Racjonalista - Strona głównaDo treści
Po co tajemnica spowiedzi?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Kościół i antyklerykalizm
NapisanoAutorTytuł
08-11-2013 06:21sabek (1444 punktów)Po co tajemnica spowiedzi?
Ocena 3 na 3
W państwie prawa, opartym o konstytucję każdy obywatel jest zobowiązany do powiadomienia o przestępstwie, o którym powziął wiedzę. O ile wyjątek adwokatów jest zrozumiały, o tyle nie rozumiem, czemu obywatel ksiądz jest z tego obowiązku zwolniony w pewnych sytuacjach?

Wiem, że sprawę tą reguluje konkordat. Brak odpowiedzialności karnej spowiedników stosowany jest chyba też w większości państw. Pytanie do zorientowanych - na jakiej podstawie prawnej występuje? I jak funkcjonowało to w PRL?

Zastanawia mnie jak wygląda sytuacja spowiedników w krajach, które takich wyłączeń nie stosują? Pewnie jest ich sporo, ale nie umiem znaleźć informacji w temacie, choć zdaje się że w nich księża mają zakaz spowiadania.

I pytanie teoretyczne w związku z tym: jak będzie wyglądała sprawa tajemnicy spowiedzi, jeżeli konkordat zostanie rozwiązany?
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

ratus (4786 punktów)
(zablokowany)
U nas ksiądz jest świętą krową, a doktryna katolicka twierdzi, że tajemnica spowiedzi obowiązuje kapłana, czy jest konkordat, czy go nie ma.
O wiele poważniejszym problemem etycznym, z którym nie mogą się uporać filozofowie, jest sprawa tego typu: Podejrzewamy (nie mamy pewności!), że terrorysta wie, gdzie znajduje się bomba, mogąca zgładzić miasto. Czy można go poddać torturom, aby ocalić tysiące ludzi? A co, gdyby chodziło tylko o kilka osób? A o jednego człowieka?
08-11-2013 10:24 
 Ocena 5 na 5
Jan Werbiński (11380 punktów)
(zablokowany)
>U nas ksiądz jest świętą krową, a doktryna katolicka twierdzi, że tajemnica spowiedzi obowiązuje kapłana, czy jest konkordat, czy go nie ma.

To jest prawdopodobnie podobny wyjątek, jak ten dotyczący dziennikarzy.

>O wiele poważniejszym problemem etycznym, z którym nie mogą się uporać filozofowie, jest sprawa tego typu: Podejrzewamy (nie mamy pewności!), że terrorysta wie, gdzie znajduje się bomba, mogąca zgładzić miasto. Czy można go poddać torturom, aby ocalić tysiące ludzi? A co, gdyby chodziło tylko o kilka osób? A o jednego człowieka?

Jeśli nie ma pewności co do wiedzy podejrzanego, to chyba można uprawdopodobnić naszą ocenę np. wykrywaczem kłamstw i wtedy podjąć decyzję co do dalszego postępowania?
Kiedy dzięki powyższemu nasze podejrzenia mają mocne, graniczące z pewnością oparcie, to wydaje się że można poddać niekonwencjonalnym technikom przesłuchań, bo jest to etyczne? Na szczęście dzisiejsza wiedza pozwala nie używać tortur.
Ksiądz a także dziennikarz otrzymując informację np. o planowanym zamachu powinni przekazać ją odpowiednim służbom.
Marek okmarek Okrągły (2283 punktów)
>To jest prawdopodobnie podobny wyjątek, jak ten dotyczący dziennikarzy...Ksiądz a także dziennikarz otrzymując informację np. o planowanym zamachu powinni przekazać ją odpowiednim służbom.

Przypuszczam Janie, że wiesz, że dziennikarz chroniący swoje źródła idzie po prostu do więzienia. Mamy kilka takich przykładów. Nie wiedzieć czemu, są one bulwersujące dopiero, gdy nie dotyczą dziennikarzy "NIE", którego nie czytam chyba z 16 lat.

Różnicę mamy jednak taką, że dziennikarz zainteresowany jest rozgłaszaniem swojej wiedzy, a kapłan wręcz przeciwnie.

Przepis o wsadzaniu do więzienia jest bardzo dobry w stosunku do dziennikarzy - jestem jego zwolennikiem, gdyż pozwala unikać kłamstw i pozwala na kreację męczenników.

Nie wiem jaka konstrukcja przepisu do kapłanów byłaby sprawiedliwa i skłoniłaby ich do traktowania poważnie dużych przestępstw.

Ateizm to nie światopogląd to odpowiedź na pytanie "Czy są bogowie? Tak/Nie." I ateizm jest w pełni uzasadniony. Dowodem na nieistnienie bogów jest brak jakiegokolwiek weryfikowalnego dowodu na istnienie bogów (naprawdę bardzo mocny argument).
09-11-2013 09:37 
 Ocena 1 na 1
Atlantis (1733 punktów)
(zablokowany)
>To jest prawdopodobnie podobny wyjątek, jak ten dotyczący dziennikarzy.

Nie do końca. Dziennikarz pewnych granic nie może przekroczyć. Zasłanianie się tajemnicą dziennikarską może przejść, gdy mowa o artykule traktującym np. o korupcji albo drobnej przestępczości. Wyobraźmy sobie jednak taką sytuację, kiedy przeprowadza on wywiad z seryjnym gwałcicielem-pedofilem albo mordercą-psychopatą (albo chociażby z kimś, kto zna tożsamość zbrodniarza) i odmawia podzielenia się informacjami z policją, zasłaniając się właśnie tajemnicą zawodową. Wyobraźmy sobie co by się stało, gdyby adwokat odmówił zgłoszenia przestępstwa, które co prawda nie dotyczy sprawy jego klienta, ale pomimo tego wciąż uparcie milczał, bo przecież jego obowiązuje tajemnica.

Przepisy regulujące tajemnicę zawodową zostały wprowadzone w konkretnym celu. W pewnych przypadkach przedwczesne upublicznienie jakiejś informacji mogłoby sparaliżować dalsze działania. Publicysta musi mieć możliwość prowadzenia dziennikarskiego śledztwa, praca policyjnego detektywa jest zależna od bezpieczeństwa zebranych informacji, a lekarz nie może sobie pozwolić na wyciek intymnych informacji dotyczących jego pacjentów. Jednak i tutaj istnieją pewne ograniczenia - tajemnica zawodowa nie jest słownym wytrychem, którego można użyć za każdym razem, gdy chce się uniknąć odpowiedzialności.

Wyjątkiem jest właśnie tajemnica spowiedzi. Sama instytucja spowiedzi jest dla mnie czymś odrażającym i zahaczającym o zorganizowane molestowanie seksualne (bo jak inaczej nazwać zwyczaj regularnego przepytywania dzieci i młodzieży z masturbacji i "nieskromnych myśli"?). Jednak jeśli już taki proceder ma miejsce, to oczywiście dobrze, że spowiednik czuje się zobligowany, by nie rozpowiadać na wszystkie strony o najbardziej intymnych szczegółach życia swoich "owieczek". Istnieją jednak pewne granice, a gdy dochodzi do ukrywania zbrodni można powiedzieć, że bezwzględnie zostały one przekroczone.
08-11-2013 10:37 
 Ocena 5 na 5
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>O wiele poważniejszym problemem etycznym, z którym nie mogą się uporać filozofowie,
Nie jest to wedle mnie problem, z którym filozofowie zdołają się uporać, bo jak mniemam można znaleźć równorzędne argumenty na poparcie obu stanowisk. Podejrzewam, że ten problem rozstrzygnie praktyka.
>jest sprawa tego typu: Podejrzewamy (nie mamy pewności!), że terrorysta wie, gdzie znajduje się bomba, mogąca zgładzić miasto. Czy można go poddać torturom, aby ocalić tysiące ludzi? A co, gdyby chodziło tylko o kilka osób? A o jednego człowieka?
Bardzo chciałbym powiedzieć, że tortury są absolutnie wykluczone, ale stawiając na szali los jednego przestępcy i wielu niewinnych osób nijak nie mogę tego twierdzić. Tortury dalej będą nieetyczne, ale konieczne, co zapewne przeważy szalę.
ratus (4786 punktów)
(zablokowany)
@Iwan Denisowicz, Jan Werbiński

Jak wygląda praktyka, wszyscy wiemy, uruchamia się zasadę "cel uświęca środki", a filozofia z etyką jak była, tak jest bezradna w przykrojeniu do nadrzędnej zasady ewolucji: "Przetrwać!"
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Jak wygląda praktyka, wszyscy wiemy, uruchamia się zasadę "cel uświęca środki",
Według mnie nie uświęca, środki nie stają się ani na jotę lepsze, ale konieczność wygrywa z etyką.
>a filozofia z etyką jak była, tak jest bezradna w przykrojeniu do nadrzędnej zasady ewolucji: "Przetrwać!"
Owszem, ale czy to coś złego? Człowiek, który przetrwał może stać się lepszy, temu drugiemu zostaje tylko śmierć i moralne zwycięstwo.
Yksiński (179 punktów)
>Wiem, że sprawę tą reguluje konkordat.

Przeczytałem pobieżnie, więc mogłem przeoczyć. Ale nie znalazłem w Konkordacie przepisu, który wprost odnosił by się do tajemnicy spowiedzi. "Poszanowanie" tego wywodzić trzeba raczej z przepisów ogólnych dot. swobody wyznania itd. W tym też tych konstytucyjnych. I w oparciu o to wprowadzono do kodeksu postępowania karnego wyłączenie duchownego z przesłuchania w charakterze świadka w pewnych okolicznościach.

>jak funkcjonowało to w PRL?

KPK z 1969 roku. Po wrzuceniu "pokaż tekst pierwotny" pokazuje:
"Art. 161. Nie wolno przesłuchiwać jako świadków:
1) obrońcy co do faktów, o których dowiedział się udzielając porady prawnej lub prowadząc sprawę,
2) duchownego co do faktów, o których dowiedział się przy spowiedzi."

KPK z 1928 r. w wersji na rok 1949:
"Art. 98. Nie wolno przesłuchiwać jako świadka:
a) duchownego - co do faktów, o których dowiedział się na spowiedzi;
b) obrońcy oskarżonego - co do faktów, o których się od niego dowiedział przy udzielaniu porady prawnej lub prowadzeniu sprawy."

>I pytanie teoretyczne w związku z tym: jak będzie wyglądała sprawa tajemnicy spowiedzi, jeżeli
>konkordat zostanie rozwiązany?

Tak samo. Podstawą wyłączenia przesłuchania duchownego w tym zakresie nie są przepisy Konkordatu, a kpk.

Jest jeszcze pytanie o skuteczność i sens takiego zwolnienia duchownego z zachowania tajemnicy. Bo jak się uprze i i tak nic nie powie, bo dla niego tajemnica spowiedzi jest nienaruszalna, to co? Zapłaci grzywnę, pójdzie do aresztu itd., itd. A organ prowadzący postępowanie, jak nie miał informacji, które chciał uzyskać, tak miał nie będzie.
08-11-2013 12:35 
 Ocena 1 na 1
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Jest jeszcze pytanie o skuteczność i sens takiego zwolnienia duchownego z zachowania tajemnicy.
Według mnie sens jak najbardziej jest.
>Bo jak się uprze i i tak nic nie powie, bo dla niego tajemnica spowiedzi jest nienaruszalna, to co? Zapłaci grzywnę, pójdzie do aresztu itd., itd.
To poniesie karę za zatajanie informacji. Śmiem wątpić aby znaleźli się tacy męczennicy. Póki państwo respektuje pragnienia kościoła w tej kwestii, póty nie będzie ujawniania tajemnicy.
>A organ prowadzący postępowanie, jak nie miał informacji, które chciał uzyskać, tak miał nie będzie.
Niby nie, ale kolejny ksiądz może być bardziej skłonny do podzielenia się wiedzą, mając na uwadze to co potencjalnie może go czekać.
08-11-2013 13:16 
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)

>>Bo jak się uprze i i tak nic nie powie, bo dla niego tajemnica spowiedzi jest nienaruszalna, to co? Zapłaci grzywnę, pójdzie do aresztu itd., itd.
>To poniesie karę za zatajanie informacji.

Pod warunkiem, że bezsprzecznie udowodnisz, że w słuchatelnicy usłyszał o popełnieniu przestępstwa.
Ukryta kamera?
08-11-2013 13:36 
 Ocena 1 na 1
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Pod warunkiem, że bezsprzecznie udowodnisz, że w słuchatelnicy usłyszał o popełnieniu przestępstwa.
Wezwano go na świadka to niech powie co ma powiedzieć albo poniesie konsekwencje odmowy. Nie widzę powodów, dla których państwo polskie miałoby się zgadzać z katolicką doktryną.
08-11-2013 19:00 
 Ocena 2 na 2
Frank Holman (5897 punktów)
>>Pod warunkiem, że bezsprzecznie udowodnisz, że w słuchatelnicy usłyszał o popełnieniu przestępstwa.
>Wezwano go na świadka to niech powie co ma powiedzieć albo poniesie konsekwencje odmowy. Nie widzę powodów, dla których państwo polskie miałoby się zgadzać z katolicką doktryną.

Śmieszni są ludzie, którzy w XXI wieku wierzą ciągle w moc dowodową zeznań świadków. Praktyka dawno udowodniła, że dowody ze świadków (przypadkowych osób postronnych) są najmniej wartościowe ze wszystkich jakie sobie można wyobrazić.
No i do tego ta wiara, że jak w Sejmie zagłosują, że człowiek ma jakiś obowiązek, to on będzie realizowany, jest do reszty powalająca. Na każde pytanie, w każdej sprawie, każdy bez praktycznie wyjątku może odpowiedzieć: "nic nie wiem na ten temat, a jeśli nawet coś widziałem/słyszałem to dawno zapomniałem, bo mnie to na prawdę nie interesowało EOT".
08-11-2013 19:17 
 Ocena 1 na 1
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Śmieszni są ludzie, którzy w XXI wieku wierzą ciągle w moc dowodową zeznań świadków. Praktyka dawno udowodniła, że dowody ze świadków (przypadkowych osób postronnych) są najmniej wartościowe ze wszystkich jakie sobie można wyobrazić.
Jeszcze zaś śmieszniejsi są tacy, którzy nie potrafią czytać ze zrozumieniem i wyciągają absurdalne wnioski. Czy ja chociaż słowo napisałem o wartości zeznań świadków?
>No i do tego ta wiara, że jak w Sejmie zagłosują, że człowiek ma jakiś obowiązek, to on będzie realizowany, jest do reszty powalająca. Na każde pytanie, w każdej sprawie, każdy bez praktycznie wyjątku może odpowiedzieć: "nic nie wiem na ten temat, a jeśli nawet coś widziałem/słyszałem to dawno zapomniałem, bo mnie to na prawdę nie interesowało EOT".
Interesujące, iż takie słowa pisze człowiek wierzący w moc sprawczą ustaw, choć najwyraźniej jedynie w dziedzinie edukacji. Czyżbyś więc zrozumiał już, że stworzenie ustawy to tylko początek, zaś ważniejszą kwestią jest jej społeczny odbiór i chęć postępowania w zgodzie z nią?
Frank Holman (5897 punktów)
>>Śmieszni są ludzie, którzy w XXI wieku wierzą ciągle w moc dowodową zeznań świadków. Praktyka dawno udowodniła, że dowody ze świadków (przypadkowych osób postronnych) są najmniej wartościowe ze wszystkich jakie sobie można wyobrazić.
>Jeszcze zaś śmieszniejsi są tacy, którzy nie potrafią czytać ze zrozumieniem i wyciągają absurdalne wnioski. Czy ja chociaż słowo napisałem o wartości zeznań świadków?
Owszem dokładnie o to samo chodzi. Skąd bowiem założenie, że ktoś idzie pogadać z księdzem w konfesionale o czymkolwiek innym, niż urojenia własnej głowy. Że będą to informacje o realnym świecie, niezbędne dla prokuratorów czy służb ratowania świata przed terroryzmem.
>>No i do tego ta wiara, że jak w Sejmie zagłosują, że człowiek ma jakiś obowiązek, to on będzie realizowany, jest do reszty powalająca. Na każde pytanie, w każdej sprawie, każdy bez praktycznie wyjątku może odpowiedzieć: "nic nie wiem na ten temat, a jeśli nawet coś widziałem/słyszałem to dawno zapomniałem, bo mnie to na prawdę nie interesowało EOT".
>Interesujące, iż takie słowa pisze człowiek wierzący w moc sprawczą ustaw, choć najwyraźniej jedynie w dziedzinie edukacji. Czyżbyś więc zrozumiał już, że stworzenie ustawy to tylko początek, zaś ważniejszą kwestią jest jej społeczny odbiór i chęć postępowania w zgodzie z nią?
>
Nie widzę związku. Albowiem nie chodzi o chęć a praktykę stosowania prawa ogólnie. W tym przypadku praktyką jest chęć tylko, albowiem prawo jest skierowane do obywateli niemających de facto obowiązku, bez sankcji i skutecznego przymuszenia, stosować prawa. W przypadku szkolnictwa realizowanego przez organa państwa sytuacja moim zdaniem wygląda diametralnie inaczej, ale to nie miejsce na kontynuowanie wątku.
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Owszem dokładnie o to samo chodzi. Skąd bowiem założenie, że ktoś idzie pogadać z księdzem w konfesionale o czymkolwiek innym, niż urojenia własnej głowy. Że będą to informacje o realnym świecie, niezbędne dla prokuratorów czy służb ratowania świata przed terroryzmem.
Zapewne większość informacji, które księża słyszą w konfesjonale na nic służbom czy prokuratorom, ale wyjątki przecież mogą się zdarzyć. Ponadto jakie niby uzasadnienie ma księżowska tajemnica spowiedzi?
>Nie widzę związku. Albowiem nie chodzi o chęć a praktykę stosowania prawa ogólnie. W tym przypadku praktyką jest chęć tylko, albowiem prawo jest skierowane do obywateli niemających de facto obowiązku, bez sankcji i skutecznego przymuszenia, stosować prawa.
Tym niemniej prawo powinno obowiązywać wszystkich w tym samym stopniu, na tyle na ile to możliwe. Ksiądz nie adwokat, nie widzę więc uzasadnienia dla jego możliwości zachowania milczenia.
08-11-2013 20:51 
 Ocena 1 na 1
Frank Holman (5897 punktów)
>>Owszem dokładnie o to samo chodzi. Skąd bowiem założenie, że ktoś idzie pogadać z księdzem w konfesionale o czymkolwiek innym, niż urojenia własnej głowy. Że będą to informacje o realnym świecie, niezbędne dla prokuratorów czy służb ratowania świata przed terroryzmem.
>Zapewne większość informacji, które księża słyszą w konfesjonale na nic służbom czy prokuratorom, ale wyjątki przecież mogą się zdarzyć. Ponadto jakie niby uzasadnienie ma księżowska tajemnica spowiedzi?
>>Nie widzę związku. Albowiem nie chodzi o chęć a praktykę stosowania prawa ogólnie. W tym przypadku praktyką jest chęć tylko, albowiem prawo jest skierowane do obywateli niemających de facto obowiązku, bez sankcji i skutecznego przymuszenia, stosować prawa.
>Tym niemniej prawo powinno obowiązywać wszystkich w tym samym stopniu, na tyle na ile to możliwe. Ksiądz nie adwokat, nie widzę więc uzasadnienia dla jego możliwości zachowania milczenia.
Nie będę kontynuował tego bezsensownego wątku na temat tego co widzisz a czego nie. Prawo do tajemnicy spowiedzi pochodzi z uszanowania wolności religijnej, a ta jest prawem człowieka. Uszanowaniem pewnych tradycji. Żeby likwidować te prawo do intymności w rozmowach z kapłanem trzeba mieć odpowiednie argumenty. Jedyny taki argument faktycznie nie istnieje - kapłan informacje użyteczne może mieć tylko pod warunkiem prawa do tajemnicy, usunięcie prawa sprawa, że informacji użytecznych nie będzie. Koło się zamyka. W efekcie wolność religijna zostaje ograniczona bez istotnego powodu, a w zasadzie bez powodu. Bo Pan Decisowicz po prostu uważa, że u księdza prawo do intymności nie może obowiązywać. Nie bo nie. Na rozmowy z kapłanami (Do spowiedzi) nie chodzą ateiści, tylko głeboko zaangażowani członkowie danej wspólnoty. Dla nich rozmowa z księdzem to nie tylko ważniejsza niż z adwokatem, ale nierzadko ważniejsza niż z ojcem czy matką. Ale dla Pana Denisowicza ksiądz to nie adwokat, więc nie bo nie. Ma kablować i koniec. Mimo, że środków przymusu jak mówiłem i tak brak, bo praktyka dawno pokazała, że każdy świadek zeznaje i tak zawsze tylko to co sam chce.
Iwan Denisowicz (16705 punktów)
(zablokowany)
>Nie będę kontynuował tego bezsensownego wątku na temat tego co widzisz a czego nie...
Ty za to wszystko dostrzegasz. Jak się nie ma sensownych argumentów to się odwołuje do tradycji. W Polszy zaś tradycja rzecz święta, szczególnie ta kościelna. No i te kablowanie, myślałby kto, iż chodzi tu o szlachetnych kapłanów stawiających opór totalitarnemu państwu. Zaprawdę piękna retoryka.

Nie trudź się responsem. Czytać a tym bardziej odpowiadać nań nie zamierzam.
szarley (54913 punktów)
>Zastanawia mnie jak wygląda sytuacja spowiedników w krajach, które takich wyłączeń nie stosują?
>Pewnie jest ich sporo, ale nie umiem znaleźć informacji w temacie, choć zdaje się że w nich księża
>mają zakaz spowiadania.

Wiem jak to wygląda w Czeskiej Republice. (konkordatu nie ma)
Duchowny zarejestrowanego wyznania, adwokat, dziennikarz (z wyjątkiem spraw o terroryzm) i członek rodziny nie mają obowiązku powiadamiania o przestępstwie. Nie mogą też być wzywani na świadków, choć mają prawo zeznawać (adwokat nie zawsze!). Jednego Jana Nepomuckiego Czechom wystarczy.
Jacholek (5699 punktów)
>I pytanie teoretyczne
W sumie interesujące pytanie, na które jednak nie ma prostej odpowiedzi. Wyobraźmy sytuację w której na spowiedzi terrorysta wyznaje że podłożył bombę zegarowa w sejmie.
I co, tajemnica spowiedzi powinna być ważniejsza aniżeli kwestia ratowania życia zagrożonych ludzi ? Można sobie wyobrazić sobie całą gamę sytuacji mniej drastycznych, no i gdzie położyć granicę od której przestaje obowiązywać tajemnica spowiedzi ? Z drugiej strony gdyby tejże reguły tajemnicy nie było to taki np. terrorysta poszedłby do księdza by się uwolnić od ciężaru popełnionego czynu ? Jest tu więc problem moralny ale też i logiczny.
08-11-2013 14:20 
 Ocena 6 na 6
Meretseger (61860 punktów)
>Wyobraźmy sytuację w której na spowiedzi terrorysta wyznaje że podłożył bombę zegarowa w sejmie.
Ja sobie nie wyobrażam, że w tej sytuacji ksiądz udziela mu rozgrzeszenia. Wszak warunkiem rozgrzeszenia musi być żal za grzechy i poprawa, a także naprawienie szkody, jeśli się stała. Zatem przed uzyskaniem rozgrzeszenia terrorysta winien iść zabrać bombę i ją rozbroić.
08-11-2013 14:42 
 Ocena 3 na 3
szarley (54913 punktów)
>>Wyobraźmy sytuację w której na spowiedzi terrorysta wyznaje że podłożył bombę zegarowa w sejmie.
>Ja sobie nie wyobrażam, że w tej sytuacji ksiądz udziela mu rozgrzeszenia. Wszak warunkiem rozgrzeszenia musi być żal za grzechy i poprawa, a także naprawienie szkody, jeśli się stała. Zatem przed uzyskaniem rozgrzeszenia terrorysta winien iść zabrać bombę i ją rozbroić.

A jak naprawić szkody wywołane rozbrojeniem tej bomby? (to przecież Sejm)


08-11-2013 14:45 
 Ocena 2 na 2
sabek (1444 punktów)
>>Wyobraźmy sytuację w której na spowiedzi terrorysta wyznaje że podłożył bombę zegarowa w sejmie.
>Ja sobie nie wyobrażam, że w tej sytuacji ksiądz udziela mu rozgrzeszenia. Wszak warunkiem rozgrzeszenia musi być żal za grzechy i poprawa, a także naprawienie szkody, jeśli się stała. Zatem przed uzyskaniem rozgrzeszenia terrorysta winien iść zabrać bombę i ją rozbroić.

Czy udziela rozgrzeszenia, czy nie, tajemnica zawsze obowiązuje. Żal za grzechy - tak, ale obowiązku naprawienia szkód raczej się nie stosuje (chyba że prośba przy odmowie rozgrzeszenia). Jako pokuty nie można dać naprawienia szkody, można tylko: modlitwę, post lub jałmużnę

Nie wyobrażam sobie, jak po wybuchu tej bomby, zabiciu setek ludzi, mógłby czuć się taki spowiednik, z czysto ludzkiego punktu widzenia, jakie miałby wyrzuty. Dlatego tajemnica spowiedzi jest irracjonalna, nie powinna obowiązywać, jeżeli jej złamanie zapobiegnie przyszłym poważnym przestępstwom (morderstwu, pedofilii, znęcaniu fizycznemu i psychicznemu itp.).
Frank Holman (5897 punktów)
>>>Wyobraźmy sytuację w której na spowiedzi terrorysta wyznaje że podłożył bombę zegarowa w sejmie.
>>Ja sobie nie wyobrażam, że w tej sytuacji ksiądz udziela mu rozgrzeszenia. Wszak warunkiem rozgrzeszenia musi być żal za grzechy i poprawa, a także naprawienie szkody, jeśli się stała. Zatem przed uzyskaniem rozgrzeszenia terrorysta winien iść zabrać bombę i ją rozbroić.
>Czy udziela rozgrzeszenia, czy nie, tajemnica zawsze obowiązuje. Żal za grzechy - tak, ale obowiązku naprawienia szkód raczej się nie stosuje (chyba że prośba przy odmowie rozgrzeszenia). Jako pokuty nie można dać naprawienia szkody, można tylko: modlitwę, post lub jałmużnę
>Nie wyobrażam sobie, jak po wybuchu tej bomby, zabiciu setek ludzi, mógłby czuć się taki spowiednik, z czysto ludzkiego punktu widzenia, jakie miałby wyrzuty. Dlatego tajemnica spowiedzi jest irracjonalna, nie powinna obowiązywać, jeżeli jej złamanie zapobiegnie przyszłym poważnym przestępstwom (morderstwu, pedofilii, znęcaniu fizycznemu i psychicznemu itp.).
To jest problem tych, co się chcą spowiadać, i tych co chcą ich spowiadać. Czytaj - wewnętrzna sprawa danej organizacji, co robi z wewnętrznym przepływem informacji. Z punktu widzenia całej reszty społeczeństwa nigdy nie było możliwości zapobieżenia katastrofie i ona nieuniknienie nastąpiła. EOT. Jeśli terrorysta poszedł poswoiadać się księdzu, to znaczy że zakładał, iż wiedzą się nie powiedzieli z otoczeniem. Jeśli nie będzie mógł poczynić takiego założenia, to po prostu tam nie pójdzie. Ergo - wiedza o jakiej mówimy nigdy nie mogła istnień w otoczeniu, a katastrofa była jest i będzie zawsze nieunikniona. Jednorazowy akt "oszukania systemu", że ksiądz doniesie mimo obowiązujących zasad niczego nie zmienia, gdyż może zadziałać wyłacznie incydentalnie na zasadzie wyjątku od reguły.
cmos (1664 punktów)
>Zastanawia mnie jak wygląda sytuacja spowiedników w krajach, które takich wyłączeń nie stosują?
>Pewnie jest ich sporo, ale nie umiem znaleźć informacji w temacie, choć zdaje się że w nich księża
>mają zakaz spowiadania.

Czytałem z dziesięć lat temu o przypadku w Austrii, kiedy ktoś księdzu przy spowiedzi dał torbę z granatami i bronią ręczną. Ksiądz torbę przekazał policji, ale odmówił wszelkich zeznań dotyczących tożsamości jej właściciela, zasłaniając się tajemnicą spowiedzi. Nie pamiętam już co było dalej, ale zdaje się że ksiądz jakąś karę poniósł.
Christos (2696 punktów)

W PRL tajemnica spowiedzi była szanowana na zasadzie zwyczaju. Praktycznie jej uszanowanie zależało od indywidualnego stosunku przedstawiciela organów ścigania. Ks. Piotr Oborski za dochowanie tajemnicy spowiedzi zapłacił najwyższą cenę.
Przedstawię pogląd na dochowanie tajemnicy spowiedzi jaki usłyszałem swego czasu od wojskowego kapelana. Ksiądz ma obowiązek zgłosić organom ścigania fakt dokonania przestępstwa. Nie może jednak personalnie wskazać sprawcy ani ujawnić tożsamości penitenta posiadającego wiedzę o przestępstwie jeśli go zna. Ma obowiązek zgłosić sam fakt i nie jest to złamanie tajemnicy spowiedzi.
Osobiście uważam, że przestępstwa obojętnie jakiego rodzaju zgłasza na policji, a nie w konfesjonale.

Wróć do listy wątków działu Kościół i antyklerykalizm
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365