Racjonalista - Strona głównaDo treści
racjo gdzie jesteś ?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Bazgroły
NapisanoAutorTytuł
27-04-2013 15:23karol0231 (0 punktów)racjo gdzie jesteś ?
Ocena 1 na 1
Po której stanąć stronie prawdy gdy mają obie rację wybierać korzystniejszą czy szlachetniejszą co brać pod uwagę w doborze decyzji która ma się odbić na przyszłości własnej bądź innych .Szlachectwo przynosi korzyści, czy korzyści przynoszą szlachectwo ?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

MadameDeVoltaire (1428 punktów)
Powiedz z mostu jaki masz problem, to Ci ktoś doradzi myślę

bang bang, shot you dead
karol0231 (0 punktów)
>Powiedz z mostu jaki masz problem, to Ci ktoś doradzi myślę
>
bang bang, shot you dead


problem natury psychicznej nie mający wpływu na innych , jak kreować własną świadomość
gdzie stoisz przed wyborem zaakceptować to co dzieje się w mym umyśle co potrafię odczuć i poddać się temu nawet jeśli ma to wpływ na moje życie nie innych czy stawiać temu opór negując zdarzenia w mym umyśle potocznie objaśniane jako schizofrenia i traktować to jako chorobę z którą trzeba walczyć na umór a obie decyzje mogą wydawać się złe . Czyli mam posłuchać kobiety która czeka tam na mnie gdzieś i nigdy nie skorzystać z uciech cielesnych z inną kobietą bądź nie słuchać i do końca życia mieć napominaną sytuację że się coś obiecało ale nie tu gdzie jestem . Doświadczam dziwnych stanów z którymi na swój sposób potrafię sobie poradzić ale jak się pojawiła ta kobieta to mnie rozwaliło jak bym był związany uczuciowo z kobietą na wieki gdzieś tam czego nie jest się w stanie opisać no ale postawienie człowieka w sytuacji gdzie ona ma być tom jedyną do końca moich dni to już człowieka zwaliło z krzesła a życie toczy się swym torem nie odbiegając od życia przeciętnego kowalskiego
27-04-2013 22:59 
 Ocena 9 na 9
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>problem natury psychicznej nie mający wpływu na innych , jak kreować własną świadomość

Kreowanie własnej świadomości przypomina nieco baronowe Muenhausenowe wyciąganie się z bagna za włosy...
To - wbrew pozorom - nie jest działanie takie całkiem bez sensu, po 20-30 (albo więcej... ) latach możesz się od tego zrobić mistrzem Zen, ale zgaduję, że pożądasz nieco szybszych rozwiązań...

>gdzie stoisz przed wyborem zaakceptować to co dzieje się w mym umyśle

Obawiam się, że w tym wypadku wielkiego wyboru nie ma - zaakceptujesz czy nie, będzie się działo i tak .

>co potrafię odczuć i poddać się temu nawet jeśli ma to wpływ na moje życie nie innych czy stawiać temu opór negując zdarzenia w mym umyśle potocznie objaśniane jako schizofrenia

Bez przesady - schizofrenia znacznie gorzej wygląda. Żaden ze mnie psychiatra, jednak aż schizofrenii w tym, co wypisujesz, nie dostrzegam. Jakiś wyraźny kryzys przechodzisz, a - jak raczej jaskrawo widać - nie jesteś wdrożony do samodzielnego dyscyplinowania się umysłowego, tedy wygląda to wszystko na dosyć poyebane. Ale zaradzić temu można stosunkowo łatwo. Ducha nie gaś .

>i traktować to jako chorobę z którą trzeba walczyć na umór a obie decyzje mogą wydawać się złe . Czyli mam posłuchać kobiety która czeka tam na mnie gdzieś i nigdy nie skorzystać z uciech cielesnych z inną kobietą

No, widzisz, jakie to proste...

>bądź nie słuchać i do końca życia mieć napominaną sytuację że się coś obiecało ale nie tu gdzie jestem . Doświadczam dziwnych stanów z którymi na swój sposób potrafię sobie poradzić ale jak się pojawiła ta kobieta to mnie rozwaliło jak bym był związany uczuciowo z kobietą na wieki gdzieś tam czego nie jest się w stanie opisać no ale postawienie człowieka w sytuacji gdzie ona ma być tom jedyną do końca moich dni to już człowieka zwaliło z krzesła

...każdy heteroseksualny mężczyzna staje w pewnym momencie przed Pytaniem: ile tych kobiet przelecieć?, na które istnieje Tylko Jedna Jedynie Słuszna Odpowiedź: WSZYSTKIE.
A potem naturalną rzeczy koleją przychodzi jednak Uświadomiona Konieczność przymierzenia zamiarów do sił... i skupienie się na tym, co jakoś-tam wykonalne... i tak dalej... ...

>a życie toczy się swym torem nie odbiegając od życia przeciętnego kowalskiego

A co jest Złego takiego Bardzo w życiu przeciętnego Kowalskiego, że Wybitność Twoja zdzierżyć tego żadną miarą nie zdoła?


...analogia między wprowadzeniem konia do senatu przez cesarza, a wprowadzeniem czegoś tam do sejmu i uczynieniem tego parlamentarzystą jest zdumiewająco aktualna. (ks. prof. Paweł Bortkiewicz TCh, szef Katedry Katolickiej Nauki Społecznej UAM)
karol0231 (0 punktów)
A co jest Złego takiego Bardzo w życiu przeciętnego Kowalskiego, że Wybitność Twoja zdzierżyć tego żadną miarą nie zdoła?

w życiu przeciętnego kowalskiego nie ma nic złego to jest akurat pozytywny element mojego życia gdzie można uznać się za osobę normalną a wybitność moja zdzierżyć nie może chęci życia w urojeniu które stworzyło urojenie które jednak jest elementem mojego życia i to się nie zmieni nawet ze względu na to że pozostanie to w mojej pamięci a wspomnień nie jestem w stanie usunąć jedyne co mi pozostaje to kreować własną rzeczywistość na podstawie tego co posiadam do tej pory w mym umyśle a nie skupiać się na wizjach przyszłości których nie jestem w stanie sobie wyobrazić tak jak je przeżyje w końcu nikt nie wie co wydarzy się w jego przyszłym życiu może się tylko czegoś spodziewać teraz na razie trzeba zmontować obiecaną obrączkę na mój serdeczny palec jako potwierdzenie podjęcia decyzji którą odwlekam coś w końcu musi mi przypominać że ktoś tam gdzieś na mnie czeka

gdzieś tam cały czas coś jeszcze szczypie że to jednak jest choroba a ja chcę to zaakceptować to potwierdzając wszystko własnymi poczynaniami

żyć urojeniami nie jest łatwo , ale żyć jest jeszcze trudniej
28-04-2013 00:13 
 Ocena 7 na 7
big_zyd (37761 punktów)
(zablokowany)
>w życiu przeciętnego kowalskiego nie ma nic złego to jest akurat pozytywny element mojego życia gdzie można uznać się za osobę normalną a wybitność moja zdzierżyć nie może chęci życia w urojeniu które stworzyło urojenie które jednak jest elementem mojego życia i to się nie zmieni nawet ze względu na to że pozostanie to w mojej pamięci a wspomnień nie jestem w stanie usunąć jedyne co mi pozostaje to kreować własną rzeczywistość na podstawie tego co posiadam do tej pory w mym umyśle a nie skupiać się na wizjach przyszłości których nie jestem w stanie sobie wyobrazić tak jak je przeżyje w końcu nikt nie wie co wydarzy się w jego przyszłym życiu może się tylko czegoś spodziewać teraz na razie trzeba zmontować obiecaną obrączkę na mój serdeczny palec jako potwierdzenie podjęcia decyzji którą odwlekam coś w końcu musi mi przypominać że ktoś tam gdzieś na mnie czeka
>gdzieś tam cały czas coś jeszcze szczypie że to jednak jest choroba a ja chcę to zaakceptować to potwierdzając wszystko własnymi poczynaniami
>żyć urojeniami nie jest łatwo , ale żyć jest jeszcze trudniej

Myślę, że jak spojrzysz na powyższe ciut trzeźwiej, sam dostrzeżesz, że odrobina zwykłej samodyscypliny może zdziałać cuda.
Zacznij od pisowni po prostu - duże litery, przecinki, kropki... takie tam... jak już się z nimi oswoisz (a i uspokoisz się przy tym nieco), nad konstrukcją zdań zastanowić się, być może, najdzie Cię ochota...
Kiedy sam zobaczysz, jaką Satysfakcję sprawia wyprodukowanie zdania w miarę zrozumiałego dla osób postronnych... potem drugiego, trzeciego i następnych... będziesz już na Bardzo Dobrej Drodze...

...analogia między wprowadzeniem konia do senatu przez cesarza, a wprowadzeniem czegoś tam do sejmu i uczynieniem tego parlamentarzystą jest zdumiewająco aktualna. (ks. prof. Paweł Bortkiewicz TCh, szef Katedry Katolickiej Nauki Społecznej UAM)
setarkos (10757 punktów)
>Szlachectwo przynosi korzyści, czy korzyści przynoszą szlachectwo?
Jeśli kto zaangażowany w korzyści konieczne (o ile takie są), to o szlachectwie nie ma mowy, bo ono nawet nie wychynie.
Jeśli kto nie jest w sytuacji przymusu, to może działać gwoli wolności lub jej pomniejszania (np. dla samej korzyści) - to drugie podejście wydaje się mniej szlachetne.

P.S.
Ilu osób lub jakiego ułamka społeczności ma dotyczyć "korzyść"?
karol0231 (0 punktów)
>>Szlachectwo przynosi korzyści, czy korzyści przynoszą szlachectwo?
>Jeśli kto zaangażowany w korzyści konieczne (o ile takie są), to o szlachectwie nie ma mowy, bo ono nawet nie wychynie.
>Jeśli kto nie jest w sytuacji przymusu, to może działać gwoli wolności lub jej pomniejszania (np. dla samej korzyści) - to drugie podejście wydaje się mniej szlachetne.

BARDZO DOBRE STWIERDZENIE szlachectwo jednak jest większą cnotą

>P.S.
>Ilu osób lub jakiego ułamka społeczności ma dotyczyć "korzyść"?
W zależności od stawianego sobie pytania i tak decydujący głos o tym co ma się dziać ze mną w przyszłości mam tylko ja. Zawsze znajdzie się osoba której coś się nie będzie podobało ze względu na różnice między ludźmi, więc jak podejmuje decyzję to i tak wole podjąć ją samodzielnie ,niż potem zrzucać winę na kogoś innego. Lepiej tylko wtedy poznać parę opinii na dany temat i wtedy łatwiej bo samemu ciężko coś czasami wymyślić.
29-04-2013 12:34 
 Ocena 3 na 3
astrotaurus (12445 punktów)

> szlachectwo jednak jest większą cnotą

Big_zyd tyleż życzliwie co trafnie wskazał Ci drogę, ja w ramach moich trzech groszy zasugeruję zaprzyjaźnienie się ze słownikami, wszak szlachectwo i szlachetność to zupełnie nie to samo.
A kto umie jasno myśleć umie również jasno mówić.

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
karol0231 (0 punktów)
>> szlachectwo jednak jest większą cnotą
>Big_zyd tyleż życzliwie co trafnie wskazał Ci drogę, ja w ramach moich trzech groszy zasugeruję zaprzyjaźnienie się ze słownikami, wszak szlachectwo i szlachetność to zupełnie nie to samo.
>A kto umie jasno myśleć umie również jasno mówić.
>
Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.


Brak obycia z książką i ich nieczytanie, widać na kilometr.

Wróć do listy wątków działu Bazgroły
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365