Racjonalista - Strona głównaDo treści
Papież Franciszek o homoseksualistach

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Kościół i antyklerykalizm
NapisanoAutorTytuł
29-07-2013 16:53paula17 (495 punktów)Papież Franciszek o homoseksualistach
Ocena 3 na 3
>Jeśli ktoś jest homoseksualistą i poszukuje Boga oraz ma dobrą wolę to kim ja jestem żeby go osądzać?
TVN24:
>"Franciszek: osób homoseksualnych nie należy osądzać ani dyskryminować".

religion.b(*)s-who-am-i-to-judge/?hpt=hp_t1
www.bbc.co.uk/news/world-europe-23489702
www.huffin(*)pe-francis-gays_n_3669635.html

Właściwie to nie wiem co mam teraz tutaj napisać... Bo mnie zatkało. Aż trudno w to uwierzyć Poprzedni papież w samolocie z dziennikarzami oskarżał ateizm o zbrodnie Hitlera, ten papież w samolocie z dziennikarzami broni homoseksualistów. Ach ten postęp!
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

29-07-2013 17:06
 Ocena 26 na 26
liliac (147340 punktów)
Oj tam, zaraz broni...
Przecież to jest zupełnie standardowe oficjalne stanowisko kościelne - nienawidzą grzechu, a nie grzesznika, to nie homoseksualizm jest grzechem, ale akty homoseksualne, etc -

Cytat:
Speaking to reporters on a flight back from Brazil, he reaffirmed the Roman Catholic Church's position that homosexual acts were sinful, but homosexual orientation was not.


Nihil novi

A gdyby ktoś miał jeszcze jakieś wątpliwości, to nasz nieoceniony Terlik uspokaja

"...a świniobicie, łaskawa pani, to to samo, jak kiedy ksiądz odprawia mszę świętą, bo zawsze idzie o krew i o mięso, czyli ciało." (B. Hrabal, "Postrzyżyny" )
29-07-2013 19:50 
 Ocena 3 na 3
Marcin Łoziński (385 punktów)
>Przecież to jest zupełnie standardowe oficjalne stanowisko kościelne - nienawidzą grzechu, a nie grzesznika, to nie homoseksualizm jest grzechem, ale akty homoseksualne, etc

Zupełnie jak w islamie. Tam też nie mają nic przeciwko gejom. To seks analny (który dla homoseksualnych facetów jest z dość oczywistych względów jest jedynym wejściem... to znaczy, wyjściem ) jest tam postrzegany jako coś bezbożnego i dlatego takich ludzi wieszają... albo kamienują... albo ucinają im głowy. Wiadomo o co chodzi.

Wielu katolików i muzułmanów by się zdziwiło, gdyby wiedzieli jak ich religie są do siebie podobne
Sylwek (15472 punktów)
>To seks analny (który dla homoseksualnych facetów jest z dość oczywistych względów jest jedynym wejściem... to znaczy, wyjściem

LOL, no.
30-07-2013 17:36 
 Ocena 4 na 4
Grzegorz (5685 punktów)
>A gdyby ktoś miał jeszcze jakieś wątpliwości, to nasz nieoceniony Terlik uspokaja

No tak, to byłoby straszne gdyby ktoś po prostu posłuchał tego co mówi Franciszek bez objaśniającego komentarza Terlikowskiego

Wiem że teoretycznie KRK potępia grzech a nie grzesznika, więc niby Franciszek nic nowego nie wymyślił, ale jednak teoria teorią a w praktyce najczęściej sukienkowi potępiali wszystko jak leci bez takich subtelności (no chyba że przypadkiem grzesznik okazał się kolegą po fachu ).

Cóż, w średniowieczu niemile widziane było czytanie Bibli i samodzielne wyciągane wniosków... jak widać daleko od tego czasu nie zaszliśmy, bo prawdziwy katolik nie powinien nawet analizować wypowiedzi papy bez dodatkowego komentarza objaśniającego co naprawdę miał na myśli.

Pewnie dość często Franciszek będzie zmuszał naszych domorosłych teologów do komentarzy typu "wyrwane z kontekstu i przekręcone przez homoseksualne/antyklerykalne lobby"... ciekawe że np. jak biskup wywala młodszego o ponad 20 lat księdza na emeryturę to mówią o posłuszeństwie, ale jak nieomylny szef całego interesu mówi że "czarne jest czarne" to zamiast posłuchać od razu poprawiają.
30-07-2013 17:45 
 Ocena 6 na 6
liliac (147340 punktów)
>Wiem że teoretycznie KRK potępia grzech a nie grzesznika, więc niby Franciszek nic nowego nie wymyślił, ale jednak teoria teorią a w praktyce najczęściej sukienkowi potępiali wszystko jak leci bez takich subtelności

Owszem, Franciszek zdaje się bardziej dbać o PR.

"...a świniobicie, łaskawa pani, to to samo, jak kiedy ksiądz odprawia mszę świętą, bo zawsze idzie o krew i o mięso, czyli ciało." (B. Hrabal, "Postrzyżyny" )
30-07-2013 17:53 
 Ocena 3 na 3
kiryl (2975 punktów)
(zablokowany)

>Owszem, Franciszek zdaje się bardziej dbać o PR.

Myśle że ma spore szanse przeskoczyć w ten sposob JP2 w popularności i czadzeniu.
31-07-2013 20:02 
 Ocena 1 na 1
Sylwek (15472 punktów)

>Myśle że ma spore szanse przeskoczyć w ten sposob JP2 w popularności i czadzeniu.

Nie wśród porządnych polskich katolików: twitter.com/kryztiandk/status/362631418209247232
31-07-2013 20:21 
 Ocena 1 na 1
kiryl (2975 punktów)
(zablokowany)

>Nie wśród porządnych polskich katolików

Miałem to dodać jako wyjątek, przecież Święta trójca w Polsce to JP2, matka boska i Bóg ojciec, albo ojciec Pio.
Paul Figura (1368 punktów)

>Właściwie to nie wiem co mam teraz tutaj napisać... Bo mnie zatkało. Aż trudno w to uwierzyć
>Poprzedni papież w samolocie z dziennikarzami oskarżał ateizm o zbrodnie Hitlera, ten papież w
>samolocie z dziennikarzami broni homoseksualistów. Ach ten postęp!

Rzeczywiście podejrzana sprawa z tym Kościołem katolickim, idą z postępem w zawrotnym tempie od 1992 roku, kiedy to nasz papież uznał, że potępienie Galileusza za głoszenie heliocentrycznego poglądu, iż Ziemia krąży wokół Słońca (a nie na odwrót), było błędem. Po 359 latach uczony został zrehabilitowany. Zawsze to mówię, że lepiej późno niż wcale.
29-07-2013 20:42 
 Ocena 4 na 4
sinapis (1725 punktów)
>>Po 359 latach uczony zostal zrehabilitowany.Zawsze to mówie że lepiej póżno niż wcale.
>

- Lepiej późno niż wcale - rzekła babcia spóźniwszy się na pociąg.
nm123 (423 punktów)
Mnie też to lekko zaskoczyło, mimo że jak już kiedyś wspomniałem, do wyrazów np dobrej woli od hierarchów kościelnych podchodzę z rezerwą. Tekścior "kim ja jestem by ich osądzać" z ust papieża brzmi jednak dosyć ciekawie, a przynajmniej to w miarę coś nowego (pomijając już, o czym wspomniał np liliac- a źle nie napisał).
Przypominam także, że papież ostatnio stracił swoją nieomylność o czym poinformowali biskupi i kardynałowie ;D Dlatego może warto napisać; słowa te rzekł tylko papież... Nawet jeżeli wynikają więc z dobrych chęci, pewnie nic nie znaczą.
30-07-2013 09:34 
 Ocena 6 na 6
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>(pomijając już, o czym wspomniał np liliac- a źle nie napisał).

Liliac jest kobietą.
Tzn. jeszcze niedawno była, nie monitoruję na bieżąco


"We live in times of smart phones and stupid people"
worek kości (2937 punktów)
Poczucie "zła" kryjącego się w aktach homoseksualnych może być jakoś zakodowane w naturze. Zastanawiam się, czy zbadano reakcje heteroseksualnych mężczyzn (i heteroseksualnych kobiet) na widok stosunku seksualnego w wykonaniu dwóch facetów - mam wrażenie, że w większości przypadków tą reakcją będzie obrzydzenie. I chociaż w innych przypadkach ufamy naszym przeczuciom - np. obrzydzenie wywołane widokiem rozkładającej się padliny jest społecznie akceptowane - to obrzydzenie wywołane widokiem spółkujących ze sobą mężczyzn (a przyjemność ze stosunku wiąże się z ewolucyjną potrzebą rozmnażania, i w tym kontekście stosunek homoseksualny zdaje się karykaturą takiej prokreacji) uznawane jest za homofobię.


bembergiem w berg
30-07-2013 00:50 
 Ocena 11 na 11
sinapis (1725 punktów)
>Poczucie "zła" kryjącego się w aktach homoseksualnych może być jakoś zakodowane w naturze. Zastanawiam się, czy zbadano reakcje heteroseksualnych mężczyzn (i heteroseksualnych kobiet) na widok stosunku seksualnego w wykonaniu dwóch facetów - mam wrażenie, że w większości przypadków tą reakcją będzie obrzydzenie.

Badań dokonano na przestrzeni ostatnich kilkuset tysięcy lat. Ustalono, że odrażający jest seks między mężczyznami, ale także taki, w którym uczestniczą kobiety oceniane jako niepociągające obserwatora (stare, zdeformowane, zbyt grube, zbyt chude, ze zbyt małymi lub zbyt dużymi krągłościami, martwe itd). Co ciekawe, na ogół nie budzi wstrętu seks lesbijski.
Takie są opinie mężczyzn - kobiety z reguły nie interesują się seksem na obrazkach, jako że są w tej kwestii bardziej słuchowcami.
Dalej, zauważyć można, iż takie widoczki, które dla większości bywają wstrętne, znajdują jednak uznanie w oczach pewnych grup mniejszościowych.

>I chociaż w innych przypadkach ufamy naszym przeczuciom - np. obrzydzenie wywołane widokiem rozkładającej się padliny jest społecznie akceptowane - to obrzydzenie wywołane widokiem spółkujących ze sobą mężczyzn (a przyjemność ze stosunku wiąże się z ewolucyjną potrzebą rozmnażania, i w tym kontekście stosunek homoseksualny zdaje się karykaturą takiej prokreacji) uznawane jest za homofobię.

Jak widać, swoje odczucia traktujesz jak uniwersalne prawo natury - lecz słabo uzasadniając, dlaczego twoje miałyby być lepsze od cudzych.
Co zaś do powiązania przyjemności z ewolucyjna potrzebą rozmnażania, to nie całkiem tak jest: "a robimy to niechcący i okolicznościowo, myśląc przy tym o różnościach (...)każdy bladawiec stara się programować potomstwo, gdyż to mu jest rozkoszne, lecz programuje, nie programując, i wielu robi, co może, aby z tego programowania nic nie wynikło" (Lem "Baśń o królewiczu Ferrycym i królewnie Krystali")
30-07-2013 10:02 
 Ocena 16 na 16
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
> to obrzydzenie wywołane widokiem spółkujących ze sobą mężczyzn (a przyjemność ze stosunku wiąże się z ewolucyjną potrzebą rozmnażania, i w tym kontekście stosunek homoseksualny zdaje się karykaturą takiej prokreacji) uznawane jest za homofobię.

A ty nic tylko o spółkowaniu.
Gdzie, powiedz, gdzie (jak wlazłeś na zły kanał porntube, to Twoja własna wina) widujesz spółkujących mężczyzn?
Dlaczego jak widzisz parę hetero niezbyt atrakcyjnych, otyłych ludzi w średnim wieku którzy wyraźnie okazują sobie uczucie (idą za rękę, może się cmokną przelotnie), to nie trąbisz o odrazie, a dwóch facetów nie robiących nic zdrożnego publicznie, o których zaledwie wiesz, że to homoseksualiści, od razu powodują u Ciebie wizję członka w odbycie i odruch wymiotny? A możne własnie nie wymiotny, i z tym masz problem?

Mnie na przykład większą odrazą napawałby widok spółkujących państwa Girtychów niż Marca Jakobsa z chłopakiem (uwaga, poniższy materiał zdjęciowy możne wywołać głęboki uraz i PTSD)
perezhilto(*)-louis-pda-brazil#.UfdtGY1Fpv0

Odraza na myśl o dwóch spółkujących mężczyznach nie jest genetyczna, tak samo jak odraza na widok padliny zresztą. To wszystko wzorce kulturowe.
Nauczono Cię, że od padliny trzeba się trzymać z daleka, ale są społeczności, w których jest ona neutralna. A i zdarzają się takie, gdzie pewne rodzaje padliny to rarytas.

Prawdopodobnie znajdziesz w swoim otoczeniu wielu takich jak Ty, pałających odrazą do "pedałów", ale to nic dziwnego. Wszak to jest Twoja społeczność, tak Cię ona ukształtowała, tak samo jak Twoja rodzinę i znajomych.
Miałeś po prostu pecha urodzić się w homofobicznym grajdołku i tamże dorastać.
Ale fakt, że coś jest zasadą w Twoim ciemnym grajdołku, nie znaczy, że jest zasadą w grajdołku obok, a już tym bardziej na rozległych, słonecznych równinach.

Może spróbuj na widok homoseksualnej pary myśleć o czymś innym, niż o seksie, może zmów różaniec albo co (i uważaj gdzie klikasz na porntube, naucz się obsługiwać filtry).
Bo oni pewnie akurat o seksie nie myślą, może planują, co na obiad albo gdzie jechać na wakacje. Albo zastanawiają się, czy nie kończy się papier toaletowy i czy nie kupić płynu do płukania, bo akurat promocja na ich ulubiony.
A Tobie tylko penisy i odbyty w głowie.

ps. pominięcie odrazy do mentalnego obrazu dwóch uprawiających ze sobą seks kobiet było zamierzone czy freudowskie?

"We live in times of smart phones and stupid people"
30-07-2013 11:52 
 Ocena-3 na 7
worek kości (2937 punktów)
>A ty nic tylko o spółkowaniu.

Ano, o spółkowaniu. Ot, taki temat.

>dwóch facetów nie robiących nic zdrożnego publicznie, o których zaledwie wiesz, że to homoseksualiści, od razu powodują u Ciebie wizję członka w odbycie i odruch wymiotny?

Nie mam żadnych "wizji".

>Mnie na przykład większą odrazą napawałby widok spółkujących państwa Girtychów

Czemu?

>nie jest genetyczna, tak samo jak odraza na widok padliny zresztą.

To, że zepsute jedzenie ma nieprzyjemny zapach i smak, to nie jest coś, czego się uczymy. No chyba że sugerujesz, że można kogoś nauczyć odczuwać jakiś smak lub zapach w określony sposób.

>zdarzają się takie, gdzie pewne rodzaje padliny to rarytas.

Pewne rodzaje, pewne rodzaje...

>Miałeś po prostu pecha urodzić się w homofobicznym grajdołku i tamże dorastać.

Z nieskazitelną pewnością twierdzisz, że odraza wywołana widokiem pro-kreujących (tworzących życie) mężczyzn nie jest odruchem naturalnym, tylko kulturowo wprogramowanym. Jedno nie wyklucza drugiego. Bardzo często kultura jest ekspresją naszych naturalnych potrzeb lub awersji.

>Może spróbuj na widok homoseksualnej pary myśleć o czymś innym, niż o seksie,

Widok jakiejkolwiek pary nie wywołuje seksualnych skojarzeń. Ale tylko pary homoseksualne organizują manifestacje swojej seksualności.

bembergiem w berg
30-07-2013 11:57 
 Ocena 12 na 12
Meretseger (61860 punktów)
>>A ty nic tylko o spółkowaniu.
>Ano, o spółkowaniu. Ot, taki temat.
O ile mnie wzrok nie myli, temat jest o homoseksualizmie, nie o spółkowaniu.
30-07-2013 12:08 
 Ocena-4 na 8
worek kości (2937 punktów)
>>>A ty nic tylko o spółkowaniu.
>>Ano, o spółkowaniu. Ot, taki temat.
>O ile mnie wzrok nie myli, temat jest o homoseksualizmie, nie o spółkowaniu.

Homoseksualizm to:
1. Pragnienie spółkowania z osobą tej samej płci.
2. Spółkowanie z osobą tej samej płci.

Masz jakąś inną definicję, która pomija spółkowanie?

bembergiem w berg
30-07-2013 12:30 
 Ocena 1 na 1
knx90 (664 punktów)
W tej sprawie była niepokojąca wypowiedź dominikanina na ten temat (którą słyszałem w tvn24) Otóż całą sprawę skomentował że to nie ludzie są źli a wierzący powinien mieć nienawiść do błędu. Otóż błędy są największym repozytorium mądrości z którego płynie doświadczenie.
30-07-2013 12:32 
 Ocena 12 na 12
Meretseger (61860 punktów)

>Masz jakąś inną definicję, która pomija spółkowanie?
Mam. Więź psychoemocjonalna i pociąg seksualny do osoby tej samej samej płci. "Pociąg seksualny" to nie to samo, co spółkowanie.
Czego was na tym KULu uczą?
30-07-2013 12:56 
 Ocena-1 na 5
worek kości (2937 punktów)
>"Pociąg seksualny" to nie to samo, co spółkowanie.

Bo jest to:

Cytat:
Pragnienie spółkowania z osobą tej samej płci.


>Czego was na tym KULu uczą?

Różnych rzeczy.

bembergiem w berg
30-07-2013 13:03 
 Ocena 9 na 9
Meretseger (61860 punktów)
>>"Pociąg seksualny" to nie to samo, co spółkowanie.
>Bo jest to:
>Cytat:
Pragnienie spółkowania z osobą tej samej płci.

???
Czy myśląc o heteroseksualizmie też masz przed oczami spółkowanie? A jeśli tak, to jakiego rodzaju?
30-07-2013 13:10 
 0 na 4
worek kości (2937 punktów)
>Czy myśląc o heteroseksualizmie też masz przed oczami spółkowanie? A jeśli tak, to jakiego rodzaju?

Nie ważne co mam przed oczami - problem dotyczy możliwości zdefiniowania homoseksualizmu bez odwołania się do spółkowania.

bembergiem w berg
30-07-2013 13:39 
 Ocena 16 na 16
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>>Czy myśląc o heteroseksualizmie też masz przed oczami spółkowanie? A jeśli tak, to jakiego rodzaju?
>Nie ważne co mam przed oczami - problem dotyczy możliwości zdefiniowania homoseksualizmu bez odwołania się do spółkowania.

Masz problem ze zdefiniowaniem miłości romantycznej do osoby odmiennej płci, bez odwoływania się do spółkowania?
Czy dla katolika miłość to tylko seks? A seks to tylko penetracja waginalna w celu zapłodnienia?

W tym kontekście określenie "religia miłości" brzmi dość obrzydliwie.

"We live in times of smart phones and stupid people"
01-08-2013 14:47 
 Ocena 1 na 1
bohandas (842 punktów)
>Masz problem ze zdefiniowaniem miłości romantycznej do osoby odmiennej płci, bez odwoływania się do spółkowania?
>Czy dla katolika miłość to tylko seks? A seks to tylko penetracja waginalna w celu zapłodnienia?

Nawet "miłość romantyczna", jeśli tylko istnieje taka możliwość, to kończy się zazwyczaj "w łóżku".

Należy też umieć oddzielić kwestie estetyczne od homofobii - nie każdy, dla kogo stosunek analny jest obrzydliwy, jest homofobem.
02-08-2013 10:54 
 Ocena 5 na 5
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>>Masz problem ze zdefiniowaniem miłości romantycznej do osoby odmiennej płci, bez odwoływania się do spółkowania?
>>Czy dla katolika miłość to tylko seks? A seks to tylko penetracja waginalna w celu zapłodnienia?
>Nawet "miłość romantyczna", jeśli tylko istnieje taka możliwość, to kończy się zazwyczaj "w łóżku".

Należy odróżnić "kończy się" od "sprowadza się do". A i to nie do końca, ponieważ miłość ani nie zaczyna ani nie kończy się w łóżku, seks to tylko część związku, czasem bardzo ważna, ale czasem mniej, na dodatek to się zmienia w czasie.
Ale do zrozumienia tego trzeba dojrzeć emocjonalnie.

Większość katolickich moralistów prezentuje poglądy na poziomie napalonego nastolatka, któremu wdrukowano, że co poniżej pasa do ZŁO. Więc jest i chora ciekawość, i obrzydzenie i podniecenie jednocześnie i poczucie wyższości wobec "zezwierzęcenia" i sprowadzanie związku do seksu (w końcu małżeństwo - oficjalne pozwolenie na seks, więc związek partnerski = seks)

>Należy też umieć oddzielić kwestie estetyczne od homofobii - nie każdy, dla kogo stosunek analny jest obrzydliwy, jest homofobem.

Należy czytać wątek, w szczególności post na który odpowiedziałam i pisać na temat. A w ogóle poznać poglądy tego człowieka, bo do nich się odnoszę.
Work kości jest wzorcowym homofobem - swoim prywatnym obrzydzeniem podszytym jakąś dziwną perwersją (gdzie on ogląda tych spółkujących gejów, no gdzie, jeżeli nie surfując po gejowskich stronach porno?) usprawiedliwia dyskryminację i odbieranie prawa do człowieczeństwa ludziom homoseksualnym.\

Naprawdę uważasz, że biedny worek jest tu sekowany, bo nie lubi seksu analnego, a wszyscy forumowicze chcą go przelecieć?


"We live in times of smart phones and stupid people"
02-08-2013 12:17 
 Ocena-1 na 1
bohandas (842 punktów)
>Należy odróżnić "kończy się" od "sprowadza się do". A i to nie do końca, ponieważ miłość ani nie zaczyna ani nie kończy się w łóżku, seks to tylko część związku, czasem bardzo ważna, ale czasem mniej, na dodatek to się zmienia w czasie.
>Ale do zrozumienia tego trzeba dojrzeć emocjonalnie.

Cóż to jest ta dojrzałość emocjonalna? Argument z dojrzałości emocjonalnej niebezpiecznie zbliża się do argumentu ad personam.

>Należy czytać wątek, w szczególności post na który odpowiedziałam i pisać na temat. A w ogóle poznać poglądy tego człowieka, bo do nich się odnoszę.
>Work kości jest wzorcowym homofobem - swoim prywatnym obrzydzeniem podszytym jakąś dziwną perwersją (gdzie on ogląda tych spółkujących gejów, no gdzie, jeżeli nie surfując po gejowskich stronach porno?) usprawiedliwia dyskryminację i odbieranie prawa do człowieczeństwa ludziom homoseksualnym.\
>Naprawdę uważasz, że biedny worek jest tu sekowany, bo nie lubi seksu analnego, a wszyscy forumowicze chcą go przelecieć?

Może coś przeoczyłem, ale Worek kości nie pisał, że widzi gdzieś spółkujących homoseksualistów, tylko że budzi jego obrzydzenie stosunek analny dwóch mężczyzn - to przecież dwie różne sprawy. Nie trzeba czegoś widzieć, żeby mieć swoje poczucie estetyki i się w danej sprawie wypowiadać - dotyczy to nie tylko seksu homoseksualistów.

Mi osobiście zupełnie jest obojętne, co kto ze swoim ciałem robi.
31-07-2013 20:10 
 Ocena 2 na 2
Sylwek (15472 punktów)

>Homoseksualizm to:
>1. Pragnienie spółkowania z osobą tej samej płci.
>2. Spółkowanie z osobą tej samej płci.

LOL

Ja wiem, że dla was to jak Hitler, ale powinniście się douczyć o genderze - tak na początek.
31-07-2013 20:49 
 Ocena-1 na 3
worek kości (2937 punktów)
>powinniście się douczyć o genderze

A jest się tam czego uczyć? To nauka jest w ogóle?

bembergiem w berg
31-07-2013 20:56 
 Ocena 4 na 6
Sylwek (15472 punktów)
>To nauka jest w ogóle?

Ale co, pojęcie płci kulturowej?

To nie nauka - to po prostu fundamentalne pojęcie konieczne do sensownego rozmawiania o seksualności kulturowego zwierzęcia jakim jest człowiek.
25-08-2013 22:03 
 Ocena-2 na 2
MarcinZ (-323 punktów)
(zablokowany)
To nie nauka - to po prostu fundamentalne pojęcie konieczne do sensownego rozmawiania o seksualności kulturowego zwierzęcia jakim jest człowiek.

>Takie "fundamentalne" pojęcie nikomu zdrowemu nie jest do czegokolwiek potrzebne.

www.naszdz(*)-grozniejsze-od-marksizmu.html
>"Ideologia gender jest pochodną marksizmu i nie wolno zapominać, że jest to nowy sposób walki klas. Z tym że klasami stają się kobiety i mężczyźni. Proletariatem są kobiety, a mężczyźni są posiadaczami, kapitalistami, którzy proletariat uciskają. Największą krzywdę, jaką radykalny feminizm wyrządza kobiecie, jest jej maskulinizacja. W efekcie sprowadza się kobietę do tego, by mogła zastąpić mężczyznę. Jest to niezgodne z jej naturą. Maskulinizacja istniała w marksizmie. Była bardzo silną cechą ideologii stalinowskiej. Dzisiaj ogłasza się z triumfem, że kobiety mogą działać w jednostkach bojowych armii, uczy się je zabijać ludzi. A to przecież mija się z powołaniem kobiety, by dawać życie, a nie żeby je niszczyć. Ideologia gender wychowuje ludzi, którymi łatwo manipulować. Do takiego wykorzystywania ludzi dążył marksizm, który definiował człowieka jako produkt stosunków społeczno-ekonomicznych. Gender jest groźniejsze, bo idzie dalej niż marksizm. Marksizm nie wnikał aż tak głęboko w naturę człowieka. Próbował go tylko poddać kontroli państwowej, dlatego też były próby przejęcia wychowania dzieci przez państwo. Wówczas proklamowano rodziców jako pokolenie wsteczne, konserwatywne, reakcyjne. W ideologii gender z kolei dokonuje się dekonstrukcja poprzez obalanie tzw. stereotypów, dotycząca między innymi relacji między starszym a młodszym pokoleniem. Chodzi o to, by starsze pokolenie nie miało wpływu na wychowanie młodszego, a młodzi byli wychowywani przez swoich rówieśników. I ten proces właśnie obserwujemy. Autorytet rodziców dla młodych jest coraz mniejszy z wielu względów. Między innymi dlatego, że rodzice dzisiaj nie wiedzą, do czego wychowywać, są zdezorientowani, a ich dzieci pozostają głównie pod wpływem wychowawczym czy raczej antywychowawczym mediów i środowiska, nad którym rodzice nie panują. W rodzinie tym, co wychowuje, jest relacja męża do żony, żony do męża i relacja wzajemna rodziców, czyli małżeńska miłość. Dzieci, którym zapewniono poczucie bezpieczeństwa, uczą się wierności jako owocu zaufania drugiej osobie. Zaufanie, wzajemna miłość w rodzinie są dzisiaj najważniejsze. Jeśli uratujemy relacje małżeńskie i rodzicielskie, wówczas uratujemy również młodzież, która w rodzinnym, pełnym miłości domu, czuje się bezpieczna, akceptowana i nie ucieka z domu, lecz chętnie do niego wraca."
25-08-2013 23:49 
 Ocena 2 na 2
Fafciu (953 punktów)
Podoba mi się to, że argumentem jest rzekomo marksistowski rodowód i analogią z walką klas. Nie trzeba wyjaśniać, dlaczego to świadczy przeciwko ideologii gender- po prostu wiadomo, że to jest złe.

>Maskulinizacja istniała w marksizmie. Była bardzo silną cechą ideologii stalinowskiej.

Każdy kto czytał Marksa, wie, że marksizm nie ma nic wspólnego ze stalinizmem.


Socjalne zasady chrześcijaństwa głoszą pokorę, wzgardę dla samego siebie, uniżoność, poufałość, ustępliwość - słowem, wszystkie porywy, cechujące kanalię.- Karol Marks
leaf (10 punktów)
>>A ty nic tylko o spółkowaniu.
>Ano, o spółkowaniu. Ot, taki temat.
>>dwóch facetów nie robiących nic zdrożnego publicznie, o których zaledwie wiesz, że to homoseksualiści, od razu powodują u Ciebie wizję członka w odbycie i odruch wymiotny?
>Nie mam żadnych "wizji".
>>Mnie na przykład większą odrazą napawałby widok spółkujących państwa Girtychów
>Czemu?
>>nie jest genetyczna, tak samo jak odraza na widok padliny zresztą.
>To, że zepsute jedzenie ma nieprzyjemny zapach i smak, to nie jest coś, czego się uczymy. No chyba że sugerujesz, że można kogoś nauczyć odczuwać jakiś smak lub zapach w określony sposób.
>>zdarzają się takie, gdzie pewne rodzaje padliny to rarytas.
>Pewne rodzaje, pewne rodzaje...
>>Miałeś po prostu pecha urodzić się w homofobicznym grajdołku i tamże dorastać.
>Z nieskazitelną pewnością twierdzisz, że odraza wywołana widokiem pro-kreujących (tworzących życie) mężczyzn nie jest odruchem naturalnym, tylko kulturowo wprogramowanym. Jedno nie wyklucza drugiego. Bardzo często kultura jest ekspresją naszych naturalnych potrzeb lub awersji.
>>Może spróbuj na widok homoseksualnej pary myśleć o czymś innym, niż o seksie,
>Widok jakiejkolwiek pary nie wywołuje seksualnych skojarzeń. Ale tylko pary homoseksualne organizują manifestacje swojej seksualności.
>
bembergiem w berg

Nie rozumiem dlaczego publicznie dyskutuje się pożycie intymne innych ludzi. Nikt nie ma do tego prawa.

Mod.: Kasuj niepotrzebne cytowania.
worek kości (2937 punktów)
>Nie rozumiem dlaczego publicznie dyskutuje się pożycie intymne innych ludzi. Nikt nie ma do tego prawa.

A mamy prawo dyskutować o preferencjach kulinarnych? Żadne zjawisko nie powinno być objęte zakazem naukowego badania.

bembergiem w berg
30-07-2013 14:51 
 Ocena 1 na 1
leaf (10 punktów)
>>Nie rozumiem dlaczego publicznie dyskutuje się pożycie intymne innych ludzi. Nikt nie ma do tego prawa.
>A mamy prawo dyskutować o preferencjach kulinarnych? Żadne zjawisko nie powinno być objęte zakazem naukowego badania.
>
bembergiem w berg

Pozycje intymne jest prywatna sprawa każdego człowieka i nie można go na tej podstawie oceniać i krytykować.
Oprócz spraw kulinarnych są tez inne znacznie ważniejsze. Na przykład zalegalizowane prawo do spadku, prawo do zalegalizowania związku z wybranym partnerem etc.
30-07-2013 15:00 
 Ocena 1 na 1
worek kości (2937 punktów)
>Pozycje intymne jest prywatna sprawa każdego człowieka i nie można go na tej podstawie oceniać i krytykować.

A za wybór takiego, a nie innego przedmiotu rozładowywania napięcia seksualnego można kogoś krytykować?

>Oprócz spraw kulinarnych są tez inne znacznie ważniejsze. Na przykład zalegalizowane prawo do spadku, prawo do zalegalizowania związku z wybranym partnerem etc.

Rozumiem, czyli dopóki nie zalegalizujemy związków partnerskich, nie powinniśmy mieć prawa zajmować się innymi rzeczami, takimi jak np. gastronomia?


bembergiem w berg
30-07-2013 15:07 
 Ocena 4 na 4
pawel_wr (4297 punktów)

>A za wybór takiego, a nie innego przedmiotu rozładowywania napięcia seksualnego można kogoś krytykować?

Czy dlatego Kosciół Katolicki instytucjonalnie chroni przestępstwa
pedofilskie dokonywane przez panów w koloratkach ?

No ładnie, worek kości wytłumaczył,dlaczego hierarchowie
katoliccy chronią zboczeńców w sutannach!

Jeśli jest inaczej, to wytłumacz to worku kości !!!!!


Pogrążony w wierze odrzuca rozum.
30-07-2013 15:16 
 Ocena-2 na 4
worek kości (2937 punktów)
>>A za wybór takiego, a nie innego przedmiotu rozładowywania napięcia seksualnego można kogoś krytykować?
>Czy dlatego Kosciół Katolicki instytucjonalnie chroni przestępstwa
>pedofilskie dokonywane przez panów w koloratkach ?

Skąd to wytrzasnąłeś?


bembergiem w berg
30-07-2013 15:55 
 Ocena 7 na 7
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>>>A za wybór takiego, a nie innego przedmiotu rozładowywania napięcia seksualnego można kogoś krytykować?
>>Czy dlatego Kosciół Katolicki instytucjonalnie chroni przestępstwa
>>pedofilskie dokonywane przez panów w koloratkach ?
>Skąd to wytrzasnąłeś?

To jest już tak ograne że wcale nie śmieszne.

Tak, KK nikogo nie chronił. Te odszkodowania, przez które diecezje w USA idą z torbami to za błędy w sztuce... spowiedzi.
A ta komisja w Irlandii to badała jakość wina mszalnego i o tym ten raport.
A Benek przepraszał za to, że księża fałszują podczas mszy.

Cała ta afera z pedofilią to spisek lewaków, ateistów i wegetarian.
Konkretnie lewackiej ateistycznej wegetariańskiej młodzieżówki ze szkół podstawowych, która podstępnie uwodziła niewinnych księży i terroryzowała biskupów, żeby Ci nie zawiadamiali policji.


"We live in times of smart phones and stupid people"
30-07-2013 16:03 
 Ocena 3 na 3
pawel_wr (4297 punktów)

>Skąd to wytrzasnąłeś?

Nie znasz najgłośniejszej ostatnio sprawy pedofila z Pomorza, który mimo
prawomocnego wyroku miga się od odbycia kary ?
Pan Nycz, mimo,że wiedział o nim , nic nie zrobił.

Pan Michalik , obecnie w randze arcybiskupa, wiele lat chronił swojego koleżki
z Tylawy przed postępowaniem sadowym.

Nie znasz faktów,czy nie przyjmujesz ich do wiadomości, bo są one dla Ciebie
niewygodne ?

Pogrążony w wierze odrzuca rozum.
30-07-2013 16:25 
 Ocena 1 na 3
worek kości (2937 punktów)
>>Skąd to wytrzasnąłeś?
>Nie znasz najgłośniejszej ostatnio sprawy pedofila z Pomorza, który mimo
>prawomocnego wyroku miga się od odbycia kary ?

Powinieneś jednak kojarzyć różnicę między odpowiedzialnością personalną, a instytucjonalną.

bembergiem w berg
30-07-2013 15:43 
 Ocena 1 na 1
leaf (10 punktów)
>>Pozycje intymne jest prywatna sprawa każdego człowieka i nie można go na tej podstawie oceniać i krytykować.
>A za wybór takiego, a nie innego przedmiotu rozładowywania napięcia seksualnego można kogoś krytykować?
>>Oprócz spraw kulinarnych są tez inne znacznie ważniejsze. Na przykład zalegalizowane prawo do spadku, prawo do zalegalizowania związku z wybranym partnerem etc.
>Rozumiem, czyli dopóki nie zalegalizujemy związków partnerskich, nie powinniśmy mieć prawa zajmować się innymi rzeczami, takimi jak np. gastronomia?
Why not...
30-07-2013 15:17 
 Ocena 2 na 2
pawel_wr (4297 punktów)

>A mamy prawo dyskutować o preferencjach kulinarnych? Żadne zjawisko nie powinno być objęte zakazem naukowego badania.

Łojej, o rety !

Gdyby wiedzieli o tym Galileusz,Giordano Bruno,Kopernik....


Pogrążony w wierze odrzuca rozum.
30-07-2013 15:34 
 Ocena-1 na 1
worek kości (2937 punktów)

>Gdyby wiedzieli o tym Galileusz,Giordano Bruno,Kopernik....

A nie wiedzieli?

bembergiem w berg
30-07-2013 13:36 
 Ocena 7 na 7
Meretseger (61860 punktów)

>Nie rozumiem dlaczego publicznie dyskutuje się pożycie intymne innych ludzi. Nikt nie ma do tego prawa.
Nikt nie dyskutuje o pożyciu konkretnych ludzi. Tak, to byłoby niewłaściwe. Ale teoretyczne rozważania o preferencjach seksualnych są całkowicie dopuszczalne pod warunkiem zachowania kultury wypowiedzi.
30-07-2013 15:06 
 Ocena 3 na 3
leaf (10 punktów)
>>Nie rozumiem dlaczego publicznie dyskutuje się pożycie intymne innych ludzi. Nikt nie ma do tego prawa.
>Nikt nie dyskutuje o pożyciu konkretnych ludzi. Tak, to byłoby niewłaściwe. Ale teoretyczne rozważania o preferencjach seksualnych są całkowicie dopuszczalne pod warunkiem zachowania kultury wypowiedzi.
Całkowicie się z tobą zgadzam ale wiele osób ocenia ludzi ( mam tu na myśli homoseksualistów) na podstawie ich preferencji seksualnych. To jest niewłaściwe.
30-07-2013 14:14 
 Ocena 10 na 10
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>>Może spróbuj na widok homoseksualnej pary myśleć o czymś innym, niż o seksie,
>Widok jakiejkolwiek pary nie wywołuje seksualnych skojarzeń. Ale tylko pary homoseksualne organizują manifestacje swojej seksualności.

Jak Ci to przeszkadza, nie jeździj na parady. Bosz, kto Ci każe?
A możne dla Ciebie sam fakt, że ktoś nie kryje się z posiadaniem partnera tej samej płci, i jeszcze, o zgrozo, chodzi z nim za rękę albo nawet publicznie go pocałował, to manifestacja?

Pary heteroseksualne manifestują swoją seksualność "na każdym miejscu i o każdej porze" jak mawiał poeta.
Na ulicach ludzie, zwłaszcza młodzi, obejmują się, całują, chodzą przytuleni.
Człowiek nawet w kinie nie jest od tej demonstracji seksualności wolny, niedawno parka przede mną na całego uprawiała petting i szeptała sobie miłosne zaklęcia.

Co gorsza wielu prezentuje otoczeniu swoich małżonków, jednoznacznie dając do zrozumienia, że uprawiają z ta osobą seks. I pokazują swoje dzieci, więc seks bywa zakończony wytryskiem do pochwy, skutkującym zapłodnieniem.
I dzieci na to patrzą! Na to epatowanie seksem na każdym kroku! Ruja i poróbstwo! I spółkowanie!

Może nie jest to zorganizowana, ale jednak manifestacja, na którą można się natknąć milion razy częściej niż na roznegliżowanego geja z piórkiem w tyłku.

"We live in times of smart phones and stupid people"
30-07-2013 15:44 
 Ocena-1 na 1
leaf (10 punktów)
>>>Może spróbuj na widok homoseksualnej pary myśleć o czymś innym, niż o seksie,
>>Widok jakiejkolwiek pary nie wywołuje seksualnych skojarzeń. Ale tylko pary homoseksualne organizują manifestacje swojej seksualności.
>Jak Ci to przeszkadza, nie jeździj na parady. Bosz, kto Ci każe?
>A możne dla Ciebie sam fakt, że ktoś nie kryje się z posiadaniem partnera tej samej płci, i jeszcze, o zgrozo, chodzi z nim za rękę albo nawet publicznie go pocałował, to manifestacja?
>Pary heteroseksualne manifestują swoją seksualność "na każdym miejscu i o każdej porze" jak mawiał poeta.
>Na ulicach ludzie, zwłaszcza młodzi, obejmują się, całują, chodzą przytuleni.
>Człowiek nawet w kinie nie jest od tej demonstracji seksualności wolny, niedawno parka przede mną na całego uprawiała petting i szeptała sobie miłosne zaklęcia.
>Co gorsza wielu prezentuje otoczeniu swoich małżonków, jednoznacznie dając do zrozumienia, że uprawiają z ta osobą seks. I pokazują swoje dzieci, więc seks bywa zakończony wytryskiem do pochwy, skutkującym zapłodnieniem.
>I dzieci na to patrzą! Na to epatowanie seksem na każdym kroku! Ruja i poróbstwo! I spółkowanie!
>Może nie jest to zorganizowana, ale jednak manifestacja, na którą można się natknąć milion razy częściej niż na roznegliżowanego geja z piórkiem w tyłku.
>
"We live in times of smart phones and stupid people"

I totally agree

Mod:
Kasuj, proszę, zbędne cytowania.
30-07-2013 15:53 
 Ocena 2 na 2
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>I totally agree
> Mod:
>Kasuj, proszę, zbędne cytowania.
>


Do trzech razy sztuka?


"We live in times of smart phones and stupid people"
31-07-2013 11:31 
 Ocena 13 na 13
Lucyna Sępska Quenallata (4714 punktów)

>>nie jest genetyczna, tak samo jak odraza na widok padliny zresztą.
>To, że zepsute jedzenie ma nieprzyjemny zapach i smak, to nie jest coś, czego się uczymy. No chyba że sugerujesz, że można kogoś nauczyć odczuwać jakiś smak lub zapach w określony sposób.

Ależ oczywiście! Lubisz ogórki kiszone? Pyszne i ładnie pachną. A dla wielu moich południowoamerykańskich znajomych to zepsuta obrzydliwość. Oni natomiast jedzą takie pieczone robale i uznają je za rarytas, dla mnie natomiast to coś wstrętnego. A szwedzkie kiszone śledzie? Takiego smrodu to nawet w szambie nie znajdziesz, a oni to jedzą i nawet słono (nomen omen) za nie płacą. A ser limburger? A taki portugalski ser z larwami wewnątrz. Dla nas wstrętny, dla innych rewelacja.
Nie powiesz przecież, że te różnice wynikają z genetyki. Po prostu nauczyliśmy się odbierać smak i zapach w określony sposób.

>Widok jakiejkolwiek pary nie wywołuje seksualnych skojarzeń. Ale tylko pary homoseksualne organizują manifestacje swojej seksualności.

Ależ skąd? Byłeś kiedyś na wiejskim weselu? Takiego nagromadzenia "manifestacji heteroseksualnej seksualności" trudno by szukać na paradach.
sapiens (395 punktów)
Przeczytaj proszę te artykuły:
badania.ne(*)sie-boi-zwiazkow-partnerskich/
pl.wikipedia.org/wiki/Homofobia - Strach przed odrzuceniem.
30-07-2013 12:53 
 Ocena 2 na 2
baszarteg (2319 punktów)
>Poczucie "zła" kryjącego się w aktach homoseksualnych może być jakoś zakodowane w naturze...tą reakcją będzie obrzydzenie.
>...(a przyjemność ze stosunku wiąże się z ewolucyjną potrzebą rozmnażania, i w tym kontekście stosunek homoseksualny zdaje się karykaturą takiej prokreacji) uznawane jest za homofobię.

Co ciekawe reakcje tych samych heteroseksualnych mężczyzn i kobiet a przynajmniej sporej ich części na chocby seks analny w wykonaniu kobiety i mezczyzny owego "zła" nie wykrywa a przecież w tym przypadku także nie ma mowy o ewolucyjnej potrzebie rozmnażania ,co w zasadzie chyba potwierdza tezę o "obrzydzeniu kulturowym"
Czym innym jest chyba z resztą awersja estetyczna wobec obrazów do których oglądania nikt nas nie zmusza a czym innym wyrokowanie na podstawie tej odrazy co do aspektów etycznych takich aktów .

>i czy nie kupić płynu do płukania, bo akurat promocja na ich ulubiony.

a mnie się właśnie skończył i gdyby nie "racjonalista" na śmierć bym o tym zapomniał,"Maddy" jesteś nieoceniona
Maddy (12885 punktów)
(zablokowany)
>>i czy nie kupić płynu do płukania, bo akurat promocja na ich ulubiony.
>a mnie się właśnie skończył i gdyby nie "racjonalista" na śmierć bym o tym zapomniał,"Maddy" jesteś nieoceniony

Zawsze do usług

"We live in times of smart phones and stupid people"
worek kości (2937 punktów)
>czym innym wyrokowanie na podstawie tej odrazy co do aspektów etycznych takich aktów .

Jasne.

bembergiem w berg
30-07-2013 13:10 
 Ocena 1 na 1
baszarteg (2319 punktów)

>Jasne.

To dobrze.
31-07-2013 16:20 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52278 punktów)
.
>Poczucie "zła" kryjącego się w aktach homoseksualnych może być jakoś zakodowane w naturze.
Oczywiście, jak ktoś śmie być innym jak ja. W Afryce religijni ludzie uważają, że aby czarny był albinosem, to wbrew naturze i trzeba go zlikwidować. Taka to już religii natura.

>Zastanawiam się, czy zbadano reakcje heteroseksualnych mężczyzn (i heteroseksualnych kobiet) na widok stosunku seksualnego w wykonaniu dwóch facetów - mam wrażenie, że w większości przypadków tą reakcją będzie obrzydzenie.
Na pewno były takie badania, ale najlepiej przeprowadzić taki test na sobie. Dla mnie obrzydliwość heteroseksualnych o do aktów homoseksualnych jest najlepszym dowodem, że homoseksualizm jest zgodny z naturą. (Zgodny z wolą i zamierzeniem Boga.)

>I chociaż w innych przypadkach ufamy naszym przeczuciom
Zależy kto? Jedni ufają mniej inni bardziej.

> - np. obrzydzenie wywołane widokiem rozkładającej się padliny jest społecznie akceptowane -
A co ma społeczna akceptacja dla moich odczuć. Ja uwielbiam jeść ryby, a moja bratowa ich nie tyka i oboje mamy w głębokim poważaniu czy społeczność to akceptuje.
Ja brzydzę się moralnością katolicką, a Pan nie. Pan jest ilościowo bardziej akceptowany społecznie niż ja, ale dla mnie ilość ma mniejszą wartość niż jakość.

>to obrzydzenie wywołane widokiem spółkujących ze sobą mężczyzn
No właśnie! Przecież są gazetki dla gejów, a nawet gejowska pornografia, więc nie u wszystkich wywołuje to obrzydzenie.

>(a przyjemność ze stosunku wiąże się z ewolucyjną potrzebą rozmnażania, i w tym kontekście stosunek homoseksualny zdaje się karykaturą takiej prokreacji)
Taką głupotę to już zupełnie pieprzy Pan na Oko? (Myślę tu o ks. profesorze.)
Mnie możliwość prokreacji często przed stosunkiem powstrzymywała lub odbierała sporą część przyjemności. Widocznie też, według Szanownego Pana, jestem zboczony.

>uznawane jest za homofobię.
Znowu zależy, gdzie. Zainteresowanie sprawami seksu przez Kościół i kler żyjący w celibacie oraz patologiczny seks kleru jest ciekawym fenomenem z zakresu psychologii religii. Jest trochę na ten temat lektur. Katolikom polecam tu Kler. Psychogram ideału, choć im to i Święty Boże nie pomoże. Każda wiara ogranicza, a im jest głębsza to tym bardziej.

@@@
.
31-07-2013 20:06 
 Ocena 3 na 3
Sylwek (15472 punktów)
> I chociaż w innych przypadkach ufamy naszym przeczuciom - np. obrzydzenie wywołane widokiem rozkładającej się padliny jest społecznie akceptowane - to obrzydzenie wywołane widokiem spółkujących ze sobą mężczyzn (a przyjemność ze stosunku wiąże się z ewolucyjną potrzebą rozmnażania, i w tym kontekście stosunek homoseksualny zdaje się karykaturą takiej prokreacji)

Powiedz mi, jaką ewolucyjną korzyść czerpiesz z obserwacji CUDZEGO seksu hetero? Bo wedle wszelkiego rozsądku należałoby przyjąć - żadnej. Toż już (obserwowany) seks gejowski raczej powinien facetów hetero prawdziwie radować: dwóch konkurentów o partnerki mniej, a i przyszłych konkurentów dla własnego potomstwa (i własnych genów) nie napłodzą.

A serio, nie wiem co śmieszniejsze, homofoby religijne, czerpiące swe mądrości ze świętych ksiąg bliskowschodnich pastuchów żyjących przed tysiącami lat, czy nowocześni "scjentyści" posługujący sie buraczanym rozumieniem zpudelkowionej biologii ewolucyjnej.
leaf (10 punktów)
>>Jeśli ktoś jest homoseksualistą i poszukuje Boga oraz ma dobrą wolę to kim ja jestem żeby go
>osądzać?
>TVN24:
>>"Franciszek: osób homoseksualnych nie należy osądzać ani dyskryminować".
>religion.b(*)s-who-am-i-to-judge/?hpt=hp_t1
>www.bbc.co.uk/news/world-europe-23489702
>www.huffin(*)pe-francis-gays_n_3669635.html
>Właściwie to nie wiem co mam teraz tutaj napisać... Bo mnie zatkało. Aż trudno w to uwierzyć
>Poprzedni papież w samolocie z dziennikarzami oskarżał ateizm o zbrodnie Hitlera, ten papież w
>samolocie z dziennikarzami broni homoseksualistów. Ach ten postęp!
Kościół to instytucja i jak w każdej innej instytucji są tam rożne frakcje. Obecny papież ma liberalne poglądy na wiele spraw. Podczas kadencji jego dwóch poprzedników dużo ludzi odeszło od kościoła. Franciszek może ten proces zatrzymać. Jest mądrym politykiem
Luxuria (526 punktów)
Ta wypowiedź to przykład kompetencji PRowców Franciszka i przykład tego, jak można tak wyeksponować tendencyjną wypowiedź, żeby wydawała się postępowa.

Franciszek nie powiedział NIC nowego o homoseksualizmie. Homoseksualiści są ok tak długo, jak długo nie uprawiają seksu. Kiedy angażują się w akty homoseksualne, to popełniają grzech, który już jak najbardziej godny potępienia.

Pytanie dlaczego pambuk stworzył ludzi ze 'skłonnościami homoseksualnymi', chorobami psychicznymi i innymi uwarunkowaniami, które predysponują do grzechu lub wręcz pozbawiają wolnej woli pozostaje nadal bez odpowiedzi.
p_konrad (6 punktów)
Homoseksualizm nigdy nie był i nie jest grzechem. Nie może być grzechem to, na co człowiek nie ma wpływu. Grzech się zaczyna w momencie ulegania tej skłonności seksualnej - i to nie tylko "homo" ale i "hetero", jeżeli dzieje się to poza małżeństwem. Sama chora skłonność nie jest grzechem, grzechem jest uleganie jej.
Dlaczego media nie skoncentrowały się na pozostałych słowach papieża dotyczących tej sprawy? Stanowisko Kościoła w tych sprawach jest jasne. Papież dodał również, że "lobbowanie na rzecz homoseksualizmu jest złem". To właśnie lobbyści, czyli ci wszyscy, którzy propagują homoseksualny styl życia, przedstawiając go jako normalność i domagając się z tego tytułu przywilejów, uczestniczą w złu, czyniąc krzywdę ludziom, którym przydarzył się problem z własną płciowością. Przez nich właśnie ludzie widzą w każdym homoseksualiście wykrzywioną gębę pajaca z parady miłości. Na marginesie: już święty Paweł (1 Kor 6,9) napisał: "Czy nie wiecie, że niesprawiedliwi nie otrzymają Królestwa Bożego? Nie łudźcie się! Ani rozpustnicy, ani bałwochwalcy, ani cudzołożnicy, ani rozwiąźli, ani mężczyźni współżyjący ze sobą, ani złodzieje, ani zachłanni, ani pijacy, ani oszczercy, ani zdziercy nie otrzymają Królestwa Bożego." Polecam przeczytać i rozważyć całość 1 i 2 Listu do Koryntian.
13-08-2013 00:09 
 Ocena 9 na 9
Phanes (492 punktów)
>Homoseksualizm nigdy nie był i nie jest grzechem.

No jasne, że nie. Oto Jeszcze Lepsza Nowina: grzechu nie ma - to tylko wytwór religianckiego umysłu!

> Grzech się zaczyna w momencie ulegania tej skłonności seksualnej - i to nie tylko "homo" ale i "hetero", jeżeli dzieje się to poza małżeństwem.

Patrz wyżej. A etycznie jest to dobro - prowadzi do szczęścia osób ulegających tej "obrzydliwej" skłonności (o ile taka jest ich wola). A małżeństwo, informuję, to jedna z najbardziej skompromitowanych instytucji, jakie świat zna, a i tradycję ma obrzydliwą - rodzaj kontraktu, w którym jedna strona jest traktowana jako sprzęt.

>Sama chora skłonność nie jest grzechem, grzechem jest uleganie jej.

Z radością ogłaszam, że homoseksualna czy heteroseksualna skłonność nie jest grzechem!

>Papież dodał również, że "lobbowanie na rzecz homoseksualizmu jest złem".

No cóż, powiedział bzdurę, jak to jest tradycją jego urzędu.

>To właśnie lobbyści, czyli ci wszyscy, którzy propagują homoseksualny styl życia, przedstawiając go jako normalność i domagając się z tego tytułu przywilejów

Popatrz ty lepiej na propagowanie heteroseksualizmu i tym się z łaski swojej zajmij!

>uczestniczą w złu, czyniąc krzywdę ludziom, którym przydarzył się problem z własną płciowością.

Krzywdę to czynią takie homofobiczne osoby, jak np. ty, nie pozwalając w pełni rozwinąć pięknej homoseksualnej psychiki (duszy po waszemu). A przykładem problemu z własną seksualnością jest m. in. homofobia, poniekąd analogiczna do mizoginii (mizogin w rzeczywistości boi się bliskiej emocjonalnej relacji z kobietą, a homofob-mężczyzna tego samego z innym mężczyzną: potrafi z nim tylko konkurować.

>Przez nich właśnie ludzie widzą w każdym homoseksualiście wykrzywioną gębę pajaca z parady miłości.

Coś masz przeciwko Paradom? Tradycja dużo piękniejsza niż wasze ponure chrześcijańskie rytuały.

>Polecam przeczytać i rozważyć całość 1 i 2 Listu do Koryntian.

Proszę cię! Paweł z Tarsu miał dość poważne problemy psychiczne, więc nie polecaj go jako autorytetu. Może w zamian Fajdros, albo Uczta Platona - i język dużo lepszy i treść mądrzejsza...
14-08-2013 00:15 
 0 na 4
p_konrad (6 punktów)
>No jasne, że nie. Oto Jeszcze Lepsza Nowina: grzechu nie ma - to tylko wytwór religianckiego umysłu!<

Wyjaśnienie: Grzech to postawa, gdzie świadomie i dobrowolnie człowiek sprzeciwia się miłości Boga i lekceważy Go. Grzech zatruwa i godzi w moje relacje z otoczeniem. Jeżeli grzechu nie ma - to wszystko wolno - czyli wszystko jest dozwolone - a więc wzmiankowana w Twojej wypowiedzi "krzywda czyniona przez takie homofobiczne osoby jak ja" też nie jest grzechem, a więc nie powinna godzić w moje relacje z Tobą. Tymczasem w Twojej wypowiedzi pobrzmiewają nuty pewnego zniecierpliwienia lub wręcz zdenerwowania moją wypowiedzią, co nie powinno wystąpić, bo przecież tak rozumianego grzechu nie ma. Na gruncie logiki klasycznej, mamy jednocześnie prawdziwe zdanie oraz jego zaprzeczenie (reductio ad absurdum). Stąd twierdzenie, że grzechu nie ma, jest z gruntu fałszywe. Jest jeszcze kwestia nazewnictwa. Słońce nazywa się słońcem, bo tak je ludzkość nazwała. Ateiści również stosują zasady moralne, wiedzą, że coś jest złe, choć nie nazywają tego mianem "grzech" - sam znam wielu wspaniałych ludzi, deklarujących się jako ateiści - bynajmniej nie posiadający "religianckich umysłów" Zachęcam do sięgnięcia sedna problemu, a nie ślizgania się po powierzchni.

>> Grzech się zaczyna w momencie ulegania tej skłonności seksualnej - i to nie tylko "homo" ale i "hetero", jeżeli dzieje się to poza małżeństwem.

>Patrz wyżej. A etycznie jest to dobro - prowadzi do szczęścia osób ulegających tej "obrzydliwej" skłonności (o ile taka jest ich wola). A małżeństwo, informuję, to jedna z najbardziej skompromitowanych instytucji, jakie świat zna, a i tradycję ma obrzydliwą - rodzaj kontraktu, w którym jedna strona jest traktowana jako sprzęt.

To "etyczne" dobro - szczęście - jak długo może trwać? Do czasu znudzenia się, czy znalezienia innego "obiektu westchnień"? Tutaj obie strony są traktowane jako sprzęt do zaspokojenia popędu seksualnego. Jest to wypaczenie ludzkiej godności i płciowości, jak również porządku naturalnego - związek mężczyzny i kobiety prowadzi do przekazania nowego życia. Swoją drogą, obserwujemy ciekawy fenomen: homoseksualiści chcą ślubów (też rodzaj kontraktu, bo chodzi o majątek), a znowu pary heteroseksualne wolą żyć "na kocią łapę".

>>A małżeństwo, informuję, to jedna z najbardziej skompromitowanych instytucji, jakie świat zna, a i tradycję ma obrzydliwą - rodzaj kontraktu, w którym jedna strona jest traktowana jako sprzęt.<<

To bardzo ciekawe - nie wiedziałem, empirycznie na podstawie próby losowej nie dane było mi sprawdzić. Kto jest autorem tej mądrości i na jakiej podstawie wysnuł taki wniosek? Znam mnóstwo szczęśliwych małżeństw młodszych stażem oraz takich, które mają 65 lat po ślubie.. Wreszcie w tych małżeństwach zarówno mąż jak i żona jakoś realizują się zawodowo, mają wspaniałe dzieci, mile spędzają czas. Ich życie oczywiście nie jest wolne od trosk, jednakże problemy rozwiązują wspólnie, pomimo trudności i kryzysów trwają ze sobą - małżeństwo i miłość to wzięcie ODPOWIEDZIALNOŚCI za drugą osobę. Małżeństwo jest obecnie wyśmiewane i deprecjonowane, bo przecież liczą się tylko moje potrzeby, w razie czegoś zmiana na "lepszy model" - to są postawy lansowane przez celebrytów, osoby z mediów - wystarczy otworzyć np. Wirtualną Polskę, by dowiedzieć się, że jakaś gwiazdka właśnie bierze rozwód. Problem nie leży w instytucji małżeństwa, tylko w braku wychowania w poczuciu ODPOWIEDZIALNOŚCI - duży chłopiec znudzi się zabawką, duża dziewczynka rzuci w kąt lalkę. Taka ciekawostka: dawniej używano słowa: mężczyzna - od słów "mąż" i "męstwo", a więc cnota, bohaterstwo, odwaga, hart ducha. Dziś jest mowa o "facetach" - od łacińskich form "facetus" - powabny, delikatny, elegancki, a także "facetia" - żart, dowcip o frywolnej treści. Dla młodego mężczyzny ważniejsze od pracy nad własnym charakterem, wykształceniem odwagi, odporności na krytykę stają się: moda, drogie perfumy, samochody, prężenie muskułów i przeglądanie się w lustrze - kulturyści w gruncie rzeczy są przeraźliwie słabi, dziewczyny łapią doła i się snują bo w tym przedziale wiekowym są niedożywione, nie mają energii, powyższe sprawia, że tracą na atrakcyjności.

>>Sama chora skłonność nie jest grzechem, grzechem jest uleganie jej. >Z radością ogłaszam, że homoseksualna czy heteroseksualna skłonność nie jest grzechem!
>>Papież dodał również, że "lobbowanie na rzecz homoseksualizmu jest złem".>No cóż, powiedział bzdurę, jak to jest tradycją jego urzędu.

Rozumiem, że oceniając w ten sposób tradycję urzędu papieskiego, zapoznałeś się z całością nauczania papieża i jego poprzedników (ich było 263, licząc od św. Piotra) - czy tak?

>>To właśnie lobbyści, czyli ci wszyscy, którzy propagują homoseksualny styl życia, przedstawiając go jako normalność i domagając się z tego tytułu przywilejów
>Popatrz ty lepiej na propagowanie heteroseksualizmu i tym się z łaski swojej zajmij!

Propagowanie samego ....seksualizmu to w dużej mierze pornografia. Złodziej krzyczy: łap złodzieja. Prawdziwy związek mężczyzny i kobiety z definicji prawa natury nie potrzebuje propagowania. Jedynie tym, co jest jego wykrzywieniem i wypaczeniem (wszelkie formy prostytucji, tzw. płatnej miłości i seksu) jesteśmy zalewani w mediach. Seks dla samego seksu jest namiastką miłości - na chwilę dającą poczucie akceptacji i szczęścia. Tymczasem miłość to pragnienie dobra drugiego człowieka.
14-08-2013 06:45 
 Ocena 2 na 2
szarley (54913 punktów)
>Dla młodego mężczyzny ważniejsze od pracy nad własnym charakterem, wykształceniem odwagi, odporności na krytykę stają się: moda, drogie perfumy, samochody, prężenie muskułów i przeglądanie się w lustrze

To wniosek z jakiejś pracy badawczej czy obserwacji pudelka?

>Propagowanie samego ....seksualizmu to w dużej mierze pornografia.
Pytanie :
Czy jeśli robię zdjęcia mojej żony kiedy jest naga (nigdy się nie zgodzi na ich oglądanie przez osoby trzecie) to jest to pornografia?


14-08-2013 08:48 
 Ocena 6 na 6
Meretseger (61860 punktów)
>>moda, drogie perfumy, samochody, prężenie muskułów i przeglądanie się w lustrze
>To wniosek z jakiejś pracy badawczej czy obserwacji pudelka?
Możliwe, że z autopsji...
14-08-2013 09:45 
 Ocena 1 na 1
Paul Figura (1368 punktów)
>>>moda, drogie perfumy, samochody, prężenie muskułów i przeglądanie się w lustrze
>>To wniosek z jakiejś pracy badawczej czy obserwacji pudelka?
>Możliwe, że z autopsji...

Gorzej to tak zwany mężczyzna "metroseksualny".


Metroseksualnego faceta wg badań Ipsos Trend Observer cechuje zarówno siła i stanowczość, jak i delikatność. Mało tego. Jest on niezwykle uczuciowy i pełen empatii. Nie zgrywa macho i nie boi się pokazywać kobiecej strony swojej osobowości. Stanowi dla kobiety idealnego partnera do rozmów i zakupowych szaleństw. Bo metroseksualista nie boi się, w przeciwieństwie do reszty facetów, biegać po centrach handlowych. Lubi eksperymentować ze swoim wyglądem i często stawia na ekstrawagancję. Depilacja? Obowiązkowo. W opinii psychologów depilacja w męskim wydaniu ma znaczenie symboliczne. A dokładnie oznacza pozbawianie się atrybutów męskości. Bo facet musi mieć "coś" z faceta.

Co na ten temat sądzą sami metroseksualni? "Mam to gdzieś, co o mnie mówią. Uwielbiam dbać o siebie. I wcale nie jestem ani playboyem, ani umięśnionym pustakiem. Kocham być czysty i pachnący. Regularnie się depiluję. Używam maseczek do twarzy, bo świetnie regenerują skórę. Czy jestem gejem? Nie! Uwielbiam kobiety. A to, że tak dbam o siebie? Po prostu lepiej się czuję, wiedząc, że dobrze wyglądam." Wielu kobietom metroseksualizm wcale nie przeszkadza. Wręcz przeciwnie. "To całkiem pociągające, bo takie inne, nowe. Podobają mi się tacy faceci. Chociaż może wyglądają czasem nieco cudacznie, to mają w sobie coś. No i zdecydowanie wyróżniają się na tle innych."

14-08-2013 10:02 
 Ocena 8 na 8
Meretseger (61860 punktów)

>Gorzej to tak zwany mężczyzna "metroseksualny".
A dlaczego "gorzej"? Ja pochwalam dbanie o siebie. Wolę mężczyzn "metro" niż - excusez le mot - śmierdzących potem sierściuchów w niedobranych ciuchach.
>Bo facet musi mieć "coś" z faceta.
Wystarczy, że ma jedno "coś", nie musi mieć dodatkowo kłaków wszędzie Psychologowie się nie znają
Ale może to dlatego, że mam już tyle lat, że imponuje mi inteligencja i zadbanie, a nie wątpliwej jakości "męskość".
14-08-2013 10:17 
 Ocena 2 na 2
Paul Figura (1368 punktów)

>Ale może to dlatego, że mam już tyle lat, że imponuje mi inteligencja i zadbanie.

Trafiłaś na właściwą osobę.



Paul Figura (1368 punktów)

>Czy jeśli robię zdjęcia mojej żony kiedy jest naga.

A robisz.? Ty szczęściarzu.(przyznaj się)

14-08-2013 11:15 
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)

Jestem szczęściarzem, bo jestem żonaty
14-08-2013 14:31 
 Ocena 1 na 1
worek kości (2937 punktów)
>Czy jeśli robię zdjęcia mojej żony kiedy jest naga

Pics or it didn't happen

bembergiem w berg
szarley (54913 punktów)
>>Czy jeśli robię zdjęcia mojej żony kiedy jest naga
>Pics or it didn't happen
>
bembergiem w berg


Jest różnica między "Czy, jeśli " a "Czy, kiedy"
(Chyba)
Dla mnie polska język też bywa trudna język, ale to miał być całkowicie tryb przypuszczający, a nie sugerujący czy coś miało miejsce czy nie w małżeńskiej alkowie.

Andrzej Bogusławski (52278 punktów)
.
>Pytanie:
>Czy jeśli robię zdjęcia mojej żony kiedy jest naga (nigdy się nie zgodzi na ich oglądanie przez osoby trzecie) to jest to pornografia?
Jeżeli chciał Pan pokazać piękno, a nie pobudzić erotycznie, to nigdy to nie będzie pornografią. Nawet gdyby żona się zgodziła i obejrzały jej zdjęcia miliony panów.
Zaś, gdy Pan robił zdjęcia tylko dla siebie aby się erotycznie pobudzić, gdy żona niedostępną Panu będzie, to jest to pornografią.
Tyle tylko, że nie upublicznioną.

Pozdrawiam.

@@@
.
szarley (54913 punktów)
>Jeżeli chciał Pan pokazać piękno, a nie pobudzić erotycznie, to nigdy to nie będzie pornografią. Nawet gdyby żona się zgodziła i obejrzały jej zdjęcia miliony panów.
>Zaś, gdy Pan robił zdjęcia tylko dla siebie aby się erotycznie pobudzić, gdy żona niedostępną Panu będzie, to jest to pornografią.
>Tyle tylko, że nie upublicznioną.

Moja żona zawsze jest piękna i zawsze pobudza (no jak narazie )

>Pozdrawiam.
Wzajemnie
Paul Figura (1368 punktów)

>Moja żona zawsze jest piękna i zawsze pobudza (no jak narazie )

Pokaz jej zdjęcie to eksperci na forum (ze mną na czele) ocenią.


14-08-2013 22:55 
 Ocena 3 na 3
Andrzej Bogusławski (52278 punktów)
.
>Moja żona zawsze jest piękna i zawsze pobudza (no jak na razie )
Nie mam najmniejszych wątpliwości i pocieszę tu Pana, iż jestem 45 lat po ślubie z tą samą panią i nie zamienił bym jej (na stałe) na żadną inną.
No chyba, że zdarzyła by się chwila zapomnienia.
Pomarzyć to zawsze nam wolno!

Pozdrawiam.
14-08-2013 23:54 
 Ocena 1 na 1
Paul Figura (1368 punktów)

>Nie mam najmniejszych wątpliwości i pocieszę tu Pana, iż jestem 45 lat po ślubie z tą samą panią i nie zamienił bym jej (na stałe) na żadną inną.

Gratuluje panie Andrzeju mi to raczej nigdy nie będzie dane, i pozdrowienia dla żony.

14-08-2013 19:44 
 Ocena 2 na 2
Phanes (492 punktów)
>Wyjaśnienie: Grzech to postawa, gdzie świadomie i dobrowolnie człowiek sprzeciwia się miłości Boga i lekceważy Go. Grzech zatruwa i godzi w moje relacje z otoczeniem. >Jeżeli grzechu nie ma - to wszystko wolno - czyli wszystko jest dozwolone

Etyka nie bazuje na pojęciu grzechu - "dobro" i "zło" etyki nie mają za podstawę boga(z bogiem w stylu monoteistycznym nie da się być - jak będę miał więcej czasu wytłumaczę dlaczego), tylko właśnie szczęście i cierpienie - stany jak najbardziej realne. Sięgnij może do Arystotelesa i innych starożytnych - zobaczysz jak powstawała etyka. Potem możesz sięgnąć po coś bardziej współczesnego. Warto też zobaczyć jak etyka rozwijała się w innych kulturach. Np. buddyzm też u podstawy ma cierpienie (co już z tym dalej robi, to inna sprawa).

>Tymczasem w Twojej wypowiedzi pobrzmiewają nuty pewnego zniecierpliwienia lub wręcz zdenerwowania moją wypowiedzią, co nie powinno wystąpić, bo przecież tak rozumianego grzechu nie ma.

Ależ to zupełnie nie z powodu żadnego grzechu - ten to tylko twoje urojenie. Ale na wszystkich bogów - ile razy można słuchać jednej idiotycznej (bez urazy - to nie twoja wina, tylko indoktrynacji, której zostałeś poddany)gadki?!

>Na gruncie logiki klasycznej, mamy jednocześnie prawdziwe zdanie oraz jego zaprzeczenie (reductio ad absurdum). Stąd twierdzenie, że grzechu nie ma, jest z gruntu fałszywe.

To jest po prostu stwierdzenie faktu.

>Jest jeszcze kwestia nazewnictwa. Słońce nazywa się słońcem, bo tak je ludzkość nazwała. Ateiści również stosują zasady moralne, wiedzą, że coś jest złe, choć nie nazywają tego mianem "grzech" - sam znam wielu wspaniałych ludzi, deklarujących się jako ateiści - bynajmniej nie posiadający "religianckich umysłów"

Patrz wyżej.

>To "etyczne" dobro - szczęście - jak długo może trwać?

Różnie, jak to w życiu bywa.

>Do czasu znudzenia się, czy znalezienia innego "obiektu westchnień"?

To samo pytanie należałoby skierować do heteroseksualisty.

>Tutaj obie strony są traktowane jako sprzęt do zaspokojenia popędu seksualnego.

W tradycyjnym związku heteroseksualnym zwanym małżeństwem osoby traktowane są jako dawca plemników (plus maszyna do zarabiania oraz Pan i Władca) i inkubator (w połączeniu z byciem sprzętem AGD i służącą) zaś dzieci jako idealny obiekt do zaspokajania swoich narcystycznych potrzeb. Wybacz, ale jeśli patrzysz w taki sposób, to heteroseksualizm staje się dużo obrzydliwszym odczłowieczeniem.

A poza tym poza projekcją, jakiej dokonujesz, skąd ty możesz wiedzieć, co jest podstawą homoseksualnego związku. Próbujesz sprowadzić Erosa tylko do seksu? To mało wiesz o miłości i o relacjach międzyludzkich. Nawet twoja chrześcijańska Agape się w tym mieści. I zapewniam, że Eros potrafi zaprowadzić dalej niż Chrystus.

Inna rzecz - czyżbyś nie miał nigdy bliskiej relacji z innym mężczyzną? Nie miałeś nigdy przyjaciela? Nie tworzyliście niczego razem, nie wspieraliście się, nie byliście dla siebie jak bracia, nie cieszyliście się nawzajem ze swoich sukcesów, nie chcieliście dla siebie jak najlepiej? Jeśli nie - współczuję, jeśli tak - korzystaliście z homoseksualnego (skierowanego na osobę tej samej płci: sex=płeć)Erosa, nie pozwalając się tylko rozwinąć jego aspektowi seksualnemu.

>Jest to wypaczenie ludzkiej godności i płciowości,

Weź ty się zajmij lepiej swoją godnością i płciowością, bo jako chrześcijanin powinieneś być mistrzem w wypaczaniu tych i innych pojęć. Z chrześcijańską nowomową do chrześcijan proszę. Poza tym co chrześcijanin może wiedzieć o godności, jeśli ciągle żyje w strachu, albo próbuje się podlizać swojemu panu.

>jak również porządku naturalnego - związek mężczyzny i kobiety prowadzi do przekazania nowego życia.

A związek dwóch mężczyzn i dwóch kobiet nie. I co? Jakoś w naturze zaistniał i trzyma się całkiem dobrze. To nie chrześcijanie będą mówić naturze, co jest z nią zgodne, a co nie.

Poza tym uważaj - jeśli to nienaturalne, to widocznie nadnaturalne, a z takimi siłami nie radziłbym ci igrać.

Co do "przekazania nowego życia" (czy wy się nauczycie kiedykolwiek wyrażać po ludzku?!) to właśnie pokazałeś jak bardzo przedmiotowy jest związek heteroseksualny.

>Swoją drogą, obserwujemy ciekawy fenomen: homoseksualiści chcą ślubów (też rodzaj kontraktu, bo chodzi o majątek), a znowu pary heteroseksualne wolą żyć "na kocią łapę".

Każdego indywidualny wybór. Zresztą homoseksualiści są w tej chwili jeszcze zbyt stłamszeni homofobiczno-heteroseksistowską kulturą, by w pełni wykształcić swoje własne instytucje. Ale spokojnie, wszystko w swoim czasie.

Co do heteroseksualistów, prawdopodobnie widzą, że małżeństwo nie jest zbyt optymalną i też szukają bardziej zgodnych z nimi form.

>Znam mnóstwo szczęśliwych małżeństw młodszych stażem oraz takich, które mają 65 lat po ślubie.. Wreszcie w tych małżeństwach zarówno mąż jak i żona jakoś realizują się zawodowo, mają wspaniałe dzieci, mile spędzają czas.

Oczywiście, że tak często bywa, tylko zauważ, że nie realizują oni małżeństwa, tylko partnerstwo. Małżeństwo to zupełnie inna tradycja i nie jest to jakaś wiedza tajemna.

>Ich życie oczywiście nie jest wolne od trosk, jednakże problemy rozwiązują wspólnie, pomimo trudności i kryzysów trwają ze sobą - małżeństwo i miłość to wzięcie ODPOWIEDZIALNOŚCI za drugą osobę.

Związek może być (i często jest) bardziej odpowiedzialny, gdyż opiera się na zasadach, jakie dani ludzie chcą świadomie przyjąć - jest ich tworem i to od nich zależy, jak będzie on ewoluował. Zaś małżeństwo - infantylna formułka, która dla większości nic nie znaczy, albo co gorsza jest powtarzaniem wzorca wyniesionego z domu.

>Małżeństwo jest obecnie wyśmiewane i deprecjonowane

Bo się samo skompromitowało.

>bo przecież liczą się tylko moje potrzeby

Na przykład narcystyczna heteroseksualna potrzeba posiadania heteroseksualnego dziecka, żeby potem powtórzyło ten sam wzorzec, który się wyniosło z domu?

Czy może potrzeba posiadania dziecka w ogóle, bo jest się w związku małżeńskim,
14-08-2013 20:07 
 Ocena 3 na 3
Phanes (492 punktów)
a taki jest przecież jego cel?

A może potrzeba zawarcia związku małżeńskiego, bo "się powinno" i nieistotne przy tym, czy jest to najlepsze rozwiązanie dla danych osób i czy naprawdę tego chcą.

>wystarczy otworzyć np. Wirtualną Polskę, by dowiedzieć się, że jakaś gwiazdka właśnie bierze rozwód.

Nie wypowiadam się, bo za rzadko czytuję. Zresztą na kogo to próbujesz zrzucić winę i co próbujesz porównywać?

>Taka ciekawostka: dawniej używano słowa: mężczyzna - od słów "mąż" i "męstwo", a więc cnota, bohaterstwo, odwaga, hart ducha. Dziś jest mowa o "facetach" - od łacińskich form "facetus" - powabny, delikatny, elegancki, a także "facetia" - żart, dowcip o frywolnej treści. Dla młodego mężczyzny ważniejsze od pracy nad własnym charakterem, wykształceniem odwagi, odporności na krytykę stają się: moda, drogie perfumy, samochody, prężenie muskułów i przeglądanie się w lustrze - kulturyści w gruncie rzeczy są przeraźliwie słabi

No w takiej na przykład starożytności bardzo sobie ceniono piękno mężczyzn i jakoś to zupełnie nie przeszkadzało (a wręcz przeciwnie) cechom, które wymieniłeś wcześniej.

, dziewczyny łapią doła i się snują bo w tym przedziale wiekowym są niedożywione, nie mają energii, powyższe sprawia, że tracą na atrakcyjności.

No i? Że czyja to niby wina i jaki to ma związek z tematem?

>Rozumiem, że oceniając w ten sposób tradycję urzędu papieskiego, zapoznałeś się z całością nauczania papieża i jego poprzedników (ich było 263, licząc od św. Piotra) - czy tak?

Wyobraź sobie, że poza katolickim światkiem papieże nie są żadnym autorytetem (nawet dla chrześcijan). Ale wyobraź sobie, że przeczytałem sporo wypocin rozmaitych "pontifeksów maksimusów" i ciężko byłoby tam znaleźć coś, co chociaż nie było by głupie.

>Propagowanie samego ....seksualizmu to w dużej mierze pornografia.

A gdzie to ktoś propaguje czysty seksualizm? Chyba grupa społeczna, która była prześladowana przez tyle czasu ma prawo świętować swoją wolność (a w każdym razem swoje do niej zmierzanie)? Poza tym to całkiem ładna tradycja. Wiem, że różnego rodzaju parady (poza religijnymi) nie są zbyt popularne w Polsce, ale w wielu krajach
nie jest to coś obcego.

Ale lepiej oczywiście chodzić z martwym Żydem na krzyżu i głosić chorą ideologia, która gdyby się nie podpierała bogiem, już dawno podzieliłaby los nazizmu, komunizmu, etc.

>Prawdziwy związek mężczyzny i kobiety z definicji prawa natury nie potrzebuje propagowania.

Związek osób tej samej płci, jak widać, też nie potrzebuje tego, bo mimo prześladowań wciąż istnieje.

>Jedynie tym, co jest jego wykrzywieniem i wypaczeniem (wszelkie formy prostytucji, tzw. płatnej miłości i seksu) jesteśmy zalewani w mediach.

Może po prostu oglądaj mniej mediów - ja spróbowałem i pomogło.

>Seks dla samego seksu jest namiastką miłości - na chwilę dającą poczucie akceptacji i szczęścia. Tymczasem miłość to pragnienie dobra drugiego człowieka.

No pewnie, ale odnosi się to tak samo do ciebie, heteroseksualisto!
14-08-2013 00:16 
 Ocena-1 na 3
p_konrad (6 punktów)
>Krzywdę to czynią takie homofobiczne osoby, jak np. ty, nie pozwalając w pełni rozwinąć pięknej homoseksualnej psychiki (duszy po waszemu). A przykładem problemu z własną seksualnością jest m. in. homofobia, poniekąd analogiczna do mizoginii (mizogin w rzeczywistości boi się bliskiej emocjonalnej relacji z kobietą, a homofob-mężczyzna tego samego z innym mężczyzną: potrafi z nim tylko konkurować.

Widzę, że już zostałem zaklasyfikowany jako homofob. Wyjaśniam, że więź emocjonalna, na którą patrzę przez pryzmat chrześcijańskiej miłości, przejawia się między innymi w tym, że pragnę dobra koleżanki/kolegi/znajomego/znajomej/przyjaciela/przyjaciółki/siostry/kuzyna/etc... (niepotrzebne skreślić) nie patrząc na nich jak na obiekt seksualny. Oni wiedzą, że w trudnych sytuacjach mogą się do mnie zwrócić o pomoc w rozwiązaniu problemu.

>Coś masz przeciwko Paradom? Tradycja dużo piękniejsza niż wasze ponure chrześcijańskie rytuały.

Skąd wiesz, że nasze "chrześcijańskie rytuały" są ponure? Byłeś kiedyś na Wieczorze Uwielbienia? Modlitwie tańcem? Pięknie sprawowanej liturgii z chórami, organami, gdy cała świątynia gromko śpiewa, że aż drży? Zaręczam Ci, że jest to niesamowite przeżycie - i każdy jest zaproszony, nie będąc zaklasyfikowanym jako ..........fob (wpisać właściwe) ani obrzuconym obelgami.

>>Polecam przeczytać i rozważyć całość 1 i 2 Listu do Koryntian.
>Proszę cię! Paweł z Tarsu miał dość poważne problemy psychiczne, więc nie polecaj go jako autorytetu. Może w zamian Fajdros, albo Uczta Platona - i język dużo lepszy i treść mądrzejsza...

Ja Cię również proszę jeszcze raz o przeczytanie i rozważenie tego fragmentu Pisma. Rzucasz ciężkie słowa pod adresem apostoła bez głębszej refleksji. Pamiętaj, że system Platona przechodził wielorakie zmiany, nigdy nie osiągnął stanu spójności i konsekwencji. Filozof sam zdawał sobie sprawę z faktu, że rozum nie rozwiąże wszystkich zagadek bytu, w jednym z listów napisał bowiem: "O tym, na czym naprawdę mi zależy (...) nie ma i nie będzie żadnego mego pisma, bo nie jest to racjonalne, jak matematyka, i nie daje się ująć w słowa. Ale gdy długo zmagałeś się z rzeczą, nagle zapala się w duszy jakby światło. Kto nie jest wewnętrznie zrośnięty i spokrewniony z tym, co moralne i piękne, ten (...) nigdy nie pozna prawdy o dobru i złu."
14-08-2013 01:06 
 Ocena 9 na 9
astrotaurus (12445 punktów)

>Widzę, że już zostałem zaklasyfikowany jako homofob.
Sam się tak przedstawiasz przypisując homoseksualistom cechy zrodzone w Twojej chorej wyobraźni i odmawiając im prawa do szczęścia zgodnego z ich naturą.

>Wyjaśniam, że więź emocjonalna, na którą patrzę przez pryzmat chrześcijańskiej miłości, przejawia się między innymi w tym, że pragnę dobra koleżanki/kolegi/znajomego/znajomej/przyjaciela/przyjaciółki/siostry/kuzyna/etc... (niepotrzebne skreślić) nie patrząc na nich jak na obiekt seksualny.
A dla każdego homoseksualisty płci dowolnej koleżanka/kolega, znajomy/znajoma, przyjaciel/przyjaciółka, brat/siostra, kuzyn/kuzynka płci tej samej to tylko obiekt seksualny? Ty możesz pragnąć dobra dla ludzi płci obojga, a homoseksualiści dla ludzi jednej z płci pragną wyłącznie seksu? Mocne.

>Oni wiedzą, że w trudnych sytuacjach mogą się do mnie zwrócić o pomoc w rozwiązaniu problemu.
Gdybyś jednak miał skłonność do przedstawicieli płci własnej lepiej by było dla nich, aby trzymali się z daleka od Ciebie?

>Filozof sam zdawał sobie sprawę z faktu, że rozum nie rozwiąże wszystkich zagadek bytu,
O tak, zapewne brak rozumu rozwiąże...
Trzeba umieć patrzeć krytycznie na wypowiedzi wszystkich ludzi. A że Platon plótł czasem dyrdymały, a Szaweł wyłącznie - to inna rzecz.

>Wyjaśnienie: Grzech to postawa, gdzie świadomie i dobrowolnie człowiek sprzeciwia się miłości Boga i lekceważy Go.
Wyjaśnienie: miłość to nie jest coś czemu można się sprzeciwić.
A człowiek wierzący grzesząc przeciw zaleceniom swego Boga zarazem lekceważy i nie lekceważy go - po prostu wierzy w Boga wybaczającego, a te drobne nieporozumienia to pryszcz wobec wieczności. Wobec pokracznej wizji Boga wykreowanej w religiach odbiblijnych nie ma normalnego wyjścia. Poza świętością, oczywiście.

>związek mężczyzny i kobiety prowadzi do przekazania nowego życia.
Hmmm, a jeśli nie prowadzi?

>Swoją drogą, obserwujemy ciekawy fenomen: homoseksualiści chcą ślubów (też rodzaj kontraktu, bo chodzi o majątek), a znowu pary heteroseksualne wolą żyć "na kocią łapę".
A co tu ciekawego? Zabroń heteroseksualistom małżeństwa to go zaraz zechcą. Pozwól homoseksualistom na małżeństwo to przestaną tak go łaknąć. Naturalny mechanizm.

>Znam mnóstwo szczęśliwych małżeństw młodszych stażem oraz takich, które mają 65 lat po ślubie..
Z takich bardziej znanych: Waldorff i Jankowski tworzyli związek przez 60 lat.

>małżeństwo i miłość to wzięcie ODPOWIEDZIALNOŚCI za drugą osobę.
Podczas kiedy homoseksualizm to tylko dymiące narządy płciowe. Jasne że nie jesteś homofobem! Ale gdzie ta, ale gdzie ta!

>Rozumiem, że oceniając w ten sposób tradycję urzędu papieskiego, zapoznałeś się z całością nauczania papieża i jego poprzedników (ich było 263, licząc od św. Piotra) - czy tak?
A może byś podrzucił coś z nauczań papieskich? Coś powyżej poziomu średnio rozgarniętego gimnazjalisty, coś co wniosło wkład do rozwoju myśli ludzkiej, a nie tylko zasiliło masę beztreściowego bełkotu?


Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
14-08-2013 20:37 
 Ocena 1 na 1
Phanes (492 punktów)
>Widzę, że już zostałem zaklasyfikowany jako homofob.

To było tylko stwierdzenie faktu.

>Wyjaśniam, że więź emocjonalna, na którą patrzę przez pryzmat chrześcijańskiej miłości, przejawia się między innymi w tym, że pragnę dobra koleżanki/kolegi/znajomego/znajomej/przyjaciela/przyjaciółki/siostry/kuzyna/etc... (niepotrzebne skreślić) nie patrząc na nich jak na obiekt seksualny. Oni wiedzą, że w trudnych sytuacjach mogą się do mnie zwrócić o pomoc w rozwiązaniu problemu.

No wyobraź sobie, że u mnie podobnie. Czyżby jakieś twoje projekcje się tu ujawniały?

Nie zamierzam tego nawet komentować, może sam zobaczysz, jakie kretyństwo (i to podłe - przepraszam za patos) napisałeś. Zresztą widzę, że astrotaurus już na to odpowiedział.

Przykro mi, ale tą wypowiedzią pokazałeś, że szkoda poświęcać czasu i energii na jakąkolwiek rozmowę z tobą

>Skąd wiesz, że nasze "chrześcijańskie rytuały" są ponure? Byłeś kiedyś na Wieczorze Uwielbienia? Modlitwie tańcem? Pięknie sprawowanej liturgii z chórami, organami, gdy cała świątynia gromko śpiewa, że aż drży? Zaręczam Ci, że jest to niesamowite przeżycie - i każdy jest zaproszony, nie będąc zaklasyfikowanym jako ..........fob (wpisać właściwe) ani obrzuconym obelgami.

Katolickich obrzędów nie lubię, zdarza mi się bywać na obrzędach prawosławnych, bo uwielbiam muzykę cerkiewną.

Ale wracając do tematu, raczej nie da się urodzić w Polsce i nie znać katolickich rytuałów. Są one przepiękną manifestacją narcyzmu, infantylności, kiczu i nienawiści (wyrażanej wprost albo ukrytej - miałem niedawno okazję podziwiać podczas komunii ojej kuzynki - obrzydliwość), a przy tym nie zapominaj jaka chora ideologia leży u podstawy tego wszystkiego.

>Ja Cię również proszę jeszcze raz o przeczytanie i rozważenie tego fragmentu Pisma. Rzucasz ciężkie słowa pod adresem apostoła bez głębszej refleksji. Pamiętaj, że system Platona przechodził wielorakie zmiany, nigdy nie osiągnął stanu spójności i konsekwencji.

Przecież nie każę ci, człowieku, brać Platona za prawdę objawioną, bo zdarzyło mu się pełno idiotyzmów napisać, ale w niektórych kwestiach może być po prostu inspiracją.

Co do Szawła-Pawła to czytałem go nie raz, ale jego pisma są tylko świadectwem zaburzeń psychicznych, z którymi się borykał (co było powodem, nie wiem - ale widać, że się z czymś męczył) i można to podsumować jako sterta majaków i bredzenia tego człowieka.

I nie stawiaj go z łaski swojej na jednej półce z Platonem, bo jednak Platon był filozofem i zależało mu na poznaniu, a że akurat wpadł na idealizm - to już inna rzecz.
szarley (54913 punktów)
>A małżeństwo, informuję, to jedna z najbardziej skompromitowanych instytucji, jakie świat zna

Rozwiniesz to jakoś?
13-08-2013 13:43 
 Ocena 4 na 4
Grey (2102 punktów)
>już święty Paweł (1 Kor 6,9) napisał: "Czy nie wiecie, że niesprawiedliwi nie otrzymają Królestwa Bożego? Nie łudźcie się! Ani rozpustnicy, ani bałwochwalcy, ani cudzołożnicy, ani rozwiąźli, ani mężczyźni współżyjący ze sobą, ani złodzieje, ani zachłanni, ani pijacy, ani oszczercy, ani zdziercy nie otrzymają Królestwa Bożego."
Taki mądry był, a nie wiedział, że niedługo ludzie spowiedź wymyślą?
13-08-2013 13:56 
 Ocena 1 na 1
Paul Figura (1368 punktów)
>>już święty Paweł (1 Kor 6,9) napisał: "Czy nie wiecie, że niesprawiedliwi nie otrzymają Królestwa Bożego? Nie łudźcie się! Ani rozpustnicy, ani bałwochwalcy, ani cudzołożnicy, ani rozwiąźli, ani mężczyźni współżyjący ze sobą, ani złodzieje, ani zachłanni, ani pijacy, ani oszczercy, ani zdziercy nie otrzymają Królestwa Bożego."

Czyli mam przez to rozumieć, że większość ludzi wyznających wiarę w boga.

14-08-2013 00:26 
 Ocena 3 na 3
p_konrad (6 punktów)
>>już święty Paweł (1 Kor 6,9) napisał: "Czy nie wiecie, że niesprawiedliwi nie otrzymają Królestwa Bożego? Nie łudźcie się! Ani rozpustnicy, ani bałwochwalcy, ani cudzołożnicy, ani rozwiąźli, ani mężczyźni współżyjący ze sobą, ani złodzieje, ani zachłanni, ani pijacy, ani oszczercy, ani zdziercy nie otrzymają Królestwa Bożego."
>Taki mądry był, a nie wiedział, że niedługo ludzie spowiedź wymyślą?
>

Spowiedź już wtedy była (na ten temat innym razem) ale proponuję J 20,23 oraz zastanowienie się nad tym, że grzech to dobrowolne odrzucenie Boga. Warunkiem dobrej spowiedzi (nie świętokradczej) jest żal za grzechy, postanowienie poprawy, a nie uporczywe trwanie w grzechach. Tkwię na powierzchni, jeżeli grzech to tylko złamanie jakiegoś prawa i dostanę pewnie za to karę (tak rozumowali faryzeusze). Istota tkwi głębiej: jestem smutny, gdy zdarzy mi się grzech, ponieważ w ten sposób powiedziałem "nie" Komuś, Kogo kocham i Kto mojemu życiu nadaje sens.
14-08-2013 00:39 
 Ocena 1 na 1
Grey (2102 punktów)
>Warunkiem dobrej spowiedzi (nie świętokradczej) jest żal za grzechy, postanowienie poprawy, a nie uporczywe trwanie w grzechach. Tkwię na powierzchni, jeżeli grzech to tylko złamanie jakiegoś prawa i dostanę pewnie za to karę (tak rozumowali faryzeusze). Istota tkwi głębiej: jestem smutny, gdy zdarzy mi się grzech, ponieważ w ten sposób powiedziałem "nie" Komuś, Kogo kocham i Kto mojemu życiu nadaje sens.

No ale prawie wszyscy spowiadają się a potem od nowa grzeszą tak samo. To co, nie otrzymają Królestwa Bożego? Czy wystarczy żałować przez chwilę? I postanowić poprawę, ale nie poprawiać się? I tak w kółko?

Odnośnie "Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane"
to już całkowity absurd Ci wyszedł: Skąd ksiądz ma wiedzieć, czy ktoś naprawdę żałuje za grzechy, czy udaje?
14-08-2013 01:09 
 Ocena 2 na 2
astrotaurus (12445 punktów)

>Odnośnie "Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane"
>to już całkowity absurd Ci wyszedł: Skąd ksiądz ma wiedzieć, czy ktoś naprawdę żałuje za grzechy, czy udaje?
Ejże, to nie kwestia księżowskiej wiedzy tylko plenipotencji: odpuszczone to odpuszczone, zatrzymane to zatrzymane.

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.
Damian Zaremba (1 punktów)
>>Jeśli ktoś jest homoseksualistą i poszukuje Boga oraz ma dobrą wolę to kim ja jestem żeby go
>osądzać?
>TVN24:
>>"Franciszek: osób homoseksualnych nie należy osądzać ani dyskryminować".
>religion.b(*)s-who-am-i-to-judge/?hpt=hp_t1
>www.bbc.co.uk/news/world-europe-23489702
>www.huffin(*)pe-francis-gays_n_3669635.html
>Właściwie to nie wiem co mam teraz tutaj napisać... Bo mnie zatkało. Aż trudno w to uwierzyć
>Poprzedni papież w samolocie z dziennikarzami oskarżał ateizm o zbrodnie Hitlera, ten papież w
>samolocie z dziennikarzami broni homoseksualistów. Ach ten postęp!

Kolejny dowód, że papież Franciszek pozostał człowiekiem:
Ciało chrystusa

Wróć do listy wątków działu Kościół i antyklerykalizm
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365