Racjonalista - Strona głównaDo treści
Zbawienie przez odprzemysłowienie

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Gospodarka i ekonomia
NapisanoAutorTytuł
03-11-2013 19:37Kamil Polakowski (1502 punktów)Zbawienie przez odprzemysłowienie
Ocena 11 na 21
Panowie Jeffrey Sachs i David Lipton w ciągu jednej nocy w warszawskim hotelu napisali 15 stron planu polskiej „terapii szokowej”, przejścia z gospodarki socjalistycznej do wolnego rynku. Był to nawet więcej niż radykalny plan od tego, który przyjęto w Boliwii; oprócz zniesienia z dnia na dzień kontroli cen i obcięcia dotacji, plan zakładał także sprzedaż państwowych przedsiębiorstw sektorowi prywatnemu.

Oto cała filozofia ratowania Polski przed zapaścią!

Witold Kieżun, profesor ekonomii będący jako uczeń Tadeusza Kotarbińskiego przedstawicielem polskiej szkoły prakseologicznej, tak opowiadał o wdrożeniu Planu Sachsa-Liptona, przez polskich humanistów, nieznających się na ekonomii (Geremek, Kuroń, Michnik wyznawali przedstawicielowi Międzynarodowego Funduszu Walutowego, że nie mają pojęcia o ekonomii; Mazowiecki – dziennikarz nawet bez wyższego wykształcenia): „Powstaje pytanie: kto ma realizować tę koncepcję? Jako pierwszy brany jest pod uwagę Trzeciakowski, który odmawia. Nie zgadzają się także Józefiak i Szymański. Wtedy Stefan Bratkowski stawia moją kandydaturę. Ja jestem w Burundi, gdzie nie ma ambasady, dlatego dzwoni ambasador z Kenii, ale nie umie sprecyzować o jaką propozycję chodzi. Brakowało mi roku do zakończenia realizacji 10-letniego programu, stąd odmawiam. Wtedy Kuczyński ni stąd, ni zowąd łapie Balcerowicza. Co ciekawe, Balcerowicz robi doktorat w ’75 roku, a w ’89 nie ma jeszcze habilitacji. Kiedy pracowałem w Wydziale Zarządzania UW to nasi adiunkci musieli w ciągu pięciu lat zrobić habilitację. W przeciwnym razie byli zwalniani”.

Dzięki „reformą” straty poniosło miliony Polaków. Społeczeństwa byłego bloku radzieckiego zostały zepchnięte ze stanu, w którym posiadały poważne i nowoczesne sektory przemysłowe, w kilku przypadkach dość wydajne rolnictwo, do poziomu zależnych dostawców surowców oraz pracochłonnych, cechujących się niskimi nakładami pracy wykwalifikowanej i niską wartością dodaną produktów. Restauracji kapitalizmu towarzyszyło generalne odprzemysłowienie społeczeństwa oraz degradacja do gospodarczo zależnego i politycznie satelickiego wobec mocarstw imperialistycznych peryferyjnego położenia w systemie światowym – takiego, jakie zajmowały w tym systemie, zanim obalono w nich kapitalizm. Kraj pozbawiony własnego nowoczesnego przemysłu skazany jest na peryferyzację i nigdy nie upora się z syndromem zadłużenia. Załamały się badania naukowe na polu medycyny, techniki, edukacji i handlu. Mroki rozumu ogarnęły kraj. Wprowadzono politykę neokolonialnej prywatyzacji państwowego majątku gospodarczego w postaci wyprzedaży wszystkiego co się da. Polskie banki przeszły w obce ręce w bardzo podejrzanych okolicznościach. Do upadku gospodarki Polski przyczyniła się sprzedaż polskiego złota ponad 150 ton, kiedy złoto było w absolutnym dołku cenowym.
Ówczesny rząd przeszedł w rozliczeniach zagranicznych z rozliczeń dolarowych na euro w momencie wprowadzania euro, euro było wtedy o nieustabilizowanym kursie.

Czy uważacie, że chęć posiadania krajowych przedsiębiorstw produkcyjnych to ciemnogród i nacjonalizm?

Polecam wywiad z prof. Kieżunem: www.youtube.com/watch?v=YWQwKq6tNE0

ateusz
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

farmer (22440 punktów)
Można mieć uzasadnione pretensje do tego co się stało dwadzieścia lat temu.
Ale kto siedzi obecnie po urzędach? Kto zatrudnia ludzi na umowach śmieciowych? Kto bierze łapówki? Kto kradnie na potęgę. Kto zezwala na na rozdawnictwo pieniędzy ( kościół).
Czy kombinatorstwo, oszustwa, niepłacenie faktur zanikły i Polacy są gnębieni jedynie przez wysokie podatki?
Problem leży wg mnie w nas samych, reszta to tylko efekt.
03-11-2013 20:27 
 Ocena 2 na 4
Kamil Polakowski (1502 punktów)
> Problem leży wg mnie w nas samych, reszta to tylko efekt.

Bardzo to piękna metafizyka. Ja nie dyskutuję na poziomie takich górnolotnych ogólników. Zachęcam do szukania konkretnych faktów i odrzucania opinii.


M jak Matrix
farmer (22440 punktów)
>> Problem leży wg mnie w nas samych, reszta to tylko efekt.
>Bardzo to piękna metafizyka. Ja nie dyskutuję na poziomie takich górnolotnych ogólników. Zachęcam do szukania konkretnych faktów i odrzucania opinii.

Fajnie. Tylko że ich się nie szuka. Jutro same się upomną. Gdzie tylko chcesz. W urzędzie w pracy w szkole, na drodze, parkingu, w kolejce. Suma tych faktów do obejrzenia w TVN Polsat TVP.
03-11-2013 20:36 
 Ocena 2 na 2
Kamil Polakowski (1502 punktów)
>Suma tych faktów do obejrzenia w TVN Polsat TVP.

Aha

M jak Matrix
03-11-2013 20:43 
 Ocena 6 na 6
farmer (22440 punktów)
>>Suma tych faktów do obejrzenia w TVN Polsat TVP.
>Aha

Chrzczone paliwo, lewe faktury, pieniądze pod stołem na wypłaty, fałszowanie dat na żywności....wymieniać dalej?

Tego nie trzeba oglądać w telewizji. To jest wokół Ciebie.

łamanie przepisów ruchu drogowego, srające psy na chodnik, śmieci w lesie. Kto to robi?
Zachodni czy wschodni agenci? Ta drobnica już jest nawet nie zauważalna.
03-11-2013 21:05 
 Ocena 3 na 3
Kamil Polakowski (1502 punktów)
>Kto to robi?

Młodzieżówka Polskiej Partii Przyjaciół Piwa?

M jak Matrix
03-11-2013 21:18 
 Ocena 1 na 1
farmer (22440 punktów)
>>Kto to robi?
>Młodzieżówka Polskiej Partii Przyjaciół Piwa?


Aha. Widzę że zderzenie z rzeczywistością ogromne.
05-11-2013 18:52 
 Ocena 1 na 1
Jan Rylew (3965 punktów)
>Chrzczone paliwo, lewe faktury, pieniądze pod stołem na wypłaty, fałszowanie dat na żywności....wymieniać dalej?
Co prawda to prawda, w PRL było podobnie:
Czy się stoi czy się leży..., lewe zwolnienia lekarskie, lewe skierowania do sanatorium, okradanie zakładów pracy, przychodzenie do roboty na kacu, złodziejstwo na budowach , okradanie PGRów, śmieci wyrzucane do lasu, a za wywóz na wysypisko skasowano.
Po transformacji miało być inaczej, a jednak jest jak jest, a pewnie jeszcze gorzej niż było.
Dlaczego ?
03-11-2013 23:33 
 Ocena 2 na 2
Selanos (12869 punktów)
> Problem leży wg mnie w nas samych, reszta to tylko efekt.

Polak, nauczony przez lata że żeby czegoś się dorobić, to trzeba kombinować, jeszcze przez lata będzie tak robił. Ciekawe jest tylko to, że za granicą, jakoś dajemy sobie radę, tylko w Polsce kombinatorstwo pozostaje.
05-11-2013 23:39 
 Ocena 1 na 1
Christos (2696 punktów)
> Ciekawe jest tylko to, że za granicą, jakoś dajemy sobie radę, tylko w Polsce kombinatorstwo pozostaje.<<
"Jeśli wejdziesz między wrony, musisz krakać tek jak one".
Asphodelus1 (887 punktów)
>Czy uważacie, że chęć posiadania krajowych przedsiębiorstw produkcyjnych to ciemnogród i
>nacjonalizm?

Niektóre przedsiębiorstwa i tak musiano sprywatyzować, bo ich utrzymanie było by zbyt kosztowne i w żaden opłacalny dla Polski sposób nie dało się ich utrzymać.

Co do pozostałych to zawiniły błędy (czytaj korupcja i kumoterstwo) w prywatyzacji, ustawiane przetargi itp. np. PGR-y nie były prywatyzowane uczciwie przez licytację, lecz często jawnie ich akcje przejmowali byli dyrektorzy bądź postawieni przez nich ludzie.

Przedsiębiorstwa nie powinny tyle być państwowe, ale powinny być w rękach polskich właścicieli. Gdyby pojedyńczy właściciele byli zbyt słabi, mogli by się jednoczyć w jakieś korporacje czy im podobne.

Inna sprawa to to, że przed Gierkiem drobna przedsiębiorczość w małych zakładach istniała w najlepsze, Gierek wszystko zrujnował budując nieopłacalne molochy, istne roje kombinatorstwa i patologii, które musiały upaść po 1989.
03-11-2013 20:58 
 Ocena 2 na 2
farmer (22440 punktów)

>Inna sprawa to to, że przed Gierkiem drobna przedsiębiorczość w małych zakładach istniała w najlepsze, Gierek wszystko zrujnował budując nieopłacalne molochy, istne roje kombinatorstwa i patologii, które musiały upaść po 1989.

Owszem, co jednak powiesz na czasy współczesne. Patrz budowa autostrad. Nie było Gierka komuny PRL a kombinatorstwo jak za dawnych czasów. Firm upadło kilkaset. Łącznie z gigantami.
03-11-2013 22:18 
 Ocena 7 na 7
Asphodelus1 (887 punktów)
>Owszem, co jednak powiesz na czasy współczesne. Patrz budowa autostrad. Nie było Gierka komuny PRL a kombinatorstwo jak za dawnych czasów. Firm upadło kilkaset. Łącznie z gigantami.

Bo Tusk to łgarz pierwszej wody. Oszukał ludzi wizją liberalizmu i niskich podatków, jednocześnie tworząc swą partią zaporę dla jeszcze gorszego odeń PiS.

Mnie od autostrad (które jednak zbudowano) martwi ta kilkustettysięczna armia urzędasów którą pozatrudniał. W normalnym kraju 90% z nich by natychmiast zwolniono, ale w Polsce zaraz by się podniósł ferment.

W dobie masowej komputeryzacji urzędników powinno być mniej! Oczywiście jest ich więcej, a żeby nabierać naiwną opinię publiczną stworzono ministerstwo cyfryzacji. Normalnie Monthy Python to mało.
03-11-2013 22:30 
 Ocena-1 na 1
farmer (22440 punktów)

>Mnie od autostrad (które jednak zbudowano) martwi ta kilkustettysięczna armia urzędasów którą pozatrudniał.

Był jakiś przymus czy co?
03-11-2013 23:36 
 Ocena 1 na 1
Selanos (12869 punktów)
>>Mnie od autostrad (które jednak zbudowano) martwi ta kilkustettysięczna armia urzędasów którą pozatrudniał.
>Był jakiś przymus czy co?

Ktoś mądry inaczej powiedział kiedyś, że nadmierna liczba urzędników jest dobra, bo się bezrobocie zmniejsza. Inna sprawa to konieczność zatrudniania rodziny w urzędach, jak już się jest posłem czy innym ministrem.
04-11-2013 08:46 
 Ocena 1 na 3
Asphodelus1 (887 punktów)
>Był jakiś przymus czy co?

Przymusu nie było, ale nieetyczne jest trzymanie niepotrzebnych miejsc pracy grabiących budżet.
04-11-2013 10:14 
 Ocena 3 na 5
waldeck77 (4307 punktów)
>Niektóre przedsiębiorstwa i tak musiano sprywatyzować, bo ich utrzymanie było by zbyt kosztowne i w żaden opłacalny dla Polski sposób nie dało się ich utrzymać.

Nie mówimy o prywatyzacji niektórych, a zdecydowanej większości przedsiebiorstw. Nie stać nas było na utrzymanie przedsiębiorstw, a czy stać nas na miliony bezrobotnych i uciekających za granicę, na zapaść demograficzną o podłożu ekonomicznym, na marazm i wykluczenie społeczne całych grup społecznych. Każdy zna przykłady zakładów w jego miejsowości, które dzięki prywatyzacji miały rozkwitnąć, a pozostały po nich tylko ruiny. W tych miejscowościach rozkwitło jedynie bezrobocie.

>Przedsiębiorstwa nie powinny tyle być państwowe, ale powinny być w rękach polskich właścicieli. Gdyby pojedyńczy właściciele byli zbyt słabi, mogli by się jednoczyć w jakieś korporacje czy im podobne.

Bardziej istotne jest pytanie, czy przedsiębiorstwa powinny służyć jedynie pomnażaniu majątku ich właścieli czy również celom społecznym. Polski prywatny właściciel jest często gorszą kanalią niż zagraniczny. Dla wyzyskiwanego i poniżanego pracownika wątpliwym pocieszeniem będzie, że wyzyskuje i poniża go Polak a nie Niemiec czy Francuz.
04-11-2013 14:41 
 Ocena 4 na 4
Borys Swoboda (1408 punktów)
> Każdy zna przykłady zakładów w jego miejsowości, które dzięki prywatyzacji miały rozkwitnąć, a pozostały po nich tylko ruiny. W tych miejscowościach rozkwitło jedynie bezrobocie.

Najwyraźniej były nierentowne, lub stały się takie w warunkach quasi-rynkowych.

>Bardziej istotne jest pytanie, czy przedsiębiorstwa powinny służyć jedynie pomnażaniu majątku ich właścieli czy również celom społecznym.

Myślę, że własność ma służyć temu, czego chce jej właściciel. Nie sądzę, by był Pan zadowolony z wykorzystywania Pańskiej własności do "celów społecznych", cokolwiek miałoby to znaczyć.

"Jest rzeczą fascynującą obserwować teoretyków boskiego prawa trudzących się dowodzeniem nadludzkości plemion mających w swym posiadaniu ludzki rząd."- Gustave de Molinari
04-11-2013 19:36 
 Ocena 3 na 3
Celecrin (6386 punktów)
>> Każdy zna przykłady zakładów w jego miejsowości, które dzięki prywatyzacji miały rozkwitnąć, a pozostały po nich tylko ruiny. W tych miejscowościach rozkwitło jedynie bezrobocie.
>Najwyraźniej były nierentowne, lub stały się takie w warunkach quasi-rynkowych.
W Polsce wszystko: było, jest i będzie "nierentowne". Jak jakiś zakład był rentowny to się go mogło wykończyć na różne sposoby.
Krótka lista:
1. Optimus, pwp.pb.pl/(*)-szanse-byc-globalnym-mocarzem
2. JTT, podobna sytuacja jak z Optimusem
3. Malma, pl.wikipedia.org/wiki/Malma
...
04-11-2013 20:40 
 Ocena 1 na 1
Selanos (12869 punktów)
>Jak jakiś zakład był rentowny to się go mogło wykończyć na różne sposoby.
>Krótka lista:
>1. Optimus, pwp.pb.pl/(*)-szanse-byc-globalnym-mocarzem
>2. JTT, podobna sytuacja jak z Optimusem
>3. Malma, pl.wikipedia.org/wiki/Malma

Bo Polska to rzeczpospolita urzędnicza. Państwo prawa inaczej. Jest dość sporo firm, które zostały wykończone dlatego, bo albo urzędnik nie dostał łapówki, co strasznie go obraziło, albo chciał się wykazać skutecznością, więc nasyłał skarbówkę na przedsiębiorce kilkanaście razy w miesiącu, żeby wykryć cokolwiek.
06-11-2013 18:23 
 Ocena 5 na 5
Celecrin (6386 punktów)
>Bo Polska to rzeczpospolita urzędnicza. Państwo prawa inaczej.
Zgoda. W wielu przypadkach można mówić o urzędnikach. Jednak w przypadku tych trzech firm? Cóż.
JTT i Optimus były naprawdę potężnymi firmami. Poszły obie na raz, to nie może być przypadek, jakie znaczenie dla gospodarki mają firmy IT w dzisiejszych czasach?
Pozwolono by skarbówka zniszczyła je obie, ciekawe, że firmy wygrały w sądzie, oraz nie doszukano się winy US!
Listopad 2003 r. - Naczelny Sąd Administracyjny w składzie siedmiu sędziów uznaje za bezprawne decyzje skarbówki wobec Optimusa i uchyla je.
Grudzień 2003 r. - Krakowska Prokuratura Apelacyjna umarza śledztwo przeciwko Romanowi Klusce i innym członkom zarządu z powodu braku przestępstwa.
Październik 2005 r. - Sąd Okręgowy w Krakowie przyznaje Romanowi Klusce 5 tys. zł tytułem zadośćuczynienia za niesłuszne zatrzymanie.
Grudzień 2006 r. - Ministerstwo Finansów publikuje tzw. białą księgę, w której stwierdza, że nie można przypisać winy urzędnikom skarbowym zajmującym się sprawą Optimusa.

W 2006 roku Dell rozpoczyna budowę fabryki w Polsce. Prawdopodobnie rozmowy toczono wcześniej, prawda?

Malma była jedyną polska firmą produkującą makaron z przenicy durum.

"W 2002 Malma otrzymała propozycję olbrzymiego kredytu konsolidacyjnego z banku Pekao oraz miała wejść na giełdę aby pozyskać kapitał, który pozwoliłby spłacić kredyty.
1 października 2003 Jan Krzysztof Bielecki objął funkcję prezesa zarządu Pekao SA
Na początku czerwca 2005 bank Pekao SA zażądał od Malmy natychmiastowej spłaty kredytu
W 2010 roku sąd na wniosek Pekao SA ogłosił upadłość Malmy, argumentując m.in., że ma ona niespłacone długi.
We wrześniu 2011 firma zaprzestała produkcję.
Założyciel firmy w ramach protestu przeciw polityce banku głodował pod Sejmem w lipcu 2012. Twierdzi, że Pekao "mogło celowo chcieć doprowadzić do upadłości Malmy, ponieważ Alessandro Profumo, były prezes banku UniCredit - właściciela Pekao - zasiadał w zarządzie największego konkurenta firmy Malma: firmy Barilla." Z Wiki.
Malma jest przykładem dlaczego powinno się dbać o posiadanie polskich banków nawet jeśli PKO nie wykonał zlecenia od Barilli, tego się pewnie nie da udowodnić nigdy.
Zniszczenie polskiego przemysłu zbrojeniowego, IT (na przykład likwikacja Mery Elwro we Wrocławiu, przez Siemensa przy pomocy pana Lewandowskiego kolegi Pana Bieleckiego), zniszczenie Wedla, wiele, wiele przykładów na to, że nie chodzi o urzedników ale o politykę państwa wobec przemysłu.
konserwatysta2 (954 punktów)
>Bardziej istotne jest pytanie, czy przedsiębiorstwa powinny służyć jedynie pomnażaniu majątku ich właścieli czy również celom społecznym.
Tak, jedynie powinno służyć interesom właścicieli, ale ten interes jest skuteczny tylko wtedy, gdy zaspakaja potrzeby konsumentów, czyli jakieś cele społeczne.

Dlatego wszyscy powinni bogacić się bezgranicznie, bo to oznacza, że bezgranicznie bogacą się konsumenci. Żyjemy przecież w gospodarce wymiennej, czyli wymieniamy się tylko efektami swojej pracy, a pieniądze służą tylko do wygodnego podziału tych efektów.
ratus (4786 punktów)
(zablokowany)
Bardzo dokładnie opisała procesy "szokowej terapii" Naomi Klein ("Doktryna szoku"), ale jej książka (jak i poprzednia "No Logo") nie zdobyła w naszym kraju należytej uwagi, gdyż ośmiela się podawać w wątpliwość geniusz i intencje naszego Wielkiego Brata - USA, którego u nas się wielbi, szaleńczo i poddańczo, a jego doktryny ekonomiczne i marketingowe są przenoszone na nasz grunt tyleż entuzjastycznie, co bezmyślnie.
03-11-2013 21:21Nie na temat
 Ocena 7 na 7
grg74 (190 punktów)
Skąd te mniemanie że państwowe przedsiebiorstwo jest lepsze od prywatnego???
dotowałem (dotuje?), kopalnie, poczte polską, LOT, stocznie ..... osobiscie znam lepsze sposoby wydawania piniedzy
03-11-2013 21:27 
 Ocena 1 na 5
Kamil Polakowski (1502 punktów)
>Skąd te mniemanie że państwowe przedsiebiorstwo jest lepsze od prywatnego?

Pan nie zrozumiał o czym jest ten wątek.

M jak Matrix
03-11-2013 22:15 
 Ocena 5 na 5
grg74 (190 punktów)
"Czy uważacie, że chęć posiadania krajowych przedsiębiorstw produkcyjnych to ciemnogród i nacjonalizm?"

w takim razie odpowie wprost: nie tyle ciemnogród i nacjonalizm, co przejaw głupoty gospodarczej. Żyjemy w kraju gdzie juz nawet Frasyniuk, ktoremu trudno zarzucic brak patryjotyzmu, ucieka z kraju podatkami, uciekają juz nie tylko wielcy, ale i "samozatrudnieni" a komuś sie jeszcze roi zeby , banda urzedników zajeła sie prowadzeniem przedsiębiorstw? Państwo ktore informatyzuje ZUS juz od kilkudziesieciu lat? Państwo które rozkłada nie tylko "swoje" przedsiebiorstwa, ale tez i jak ma kaprys i prywatne???

Mod:
Pamiętaj, proszę, o zasadach poprawnej pisowni.
03-11-2013 21:54 
 Ocena 1 na 3
OpenDoors (1 punktów)
>Skąd te mniemanie że państwowe przedsiebiorstwo jest lepsze od prywatnego???
>dotowałem (dotuje?), kopalnie, poczte polską, LOT, stocznie ..... osobiscie znam lepsze sposoby wydawania piniedzy
>

Warto zadać pytanie, czy na prawdę istnieje coś takiego jak "państwowe przedsiębiorstwo"? Czy państwo nie jest firmą, która po przez socjalną gospodarkę nie próbuje wprowadzić swojego monopolu?
hanarafa (34 punktów)
Czy uważacie, że chęć posiadania krajowych przedsiębiorstw produkcyjnych to ciemnogród i nacjonalizm?

Na pewno nie ma to nic wspólnego z ciemnogrodem. Z nacjonalizmem i owszem, ale w znaczeniu pozytywnym.
Chęć posiadania silnej i rozwijającej się gospodarki, przynoszącej zyski dla kraju i jego obywateli jest czymś normalnym i pożądanym.
Prof. Kieżun jest bardzo mądrym i wartym słuchania naukowcem! i na dodatek obytym w świecie. Doskonale rozumie mechanizmy działające w świecie polityki i gospodarki oraz wzajemne powiązania obu obszarów.
Na dodatek mówi prawdę jasno i dobitnie a to zespół cech bardzo niewygodny dla sprzedawczyków, krętaczy i postkomunistów.
Jego wiek natomiast i sprawna praca mózgu gwarantuje, że pamięta życiorysy i działalność wszystkich naszych rządzących, opozycyjnych i koalicyjnych "szyszek".
Polecam czytać i słuchać mądrych a ten człowiek do nich niewątpliwie należy.
03-11-2013 22:27 
 Ocena 1 na 1
Asphodelus1 (887 punktów)
> Czy uważacie, że chęć posiadania krajowych przedsiębiorstw produkcyjnych to ciemnogród i nacjonalizm?
>
Na pewno nie ma to nic wspólnego z ciemnogrodem. Z nacjonalizmem i owszem, ale w znaczeniu pozytywnym.

>Chęć posiadania silnej i rozwijającej się gospodarki, przynoszącej zyski dla kraju i jego obywateli jest czymś normalnym i pożądanym.

Ale nie muszą być one znacjonalizowane. Umiejętna polityka ekonomiczna zachęciła by do współpracy firmy prywatne dla wspólnej korzyści.
03-11-2013 22:30 
 Ocena 2 na 2
OpenDoors (1 punktów)
>> Czy uważacie, że chęć posiadania krajowych przedsiębiorstw produkcyjnych to ciemnogród i nacjonalizm?
>>
Na pewno nie ma to nic wspólnego z ciemnogrodem. Z nacjonalizmem i owszem, ale w znaczeniu pozytywnym.

>>Chęć posiadania silnej i rozwijającej się gospodarki, przynoszącej zyski dla kraju i jego obywateli jest czymś normalnym i pożądanym.
>Ale nie muszą być one znacjonalizowane. Umiejętna polityka ekonomiczna zachęciła by do współpracy firmy prywatne dla wspólnej korzyści.
>
I podatki o kolejne kilka procent w górę.
03-11-2013 23:39 
 Ocena 2 na 2
Selanos (12869 punktów)
>I podatki o kolejne kilka procent w górę.

Kwestia przyzwyczajenia. Kiedyś któryś polityk rzucił hasłem "tanie państwo", tylko jeszcze nikt tego nie raczył wprowadzić. Wręcz odwrotnie.
03-11-2013 23:30
 Ocena 5 na 11
Selanos (12869 punktów)
>Dzięki "reformą" straty poniosło miliony Polaków.

Zastanawiam się, ile zarabiał Polak przed 89, a ile po. Bo coś mi się widzi, że tych strat wcale nie było. Kupujemy więcej, po części dla tego, że więcej jest, po części dlatego, że na więcej nas stać.

Społeczeństwa byłego bloku
>radzieckiego zostały zepchnięte ze stanu, w którym posiadały poważne i nowoczesne sektory
>przemysłowe

Poważne to może i te sektory były, ale nowoczesne? Proszę mi podać przykład, bo jakoś nie mogę w to uwierzyć. Mieliśmy bardzo poważne zakłady tekstylne, z których bardzo poważna część przypominała technologicznie początek XX wieku, mieliśmy fabryki samochodów, które w latach 90 produkowały maluchy z lat 70, duże fiaty z lat 60, z jeszcze starszym podwoziem i polonezy, które były zmodyfikowanym starym dużym fiatem, z nieco nowszym nadwoziem. Nie ma się czym chwalić.

>Restauracji kapitalizmu towarzyszyło generalne odprzemysłowienie społeczeństwa

Bo Polska rozwijała się nierówno. Przez lata ładowano pieniądze (za Gierka z kredytów) w przemysł ciężki, a zaniedbano przemysł lekki i sektor usług. Po 89 to się zaczęło zmieniać.

>oraz degradacja do gospodarczo zależnego i politycznie satelickiego wobec mocarstw
>imperialistycznych peryferyjnego położenia w systemie światowym - takiego, jakie zajmowały w
>tym systemie, zanim obalono w nich kapitalizm.

To samo można powiedzieć o każdym innym państwie, może poza USA. Wszyscy są od siebie zależni i istnieje coś takiego jak koncerny które mają swoje oddziały na całym świecie.

>Kraj pozbawiony własnego nowoczesnego przemysłu

Polska była pozbawiona nowoczesnego przemysłu jeszcze długo prze 89.

>skazany jest na peryferyzację i nigdy nie upora się z syndromem zadłużenia. Załamały się badania
>naukowe na polu medycyny, techniki, nauki, edukacji i handlu.

A kiedy do jasnej chol... Polska odnosiła sukcesy na polu medycyny, techniki, nauki, edukacji i handlu?

>Wprowadzono politykę neokolonialnej prywatyzacji państwowego majątku gospodarczego w postaci
>wyprzedaży wszystkiego co się da.

Było sprzedawać normalnie, a nie za łapówki. To, że prywatyzacja była źle przeprowadzona, nie oznacza, że sama idea jest zła.

>Do upadku gospodarki Polski przyczyniła się sprzedaż polskiego złota ponad 150 ton

Było nie sprzedawać. Każdy kraj ma rezerwy złota, niektórzy po prostu nie potrafią korzystać...

>Czy uważacie, że chęć posiadania krajowych przedsiębiorstw produkcyjnych to ciemnogród i
>nacjonalizm?

Tak. To się nie sprawdza, nie tylko jeśli chodzi o przedsiębiorstwa produkcyjne. Takie linie lotnicze na przykład, LOT, są praktycznie bankrutem, ale rząd wpycha w nie pieniądze w imię idei "musimy mieć narodowe linie lotnicze". Ostatnio to było chyba 400 mln. Tak samo ratowano kiedyś PKP, teraz pewnie będzie ratowany ZUS, ciekawe co będzie następne.
04-11-2013 10:45 
 Ocena 9 na 11
Anna Salman (16360 punktów)
>... Mieliśmy bardzo poważne zakłady tekstylne, z których bardzo poważna część przypominała technologicznie początek XX wieku, ...
Trochę uczciwości. Nie wiem, jak technologicznie wyglądały zakłady tekstylne, ale pamiętam jakość wyrobów. Niektóre mam do dziś. Jeżeli nowoczesna technologia jest nastawiona na produkcję "jednorazówek", to wolę tą przestarzałą.
To właśnie przemysł tekstylny likwidowano w pierwszej kolejności, jako konkurencję dla Zachodu ... który i tak przegrał na tym polu z Chinami.
Co do samochodów - zapewne tak, ale co się zmieniło w tym zakresie? Staliśmy się tacy innowacyjni? Nasze marki podbijają świat? Bo z tego, co słyszę, to u nas są chyba głównie montownie, które można z dnia na dzień przenieść do innego kraju. W dodatku obdarzone przywilejami, jak Fiat, który nie płacił podatków, a potem się wyniósł z dnia na dzień.
>Polska była pozbawiona nowoczesnego przemysłu jeszcze długo prze 89.
W zasadzie tego nowoczesnego przemysłu nigdy nie było, przed wojną byliśmy biednym, zacofanym krajem, oferującym tanią siłę roboczą. Od tego czasu przeszliśmy bardzo długą drogę.
>A kiedy do jasnej chol... Polska odnosiła sukcesy na polu medycyny, techniki, nauki, edukacji i handlu?
W ciągu ok. 30 lat wysunęliśmy się na prowadzenie w zwalczaniu gruźlicy - zarówno profilaktyka, jak i leczenie (fakt, że po wojnie było tu niezłe laboratorium doświadczalne), stąd w latach 80-tych w Polsce właśnie zorganizowano światową konferencję na ten temat - inni się od nas uczyli. Kiedy kilkanaście lat temu zaczęły dochodzić słuchy o nawrocie gruźlicy, ciarki po mnie przeszły. Na szczęście media przestały drążyć temat - zjechał do prasy branżowej. Jak to się mówi - "stłucz termometr, nie będziesz miał gorączki".
>... To, że prywatyzacja była źle przeprowadzona, nie oznacza, że sama idea jest zła.
Tylko co komu po idei. W ten sposób można wszystko podsumować, na zasadzie "socjalizm (kościół rzymskokatolicki, nacjonalizm itp.) - tak , wypaczenia - nie",
>Było nie sprzedawać. ...
???
>... To się nie sprawdza, nie tylko jeśli chodzi o przedsiębiorstwa produkcyjne. Takie linie lotnicze na przykład, LOT, są praktycznie bankrutem, ... Tak samo ratowano kiedyś PKP, teraz pewnie będzie ratowany ZUS, ciekawe co będzie następne.
Kluczowe branże powinny być w ręku państwa. Inaczej nie trzeba żadnej wojny, żeby podbić kraj - odłączyć prąd, gaz, wodę i już.
Jeśli chodzi o transport publiczny sprawa jest kluczowa z uwagi na ochronę środowiska oraz mobilność społeczną niezbędną do uruchomienia inicjatywy. Linie lotnicze to sprawa nieistotna w tak małym kraju, jak Polska.
Przywołany przykład z tzw. ratowaniem PKP kompletnie chybiony. Większość środków, w tym unijnych, przeznaczonych na transport ładowano w autostrady - widma. Kolej przez lata była niedofinansowana, a tzw. reorganizacja polegała na poszatkowaniu tej firmy i rozbudowaniu obszaru administracji.
Prywatyzacja kolei w Wlk. Brytanii okrzyczana została jako sukces, a następnie okazała się totalną klapą i, już po cichutku, zaczęto się z tego wycofywać.
04-11-2013 12:47 
 Ocena 2 na 4
Kamil Polakowski (1502 punktów)
Jest Pani póki co mistrzynią konkretu mojego wątku. Właśnie o takie wpisy mi chodzi a nie ogólnikowe pitolenie przez ludzi, którym się być może wydaje, że wygłaszają jakieś mądrości makroekonomiczne, a których wiedza ogólnikowa o gospodarce stoi na innych ogólnikach itd.
Dziękuję zatem za ten wpis, wobec którego miałbym pewne drobne uwagi, ale to może innym razem, zresztą nie uważam się za żadną alfę i omegę... Niemniej rozwinę nieco jedną z poruszonych kwestii:

>Bo z tego, co słyszę, to u nas są chyba głównie montownie, które można z dnia na dzień przenieść do innego kraju. W dodatku obdarzone przywilejami, jak Fiat, który nie płacił podatków, a potem się wyniósł z dnia na dzień.

W połowie listopada 1994 poseł Kazimierz Wilk zarzucał spółce Fiat Auto Poland łamanie prawa podatkowego w zmowie z Izbą Skarbową w Bielsku Białej i MF oraz korupcję. Mówił, że to jedna z najgrubszych afer finansowych ostatniego dziesięciolecia. Chodziło o umowę z Fiat Autopoland Turyn, któy przejął FSM w 1992. Chyba chodziło o jakieś umorzenie długów FSMu jakie miał Fiat spłacić. W Radzie Nadzorczej FAP zasiadł później wiceminister finansów. Gazeta pisała o "rosnących z miesiąca na miesiąc cenach maluchów i cinquecento, które szokują w zestawieniu z ich jakością" oraz o "zdumiewająco łagodnej polityce fiskalnej wobec Fiata". Wówczas była to największa prywatyzacja w Polsce. Jak podawała Polityka, umowa ta "natychmiast po podpisaniu została utajniona". Fiat miał monopolistyczną pozycję na polskim rynku: umowa dowodzi, że "do końca stulecia Fiat zapewnił sobie uprzywilejowaną pozycje na polskim rynku" (szerokie zwolnienie celne na 8 lat). Umowa wygląda tak, jakby "składała się z samych żądań Fiata kierowanych pod adresem polskiego rządu, polskich banków, władz regionalnych". Zawierała jedną gwarancję: zatrudnienie nie mniej niż 15 tys. do końca 1997 (w chwili podpisania: 18,5 tys.). "Nikt nie stawia przy tym pytania, dlaczego fabryka, która przez wiele lat była złotą żyłą polskiego przemysłu stanęła na granicy brankructwa?" (powód prywatyzacji). Polska wniosła do tej firmy aport 15 mln zł.

M jak Matrix
04-11-2013 13:21 
 Ocena 2 na 4
Anna Salman (16360 punktów)
>...jedna z najgrubszych afer finansowych ostatniego dziesięciolecia. ...
Jak czytam takie informacje, to sztywnieję, a niestety - pojawia się ich coraz więcej. Dawne afery, współczesne afery, przyszłe afery - tu, gdzie dopiero podpisywane są umowy, stanowiące nieuprawniony zestaw przywilejów dla firm zagranicznych.
I nie o to chodzi, że są, tylko że ... czuję się oszukana, a nawet gorzej - czuję się idiotką.
PS W internecie unikamy Pani / Pan, no chyba że jestem już taka stara.
04-11-2013 18:46 
 Ocena 1 na 1
Selanos (12869 punktów)
>Trochę uczciwości. Nie wiem, jak technologicznie wyglądały zakłady tekstylne, ale pamiętam jakość wyrobów.

Jeśli jakość jest zbyt droga, to jaka by nie była, nie sprzeda się. Produkty dobrej jakości nadal można dostać w sklepach, czasem z Chin, czasem z innej Azji, dawno nie widziałem niczego z Europy. Nawet jakbyśmy starym niedobrym polskim zwyczajem ładowali w zakłady tekstylne pieniądze, to i tak większość przegrałaby konkurencję z Azją, bo tam jest taniej.

>Co do samochodów - zapewne tak, ale co się zmieniło w tym zakresie? Staliśmy się tacy innowacyjni? Nasze marki podbijają świat?

Czechom się udało. Trzeba było uważać co komu się sprzedaje, Skodę sprzedali Volkswagenowi i Czesi dobrze na tym wyszli, my sprzedaliśmy FSO firmie Daewoo, która nie była jakość szczególnie popularna w Europie, a produkcja samochodów to był dla nich raczej poboczny biznes.

Zresztą tu nie o to chodzi, to był tylko przykład tego, jak totalnie nieinnowacyjny i nienowoczesny był Polski przemysł. Moglibyśmy FSO nie sprzedawać, ale i tak by upadło, bo Polonezy i Maluchy nie mogły konkurować z autami z zachodu.

>Bo z tego, co słyszę, to u nas są chyba głównie montownie, które można z dnia na dzień przenieść do innego kraju. W dodatku obdarzone przywilejami, jak Fiat, który nie płacił podatków, a potem się wyniósł z dnia na dzień.

Jest tych montowni całkiem sporo, Fiat jeszcze się nie wyniósł, a to że są jakieś przywileje, to wina Polski, nie fiata.

>W zasadzie tego nowoczesnego przemysłu nigdy nie było, przed wojną byliśmy biednym, zacofanym krajem, oferującym tanią siłę roboczą.

I nic się nie zmienia, co jakoś mnie nie dziwi.

>>A kiedy do jasnej chol... Polska odnosiła sukcesy na polu medycyny, techniki, nauki, edukacji i handlu?
>W ciągu ok. 30 lat wysunęliśmy się na prowadzenie w zwalczaniu gruźlicy - zarówno profilaktyka, jak i leczenie (fakt, że po wojnie było tu niezłe laboratorium doświadczalne), stąd w latach 80-tych w Polsce właśnie zorganizowano światową konferencję na ten temat - inni się od nas uczyli.

No to mamy jedną rzecz, zwalczyliśmy skutecznie gruźlicę, co osoby bojące się szczepień skutecznie zaprzepaściły.

>>... To, że prywatyzacja była źle przeprowadzona, nie oznacza, że sama idea jest zła.
>Tylko co komu po idei. W ten sposób można wszystko podsumować, na zasadzie "socjalizm (kościół rzymskokatolicki, nacjonalizm itp.) - tak , wypaczenia - nie",

Prywatyzacja zwyczajnie się sprawdza, niestety nie w tym kraju, bo wzięli się za nią idioci. Wyszło jak wyszło, po Polsku.

>>Było nie sprzedawać. ...
>???

Złota, nikt nas nie zmuszał do sprzedawania złota. To, że reformy przeprowadzane są albo źle, albo na pół gwizdka, nie oznacza że są złe. To wykonanie jest fatalne.

>Kluczowe branże powinny być w ręku państwa. Inaczej nie trzeba żadnej wojny, żeby podbić kraj - odłączyć prąd, gaz, wodę i już.

Wystarczy, że to wszystko będzie w rękach prywatnych. Prywatnych to znaczy prywatnych, a nie w posiadaniu państwowej firmy z jakiegoś innego kraju.

>Jeśli chodzi o transport publiczny sprawa jest kluczowa z uwagi na ochronę środowiska oraz mobilność społeczną niezbędną do uruchomienia inicjatywy.

Codziennie widzę jak transport publiczny nieszczególnie dobrze sobie radzi konkurując z firmami prywatnymi. W moim mieście nikogo specjalnie nie zabolała likwidacja kolei, bo jej funkcje przejęło kilka firm które wożą autobusami. Są dwie firmy prywatne które konkurują z MZK, też sobie świetnie radzą, a mnie się to podoba bo na niektórych odcinkach mają niższe ceny.

>Linie lotnicze to sprawa nieistotna w tak małym kraju, jak Polska.

Właśnie dostają kasę z budżetu państwa, coby je ratować. Masakra.

>Kolej przez lata była niedofinansowana, a tzw. reorganizacja polegała na poszatkowaniu tej firmy i rozbudowaniu obszaru administracji.

Rozbudowywanie administracji mnie nie dziwi, to typowa choroba wszystkiego z przymiotnikiem państwowe albo publiczne w nazwie, poza domami publicznymi. Nie wiem jak oceniać te poszatkowanie, bo niektóre ?kawałki, radzą sobie całkiem nieźle.

>Prywatyzacja kolei w Wlk. Brytanii okrzyczana została jako sukces, a następnie okazała się totalną klapą i, już po cichutku, zaczęto się z tego wycofywać.

Proponuję iść tą samą drogą, co USA. Jeśli chodzi o przewóz pasażerów, to tam kolej została zmarginalizowana przez samochody i samoloty. Amtrak zajmujący się przewozem pasażerów, istnieje dzisiaj właściwie tylko dlatego, że jest po części własnością państwa które ładuje w tę firmę pieniądze.
04-11-2013 22:53 
 Ocena 3 na 3
Anna Salman (16360 punktów)
>... Produkty dobrej jakości nadal można dostać w sklepach, czasem z Chin, czasem z innej Azji, dawno nie widziałem niczego z Europy. ...
A ja widziałam - z Turcji. Natomiast co do jakości wyrobów z Chin / Indii itp. nie będę się powtarzać. Kto mało płaci - dwa razy płaci.
>Zresztą tu nie o to chodzi, to był tylko przykład tego, jak totalnie nieinnowacyjny i nienowoczesny był Polski przemysł. ...
Ale nic się nie zmieniło. To trochę tak, jakby zamiast remontować dom, sprzedać go za bezcen i iść spać w noclegownil
>...Fiat jeszcze się nie wyniósł, a to że są jakieś przywileje, to wina Polski, nie fiata.
Nie oskarżam Fiata - działa taki sam mechanizm, jak w USA np.
>No to mamy jedną rzecz, zwalczyliśmy skutecznie gruźlicę, co osoby bojące się szczepień skutecznie zaprzepaściły.
Nie jedną, ten przykład nasunął mi się od ręki, bo oglądałam wtedy relacje z konferencji. A nawrót gruźlicy to nie wina "głupich ludzi, co się szczepień boją", tylko wręcz przeciwnie - zawieszenia programu szczepień na kilka lat (oszczędności), zerowej profilaktyki (oszczędności) i pogorszenia warunków życia wielu osób.
>... To, że reformy przeprowadzane są albo źle, albo na pół gwizdka, nie oznacza że są złe. To wykonanie jest fatalne.
Wybacz, ale reformy to właśnie wykonanie, a nie dobre intencje.
>Wystarczy, że to wszystko będzie w rękach prywatnych. Prywatnych to znaczy prywatnych, a nie w posiadaniu państwowej firmy z jakiegoś innego kraju.
Ależ przeszły w ręce prywatne - tyle, że zagraniczne.
>Codziennie widzę jak transport publiczny nieszczególnie dobrze sobie radzi konkurując z firmami prywatnymi.
A u mnie świetnie - uzupełniają się.
>W moim mieście ...
Tyle że na podstawie jednej miejscowości nie można uogólniać.
>Właśnie dostają kasę z budżetu państwa, coby je ratować. Masakra.
Widocznie znajomi tam pracują ...
>Rozbudowywanie administracji mnie nie dziwi, to typowa choroba wszystkiego z przymiotnikiem państwowe albo publiczne w nazwie, ...
Mam za sobą kilkanaście lat pracy w korporacjach - tak rozbudowanej i niepotrzebnej administracji nie widziałam w swoim urzędzie miejskim.
>Proponuję iść tą samą drogą, co USA. ...
A ja wolałabym wreszcie przestać iść tą drogą, bo każdy kraj powinien mieć pomysł na siebie, a nie małpować nieadekwatne rozwiązania. Właśnie niedawno miałam okazję się dowiedzieć, jak rozbudowana, niekompetentna i powolna jest tamtejsza biurokracja.
A co do komunikacji - porównaj wielkość kraju, tam samoloty nie dziwią. Sieć dróg i tania benzyna - można rozwijać transport samochodowy. Kopiowanie czegoś, co sprawdza się w zupełnie innych warunkach, ale u nas nie ma racji bytu, to kolejna głupota i marnotrawstwo pieniędzy.
05-11-2013 00:15 
 Ocena 1 na 1
Selanos (12869 punktów)
>Ale nic się nie zmieniło. To trochę tak, jakby zamiast remontować dom, sprzedać go za bezcen i iść spać w noclegownil

Czasem remont się nie opłaca.

>>... To, że reformy przeprowadzane są albo źle, albo na pół gwizdka, nie oznacza że są złe. To wykonanie jest fatalne.
>Wybacz, ale reformy to właśnie wykonanie, a nie dobre intencje.

No to pomysły były dobre, ale wykonanie fatalne.

>>Wystarczy, że to wszystko będzie w rękach prywatnych. Prywatnych to znaczy prywatnych, a nie w posiadaniu państwowej firmy z jakiegoś innego kraju.
>Ależ przeszły w ręce prywatne - tyle, że zagraniczne.

Być może to był błąd. Właściwie to kto w Polsce zajmuje się gospodarką? Odkąd pamiętam, to u władzy byli tzw. humaniści, często historycy, zdarza się, że nauczyciele. No i jeszcze specjalista od księgowości kreatywnej - Rostkowski. W tej kwestii nic się nie zmieni, bo Polacy nadal będą wybierać te same twarze. Dobrym przykładem jest chyba SLD, gdzie jak tylko coś poszło nie tak, to odgrzebano nie wiadomo skąd Leszka Millera.

>>Codziennie widzę jak transport publiczny nieszczególnie dobrze sobie radzi konkurując z firmami prywatnymi.
>A u mnie świetnie - uzupełniają się.

Nie lepiej wprowadzić kilka firm prywatnych które będą konkurować o klienta-pasażera?

>>W moim mieście ...
>Tyle że na podstawie jednej miejscowości nie można uogólniać.

No pewnie, że nie można. Proszę jednak zauważyć, że sektor prywatny radzi sobie świetnie, a radziłby sobie lepiej, gdyby nie miał za konkurencję państwowych molochów.

>>Właśnie dostają kasę z budżetu państwa, coby je ratować. Masakra.
>Widocznie znajomi tam pracują ...

Czasem mam wrażenie, że to nie tylko chodzi o znajomych, ale bardziej o ideę. Bo państwowy LOT jest państwowy, a to dobrze, bo nasz i Polski. Ale jak Ryanair zaproponuje lepsze ceny, to ci gadający o państwowym i dobrym, przesiadają się tam gdzie taniej. To dość irytujące.

>>Rozbudowywanie administracji mnie nie dziwi, to typowa choroba wszystkiego z przymiotnikiem państwowe albo publiczne w nazwie, ...
>Mam za sobą kilkanaście lat pracy w korporacjach - tak rozbudowanej i niepotrzebnej administracji nie widziałam w swoim urzędzie miejskim.

Tak, tylko że to jest strata dla właściciela, nie dla podatnika.

>A co do komunikacji - porównaj wielkość kraju, tam samoloty nie dziwią. Sieć dróg i tania benzyna - można rozwijać transport samochodowy.

Mamy drogi, gdyby nie wysoki VAT i akcyza mielibyśmy tanią benzynę. Coraz więcej Polaków korzysta z lotów krajowych, więc da się. Nie mówię, że trzeba likwidować kolej, ja po prostu chętnie bym zobaczył, jak sobie te firmy radziłyby na własną rękę. Niech same się utrzymują, niech płacą za utrzymanie torów, niech zarabiają. Bez państwa które będzie je wyciągać za uszy z łajna w jakie wdepną.

>Kopiowanie czegoś, co sprawdza się w zupełnie innych warunkach, ale u nas nie ma racji bytu, to kolejna głupota i marnotrawstwo pieniędzy.

Zawsze można dostosować sprawdzone pomysły do polskich warunków.
06-11-2013 09:17 
 Ocena 2 na 2
Anna Salman (16360 punktów)
>No to pomysły były dobre, ale wykonanie fatalne.
Tyle, że ja tam właśnie pomysłu nie zauważyłam.
>... Polacy nadal będą wybierać te same twarze. ...
Niekoniecznie. Głosowanie na RP było w dużej mierze reakcją na "zmęczenie materiału". Poza tym w założeniu głosuje się na programy, nie na "twarze".
>Nie lepiej wprowadzić kilka firm prywatnych które będą konkurować o klienta-pasażera?
W przypadku komunikacji drogowej nie ma problemu, ale na tych samych torach to konkurencja jest fikcją.
>No pewnie, że nie można. Proszę jednak zauważyć, że sektor prywatny radzi sobie świetnie, a radziłby sobie lepiej, gdyby nie miał za konkurencję państwowych molochów.
Kolejny mit - tymi, którzy wykaszają z rynku polskie firmy, są firmy zagraniczne. I dzieje się tak po części z winy ulg podatkowych i innych przywilejów (np. nie są tak często kontrolowane).
>Czasem mam wrażenie, że to nie tylko chodzi o znajomych, ale bardziej o ideę. Bo państwowy LOT jest państwowy, a to dobrze, bo nasz i Polski. ...
Bo taką wizję kreują media, a jest analogicznie, jak z wieloma spółkami skarbu - powielają swoje działania, obsadzane są przez krewnych i znajomych królika itd. LOT jest pewnie niepotrzebny, ale gadka o patriotyzmie to ściema.
>Tak, tylko że to jest strata dla właściciela, nie dla podatnika.
Bzdura - koszty przerzucane są na klienta w postaci wyższych opłat i obniżania jakości usług, po części też na szeregowych pracowników. A konkurencja w wielu branżach to fikcja. Przykład - zmowa cenowa operatorów telefonicznych.
>Mamy drogi, gdyby nie wysoki VAT i akcyza mielibyśmy tanią benzynę. ...
Co by było, gdyby ... Jeżeli te koszty nie są obniżane, to znaczy, że politykom nie zależy na konkurencyjności.
>Coraz więcej Polaków korzysta z lotów krajowych, więc da się.
Tyle, że porównaj, ile osób przemieszcza się na odległość do 50 km. A biorąc pod uwagę procedury przelotu, podróż szybką koleją na dystansie Warszawa - Kraków bardziej się opłaca. To, że przestaje się opłacać, wynika chyba z przyjętych założeń - za komuny szybciej dojeżdżałam do Trójmiasta, niż teraz (!!!).
>Nie mówię, że trzeba likwidować kolej, ja po prostu chętnie bym zobaczył, jak sobie te firmy radziłyby na własną rękę. Niech same się utrzymują, niech płacą za utrzymanie torów, niech zarabiają.
Jak pisałam w Wlk. Brytanii już to przerabiano. U nas też w przypadku WKD - kompletna porażka. Poza tym PKP powinna być jedną firmą, bo ta infrastruktura (oprócz dworców) jest jednolita. Można zamknąć odcinek drogi i zrobić objazd, a jak zamknąć kawałek torów? Poza tym kolej jest najbardziej ekologicznym środkiem transportu, co ma znaczenie w większej skali. U nas jest właśnie problem niewidzenia niczego poza czubkiem własnego nosa.
>Bez państwa które będzie je wyciągać za uszy z łajna w jakie wdepną.
Mało ci doświadczeń z USA, gdzie podatnicy sponsorowali prywatne banki? A czym innym są zwolnienia podatkowe, udostępnianie terenów na budowę po niższych cenach itd., jak nie formą finansowania prywatnego biznesu przez podatników? U nas na takie rzeczy mogą liczyć głównie (jedynie?) zagraniczne molochy, więc polskie firmy są często niekonkurencyjne. I nie bądź naiwny, bo cały świat zachodni subsydiuje prywatny sektor, w czym przoduje USA - rolnictwo, zbrojenia itd.
>Zawsze można dostosować sprawdzone pomysły do polskich warunków.
Rozsądniejsze jest adaptowanie sprawdzonych pomysłów z krajów bliższych nam geograficznie i kulturowo.
04-11-2013 13:20 
 Ocena 4 na 4
Hotbit (1772 punktów)
(zablokowany)
>Poważne to może i te sektory były, ale nowoczesne? Proszę mi podać przykład, bo jakoś nie mogę w to uwierzyć.

Być może trudno znaleźć nowoczesne sektory, ale łatwo sektory o dużym POTENCJALE, które obecnie mogłyby być uważane za wiodące w świecie.
Zachęcam do prześledzenia historii spółek oponiarskich (przemysł gumowy) - Dębica SA i Stomil Olsztyn SA. Na początku lat 90tych te firmy fantastycznie się rozwijały, pęczniały im zyski netto i to mimo rokrocznych dużych inwestycji w NAJNOWSZE technologie. Po przejęciu Stomilu przez Michelina nagle... zyski spadły o kilka rzędów wielkości do minimum rzędu 1 mln zł rocznie. Oczywiście po prywatyzacji szybko należało zapomnieć o:
- R&D - po co im w Polsce laboratoria?
- sponsorowaniu lokalnej kultury i sportu
- inwestycjach w inne dziedziny - jako niezależna firma zarząd Stomilu mógłby np. uruchomić spółkę-córkę produkującą np. prezerwatywy, smartfony czy promy kosmiczne ( może trochę przesadziłem

Inny przykład to banki - Handlowy uruchomił detaliczny handlobank, który miał system internetowy nowocześniejszy niż większość banków w zachodniej Europie ma obecnie (lub dopiero doszły do tego poziomu), podobnie BPH. Przejęcie tych banków to był czysty interes dla przejmujących i wielka strata dla Polski, co w szczególności było dobrze widoczne na mapie gospodarczej Krakowa po stracie BPH.

Trzeci sektor który świetnie sobie radził w polskich rękach na początku lat 90tych to browary. Taki Carlsberg przejął Okocim wyłącznie dlatego, że mimo potężnych inwestycji w reklamę jego piwo miało tylko śladowy udział w wielkim, polskim rynku. Podobnie Heineken i przejęcie Żywca. W przypadku piwa nowoczesność jest raczej negatywną cechą, tak na marginesie.

Samsung w roku 1990 też nie był przedsiębiorstwem nowoczesnym, do takiego Sony miał się gorzej niż Stomil Olsztyn do Michelina. Dzisiaj relacja jest odwrotna, tyle że dotyczy to tylko Samsunga, a nie Stomilu.
Maldoror XXIII (2480 punktów)

finanse.wp(*)ch,wid,16137437,wiadomosc.html

Mówi się o "swiętej" prywatnej własności. W kapitalizmie kompradorskim jaki panuje w Polsce jest "święta" własność prywatna ale niektóra własność prywatna jest bardziej święta. Ta bardziej święta należy np. do Chevronu, który wytransferuje z Polski zyski z gazu łupkowego a ta mniej święta własność prywatna należy do drobnych przedsiębiorców rolnych. Pod dyktando banków (dobieranie się do SKOKów i banków spółdzielczych, odwrócone hipoteki) i innych megakorporacji polskie rządy od 1989 r. z niewielkimi wyjątkami (ostatnia reforma OFE) realizują plan Sachsa - Liptona i dobijają małą i średnią przedsiębiorczość by wyciąć konkurencję dla zachodnich koncernów. Przed nami jest m.in. fala upadłości samorządowych spółek realizujących zadania z zakresu oczyszczania gmin, bo decyduje cena a Zachodni Giganci z branży, którzy praktycznie zmonopolizowali już Czechy mogą sobie spokojnie pozwolić na stosowanie cen dumpingowych przez 2 - 3 lata. Takich przykładów jest multum. Później ci politykierzy zostają pracownikami banków - Marcinkiewicz czy Bielecki, doradzają Kulczykom za 50 tyś zł mies. - Kwaśniewski albo dostają intratne synekury w UE - Lewandowski albo Buzek.


br
rysiek (4593 punktów)
>(...) Społeczeństwa byłego bloku radzieckiego (...) posiadały poważne i nowoczesne sektory przemysłowe, w kilku przypadkach dość wydajne rolnictwo...

Jaka szkoda że wtedy o tym nie wiedzieliśmy! A raczej nie widzieliśmy.
Z okresu PRL-u zapamiętałem natomiast zadawane sobie nawzajem pytanie: Jak długo taki absurd może się jeszcze utrzymać?
Przez lata nieosiągalnym celem strategicznym polskiego przemysłu, było zaspokojenie choćby minimalnego zapotrzebowania np. na sznurek do snopowiązałek czy papier toaletowy.

A wydajne rolnictwo? Czy chodzi o kartki na cukier? A może krowy, o które w czasie "gospodarskiej" wizyty w PGR zapytał Gierek: Czym je karmicie, że tak dobrze wyglądają? Na co oborowy: Nie wiem, bo przywieźli je dopiero tej nocy.

PS
Tu chyba najnowszy wywiad z prof. Kieżunem, też o powstaniu warszawskim (oryginał: "wSieci").
Pa1ryk (1539 punktów)
>Czy uważacie, że chęć posiadania krajowych przedsiębiorstw produkcyjnych to ciemnogród i nacjonalizm?

Nie, ja uważam, że to świetna sprawa. Można pozatrudniać rodzinę i przyjaciół, dawać sobie samemu premię, a jak trzeba to kupić głosy w wyborach w zamian za stanowiska.
04-11-2013 16:38 
 0 na 2
Matix (5786 punktów)
Co nie zmienia faktu, że nepotyzm i kumoterstwo są obecnie na porządku dziennym w większości prywatnych firm.
04-11-2013 17:35 
 Ocena 2 na 2
Pa1ryk (1539 punktów)
Zgadza się, ale potem prywatne firmy nie są ratowane dotacjami z moich podatków. Za błędy niewykwalifikowanych pracowników płaci właściciel, nie budżet państwa.
04-11-2013 17:46 
 Ocena 2 na 2
Matix (5786 punktów)
Za wyjątkiem banków pewnie...
04-11-2013 18:09 
 Ocena 2 na 2
Pa1ryk (1539 punktów)
No tak, w sumie analogia uderzająca.
Dla mnie najbardziej denerwujący jest brak odpowiedzialności karnej. Zarówno w ratowanych bankach, jak i państwowych zakładach. Ludzie odpowiadający za doprowadzenie firm do granic bankructwa dostawali milionowe premie, zamiast stawać przed sądem.
04-11-2013 19:47 
 Ocena 1 na 1
grzegorzT (36 punktów)
>No tak, w sumie analogia uderzająca.
>Dla mnie najbardziej denerwujący jest brak odpowiedzialności karnej. Zarówno w ratowanych bankach, jak i państwowych zakładach. Ludzie odpowiadający za doprowadzenie firm do granic bankructwa dostawali milionowe premie, zamiast stawać przed sądem.

O święta naiwności! Twoje propozycje to gaszenie ognia oliwą.
Firma ma być prywatna i koniec; sprawia to, że konkuruje ona na rynku na tych samych warunkach jak reszta przedsiebiorców a zasoby i usługi sa alokowane w najlepszy możliwy sposób.

I firmy muszą bankrutować, bo inaczej podstawowy czynnik rynkowy koordynujący błędne decyzje przedsiebiorców zostanie wyeliminowany. Dlatego pomysł, w którym będzie się karać państwowych menagerów za narażenie firmy na straty - wyeliminuje niezwykle ważne mechanizmy ryzyka. Najlepsze działania inwestycyjne zawsze są związane z wysokim ryzykiem!
Zaden panstwowy menager nie podejmie się takiego ryzyka jesli będzie groźba kary.
Grzegorz (2117 punktów)
>Czy uważacie, że chęć posiadania krajowych przedsiębiorstw produkcyjnych to ciemnogród i
>nacjonalizm?

Biorąc pod uwagę wcześniejsze tezy przyjmuję że "krajowe przedsiębiorstwa" oznaczają przedsiębiorstwa państwowe. Jeśli się mylę proszę o korektę. Na tak postawione pytanie, z zastrzeżeniem że mówimy o przedsiębiorstwach państwowych odpowiedziałbym, że nie jest to nacjonalizm czy ciemnogród natomiast nie jest to rozwiązanie dobre. Przedsiębiorstwo państwowe to podmiot którego właścicielem jest państwo za pośrednictwem skarbu państwa a w naszej przeszłości również poszczególne ministerstwa które były tzw. organami założycielskimi (jeszcze przed czasami nadania skarbowi państwa osobowości prawnej). Państwo jak każdy właściciel musi wyposażyć swoją firmę w odpowiednie zasoby konieczne do jego funkcjonowania, inwestować w jej rozwój, podejmować strategiczne decyzje rynkowe itp. Tu pojawia się pierwszy problem - kto ma takim przedsiębiorstwem zarządzać? Myślę że możemy lub przynajmniej powinniśmy z takiego managementu wykluczyć urzędników jako że ani to ich rola ani kompetencje. Pozostaje zatem uzyskanie odpowiedniego zarządu na wolnym rynku ludzi zdolnych do tego typu pracy. Pojawia się drugie pytanie, w kontekście faktu że przedsiębiorstwo o którym mówimy to sfera publiczna czerpiąca środki do działania z podatków - ile taki manager może/powinien zarobić i jak na jego zarobki będzie reagowało społeczeństwo które ową funkcję opłaca? Kolejna sprawa - jaki będzie faktyczny zakres możliwości działania owego managera np. czy jeśli zaproponuje likwidację oddziału firmy zatrudniającego 1000 osób w obszarze wysokiego bezrobocia to właściciel (państwo) wyrazi na to zgodę? Idziemy dalej - czy przedsiębiorstwo takie będzie normalnym uczestnikiem rynku czy będzie korzystało z uprzywilejowania? Nie bez kozery zabrania się powiedzmy gminom prowadzenia działalności gospodarczej bo jak tu konkurować z podmiotem który nie może ogłosić upadłości, może korzystać z nieoprocentowanych dotacji (ze strony swojego właściciela który z kolei bierze je z budżetu) itp.
Zostańmy przy tych kilku stwierdzeniach choć można to ciągnąć dalej. Istotą przedsiębiorczości jest generowanie dodatnich wyników finansowych czyli zarabianie - jak pokazuje praktyka istotą funkcjonowania wielu firm państwowych było coś zgoła innego np. obowiązek utrzymywania miejsc pracy. Funkcjonariusze publiczni zarabiający miliony nie będą nigdy dobrze widziani społecznie a za stawki urzędnicze raczej trudno liczyć na dobrych zarządzających. Nie bez znaczenia jest również ruletka powyborcza kiedy "nasi" zastępują "onych" w zarządach firm gdzie państwo obsadza stołki. Firma państwowa z zasady nie będzie elastyczna - nie będzie odpowiednio szybko reagować na otoczenie rynkowe (np. z uwagi na nieakceptowane przez właściciela koszty społeczne) i stwarza poważne zagrożenie zbudowania monopolu na co przykładów jest bez liku. Monopolista zamiast się rozwijać będzie ograniczał podaż windował ceny i doprowadzi do upadku lub wręcz niepowstania jakichkolwiek alternatyw. Oczywiście może być tak że nie dojdzie do żadnych z opisanych wyżej negatywnych zjawisk i zapewne w gronie publicznych firm są takie które funkcjonują całkiem poprawnie, pytanie tylko czy gra jest warta świeczki i czy przykłady jakie obserwujemy w naszym otoczeniu nie uzasadniają jednak tego że nie warto ryzykować?
Mamy na co dzień przykłady: nieracjonalnego "ratowania" firm za pieniądze podatnika (LOT, stocznie), kupowanie głosów za posady w spółkach skarbu państwa, monopolistów udających przedsiębiorstwa rynkowe i tak samo udających że się restrukturyzują (PKP, energetyka itp), ni to publiczne ni to prywatne media dające jakieś przedziwne zlecenia (TVP) i pewnie z tysiąc innych podobnych.
Mam w związku z tym pytanie - jakie racje przemawiają Twoim zdaniem za państwowością przedsiębiorstw produkcyjnych co stanowiłoby o ich atrakcyjności względem tych prywatnych?

Pozdrawiam
Kamil Polakowski (1502 punktów)
>Biorąc pod uwagę wcześniejsze tezy przyjmuję że "krajowe przedsiębiorstwa" oznaczają przedsiębiorstwa państwowe.

Pisałem już jednemu panu wyżej, że nie zrozumiał wpisu. Ja wcale nie opowiadam się za zostawianiem wszystkiego państwu, choć pewne strategiczne powinny. Uważam jednak, że większość powinna zostać sprywatyzowana. Uważam, że można dobrze i bardzo dobrze sprywatyzować przedsiębiorstwa. Sposób w jaki się to odbyło to czysta patologia. Wynikła ona częściowo z korupcyjnych ustawek a częściowo z ignorancji tych, którzy stali u steru. Nie przesądzam o proporcjach tego. Nasza prywatyzacja była typową prywatyzacją neokolonialną. Nie miała prawa wyjść dobrze. Dlatego właśnie takie multum tego popadało po prywatyzacji. Prywatyzacja jest ok, zwłaszcza jak to jest pracownicza prywatyzacja.

Polska prywatyzacja była tak "nieźle" pomyślana, że nawet dla jej "ułatwienia" w 1988 zniesiono w policji wydziały ds. przestępczości gospodarczej, co dawało dwa lata pewnego spokoju na przeprowadzenie tego wszystkiego. Drugie "zabezpieczenie": wykluczenie na kilka lat od biernego prawa wyborczego ludzi z Polonii, którzy na ogół znali się o wiele lepiej na funkcjonowaniu gospodarki rynkowej niż Polacy w kraju. Nie można winić krajowych intelektualistów, że w większości nie kumali tego wszystkiego. Można winić, jeśli po upływie ćwierci stulecia nadal trzymają się tego jak pijany płotu.
Wyobrażam sobie, że za ileś tam lat podział na "prawicę" i "lewicę/liberalizm" nie będzie przebiegał wzdłuż linii przyjmujących i odrzucających Plan Sachsa, ile wzdłuż tego, że jedni będą mówić, że destrukcja przemysłu odbyła się świadomie, a drudzy, że wynikała po prostu z ignorancji o mechanizmach rynkowych i neokolonialnych. Ja uważam się za "lewicę", tj. szukanie win można zostawić historykom, należy przyznać, że to była lipa, tak jak lipna była wiedza gospodarcza owych humanistów, których rzucono, pewnie świadomie, na szerokie wody, na których sobie nie byli w stanie poradzić, ale obecnie czas skierować energię społeczną na naprawę gospodarki. Naturalnie póki trwa czarowanie w stylu 'Tak miało być; Jest ok, bo mamy dużo kanałów w tv itepe' - jest to blokowane.

M jak Matrix
05-11-2013 10:03 
 Ocena 2 na 2
Grzegorz (2117 punktów)
>Pisałem już jednemu panu wyżej, że nie zrozumiał wpisu.

Zatem podobnie jak ów Pan nie zrozumiałem wpisu.

Pozostaje jednak problem jak definiować ową "krajowość" przedsiębiorstw produkcyjnych: czy chodzi o strukturę właścicielską czy obszar gdzie prowadzony jest biznes z głównym nastawieniem na to kogo i gdzie przedsiębiorca zatrudnia, czy może jakieś jeszcze inne czynniki np. gdzie opłaca podatki.
Zakładam, że krajowa firma w sensie polskiego lub głównie polskiego kapitału może z powodzeniem rozwijać swoją działalność poza granicami naszego kraju i zarejestrować się w raju podatkowym, podobnie jak firma chińska może otworzyć zakład produkcyjny w Polsce, zatrudnić polaków, produkować na polski rynek i u nas opłacać podatki. Z punktu widzenia kumulacji kapitału w rękach polskich przedsiębiorców w kontekście ich zdolności do dalszego inwestowania czy to w kraju czy za granicą, pewnie dobrze by było aby powstawały i rozwijały się firmy nazwijmy to krajowe tylko czy jakieś czynniki władcze powinny taki scenariusz zabezpieczać odpowiednimi regulacjami? Linia podziału jak pisałem wyżej jest dość płynna bo czy polska montownia chińskich skuterów jest firma krajową? Czy polski biznesmen poszukujący lub eksploatujący złoża ropy powiedzmy w Kazachstanie lub Afryce w oparciu o tamtejsze siły jest "krajowy"? Czasem natykam się na hasła tzw. patriotyzmu zakupowego - czemu nie oczywiście przy założeniu że owe krajowe produkty będą trzymały odpowiednią jakość i nie będą przerażały ceną, czyli że ich wybór będzie podyktowany nie tylko czystym patriotyzmem ale będzie również wyborem racjonalnym.
Nieco zatem zmodyfikuję moje pytanie - jakie czynniki dodatkowej atrakcyjności niesie za sobą "krajowość" producentów i jakich producentów uznamy za "krajowych"?

>Uważam jednak, że większość powinna zostać sprywatyzowana. Uważam, że można dobrze i bardzo dobrze sprywatyzować przedsiębiorstwa.

jak najbardziej

>Sposób w jaki się to odbyło to czysta patologia. Wynikła ona częściowo z korupcyjnych ustawek a częściowo z ignorancji tych, którzy stali u steru. Nie przesądzam o proporcjach tego. Nasza prywatyzacja była typową prywatyzacją neokolonialną. Nie miała prawa wyjść dobrze. Dlatego właśnie takie multum tego popadało po prywatyzacji.

Nie kwestionuję jestem jednak ostrożny w ocenach bo akcja była bezprecedensowa. Wszystkie "demoludy" z różnym skutkiem próbowały tego samego.

>Prywatyzacja jest ok, zwłaszcza jak to jest pracownicza prywatyzacja.

Tu akurat widzę problem - konieczność odpowiedniego dokapitalizowania, nabycia technologii, know-how itp. tak aby firma mogła funkcjonować w zmienionych warunkach rynkowych. Większość firm państwowych nie funkcjonowała w warunkach jakiejkolwiek konkurencji. Rodzi się pytanie skąd nowy właściciel będzie miał kapitał na dalszy rozwój lub choćby konieczne zmiany? Do tego dochodzi rozdrobniony akcjonariat i wysoce prawdopodobne braki w zakresie kompetencji zarządczych lub istnienie sprzecznych interesów współwłaścicieli. Nie twierdzę że to niemożliwe wiele zależy od skali.

>Wyobrażam sobie, że za ileś tam lat podział na "prawicę" i "lewicę/liberalizm" nie będzie przebiegał wzdłuż linii przyjmujących i odrzucających Plan Sachsa,

Z tego co wiem krytykami tego planu są zarówno lewica jak i prawica, kto wie czy ta druga nawet nie bardziej.
Moim zdaniem taki podział jest w ogóle już w dzisiejszych warunkach mocno sztuczny i jeśli miałbym wskazać jakąś linię demarkacyjną to byłoby to stanowisko odnośnie: prawa własności, zakresu interwencji rynkowej i wolności gospodarczej czyli ogólnie udziału państwa w gospodarce i życiu swoich obywateli.

Pozdrawiam
05-11-2013 12:40 
 Ocena 1 na 1
grzegorzT (36 punktów)
>>Biorąc pod uwagę wcześniejsze tezy przyjmuję że "krajowe przedsiębiorstwa" oznaczają przedsiębiorstwa państwowe.
>Pisałem już jednemu panu wyżej, że nie zrozumiał wpisu. Ja wcale nie opowiadam się za zostawianiem wszystkiego państwu, choć pewne strategiczne powinny. Uważam jednak, że większość powinna zostać sprywatyzowana. Uważam, że można dobrze i bardzo dobrze sprywatyzować przedsiębiorstwa. Sposób w jaki się to odbyło to czysta patologia. Wynikła ona częściowo z korupcyjnych ustawek a częściowo z ignorancji tych, którzy stali u steru. Nie przesądzam o proporcjach tego. Nasza prywatyzacja była typową prywatyzacją neokolonialną. Nie miała prawa wyjść dobrze. Dlatego właśnie takie multum tego popadało po prywatyzacji. Prywatyzacja jest ok, zwłaszcza jak to jest pracownicza prywatyzacja.
>

Co to są strategiczne gałezie gospodoarki?
Moim zdaniem tego sloganicznie już ukutego pojęcia nie da się jasno zdefiniować, bo dlaczegoż to ,,strategicznymi gałęziami" mają być banki i energetyka a nie np. produkcja przemysłowa butów. Przecież buty są bardziej podstawowym elementem życia niż energetyka i banki a jednak zostawia się tę dziedzinę na wolne działanie praw rynku? Prawdopodbnie jakby powstało ministerstwo do spraw butów to po kilkunastu latach zrodziłaby się świadomość, że produkcja przemysłowa butów musi być w rękach państwa, gdyż nie można oddać produkcji tak ważnych dóbr dla ludzkości na żywioł wolnego rynku, który jest podatny na manipulucje obcego kapitału lub działań obcych rządów.

Prof. Kieżun ulega typowo merkantylistycznej ekonomii, która była tak modna w dobie wczesnego kapitalizmu. Okazała się ona jednak całkowcie błedna a szereg przykładów empirycznych to potwierdziło. Budowa potęgi USA czy tygrysów azjatyckich byłą możliwa właśnie dzięki masowej inwestycji obcego kapitału. Szczególnie państwo zniszczone przez komunizm i nie posiadające własnego kapitału, powinno wręcz dązyć ku temu, aby zastrzyk inwestycyjnego kapitału zagranicznego był jak największy.
Frank Holman (5897 punktów)
>Prof. Kieżun ulega typowo merkantylistycznej ekonomii, która była tak modna w dobie wczesnego kapitalizmu. Okazała się ona jednak całkowcie błedna a szereg przykładów empirycznych to potwierdziło. Budowa potęgi USA czy tygrysów azjatyckich byłą możliwa właśnie dzięki masowej inwestycji obcego kapitału. Szczególnie państwo zniszczone przez komunizm i nie posiadające własnego kapitału, powinno wręcz dązyć ku temu, aby zastrzyk inwestycyjnego kapitału zagranicznego był jak największy.

Prof. Kieżun nie kreuje się na żadnego ekonomistę przyszłości. Jeśli media polskie z głupoty swej tak czynią, to raczej ich problem i odbiorców. Prof. Kieżun po prostu siedział w Afryce, gdy była ona rozkradana przez zagranicznych kombinatorów i widział swoje. Ponadto widział i słyszał jak ci sami kombinatorzy zbierali się, aby rozkraść m.in. Polskę, bo było wg nich (a chyba najlepiej wiedzieli co robią, niż teraz zaprzeczający, iż tak było) łatwiej to robić niż w Afryce. Pokazał skutki błędnej polityki nie ekonomicznej, a przekształceń własnościowych, i tyle, i aż tyle. I co z tego, że napiszesz mądrą myśl o pozytywach "inwestycyjnego kapitału zagranicznego"? Jasne, że są. I co z tego.? Jak żadnego "inwestycyjnego kapitału zagranicznego" nie było i nie zapowiada się. Ściągany był i w sporej części ciągle jest jedynie zagrancizny kapitał spekulacyjny, kombinacyjny a nierzadko po prostu złodziejski.
diogenes (42753 punktów)
>Czy uważacie, że chęć posiadania krajowych przedsiębiorstw produkcyjnych to ciemnogród i nacjonalizm?

Nie mam pojęcia, z ilu państw pochodzą części do Mercedesa, wciąż jest to jednak firma niemiecka. Byli pomyleńcy, którzy nawet języki etniczne zamieniliby na jeden powszechny bełkot. Jeden bóg. Jeden führer. Jedna partia. Jeden rynek. Jedno.

Tych, co zrujnowiali krajowe przedsiębiorstwa, zwolennicy ludowej ekonomii politycznej powywieszaliby na hakach(z rozmowy z emerytowanym kierowcą, który do emerytury dorabia jako klozetowy).

>Polecam wywiad z prof. Kieżunem: www.youtube.com/watch?v=YWQwKq6tNE0

Dobre.


Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
konserwatysta2 (954 punktów)
Wywiad z prof. Kieżunem jest bardzo dobry i dobrze oddaje istotę problemu, chociaż trzeba sobie jasno powiedzieć, że nowy system ma niewiele wspólnego z koncepcjami tzw. liberalizmu gospodarczego, zwanego potocznie kapitalizmem. Jeffrey Sachs jest zadeklarowanym socjaldemokratą i generalnie człowiekiem lewicy.

W sumie to nie ma co się dziwić, bo niby kto miał budować ten kapitalizm, skoro większość elit była wychowana w socjalizmie we wrogości do kapitalizmu, a jeżeli już o coś walczyła, to raczej o jakiś lepszy socjalizm, demokratyczny itp.

Co do Twojego pytania, to ja uważam, że preferowanie na siłę rodzimego przemysłu, to nie jest dobry pomysł, co nie znaczy, że należy ten przemysł bezmyślnie niszczyć i jakoś specjalnie uprzywilejowywać kapitał zagraniczny. A tak się właśnie dzieje, o czym świadczą np. tzw. strefy "ekonomiczne", czy ulgi w podatkach dla wielkich sieci handlowych.

Najgorsze w tym wszystkim jest to, że nasz rodzimy kapitał nie rozwija się normalnie. Jest zbyt mała akumulacja kapitału, a ci co mają dobry pomysł na biznes chętniej wyjeżdżają do innych krajów. Ja nie mam nic przeciwko temu, że Niemcy, czy Chińczycy stawiają w Polsce jakieś fabryki, ale szkoda tylko, że Polacy nie stawiają też fabryk w Niemczech i w Chinach.

Dzieje się tak dlatego, że nasza gospodarka jest przeregulowana. 80-90% ustaw należałoby najzwyklej anulować. Druga sprawa to wysokie podatki, może nie tyle dla przedsiębiorców, co dla konsumentów. Państwo nasze ma za duży budżet w stosunku do wielkości gospodarki, co sprawia, że gospodarka rozwija się zbyt wolno, a w zasadzie rozwija się już praktycznie w tempie zerowym. Tak się dzieje praktycznie w całej Unii Europejskiej niestety.

Przykro jest na to patrzeć, a im dłużej to będzie trwać, tym ciężej będzie się nam wydostać z tego zastoju.
17-11-2013 19:23 
 Ocena 1 na 1
Frank Holman (5897 punktów)
Aż ciężko komentować tych bla bla bla mumbo-jumbo.
Zauważę tylko, iż państwa UE jakie autor posta ma na myśli to są państwa wysoko rozwinięte, których dalszy rozwój z natury rzeczy musiał drastycznie zwolnić i słusznie musi być bardzo wolny, aby (a) w ogóle dalsze istnienie i rozwój gospodarki ogólnoświatowej było możliwe choćby zwn. ograniczoność zasobów, (b) aby zmniejszało się ogólnoświatowe rozwarstwienie społeczne. Polska natomiast z punktu widzenia gospodarki ogólnoświatowej jest na poziomie średnim rozwoju i oczywiście musimy dążyć do przyspieszenia, celem nadgonienia, ale bez marzeń o cudach.
konserwatysta2 (954 punktów)
>państwa UE jakie autor posta ma na myśli to są państwa wysoko rozwinięte, których dalszy rozwój z natury rzeczy musiał drastycznie zwolnić
A czemu musiał? Państwa wysoko rozwinięte powinny mieć niby więcej pieniędzy na inwestycje, więc powinny się rozwijać jeszcze szybciej.
A jak w takim razie wytłumaczyłbyś w tym kontekście tak wysokie zadłużenie UE i USA? Po co się tak zadłużać?

>(a) w ogóle dalsze istnienie i rozwój gospodarki ogólnoświatowej było możliwe choćby zwn. ograniczoność zasobów,
Zasoby nasze są praktycznie nieograniczone. To jest kwestia tylko opłacalności wykorzystania kolejnych pokładów zasobów (ropy, gazu itp.) lub zastępowania ich innymi. Póki co jeszcze się nie opłaca. Co chwilę odkrywamy nowe pokłady taniej ropy.

>(b) aby zmniejszało się ogólnoświatowe rozwarstwienie społeczne.
Bogactwo jednych nie jest uwarunkowane biedą innych i na odwrót. Długo trzeba by tłumaczyć. To nie jest gra o sumie zerowej.

>Polska natomiast z punktu widzenia gospodarki ogólnoświatowej jest na poziomie średnim rozwoju
No właśnie, a mimo to już się nie rozwijamy. Potrzeby rozwoju są jednak ogromne. Ten 2% wzrost PKB ledwo wystarcza na odtworzenie tego, co się w naturalny sposób zużywa.
Frank Holman (5897 punktów)
>Bogactwo jednych nie jest uwarunkowane biedą innych i na odwrót. Długo trzeba by tłumaczyć. To nie jest gra o sumie zerowej.
masz rację. To jest gra o sumie ujemnej. Dalsze bezmyślne zużywanie zasobów w imię tzw. "rozwoju" czyli wytwarzania coraz więcej zbędnych dóbr doprowadzi do wyginięcia człowieka wraz ze sporą częścią na wieki zdewastowanej Planety.
17-11-2013 21:34 
 Ocena-1 na 1
konserwatysta2 (954 punktów)
Co do ograniczoności zasobów, to przede wszystkim żyjemy w czasach ogromnego marnotrawstwa zasobów, głównie zasobów ludzkich. Bezproduktywna praca urzędników (chociaż uczciwa i rzetelna), bezrobocie, czy rozrost kancelarii prawnych, biur rachunkowych itp. Wiele młodych osób uczy się na bezsensownych uczelniach, po których nie jest w stanie wnieść do gospodarki jakichkolwiek dóbr. A produktywność, to tworzenie dóbr.
Gdyby wszystkie instytucje unijne nagle zapadły się pod ziemię, razem ze swoimi regulacjami, to pewnie wyszłoby to Europie na dobre.

Wszystko to sprawia, że jako społeczeństwo jesteśmy bardzo bezproduktywni.

Wróć do listy wątków działu Gospodarka i ekonomia
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365