galaktyki itp.
>Więc nie było nigdy tak naprawdę początku ani nie będzie
>końca tego procesu.

Elektony wirują wokół jądra,atomy drgają, cząsteczki zmieniająswoje położenie, trzymając się razem na podstawie sił wiązań chemicznych, wirują wokół masy ciał ciała wirują wokół większych mas, te skolei wirują w galaktykach w których jest umieszczona czarna dziura która jest masą itd.Energja z której składają się gluony pewnie też wiruje ale jest coś niezmiennicze jakaś siła którato utrzymuje to wszystko.Ale nie możemy powiedzieć co istniało wcześniej albo jak wyglądało dlatego że mogły panować inne warunki a świat mógł wyglądać inaczej.Może zmieżamy spowrotem do tego stanu albo do innego.Początek tego co nazywamy światem był ale zmiany jakie w nim następują powodują zmianę jego wyglądu a kiedyś funkcjonowania.Początek był.Ale to coś z czego jest zbudowane wszystko jest niezmiennicze.

Wróć do listy wątków działu Nauka

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365