Racjonalista - Strona głównaDo treści
Bezrobocie

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Gospodarka i ekonomia
NapisanoAutorTytuł
25-04-2014 13:02dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
Bezrobocie
Ocena 3 na 3
Czytamy i słyszymy tyle absurdów na temat bezrobocia, że czas najwyższy spróbować wprowadzić trochę myślenia (dobrze by było, racjonalnego, ale jakiekolwiek też będzie dobre) do tego tematu. Samo słowo "bezrobocie" kojarzy się od razu raczej z bezkrólewiem, bezbronnym, bezczelnym, beznadziejnym, bezsensownym niż z rzadszymi superlatywnymi: bezstronnym, bezpłatnym czy bezstresowym. Dlatego trudno jest patrzeć obiektywnie i naukowo na ten temat.

Sięgnijmy więc do samych fundamentów - do najprostszych, bezdyskusyjnych prawd, aby emocjom, które temu tematowi towarzyszą, było trudno zaćmić rozum. Wyobraźmy sobie, że mamy całkowicie zastygłą, jakby sfilmowaną w pewnym czasie rzeczywistość i wprowadźmy do niej tylko jedną zmieną - porównajmy dwa warianty rzeczywistości, różniące się tylko wartością jednej zmiennej.

1. Zmienną jest wydajność pracy (wysoka, niska). Porównajmy takie dwa filmy! Czym się one różnią? Odpowiedź widać nie od razu i nie na każdej parze filmów. Ale jeżeli weźmiemy do porównania parę filmów o dużej różnicy wydajności, to wtedy dostrzeżemy, że na jednym filmie ludzie cały czas pracują, a na drugim filmie ludzie po pewnym czasie nie mają już nic do roboty, bo już wykonali całą swoją pracę, zanim film się skończył.

2. Jakość produkcji (wysoka, niska). Jeżeli filmy będą dostatecznie długie, zobaczymy że na obu filmach ludzie zakończyli pracę i nie mają już nic do roboty, oprócz poprawienia tego, co zrobili źle. Tylko że na filmie z pracą wysokiej jakości ludzie będą poprawiać niewiele, a na filmie z produkcją bubli, będą mieli dużo do poprawienia. Po pewnym czasie będzie efekt jak z wydajnością - na jednym filmie ludzie jeszcze pracują, na drugim już nic nie mają do roboty.

Oto więc mamy dwie fundamentalne przyczyny bezrobocia: wysoka jakość i wysoka wydajność pracy. Tę samą pracę można wykonać gorzej, ale wtedy potrzeba do jej wykonania więcej ludzi. Ta zależność daje odpowiedź na pytanie, dlaczego w socjalizmie nie ma bezrobocia, a w kapitalizmie bezrobocie jest immanentne. System socjalistyczny nie pozwala dobrze pracować, system kapitalistyczny wymusza nieustanny wzrost jakości i wydajności pracy poprzez konkurowanie firm na wolnym rynku - im lepiej pracuję, tym większy zysk ma moja firma.

3. Zakupy. Na jednym filmie ludzie kupują dużo, na drugim - mało. Na drugim filmie zapełniają się magazyny, bo ludzie mniej kupują, więc produkcja ustaje, bo magazyny się przepełniają.

3a. Oszczędności. Gdy ludzie oszczędzają, mniej kupują. Mamy więc prostą zależność: im więcej oszczędności, tym większe bezrobocie, im więcej długów, tym mniejsze bezrobocie.

3b. Marnotrawstwo. Na pierwszym filmie ludzie wyrzucają na śmietnik część produktów, na drugim używają ich długo. Na pierwszym filmie produkcja się toczy, bo ludzie kupują, wyrzucają i znów potrzebują kupić to co wyrzucili - robią więcej zakupów i magazyny się nie przepełniają. Mamy więc prostą zależność: im więcej marnotrawstwa, tym mniejsze bezrobocie.

Podsumujmy więc te cztery zależności w jedną politykę. Polityka walki z bezrobociem to: lenistwo w pracy, produkcja bubli, zadłużanie się w bankach, wyrzucanie na śmietnik kupionych rzeczy i kupowanie więcej nowych rzeczy.

O czym świadczy wysokie bezrobocie? Świadczy o wysokiej jakości i wydajności pracy, świadczy o tym, że ludzie oszczędzają pieniądze i nie wyrzucają kupionych rzeczy, tylko je konsumują, zamiast kupować nowe jeszcze raz.

Dlaczego walka z bezrobociem jest taka trudna i nieskuteczna? Dlatego, bo ludzie są z natury dobrzy i uczciwi - nie odpowiada im życie w pracy, wśród bubli, leniuchów, cwaniaków, w długach, w sklepach i na śmietnikach. Ludzie wolą uczciwie mniej pracować i mieć więcej czasu na rozrywkę i odpoczynek... a bezrobocie jest tego skutkiem ubocznym - ostatnim nieracjonalnym atrybutem zdrowego społeczeństwa.

Jaka więc jest racjonalna polityka w tym najprostszym modelu? Odpowiedź jest bardzo prosta i oczywista, jak już się zrozumie zagadnienie:

Skrócić tydzień pracy!
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Hotbit (1772 punktów)
(zablokowany)
Ciekawy post - jako materiał zachęcający do przemyśleń. Nie wiem tylko, czy to żart, czy też autor z tymi wnioskami się utażsamia. Jeśli to drugie, to zalecam zapoznanie się z pojęciami korelacja oraz związek przyczynowo-skutkowy.

Zgodnie z powyższym tokiem rozumowania:
W porównaniu z Polską przez ostatnie 25 lat w Japonii wydajność pracy była znacznie niższa, a japońskie produkty można nad Wisła nazywać co najwyżej bublami.

Wygląda na to, że nie ma ani korelacji, ani związku przyczynowo-skutkowego uprawniającego do stawiania hipotez, jakie napisał autor wątka.

>Skrócić tydzień pracy!
Jacek pracuje 5 dni u Okiennika, Halina 5 dni u Fryzjerki, Piotr jest bezrobotny. Po reformie dokowskiego tygodnia pracy Jacek pracuje 4 dni u Okiennika i 1 dzień u Fryzjerki, Halina pracuje 1 dzień u Okiennika i 4 dni u Fryzjerki, a Piotr wciąż nie ma pracy.
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
> w Japonii

Czy wiesz, czym różni się funkcja jednej zmiennej, od funkcji wielu zmiennych?

>ani związku przyczynowo-skutkowego uprawniającego do stawiania hipotez, jakie napisał autor wątka.

Nie przeczytałeś uważnie. Opisałem ściśle związki przyczynowo skutkowe, np. przyczyna: wzrost wydajności pracy, skutek: krótszy czas pracy. Czy to naprawdę takie trudne?

>Jacek pracuje 5 dni u Okiennika, Halina 5 dni u Fryzjerki, Piotr jest bezrobotny. Po reformie dokowskiego tygodnia pracy Jacek pracuje 4 dni u Okiennika i 1 dzień u Fryzjerki, Halina pracuje 1 dzień u Okiennika i 4 dni u Fryzjerki, a Piotr wciąż nie ma pracy.

Po mojej reformie każdy pracuje tylko 4 dni w tygodniu

doku (Tomasz Kamiński)
Ulderico (19376 punktów)
(zablokowany)

Mimo szczerych chęci, trudno byłoby mi zrekonstruować w sposób spójny i konsekwentny, w jaki sposób doszedłeś do wniosku, że bezrobocie można zmniejszyć skracając tydzień pracy. Skoro miałem jednak takie problemy z śledzeniem toku Twojego rozumowania "do przodu", to postanowiłem sobie to pomyśleć "do tyłu", to znaczy zacząć od wyobrażenia sobie skutków skrócenia tygodniowego czasu pracy pracy. Wyszło mi na przykład, że dzięki temu ktoś, kto pracuje dziś na 1,5 albo 2 etatu, będzie mógł wtedy pracować na 2 albo 2,5 etatu, co oznacza, że będzie miał rzeczywiście więcej pracy. W ten sposób skracając tydzień pracy można w cudowny sposób rozmnożyć pracę dla tych, co pracują. Dla tych, co nie pracowali i nie pracują, pracy nadal będzie tyle samo, czyli akurat tyle, co nic. Czy dobrze myślę?

"And high permission of all-ruling Heaven left him at large to his own dark designs, that with reiterated crimes he might heap on himself damnation, while he sought Evil to others..." - John Milton
dokowski (7933 punktów)
(zablokowany)
>Wyszło mi na przykład, że dzięki temu ktoś, kto pracuje dziś na 1,5 albo 2 etatu, będzie mógł wtedy pracować na 2 albo 2,5 etatu

To tylko przykład. Innym przykładem jest stworzenie miejsca pracy dla bezrobotnego.

doku (Tomasz Kamiński)

Wróć do listy wątków działu Gospodarka i ekonomia
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365