 |
wierzący - niepraktykujący Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Kościół i antyklerykalizm
| Napisano | Autor | Tytuł | | 29-03-2013 10:07 | pneumatic (32 punktów) | wierzący - niepraktykujący
2 na 2 | Polacy to naród uchodzący za jeden z najbardziej katolickich w Europie. Biorąc pod uwagę względną wartość populacji ochrzczonej to jest to prawda. Ale czy polanie główki dziecka święconą wodą i wypowiedzeniu przy tym zaklęcia czyni z tego człowieka rzeczywiście katolika? Rzeczywistość materializuje się w życiu dorosłym kiedy to każdy może podejmować już decyzje samodzielnie (o ile jest do tego zdolny). I nagle statystyki pokazują coś innego a mianowicie że ponad połowa społeczeństwa nie chodzi do kościoła. I tutaj pojawia się pewien slogan, a mianowicie że są to wierzący-niepraktykujący. Zastanawiające jednak jest to dlaczego wyrażenie "niepraktykujący" odnosi się tylko do tego osobnika, który nie chodzi regularnie lub wcale do kościoła. Dlaczego zostało do tego wybrane tylko jedno z przykazań? Innymi słowy, o człowieku który regularnie uczęszcza na msze święte ale kradnie i cudzołoży nikt nie powie że jest niepraktykujący chociaż zgodnie z logiką powinno nazywać się go tak samo. Chciałbym uświadomić to wszystkim wierzącym że jeśli łamiecie chociażby jedno z przykazań to wg ogólnie przyjętej terminologii jesteście również niepraktykującymi katolikami. Dla Kościoła z wiadomych powodów bardziej wartościowym wiernym jest ten co kradnie, cudzołoży ale chodzi regularnie na msze święte. Dla społeczeństwa wartościowanie to ma się w sposób odwrotnie proporcjonalnie ponieważ nikt nie chce być okradany, gwałcony, poniżany itd przez bardzo "praktykującego" a dla organizacji religijnej najważniejsze jest aby przyszedł dać na tacę i aby nie zabił innego wiernego, który dawał na tacę. Zbliżają się święta. Polacy tłumnie wyruszą do kościołów wrzucać na tacę, pokazać się sąsiadom i rodzinie z tej "lepszej" strony. Idąc do kościoła kilka razy w roku (najczęściej z okazji świąt) udzielają sobie samorozgrzeszenia i dalej mogą żyć jako niepraktykujący tylko z powodu nie chodzenia regularnie na msze. Sąsiedzi i rodzina robią podobnie więc świat obłudy staje się najbardziej aktywny w każde święta. Zaprawdę powiadam Wam, miejcie trochę samokrytyki i nie oszukujcie samych siebie. Bo innych i tak nie oszukacie. Pozdrawiam Niepraktykujący (poza czwartym i piątym przykazaniem) - czyli tak jak prawdopodobnie 90% społeczeństwa
| Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
2 na 2 | astrotaurus (12445 punktów) | >Chciałbym uświadomić to wszystkim wierzącym że jeśli łamiecie chociażby jedno z przykazań to wg ogólnie przyjętej terminologii jesteście również niepraktykującymi katolikami. Chciałbym uświadomić to pneumaticowi, że wiara jest sprawą indywidualną i człowiek wierzący nie jest w stanie jej się oprzeć, nie jest w stanie nie praktykować stosownie do swojej wiary. Inaczej rzecz się ma kiedy idzie o nakazy systemu religijnego podawane do wierzenia otumanionym ludkom - tu ludzie mogą nie praktykować wszystkich nakazów, bo po prostu nie wierzą w nie. Zbitka w jednym pojęciu wiary w cokolwiek i praktyki konkretnych zabobonów to sztuczka statystyczna, psychologiczna, ale nie rozumny opis rzeczywistości.
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
 | | pneumatic (32 punktów) | Powtórzyłem tylko powszechnie używane określenie, którego nawet używają duchowni. Mój wpis ma na celu zaprzeczenie tej mylnej teorii
|
|
|  | 2 na 2 | astrotaurus (12445 punktów) | >Powtórzyłem tylko powszechnie używane określenie, którego nawet używają duchowni. Mój wpis ma na celu zaprzeczenie tej mylnej teorii Ja odniosłem się do Twojego twierdzenia: "chciałbym uświadomić" za diabła nie wyglądało mi na cytat powszechnie używanego określenia.
Nader często spotykam w życiu niewierzącyh (także na tym forum), którzy głupotę wiary próbują wykazać równie głupimi "przemyśleniami", zwracam więc uwage na błędy w tych przemyśleniach.
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
| |  | | pneumatic (32 punktów) | Niedoskonałość słowa pisanego. Mam nadzieje że wiesz co miałem na myśli
|
|
7 na 7 | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | Bardzo mnie ten temat zainspirował. Moim zdaniem powinniśmy nazywać sprawy po imieniu w zależności od tego, których przykazań dany wierzący wyłączył ze swojej doktryny. To by nam dało świetny obraz społeczeństwa na wykresie słupkowym.
1) wierzący-zbyt-szeroko 2) wierzący-natrętny 3) wierzący-niepraktykujący 4) wierzący-patologicznie 5) wierzący-mordujący 6) wierzący-cudzołożący 7) wierzący-kradnący 8) wierzący-kłamiący 9-10) wierzący-pożądający
Ciekawe jakie rzeczy by chodziły razem obok siebie, czy to by był np. wierzący-niepraktykujący-cudzołożący?
Dla celów statystycznych można też wprowadzić terminy ze względu na przykazania kościelne i 7 grzechów głównych (np. wierzący-łakomczuch).
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
 | 1 na 1 | astrotaurus (12445 punktów) | >Moim zdaniem powinniśmy nazywać sprawy po imieniu w zależności od tego, których przykazań dany wierzący wyłączył ze swojej doktryny. Trzeba by tych słupków czy rubryczek namnożyć nieco wszak niekoniecznie jakieś przykazanie musi być w pełni wyłączone z doktryny, np. - Nie zabijaj, ale jakby co to raczej Bóg wybaczy... gdzie nie tyle obowiązuje ścisły zakaz zabijania pod rygorem piekła (jak kto przy tym wierzy w piekło), ale zalecenie żeby nie.
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
|
|
 | 1 na 1 | pneumatic (32 punktów) | Ciekawa analogia z tymi 7 grzechami głównymi. Nawet sie pokusiłem o próbę nazwania osobnika z wielkim brzuchem, czerwonym nosem, pazernym na pieniądze, wydającym innym rozkazy samemu się nie ruszając, wściekając się przy tym i obrażając bliźnich. W domyśle pewnie też korzystającego z uciech prostytutek męskich lub damskich (lub molestując dzieci). Wszelka zbieżnośc zawodowa jest tutaj przypadkowa
|
|
 | 1 na 1 | Olek Mularski (3178 punktów) | >Bardzo mnie ten temat zainspirował. Moim zdaniem powinniśmy nazywać sprawy po imieniu w zależności od tego, których przykazań dany wierzący wyłączył ze swojej doktryny. To by nam dało świetny obraz społeczeństwa na wykresie słupkowym. >1) wierzący-zbyt-szeroko >2) wierzący-natrętny >3) wierzący-niepraktykujący >4) wierzący-patologicznie >5) wierzący-mordujący >6) wierzący-cudzołożący >7) wierzący-kradnący >8) wierzący-kłamiący >9-10) wierzący-pożądający
1- heretyk 2- typowy polski katolik 3- większość uważających się za wierzących 4- Polak- katolik- alkoholik 5- wyznawca Rydzyka, gdyby dać mu broń 6- ksiądz 7- ksiądz 8- ksiądz 9- ksiądz 10- ksiądz
|
|
2 na 2 meercat (934 punktów) (zablokowany) | Znałam inne znaczenie tego sformułowania, a mianowicie "bojkotujący Kościół". Niepraktykujący tzn. zachowujący wolność od wszystkiego, co mu nie odpowiada w Kościele w sensie instytucjonalnym lub dogmatycznym. Zupełnie nie kojarzę tego pojęcia z niestosowaniem przykazań. Zresztą może zabrzmi to naiwnie, ale wiara (a tym bardziej religia) i moralność to dla mnie dwie różne sprawy. Swoje postępowanie oceniam wsłuchując się w głos sumienia, które ma zastosowanie w sprawach znacznie bardziej subtelnych niż "pożądanie cudzych rzeczy". BTW jestem uczestnikiem Programu z 12 Kroków dla jednego z uzależnień i muszę powiedzieć, że z tej perspektywy Dekalog jest dla mnie strasznie anachroniczny i zbyt grubo ciosany. Tzn. uznaję, że był skrojony na miarę swoich czasów historycznych i w dużej mierze stał na straży ówczesnego porządku społecznego. Tymczasem moim zdaniem moralność jest obszarem w której odnotowujemy zawrotny postęp i złożoność, porównywalny z postępem i złożonością w każdej innej dziedzinie.
|
|
 | | szarley (54911 punktów) | Tymczasem moim zdaniem moralność jest obszarem w której odnotowujemy zawrotny postęp i złożoność, porównywalny z postępem i złożonością w każdej innej dziedzinie. Nie wiem czy zawrotny,  ale... Zabójstwo było zawsze uważane za sprzeczne z moralnością ale nad karą śmierci nikt się nawet nie zastanawiał. Dziś kara śmierci jest co najwyżej przedmiotem historycznej dyskusji, ale za niemoralne uważa się nawet dręczenie zwierząt.
|
|
|  | | wozieee (274 punktów) | > Tymczasem moim zdaniem moralność jest obszarem w której odnotowujemy zawrotny postęp i złożoność, porównywalny z postępem i złożonością w każdej innej dziedzinie.> Nie wiem czy zawrotny, ale...> Zabójstwo było zawsze uważane za sprzeczne z moralnością ale nad karą śmierci nikt się nawet nie zastanawiał. Dziś kara śmierci jest co najwyżej przedmiotem historycznej dyskusji, ale za niemoralne uważa się nawet dręczenie zwierząt.Uważasz, że nie ma na świecie ludzi zasługujących na śmierć?
|
|
| |  | | szarley (54911 punktów) |
>>Zabójstwo było zawsze uważane za sprzeczne z moralnością ale nad karą śmierci nikt się nawet nie zastanawiał. Dziś kara śmierci jest co najwyżej przedmiotem historycznej dyskusji, ale za niemoralne uważa się nawet dręczenie zwierząt. >Uważasz, że nie ma na świecie ludzi zasługujących na śmierć?
Właśnie udowadniasz że kara śmierci jest tematem dyskusji ; kiedyś nie była, a ponieważ w Polsce jej zakazano więc historycznej.
Winienem odpowiedź: Nie wiem. Nie jestem sędzią. I nie chciałbym być sędzią w procesie w którym prokurator żąda kary śmierci.
|
|
| |  | 3 na 3 meercat (934 punktów) (zablokowany) |
>Uważasz, że nie ma na świecie ludzi zasługujących na śmierć?
Są, ale w sensie odwetowym. Odwet, afekt może byś odruchem jednostki, ale nie powinien być odruchem społeczeństwa. Mówię to jako osoba skrajnie emocjonalna, która używa życzenia śmierci słysząc o krzywdzie najsłabszych. Poza tym kara śmierci nie nie ma żadnego znaczenia prewencyjnego ponieważ jest adresowana do socjopatów, którzy mają ją gdzieś. Zresztą jako społeczeństwo nie powinniśmy brać odwetu, natomiast dla swojego dobra mamy obowiązek badać np. właśnie seryjnych morderców. Moim zdaniem więcej pożytku z badania niż z eliminowania.
|
|
| | |  | | szarley (54911 punktów) |
> Są, ale w sensie odwetowym. Odwet, afekt może byś odruchem jednostki, ale nie powinien być odruchem społeczeństwa. Mówię to jako osoba skrajnie emocjonalna, która używa życzenia śmierci słysząc o krzywdzie najsłabszych.> Poza tym kara śmierci nie nie ma żadnego znaczenia prewencyjnego ponieważ jest adresowana do socjopatów, którzy mają ją gdzieś. Zresztą jako społeczeństwo nie powinniśmy brać odwetu, natomiast dla swojego dobra mamy obowiązek badać np. właśnie seryjnych morderców. Moim zdaniem więcej pożytku z badania niż z eliminowania.Jak ja lubię te słowa : Zgadzam się
|
|
| | |  | 3 na 3 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >Są, ale w sensie odwetowym. Odwet, afekt może byś odruchem jednostki, ale nie powinien być odruchem społeczeństwa. Mówię to jako osoba skrajnie emocjonalna, która używa życzenia śmierci słysząc o krzywdzie najsłabszych. >Poza tym kara śmierci nie nie ma żadnego znaczenia prewencyjnego ponieważ jest adresowana do socjopatów, którzy mają ją gdzieś. Zresztą jako społeczeństwo nie powinniśmy brać odwetu, natomiast dla swojego dobra mamy obowiązek badać np. właśnie seryjnych morderców. Moim zdaniem więcej pożytku z badania niż z eliminowania.
Nie odwet tylko kara i pewność, że dana osoba nie popełni już przestępstwa. Skoro przestępca zabijając kogoś odbiera mu absolutnie wszystko, to jakie ma prawo do życia? Moim zdaniem traci je w chwili popełnienia czynu; abstrahując od nieumyślnego spowodowania śmierci. Często odnoszę wrażenie, że bardziej od krzywdy ofiary liczy się jakaś godność czy prawa sprawcy. Sama kara śmierci mogła by nie mieć znaczenia prewencyjnego, lecz w dodatku do dużej wykrywalności przestępstw sądzę, że jak najbardziej. Co do seryjnych morderców, to po przebadaniu można by wykonać na nich wyrok. Nie widzę miejsca w społeczeństwie, czy nawet w więzieniu dla takich ludzi.
|
|
| | | |  | | szarley (54911 punktów) | > Nie odwet tylko kara i pewność, że dana osoba nie popełni już przestępstwa. Skoro przestępca zabijając kogoś odbiera mu absolutnie wszystko, to jakie ma prawo do życia?> Sama kara śmierci mogła by nie mieć znaczenia prewencyjnego, lecz w dodatku do dużej wykrywalności przestępstw sądzę, że jak najbardziej. Co do seryjnych morderców, to po przebadaniu można by wykonać na nich wyrok. Nie widzę miejsca w społeczeństwie, czy nawet w więzieniu dla takich ludzi.> Pewność możesz mieć także skazując na dożywocie. W dodatku do dużej wykrywalności każda kara będzie skuteczna. Ktoś kto popełnia zbrodnię, zakłada, że uniknie jakiejkolwiek kary. > Nie odwet tylko kara i pewność, że dana osoba nie popełni już przestępstwa.Sprowadzając rzecz do absurdu, za każde przestępstwo powinno być dożywocie... Jestem przeciwnikiem kary śmierci ale nie zamierzam za ten pogląd umierać
|
|
| | | | |  | 1 na 1 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | > Pewność możesz mieć także skazując na dożywocie.Niby tak, ale czemu kara ma być mniejsza niż krzywda wyrządzona ofierze? Z drugiej strony można by powiedzieć, że to dożywocie jest surowsze. Osobiście jednak uważam, że kara śmierci jest odpowiednią karą za zabójstwo. > W dodatku do dużej wykrywalności każda kara będzie skuteczna. Ktoś kto popełnia zbrodnię, zakłada, że uniknie jakiejkolwiek kary.Owszem. > Sprowadzając rzecz do absurdu, za każde przestępstwo powinno być dożywocie...Sprowadzając rzec do absurdu owszem. Uważam, że lżejsze przestępstwa powinny skutkować raczej pracami społecznymi niż więzieniem. > Jestem przeciwnikiem kary śmierci ale nie zamierzam za ten pogląd umierać  Całkowicie zrozumiałe  . Sam natomiast jestem zwolennikiem, choć zdaje sobie sprawę z tego, że raczej nie zostanie wprowadzona.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | kuba1313 (170 punktów) | > Pewność możesz mieć także skazując na dożywocie.Naprawdę? To w więzieniu nie można kogoś zamordować? Żeby nie było jestem przeciwko karze śmierci, ale nie dlatego że uważam ją za niemoralną czy coś takiego, niektórzy ludzie nie zasługują na życie, ale dlatego że nie można wykluczyć pomyłki przy wyrokach skazujących. Kara śmierci jest nieodwracalna (oczywista oczywistość  ), więc w przypadku skazania niewinnego nie można mu zadośćuczynić czego można próbować w przypadku dożywocia. Pozdrawiam. 
"Samotności, jakaś ty przeludniona!" - S. J. Lec
|
|
| | | | | |  | | szarley (54911 punktów) | > Naprawdę? To w więzieniu nie można kogoś zamordować? Żeby nie było jestem przeciwko karze śmierci, ale nie dlatego że uważam ją za niemoralną czy coś takiego, niektórzy ludzie nie zasługują na życie, ale dlatego że nie można wykluczyć pomyłki przy wyrokach skazujących. Kara śmierci jest nieodwracalna (oczywista oczywistość ), więc w przypadku skazania niewinnego nie można mu zadośćuczynić czego można próbować w przypadku dożywocia.> Pozdrawiam.  Nie do końca się zgadzam, ale ważne że wnioski prowadzą nas w jedną stronę
|
|
| | | | | |  | 1 na 1 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | > Naprawdę? To w więzieniu nie można kogoś zamordować? Żeby nie było jestem przeciwko karze śmierci, ale nie dlatego że uważam ją za niemoralną czy coś takiego, niektórzy ludzie nie zasługują na życie, ale dlatego że nie można wykluczyć pomyłki przy wyrokach skazujących. Kara śmierci jest nieodwracalna (oczywista oczywistość ), więc w przypadku skazania niewinnego nie można mu zadośćuczynić czego można próbować w przypadku dożywocia.> Pozdrawiam.  Można, zresztą zdarza się. Pomyłka sądowa faktycznie byłaby problemem gdyby wprowadzić karę śmierci. Jednakże stanowiłoby to doskonałą okazję do udoskonalania procedur sądowych. Ponadto można by skazywać na nią tylko tych, których winę udowodniono bez wątpliwości. Również pozdrawiam.
|
|
| | | | | | |  | -1 na 1 | kuba1313 (170 punktów) | Można, ale tylko zanim wykona się wyrok. > Ponadto można by skazywać na nią tylko tych, których winę udowodniono bez wątpliwości.Niezły kwiatek. 
"Samotności, jakaś ty przeludniona!" - S. J. Lec
|
|
| szarley (54911 punktów) | > Pozdrawiam> Niepraktykujący (poza czwartym i piątym przykazaniem) - czyli tak jak prawdopodobnie 90%> społeczeństwaMam rozumieć, że tylko tych dwóch przykazań przestrzegasz ? Kodeks karny wymaga przestrzegania trzech : V, VII ,VIII
|
|
1 na 1 | Olek Mularski (3178 punktów) | > Polacy to naród uchodzący za jeden z najbardziej katolickich w Europie. Biorąc pod uwagę względną wartość populacji ochrzczonej to jest to prawda. Ale czy polanie główki dziecka święconą wodą i wypowiedzeniu przy tym zaklęcia czyni z tego człowieka rzeczywiście katolika? Rzeczywistość materializuje się w życiu dorosłym kiedy to każdy może podejmować już decyzje samodzielnie (o ile jest do tego zdolny). I nagle statystyki pokazują coś innego a mianowicie że ponad połowa społeczeństwa nie chodzi do kościoła.Kościół celowo upowszechnia statystyki chrztu i utożsamia je z wiarą po to, żeby mieć większy posłuch w społeczeństwie i pośrednio także wpływ na scenę polityczną. W rzeczywistości chrzest niemowlaka jest oczywiście nic nie wartym, pustym, pozbawionym jakiegokolwiek znaczenia gestem. To, czy ten człowiek będzie wierzył czy nie kształtuje się dużo później, dopiero w wieku kilkunastu lat, kiedy ma w pełni ukształtowane myślenie abstrakcyjne, poznał chociażby częściowo poglądy wierzących jak i ateistów. Wtedy zdecyduje do której z tych grup zechce należeć, czy też znajdzie trzecie wyjście i zostanie agnostykiem. > I tutaj pojawia się pewien slogan, a mianowicie że są to wierzący-niepraktykujący. Zastanawiające jednak jest to dlaczego wyrażenie "niepraktykujący" odnosi się tylko do tego osobnika, który nie chodzi regularnie lub wcale do kościoła.Praktyka i wiara to dwie zupełnie inne rzeczy! Wiara to przekonanie o istnieniu boga, jako bytu, a nie chodzenie do kościoła! Głęboko wierzący chrześcijanin może nie chodzić w ogóle do kościoła i modlić się w domu. może go drażnić instytucjonalizacja religii, moralne zepsucie kleru, pęd kościoła do polityki i wiele innych rzeczy. Może też być niepełnosprawny czy przewlekle chory i z tego powodu nie uczęszczać na mszę! Z drugiej strony czy przykładowo ateista pantoflarz, którego żona na siłę ciąga do kościoła staje się chrześcijaninem??? > Dlaczego zostało do tego wybrane tylko jedno z przykazań? Innymi słowy, o człowieku który regularnie uczęszcza na msze święte ale kradnie i cudzołoży nikt nie powie że jest niepraktykujący chociaż zgodnie z logiką powinno nazywać się go tak samo. Chciałbym uświadomić to wszystkim wierzącym że jeśli łamiecie chociażby jedno z przykazań to wg ogólnie przyjętej terminologii jesteście również niepraktykującymi katolikami.Te przykazania nie mają nic do wiary. przecież najwięcej głęboko wierzących jest w więzieniach! Popełnienie przestępstwa nawet w religii nawet dla samych katolików nie równa się z utratą wiary. Jest dla nich grzechem, uczynkiem, który obraża boga, ale może on zostać przez niego wybaczony, jeśli odbędzie się odpowiednią pokutę. > Dla Kościoła z wiadomych powodów bardziej wartościowym wiernym jest ten co kradnie, cudzołoży ale chodzi regularnie na msze święte. Dla społeczeństwa wartościowanie to ma się w sposób odwrotnie proporcjonalnie ponieważ nikt nie chce być okradany, gwałcony, poniżany itd przez bardzo "praktykującego" a dla organizacji religijnej najważniejsze jest aby przyszedł dać na tacę i aby nie zabił innego wiernego, który dawał na tacę.Ot i cała hipokryzja religii- z jednej strony zakazują złych uczynków, a z drugiej sami kradną i wybaczą każdy nawet najgorszy czyn, jeśli dasz kasę. Co zaś się tyczy społeczeństwa, to nie jestem taki pewien, czy ateista jest traktowany lepiej czy gorzej niż złodziej. Dla sporej części, szczególnie starszych ludzi (choć i wśród młodych też się zdarza -> Młodzież Wszechpolska, ONR i inni nacjonaliści) ateizm jest niewybaczalny, a mniejszy czy większy występek w imię określonych celów byliby w stanie zataić, a nawet poprzeć. > Zbliżają się święta. Polacy tłumnie wyruszą do kościołów wrzucać na tacę, pokazać się sąsiadom i rodzinie z tej "lepszej" strony. Idąc do kościoła kilka razy w roku (najczęściej z okazji świąt) udzielają sobie samorozgrzeszenia i dalej mogą żyć jako niepraktykujący tylko z powodu nie chodzenia regularnie na msze. Sąsiedzi i rodzina robią podobnie więc świat obłudy staje się najbardziej aktywny w każde święta. Zaprawdę powiadam Wam, miejcie trochę samokrytyki i nie oszukujcie samych siebie. Bo innych i tak nie oszukacie.Pytanie ilu z nich rzeczywiście wierzy, a ilu robi to pod publiczkę, raz na ruski rok, żeby broń boże  nie pomyśleli, że ateista, czy inny "odmieniec".
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|