 |
Gdy czytasz to zajadając się śniadaniowymi płatkami... Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Gospodarka i ekonomia
| Napisano | Autor | Tytuł | | 14-11-2013 02:58 | chesterx (739 punktów) (zablokowany) | Gdy czytasz to zajadając się śniadaniowymi płatkami...
4 na 6 | ... to dowiadujesz się, że te płatki ociekają krwią: kolejny przypadek, gdy kapitalizm pokazuje swoje prawdziwe oblicze poza krajami 1 świata - organizator ZZ w Nestle w Kolumbii, domagający się poszanowania podstawowych z punktu widzenia europejskiego pracownika (przynajmniej oficjalnie) praw, Oscar Lopez, został zamordowany, dołączając do długiej listy zamordowanych w Ameryce Łacińskiej sprzeciwiających się wyzyskowi ze strony korporacji. Czy uśmiechnięte buźki dzieciaczków i gwiazdy raczące się coca-colą z ekranów telewizorów naprawdę są w stanie zupełnie zaćmić trwający wyzysk i atmosferę zastraszenia? Ilość takich informacji pokazuje, czemu reżyserowi dość głośnych Bananów! Dole wytoczyło proces... | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
6 na 12 Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | > ... to dowiadujesz się, że te płatki ociekają krwią: kolejny przypadek, gdy kapitalizm pokazuje> swoje prawdziwe oblicze poza krajami 1 świata - organizator ZZ w Nestle w Kolumbii, domagający sięOd kiedy to związki zawodowe powodują dobrobyt pracowników? Moim zdaniem powodują jedynie dobrobyt ich przywódców kosztem biedy innych pracowników, a czasami rujnując miasto jak np. Detroit. www.forbes(*)iasto,artykuly,160481,1,1.htmlPrzez związkowców akcje PKP Cargo aby być sprzedane musiały zawierać duże dyskonto (z którego skorzystałem). W tej firmie jest aż 180 związków zawodowych! Przez nich cena emisyjna wynosiła 68 zamiast np. 100 zł. forsal.pl/(*)azkowcy_wieczni_przywodcy.htmlwiadomosci(*)c.html?ticaid=111a99&_ticrsn=3W Polsce związkowcy to prawdopodobnie gorsze pasożyty od polityków i organizacji religijnych. Wykańczają największe firmy. PS Moje płatki śniadaniowe są wyprodukowane w Polsce.
|
|
 | 11 na 11 chesterx (739 punktów) (zablokowany) | >Od kiedy to związki zawodowe powodują dobrobyt pracowników? Tak gdzieś od XIX wieku. Gdyby nie ruch robotniczy, to raczej takie "udziwnienia" jak 8godzinny dzień pracy byłyby mrzonką (co niestety w Polsce teraz się stało). Przecież ZZ w tych rejonach walczą o to, by nie było tak, że społeczności lokalne pozbawione możliwości uprawy przez światły sprzedajny rząd oddający ziemie w ręce zagranicznych "inwestorów", wymierały z racji na to, że albo umrą z głodu, albo w wyniku nieludzkich praktyk mających wolną rękę "inwestorów", czy raczej neokolonialistów. A cytat z forbesa to niczym cytat z trybuny ludu o przodującej roli partii. Już widzę, gdy multimiliarder dążący podczas kariery politycznej wyłącznie do jak najskutecznieszego ograniczenia swoich należności wobec państwa (swoją drogą wspierający modlitwę w szkołach) pokaja się, że to wina owczego pędu producentów, by jak najbardziej obniżyć koszty produkcji. Straszni ci pracownicy, mają suchy chleb i jeszcze czegoś chcą... >Przez związkowców akcje PKP Cargo aby być sprzedane musiały zawierać duże dyskonto (z którego skorzystałem). W tej firmie jest aż 180 związków zawodowych! Przez nich cena emisyjna wynosiła 68 zamiast np. 100 zł. Hola hola, ktoś zmuszał, by kupywać? Prywatyzacja kolei to dla mnie poroniony pomysł, więc im bardziej zabezpieczy się interesy pracownicze, tym lepiej. Bardziej interesują mnie losy ludzi pracujących na swój byt, a nie tych, co czerpią zyski z obrotu nawet nie kawałkami papieru, a niematerialnymi prawami, to jest zapisami na dyskach komputerów. >W Polsce związkowcy to prawdopodobnie gorsze pasożyty od polityków i organizacji religijnych. Wykańczają największe firmy. No ciekawe. Bo z tego, co się orientuję, nawiększe przedsiębiorstwa zostały w Polsce wykończone przez zagranicznych "inwestorów" z uwagi na ich rzekomą nierentowność. Ciekawe, w takiej drogiej Holandii stocznie są rentowne, w Polszy nie. Podobnie jak cementownie, cukrownie, huty. Efekt: importujemy towary, które za niższą cenę, a z niekiedy wyższą jakością, moglibyśmy wyprodukować sami i to importujemy od tych samych producentów, którzy wykupili polski przemysł i go w dużej części zlikwidowali, bo rzekomo taki nierentowny strasznie. Bardzo prosty przykład to Unitra - radioodbiornik wyprodukowany przez to przedsębiorstwo ponad ćwierć wieku temu wciąż działa i jest w moim domu używany, przeżywając pokolenia wspaniałych koreańskich czy niemieckich odpowiedników, które psuły się max po 3latach. Chyba że jako wadę należałoby uznać niezawodność i wyłamanie się z planowego postarzania i cykliczności rynku, ale czy o to chodzi, by zapewnić producentom cykliczny popyt z jednoczesnym nieposzanowaniem konsumentów i śmianiem im się w twarz oraz marnowaniem nieodnawialnych zasobów zalegających na wysypiskach?
A na koniec gratulacje. Trzeba mieć talent, by z zabójstwa człowieka przejść płynnie do hekatomby niewinnych przedsiębiorców przez krwiopijnych (a razej chlebojedzących) związkowców.
|
|
|  | 7 na 7 Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | >Tak gdzieś od XIX wieku. Gdyby nie ruch robotniczy, to raczej takie "udziwnienia" jak 8godzinny dzień pracy byłyby mrzonką (co niestety w Polsce teraz się stało). Przecież ZZ w tych rejonach walczą o to, by nie było tak, że
Nie miałem na myśli historii sprzed dwóch wieków, ale czasów współczesnych naszemu pokoleniu. Nie zauważyłem, żeby związki pracownicze poprawiły byt pań na kasach w Biedronce. Ciągle ciężko im związać koniec z końcem i żyją od pierwszego do pierwszego.
>>Przez związkowców akcje PKP Cargo aby być sprzedane musiały zawierać duże dyskonto (z którego >Hola hola, ktoś zmuszał, by kupywać? Prywatyzacja kolei to dla mnie poroniony pomysł, więc im bardziej
Nie zmuszał. Zarobiłem bez przymusu w tydzień niemal 3000 zł. Problem jest z punktu widzenia Skarbu Państwa, który przez związkowych terrorystów musiał sprzedawać ze znacznie większym dyskontem, żeby emisja się udała.
> zabezpieczy się interesy pracownicze, tym lepiej. Bardziej interesują mnie losy ludzi pracujących na swój byt, a nie
Ja pomogłem oddłużyć ich firmę, a Ty co w tym miesiącu zrobiłeś dla tych ludzi, żeby poprawić ich byt?
>>W Polsce związkowcy to prawdopodobnie gorsze pasożyty od polityków i organizacji religijnych. Wykańczają >No ciekawe. Bo z tego, co się orientuję, nawiększe przedsiębiorstwa zostały w Polsce wykończone przez zagranicznych "inwestorów" z uwagi na ich rzekomą nierentowność. Ciekawe, w takiej drogiej Holandii stocznie są
Przecież to społeczeństwo rękami swoich przedstawicieli zadecydowało o losie tych firm. Zagraniczni inwestorzy zostali przez społeczeństwo poproszeni o przejęcie.
> prosty przykład to Unitra - radioodbiornik wyprodukowany przez to przedsębiorstwo ponad ćwierć wieku temu wciąż działa i jest w moim domu używany, przeżywając pokolenia wspaniałych koreańskich czy niemieckich
Dziwne, bo japoński odbiornik u mnie działa już kilkanaście lat, a Unitra nie odbiera nowego zakresu UKF.
>A na koniec gratulacje. Trzeba mieć talent, by z zabójstwa człowieka przejść płynnie do hekatomby niewinnych przedsiębiorców przez krwiopijnych (a razej chlebojedzących) związkowców.
Gratulacje. Trzeba mieć talent, żeby na zwykłym morderstwie uzasadniać sens istnienia pasożytów. Przypomina mi się Kaczyński zbijający kapitał śmiercią brata.
|
|
| |  | 3 na 3 | Frank Holman (5897 punktów) | >Nie miałem na myśli historii sprzed dwóch wieków, ale czasów współczesnych naszemu pokoleniu. Nie zauważyłem, żeby związki pracownicze poprawiły byt pań na kasach w Biedronce. Ciągle ciężko im związać koniec z końcem i żyją od pierwszego do pierwszego. I ta wypowiedź cię całkowicie dyskwalifikuje jako osobę nie mającą kompletnie żadnej wiedzy w temacie i pitolącą idiotyczne kawałki ala Balcerowicz bez żadnego związku z rzeczywistością. JM jest obecnie najlepszym chyba pracodawcą w branży hipermarketów i dyskontów. NIe stosuje w ogóle umów śmieciowych, ani nie korzysta z usług handlarzy ludźmi, tj. agencji pracy tymczasowej. Pracownicy mają istotny pakiet socjalny, a pensja "na dzień dobry" zaczyna się od zdaje się 15% powyżej minimalnej krajowej. Ponadto co równie istotne, a często się o tym zapomina, nie skąpi się tam na takich sprawach BHP, jak choćby odzież robocza, czy sprawne narzędzia transportowe, oraz nie zmuszanie Pań do dźwigania ciężarów.
|
|
| | |  | 1 na 1 Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | >JM jest obecnie najlepszym chyba pracodawcą w branży hipermarketów i dyskontów. NIe stosuje w ogóle umów śmieciowych, ani nie korzysta z usług handlarzy ludźmi, tj. agencji pracy tymczasowej. Pracownicy mają istotny pakiet socjalny, a pensja "na dzień dobry" zaczyna się od zdaje się 15% powyżej minimalnej krajowej. Ponadto co równie istotne, a często się o tym zapomina, nie skąpi się tam na takich sprawach BHP, jak choćby odzież robocza, czy sprawne narzędzia transportowe, oraz nie zmuszanie Pań do dźwigania ciężarów.
Ty zapewne się opierasz na materiałach dla prasy opracowanych przez dział marketingu Biedronki, a ja na poziomie życia znanych mi osobiście osób, które tam pracują.
|
|
| | | |  | 5 na 5 | Frank Holman (5897 punktów) |
>Ty zapewne się opierasz na materiałach dla prasy opracowanych przez dział marketingu Biedronki, a ja na poziomie życia znanych mi osobiście osób, które tam pracują. > Ja opieram się na faktach porównawczych branży. A Ty przepraszam na czym? Czy ktokolwiek zaprzecza, że zarobki szeregowych pracownic w sieciach marketów/dyskontów są niskie w stosunku np. do zarobków bankowców czy polityków?? Ja podkreśliłem natomiast, iż w kasjerka w Biedronce, jest pracownikiem JM na podstawie umowy o pracę, nierzadko na czas nieokreślony, za wynagrodzeniem brutto ~1,8-2 tys. PLN (odpowiedzialność za kasę na zasadach Kodeksu Pracy), a nie niewolnikiem agencji pracy tymczasowej, na umowę o dzieło za 7 zł na godzinę minus każda pomyłka, jak w wielu innych sklepach sieciowych. Zgodnie z prawem (unijnym) związki zawodowe są przedstawicielstwem pracowniczym w wielu kwestiach współzarządzającym zakładem pracy;w w przypadku ich braku wymagane jest innego rodzaju przedstawicielstwo (tworzone często ad hoc, a rola pracowników wówczas de facto spada). Podkreślam - do wielu różnych spraw. Niestety widzę, że osoba, która jedzie po związkach zawodowych w wielkich postpaństwowych firmach, że myślą tylko o kasie, bez względu na cokolwiek innego, ma myślenie równe im - też uważa, że jak związek nie załatwił, aby nowozatrudniona kasjerka nie zarabiała "dwa osiemset" a "szeregowa" "przeciętną krajową", to znaczy, że on się nie liczy. Niestyety polski rynek niskokwalifikowanej pracy został opanowany i zniszczony przez handlarzy ludźmi, za zezwoleniem państwa, niepotrafiąćego ustanowić dobrego prawa niepozwalająćego omijać kodeksu pracy. W tej chwili nie ma możliwości, aby jakakolwiek sieć marketów zaczała płacić szeregowym pracownikom wielkie pieniądze. Zachowanie JM, aby iść i tak pod prąd wielu trendom, to jest na prawdę dużo. Dokoła gdziekolwiek pójdziesz połowa osób na kasie, zamiast identyfikatora, ma karteczkę "uczę się", albo coś podobnego, gdyż są tylko niewolnikami dostarczonymi na chwilę przez handlarzy ludźmi za na prawdę marne pieniądze.
|
|
| |  | 6 na 6 chesterx (739 punktów) (zablokowany) |
> Nie miałem na myśli historii sprzed dwóch wieków, ale czasów współczesnych naszemu pokoleniu. Nie zauważyłem, żeby związki pracownicze poprawiły byt pań na kasach w Biedronce. Ciągle ciężko im związać koniec z końcem i żyją od pierwszego do pierwszego.Pytanie brzmiało "od kiedy", więc od kiedy odpowiedziałem. > Nie zmuszał. Zarobiłem bez przymusu w tydzień niemal 3000 zł. Problem jest z punktu widzenia Skarbu Państwa, który przez związkowych terrorystów musiał sprzedawać ze znacznie większym dyskontem, żeby emisja się udała.Nikt nikomu nie kazał czegokolwiek sprzedawać. Ja przez terrorystyczne ugrupowania samochodowych zagracaczy ulic centr miast muszę wyruszać w drogę o wiele wcześniej i tracić sen, bo oni roszczeniowo domagają się jeździć swoim samochodem. > Ja pomogłem oddłużyć ich firmę, a Ty co w tym miesiącu zrobiłeś dla tych ludzi, żeby poprawić ich byt?Trudno mi jako studentowi mieć pieniądze na kupno akcji spółek. Pociągami towarowymi nie jeżdżę, więc dzięki mnie bogacą się raczej PR. > Przecież to społeczeństwo rękami swoich przedstawicieli zadecydowało o losie tych firm. Zagraniczni inwestorzy zostali przez społeczeństwo poproszeni o przejęcie.Nie przypominam sobie, by kiedykolwiek było ogólnopolskie referendum w którym pytanoby społeczeństwo o to, czy wyraża zgodę na to, by chociażby pan Mittal za bezcen kupił polskie huty. nie mówiąc już o przypadku pewnych papierniczych zakładów ( prywatyzac(*)szukajod_2=&szukajdo_2=&szukaj[3]=zak%C5%82ady+papiernicze&szukaj[4]=&szukaj[5]=lubuskie&szukaj[7]=&szukaj[8]=&szukaj_button=szukaj [z racji takiego, a nie innego kodu trzeba ręcznie skopiować link]). Wręcz przeciwnie społeczeństwo prywatyzacji oponowało, czego wyraz niejednokrotnie dawało w sondażach. To nie wina społeczeństwa, że mimo licznych zmian "ekip rządzących" "panowie szlachta" decydowali, że sprzedadzą kolejne przedsiębiorstwa. > Gratulacje. Trzeba mieć talent, żeby na zwykłym morderstwie uzasadniać sens istnienia pasożytów. Przypomina mi się Kaczyński zbijający kapitał śmiercią brata.Po pierwsze, to nie jest "jedno" morderstwo, a kolejne morderstwo i to w niekończącym się ciągu zabójstw ludzi, (nie trzeba cofać się do czasów Franka Little, wystarczy popatrzeć na śmierć ludzi sprzeciwiających się praktykom Coca-coli czy rolników sprzeciwiających się deforestacji Amazonii czy monokulturom nastawionym na wyłączną produkcję biopaliw), którzy nie domagają się darmowej pary kapci czy flaszki na głowę z końcem wachty, ale uwzględniania podstawowych praw pracowniczych, praw człowieka, które są łamane przez wykorzystywanie ultimatum albo rabujesz, albo głodujesz (co znów wskazuje, że nie jest to zwykłe zabójstwo, a jego kwalifikowana forma z racji na pobudki jej popełnienia w postaci domagania się godnego życia). A z definicji pasożyta uznaje się, że pasożytem jest ten, kto/co czerpie korzyści z niedoli innego. Chcesz mi wmówić, że luzie, którzy są zastraszani, gdy chcą mieć stawki płacowe pozwalające na godziwe życie niszczą korporacje? Bo dla mnie to właśnie ci, którzy przekupując rządy, bądź obalając/mordując nieprzekupnych (Mossadegh, Lumumba, Allende, Guzman, Aguilera, Torrijos, usiłowanie obalenia Chaveza za ropę, działanie contras), za bezcen wykupują miejscowe przedsiębiorstwa/ziemię uprawną, a następnie dyktują obywatelom tego de facto podbitego kraju warunki pracy uwłaczające niezbywalnej ludzkiej godności, są pasożytami. Wysysającymi co się da wykorzystując miliardowe łapówki i powiększającymi ciągle dychotomię między bogactwem, a biedą. Poza tym w moim pierwszym poście nigdzie nie napisałem o polskich czy europejskich związkach zawodowych, wchodzenie więc na polskie poletko nie ma żadnego związku z przedmiotową sprawą.
|
|
|  | 5 na 5 | Meretseger (61860 punktów) |
>Hola hola, ktoś zmuszał, by kupywać? KupOwać, chesterx, kupOwać.
|
|
6 na 6 | sabek (1444 punktów) | Jak kupujesz cokolwiek z biednych rejonów - wspierasz je, nawet jak za śmiesznie niską cenę są kupowane, z wyjątkiem rzadkich surowców w strefach opanowanych przez reżimy, jak diamenty czy koltan z Konga. Inna sprawa, ze często wykorzystuje się niewolniczą pracę, ale cóż - skąd pochodzi dany (pół)produkt? Rzadko wiadomo.
Polecam też film Koszmar Darwina na Ipli na przykład - mimo że jest tam pokazane straszne, cyniczne wykorzystywanie miejscowej ludności, to jednak daje im możliwość przeżycia. Choć czy takie życie ma sens?
Ja kupuję czasem produkty certyfikowane Fair Trade. Rzadko, bo są drogie, ale naprawdę wysokiej jakości (kawa i czekolada).
|
|
 | 3 na 3 chesterx (739 punktów) (zablokowany) | >Jak kupujesz cokolwiek z biednych rejonów - wspierasz je, nawet jak za śmiesznie niską cenę są kupowane, z wyjątkiem rzadkich surowców w strefach opanowanych przez reżimy, jak diamenty czy koltan z Konga. Inna sprawa, ze często wykorzystuje się niewolniczą pracę, ale cóż - skąd pochodzi dany (pół)produkt? Rzadko wiadomo. Co to znaczy, że wspieram regiony? Wspieram ziemię, by ta sobie rosła? To jest slogan. Bez odpowiedniej redystrybucji dóbr nijak nie wspieram(-sz? -my?) zwykłych ludzi czy pracowników danego regionu, a lokalnych bonzów. Pomijając już to, że możliwe jest, a nawet wysoce prawdopodobne, że kongijski górnik pracujący bez żadnego zabezpieczenia w kopalniach bez systemu wentylacyjnego, odpowiednich systemów ratowniczych, transportowych, pracujący w wysokiej temperaturze po to, by dostać strawę dla siebie i przy "dobrym sercu" "pracodawcy" dla rodziny, nie dożyje do momentu, gdy ja kupię telefon, to i tak, nawet żywy, nie odniesie żadnego zysku - odniosą członkowi lokalnego rządu, posmarowani przez "inwestora", a on za taki a nie inny znaczek wywinduje cenę x razy w górę. Podobnie dzieci w Afryce, które zamiast się uczyć posyłane są przez miejscowego urzędnika na plantację bawełny, choć "przecież wcale ich tam nie ma", nie odniosą zysku z tego, że europejski producent ubrań sprzeda niejednokrotnie zabawnie, by nie powiedzieć żałośnie skrojony kawałek materiału z tej bawełny utkany i uszyty po cenach tysiące razy wyższych. Podobnie jak szyjący te ubrania mieszkańcy Bangladeszu, którzy chronicznie chorują na choroby skóry przez pracę bez najmniejszych zabezpieczeń z wysoce toksycznymi substancjami chemicznymi barwiącymi i wybielającymi czy umierają na pylicę, bo w Ojropie modne są sprane jeansy, które są "sprane' piaskowaniem wywołującym ciężkie choroby pulmonologiczne. >Polecam też film Koszmar Darwina na Ipli na przykład - mimo że jest tam pokazane straszne, cyniczne wykorzystywanie miejscowej ludności, to jednak daje im możliwość przeżycia. Choć czy takie życie ma sens? Tyle że rodzimi Amerykanie nie borykali się z wielkimi trudami przeżycia, nim Hiszpanie i Anglicy nie podarowali im kocy z czarną ospą. Narody Afryki przynajmniej nie cierpiały głodu, nim Europejczycy nie powywozili stąd rzesze siły roboczej, która nie pracowała już na swych polach. DRK miała szansę dość pomyślnego, mimo uprzedniej hekatomby belgijskiego "inwestora", rozwoju, zanim Lumumba nie został zdjęty z urzędu przez inspirowany z zachodu zamach stanu i nim DRK nie pogrążyła się na nowo w ciemności. Kenia miałaby szansę na dobry rozwój, gdyby Brytyjczycy nie napuścili jednych plemion na drugie, by stłumić w krwi rewoltę Mau Mau. Iran miał się bardzo dobrze i miał ogromny potencjał, zanim CIA nie obaliło Mossadeka i osadziło tą marionetkę, która swymi czynami doprowadziła do rewolucji islamskiej. Kraje Ameryki Łacińskiej całkiem dobrze by sobie radziły, gdyby Amerykanie nie osadzali wiernych sobie krwawych dyktatorów, których jedynym zadaniem wobec "inwestorów" było utrzymywanie ultraliberalnej gospodarki, wyprzedaży majątku narodowego i wpierania obiema rękami obcego kapitału. Afryka inaczej by się może przedstawiała, gdyby kolonialiści nie podzielili państw od linijki zostawiając w jednej kolonii nienawidzące się nawzajem plemiona, by było je łatwiej kontrolować. Ale nie, przepraszam. Przecież to są wg pewnych forumowiczów straszni związkowcy, knujący spisek przeciwko wspaniałym neoliberałom, pasożyty, ewigen Gewerkschafter ktoś by rzekł. Aż przypominają się słowa wiersza "(...) potem przyszli po związkowców i nie powiedziałem nic, bo nie byłem związkowcem. A potem przyszli po mnie, i nie został już nikt, kto by się mógł za mną wstawić". >Ja kupuję czasem produkty certyfikowane Fair Trade. Rzadko, bo są drogie, ale naprawdę wysokiej jakości (kawa i czekolada). Tu się zgadzam, ale np. w Niemczech, gdzie ruch fair trade jest bardziej rozpowszechniony, ceny produktów sprawiedliwego handlu, zwłaszcza kawy, nie odbiegają zbytnio od cen produktów nie pochodzących z ft.
|
|
1 na 1 |
6 na 6 | Lucyna Sępska Quenallata (4714 punktów) | Polecam: Grabież ziem uprawnych Cezary Łasiczka rozmawia z dr Adrianą Łukaszewicz z Instytutu Stosunków Międzynarodowych UW bi.gazeta.pl/im/8/14935/m14935208.mp3oraz książkę Artura Domosławskiego "Śmierć w Amazonii" A to tylko wierzchołek góry lodowej. Nie zgadzam się, że firmy wykorzystujące ludzi, zapewniają im możliwość przeżycia, której bez owego wykorzystywania by nie mieli. Wcześniej ci ludzie jakoś żyli na tych terenach i korporacje nie były im do niczego potrzebne.
|
|
 | 5 na 5 | sabek (1444 punktów) | >Nie zgadzam się, że firmy wykorzystujące ludzi, zapewniają im możliwość przeżycia, której bez owego wykorzystywania by nie mieli. Wcześniej ci ludzie jakoś żyli na tych terenach i korporacje nie były im do niczego potrzebne.
Poniekąd się zgadzam z wieloma argumentami za tym stwierdzeniem. Lokalne społeczności były tam przed "białym człowiekiem" i dobrze sobie radziły (mam niemal pewność, że byli szczęśliwsi bez cywilizacji). Wraz z "postępem" ich naturalna przestrzeń życiowa się skurczyła, a ich przybyło - dlatego nie mogą wrócić do dawnego stylu życia. Jest mało terenów łowieckich, pola uprawne zamiast żywność dla miejscowych - produkują na export. Poza tym ludzie ci zatracili swoje dawne umiejętności, zwyczaje, chęć posiadania wytworów "białych" (choćby ubrania, zegarka czy radia) zmusza ich do upokarzającej pracy. Gdzieniegdzie wystąpiła dewastacja środowiska. Teraz, aby przeżyć, muszą "za miskę ryżu" pracować.
Jest to bardzo złożony problem i nie ma tu jednej, generalnej przyczyny i jednego, generalnego rozwiązania.
|
|
|  | 8 na 8 Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | > człowiekiem" i dobrze sobie radziły (mam niemal pewność, że byli szczęśliwsi bez cywilizacji). Wraz z "postępem" ich naturalna przestrzeń życiowa się skurczyła, a ich przybyło - dlatego nie mogą wrócić do dawnego stylu życia. JestJeżeli mierzyć poziom dobrego radzenia sobie tym, że w ogóle żyli, to żyją do tej pory i mają się dobrze, to nic się nie zmieniło. Ciekawe jakie wyniki tej "dobroci" będą, jeśli porównamy śmiertelność noworodków i średnią długość życia przed inwazją białego człowieka? W wielu afrykańskich krajach do dziś mamy możliwość zaobserwować "dawny styl życia" z jego baśniowymi zaletami.  "Postęp", czy jednak postęp?
|
|
| |  | 6 na 6 | Lucyna Sępska Quenallata (4714 punktów) |
> Jeżeli mierzyć poziom dobrego radzenia sobie tym, że w ogóle żyli, to żyją do tej pory i mają się dobrze, to nic się nie zmieniło.> Ciekawe jakie wyniki tej "dobroci" będą, jeśli porównamy śmiertelność noworodków i średnią długość życia przed inwazją białego człowieka? W wielu afrykańskich krajach do dziś mamy możliwość zaobserwować "dawny styl życia" z jego baśniowymi zaletami.  > "Postęp", czy jednak postęp?Ja nie mówiłam o inwazji białego człowieka, ale o inwazji korporacji. W wielu miejscach śmiertelność noworodków dawniej i teraz jest porównywalna, bo wykorzystująca półniewolniczą siłę roboczą korporacja wcale nie dba o zdrowie swoich pracowników i tak jak dawniej, dzieci rodzą się "na kamieniu", a matka natychmiast wraca do pracy. Jedynym, co się zmieniło jest to, że uzależniono ludzi od lokalnej filii korporacji, zabierając im ziemię, niszcząc lokalny handel czy rzemiosło, a potem wmawia się, jaką to łaską jest praca za przysłowiową miskę ryżu, bo przecież innej i tak nie ma. A prawda jest taka, że ten sam mechanizm, tylko w nieco mniej radykalnej formie, działa także w Polsce.
|
|
| | |  | 4 na 4 Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | > Ja nie mówiłam o inwazji białego człowieka, ale o inwazji korporacji. W wielu miejscach śmiertelność noworodków dawniej i teraz jest porównywalna, bo wykorzystująca półniewolniczą siłę roboczą korporacja wcale nie dba o zdrowie swoich pracowników i tak jak dawniej, dzieci rodzą się "na kamieniu", a matka natychmiast wraca do pracy. Jedynym, co się zmieniło jest to, że uzależniono ludzi od lokalnej filii korporacji, zabierając im ziemię, niszcząc lokalny handel czy rzemiosło, a potem wmawia się, jaką to łaską jest praca za przysłowiową miskę ryżu, bo przecież innej iInwazja korporacji? Przecież to my, konsumenci nagradzamy korporacje za ich wydajność i sprawność w zaspokajaniu naszych potrzeb! To my kupujemy seryjnie produkowane samochody, a nie te robione ręcznie. Seryjnie szyte ubrania, a nie ręcznie robione u krawca. Ja się nie wstydzę, bo świadomie wybieram produkty i usługi świadczone przez korporacje. Ty chyba jesteś nie do końca uświadomiona, bo zapewne piszesz na forum używając oprogramowania stworzonego przez korporację Microsoft i wykonując operację imperialistycznym procesorem Intela albo AMD? Jeśli chodzi o śmiertelność noworodków, to globalnie zmienia się ona bardzo mocno. W krajach opóźnionych cywilizacyjnie jest to zmiana wielokrotna. Wszystko przez ten wredny kapitalizm i korporacje.jn.nutrition.org/content/131/2/401S.full Cytat:Between 1915 and 1997, there was a dramatic >90% overall decline in mortality in y 1 of life Nawet w Polsce przez 17 lat śmiertelność noworodków spadła 2,5 raza. epp.eurost(*)fant_mortality,_1996_and_2011_(deaths_per_1_000_live_births).png&filetimestamp=20130129120758 epp.eurost(*)and_life_expectancy_statistics
|
|
| | | |  | 4 na 4 | Fafciu (953 punktów) | >Ty chyba jesteś nie do końca uświadomiona, bo zapewne piszesz na forum używając oprogramowania stworzonego przez korporację Microsoft i wykonując operację imperialistycznym procesorem Intela albo AMD?
Znowu to samo.
Równie dobrze można powiedzieć, by liberał za PRLu w ogóle z niczego nie korzystał, bo państwowe.
Nie ma sensu winić produktu, za warunki w jakich powstał. Bojkoty zaś są nie tylko mało skuteczne, ale wręcz szkodliwe, bo mogą dać jeszcze gnidom kolejny pretekst do cięcia kosztów, oczywiście najlepiej kosztem pracowników.
>Wszystko przez ten wredny kapitalizm
A Partia wynalazła samolot, jak u Orwella.
|
|
| | | |  | 2 na 2 chesterx (739 punktów) (zablokowany) | > Nawet w Polsce przez 17 lat śmiertelność noworodków spadła 2,5 raza.Od 1980 do 1990 liczba zgonów zmalała o 7000. Podobnie w l. 1990-2000. Natomiast w 2000-2010 liczba ta zmalała wyłącznie o tysiąc. Dane te można więc zinterpretować tak, jak zinterpretowałeś je ty, a można tak, że jakkolwiek w początkowej dekadzie kapitalizmu udało się zachować uprzedni trend, to potem, gdy liczby te były już "dość" niskie z punktu widzenia statystyki, jakoś nie udało się tego zjawiska ograniczyć do nielicznych przypadków. Co ciekawe, wśród państw świata o większej powierzchni na czoło wysuwają się strasznie socjalne państwa Skandynawii, ta straszna komunistyczna Kuba jest na równi z Polską, ośrodek korporacjonizmu USA są gorsze pod tym względem od Białorusi, o wiele gorzej radzą sobie tak ubogacane i rozwijane przez "inwestorów" państwa, a niektóre z nich, jak Bangladesz, radzą sobie gorzej, niż KRLD - link.
|
|
| | | | |  | 1 na 1 | Frank Holman (5897 punktów) | > >Nawet w Polsce przez 17 lat śmiertelność noworodków spadła 2,5 raza.> Od 1980 do 1990 liczba zgonów zmalała o 7000. Podobnie w l. 1990-2000. Natomiast w 2000-2010 liczba ta zmalała wyłącznie o tysiąc. Dane te można więc zinterpretować tak, jak zinterpretowałeś je ty, a można tak, że jakkolwiek w początkowej dekadzie kapitalizmu udało się zachować uprzedni trend, to potem, gdy liczby te były już "dość" niskie z punktu widzenia statystyki, jakoś nie udało się tego zjawiska ograniczyć do nielicznych przypadków. Co ciekawe, wśród państw świata o większej powierzchni na czoło wysuwają się strasznie socjalne państwa Skandynawii, ta straszna komunistyczna Kuba jest na równi z Polską, ośrodek korporacjonizmu USA są gorsze pod tym względem od Białorusi, o wiele gorzej radzą sobie tak ubogacane i rozwijane przez "inwestorów" państwa, a niektóre z nich, jak Bangladesz, radzą sobie gorzej, niż KRLD - link.> I po raz kolejny jak przyjrzysz się dobrze, znajdziesz korelację wyłącznie ze wskaźnikami rozwarstwienia społecznego, a nie tzw. wskaźnikami "zamożności".
|
|
| |  | 11 na 11 | zupełna (2507 punktów) |
>Jeżeli mierzyć poziom dobrego radzenia sobie tym, że w ogóle żyli, to żyją do tej pory i mają się dobrze, to nic się nie zmieniło. >Ciekawe jakie wyniki tej "dobroci" będą, jeśli porównamy śmiertelność noworodków i średnią długość życia przed inwazją białego człowieka? W wielu afrykańskich krajach do dziś mamy możliwość zaobserwować "dawny styl życia" z jego baśniowymi zaletami.  Kraje Afrykańskie albo były całkowice "białemu czlowiekowi" nieznane albo tanowiły wraz z ich mieszkańcami magazyn zasobów naturalnych. Absolutny brak zainteresowania cywilizacją Afryki do dziś skutkuje powszechnym przekonaniem, że to tereny dzikich,półnagich ludzi z dzidami ,żyjących w chatach ze słomy. Kolonialiści nie byli i nie są dalej zainteresowani prowadzeniem sensownych badań nad historią Czarnej Afryki. Do nielicznych należy Polska prowdząca wykopaliska np. w Etiopii. W świadomości społecznej nie istnieje np. Wielkie Zimbabwe a państwo Kusz ledwie dopęte jest do starożytnego Egiptu. Często powtarzaną, melodyjką jest "śmiertelnośc noworodków" przed zetknięciem z "cywilizacją". A skąd są te dane "sprzed", kto je prowadził? Czyżby śmiertelność tysięcy ludzi przewożonych na statkach jako niewolników zaniżała statystyki ?A wymordowanie Indian w Ameryce północnej i południowej, śmierć po przywiezieniu im ospy? Czy możemy sie spotkac z refleksją jak powstawały fortuny rodzin królewskich np. Anglii w XIX i XX wieku ?
|
|
| | |  | 2 na 2 Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | > Absolutny brak zainteresowania cywilizacją Afryki do dziś skutkuje powszechnym przekonaniem, że to tereny dzikich,półnagich ludzi z dzidami ,żyjących w chatach ze słomy.Przekonanie to bierze się np. z obserwacji i zdjęć dokonanych przez turystów. Na wszelki wypadek zajrzałem sam przez Google Earth, żeby sprawdzić czy nic się nie zmieniło: maps.googl(*)spn=0.003158,0.005845&t=h&z=19Dostrzegam szałasy, ale niestety półnagich dzikusów nie zauważyłem. > Kolonialiści nie byli i nie są dalej zainteresowani prowadzeniem sensownych badań nad historią Czarnej Afryki.Kolonialiści są zainteresowani zyskiem. W zamian dają pieniądze umożliwiające np. zakup technologii przedłużających życie, albo leczenie śmiertelnych chorób od dawna zapomnianych w Europie. > Do nielicznych należy Polska prowdząca wykopaliska np. w Etiopii.Polscy kolonialiści w Etiopii? > Często powtarzaną, melodyjką jest "śmiertelnośc noworodków" przed zetknięciem z "cywilizacją". A skąd są te dane "sprzed", kto je prowadził?Misjonarze i lekarze?
|
|
| | | |  | 3 na 3 | zupełna (2507 punktów) |
>Na wszelki wypadek zajrzałem sam przez Google Earth, żeby sprawdzić czy nic się nie zmieniło:
>Dostrzegam szałasy, ale niestety półnagich dzikusów nie zauważyłem. wprawdzie podany link nie działa, niemniej mam nadzieję, że to co widać to tradycyjne, dostosowane do klimatu domy z materiałów lokalnych a nie piekarniki z blachy falistej (stosowane w ramach dobrodziejstwa cywilizacji )
>>Kolonialiści nie byli i nie są dalej zainteresowani prowadzeniem sensownych badań nad historią Czarnej Afryki. >Kolonialiści są zainteresowani zyskiem. W zamian dają pieniądze umożliwiające np. zakup technologii przedłużających życie, albo leczenie śmiertelnych chorób od dawna zapomnianych w Europie. Zysk wyklucza dawanie. Można SPRZEDAWAĆ z zyskiem. Jak technologia przedłuża życie ?Proszę się podzielić informacją, pewnie ludzkość przyzna panu nagrodę Nobla.
>>Do nielicznych należy Polska prowdząca wykopaliska np. w Etiopii. >Polscy kolonialiści w Etiopii? Zjadłam słowo "państw". Przepraszam za niescisłą wypowiedź. Swoja drogą, Polska w czasach rozkwitu kolonializmu sama była kolonią choc może nieco łaskawiej traktowaną bo chrześcijańską. >> Często powtarzaną, melodyjką jest "śmiertelnośc noworodków" przed zetknięciem z "cywilizacją". A skąd są te dane "sprzed", kto je prowadził? >Misjonarze i lekarze? Odpowiem słowami jednego z przywódców afrykańskich: " Jak przyjechali do nas misjonarze to my mieliśmy ziemię a oni Biblię. Kazali nam zamknąć oczy i modlić sie do swojego boga. Jak je otworzyliśmy, to oni mieli ziemię a my Biblię" ....... Teraz Afryka dalej jest niemiłosiernie eksploatowana. Nie tylko diamenty, drewno ale i ropa naftowa, której wydobycie doprowadziło np. do katastrofy ekologicznej w Nigrze. Lokalna ludność dostaje w zamian lekarzy i misjonarzy. Dalej.
|
|
| | |  | 14 na 14 | Meretseger (61860 punktów) |
>W świadomości społecznej nie istnieje np. Wielkie Zimbabwe a państwo Kusz ledwie dopięte jest do starożytnego Egiptu. Ludzie nie mają też pojęcia o średniowiecznym imperium Ghany, państwach Aszanti, Joruba, Ibo, cywilizacji Suahili. W ogóle wyobrażają sobie Afrykańczyków jako dzikich Murzynów, najlepiej ludożerców. Biali ludzie zdają się zapominać, że choroby, śmiertelność, bieda, głód znacząco nasiliły się w Afryce po przybyciu kolonistów; wcześniej utrzymywały się w normie, jak wszędzie. Dopiero kolonializm tak naprawdę zrobił z Afryki zagłębie nędzy. Trzysta lat wystarczyło, żeby zrujnować kwitnący, bogaty kontynent. Europa była potęgą militarną i... Europa potrzebowała pieniędzy, a nawet jeśli tak naprawdę nie potrzebowała, to co jej szkodziło mieć coraz więcej i więcej?
|
|
| | | |  | | Selanos (12869 punktów) | >Ludzie nie mają też pojęcia o średniowiecznym imperium Ghany, państwach Aszanti, Joruba, Ibo, cywilizacji Suahili. W ogóle wyobrażają sobie Afrykańczyków jako dzikich Murzynów, najlepiej ludożerców. Biali ludzie zdają się zapominać, że choroby, śmiertelność, bieda, głód znacząco nasiliły się w Afryce po przybyciu kolonistów; wcześniej utrzymywały się w normie, jak wszędzie. Dopiero kolonializm tak naprawdę zrobił z Afryki zagłębie nędzy.
No i na wiele ta ich cywilizacja się nie zdała, skoro zostali podbici przez Europę. Takie czasy, Europa kolonizowała wszytko co się dało, Afrykańczycy i tak nie wyszli na tym tak źle jak np. Indianie w Ameryce Płn.
>Trzysta lat wystarczyło, żeby zrujnować kwitnący, bogaty kontynent. Europa była potęgą militarną i... Europa potrzebowała pieniędzy, a nawet jeśli tak naprawdę nie potrzebowała, to co jej szkodziło mieć coraz więcej i więcej?
Prawda, ale nie usprawiedliwiajmy wszelkiego zła w Afryce kolonializmem. Od tamtych czasów minęło już kilka dekad, a sytuacja się nie poprawia.
|
|
 | 2 na 2 chesterx (739 punktów) (zablokowany) | |
|
|  | 3 na 3 | zupełna (2507 punktów) | >Skoro tak polecamy książki, to ja polecę Geopolitykę głodu Zieglera.Do jakiego stopnia głód wynika z politycznych decyzji widać po spakulacjach cen ryżu. Głodem mozna poderwać do obalenia aktualnej władzy wiele społeczeństw. W Polsce ostatni przypadek spekulacji to ceny cukru ,chyba na wiosnę 2012. 1 kg kosztowal ponad 5 złotych. Taki teścik reakcji społeczeństwa.
|
|
| Satyr (4285 punktów) | >kapitalizm pokazuje swoje prawdziwe oblicze Od kiedy zabójstwa są dozwolone w kapitalizmie? Czy w innych systemach nie dochodzi do zabójstw motywowanych interesem gospodarczym?
> Czy uśmiechnięte buźki dzieciaczków i gwiazdy raczące się coca-colą z ekranów >telewizorów naprawdę są w stanie zupełnie zaćmić trwający wyzysk Czy tym ludziom byłoby lepiej, gdyby tych korporacji tam nie było? Jeśli tak, to dlaczego dobrowolnie dla nich pracują? A jeśli nie, to co to za wyzysk, kiedy pracownik jest w lepszej sytuacji będąc "wyzyskiwanym" niż nie będąc?
Zabawne, że te upiorne korporacje czynią życie tamtych ludzi znośniejszym, niż całe tabuny europejskich gołodupców-moralizatorów, których największym wkładem inwestycyjnym w biednych krajach jest potępianie ludzi, którzy faktycznie tam inwestują.
Zwykłe bicie piany i pieprzenie farmazonów. Dziękuję, dobranoc.
|
|
 | 6 na 6 | Fafciu (953 punktów) | >Jeśli tak, to dlaczego dobrowolnie dla nich pracują?
Nie pracują dla nich dobrowolnie, tylko dlatego, że nie mają lepszego wyboru.
|
|
|  | 1 na 1 Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | >>Jeśli tak, to dlaczego dobrowolnie dla nich pracują? >Nie pracują dla nich dobrowolnie, tylko dlatego, że nie mają lepszego wyboru.
A jaki mieli wybór, zanim kapitaliści zaproponowali im pracę?
|
|
| |  | 6 na 6 chesterx (739 punktów) (zablokowany) | >A jaki mieli wybór, zanim kapitaliści zaproponowali im pracę? Np. całkiem niezłe utrzymanie się z uprawy ziemi, którą później posmarowany całkiem miłym okładem z zielonych rząd odsprzedał dokładnie tym korporacjom. I to jest efekt. Nikt tym ludziom nie dał wyboru. Zabrał dawne źródło utrzymania, by bez pytania dać ultimatum - praca dla korpo albo głód.
|
|
|  | 1 na 1 | Selanos (12869 punktów) | >>Jeśli tak, to dlaczego dobrowolnie dla nich pracują? >Nie pracują dla nich dobrowolnie, tylko dlatego, że nie mają lepszego wyboru.
Myli Pan przymus z koniecznością. Wybór między głodowaniem, a pracą za małe pieniądze i w złych warunkach to też wybór.
|
|
| |  | 5 na 5 | Fafciu (953 punktów) | Już kiedyś napisałem tutaj- jak w kogoś się wyceluje pistolet i każe się mu oddać pieniądze, to też daje się mu jakiś wybór. Może odmówić. Tylko co z tego?
Z tym, że wcale nie trzeba w kogoś mierzyć czy przykładać mu noża do gardła, by był przymus. Zgodnie z ich logiką turboliberałowie nie powinni się pieklić że państwo ich okrada- przecież nie nasyła im do mieszkań oprychów z karabinami, którzy rozkazują im wrzucać gotówkę do kufra... I mogą nawet zrzec się obywatelstwa.
|
|
| | |  | 2 na 2 | Selanos (12869 punktów) | >Już kiedyś napisałem tutaj- jak w kogoś się wyceluje pistolet i każe się mu oddać pieniądze, to też daje się mu jakiś wybór. Może odmówić. Tylko co z tego?
No tak, to też wybór.
Chociaż nie bardzo wiem jak się ma ta sytuacja do tej wcześniejszej, to się nijak ma do pracowania bądź niepracowania w jakiejś tam firmie. Przystawienie komuś pistoletu do głowy to jest przymus, bezpośredni.
>Z tym, że wcale nie trzeba w kogoś mierzyć czy przykładać mu noża do gardła, by był przymus. Zgodnie z ich logiką turboliberałowie nie powinni się pieklić że państwo ich okrada- przecież nie nasyła im do mieszkań oprychów z karabinami, którzy rozkazują im wrzucać gotówkę do kufra...
Nie, zabiera za to zbyt dużo w formie podatków udając, że daje coś w zamian.
>I mogą nawet zrzec się obywatelstwa.
To można powiedzieć o każdym niezadowolonym z każdej opcji politycznej. Albo inaczej: nie podoba się to, że Polska to kraj katolicki? To wyjedź Pan.
|
|
| | | |  | | Fafciu (953 punktów) | >Chociaż nie bardzo wiem jak się ma ta sytuacja do tej wcześniejszej, to się nijak ma do pracowania bądź niepracowania w jakiejś tam firmie.
Normalnie. Skazanie kogoś na śmierć głodową jest równoznaczne z zabiciem go (tak jak np. wrzucenie go związanego do wody).
|
|
| | | | |  | 2 na 2 | Selanos (12869 punktów) | >>Chociaż nie bardzo wiem jak się ma ta sytuacja do tej wcześniejszej, to się nijak ma do pracowania bądź niepracowania w jakiejś tam firmie. >Normalnie. Skazanie kogoś na śmierć głodową jest równoznaczne z zabiciem go (tak jak np. wrzucenie go związanego do wody).
Ja o wyborze, a Pan o skazywaniu.
|
|
| | | | | |  | 3 na 3 | Fafciu (953 punktów) | >Ja o wyborze, a Pan o skazywaniu.
No to mówię- czasem wybór przybiera postać mniej lub bardziej wyraźnie sformułowanej groźby. A groźba służy po prostu do zmuszenia człowieka do czegoś.
|
|
| | | | | | |  | 2 na 2 | Selanos (12869 punktów) | >>Ja o wyborze, a Pan o skazywaniu. >No to mówię- czasem wybór przybiera postać mniej lub bardziej wyraźnie sformułowanej groźby. A groźba służy po prostu do zmuszenia człowieka do czegoś.
Przystawienie komuś pistoletu do głowy, to jest groźba skierowana przed kogoś do kogoś, a wybór między niepracowaniem, a pracowaniem w kiepskich warunkach za małe pieniądze, to jest właśnie to - wybór, z groźbą ubóstwa przy wyborze jednej z opcji ale bez udziału osób trzecich.
|
|
| | | | | | | |  | 7 na 7 | Fafciu (953 punktów) | Jestem pewien, że niejeden skarżący się pracownik usłyszał od szefa, że jak się nie podoba, to droga wolna. I obaj wiedzieli, że droga wcale nie jest wolna, że czeka na niej na pracownika skrajne ubóstwo (w krajach tzw. cywilizowanych) czy głód i w konsekwencji śmierć (jak w krajach o jakich głównie w tym wątku mowa). No i szef wykorzystał tę niekorzystną pozycję pracownika. Ja takie coś nazywam szantażem.
Wolność jest tylko pustym słowem gdy jedna klasa ludzi może skazać drugą na głód i nie podejmuje się przeciw niej żadnych kroków- Jakub Roux
|
|
| | | | | | | | |  | 2 na 2 | Selanos (12869 punktów) | >Ja takie coś nazywam szantażem.
W sytuacji kiedy mamy nadmiar pracowników na rynku pracy, takie sytuacje będą się zdarzały. Szantaż jak szantaż, wybór nadal należy do pracownika, praca to nie przymus. Zawsze można sobie poszukać innej, to z jakim skutkiem to już zupełnie inna sprawa.
>Wolność jest tylko pustym słowem gdy jedna klasa ludzi może skazać drugą na głód i nie podejmuje się przeciw niej żadnych kroków- Jakub Roux
Czy to nie ten pan z rewolucji francuskiej, co chciał pozabijać bogatych i rozdawać darmowe zboże?
Hasła dość typowe, jedzenie spadające z nieba i źli bogaci, tylko jakoś nigdy nikomu nie wyszły na dobre.
|
|
| | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Fafciu (953 punktów) | >praca to nie przymus. Zawsze można sobie poszukać innej, to z jakim skutkiem to już zupełnie inna sprawa.
Jeśli musi się dla kogoś pracować, żeby przeżyć, to to jest przymus (ekonomiczny, nawet gorszy od tego zwykłego). Koniec, kropka. Sytuację zaś taką stworzyła klasa kapitalistyczna, która dawno temu za pomocą machiny państwowej zwykłą przemocą skupiła w swoich rękach jako mniejszość społeczeństwa większość bogactw. Jak nie ma równej pozycji przetargowej, to swoboda umów jest zwykłą mrzonką, jak wybory parlamentarne za PRLu czy w Korei Północnej (a raczej wybory w ogóle w państwach "demokratycznych", używam przykładu, co do którego każdy się powinien zgodzić).
|
|
| | | | | | | | | | |  | 3 na 3 | Borys Swoboda (1408 punktów) | > Jeśli musi się dla kogoś pracować, żeby przeżyć, to to jest przymus (ekonomiczny, nawet gorszy od tego zwykłego).Czy jeżeli w ogóle nie zaproponowałoby się takiej osobie pracy, to też byłby przymus? Czy może złożenie oferty dopiero staje się przymusem? Jeżeli postawię na swojej ziemi dom, a bezrobotny pozostanie bezrobotny, wszystko jest ok, ale jeżeli postawię na niej fabrykę i złożę mu ofertę pracy to dopuszczam się zbrodni? Może powinienem stworzyć konkurencję dla siebie samego, żeby było ok?  A może to że zbudowałem dom na swojej ziemi też jest zbrodnią? To że miałem za co go zbudować? Czy posiadanie kapitału samo w sobie jest zbrodnią? Tylko bycie równie biednym jak najbiedniejszy z otoczenia jest moralnie dopuszczalne?
"Jest rzeczą fascynującą obserwować teoretyków boskiego prawa trudzących się dowodzeniem nadludzkości plemion mających w swym posiadaniu ludzki rząd."- Gustave de Molinari
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 5 na 5 | Fafciu (953 punktów) | >Tylko bycie równie biednym jak najbiedniejszy z otoczenia jest moralnie dopuszczalne?
Nie wiem, nie chodzi mi tu o pisanie, co według mnie jest moralne, a co nie. Na pewno nie głoszę jakiejś chrześcijańskiej pochwały biedy czy innej moralności niewolniczej.
Mówię tylko, że w kapitalizmie większość ludności jest zmuszona do sprzedawania swojej pracy innym, i wobec tego gadanina o wolności wyboru jest sprzeczna z rzeczywistością.
|
|
| | | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Borys Swoboda (1408 punktów) | >Mówię tylko, że w kapitalizmie większość ludności jest zmuszona do sprzedawania swojej pracy innym.
Przez kogo? Tylko nie mów o "klasach", powiedz konkretnie, kogo ukarać w danym przypadku "zmuszania do sprzedawania pracy", od kogo oczekiwać zadośćuczynienia.
"Jest rzeczą fascynującą obserwować teoretyków boskiego prawa trudzących się dowodzeniem nadludzkości plemion mających w swym posiadaniu ludzki rząd."- Gustave de Molinari
|
|
| | | | | | | | | | | |  | 2 na 2 | Frank Holman (5897 punktów) | > >Jeśli musi się dla kogoś pracować, żeby przeżyć, to to jest przymus (ekonomiczny, nawet gorszy od tego zwykłego).> Czy jeżeli w ogóle nie zaproponowałoby się takiej osobie pracy, to też byłby przymus? Czy może złożenie oferty dopiero staje się przymusem? Jeżeli postawię na swojej ziemi dom, a bezrobotny pozostanie bezrobotny, wszystko jest ok, ale jeżeli postawię na niej fabrykę i złożę mu ofertę pracy to dopuszczam się zbrodni? Może powinienem stworzyć konkurencję dla siebie samego, żeby było ok? A może to że zbudowałem dom na swojej ziemi też jest zbrodnią? To że miałem za co go zbudować? Czy posiadanie kapitału samo w sobie jest zbrodnią? Tylko bycie równie biednym jak najbiedniejszy z otoczenia jest moralnie dopuszczalne?> "Jest rzeczą fascynującą obserwować teoretyków boskiego prawa trudzących się dowodzeniem nadludzkości plemion mających w swym posiadaniu ludzki rząd."- Gustave de MolinariPosiadanie bogactwa, gdy inni są dokoła biedni nie jest zbrodnią, ale jest obiektywnym rozwarstwieniem społecznym, które oznacza generalnie rzecz biorąc problem dla wszystkich; problem dający się nawet wyrazić bardzo konkretnymi wskaźnikami statystycznymi.
|
|
 | 9 na 9 | Lucyna Sępska Quenallata (4714 punktów) |
>Czy tym ludziom byłoby lepiej, gdyby tych korporacji tam nie było? Jeśli tak, to dlaczego dobrowolnie dla nich pracują? A jeśli nie, to co to za wyzysk, kiedy pracownik jest w lepszej sytuacji będąc "wyzyskiwanym" niż nie będąc?
To jest argument typu: jesteś biedny? To dlaczego nie poszukasz sobie lepiej płatnej pracy? Tak, w wielu przypadkach lepiej, żeby korporacji tam nie było. Wejście korporacji na taki rynek powoduje ubożenie ludności (np. poprzez skokowy wzrost cen ziemi, zanieczyszczenie środowiska, zabicie lokalnego handlu i rzemiosła), która jest zmuszona do "śmieciowej" pracy.
>Zabawne, że te upiorne korporacje czynią życie tamtych ludzi znośniejszym, niż całe tabuny europejskich gołodupców-moralizatorów, których największym wkładem inwestycyjnym w biednych krajach jest potępianie ludzi, którzy faktycznie tam inwestują.
A w jaki sposób? Zawalając im na głowę budynki, w których szyją ciuchy? Jakie inwestycje? To są minimalne możliwe nakłady, uchylanie się od płacenia podatków, korupcja, zniszczenia lokalnej infrastruktury i natychmiastowa ucieczka w inne miejsce, kiedy tylko ludzie zaczynają upominać się o godne warunki.
>Zwykłe bicie piany i pieprzenie farmazonów. Dziękuję, dobranoc. Zwykła krótkowzroczność i brak wiedzy. Proszę, nawzajem.
|
|
|  | 2 na 2 Jan Werbiński (11380 punktów) (zablokowany) | > To jest argument typu: jesteś biedny? To dlaczego nie poszukasz sobie lepiej płatnej pracy? Tak, w wielu przypadkach lepiej, żeby korporacji tam nie było. Wejście korporacji na taki rynek powoduje ubożenie ludności (np. poprzez skokowy wzrost cen ziemi, zanieczyszczenie środowiska, zabicie lokalnego handlu i rzemiosła), która jest zmuszona do "śmieciowej" pracy.Lepiej dla kogo? Taką sielankę już gdzieś na własne oczy widziałem. W Indiach do niedawna niemal nie było korporacji. Kwitło rzemiosło i handel. Dorośli mężczyźni ważyli 40 kg, bo byli niedożywieni. Ziemia była tania, ale i tak większości nie było na nią stać lub była tylko wynajmowana za haracz. W wielu innych krajach, gdzie nie było korporacji ludzie i tak nie mieli ziemi, bo miały ją różne układy mafijne. > A w jaki sposób? Zawalając im na głowę budynki, w których szyją ciuchy? Jakie inwestycje? To są minimalne możliwe nakłady, uchylanie się od płacenia podatków, korupcja, zniszczenia lokalnej infrastruktury i natychmiastowaZniszczenie lokalnej infrastruktury np. w AFRYCE?  PS Możesz konkretnie wymienić kraje o których piszesz? Widziałaś jak się tam żyje, czy opierasz się na cudzych tekstach?
|
|
|  | 3 na 3 | Satyr (4285 punktów) |
>Wejście korporacji na taki rynek powoduje ubożenie ludności Bzdura, o czym niżej. Uprzedzając fakty - polecam poczytać o spadku liczby biedoty w Chinach.
>(np. poprzez skokowy wzrost cen ziemi, zanieczyszczenie środowiska, zabicie >lokalnego handlu i rzemiosła), która jest zmuszona do "śmieciowej" pracy.
A zanim przyszły korporacje, to żyli w krainie mlekiem i miodem płynącej?
Nikt ich nie zmusza do pracy dla korporacji - jeśli wolą, to mogą zajmować się tym, czym zajmowali się przed przyjściem korporacji. Sęk w tym, że nawet żałosna wypłata z korporacji jest dla nich czymś lepszym niż to, co musieli robić wcześniej.
Zabicie lokalnego handlu i rzemiosła? Bzdura. Jeśli korporacje wygrałyby konkurencję z lokalnymi producentami (co jest nonsensem - bo one produkują na rynki krajów rozwiniętych, sprzedaż dla biedaków z państw trzeciego świata jest nieopłacalna), to owi producenci zajęliby się czymś innym. Tak działa gospodarka na całym świecie - rikszarze przegrali z taksówkarzami, a z tego co wiem, to nie czekali na śmierć głodową, tylko zaczęli robić coś innego. To oczywiście - jak wskazałem - abstrakcja, bo fabryki w takich krajach nie zaspokajają lokalnego popytu! Nie po to się je buduje.
Pomijając te abstrakcyjne dywagacje - przykład Chin wystarczy, żeby otrzeźwieć od tego utyskiwania na "upiorne" korporacje. Dzięki "wyzyskowi" przez ostatnie 30. lat nastąpił tam niebywały spadek liczby ludności żyjącej w biedzie. I to jest najlepszy argument.
Teraz Chińczycy inwestują np. w Afryce - i efekty są lepsze od całego gówna z Unii Europejskiej w postaci żałosnych "humanitarnych" dotacji, których skutkiem jest kompletne uzależnienie ludności afrykańskiej, dziesiątkowanej przez pierwszą lepszą suszę - bo przecież dostawali dotacje, a pracować nikt ich nie uczył. Chińczycy budują tam szkoły i fabryki - dlatego rozwój jest trwalszy - lecz oczywiście stanowiąc "wyzysk" nie brzmi tak efektownie, jak kolejna dostawa żarcia za darmo z UE - a że Afrykańczycy padają jak muszki owocówki gdy tylko żarcie się skończy? Kogóż to obchodzi?
|
|
1 na 1 |
7 na 7 Maddy (12885 punktów) (zablokowany) | >... to dowiadujesz się, że te płatki ociekają krwią:
Jem owsiankę z płatków owsianych górskich (Kupiec) gotowanych w mleku, wspierając tym polskiego rolnika i hodowcę. Odrobinę posoliłam solą z Inowrocławia. Nie słodzę, ale gdybym, to były to polski cukier z polskich buraków. Dodałam do owsianki greckie rodzynki, przyczyniając się w maleńkim stopniu do poprawienia greckiego bilansu płatniczego. Czasem zamiast tego jem jajecznice z dwóch jaj (wolny chów) i kromkę chleba (wypiek własny, mąka Młyn Szczepanki) z masłem z lokalnej mleczarni.
Jak by nie kombinować, moje śniadanie nie postało w wyniku czyjejś niewolniczej pracy ani wycinaniu lasów Amazonii. Nikt przez moje płatki nie zginął (zakładam, że ciężarówka z owsem nikogo śmiertelnie nie potrąciła).
A płatki Nestle które je się w Polsce produkują w Toruniu (ładnie pachnie jak robią te z miodem i orzeszkami, do biura mi w lecie przywiewa).
"We live in times of smart phones and stupid people"
|
|
1 na 1 | Selanos (12869 punktów) | > ... to dowiadujesz się, że te płatki ociekają krwią: kolejny przypadek, gdy kapitalizm pokazuje> swoje prawdziwe oblicze poza krajami 1 świata - organizator ZZ w Nestle w Kolumbii, domagający się> poszanowania podstawowych z punktu widzenia europejskiego pracownikaTo chyba problem Kolumbii i tego jakie mają tam prawo, a prawo z punktu widzenia europejskiego pracownika, być może nijak się ma do realiów jakie mają w Kolumbii. > dołączając do długiej listy zamordowanych w Ameryce Łacińskiej sprzeciwiających się wyzyskowi ze> strony korporacji.Zawsze można się zwolnić, wtedy korporacja nie będzie nikogo wyzyskiwać.  > Czy uśmiechnięte buźki dzieciaczków i gwiazdy raczące się coca-colą z ekranów> telewizorów naprawdę są w stanie zupełnie zaćmić trwający wyzysk i atmosferę zastraszenia?Lubię coca-colę. Szczerze mówiąc to ja mam własne problemy. Problemy pracowników z jakiegoś kraju którego w życiu na oczy nie widziałem, to problem pracowników z kraju którego w życiu na oczy nie widziałem.
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|