 |
kochane zdrowie - model USA Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Społeczeństwo i kraj
| Napisano | Autor | Tytuł | | 27-08-2006 13:44 | sukulent (2309 punktów) | kochane zdrowie - model USA | Istnieje pewna, niebagatelna, ilość zwolenników implantowania systemu opieki zdrowotnej funkcjonującego w USA na nasz grunt. Są to głównie, choć nie wyłącznie, zwolennicy całego "american dream" w obecnej formie, a system opieki zdrowotnej afirmują w pakiecie. Oglądanie amerykańskich seriali "medycznych" redukują do warstwy wątku sensacyjnego, lub do płytkich fabuł i to, co dotyczy pieniądza, chyba do nich nie dociera. Większość z nas, zresztą, zna ten system opieki zdrowotnej jedynie teoretycznie, bardziej, lub mniej pobieżnie, bo skomplikowany. Właśnie zetknęłam się z praktyką tego systemu i trochę to zetknięcie przypominałoby doznania piłeczki do squash'a, gdybym nie miała już pewnych doświadczeń na polu tzw. "specjalistyki", które kazały przewartościować pojęcie "dream" i przesunąć je w kierunku "nightmare". Dzielę się :
Młodzi ludzie ( trzydzieści parę), po studiach, obydwoje pracujący, dwoje dzieci, dom w kredycie. Przyjechali na wakacje do polskich przyjaciół i rzucili się leczyć siebie i pociechy (te ostatnie - alergia i astma) w polskiej służbie zdrowia. Zdumionym tłumaczą, że ubezpieczenie, na które ich stać, nienadzwyczajne, ogranicza maksymalnie dostęp do specjalistów, co zaskutkowało nie wyleczonym "uchem pływaka", astma pięciolatka jakoś nieustawiona, a specjalista dermatolog, do którego jedno z nich się wyczekało zdiagnozował 2 z kilkunastu podejrzanych znamion barwnikowych i poprosił o ponowne przyjśćie, bo wyczerpał limit czasu na wizytę...
Myślę sobie, że przed tą implantacją dobrze byłoby pomyśleć.
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
| Marian (5438 punktów) | "Za" prywatyzacją służby zdrowia i likwidacją ZUSu na rzecz prywatnych ubezpieczycieli przemawia przede wszystkim jedna rzecz: obecnie trzeba płacić składki na ZUS, co powoduje, że ZUS nie szanuje swoich klientów, którzy i tak muszą korzystać z jego usług. Pieniądze magicznie znikają..
Jednak to nie rozwiąże problemów. Podstawowy problem jest taki, że środki diagnostyczne są obecnie tanie i łatwo dostępne; leczenie jest za to horrendalnie drogie. Naturalne jest, że jeśli ktoś dowie się, że jest chory, to chce się leczyć. Weźmy mało znany problem: HCV. Szacuje się, że w Polsce zakażonych jest ok. 700 tys. osób, z czego ok. 4% wie o tym. Badania są stosunkowo tanie: przeciwciała można zrobić za darmo przy okazji oddawania krwi, badania molekularne to koszt rzędu 130 zł; natomiast jedna sesja leczenia (same leki) to już koszt rzędu 15 tys. zł. Załóżmy, że metody diagnostyczne staną się jeszcze bardziej powszechne.. Problem gotowy. Tu prywatyzacja nie pomoże, będzie coraz gorzej.
Pozdrawiam.
|
|
 | | sukulent (2309 punktów) | Primo : nie wiem, jak to wszystko rozwiązaćw naszym kraju, więc mojej cząstkowej polemiki nie przyjmuj, jako opowiedzenie się za którąś opcją, bądź modelem. Secundo : pomyliłeś ZUS z NFZ-cikiem. ZUS nas ubezpiecza, czyli płaci "chorobowe", zasiłek macierzyński, renty, emerytury. Za leczenie płacić ma NFZ, ale (tu masz rację, niezależnie, jak instytucję nazwałeś) robi, co może, żeby tych naszych pieniędzy nam nie oddać w formie świadczeń medycznych - najlepszy przykład z nastolatką chorą na GIST i glivec'iem, a takich przykładów jest mnóstwo, tylko nie ocierają się o media. Coś z tym trzeba zrobić i armią pieniądzożerczych urzędników, których istnienie jest obecnie częściowo przynajmniej zbędne, bo zgodnie z ustawą zasadniczą powinni płacić wszystkim za wszystko. Niemniej ( i tu się nie zgadzam) nie jest dobrym pomysłem likwidacja ani ZUS, ani NFZ, bo są to instytucje państwowe i gwarantem ich wypłacalności jest państwo. Widziałam starszą parę z Anglii, której prywatny ubezpieczyciel zbankrutował 2 lata przed ich emeryturą - nie był to fajny widok. Tertio : nie mam monopolu na rację  Pozdrawiam.
"Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka"
|
|
|  | | Marian (5438 punktów) | Oczywiście nie opowiadam się po żadnej ze stron. Zlikwidowanie ZUSu jest niemożliwe, bo ma ogromne zobowiązania wobec ludzi, którzy przez całe życie płacili składki. Z totalną prywatyzacją też wiążą się zagrożenia (chociaż dobrym gwarantem wypłacalności może być np. duży bank - banki nie bankrutują na codzień). Szczerze mówiąc ciężko mi wymyślić idealny system.. Czek zdrowotny też nie jest rozwiązaniem idealnym. Ciężko powiedzieć, co jest lepsze. Może jakieś rozwiązanie kombinowane - część na NFZ, część na prywatnych ubezpieczycieli i czek zdrowotny na nietypowe przypadki..
Pozdrawiam.
|
|
| |  | | sukulent (2309 punktów) | Bankom też nie wierzę - był taki brytyjski, któremu do bankructwa wystarczył jeden makler, czy doradca inwestycyjny... Może pamiętasz tę aferę. > Ciężko powiedzieć, co jest lepsze. Może jakieś rozwiązanie kombinowane - część na NFZ, część na prywatnych ubezpieczycieli i czek zdrowotny na nietypowe przypadki..W zasadzie wypowiedziałeś się za systemem obowiązującym we Francji - ubezpieczyciel państwowy ubezpiecza tam minimum, jest dużo ubezpieczycieli prywatnych i ubezpieczenia można sumować, co pozwala płacić za jedno z jednego, za kolejne z drugiego i tak dalej. Ostrożnie patrząc także się do tego systemu przychylam - przynajmniej teoria jest mi najbliższa. Może by się u nas sprawdziło. Pozdrawiam
"Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka"
|
|
| Przemek K. | System zdrowotny w USA jest on kompletnie różny od polskiego, co w wielu przypadkach pokazuje jak można uniknąć naszych bolączek. Jednak jako system ma swoje problemy, na które z kolei my w Polsce, jesteśmy mało wrażliwi, gdyż nie musimy z nim żyć na codzień. Myślę, że to dość normalne zachowanie.
|
|
| Marcin Klapczyński (3149 punktów) | Zdumionym tłumaczą, że ubezpieczenie, na > które ich stać, nienadzwyczajne, ogranicza maksymalnie> dostęp do specjalistów, co zaskutkowało nie wyleczonym> "uchem pływaka", astma pięciolatka jakoś nieustawiona, a> specjalista dermatolog, do którego jedno z nich się> wyczekało zdiagnozował 2 z kilkunastu podejrzanych znamion> barwnikowych i poprosił o ponowne przyjśćie, bo wyczerpał> limit czasu na wizytę...> Myślę sobie, że przed tą implantacją dobrze byłoby> pomyśleć.> To jest jedna z opcji - tzw. plan HMO, który wybierają ludzie młodzi i zdrowi. Ja sam taki plan posiadam obecnie i faktycznie jest trochę łażenia i proszenia. Nie można iść samodzielnie do specjalisty, należy najpierw spotkać się z lekarzem pierwszego kontaktu, który zwykle jest nieosiągalny, więc wizyta z reguły odbywa się z osobą robiącą rezydenturę. Zasada jest taka - należy mówić, że jest się umierającym, inaczej można sobie pomarzyć o skierowaniu gdziekolwiek. Można ciut postraszyć, a to że się umrze, a to że może prawnik zadzwoni, etc, to już się wypisuje skierowanie samo  Gdy się ma dzieci, lub powiedzmy jest się po 40-ste (no bo podobno, gdy po 40-stce rano nic nie boli, to się umarło), należy wybrać droższy plan, tzw. PPO - wtedy można chodzić gdzie się chce, do kogo się chce, bez żadnych ograniczeń i pytań. Boli noga czy plecy - do ortopedy, spuchło gardło - do laryngologa etc. Fakt, że tutaj za długo w szpitalu się nie poleży - dzień kosztuje mniej więcej 1500-2000$, dlatego też np. po wycięciu moich migdałów zostałem półprzytomny odesłany do domu tego samego dnia. Z mojej, bezpośredniej, perspektywy może nie jest to system idealny, ale przynajmniej karetka, czy paramedycy są minutę po telefonie, sprzęt jest wysokiej klasy, a lekarze szczęśliwi ze swoich potężnych wypłat. Nie opłaca się wogóle brać łapówek, więc nie ma bezczelnych cwaniaczków co biorą "stówę za jedną nogę od łóżka". Póki i w Polsce służba zdrowia nie zostanie zupełnie sprywatyzowana, póty nie zakończy się jej uwiąd.
Si Hoc Legere Scis Nimium Eruditionis Habes
|
|
 | | sukulent (2309 punktów) | Witam, czuję się zaszczycona  > >To jest jedna z opcji - tzw. plan HMO, który wybierają ludzie młodzi i zdrowi.Oni nie wybrali, tylko musieli wybrać, bo płacą kredyt, opiekunkę do dwojga dzieci, i ich diety eliminacyjne. Przy chorych dzieciach chętnie wybraliby PPO, ale ich nie stać. > Ja sam taki plan posiadam obecnie i faktycznie jest trochę łażenia i proszenia. Nie można iść samodzielnie do specjalisty, należy najpierw spotkać się z lekarzem pierwszego kontaktu, który zwykle jest nieosiągalny, więc wizyta z reguły odbywa się z osobą robiącą rezydenturę. Zasada jest taka - należy mówić, że jest się umierającym, inaczej można sobie pomarzyć o skierowaniu gdziekolwiek. Można ciut postraszyć, a to że się umrze, a to że może prawnik zadzwoni, etc, to już się wypisuje skierowanie samo  Właśnie opisałeś sytuację w naszej służbie zdrowia... A nie chodzi nam (mam nadzieję) o to, aby znaleźć się w tej samej bajce, którą praktykujemy od reformy 1999 roku. > Póki i w Polsce służba zdrowia nie zostanie zupełnie sprywatyzowana, póty nie zakończy się jej uwiąd.Nie chciałabym dożyć całkowitej prywatyzacji służby zdrowia w Polsce  . Badania SEER, jakimi się wszyscy posługują, gdy odnoszą się do jakiejkolwiek epidemiologii mają jedno ograniczenie, o którym mówią sami amerykanie - obejmują pacjentów, którzy do lekarza dotarli i byli zdiagnozowani ; jaki to jest procent całości - nie potrafią powiedzieć. Wiadmo także, że lekarze rodzinni, a także specjaliści niejednokrotnie opóźniają diagnozę, bo zapisują pacjenta na kolejne wizyty - ci pierwsi z nadzieją, że mu przejdzie, ci drudzy, aby zainkasować należność za kolejną wizytę - vide pani dermatolog. Wypisz wymaluj jak u nas. Są dziedziny niedochodowe, niewdzięczne, które dla prywatnego właściciela jednostki świadczącej usługi zdrowotnej są tylko kulą u nogi. W warunkach całkowitej prywatyzacji czeka je klęska - a z nimi pacjentów. Nie wiadomo jak długo będziemy zdrowi, bogaci i szczęśliwi, "nikt się nie spodziewa świętej inkwizycji", "piorun Tasza spada z wysoka" - słowem - nigdy nie wiemy, kiedy znajdziemy się w gronie wykluczonych - my, a z nami nasze dzieci. Tak sobie niewesoło dumam, że pewnie dożyję tej prywatyzacji, bo młoda jeszcze jestem... Pozdrawiam
"Im bardziej zaglądał do środka, tym bardziej Prosiaczka tam nie było" ("Chatka Puchatka")
|
|
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|