Racjonalista - Strona głównaDo treści
Prywatna droga do ateizmu

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » ABC Racjonalisty
NapisanoAutorTytuł
05-09-2013 13:48H.Kruger (860 punktów)Prywatna droga do ateizmu
Ocena 12 na 12
Przy lekturze artykułu Jerry'ego Coyne'a zamyśliłem się nad tak sprawą, jak prywatne drogi do ateizmu. Że przecież sposoby są różne i każdy pewnie nieco inny, choć dałoby się je pogrupować.

Zapytam więc z ciekawości, w nadziei, że temat wałkowany już nie był i ze zakładam go w dobrym dziale.
Jak Wy doszliście do ateizmu?

Pierwszym kamieniem na mojej drodze było lenistwo.
ŁoJezu, po co ja mam do tego kościoła iść? Po kiego czorta klepać te formułki, na rozkaz wstawać, klękać i siadać i jeść księdzu z ręki? Po co wypełniać masę innych rytuałów, jeśli widzę jak są bezsensowne i bezproduktywne? Że niczemu nie służą, tak naprawdę?
Drugi kamień to wsparcie mamy. Była ateistką a po rozwodzie z ojcem (dla mnie od 13 roku życia) stawała się coraz silniejszym antyklerykałem. W domu się nie mówiło o wierze jako cnocie i tym podobnych głupotach, tylko o tym jak kościół nas rąbie.
Trzeci kamień, już bardziej naukowy, gdy uświadamiać sobie zaczęłem, jacy są ludzie, jakie są społeczności, jakie są ich potrzeby, mechanizmy socjologiczne i psychologiczne. Gdy w zalewie katolickiej historii o tym, jak to wcześniej był sam badziew i pogaństwo (pogaństwo obowiązkowo pogardliwie) pomyślałem - kurde, ci ludzie wcześniej nie wierzyli w pogaństwo, tylko mieli swoich bogów. Wierzyli w nich bardzo silnie, modlili się, czekali na łaski itp. Czym to się różni od naszego boga? Że tam wielu a tu jeden? A CO TO ZA RÓŻNICA? Zacząłem się wtedy zastanawiać nad tym i zidentyfikowałem wiarę nie jako konsekwencję istnienia bóstw, a jako potrzebę ludzką. Człowieek potrzebuje boga by w niego wierzyć, bo wiara jest mu potrzebna. Człowiek pierwotniejszy traktował to bardziej dosłownie, człowiek współczesny... chciałoby się powiedzieć, że mniej, ale to niestety nieprawda. W każdym razie to nie Bóg stworzył nas a to my stworzyliśmy Boga (Terry Pratchett jest mistrzem).

Jako że jestem raczej humanistą, nie mogły mi otworzyć oczu nauki ścisłe. Nie mogłem tez liczyć na przyrodnicze, bo, że jest coś takiego jak ewolucja to wiedziałem, ale rozumiałem ją w bardzo uproszczony sposób. Właściwie w tej kwestii oczy otwierają mi się szeroko dopiero teraz.
A jak było u Was?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

1 2 3 4 5 6 Dalej..
#1
05-09-2013 14:40
 Ocena 8 na 8
rafal73 (9720 punktów)
(zablokowany)
Odp: Prywatna droga do ateizmu
Ja jestem naturalnym ateista
Nie bylo u mnie zadnej drogi. Od niemowlaka nie wierzylem. Jak kazde dziecko w latach 70-siatych chodzilem na religie do zachrystii. Nie pamietam ani jenej lekcji. Nie moge opowiedziec o ani jednym epizodzie z tych jednogodzinnych spotkaniach w zachrystii bo po prostu nie pamietam.
Po jakims czasie zaczalem z tych lekcji uciekac. Szedlem do lasu i spedzalem tam te godzine. Czasami z gorki widzialem jak staruszek szuka mnie jezdzac powoli w te i z powortem samochodem. Nie pamietam abym dostal z tegpo powodu lanie. Nie pamietam rowniez czy byly na ten temat jakies dyskusje. Pamietam tylko, ze uciekalem i pamietam gdzie uciekalem.

Do I Komunii musialem isc ale absolutnie nie panietam zarowno przygotowan jak i samej ceromonii. Nie pamietam nawet pozowania do grupowego zdjecia. Jedyne co z Komunii pamietam to zdjecie z babcia i dziadzkiem... ale na Komunii mojego mlodszego brata

Do kosciola chodzic musialem (bylem zawozony tam przez rodzicow - rodzice nie chodzili do kosciola). Z kosciola nie uciekalem ale absolutnie nie trafialy do mnie przekazywane tam tresci i rytualy. Siedzialem, sluchalem i szczeliwy bylem jak ksiadz dotarl do ogloszen duszpasterskich (bo te znaczyly koniec mszy)
Oplatka nigdy nie spozywalem, do spowiedzi niegdy nie chodzilem.
Nie pamietam kiedy przestalem chodzic do kosciola.
Pamietam tylko, ze w domu nigdy nie bylo dyskusji na temat boga i wiary. Do kosciola chodzilem na zasadzie "bo musze" ale nigdy nie zrobilem z tego powoddu jakiejs wiekszej awantury. Po prostu w ktoryms momencie rodzice przestali mnie zawozic.
Przygotowan do bierzmowania juz oficjalnie nie zaczalem. Tez nie pamietam aby byla jakas dyskusja. Po prostu pamietam tylko ze w osmej klasie juz nie chodzilem ani na religie ani na przygotowania do bierzmowania.
A w domu nigdy nie bylo jakiejs presji katolickiej. Nie bylo rowniez dyskusji o wierze.

Moj ateizm mam po prostu "w genach"

#2
05-09-2013 14:50
 Ocena 4 na 4
MajkelSS (2075 punktów)
(zablokowany)
Odp: Prywatna droga do ateizmu
To coś na kształt ważnych świadect, które tak lubią osoby religijne Nie mniej, miło poznać przeżycia innych ludzi.

Kiedyś byłem dość mocno wierzącą osobą, w myśl idei, że stwórcy wszechświata należy się szacunek i uwielbienie. Byłem wychowany w rodzinie katolickiej, ale nie mocno ortodoksyjnej, wychwalającej bardziej moralność i dobro ludzi niż ich religię. Religia była w rodzinie bardziej tradycją.

Z biegiem czasu, zainteresowałem się psychologią. Czytałem Freuda, poznałem możliwości (mniej lub bardziej sensownej) analizy zachowania i charakteru człowieka uwarunkowanego biologiczne i środowiskowo. Zmieniło to trochę moje spojrzenie na moralność : nie była objawioną od Boga cnotą, a jedynie konsekwencją środowiska.
Obok psychologii przyszła edukacja z fizyki, a ostatnim kołkiem do trumny mechanika kwantowa, która pokazała, że wszechświat jest jednak z natury losowy. No i wpadłem na przemyślenia : skoro na Boga nie ma dowodów, nie determinuje niczego we wszechświecie i nie jest źródłem moralności, to czy nie lepiej go w ogóle olać ?

Klika lat później trafiłem tutaj

Jeśli ludzie myślą, że matematyka nie jest prosta, to tylko dlatego, że nie zdają sobie sprawy, jak skomplikowane jest życie.

#3
05-09-2013 16:06
 Ocena 11 na 13
finerbijk (17282 punktów)Odp: Prywatna droga do ateizmu
Do ateizmu się nie dochodzi, bo każdy się rodzi ateistą. Można mówić raczej o powrocie do tego stanu.
Fajnie być znowu dzieckiem, czystą kartą nie zabazgraną bzdurami.

#4
05-09-2013 16:36
 Ocena-4 na 10
worek kości (2937 punktów)Odp: Prywatna droga do ateizmu
W odpowiedzi finerbijk
>Do ateizmu się nie dochodzi, bo każdy się rodzi ateistą.

Każdy rodzi się bez umiejętności czytania i pisania. Tego też powinno się unikać?

bembergiem w berg

#5
05-09-2013 16:46
 Ocena 8 na 10
finerbijk (17282 punktów)Odp: Prywatna droga do ateizmu
W odpowiedzi worek kości
>Każdy rodzi się bez umiejętności czytania i pisania. Tego też powinno się unikać?
Zręczna riposta, aczkolwiek nietrafiona. Czytanie i pisanie to są narzędzia, a przekonania religijne to indoktrynacja. Młotkiem można zabić albo wbić gwóźdź aby zbudować dom.

#6
05-09-2013 16:55
 Ocena 3 na 5
myprecious (7170 punktów)Odp: Prywatna droga do ateizmu
W odpowiedzi worek kości
>>Do ateizmu się nie dochodzi, bo każdy się rodzi ateistą.
>Każdy rodzi się bez umiejętności czytania i pisania. Tego też powinno się unikać?
>
bembergiem w berg


Zapewne żałujesz, że nie nauczono Cię kochać Allaha, Buddę, Wielkiego Potwora Spaghetti, Mitrę i innych bogów? Czemu tego unikasz?

Jesus shaves!

#7
05-09-2013 16:56
 Ocena 12 na 12
kiryl (2975 punktów)
(zablokowany)
Odp: Prywatna droga do ateizmu
W odpowiedzi finerbijk
Każdy rodzi się bez umiejętności czytania i pisania. Tego też powinno się unikać?
>Zręczna riposta, aczkolwiek nietrafiona.

Moim zdaniem tylko chybiona, każdy jest ateistą, później robią (albo robi to samodzielnie) z niego marionetkę to fakt, worek pisze o jakieś wydumanej powinności unikania edukacji. Nie jestem zdziwiony.

#8
05-09-2013 17:09
 Ocena 1 na 1
worek kości (2937 punktów)Odp: Prywatna droga do ateizmu
W odpowiedzi myprecious
>Zapewne żałujesz, że nie nauczono Cię kochać Allaha, Buddę, Wielkiego Potwora Spaghetti, Mitrę i innych bogów? Czemu tego unikasz?

Bo bogowie są zazdrośni. Szczególnie ci amerykańscy.


bembergiem w berg

#9
05-09-2013 17:49
 Ocena 2 na 2
astrotaurus (12445 punktów)Odp: Prywatna droga do ateizmu

>Pierwszym kamieniem na mojej drodze było lenistwo.
>ŁoJezu, po co ja mam do tego kościoła iść?
Bzdura! lenistwo przyszło tam gdzie wiary nie było. Gdybyś wierzył w Boga co chce chodzenia do kościoła nie śmiałbyś się lenić.

Każdy ma prawo do własnego zdania, ale nie do własnych faktów.

#10
05-09-2013 18:32
 Ocena 2 na 2
nm123 (423 punktów)Odp: Prywatna droga do ateizmu
W odpowiedzi astrotaurus
Tym bardziej, że autor później zaznaczył o nieopłacalności i nielogiczności tego przedstawienia. Co świadczy o racjonalności i przemyśleniu pewnych rzeczy. Samo lenistwo raczej nie jest racjonalne(no przynajmniej przesadne ;D) i "nie lubi" przemyśleń. Swoją drogą lenistwo jest często wyciągane przez ludzi wierzących, że niby powiązane jest z ateizmem. Później wskakuje się na kwestię związaną np z pracą i edukacją oraz na różność od normalności ;D. "Nie chce ci się chodzić do kościoła, to nie będzie ci się chciało pracować i będziesz wojującym ateista, a nie np dobrze zarabiającym prawnikiem"(jak to podobnie Mariusz kiedyś powiedział/napisał).

#11
05-09-2013 18:52
 Ocena 4 na 4
Olek Mularski (3178 punktów)Odp: Prywatna droga do ateizmu
Ja powróciłem do grona ateistów (niemowlęta są ateistami, więc nie można stać się ateistą, a jedynie do ateizmu wrócić) dzięki zainteresowaniu naukami przyrodniczymi, ciekawości świata i przemożnej chęci jego poznawania. Już jako kilkuletni łobuziak interesowałem się biologią (znałem już wtedy ten termin), miałem mikroskop, uwielbiałem obserwować dziką przyrodę, czasem z lubością wyrządzałem krzywdę różnym bezkręgowcom i drobnym kręgowcom sekcjonując ich zwłoki w celach poznawczych. W opowieści o bogu powątpiewać zacząłem dość wcześnie. Przy okazji wpadło mi w ręce kilka popularnonaukowych książek dotyczących dinozaurów i ewolucji. Oczywiście za fakt uznałem wiedzę przekazaną przez poważanych naukowców, a nie bajeczki opowiadanym przez śmiesznego pana w sukience, gdyż w jego opowieściach Ziemia była trochę za młoda, no i nie było dinozaurów, a człowiek nie pochodził od małpy.
Byłem też dzieckiem bardzo ruchliwym i ciężko było mi usiedzieć godzinę w kościelnej ławie. Nie uważałem, interesowałem się wszystkim w koło, tylko nie tym co mówi ksiądz. Czasami byłem wręcz niegrzeczny, więc rodzice wyprowadzali mnie i brata (też ateistę od małego) z kościoła. Poza tym rodzice nie są zbyt wierzący, więc chodziliśmy do kościoła rzadko. Komunia i bierzmowanie odbyły się tylko dla tradycji, żeby się nie wyróżniać. W liceum nie chodziłem już na religię (w zamian za to uczęszczałem na świetnie prowadzone zajęcia z etyki- nauczycielka ateistka o liberalnych poglądach, doskonałej znajomości filozofii, socjologii, sześciu języków (w tym greki i łaciny) oraz historii- prawdziwa alfa i omega).

#12
05-09-2013 19:57
 Ocena 8 na 8
slik (20011 punktów)Odp: Prywatna droga do ateizmu
W odpowiedzi finerbijk
>>Każdy rodzi się bez umiejętności czytania i pisania. Tego też powinno się unikać?
Gdyby katolicki kler dziś rządził to nadal by płonęły stosy z niewiernymi, a parafianie mieliby zakaz nauki pisania i czytania!

Człowiek rodzi się ateistą i dopiero przypadek, który powoduje, że urodził się w takiej szerokości geograficznej, a nie innej powoduje, że jest indoktrynowany przez religię panującą na tym terenie.

szarley (54912 punktów)Odp: Prywatna droga do ateizmu
W odpowiedzi slik
> Gdyby katolicki kler dziś rządził to nadal by płonęły stosy z niewiernymi, a parafianie mieliby zakaz nauki pisania i czytania!

Przecież podobno rządzi....

#14
05-09-2013 20:34
 Ocena 11 na 11
marcin z torunia (331 punktów)Odp: Prywatna droga do ateizmu

>A jak było u Was?
Jak byłem mały to byłem bardzo wierzący. Nawet rok byłem ministrantem. Ale z wiekiem zaczęły nasuwać się różnorakie pytania. O pochodzeniu człowieka, kosmosu no i boga. Były chwile gwałtownych nawróceń, które szybko ustępowały sceptycyzmowi, ale nie jeszcze ateizmowi czystej wody. No i bilem się z samym sobą, skłaniając się ku ateizmowi, ale dalej pewne pytania nie dawały mi spokoju. Pewnego wieczoru, serwując po you tube natrafiłem na film Richarda Dawkinsa Źródło wszelkiego zła, i wtedy zasłona opadła. Wszystko zaczęło się wyjasniać.Zacząłem szukać debat Dawkinsa itd. Byłem w empiku, patrzę Bóg Urojony kupuję. Przychodzę do domu, słabo idzie czytanie, odstawiam na pułkę. Byłem u rodziny. Nota bene Swiadków Jehowy. No i moja kuzynka zaczyna mówić mi o bogu, kosmosie, człowieku itd. No i próbowałem jej odpowiedzieć, postawić kontrę, ale słabo szło. Wracając do domu, pomyslałem, przeczytam to. I dosłownie pożarłem książkę. Wtedy wszystko wskoczyło na swoje miejsce w pełni. Dalej zainteresowanie ewolucją itd. Cieszę się, że jestem ateistą, i nie żałuję swojego wyboru,

#15
05-09-2013 20:37
 Ocena 4 na 4
slik (20011 punktów)Odp: Prywatna droga do ateizmu
W odpowiedzi szarley
>> Gdyby katolicki kler dziś rządził to nadal by płonęły stosy z niewiernymi, a parafianie mieliby zakaz nauki pisania i czytania!
>Przecież podobno rządzi....
No nie do końca - na nasze szczęście, choć być może w parafiach jesteśmy na listach proskrypcyjnych.
Mam wrażenie, że Polacy powoli budzą się, i zaczynają dostrzegać destrukcyjną rolę Kościoła: wiadomosci(*)ch,wid,15959293,wiadomosc.html

Ale o Jezu jak powoli!

1 2 3 4 5 6 Dalej..

Wróć do listy wątków działu ABC Racjonalisty
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365