Racjonalista - Strona głównaDo treści
Kościół uczy seksu

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
27-03-2013 10:41Mateusz Wert (153 punktów)Kościół uczy seksu
Ocena 4 na 4
Dość obłudy

KK seks, miłość wolną, piękną, pełną doznań duchowych i zmysłowych sprowadził do ohydnego podziemia ludzkiej świadomości i trzyma tam świadomość swoich wyznawców do dzisiaj. To kościół katolicki do perfekcji doprowadził sztukę fałszerstw, kłamstw, przeinaczeń.

To on przez wieki całe tworzył dogmaty, prawa jakieś wynaturzone wmawiając maluczkim boskie w tym sprawstwo. To kościół z boga uczynił pamiętliwego, złośliwego kata karzącego na lewo i prawo za wszystko i wszędzie i strącającego do wymyślonego przez kościół piekła bez opamiętania wszystkich, którzy mu pod rękę wpadną. To kościół wymyślił celibat. Jeden z najbardziej chorych i wynaturzonych pomysłów, jaki sobie można tylko wyobrazić. Posunął się nawet do super bzdury wymyślając niepokalane poczęcie i pozbawiając matkę Chrystusa - czołowej przecież postaci kościoła - wszystkich pięknych cech erotycznej kobiecości, macierzyństwa, miłości nie tylko zmysłowo - cielesnej, ale i duchowej.

W szkołach księża, zakonnice mówią, masturbacja to grzech, seks jest grzechem.
Na szczęście nie wszyscy w te głupoty wierzą. Są jednak osoby, które myślą że to prawda. Stąd rodzą się później lęki, kompleksy, braki umiejętności flirtowania, a potem seksualne frustracje.

Kiedyś na religii kazałem iść katechecie na dziwki, bo gadał głupoty - pytał kolegę czy "kochasz swoją żonę?". Ten odparł "nie znam jej, więc jak mogę kochać".
Katecheta na to, "masz z góry przypisaną kobietę, kiedy będziecie ze sobą to będziesz ją kochał, to jak możesz nie kochać jej teraz, skoro potem będziesz kochał".

Jednak sam katecheta miał dziewczynę (nie żonę) bez pewności, że ona będzie jego żoną. Czyli zdradzał własną żonę, którą kochał.

Inny katecheta mówił "nie jestem przystojny, ale dzięki Jezusowi mam żonę i dzieci".
Jak można wmawiać takie głupoty? Najlepiej to nic nie robić, modlić się cały dzień, a żona sama wpadnie. Zamiast mówić, że trzeba pracować nad sobą, ci wmawiają że
modlitwa załatwi wszystko. Gdyby to jeszcze była prawda, lecz jak wiemy religia to
bajki.

Nasz kraj nie dość, że to toleruje, to jeszcze wydaje mln złotych na głupoty i krzywienie ludzi. Gdyby odciąć kler od kasy bylibyśmy bogatszym krajem.
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Ratatoskr (4439 punktów)
>Kiedyś na religii kazałem iść katechecie na dziwki, bo gadał głupoty

E... sie nie znasz zupełnie Przecież, jak powiedział JP2:

Cytat:
Brak doświadczenia własnego, osobistego, nie przeszkadza przy tym o tyle, że [księża] posiadają bardzo bogate doświadczenie płynące z pracy duszpasterskiej.


a księdz profesor Tadeusz Ślipko dodaje:

Cytat:
Wystarczy doświadczenie popędu seksualnego, który przez cały ciąg życia należy do wyposażenia biopsychicznego każdego normalnie rozwiniętego osobnika i umożliwia mu uzyskanie wiedzy, na czym polega życie seksualne.


Więcej w tekście, który kiedyś namodziłam po przejrzeniu jakiegoś poradnika o "zapraszaniu Boga do łózka" pióra "ojca" Ksawerego Knotza:
seksualnos(*)ozka_czyli_prawdziwa_perwersja
27-03-2013 13:38 
 Ocena 2 na 2
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>a księdz profesor Tadeusz Ślipko dodaje:
>Cytat:
Wystarczy doświadczenie popędu seksualnego, który przez cały ciąg życia należy do wyposażenia biopsychicznego każdego normalnie rozwiniętego osobnika i umożliwia mu uzyskanie wiedzy, na czym polega życie seksualne.


Czy tak zdobyta wiedza nie ogranicza się w najlepszym przypadku tylko do rękodzieła?
pawel_wr (4297 punktów)
>>
>>ożliwia mu uzyskanie wiedzy, na czym polega życie seksualne.[/cytat]
>Czy tak zdobyta wiedza nie ogranicza się w najlepszym przypadku tylko do rękodzieła?

W przypadku samorodnych teoretyków-artystów ... TAK !
Luxuria (526 punktów)
>Więcej w tekście, który kiedyś namodziłam po przejrzeniu jakiegoś poradnika o "zapraszaniu Boga do łózka" pióra "ojca" Ksawerego Knotza:
>seksualnos(*)ozka_czyli_prawdziwa_perwersja
>
Ahaha, dobry artykuł i świetne porównania. Przydałyby się cytaty z książki.
Kiedyś wpadła mi w ręce, ale nie miałam czasu przeczytać jej całej, i nie natrafiłam na nic "fajnego". Z jakiejś recenzji pamiętam parę zasad dot seksu oralnego, ale nie jestem pewna, czy Knotz tak faktycznie napisał.
meercat (934 punktów)
(zablokowany)

>KK seks (...) sprowadził do ohydnego podziemia ludzkiej świadomości i trzyma tam świadomość swoich wyznawców do dzisiaj.

Doskonale powiedziane. Trudno ocenić bezmiar frustracji i nieszczęść wynikających z represjonowania, tłumienia, inkryminowania sfery seksu. Począwszy od niesławnego "Bo ci go utnę jak będziesz się nim bawił!", co owocowało zarówno nerwicą, jak też seryjną zbrodnią, po niezdolność do nawiązania pełni seksualnej relacji z drugim człowiekiem.
Selanos (12869 punktów)
Kościół uczy seksu, co będzie następne? Żółwie będą uczyć biegów krótkodystansowych? A może pingwiny będą uczyć jak się lata?
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
>Kościół uczy seksu, co będzie następne? Żółwie będą uczyć biegów krótkodystansowych? A może pingwiny będą uczyć jak się lata?

Chyba możemy się zgodzić co do tego, że nie trzeba czegoś umieć, żeby tego uczyć.

Przykładem tego mogą być podręczniki, które same wiedzy nie posiadają. Jednakże są napisane przez ludzi, którzy taką wiedzę posiedli.

Tak jak można kogoś nauczyć pływać samemu nie umiejąc pływać, trzeba jednak wiedzieć jak pływać i jak taką widzę przekazać.

Problem nie polega na tym, że ktoś uczy czegoś, czego sam nie robi i nie zrobił. Problem polega na źródle tej wiedzy.

Kościoła wiedza na temat seksualizmu człowieka pochodzi ze świętych książek i innych prac, których wiedza jest efektem dogmatów, a nie rzetelnego badania naukowego, empirycznego doświadczenia.

Możesz badać zachowania pingwinów, samemu nie będąc pingwinem, ale poprawne wyniki tych badań będą zależeć od użycia właściwej metody badawczej i poprawnego wnioskowania, których to elementów teologia i chrześcijańska psychologia są pozbawione.

"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
Luxuria (526 punktów)
Uuu, mój ulubiony temat.

Kwestie związane z seksem, miłością i ogólnie relacjami między kobietą i mężczyzną były głównym powodem kruszenia się mojej wiary gdzieś w czasach licealno-uniwersyteckich i uważam, że to obszar okropnie zniszczony działalnością kościoła.

Te szkody to moim zdaniem przede wszystkim postrzeganie siebie, seksu i miłości przez kobiety. Kiedy na religii i w domu uczono mnie o czystości wydawało się to takie... szlachetne i uduchowione. Dzisiaj biorą mnie mdłości na myśl o tym, jak wpajano mi poczucie winy za wszystko - od grzesznych myśli, przez mizianie się z chłopakiem, do oczywiście samych przedmałżeńskich aktów seksualnych (niewypowiedziane zuooo) - tylko po to, żeby w czasie spowiedzi zaoferować mi przebaczenie i lekarstwo na problemy (poczucie winy), które sam kościół stworzył (!!!), wmawiając mi jednocześnie, że Jezus mnie w ten sposób chroni przed konsekwencjami moich czynów (autentyk). Ktoś może pomyśleć, że przesadzam, ale dorastając widziałam dokoła sporo dziewczyn wręcz sparaliżowanych tym poczuciem winy. Dziewczyn, które pożądają swoich partnerów, ale boją się łatki szmaty. Oczywiście nasza kultura bardzo w tym pomogła, ale nasza kultura wyrosła na chrześcijaństwie, więc...

Antykoncepcja: do dzisiaj nie uzyskałam od wierzącego faktycznego wyjaśnienia dlaczego antykoncepcja to zło. Serio. Przecież Jezus nie mógł nic o tym mówić. Mój katecheta twierdził, że zabezpieczanie się przed dzieckiem oznacza, że nie kochasz partnera (bo nie jesteś skłonny wziąć odpowiedzialności za konsekwencje). Szkoda że nie wyjaśnił dlaczego w takim razie można kombinować z dniami płodnymi, żeby nie mieć dziecka, skoro to też unikanie ciąży. Albo dlaczego w małżeństwach z dziesięciorgiem dzieci to nadal grzech. Ktoś inny na jakimś katolickim forum tłumaczył, że dostępność antykoncepcji zwiększa promiskuityzm, więc taki zakaz chroni dzieciaki przed chorobami wenerycznymi. Rozumiecie, zakaz używania antykoncepcji chroni przed chorobami.
Ta sama osoba twierdziła, że przecież gdyby Jezus nie mówił mu, że musi być wierny żonie, to nie miałby powodu być wierny. WTF?

Dalej: rozwiedzeni i związana z nimi szopka. Kościół mówi wprost - rozwodu nie ma. Jeżeli żyjesz (i uprawiasz seks) z nowym partnerem, popełniasz cudzołóstwo. A co za tym idzie, nie możesz ani dostać rozgrzeszenia, ani komunii... generalnie czeka cię zagłada, no bo jak tu być zbawionym jak się żyje w grzechu. Ale uwaga! Kościół tego ostatniego już nie mówi za często. KK zorientował się, że chyba rzucanie gromów na ludzi tylko dlatego, że ułożyli sobie życie jest nie teges. Więc co robią? Ano organizują duszpasterstwa dla związków niesakramentalnych, żeby ci rozwiedzeni też mogli sobie popatrzeć na Jezuska i żeby generalnie było im lepiej, bo przecież oni odsunięci od komunii cierpią. Co to zmienia? Nie wiem. Kościół z pewnością nie może im mówić, że dzięki temu zostaną zbawieni. Ale najwyraźniej kościołowi udaje się w ten sposób zjeść ciastko i mieć ciastko. Dlaczego ludzie dają się tak kiwać? Też nie wiem. Ale to nie w porządku.

>Na szczęście nie wszyscy w te głupoty wierzą.
Na szczęście nie wszyscy, ale jak ktoś już wierzy w boga to jest duża szansa, że łyknie sporo z tych rzeczy.
Mateusz Wert (153 punktów)
Droga Koleżanko. Wg Kościoła seks w zabezpieczeniu to grzech bo marnuje się ludzkie życie - z plemnika może być przecież człowiek. Parafrazując ich sposób patrzenia na świat zabijamy kurczaki, kiedy jemy jajka (bo w końcu mogły być z nich pisklęta).

Jednak sam KK nie widzi nic złego gdy ksiądz marnuje plemniki gwałcąc dzieci.
Ba, mówią że dzieci są wybrane.

Seks jest czymś ludzkim i normalnym, blokowanie go pod pretekstem grzechu to głupota.
To tak jakby komuś zakazać sikać.

Grzeszy się myślą, mową i uczynkiem. Myśląc o nagiej kobiecie facet dopuszcza się
grzechu. Pamiętam słowa uczącej mnie w gimnazjum zakonnicy "kiedy chłopak wyobraża sobie rozebraną dziewczynę, myśli o jej piersiach, pochwie to popełnia grzech, bo może ona sobie tego nie życzyć".

Czy ksiądz powinien mówić o seksie?

Nie można księdzu odmówić braku wiedzy na temat seksu. Nie oszukujmy się, księża to robią. Poza tym liczy się to czego uczą i co mówią, a księża, zakonnice i katecheci
gadają głupoty. Seks to zło, dziewczyna po małżeństwie MUSI spełniać WSZYSTKIE seksualne potrzeby męża.

Gdzie tu szacunek do kobiety? Jeśli kobieta tego chce to czemu nie, ale nie jest to jej obowiązkiem.

Ciągle gadają o szatanie, który kusi człowieka do seksu.

Ale skąd o tym wiedzą? Powiedział im to szatan?

Ja od szkoły średniej przestałem chodzić na religię (od 1 klasy).
Więcej głupot słuchać nie chciałem i to nie tylko na temat seksu.
Luxuria (526 punktów)
>Droga Koleżanko. Wg Kościoła seks w zabezpieczeniu to grzech bo marnuje się ludzkie życie - z plemnika może być przecież człowiek. Parafrazując ich sposób patrzenia na świat zabijamy kurczaki, kiedy jemy jajka (bo w końcu mogły być z nich pisklęta).

Czy to "oficjalny" argument kościoła (bo jednak u mnie na katechezie tego nie mówili, a może mówili tylko przegapiłam, w każdym razie pamiętam inne wytłumaczenie). Jeżeli tak, to jest ta samo bezsensowny jak te, które cytowałam bo brak współżycia nie jest grzechem, a przecież jak nie współżyjemy to się tak samo marnuje.
28-03-2013 13:56 
 Ocena 1 na 1
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
>Czy to "oficjalny" argument kościoła (bo jednak u mnie na katechezie tego nie mówili, a może mówili tylko przegapiłam, w każdym razie pamiętam inne wytłumaczenie). Jeżeli tak, to jest ta samo bezsensowny jak te, które cytowałam bo brak współżycia nie jest grzechem, a przecież jak nie współżyjemy to się tak samo marnuje.

Moi rodzice raz wstrząśnięci opowiadali o księdzu, który przyjechał z jakiegoś kraju na wschodzie (nie pamiętam teraz, ale było to najwyżej parę miesięcy temu), który śmiał powiedzieć, że to grzech, iż zdrowe małżeństwa mają tylko jedno, najwyżej dwoje dzieci!

Otóż jak się traktuje poważnie naukę kościoła to się dochodzi do takich wniosków, że niemienie dzieci jest grzechem.

Z tym że przecież wypominać tego z ambony nie będą cały czas i przy spowiedzi, bo moi rodzice by przestali chodzić do kościoła i rzucać na tacę. Lepiej ponarzekać na gejów, oni i tak nie chodzą.

Zabawne w tej całej doktrynie jest to, że niby seks bez zabezpieczeń jako naturalne planowanie rodziny jest w porządku. Oczywiście logiczne to nie jest, ale inaczej to by nie była religia.


"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
Luxuria (526 punktów)
>Otóż jak się traktuje poważnie naukę kościoła to się dochodzi do takich wniosków, że niemienie dzieci jest grzechem.

Aha, zaczynam rozumieć. Według kościoła cnotliwy tryb życia to: jak najwcześniej się pobrać, a następnie każdą komórkę jajową zapłodnić. Nawet jak masz w drodze osiemnaste dziecko i wszystkie głodują.
Nadal jednak nie wiem dlaczego można kombinować z dniami płodnymi aby nie było dziecka i to nie grzech.
No i oczywiście co z tymi wszystkimi plemnikami, które nie dobiegają do jajka? Przecież one UMIERAJĄ! Im częściej robisz dzieci tym więcej umiera. Może najlepiej byłoby je trzymać w mosznie do końca życia?

>Z tym że przecież wypominać tego z ambony nie będą cały czas i przy spowiedzi, bo moi rodzice by przestali chodzić do kościoła i rzucać na tacę. Lepiej ponarzekać na gejów, oni i tak nie chodzą.

Strategia kościoła w pigułce: gromić ludzi na tyle, żeby skruszeni przychodzili do spowiedzi ale nie tak bardzo, żeby odeszli.
Mateusz Wert (153 punktów)
Dla kościoła wielka liczba dzieci jest przyszłością. Im więcej dzieci tym więcej kasy dla nich, komunia, ślub itd A dzieci bd miały swoje dzieci no i kasa leci.
Mateusz Kożuch (2120 punktów)
>Aha, zaczynam rozumieć. Według kościoła cnotliwy tryb życia to: jak najwcześniej się pobrać, a następnie każdą komórkę jajową zapłodnić. Nawet jak masz w drodze osiemnaste dziecko i wszystkie głodują.

To pasuje idealnie: www.youtube.com/watch?v=fUspLVStPbk


Headbangers www.youtube.com/watch?v=W0ISLSGF7sQ
28-03-2013 15:40 
 Ocena 1 na 1
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
Wg Kościoła seks w zabezpieczeniu to grzech bo marnuje się ludzkie życie - z plemnika może być przecież człowiek.
Z kościelnego punktu widzenia jak najbardziej logiczne. Im więcej dzieci tym więcej chrztów, komunii czy bierzmowań, a co za tym idzie więcej pieniędzy dla szamanów.
>Seks jest czymś ludzkim i normalnym, blokowanie go pod pretekstem grzechu to głupota.
>To tak jakby komuś zakazać sikać.
Z punktu widzenia kleru to dobry sposób na utrzymanie ludzi w poddaństwie. Poczucie winy oraz związana z tym konieczność spowiedzi jest jednym z fundamentów kościoła. Wpędzając ludzi w owo poczucie winy - następnie zaś łaskawie wybaczając "grzechy" - kler sprawuje kontrolę nad swoimi owieczkami.
>Grzeszy się myślą, mową i uczynkiem. Myśląc o nagiej kobiecie facet dopuszcza się
>grzechu. Pamiętam słowa uczącej mnie w gimnazjum zakonnicy "kiedy chłopak wyobraża sobie rozebraną dziewczynę, myśli o jej piersiach, pochwie to popełnia grzech, bo może ona sobie tego nie życzyć"
Grzech uważam za pojęcie teistyczne, które nie ma miejsca w rozmowie zdrowo myślących osób. Nie dajmy sobie narzucać kościelnej optyki. Zakonnica zaś podała absurdalny przykład, dziewczyna najpewniej nigdy się nie dowie jakie kto ma erotyczne myśli na jej temat. Nie musi jej też to przeszkadzać.
>Czy ksiądz powinien mówić o seksie?
Niech sobie mówi. Albo się ośmieszy, albo udowodni swoją obłudę.
>Nie można księdzu odmówić braku wiedzy na temat seksu. Nie oszukujmy się, księża to robią. Poza tym liczy się to czego uczą i co mówią, a księża, zakonnice i katecheci
>gadają głupoty. Seks to zło, dziewczyna po małżeństwie MUSI spełniać WSZYSTKIE seksualne potrzeby męża.
>Gdzie tu szacunek do kobiety? Jeśli kobieta tego chce to czemu nie, ale nie jest to jej obowiązkiem.
Wypowiedzi kleru na temat seksu to kwintesencja absurdu, lecz z ich punktu widzenia niemalże konieczność, o czym już pisałem wyżej. Kościół zaś nie słynie z poszanowania praw kobiet, uważając je za istoty niższego rzędu. Podejrzewam, że frustracja seksualna też odgrywa pewną rolę w wypowiedziach duchownych na temat kobiet.
>Ciągle gadają o szatanie, który kusi człowieka do seksu.
>Ale skąd o tym wiedzą? Powiedział im to szatan?
Tylko projekcja chorego umysłu. Czemuż zresztą normalni ludzie mieliby się przejmować takimi bredniami.
28-03-2013 13:52 
 Ocena 2 na 2
Arystyp z Cyreny (6368 punktów)
Najlepiej jest z kobietami.

Nie ma w Biblii zdania, które potępiałoby stosunku między kobietami. Praktycznie do XIX w. sodomia referowała tylko do stosunku gejowskiego i ze zwierzętami. Wszelkie akty prawne do tego okresu jak chociażby kodeks napoleona odnosiły się tylko i wyłącznie do aktu między mężczyznami (i zwierzętami).

Jedyna Biblijna przypowieść z nowego testamentu odnośnie masturbacji dotyczy Onana, który trwonił nasienie (no, ale on miał żonę, to trochę inaczej niż w przypadku trzynastolatków i kawalerów). Nie ma zasadniczo nic o masturbacji kobiet.

Pewnie dlatego, że temat seksualności kobiet tak długo nie istniał. Kościół do dzisiaj zdaje się nie dostrzegać kobiecych potrzeb w tej materii. I temat ten wydaje się dotyczyć tylko mężczyzn. Współczesne nauczanie kościoła zdaje się to podtrzymywać, podejrzewam, że nie jeden ksiądz czy katolicka żona by się zgodzili, że kobiecy orgazm to mit.

Jeśli jest więc coś co mam do zarzucenia mojemu wychowaniu w chrześcijańskiej rodzinie, chodzeniu na religię i polskiej obyczajowości to właśnie to przekonanie, które zostało zrewidowane w dorosłości, że to faceci są tymi napalonymi, a kobiety tak właściwie cały czas trzeba do tego namawiać...

Chrześcijaństwo jest strasznie wybrakowane pod tym względem i wmawia, że wszystkie kobiety mają z natury potrzeby seksualne zbliżone do matki Teresy albo Maryi.

Już baśnie z tysiąca i jednej nocy są dużo lepszym źródłem edukacji seksualnej z przedstawianiem kobiet jako seksualnie nienasyconych z niezaspokojonymi żądzami.

Przerażające jest, że taką "wiedzę" się przekazuje w szkołach.

"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
28-03-2013 14:09 
 Ocena 1 na 1
Luxuria (526 punktów)
>>Pewnie dlatego, że temat seksualności kobiet tak długo nie istniał. Kościół do dzisiaj zdaje się nie dostrzegać kobiecych potrzeb w tej materii. I temat ten wydaje się dotyczyć tylko mężczyzn. Współczesne nauczanie kościoła zdaje się to podtrzymywać, podejrzewam, że nie jeden ksiądz czy katolicka żona by się zgodzili, że kobiecy orgazm to mit.

Coś w tym jest. W dużej mierze dlatego książka o. Knotza była takim szałem gdy wyszła. To było tak zaj**cie rewolucyjne, że ktoś związany z kościołem przyznaje, że kobieta również ma prawo mieć orgazm i że mąż powinien jej to umożliwić. Woooow!

>które zostało zrewidowane w dorosłości, że to faceci są tymi napalonymi, a kobiety tak właściwie cały czas trzeba do tego namawiać...
>Chrześcijaństwo jest strasznie wybrakowane pod tym względem i wmawia, że wszystkie kobiety mają z natury potrzeby seksualne zbliżone do matki Teresy albo Maryi.

Tak jest. Tzn może nie tyle mają z natury lecz POWINNY mieć potrzeby zbliżone do tych Maryi (to znaczy kobietom się tak wmawia, a faceci zbierają tego konsekwencje). Tak więc jeśli jakąś kobietę trzeba cały czas namawiać, to nierzadko właśnie dlatego.
Mateusz Wert (153 punktów)
Jak mawia Piotrek Żyła "flaszka się należy".

Kościół wmawia wszystkim, że seks to zło. Cierpią na tym kobiety, które mimo że chcą
to mówią nie jak i faceci, którzy przez bajki nie mają seksu.

Na szczęście współczesna młodzież ma inne podejście.

Prawdą jest, że kobiety lubią seks jak faceci, bo seks jest dla obu płci czymś przyjemnym.

Lepiej pokazać nastolatkom dziewczyny jako nimfomanki niż cnotki.

Przekonania "seks to zło", lub "dziewczyny są trudne" w niczym nie pomagają, a jedynie utrudniają coś, co jest normalne.
o.maksencjusz.Jezuita (-21 punktów)
(zablokowany)
>szkołach księża, zakonnice mówią, masturbacja to grzech, seks jest grzechem

Zaiste drogi interlokutorze dlaczego mówisz nieprawdę?
Seks w swej istocie nie jest grzechem,chodzi mi tutaj o seks małżeński,natomiast pozamałżeński owszem.
Zaś jeśli chodzi chodzi o masturbację bardziej tutaj znaną jako onanizm (ipsacja) to jest on zaiste grzzeszny.
Oryginalny hebrajski tekst biblijny, a za nim Wulgata podają, że biblijny Onan: (...) tracił z siebie nasienie na ziemię, aby nie wzbudził potomstwa bratu swemu".
Za co został zgładzony przez Pana Boga.
Stąd wiemy że tego typu zachowanie jest grzechem.
Mateusz Wert (153 punktów)
Skończ gadać Jezuito nawiedzony głupoty. Dlaczego seks poza małżeński to grzech? To normalna potrzeba ludzka. Nie widzę w tym żadnego grzechu. Biblia to bajki, więc nie będą nam bajki mówiły co wolno.
28-03-2013 14:00 
 Ocena 4 na 4
Ratatoskr (4439 punktów)
>Skończ gadać Jezuito nawiedzony głupoty. Dlaczego seks poza małżeński to grzech?

Jeśli w ogóle chcesz posługiwać się takim sztucznym pojęciem jak grzech. Pojęciem pochodzącym z obcego (judeochrześcijańskiego) systemu aksjologicznego. To wypada przyjąć go z całym "dobrodziejstwem inwentarza". Zatem, jeśli KK uważa seks pozamałżeński za grzech, to jest on grzechem p

Ty natomiast, wartościując świat wedle innego systemu wartości (i w ogólności innego systemu pojęciowego), nie powinieneś na własne potrzeby dzielić spraw na grzeszne i nierzeszne, tylko na dobre i złe.

No chyba, że chcesz przedstawić akurat cudzy sposób myślenia, wtedy możesz posługiwać się takimi pojęciami jak: grzech, koszerność, karma, smerfastyczność itp
28-03-2013 13:28 
 Ocena 5 na 5
Luxuria (526 punktów)
>Seks w swej istocie nie jest grzechem,chodzi mi tutaj o seks małżeński,natomiast pozamałżeński owszem.

Trzeba jednak zaznaczyć, że seks małżeński w gumce czy oralny i analny seks małżeński również są grzechem. Generalnie mało seksów nie jest grzechem.

>Oryginalny hebrajski tekst biblijny, a za nim Wulgata podają, że biblijny Onan: (...) >tracił z siebie nasienie na ziemię, aby nie wzbudził potomstwa bratu swemu".
>Za co został zgładzony przez Pana Boga.
>Stąd wiemy że tego typu zachowanie jest grzechem.

Jeżeli już trafiła się osoba o nicku "Jezuita" i chce się udzielić w tej dyskusji, to absolutnie muszę zapytać - dlaczego onanizm jest grzechem, a brak frędzli przy stroju nie jest grzechem? Przecież w Biblii jest wyraźnie nakazane, aby je nosić ("Zrobisz sobie frędzle na czterech rogach płaszcza, którym się okrywasz." (Ks. Powt. Prawa 22:12, Biblia Tysiąclecia)) Nikt mi jeszcze nie odpowiedział na to pytanie.
Mateusz Wert (153 punktów)
Bo księża sami nie wierzą w te bajki lub wybierają sobie to co im się podoba.
To co nie to olewają vide

pervertor.(*)ekawostki-czesc-druga-tzw.html
28-04-2013 07:53 
 Ocena 1 na 1
placek2929 (92 punktów)
(zablokowany)
>Bo księża sami nie wierzą w te bajki lub wybierają sobie to co im się podoba.
>To co nie to olewają vide
>pervertor.(*)ekawostki-czesc-druga-tzw.html

Uważam że kobiety powinny być księżmi. Po pierwsze równouprawnienie. Po drugie o ile lepiej spowiadało by się (dotyczy to tych 40 % Polaków co do kościoła zaglądają)jakiejś atrakcyjnej w sutannie z grzesznego życia. Z mniejszym obrzydzeniem słuchało by się opowieści o niemoralnym zachowaniu pani ksiądz, molestowaniu młodych wikariuszy

Argumentów jeszcze by się uzbierało ale śniadanie czeka

Praktykujący Ateista
Kiełczewski (439 punktów)
.
>Za co został zgładzony przez Pana Boga.
>Stąd wiemy że tego typu zachowanie jest grzechem.

I nie jestem zdziwiony,po cóż dzieci brata(wg. prawa)miały by dziedziczyć po nim,miał przecież swoje,a włości brata będą jego.Szanowny o.Maksencjuszu Jezuito(mogłeś bardziej skomplikować swoje nazwanie)proponuję przejść na frondę tam Cię bardziej potrzebują,a najbardziej te od SEKsu.

Wróć do listy wątków działu Religie
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365