Mimo napływu środków unijnych? Chyba właśnie dzięki nim. Media cały czas mamią nas kasą z UE co to za nią zbudowano/buduje się, ale nie zająkną się o tym, że połowa kwoty musi pochodzić ze środków lokalnych. Czyli czym więcej chce się dostać z UE, tym więcej trzeba wyłudzić od podatników. A, że podatnicy to też wyborcy to trzeba pokazać ile to się pozyskało z UE, nie ważne czy inwestycja się będzie zwracała, czy potem wyborcy dopłacą. W Polsce jest ponoć największy odsetek euroentuzjastów, więc tak to działa. Polacy się śmieją z jakiejś pani z Radomia, co to chciała zgarnąć ze stołu jak najwięcej, ale kibicują Donaldowi gdy robi to samo przy unijnym stole w Brukseli. I to niezależnie od podziałów politycznych. Np. niedawno na Tv Trwam widziałem jakiegoś pislamistę tłumaczącego prowadzącemu ile to on wynegocjował dopłat dla polskich hodowców tytoniu i jak się tym przysłużył ojczyźnie. Tylko co to właściwie oznacza? Że ja, niepalący podatnik dołożę do tego hodowcy swoje pieniądze. Żeby papierosy były tańsze, choć pewnie nie będą, bo pewnie podnieśliby akcyzę na tę okazję. Jaki mamy w tym interes? Jak rolnikowi się nie opłaca tytoń niech uprawia co innego. Żyto, ziemniaki, jęczmień jakiś, cokolwiek. Wtedy miałbym tańszy chleb, czy ziemniaki czy piwo, cokolwiek,a tak nie mam z tego nic, tylko dopłacam. To jest sabotaż gospodarczy, bo zamiast robić to co się naprawdę opłaca robi się to na co są dopłaty. Rzuca się jakieś górnolotne hasła o "gospodarce opartej na wiedzy" a buduje się gospodarkę opartą na jałmużnie.
|