 |
Wielka Kasa z Unii Europejskiej Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Gospodarka i ekonomia
| Napisano | Autor | Tytuł | | 04-04-2013 19:25 | Grzegorz (2117 punktów) | Wielka Kasa z Unii Europejskiej
7 na 7 | Rozwijając różne myśli na jakie napotkałem czytając wypowiedzi w poprzednich wątkach tym razem postanowiłem podjąć mniej akademicki, a nawet wręcz humorystyczny (jak ktoś lubi absurdalny humor) wątek Wielkiej Kasy. Otóż główny nurt medialny w rozmaity sposób pokazuje nam jak Wielką Kasę (tak przez wielkie"W" i "K" bo wymaga tego jej wielkość) otrzymaliśmy i jeszcze otrzymamy od Unii Europejskiej. Polecam tytułem wstępu wpis obywatela Gwiazdowskiego Roberta : blog.rp.pl(*)-jest-podstawa-rozwoju-polski/Ponieważ leniwy ów liberał pojechał po ogólnikach więc z potrzeby serca i rozszerzenia informacji małe uzupełnienie. Otóż na tzw. politykę spójności w kończącym się okresie programowania dla Polski przeznaczono ok. 65 mld. Euro W następnym o ile nie zmienią się założenia otrzymamy ok. 74 mld Euro co jest niebywałym sukcesem naszej szanownej władzy o którym doniosły w odpowiedniej atmosferze chyba wszystkie media w tym facebook, tweeter a może i pudelek choć tam akurat nie zaglądałem. Mówimy o kwotach brutto bo jest wszakże jeszcze do odjęcia nasza składka członkowska i zwroty. Trochę faktów i liczb. Poniżej link do Tabeli transferów Polska-UE www.mf.gov(*)TABELA+TRANSFERY+LUTY+2013.pdfA tu dla leniwców cytat z opisówki do tabeli transferów: Cytat: Saldo rozliczeń Polska - budżet UE w okresie 106 miesięcy członkostwa zamyka się nadwyżką w wysokości 50 mld EUR. Wartość transferów z budżetu UE do Polski w tym okresie wyniosła 78 mld EUR. Składka odprowadzona do budżetu UE osiągnęła poziom 27,8 mld EUR, natomiast kwota zwrócona do budżetu UE wyniosła 141 mln EUR.
Jesteśmy zatem po 106 miesiącach członkostwa na plusie ... 50 mld euro. O ile nie uwzględnimy innych kosztów związanych np. z obsługą środków unijnych. Ale zostańmy już w tym miejscu. mamy ok. 9 lat i kwotę 50 mld euro co nam daje średnią 5,56 mld euro rocznieDla porównanie polskie PKB wyniosło: 2010 - 1,4 bln PLN 2011 - 1,5 bln PLN to kwota ok. 375 mld Euro/ rocznie, z czego 70% wytwarzane jest w sektorze "misiów" (małych i średnich przedsiębiorstw). Nie mogę sobie odmówić i wkleję cytat odnoszący się do planów podróży premiera po kraju celem skonsultowania sposobu wydatkowania tych niebywałych środków, z linkowanego tekstu. Cytat:Prawie 70 proc. polskiego PKB wytwarzają "misie" - mali i średni przedsiębiorcy. Ponad bilion złotych rocznie! 25 razy więcej niż sławetne środki unijne. To "misie", a nie żadna Unia, stanowią fundament naszej gospodarki. Może niech się pan premier ich zapyta, jak już będzie tak podróżował po Polsce z tymi wirtualnymi nieco walizkami pieniędzy, co powinien zrobić, żeby było im łatwiej tworzyć PKB Z góry zastrzegam - tak wiem że to są uproszczenia, że są korzyści inne niż transfery pieniężne z budżetu unijnego, że osiągnięcie takiego a nie innego PKB też było możliwe częściowo dzięki .... itp. To na co chciałem zwrócić uwagę to pewna skala. Na prawdę warto spuścić nieco powietrza z rozdętego medialnie i politycznie mitu Wielkiej Kasy i koniecznej w tej sytuacji równie wielkiej naszej wdzięczności. Walka o unijna kasę to fajne show ale wytwórcy naszego względnego dobrobytu mają niełatwe życie i faktycznie warto by było aby nasz premier i jego otoczenie choć trochę pary wycofali z gwizdka, na rzecz długo zapowiadanych deregulacji i uproszczenia procedur z jakimi zmagają się małe i średnie firmy na co dzień. Tyle deklaracji programowej, zachęcam do dyskusji na temat źródeł i podstaw naszego rozwoju oraz czynników, które mogłyby go wspomóc lub tych które go wstrzymują. Jaka jest Wasza opinia? Pozdrawiam | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
3 na 5 Sobieski20 (1136 punktów) (zablokowany) | Pospólstwo jak zawsze pragnie chleba i igrzysk. Ewentualnie liczą że rząd będzie dbał o górników, związkowców etc. W naszej demokracji większość (a więc ci którzy wygrywają wybory) nie wiedzą nawet że 70% PKB i zatrudnienia przypada na te właśnie traktowane po macoszemu misie. To wyborcy musieli by zrozumieć rzeczywistość żeby rząd się nią zajął a nie odwrotnie. To nasze społeczeństwo i jego opinie wyłaniają rządzących. Będziemy mieli igrzyska tak długo jak będzie tego chciała większość wyborców.
|
|
 | 2 na 2 Iwan Denisowicz (16705 punktów) (zablokowany) | >Pospólstwo jak zawsze pragnie chleba i igrzysk. Ewentualnie liczą że rząd będzie dbał o górników, związkowców etc. W naszej demokracji większość (a więc ci którzy wygrywają wybory) nie wiedzą nawet że 70% PKB i zatrudnienia przypada na te właśnie traktowane po macoszemu misie. To wyborcy musieli by zrozumieć rzeczywistość żeby rząd się nią zajął a nie odwrotnie. To nasze społeczeństwo i jego opinie wyłaniają rządzących. Będziemy mieli igrzyska tak długo jak będzie tego chciała większość wyborców.
Nawet jeśli jak piszesz wyborcy zrozumieją rzeczywistość, to jaką mają gwarancję, że rząd wywiąże się ze swoich obietnic? Nie ma przecież praktycznie żadnej możliwości nacisku na władzę, ani realnego kontrolowania jej. Rządzący nie ponoszą żadnych konsekwencji niespełniania swoich obietnic. Wyborów zaś nie uważam za realną formę kontroli, zważywszy na jakość - czy raczej jej brak - kandydatów i niemożność egzekwowania od nich realizacji postulatów, które zapewniły im zwycięstwo.
|
|
1 na 1 | Konowal (6291 punktów) | Od czasu wygrania przez Wałęsę procesu, że polityk nie odpowiada za złożone w kampanii wyborczej obietnice - wiara że jakieś obietnice coś znaczą jest śmieszne.
Socjalizm albo zdrowie - wybór należy do ciebie Rozumiej, abyś mógł wierzyć - wierz, abyś mógł zrozumieć. św. Augustyn
|
|
| Brzostowski (7067 punktów) | >To na co chciałem zwrócić uwagę to pewna skala. Na prawdę warto spuścić nieco powietrza z rozdętego medialnie i politycznie mitu Wielkiej Kasy i koniecznej w tej sytuacji równie wielkiej naszej wdzięczności. Pytanie jest jeszcze takie: Ile więcej mamy tej kasy mieć dzięki rządowi PO? Zakładając nawet, iż jest to rząd bardzo skuteczny w walce o unijną kasę i przyjmując, iż inny byłby średni, to i tak różnica pomiędzy tymi wariantami wynosi nie więcej niż kilka mld euro. Podział kasy zależy głównie od poziomu bogactwa, a nie od zabiegów polityków.
Dlatego nawet jeśli, to sukces tego rządu wymierzam subiektywnie na ok. 4 mld Euro, co stanowi ok. 0,15% PKB.
|
|
1 na 1 | MarcinK (9189 punktów) |
> Cytat:Prawie 70 proc. polskiego PKB wytwarzają "misie" - mali i średni przedsiębiorcy. Ponad bilion >złotych rocznie! 25 razy więcej niż sławetne środki unijne. To "misie", a nie żadna Unia, stanowią >fundament naszej gospodarki. Może niech się pan premier ich zapyta, jak już będzie tak podróżował po >Polsce z tymi wirtualnymi nieco walizkami pieniędzy, co powinien zrobić, żeby było im łatwiej >tworzyć PKB Jak dla mnie to Pan Gwiazdowski ładnie operuje magią liczb. W całościowym PKB to rzeczywiście nie wygląda za dużo ale to przecież realna gotówka będąca w dyspozycji budżetu państwa, a tu, też upraszczając, za 2013 rok wydatki wyniosą 334 mld złotych, a zatem środki z UE będą stanowić ok. 23 mld zł co daje blisko 7% ogółu. Wszystko to ciekawie na liczbach wygląda ale gdzie to na świecie sektor MSP buduje autostrady za własne pieniądze czy tworzy inne duże projekty infrastrukturalne? Dlaczego, skoro to takie małe pieniądze, dopiero de facto od czasu ich napływów wyraźnie w tej materii się zmienił nasz krajobraz inwestycyjny? > To na co chciałem zwrócić uwagę to pewna skala. Na prawdę warto spuścić nieco powietrza z rozdętego> medialnie i politycznie mitu Wielkiej Kasy i koniecznej w tej sytuacji równie wielkiej naszej> wdzięczności.Jak dla mnie jest to wrzucenie do jednego worka 2 kategorii - czym innym ogólny wzrost PKB, który w każdej rozwiniętej gospodarce opiera się w większości na sektorze MSP, a czym innym wydatki budżetu państwa. Sektor MSP sam z siebie autostrad nie zbuduje, a dzięki tym subwencjom jest możliwość wybudowania ich znacznie szybciej niż własnymi środkami - z resztą te środki i tak większości trafiają do tego sektora bo te prace ktoś wykonać musi. Można by przewrotnie zapytać czy może Niemcy nie powinni w ogóle pobierać kasy z UE (tylko wpłacać) bo przecież te środki w porównaniu do ich PKB to jeszcze ciekawsza cyfra niż nasza.
|
|
 | 1 na 1 | Grzegorz (2117 punktów) | >Jak dla mnie to Pan Gwiazdowski ładnie operuje magią liczb. W całościowym PKB to rzeczywiście nie wygląda za dużo ale to przecież realna gotówka będąca w dyspozycji budżetu państwa, a tu, też upraszczając, za 2013 rok wydatki wyniosą 334 mld złotych, a zatem środki z UE będą stanowić ok. 23 mld zł co daje blisko 7% ogółu.
Tak kasa unijna to konkretny skumulowany kapitał do wykorzystania i to jest jejzaleta. Myślę jednak, że intencją Gwiazdowskiego (a na pewno moją) było pokazanie 2 rzeczy:
1) wbrew kolosalnemu medialnemu szumowi środki te nie stanowią jakiegoś krwiobiegu i głównej podstawy naszej gospodarki (ja wiem że Ty to wiesz i pewnie wielu innych ale w powszechne przekonanie pracowicie jest wbudowywana teza że środki unijne to jakaś manna z nieba która niemalże nas utrzymuje przy życiu)
2) zamiast kolejnego propagandowego show z "tuskobusem" i "walizkami z kasą" koniecznie trzeba zacząć ułatwiać (a nie utrudniać) życie tym którzy realnie stanowią postawy naszej gospodarki.
>Wszystko to ciekawie na liczbach wygląda ale gdzie to na świecie sektor MSP buduje autostrady za własne pieniądze czy tworzy inne duże projekty infrastrukturalne? Dlaczego, skoro to takie małe pieniądze, dopiero de facto od czasu ich napływów wyraźnie w tej materii się zmienił nasz krajobraz inwestycyjny?
Jak każde zjawisko wszystko ma swoje dwie strony - wraz z napływem tejże kasy zdecydowanie zwiększyło się zadłużenie sektora publicznego (kredyty na udział własny). Łatwość dostępu do środków UE jest też pośrednio przyczyną kompletnego braku rozwoju partnerstwa publiczno-prywatnego które np. w Anglii (ale nie tylko oni po prostu przodują) buduje bardzo dużo infrastruktury - szczególnie w sektorze ochrony zdrowia ale nie tylko są to też i autostrady.
>Jak dla mnie jest to wrzucenie do jednego worka 2 kategorii - czym innym ogólny wzrost PKB, który w każdej rozwiniętej gospodarce opiera się w większości na sektorze MSP, a czym innym wydatki budżetu państwa.
Prawda , ale jest też prawdą to że rozwój sektora "misiów" to większe wpływy do budżetu tytułem podatków i wzrost zatrudnienie (a więc niższe koszty). PKB jest pewną abstrakcją ale reprezentowane przezeń dobra i usługi już nie, a są one przecież szczodrze "owatowane" i opodatkowane na milion sposobów. O ile pamiętam przychody z VAT w 2013 to ma być ponad 125 mld PLN aby powstał ten przychód musi dokonać się jednak realna produkcja, obrót, świadczenie usług.
Pozdrawiam
|
|
|  | 2 na 2 | MarcinK (9189 punktów) |
> 1) wbrew kolosalnemu medialnemu szumowi środki te nie stanowią jakiegoś krwiobiegu i głównej podstawy naszej gospodarki (ja wiem że Ty to wiesz i pewnie wielu innych ale w powszechne przekonanie pracowicie jest wbudowywana teza że środki unijne to jakaś manna z nieba która niemalże nas utrzymuje przy życiu)To oczywiście prawda ale pytanie o bilans - jak dla mnie jest on zdecydowanie pozytywny co empirycznie da się łatwo stwierdzić. > 2) zamiast kolejnego propagandowego show z "tuskobusem" i "walizkami z kasą" koniecznie trzeba zacząć ułatwiać (a nie utrudniać) życie tym którzy realnie stanowią postawy naszej gospodarki.To już polityka - co do zasady oczywiście się zgadzam. > Jak każde zjawisko wszystko ma swoje dwie strony - wraz z napływem tejże kasy zdecydowanie zwiększyło się zadłużenie sektora publicznego (kredyty na udział własny).No ale też nadrabiamy zapóźnienia infrastrukturalne w stosunku do starej Europy co podnosi wydajność czyli konkurencyjność naszej gospodarki. Można też wskazać na to: przeglad-i(*)a-koszty-wypadkow-drogowych-2/> Łatwość dostępu do środków UE jest też pośrednio przyczyną kompletnego braku rozwoju partnerstwa publiczno-prywatnego które np. w Anglii (ale nie tylko oni po prostu przodują) buduje bardzo dużo infrastruktury - szczególnie w sektorze ochrony zdrowia ale nie tylko są to też i autostrady.Anglia to jednak jeden z najbogatszych krajów na świecie i sobie na to pozwolić może. Pytanie czy z kroplówką UE my szybciej ten dystans nadrabiamy niż gdybyśmy jej nie mieli? > Prawda , ale jest też prawdą to że rozwój sektora "misiów" to większe wpływy do budżetu tytułem podatków i wzrost zatrudnienie (a więc niższe koszty). PKB jest pewną abstrakcją ale reprezentowane przezeń dobra i usługi już nie, a są one przecież szczodrze "owatowane" i opodatkowane na milion sposobów. O ile pamiętam przychody z VAT w 2013 to ma być ponad 125 mld PLN aby powstał ten przychód musi dokonać się jednak realna produkcja, obrót, świadczenie usług.Wszystko się zgadza no ale dalej to nie zmienia faktu, że akurat te środki, które są w dużej części przeznaczone na inwestycje, wracają do tego sektora.
|
|
| waldeck77 (4307 punktów) | Zestawiasz dwie różne rzeczy: fundusze europejskie i PKB. Zaniepokoję cię jeszcze bardziej, roczny budżet UE to zaledwie ok. 1% PKB wytworzonego przez unijne kraje. europa.eu/pol/financ/index_pl.htmI co z tego niby ma wynikać. Że UE zarządza stosunkowo niewielkim środkami. I dobrze Gniazdowski to neoliberalny ideolog, dyżurny medialny "ekspert", który doskonale wie, że porównywanie wielkości takich jak PKB a unijne fundusze jest bezsensowne, więc dopuszcza się manipulacji dla podparcia swojej ideologii. Każdy w miarę świadomy ekonomicznie człowiek zdaje sobie sprawę, że fundusze europejskie są bodźcem, dodatkiem pobudzającym rozwój, ale nie zastąpią naszej własnej pracy i nie zbudują za nas solidnych podstaw gospodarki. Przed wstąpieniem Polski do UE MŚP też wytwarzały większość PKB, co nie przekładało się szczególnie na budowę dróg, oczyszczalni ścieków, obiektów sportowych i mnóstwa innej infrastruktury. Fundusze europejskie to oczywiście cenny element, ale ja osobiście liczyłem że obecność w UE przede wszystkim przewietrzy sarmacko-katolicką stęchliznę w głowach Polaków. Bo tak naprawę rozwój społeczny i gospodarczy to kwestia mentalności społeczeństwa a nie doraźnych zastrzyków finansowych. Znana jest prawidłowość, że biedacy wygrywający miliony na loterii po kilku latach ponownie są biedakami. Niestety Ciemnogród trzyma się w Polsce znakomicie, a nawet rośnie w siłę. Już podczas ubiegania sie o członkostwo w UE ówczesny rząd AWS-UW (obecnie pod nazwami PiS i PO) impregnował Polskę na wszelkie liberalne powiewy, które mogły nadciągnąć z Unii. Zagwarantowano, że Polska nie będzie musiała stosować się do liberalnych europejskich rozwiązań w sferze obyczajowej i kulturowej i że nadal będzie to u nas domena Kościoła katolickiego i służalczych wobec niego polityków. I tak hodujemy sobie radośnie ten mentalno-kulturowy skansen. A co do macoszego traktowania MiSiów, czy w ogóle przedsiębiorców w Polsce to kolejny neoliberalny mit. Koszty pracy w Polsce są na tle Europy bardzo przeciętne: www.biztok(*)y-pracy-U-nas-jest-tanio-a5987Socjal, który niby tak obciąża gospodarkę jest w Polsce na poziomie Afryki, poziom uzwiązkowienia jest najniższy w Europie, prawa pracownicze nie istnieją. Gdyby doktryna neoliberalna miała cokolwiek wspólnego z rzeczywistością, w takim państwie wzrost PKB powinien być na poziomie 20% rocznie. Przedsiębiorcy mają na dobrą sprawę w Polsce raj, choć wmawia nam się że jest odwrotnie. W żadnym kraju Starej Unii nie pozwolono być pracodawcom na tak dzikie praktyki jak u nas. biznes.gaz(*)_mity_polskiej_gospodarki.html
|
|
 | 1 na 1 | DyktaFon (9281 punktów) |
>Socjal, który niby tak obciąża gospodarkę jest w Polsce na poziomie Afryki, poziom uzwiązkowienia jest najniższy w Europie, prawa pracownicze nie istnieją. Gdyby doktryna neoliberalna miała cokolwiek wspólnego z rzeczywistością, w takim państwie wzrost PKB powinien być na poziomie 20% rocznie. Przedsiębiorcy mają na dobrą sprawę w Polsce raj, choć wmawia nam się że jest odwrotnie. W żadnym kraju Starej Unii nie pozwolono być pracodawcom na tak dzikie praktyki jak u nas.
Rozumiem, że do tego "raju" wszyscy ciągną jak pszczoły do miodu? Trzeba siłą zabraniać tworzenia prywatnych firm, bo zaleją kraj ci krwiopijcy?
|
|
 | 2 na 2 | vifix (2315 punktów) | > Każdy w miarę świadomy ekonomicznie człowiek zdaje sobie sprawę, że fundusze europejskie są bodźcem, dodatkiem pobudzającym rozwój, ale nie zastąpią naszej własnej pracy i nie zbudują za nas solidnych podstaw gospodarki. Przed wstąpieniem Polski do UE MŚP też wytwarzały większość PKB, co nie przekładało się szczególnie na budowę dróg, oczyszczalni ścieków, obiektów sportowych i mnóstwa innej infrastruktury.Tak jak wspomnieli już inny, sądzę, że chodzi tu o skale. Gdyby bilans dotacji UE wynosił + 1 000 000 zł to argument mówiący, że lepiej mieć więcej niż mniej też byłby prawidłowy. Ja się zastanawiam, czy to nie jest tak, że przed wstąpieniem do UE nie budowano tak szybko infrastruktury, bo nie było aż takiej presji. Teraz fundusze są nam dostarczane na konkretne cele i trzeba je wykorzystać by nie dostać kary. Być może działa tu zasada: jest motywacja, jest efekt. > Fundusze europejskie to oczywiście cenny element, ale ja osobiście liczyłem że obecność w UE przede wszystkim przewietrzy sarmacko-katolicką stęchliznę w głowach Polaków.Ja osobiście liczyłem, że zliberalizuje to nasz kraj. Po tym jak dowiedziałem się, że UE nakłada na microsoft kary za implementowanie w jej własnym produkcie własne dodatki to nie mam już wątpliwości w jakim (socjalistycznym) kierunku UE zmierza. > Bo tak naprawę rozwój społeczny i gospodarczy to kwestia mentalności społeczeństwa a nie doraźnych zastrzyków finansowych. Znana jest prawidłowość, że biedacy wygrywający miliony na loterii po kilku latach ponownie są biedakami.Ale to chyba jest charakterystyczne dla wszystkich ludzi a nie tylko tych z państw rozwijających się. > A co do macoszego traktowania MiSiów, czy w ogóle przedsiębiorców w Polsce to kolejny neoliberalny mit. Koszty pracy w Polsce są na tle Europy bardzo przeciętne:> www.biztok(*)y-pracy-U-nas-jest-tanio-a5987Przydałaby się metodologia. Ja na to patrzę trochę inaczej. Anglia: Wynagrodzenie brutto pracownika 3000 funtów Zarobek netto pracownika £2247.48 Całkowity koszt dla pracodawcy £3332.72 Klin podatkowy: 1085,24 Obliczenia dokonane na podstawie kalkulatora www.polski(*)r-wyplaty-pracownika-2012-2013Polska: Wynagrodzenie brutto pracownika 3000 złotych Zarobek netto pracownika 2156,72 Całkowity koszt dla pracodawcy 3618,30 Klin podatkowy: 1461,58 Obliczenia dokonane na podstawie kalkulatora pracuj.pl No i najważniejsza część to siła nabywcza pieniądza. Ile, czego za to co dostaje do łapy kupi anglik a ile polak.
|
|
| GrzeTor (1279 punktów) | Te 70% PKB z małych i średnich przedsiębiorstw może wyglądać imponująco, lecz podejrzewam że może zaciemnić kluczową rolę jaką odrgywają duże firmy dla gospodarki. Otóż jeżeli by popatrzyć na zależności to wiele małych i średnich przedsiębiorstw jest bezpośrednio zależnych od dużych koncernów.
1) Wiele małych i średnich przedsiębiorstw jest po prostu partnerami handlowymi sprzedającymi produkty dużych koncernów.
2) Część małych i średnich firm to tzw. VAR (Value-Added Reseller), którzy do produktów dużych koncernów dodają własne usługi, np. oprócz sprzedaży oferują montaż u klienta, projekt pod danego klienta. Czyli znowu gdyby nie było dużych koncernów i ich produktów to te firmy nie miałyby racji bytu.
3) Kolejna część małych i średnich firm realizuje zadania outsourcingowe dla dużych koncernów. Od prestiżowych kancelarii prawnych, przez serwis gwarancyjny do sprzątania. Te firmy są w pełni zastępowalne przez własne działy dużych koncernów.
4) Kolejna grupa firm jest franszynobiorcami marek i produktów dużych koncernów. Np. małe i średnie firmy restauracyjne świadczą usługi pod markami dużych firm z kategorii śmieciowego jedzenia. Te firmy także są zależne od dużych korporacji - gdyby nie wydatki marketingowe, oraz atrakcyjne produkty z dużych korporacji to same małe firmy, gdyby miały własne produkty, to najprawdopodobniej nie uzyskałyby takiej samej liczby klientów.
A tak w ogóle to wszyscy są zależni od dużych firm dostarczających podstawy infrastruktury - sieć energetyczną, energię elektryczną, sieci telekomunikacyjne strukturalne (końcowy dostawcą łącza może być mała lub średnia firma!), wodociągów itp.
To oznacza, tak jak już napisałem, że to 70% PKB w pewien sposób nie oddaje kluczowej roli dużych firm w gospodarce.
|
|
 | | DyktaFon (9281 punktów) |
> A tak w ogóle to wszyscy są zależni od dużych firm dostarczających podstawy infrastruktury - sieć energetyczną, energię elektryczną, sieci telekomunikacyjne strukturalne (końcowy dostawcą łącza może być mała lub średnia firma!), wodociągów itp.> To oznacza, tak jak już napisałem, że to 70% PKB w pewien sposób nie oddaje kluczowej roli dużych firm w gospodarce.Oczywiście można się z tą wypowiedzią zgodzić.... poza jednym szczegółem: duże firmy bez małych też nie mogłyby istnieć. Gdyby mogły, to nie rozdrabniałyby się na współpracę z misiami  Cała gospodarka jest systemem naczyń połączonych. Natomiast udział małych w PKB doskonale ilustruje wagę małych firm i ich znaczenie dla całego państwa. Duże firmy nie płacą takich podatków jak małe: po prostu mają całe działy prawników, którzy wiedzą co zrobić, aby podatki płacić tam, gdzie to jest opłacalne. Czyli śmiem podejrzewać, że to małe firmy w 90% (lub więcej...) utrzymują państwo... Za co oczywiście dostają nagrodę w postaci kolejnych głupawych ustaw... żeby jeszcze skuteczniej utrzymywać państwo.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|