 |
W jaki sposób dokonać apostazji? Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Kościół i antyklerykalizm
| Napisano | Autor | Tytuł | | 28-07-2013 20:17 | Jacek Przypadek (1069 punktów) | W jaki sposób dokonać apostazji?
3 na 3 | Przeglądałem długo forum apostatów, czytałem instrukcje, ale nie rozjaśniło mi to zbyt wiele. Przede wszystkim zauważyłem, że księża często robią problemy, utrudniają odejście, etc. Chciałem więc w tym wątku uporządkować to wszystko i zapytać:
Co po kolei należałoby zrobić? | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
3 na 3 | Paul Figura (1368 punktów) | > Przeglądałem długo forum apostatów, czytałem instrukcje.> Co po kolei należałoby zrobić?Przecież masz świadomość tego ze to niczego, nie zmieni ponieważ z Kościoła katolickiego wypisać się nie można.Dlatego pytam czy naprawdę warto męczyć, się dla nic znaczącego papierka.?
|
|
 | 3 na 3 | Jacek Przypadek (1069 punktów) | To pokazuje jak głęboko niehumanitarną organizacją jest Kościół. To co raz naznaczone, nie może się wyzbyć piętna - choćby chciało. Ale apostata ma do to siebie, że nikt nie będzie go nazywał katolikiem. A ateistę ochrzczonego tak nazywać można - praktykuje się to np. wśród członków mojej rodziny.
|
|
|  | 4 na 4 | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | Dzisiaj po kolejnej kłótni doszedłem do takich samych wniosków. Widać nie tylko u mnie niedzielny obiad miał taki sam finał...
Dotychczas zawsze uważałem, że nie warto się męczyć, skoro to wiele i tak nie zmienia, ale w tej chwili jestem zdeterminowany, żeby to zrobić w najbliższej przyszłości, choćby po to, żeby przestać słuchać w koło: "ale masz chrzest", "ale masz bierzmowanie".
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
| |  | 2 na 2 | Jacek Przypadek (1069 punktów) | Trafiłeś w sedno z tym obiadem. Inaczej się patrzy na odstępcę - chociaż zawsze może się zdarzyć, że ktoś powie: za parę lat zrozumiesz że się mylisz i znów się ochrzcisz. Ale tego bym już chyba nie wytrzymał.
|
|
| | |  | 3 na 3 | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | Ja nie mam już siły do rozmowy z wierzącymi.
Najchętniej bym wyjechał gdzieś daleko, żeby mieć z rozmowami na ten temat, raz na zawsze spokój. Mam nadzieję że jeśli bym dokonał apostazji, to choć trochę by to ucięło rozmowy na ten temat.
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
| | | |  | | Jacek Przypadek (1069 punktów) | A myślałeś żeby po prostu ucinać rozmowę? Bo jak to wygląda, że np. babcia cię atakuje?
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | > A myślałeś żeby po prostu ucinać rozmowę? Bo jak to wygląda, że np. babcia cię atakuje?  Mój dziadek jest skończonym antyklerykałem i agnostykiem. On jest jedną z najbardziej imponujących mi osób, bo mimo że nigdy nie skończył studiów ma naprawdę szeroką wiedzę, szczególnie z dziedziny astronomii. Jego największym zmartwieniem w tej chwili jest bariera językowa, bo nie bardzo rozumie co na stronach NASA jest napisane, ale dzięki zdobyczom techniki jak google translate może w miarę pozostawać na bieżąco. Babcia tak samo jest bardzo otwartą osobą, ale jej konikiem jest popularna literatura. Właściwie oni oboje cały czas czytają jakieś książki i to odkąd pamiętam. Dziadek lubuje się raczej w magazynach popularnonaukowych i książkach science fiction, a babcia preferuje książki obyczajowe. W każdym razie moi dziadkowie nie słuchają radia maryja, ani nie zabierają głosu w takich sprawach, chyba że chodzi o defraudowanie pieniędzy przez bank watykanu albo o to który papież spędzał najwięcej czasu w burdelu. Do kościoła chodzą z przyzwoitości jak zostają zaproszeni na uroczystości takie jak śluby, czy komunie. Dziadek bardzo przeżywa zbytnie uprzywilejowanie kościoła. Raz w życiu słyszałem jak kuzynka zapytała go o jego stosunek do kościoła to odpowiedział, że jeśli Bóg jest to wszędzie i on nie musi chodzić do kościoła. Z dziadkami i resztą krewnych nie mam problemu w kwestiach wiary. W zasadzie moi dziadkowie nie mają problemu np. z tym jak traktować moją dziewczynę i absolutnie im nie przeszkadza, że mieszkamy razem, ba, są zadowoleni i traktują ją jak członka rodziny. Problem jest z najbliższymi krewnymi, czyli rodzicami i podobnie po stronie dziewczyny. Jakiś czas temu oduczyłem się podejmować wątki religijne i trzymam się tego, chyba że mnie bezpośrednio dotyczą, bo wtedy po prostu nie wytrzymuję. Uwagi odnośnie tego, że nie postępuję moralnie itd. naprawdę wyprowadzają mnie z równowagi. Poza tym siedzenie i słuchanie jak oni rozmawiają o czymś co ksiądz powiedział, a ja milczę i tylko dziabię widelcem obiad albo próbuję wypić kawę jak najwolniej potrafię, przynajmniej mi psują nastrój. W każdym razie trudno mi nie zabierać głosu jeśli słyszę uwagi właśnie w tym stylu, że źle robię i tu jakiś argument odnośnie Boga albo moralności, a do tego nietraktowanie mojego światopoglądu poważnie jak jakiś kaprys. To się z reguły kończy moją odpowiedzią w rodzaju, że oni też nie robią czegoś zgodnie z tym jak niby powinni, a wtedy jest wielka awantura, że ja jestem głupi, naczytałem się w internecie i się nabijam z ich wiary (jak to jest na rękę to jest, że jestem przecież ochrzczony i chodziłem na religię, więc wiem jak powinienem postępować). Jak próbuję się odnosić do książek itp. to kończy się to z ich strony argumentowaniem na Wittgensteina, czyli karykaturalnie można by to przedstawić jako dwoje dorosłych ludzi tupiących nogami, zatykających uszy i krzyczących na mnie (chociaż dokładnie to tak nie wygląda, ale ten obraz jest chyba jasny). Tak więc żadnego poważnego wsparcia, nawet rozmowy o pszczółkach nigdy nie było. Biorąc pod uwagę to co napisałem o moim dziadku i babci nie rozumiem jak moi rodzice mogą co niedzielę chodzić do kościoła. I, co jest najbardziej w tym denerwujące, oni nie są jakimiś dewotami. Ta ich wiara nie przeszkadza im w robieniu wielu rzeczy, których teoretycznie katolicy robić nie powinni.
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
| | | | | |  | | Jacek Przypadek (1069 punktów) | To chyba lepiej jest po prostu przestać tam chodzić - skoro wiadomo jak się to skończy.
|
|
| | | | | | |  | 1 na 1 | Meretseger (61860 punktów) | >To chyba lepiej jest po prostu przestać tam chodzić - skoro wiadomo jak się to skończy. To nie jest proste. Jak powiesz matce, że nie przyjdziesz do niej na obiad, bo jej religia Ci się nie podoba?
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | Jacek Przypadek (1069 punktów) | Mamusia musi zrozumieć, że dobre relacje muszą być obustronne. Chyba, że ktoś chce być ateistycznym męczennikiem za niewiarę.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | farmer (22440 punktów) | >Ja nie mam już siły do rozmowy z wierzącymi. >Najchętniej bym wyjechał gdzieś daleko, żeby mieć z rozmowami na ten temat, raz na zawsze spokój. Mam nadzieję że jeśli bym dokonał apostazji, to choć trochę by to ucięło rozmowy na ten temat.
Też tak mam. Czy nie lepiej jednak włożyć trochę energii w pracę? Patrząc na to co się dzieje nie widzę szczególnych perspektyw na poprawę. Nawet jeśli, to będą to lata. W tym czasie lepiej poprawić swój status materialny i olać to całe towarzystwo.
|
|
| | | | |  | 7 na 7 | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | Ja się sam utrzymuję.
To oni się obrażają, jak do nich nie przyjeżdżam.
Dodatkowo ze strony dziewczyny mam to samo.
Ogólnie wymagania co do partycypowania w ważnych rodzinnych uroczystościach, mamy jakbyśmy byli małżeństwem, ale oczywiście pod innymi względami przez obie katolickie strony jesteśmy traktowani jakbyśmy nie byli ze sobą związani. To że mieszkamy razem, to nie znaczy że jak odwiedzamy rodziców jednych czy drugich to traktują nas poważnie.
Bo jak można zasłyszeć to nie jest nic pewnego, jeśli nie mamy ślubu. Oczywiście ja nie mam nic przeciwko ślubowi, ba, z chęcią bym uprawomocnił mój związek, ale jest to równie źle widziane z obu stron. Bo normalny ślub nie wystarczy. Już abstrahując od księdza i tej całej szopki trzeba zapłacić za wesele, fotografa, blablabla. A branie samego cywilnego to dla mojej rodziny może i nie problem, ale jak ona co najmniej stroną kościelną nie będzie, to ją wyklną i wyrzucą.
Do tego za ślub mi nikt nie zapłaci, bo nawet na studia mi płacić nie będą, bo mieszkam z dziewczyną bez ślubu, a tego nie popierają (a ślubu mam nie brać dopóki nie skończę studiów, a kwestia jak skończyć dzienne pracując na pełnym etacie to już osobna sprawa). Więc nie wiem skąd na tę całą bibę miałbym wziąć kasę.
Teoretycznie to powinienem najpierw się ustatkować, poużywać sobie na boku (bo z tym nikt nie ma problemu - problem zaczyna się jak się przyprowadza dziewczynę do domu, bo wtedy nie wiadomo jak ją traktować) i wtedy dopiero oficjalnie wejść w jakiś związek, po trzydziestce z jakąś sporo młodszą dziewczyną. Podejrzewam, że z drugiej strony też by rodzice woleli, ażeby starym katolickim zwyczajem ona nie była w związku z rówieśnikiem (już abstrahując od innowierstwa takiego potencjalnego kandydata) tylko z jakimś już ustatkowanym jegomościem.
Więc wszystko się ogranicza do tego, że tak źle i tak nie dobrze w każdej kwestii, bo Bóg i wiara, blablabla. Z jednej strony cały czas mi marudzą, że postępuję niezgodnie z tym jak mnie wychowywali (wiarą katolicką), a z drugiej strony mam się nie interesować tym w co nie wierzę. Nawet jak bezpośrednio mnie to dotyczy, bo jak widać odbija się to na mnie w każdej dziedzinie mojego życia z moim związkiem włącznie.
Nie potrafiłbym zerwać kontaktów z rodziną, ale jak ktoś by mi dał pracę na drugiej półkuli, to przenoszę się bez mrugnięcia okiem.
Na razie mam nadzieję, że chociaż części idiotycznych rozmów dałoby się uniknąć jakbym dokonał apostazji.
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
| | | | | |  | 7 na 7 | farmer (22440 punktów) | > Ja się sam utrzymuję.> To oni się obrażają, jak do nich nie przyjeżdżam.Dlatego napisałem o podniesieniu swojego statusu. No chyba że jesteś milionerem. Ja spadam w pracę. To jedyna możliwość by oderwać się od tego wszystkiego. Od gadania co mogę a co nie. Oczywiście sufit jest ciągle wysoko. Jednak jest to jakaś pozytywna ucieczka od tego ciągłego narzekania. Jestem krótko na forum bo niecałe 3 lata, jednak jakąś prawidłowość zauważyłem. Trzeba robić swoje bo życie minie na ciągłym utyskiwaniu. Ps. Olej to. Ja kocham swoją kobietę która się rozwiodła...dla mnie  . Chryja była jak "stopięć". Ale jak to, nie będzie wesela? No nie będzie i w ogóle. Mamy dwoje dzieci żyjemy, wszyscy wiedzą że nie chodzimy do kościoła. Wiesz co jest najfajniejsze, to że dzieciaki udowadniają tym wszystkim dziadkom że bez boga są takimi samymi łobuzami jak cała reszta. Amen.
|
|
| | | | | | |  | | Jacek Przypadek (1069 punktów) | A co chcesz osiągnąć pracą?
|
|
| | | | | | | |  | 1 na 1 | farmer (22440 punktów) | >A co chcesz osiągnąć pracą?
Uwolnić się. Inaczej żyje się jak ma się 20, 30, czy 40 lat. Ja przyznam że mi koło trąbki lata apostazja. Zrobiłbym to tylko by kościół nie trąbił że jest tylu katolików.
|
|
| | | | | | | | |  | | Jacek Przypadek (1069 punktów) | Od czego się uwolnić?
|
|
| | | | | | | | | |  | 1 na 1 | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | Farmerowi pewnie chodzi o to, że masz dużo większy spokój jak masz już koło tej trzydziestki. Wszyscy się przyzwyczajają do tego, że żyjesz po swojemu i pewnie też odpuszczają. Obgadują Cię, jak Cię nie ma w pokoju i nie psują Ci tym humoru. Z drugiej strony zapomniał wół jak cielęciem był. Ciekawe jak farmer się czuł jak miał te dwadzieścia parę lat 
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
| | | | | | | | | | |  | 1 na 1 | farmer (22440 punktów) | > Farmerowi pewnie chodzi o to, że masz dużo większy spokój jak masz już koło tej trzydziestki.> Wszyscy się przyzwyczajają do tego, że żyjesz po swojemu i pewnie też odpuszczają. Obgadują Cię, jak Cię nie ma w pokoju i nie psują Ci tym humoru.> Z drugiej strony zapomniał wół jak cielęciem był. Ciekawe jak farmer się czuł jak miał te dwadzieścia parę lat  Otóż to. Ech wróciłbym się do tych dwadzieścia parę lat...i zrobił jeszcze większą rozpi,,,,. Ale wtedy tego nie wiedziałem. Teraz już wiem to znowu brzuch urósł ech...
|
|
| | | | | | |  | | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | > Dlatego napisałem o podniesieniu swojego statusu. No chyba że jesteś milionerem.Kilka lat na to potrzebuję, mimo wszystko 
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
| | | | | |  | 3 na 3 | sinapis (1725 punktów) | >Na razie mam nadzieję, że chociaż części idiotycznych rozmów dałoby się uniknąć jakbym dokonał apostazji.
Nie łudź się. Jedyne, czego się od ciebie oczekuje, to stulenie uszu i krakanie jak reszta wron. Żadna odmienność nie będzie tolerowana. Przerabiałem przed laty podobny problem i myślę, że jedyne wyjście to cierpliwość - z czasem otoczenie przywyknie.
|
|
| | | | | | |  | | Arystyp z Cyreny (6368 punktów) | Ale wtedy przynajmniej kwestia brania mojego ślubu jako katolik zostanie definitywnie ucięta.
Może warto poświęcić kilka wieczór, chociażby dla spokoju w tym temacie za parę lat?
"Mądrość jest dobrem, aczkolwiek jest pożądana nie sama dla siebie, ale z uwagi na konsekwencje"
|
|
| | | | | | | |  | | sinapis (1725 punktów) | >Ale wtedy przynajmniej kwestia brania mojego ślubu jako katolik zostanie definitywnie ucięta. >Może warto poświęcić kilka wieczór, chociażby dla spokoju w tym temacie za parę lat?
Jeśli dokonanie tego aktu ma ci przynieść jakąś satysfakcje, to oczywiście uczyń to. Chodzi mi jedynie o oto, że nijak nie zmieni to poglądów twego otoczenia na ciebie. Może tylko nabierzesz nowych sił i łatwiej ci to będzie znosić.
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Paul Figura (1368 punktów) | > Ja nie mam już siły do rozmowy z wierzącymi.Doskonale wiem co czujesz przechodziłem ten proces wielokrotnie jako, że jestem osobą o łagodnym usposobieniu nie wytoczyłem w ich stronę najcięższych dział. Doskonale rozumiejąc że ta dyskusja będzie jałowa, tobie również radzę zrobić tak samo będziesz miał mniej napsutej krwi.
|
|
| |  | 8 na 8 | Meretseger (61860 punktów) | Jestem szczęściarą. Po pierwsze - nie uczestniczę w rodzinnych niedzielnych obiadach  Po drugie - raz jeden, dawno temu, pewnie ze 30 lat, okazałam się straszną chamówą (czego się po trosze wstydzę, a po trosze nie) i na słowa typu "jesteś ochrzczona" odpowiedziałam, gdzie literalnie moja rozmówczyni może sobie ten mój nieświadomy, nieintencjonalny chrzest wsadzić. Była to moja kuzynka młodsza o kilka lat, do niej bezpośrednio te słowa kierowałam, ale słyszały wszystkie nobliwe ciocie, bo nie szeptałam  Od tamtej pory jestem traktowana jak coś w rodzaju śmierdzącego jajka, nikt mnie nie zahacza o sprawy religii (mojej córki, "czarnego jagnięcia", też nie, pewnie dlatego, że ma jeszcze bardziej ode mnie niewyparzony jęzor), choć ostatnio młody kuzyn z niższego pokolenia, cichy ateista (do czego nadal boi się przyznać matce) pytał, czy nie zechciałabym się za nim wstawić przy okazji jakiegoś najbliższego spędu, "bo staruszka żyć nie daje". Podobno dzwoni i wypytuje, czy był w kościele. Chłopak jest od dawna pełnoletni, mieszka osobno, więc chyba to zrobię, bo nie będzie problemu z "wtrącaniem się do wychowania cudzych dzieci". Sam się boi, bo na każde piśnięcie mamusia wpada w histerię i lament, za serce się chwyta i piguły jakieś wpieprza, osobiście podejrzewam, że witaminę C (kuzyneczka zawsze była niezłą aktoreczką). Też czasem przemyśliwam o apostazji, tylko na razie odstrasza mnie procedura, nie mam na to czasu. Jak spuszczą z tonu, to złożę stosowne oświadczenie, na przykład wyślę listem poleconym. Najbliższej rodziny moja apostazja nie zdziwi, a dalszą mam tamże, gdzie i chrzest.
|
|
| | |  | 1 na 3 | Artur@R (7115 punktów) | > Też czasem przemyśliwam o apostazji, tylko na razie odstrasza mnie procedura, nie mam na to czasu. Jak spuszczą z tonu, to złożę stosowne oświadczenie..<Krystalizuje się już taka możliwość dzięki wyrokowi NSA, a szczegóły jak - tutaj 
"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."
|
|
| | | |  | 1 na 1 | Baranica (275 punktów) | > >Też czasem przemyśliwam o apostazji, tylko na razie odstrasza mnie procedura, nie mam na to czasu. Jak spuszczą z tonu, to złożę stosowne oświadczenie..<> Krystalizuje się już taka możliwość dzięki wyrokowi NSA, a szczegóły jak - tutaj  Ja byłem 2 dni temu po odpis metryki chrztu, powiedziałem po co mi zresztą i proboszcz nawet nie skomentował. Bardzo grzecznie wystawił odpis i nawet do widzenia powiedział  Wczoraj wysłałem oświadczenie woli wg wzoru na wystap.pl i czekam grzecznie na odpowiedź  Taka procedura powinna być i jeśli więcej osób się na nią zdecyduje to mamy szansę zmienić tą upokarzającą szopkę ze świadkami itd.
Gdy rozum śpi budzą się demony.
|
|
9 na 9 | sinapis (1725 punktów) | >Co po kolei należałoby zrobić?
A co niby miałbyś robić? Czy gdy więzień ucieka z więzienia, to składa w kancelarii wniosek o wykreślenie z rejestru osadzonych?
|
|
 | 1 na 1 | Jacek Przypadek (1069 punktów) | No tak, dobre porównanie.
|
|
| Damian Orzeszek (281 punktów) | Trzeba poczekać, aż osoby które mają takie możliwości, wpłynęły na dokonanie zmian w procesie apostazji, na wzór niektórych państw.
|
|
 | 1 na 1 | Jacek Przypadek (1069 punktów) | Myślałem o tym, bo zupełnie upokarzające jest to całe bieganie do proboszcza i te pozostałe cyrki. Ale PiS ani PO tego nie zrobią, a nie ma sensu wybierać Palikota tylko z tego powodu. Myślę, że jeszcze wiele, wiele lat nic się w tej kwestii nie zmieni.
|
|
3 na 3 | Ojciec Ateusz (9201 punktów) | > Co po kolei należałoby zrobić?Też sobie niedawno zadałem to pytanie i najlepsze co wymyśliłem to: 1. Przekazanie "daru serca na wolną Polskę" ekipie wystap.pl2. Cierpliwe oczekiwanie aż GIODO zacznie egzekwować usuwanie danych osobowych... 3. ...czego zażądam od klechy, wysyłając mu listem poleconym oświadczenie woli o wystąpieniu ze stada. Jak dotąd, w wyniku działań prowadzonych przez w/w ekipę, GIODO dowiedział się już od NSA, że może zrobić kontrolę w parafii. Nieźle, bo wcześniej się wykręcał jak mógł, w pozycji klęcznej. Jak mu jeszcze ktoś wytłumaczy, że w świeckim państwie to ja decyduję o swojej przynależności do związku wyznaniowego, to już będziemy w domu. Jeżeli ktoś wie o innych inicjatywach, zmierzających do podobnego celu - proszę o info, chętnie wesprę. Sam nie znalazłem.
|
|
4 na 4 | hyperion (1422 punktów) | >Przeglądałem długo forum apostatów, czytałem instrukcje, ale nie rozjaśniło mi to zbyt wiele. >Przede wszystkim zauważyłem, że księża często robią problemy, utrudniają odejście, etc. Chciałem >więc w tym wątku uporządkować to wszystko i zapytać: >Co po kolei należałoby zrobić?
Moja Skromna i Niedoskonala Rada: 1. wyslij list polecony do parafii chrztu z prosba o wykreslenie z rejestru (kopia Twojego chrztu pewnie bedzie mile widziana przez proboszcza); w cywilizowanym kraju oswiadczenie woli, ze nie jestem "wielbladem" powinno wystarczyc zeby nie byc uznawanym za "wielblada" przez samozwancze Towarzystwo Fanow Wielbladow w Polsce, niestety, ten kraj jest 100 lat za murzynami wiec kontynuujmy... 2. Proboszcz (zaleznie od humoru) odpisze Ci cos w stylu "apostazje odnotowano w ksiedze chrztu", gdy bedzie mial gorszy humor to napisze, ze musisz miec 2 swiadkow itd ble ble ble, albo ze to nie lezy w jego kompetencji, albo w ogole Ci nie odpisze, wtedy trzeba wyslac po raz kolejny, i kolejny i kolejny ... az ruski rok uplynie 3. po dostaniu papierka, ze jednak przyjeli do wiadomosci Twoje oswiadczenie o niebyciu katolikiem (pewnie wsrod biadolenia, ze nie mozna wypisac sie z kosciola... ale to ich problem), udaj sie z tym papierkiem do GIODO (Glowny Inspektor Ochrony Danych Osobowych) i popros o sprawdzenie czy rzeczywiscie wykreslili twoje dane ze swoich zbiorow 4. Obawiam sie ze GIODO Cie oleje, bo to byla i (jeszcze) jest prokoscielna przybudowka 5. Ale z drugiej strony, w GIODO pracuja rozne osoby, moze bedzie to stazystka i z zapalem wezmie sie do roboty czyli zajrzy do koscielnych baz danych 6. Po calej tej drodze, udaj sie na wystap.pl i tam poczytaj na ktorym etapie jest wojna polsko-wiewiorkowska i procedura "wystapienie po wlosku". Mozesz dolaczyc do batalii. 7. Udaj sie do sadu i zapytaj jaka forma oswiadczenia jest prawnie akceptowana aby jednoznacznie stwierdzic niebycie katolikiem. Ale obawiam sie ze chow wsobny w sadach zrobil swoje i sedziowie i sedziny beda bronic Kosciola jak wlasnego immunitetu.
Powodzenia!
Wolność wypowiedzi gwarantuje mi Konstytucja Art. 54
|
|
 | | Jacek Przypadek (1069 punktów) | Wielkie dzięki.
|
|
 | 5 na 5 | Wacław (1038 punktów) | Oj tak, droga do apostazji jest długa i wyboista... Moje doświadczenia: 1) Poinformowanie lokalnego proboszcza o planowanej apostazji - ten zgodnie z wytycznymi Watykanu musi go przyjąć ALE zgodnie z okólnikiem Konferencji Episkopatu PL musisz stawić się z dwojgiem świadków aby Ci potwierdzili że owca chce zbłądzić i robi to świadomie. 2) Zdobycie odpisu aktu chrztu z parafii gdzie dołączyło się do elitarnej wspólnoty z pod znaku rybki. Bez tego nic nie zdziałamy i lokalny proboszcz każe nam spadać na szczaw i mirabelki. 3) Uzbrojenie się w cierpliwość - proboszczowie to strasznie zapracowani ludzie i możesz usłyszeć, że nasz lokalny proboszcz ma termin np. już w drugiej połowie sierpnia... 2020  4) Gdy już wreszcie dopchamy się do biura parafialnego, podpisujemy oficjalną deklarację apostazji w obecności świadków (i kobity z plebanii, organisty, sprzątaczki i kogo tam jeszcze nie zaproszą żeby nas zniechęcić), a proboszcz ją przyjmuje i przesyła do kurii. Tutaj najczęściej temat się urywa bo postępowanie ws. apostazji ucieka z naszych rąk i (autentyczny cytat  " nie jesteś stroną w sprawie synu, a jej przedmiotem". Dokładnie! Biskup to nie papież, ale prawie tak samo nieomylny i będzie podejrzewał, że tak na prawdę nie chcemy wcale opuścić łona matki Kościoła. W większości wypadków kwestie apostazji umierają śmiercią naturalną z powodu zmęczenia zainteresowanego oczekiwaniem lub też odrzuceniem "aktu" z powodów "formalnych". Jakie są to powody się już biedny człowieku nie dowiesz, bo jesteś "przedmiotem" i wyjaśnienia Ci się nie należą. Pozostaje próbować do skutku, ale zawsze jest ryzyko że nam się wcześniej zejdzie i dane nam będzie sprawdzić jak wygląda trzygłowy bóg  5) Gdy jakimś przedziwnym zrządzeniem losu dochodzisz do tego miejsca i kuria zaakceptuje apostazję, parafia dokonująca chrztu dostaje wytyczną by dokonać stosownego wpisu w naszych papierach. Nowy odpis "aktu chrztu" będzie zawierał info o dokonanej apostazji  Tylko tyle i aż tyle - oczywiście apostazja nie daje nam prawa wglądu w to co na nasz temat KK przechowuje, bo to przecież są wewnętrzne sprawy kościoła i konkordat radośnie wyjął to z pod nadzoru państwa. Kto wie, może po wsze czasy za naszą rodziną będzie się snuł cień apostazji, a lokalne bojówki będą nam malować krzyżyki na drzwiach od garażu? Tak czy owak trzeba mieć sporo cierpliwości i szczęścia żeby przez to przejść z zadowalającym nas rezultatem
|
|
|  | | Jacek Przypadek (1069 punktów) | Przerażające. Jednak z tego co napisał poprzednik wynika, że wcale nie trzeba chodzić ze świadkami.
|
|
|  | | Damian Orzeszek (281 punktów) | > 5) Gdy jakimś przedziwnym zrządzeniem losu dochodzisz do tego miejsca i kuria zaakceptuje apostazję, parafia dokonująca chrztu dostaje wytyczną by dokonać stosownego wpisu w naszych papierach. Nowy odpis "aktu chrztu" będzie zawierał info o dokonanej apostazji  > Tylko tyle i aż tyle - oczywiście apostazja nie daje nam prawa wglądu w to co na nasz temat KK przechowuje, bo to przecież są wewnętrzne sprawy kościoła i konkordat radośnie wyjął to z pod nadzoru państwa. Kto wie, może po wsze czasy za naszą rodziną będzie się snuł cień apostazji, a lokalne bojówki będą nam malować krzyżyki na drzwiach od garażu? Tak czy owak trzeba mieć sporo cierpliwości i szczęścia żeby przez to przejść z zadowalającym nas rezultatem  Nie wiem jak to prawo w Polsce działa, ale w takim wypadku najpierw najlepiej zacząć od usunięcia danych osobowych z KK, a nie od apostazji. Tak na mój rozum, to gdy KK usunie wszystkie informacje o mnie to nic się im nie stanie. To tak samo jakbym dla nich nigdy nie istniał i tyle.
|
|
Rafał Holewski (224 punktów) (zablokowany) |
> Co po kolei należałoby zrobić? W/g mnie system z listem poleconym jak na razie jest najlepszym sposobem. Potwierdzenie nadania i kopia listu jest dokumentem prawnym. Jeszcze brakuje mi czasu na wypis, ponieważ mam ważniejsze sprawy, długo pracuję i jest tyle ciekawych rzeczy do zrobienia a życie tak krótkie. Chociaż wypis nie jest mi do niczego potrzebny dopóki żyję, to po śmierci nie chcę nikogo obciążać psychicznie odnośnie ''jakości'' pochówku. Jeśli chcesz aby dali Tobie spokój, nie denerwuj się i bądź stanowczy odnośnie swojego światopoglądu. Od dawna nikt nie mówi mi jak mam żyć.
|
|
 | 2 na 2 | zyggy (66 punktów) | Dodam coś od siebie. Ja to mam za sobą. Zrobiłem to troszkę inaczej. Raz byłem świadkiem aktu apostazji mojego kolegi. Wdziałem jak to działa więc troszkę to zmodyfikowałem. Po pierwsze moja obecna parafia to parafia chrztu więc to troszkę upraszcza. Sam akt złożyłem już podpisany przez świadków bez ich obecności i nawet klecha się nie pokapował ani nie czepiał. Co prawda uzyskanie jakiejkolwiek odpowiedzi z ich strony graniczy z cudem. Trochę to trwało (trzy miesiące), czasem dzwoniłem ale nikt nic nie wiedział. Wtedy podszedłem ich od innej strony. Po prostu poszedłem aby uzyskać odpis aktu chrztu i nawet bym go dostał, gdybym sam nie zauważył, że coś chyba jest nie tak. Wtedy to właśnie klecha faktycznie spostrzegł dopisek w księdze chrztów (drobnym druczkiem), że wypisałem się z tej organizacji. W sumie ta ostatnia wizyta była najfajniesza, bo trafiłem na takiego klechę. z którym dało się pogadać, nie straszył, nie namawiał itd. W sympatycznej atmosferze, życząc sobie wszystkie dobrego rozstaliśmy się i już. Dodam tylko jedną bardzo ważną rzecz jaką usłyszałem od nich: nie ma możliwości aby odmówili aktu apostazji, każdy prawidłowo złożony akt ma moc prawną i nikt już tego nie rozpatruje na TAK czy NIE. Po prostu złożenie aktu w sposób prawidłowy już jest skuteczne. Powodzenia życzę, odwagi i odrobiny wytrwałości.
|
|
| Artur@R (7115 punktów) | > Co po kolei należałoby zrobić?<Zajrzyj tutaj. Klucz to - "apostazja po włosku".W Polsce też pojawia się taka możliwość dzięki wyrokowi NSA
"Jestem w kłopotliwym położeniu; zaplątałem się w życie bez własnej zgody."
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|