Racjonalista - Strona głównaDo treści
Śmierć

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Religie
NapisanoAutorTytuł
18-04-2013 17:08Jacek Przypadek (1069 punktów)Śmierć
Ocena 2 na 2
Na początku muszę wyznać, że starałem się prowadzić życie gęste intelektualnie, więc - jako osoba wątle wierząca - zgłębiałem święte księgi i różne, głębokie i przenikliwe, dzieła teologiczne. Mimo wszystko bardziej przekonujący wydał mi się ateizm i dlatego szukam w tym kierunku, z jakiego to powodu cierpi moja głęboko wierząca dziewczyna (to też ciekawa historia: ona miała różnego rodzaju przeżycia, np. silne doświadczenie czyjejś obecności podczas pielgrzymek, co tłumaczę sobie wysokoobrotową pracą mózgu, pewne miejsca i sytuacje mogą wywoływać silne przeżycia, etc).

Kiedy wiara w Boga we mnie zaczęła umierać na dobre, zacząłem naprawdę realistycznie myśleć o śmierci. Nadzieja wiecznego życia skutecznie tłumiła grozę niebytu, jednak teraz stało się to moją obsesją. Nie chcę użalać się nad sobą i lamentować jak skrzywdzona dziewczynka, ale jednak muszę stwierdzić przerażającą perspektywę tego odkrycia. Obsesja oczywiście nie oznacza dziwacznych zachowań, po prostu parę razy dziennie myślę sobie "o kurczę, tam naprawdę nic nie ma", po czym przechodzę do porządku dnia. ; o

Jak wy, drodzy przyjaciele, radzicie sobie z tym?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

18-04-2013 17:12
 Ocena 19 na 19
liliac (147340 punktów)




"...a świniobicie, łaskawa pani, to to samo, jak kiedy ksiądz odprawia mszę świętą, bo zawsze idzie o krew i o mięso, czyli ciało." (B. Hrabal, "Postrzyżyny" )
18-04-2013 20:44 
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)
>
"...a świniobicie, łaskawa pani, to to samo, jak kiedy ksiądz odprawia mszę świętą, bo zawsze idzie o krew i o mięso, czyli ciało." (B. Hrabal, "Postrzyżyny" )


Wszyscy? To sprzeczne z doświadczeniem
Inni umierają, ja żyję
Teoria niemożliwa do falsyfikacji
18-04-2013 23:10 
 Ocena 1 na 1
Paul Figura. (1368 punktów)
>


Paulina nie mogłaś dodać że ten fakt dotyczy wszystkiego co istnieje,to takie proste a szkoda że nadal wiele osób nie ma najmniejszego zamiaru się z tym pogodzić.

Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Kiedy wiara w Boga we mnie zaczęła umierać na dobre, zacząłem naprawdę realistycznie myśleć o
>śmierci. Nadzieja wiecznego życia skutecznie tłumiła grozę niebytu, jednak teraz stało się to moją
>obsesją. Nie chcę użalać się nad sobą i lamentować jak skrzywdzona dziewczynka, ale jednak muszę
>stwierdzić przerażającą perspektywę tego odkrycia. Obsesja oczywiście nie oznacza dziwacznych
>zachowań, po prostu parę razy dziennie myślę sobie "o kurczę, tam naprawdę nic nie ma", po czym
>przechodzę do porządku dnia. ; o
>Jak wy, drodzy przyjaciele, radzicie sobie z tym?

Cóż takiego strasznego w fakcie "niebycia niczego" po śmierci? Alboż to będziesz tego świadomy? Nie będzie Ciebie i tyle, problemu nie ma. Zresztą starczy wspomnieć Epikura i jego słowa: śmierć wcale nas nie dotyczy. Bo gdy my istniejemy, śmierć jest nieobecna, a gdy tylko śmierć się pojawi, wtedy nas już nie ma
Zawsze mnie też ciekawi te pocieszanie się wiecznym życiem. Co to za atrakcja? Jedynie wieczna nuda i brak rozrywkowego towarzystwa.
Jacek Przypadek (1069 punktów)
Życie wieczne jest życiem pełnym, tj. takim, jakie się w całości akceptuje. Niektórzy sobie to wyobrażają jako wieczną nudę, ale to zniesienie czasu i nie ma wtedy kłopotu z jego upływem.

A brak świadomości jest straszny o tyle, że tu i teraz ma się o nim wiedzę. Mimo, że świat jest straszny to - paradoksalnie - trudno się z nim rozstać.
18-04-2013 18:15 
 Ocena 5 na 5
diogenes (42753 punktów)
>Życie wieczne jest życiem pełnym,...

Nie przesadzaj.
Bez trawienia, bez seksu, bez muzyki, sztuki, bez podatków...
To ma być życie? Pełne życie? O czym ty prawisz?
Mylisz most z dziurą w moście.

Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
18-04-2013 18:37 
 Ocena 2 na 2
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Życie wieczne jest życiem pełnym, tj. takim, jakie się w całości akceptuje. Niektórzy sobie to wyobrażają jako wieczną nudę, ale to zniesienie czasu i nie ma wtedy kłopotu z jego upływem.
Mówisz jakby to życie wieczne było czymś więcej niż religijną bajeczką dla (łatwo)wiernych. Zupełnie jakbyś opisywał coś realnie istniejącego.
>A brak świadomości jest straszny o tyle, że tu i teraz ma się o nim wiedzę. Mimo, że świat jest straszny to - paradoksalnie - trudno się z nim rozstać.
W takim razie zapytam co strasznego jest w świadomości, iż się umrze? Życie to przecież śmiertelna choroba przenoszona drogą płciową . Ponadto teraz zapewne nie chcesz się z nim rozstawać, lecz wątpię czy na starość będziesz się go trzymać równie mocno.
Jacek Przypadek (1069 punktów)
Życie wieczne to konstrukcja teologiczna, opisuję więc ją zgodnie z nauczaniem Kościoła. Jeżeli ktoś mówi w tym kontekście o wiecznej nudzie to tak naprawdę nie mówi o chrześcijańskim zbawieniu tylko o własnej konstrukcji.

Starość to faktycznie celna uwaga. Może ograniczone w ruchach i ociężałe ciało chce mieć wreszcie spokój.
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Życie wieczne to konstrukcja teologiczna, opisuję więc ją zgodnie z nauczaniem Kościoła. Jeżeli ktoś mówi w tym kontekście o wiecznej nudzie to tak naprawdę nie mówi o chrześcijańskim zbawieniu tylko o własnej konstrukcji.
Własna konstrukcja w niczym nie ustępuje katolickiej konstrukcji. Jedno i drugie jest równie nieprawdopodobne.
>Starość to faktycznie celna uwaga. Może ograniczone w ruchach i ociężałe ciało chce mieć wreszcie spokój.
Podejrzewam, że tak. Choć to niby w podeszłym wieku następuje nawrót religijności.
Jacek Przypadek (1069 punktów)
Ustępuje i to dużo. Zwłaszcza, jeśli nie zaznacza się, że np. "krytykuję tylko moje własne wyobrażenie życia wiecznego". W domyśle więc krytykuję życie wieczne, w które wierzą ludzie religijni a nie takie, które sam stworzyłem jako koncepcję.

Nawrót religijności pewnie wynika z lęku przed śmiercią, pewnie też wiąże się z prostym faktem, że starzy zapominają jak to jest być młodym, więc automatycznie przywiązują się do tradycyjnych wartości (Bóg, honor, ojczyzna), których za młodu nie praktykowali a które KK głosi. Swoją drogą - ciekawe jakie mogą być inne jeszcze powody, dlaczego to starzy ludzie lubią bawić się religią.
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Ustępuje i to dużo. Zwłaszcza, jeśli nie zaznacza się, że np. "krytykuję tylko moje własne wyobrażenie życia wiecznego". W domyśle więc krytykuję życie wieczne, w które wierzą ludzie religijni a nie takie, które sam stworzyłem jako koncepcję.
Nie żebym miał jakąś swoją koncepcję czegoś nieistniejącego, ale nie widzę jak inna konstrukcja może ustępować tej katolickiej. Tym bardziej, że do własnej można wrzucić co się chce bez obawy o naruszanie dogmatów. Nie zmienia to jednak faktu, iż jedna i druga jest nic nie warta, ponieważ nie ma na nie żadnych dowodów.
>Nawrót religijności pewnie wynika z lęku przed śmiercią, pewnie też wiąże się z prostym faktem, że starzy zapominają jak to jest być młodym, więc automatycznie przywiązują się do tradycyjnych wartości (Bóg, honor, ojczyzna), których za młodu nie praktykowali a które KK głosi. Swoją drogą - ciekawe jakie mogą być inne jeszcze powody, dlaczego to starzy ludzie lubią bawić się religią.
Pewnie tak. W sumie całkowicie mi to obojętne. Przyszłości przewidywać nie umiem, ale nie sądzę abym sam na starość zwrócił się ku religii.
18-04-2013 22:07 
 Ocena 2 na 2
Ojciec Ateusz (9201 punktów)
> Życie wieczne (...) Jeżeli ktoś mówi w tym kontekście o wiecznej nudzie...

...to się grubo myli, bo życie wieczne to oczywiście wielka imprezka.
O czym opowie nam niezastąpiony Christopher Hitchens - The Afterlife
19-04-2013 07:30 
 Ocena 2 na 2
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>> Życie wieczne (...) Jeżeli ktoś mówi w tym kontekście o wiecznej nudzie...
>...to się grubo myli, bo życie wieczne to oczywiście wielka imprezka.

Every single day is Christmas day .

...analogia między wprowadzeniem konia do senatu przez cesarza, a wprowadzeniem czegoś tam do sejmu i uczynieniem tego parlamentarzystą jest zdumiewająco aktualna. (ks. prof. Paweł Bortkiewicz TCh, szef Katedry Katolickiej Nauki Społecznej UAM)
18-04-2013 17:54 
 Ocena 8 na 8
darkside (7775 punktów)
(zablokowany)
>Zawsze mnie też ciekawi te pocieszanie się wiecznym życiem. Co to za atrakcja? Jedynie wieczna nuda i brak rozrywkowego towarzystwa.
Wieczne istnienie. Wieczne. Bez możliwości końca, bez przerwy, ciągle i ciągle, ja sam ze sobą, ja ze swoją rodziną (?), ja ze znajomymi (?), z jakimś tam Bogiem (?) zdaje się, że to jakiś kolo - coś jakby dyrektor nieskończonego Wesołego Miasteczka, który będzie pompował mojego ducha (?) miłosną ekstazą. Doskonale i na okrągło zajarany i posikany (?) ze szczęścia . Już nie będzie chyba poczucia upływu czasu, bo co może upływać, kiedy się jest w stanie nieustannej doskonałości? Bez przerwy, bez możliwości zawieszenia, wzięcia czasu (?), żeby już swojej wyeksploatowanej i napompowanej miłosnym koktajlem jaźni nie odczuwać. Żeby juz innych nie odczuwać i nic nie odczuwać. Ile można wytrzymać i po co? Wieczne istnienie byłoby prawdziwym piekłem. Na zawsze uwięziony w sobie, w swojej na wylot poznanej jaźni, udręczony niemożliwym do zatrzymania byciem. Żeby chociaż jakiś reset/reinkarnacja. Ale gdzie tam. Wieczne więzienie, wieczny odlot, wieczny orgazm, wieczne piekło. Wieczne, przeklęte bycie w bycie. Zamknięty, bez możliwości ewakuacji, bez końca. Straszne. A ten obłąkaniec ciągle robi mi dobrze i pompuje we mnie "miłość" i sam chce wciąż więcej i więcej. I nawet mnie nie rozpierd.li od tego miłosnego nektaru, żeby się to wreszcie skończyło. A obok rozkochany i ekstatycznie uniesiony Wojtyła, Rydzyk, Niesiołowski, Sobecka, Gowin, Hołownia, Michalik, Pospieszalski, Sakiewicz, Głodź, Błaszczykowski z Lewandowskim co nie wstydzili sie Jezusa, Elasp z Konowalem, Tekieli i Terlikowski, Anneliese Michel i Faustyna, Ante Pavelić i Alojzije Stepinać, a może i sam Marcial Maciel. Borgia i Gui......
.... Co za pochód co za piękny krok
Maszerują ramię w ramię wprost
I w bamboszach, w garniturach
Z pidżamami pod pachami
Idą tłumy ich tłumy ich
Tłumy ich tłumy ich
Tłumy ich tłumy ich
Tłumy ich
...
18-04-2013 18:50 
 Ocena 6 na 6
nobodylikeyou (972 punktów)
Piękna poezja. Plusik i proszę w przyszłości o więcej.

Do autora tematu. Na pocieszenie cytat Niccolo Machiavelli'ego z jego łoża śmierci: ''Chcę iść do piekła, nie do nieba. W piekle będę miał towarzystwo papieży, królów i książąt, a w niebie są sami żebracy, mnisi, pustelnicy i apostołowie.''

Po śmierci jest to co było przed narodzinami - czyli nicość. Koniec mózgu = koniec istnienia oraz świadomości.

Nie ma sensu porównywać tego ze snem, bo kiedy śpimy to i śnimy, właśnie dlatego że nadal funkcjonuje nasz mózg. No kaman, tak bardzo Ci szkoda że Cię nie będzie po śmierci? To jak ty sobie biedaku radziłeś przed twoimi narodzinami? No nie było Ci żal tego całego straconego czasu bez Ciebie?

Zrób drzewo, posadź dzieciaka... czy jakoś tak.... albo przynajmniej zrób coś dla bliźnich i Matki Ziemii, a odnajdziesz sens życia w czymś więcej niż tylko w egoistycznej chęci jego przedłużania.

Bóg to jedynie chęć bycia takim jak On - Chęć bycia nieśmiertelnym i wiecznym. Bez też egocentrycznej zachcianki większość ludzi miała by wy...e w jakąkolwiek religię.
Damian Orzeszek (281 punktów)
Wiara w życie wieczne może doprowadzić do tego, że można sobie mówić: Jakoś przeżyje to życie -może szybko umrę?; pójdę do nieba i będzie spokój. Dla mnie wizja nieba jest bezsensowna. Nie będę mógł pomóc tam innym ludziom, nie będę mógł się zajmować tym czym się teraz zajmuje. Zastanawia mnie też kwestia Ja w niebie. Na moją osobowość składa się historia przez którą przeszedłem, doświadczenia, ludzi których znałem. Załóżmy teraz, że mamy niewierzącego przyjaciela, załóżmy, że ja idę do nieba, a on najprawdopodobniej pójdzie do piekła. Jak będę się czuł ze świadomością tej możliwości w niebie? Czy wiedza o istnieniu takiego przyjaciela zostanie usunięta przez boga z mojego umysłu? Czy wtedy będę dalej sobą?
18-04-2013 19:27 
 Ocena-1 na 1
Jacek Przypadek (1069 punktów)
Jeżeli wszyscy mają zmartwychwstać, to znaczy, że zmartwychwstaną razem ze wszystkim, co składało się na ich życie - więc pamięć musi przetrwać. Pismo Święte mówi, że "Bóg przywraca to, co przeminęło" dla przykładu. Polecam przy okazji książkę ks. Węcławskiego "Pascha Jezusa" - bardzo uczona i dogłębna.
18-04-2013 19:33
 Ocena 12 na 12
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>Kiedy wiara w Boga we mnie zaczęła umierać na dobre, zacząłem naprawdę realistycznie myśleć o
>śmierci. Nadzieja wiecznego życia skutecznie tłumiła grozę niebytu, jednak teraz stało się to moją
>obsesją. Nie chcę użalać się nad sobą i lamentować jak skrzywdzona dziewczynka, ale jednak muszę
>stwierdzić przerażającą perspektywę tego odkrycia. Obsesja oczywiście nie oznacza dziwacznych
>zachowań, po prostu parę razy dziennie myślę sobie "o kurczę, tam naprawdę nic nie ma", po czym
>przechodzę do porządku dnia. ; o
>Jak wy, drodzy przyjaciele, radzicie sobie z tym?

Duizm głosi, że każde życie zna dwie śmierci, przednią i tylną, to jest tę sprzed narodzin i tę po agonii. Teologowie dychtońscy za szperklapy się brali ze zdziwienia słysząc potem ode mnie, że my tak na Ziemi nie myślimy i że są kościoły, interesujące się tylko jednym, mianowicie tylnym bytowaniem pośmiertnym. Nie mogli pojąć, czemu ludziom przykro myśleć o tym, że ich kiedyś nie będzie, a nie jest im tak samo przykro rozmyślać o tym, że ich przedtem nigdy nie było.

Stanisław Lem - Dzienniki gwiazdowe. Podróż dwudziesta pierwsza

...analogia między wprowadzeniem konia do senatu przez cesarza, a wprowadzeniem czegoś tam do sejmu i uczynieniem tego parlamentarzystą jest zdumiewająco aktualna. (ks. prof. Paweł Bortkiewicz TCh, szef Katedry Katolickiej Nauki Społecznej UAM)
Meretseger (61860 punktów)

>Jak wy, drodzy przyjaciele, radzicie sobie z tym?
W ogóle o tym nie myślę, mam ważniejsze sprawy na głowie. Nie było mnie przed narodzeniem, nie będzie po śmierci i co za problem?
Patrz wyżej big_zyd cytujący Lema. Też chciałam, ale mnie ubiegł
Reshca (2854 punktów)
>Patrz wyżej big_zyd cytujący Lema. Też chciałam, ale mnie ubiegł

Nie tylko Ciebie ubiegł .
Kaśka Melissa Silmarien (710 punktów)
>Jak wy, drodzy przyjaciele, radzicie sobie z tym?

Nie oglądam się zbytnio za siebie i nie rozpamiętuję przeszłości. Podobnie nie wybiegam za bardzo naprzód. Nie gromadzę i nie przywiązuję się do przedmiotów, bo i tak ich po śmierci ze sobą nie zabiorę. Żyję i cieszę się dniem dzisiejszym. Poza obowiązkiem utrzymania siebie i dziecka robię wyłącznie rzeczy, które sprawiają mi przyjemność.
Zastanawiałam się kiedyś jak by to było żyć wiecznie. I wymyśliłam, że to perspektywa najgorsza z możliwych. Po kilkuset latach wyczerpałoby się źródło rzeczy ciekawych i ekscytujących. Wiedziałabym wszystko co mnie interesuje. Skończyłaby się ciekawość i ekscytacja poznawaniem czegoś nowego. Zaczęłaby się potworna nuda. I co wtedy? Stać i patrzeć jak erozja góry w równiny zmienia? Czekać aż Słońce w czerwonego olbrzyma się zmieni? Widok może i byłby ciekawy, ale co dalej? Chcieć odejść wreszcie w niebyt i nie móc... straszne
Jacek Przypadek (1069 punktów)
Podejrzewam, że Bóg, który dałby ci takie życie pozagrobowe, uszanowałby twoją decyzję o odejściu w nicość.
20-04-2013 08:13 
 Ocena 1 na 1
Kaśka Melissa Silmarien (710 punktów)
>Podejrzewam, że Bóg, który dałby ci takie życie pozagrobowe, uszanowałby twoją decyzję o odejściu w nicość.

Tak jak "szanował" do tej pory inne moje decyzje? Nie, dziękuję Niech on się już lepiej nie wtrąca.

Jacku, mam wrażenie że jesteś osobą jeszcze dość młodą, która marnuje cenny czas na martwienie się co będzie czy też nie będzie potem. ŻYJ tu i teraz, ciesz się pięknem, które Cię otacza jeśli umiesz je dostrzec. Martwienie się sprawami, na które i tak nie mamy wpływu to tylko źródło niepotrzebnej frustracji.
Kiełczewski (439 punktów)

>Jak wy, drodzy przyjaciele, radzicie sobie z tym?
Naipierw zapytaj Swojej dziewczyny co paliła? A wracając do tematu:
-kiedy plemnik Twojego Taty spotkał się z jajem mamy,gdzie była Twoja wolna wola?
-kiedy namnożyło się 8 komórek -,,-itd.
-kiedy zarodek przykleił się do macicy by tworzyć łożysko -,,-itd
nie będę opisywał rozwoju płodowego(bo ani gdy miałeś ogon,ani trochę póżniej,chyba za człowieka byś się sam przed sobą nie uznał). Nie Twoja wina, że z niewiedzy zadajesz mało istotne pytanie,jesteś zaprogamowanym przez DNA rodziców zlepkiem białka i paru innych związkow organicznych na których skład masz niewielkie możliwości oddziaływania.Wpłyń na barwę oczu,wzrost,kolor włosów itd.Zadaj sobie pytanie "Czy związki chemiczne nawet tak pokomplikowane jak nasz budulec "mają to coś zwane duszą i czy ona w zdeterminowanym środowisku(przyrodniczym,społecznym)może co kolwiek?Jeżeli Twoja wiara w byty pośmiertne jest tak silna,to zapytaj się wszechwiedzącego po jaką cholerę stwarzał człowieka skoro i tak zna jego los.
Kiełczewski (439 punktów)

>Jak wy, drodzy przyjaciele, radzicie sobie z tym?
Naipierw zapytaj Swojej dziewczyny co paliła? A wracając do tematu:
-kiedy plemnik Twojego Taty spotkał się z jajem mamy,gdzie była Twoja wolna wola?
-kiedy namnożyło się 8 komórek -,,-itd.
-kiedy zarodek przykleił się do macicy by tworzyć łożysko -,,-itd
nie będę opisywał rozwoju płodowego(bo ani gdy miałeś ogon,ani trochę póżniej,chyba za człowieka byś się sam przed sobą nie uznał). Nie Twoja wina, że z niewiedzy zadajesz mało istotne pytanie,jesteś zaprogamowanym przez DNA rodziców zlepkiem białka i paru innych związkow organicznych na których skład masz niewielkie możliwości oddziaływania.Wpłyń na barwę oczu,wzrost,kolor włosów itd.Zadaj sobie pytanie "Czy związki chemiczne nawet tak pokomplikowane jak nasz budulec "mają to coś zwane duszą i czy ona w zdeterminowanym środowisku(przyrodniczym,społecznym)może co kolwiek?Jeżeli Twoja wiara w byty pośmiertne jest tak silna,to zapytaj się wszechwiedzącego po jaką cholerę stwarzał człowieka skoro i tak zna jego los.
Ania. (14138 punktów)
Moje myślenie życzeniowe nie zmieni rzeczywistości

Moje obawy nie zmienią rzeczywistości

Nie poradzę na to nic, że umrę kiedyś. Mogę jedynie starać się przesunąć ten moment w czasie.

Nie poradzę na to nic, że umrę i sądzę w stopniu graniczącym z pewnością - że wówczas przestanę istnieć ja jako moja tożsamość, moja świadomość. Moje myślenie życzeniowe nie zmieni tego, co mnie czeka.

Stąd ignoruję problem. Zajmuję się życiem.
zoro (-102 punktów)
(zablokowany)

>Kiedy wiara w Boga we mnie zaczęła umierać na dobre, zacząłem naprawdę realistycznie myśleć o śmierci.
Nie sądzę
Jacek Przypadek (1069 punktów)
>>Kiedy wiara w Boga we mnie zaczęła umierać na dobre, zacząłem naprawdę realistycznie myśleć o śmierci.
>Nie sądzę

Bardzo słusznie. Wszak nie sądź abyś sam sądzony nie był. :p
Reshca (2854 punktów)
>Jak wy, drodzy przyjaciele, radzicie sobie z tym?

Nie odbiegam w opinii od większości forumowiczów, którzy się w tym wątku wypowiedzieli. Jedno jest pewne. Z własną śmiercią radzę sobie dużo lepiej niż ze śmiercią bliskich. Bo to ich odejście z tego świata będę przeżywać, a nie moje.
uxbridge (5980 punktów)
Możesz przyjąć ideę reinkarnacji. Z technicznego punktu widzenia, ona jest nie tylko możliwa, ale konieczna! Oczywiście bez tej całej, otoczki religijnej, wędrówki "dusz" wcieleń w jakieś byty za karę lub w nagrodę.
Po prostu, po śmierci twoja świadomość, pamięć, poczucie istnienia znika. Bezpowrotnie. No ale w tym samym momencie powstają tysiące innych istnień i świadomości ludzkich. Ty znikasz do nie-istnienia, a one z tego stanu się wyłaniają. Wyobraź sobie, że zasypiasz i budzisz się jako noworodek, ktoś zupełnie inny. Budzisz się stopniowo (bo jako niemowlę dopiero świadomości nabierzesz). Z poprzedniego istnienia nic nie pamiętasz, nigdy sobie nie przypomnisz i nawet nie wiesz że było coś przed zaśnięciem. Czyli zasnąłeś i zniknąłeś a potem się pojawiłeś i obudziłeś - dalej istniejesz. To jest całkowicie nieodróżnialne od sytuacji w której "ty" umierasz a rodzi się "ktoś inny". A więc obydwie sytuacje są tym samym. cnd.
Jacek Przypadek (1069 punktów)
Dlaczego uważasz, że kiedy po mojej śmierci się ktoś narodzi, to będzie moja świadomość? Mnie się raczej wydaje, że świadomość jest czymś hermetycznym.

Wróć do listy wątków działu Religie
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365