 |
Ten wątek jest przedawniony Działy Forum » Kościół i antyklerykalizm
| Napisano | Autor | Tytuł | | 06-05-2014 21:28 | adamek (20 punktów) | Byłem w zakonie
6 na 6 | Może to kogoś zainteresuje. Przez ponad pół roku byłem w zakonie, tzn w pewnym nowicjacie. Jeżeli macie jakieś pytania z tym związane, śmiało piszcie. Postaram się odpowiedzieć. Myślę i wiem jedno. Bóg a Kościół/zakon, to czasami, jak nie często, dwie różne drogi. Szkoda gadać. Jakby ktoś się wybierał, niech to dobrze przemyśli. | Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.
1 na 5 veloptor (152 punktów) (zablokowany) | >Przez ponad pół roku byłem w zakonie, tzn w pewnym nowicjacie. Jeżeli >macie jakieś pytania...
Mam pytanie. Ile razy Cię molestowano?
|
|
 | 3 na 3 | adamek (20 punktów) | > >Przez ponad pół roku byłem w zakonie, tzn w pewnym nowicjacie. Jeżeli> >macie jakieś pytania...> Mam pytanie. Ile razy Cię molestowano?Ani razu
|
|
3 na 3 | hamp (3461 punktów) | 1) Jak trafiłeś na ten portal i czemu zdecydowałeś się założyć ten wątek?
2) Czemu chciałeś pójść do zakonu? (tzn. poświęcić swe życie bogu - nie posiadać rodziny i dzieci, żyć mniejszej lub większej izolacja od społeczeństwa...) Ciekawią mnie motywy zdecydowania się na tak skrajną drogę. Jaki to był zakon?
3) Rozumiem, że jesteś człowiekiem głęboko wierzącym, ale nie obawiałeś się, że wstępując do zakonu zmarnujesz sobie życie? Nie chodzi o kwestię życia pośmiertnego (poświęcam to życie by zdobyć wieczne szczęście w niebie), ale o sprawy bardziej przyziemne - miłość, sport, hobby... Można być przecież dobrym człowiekiem i zasługiwać na niebo zachowując świeckość, a zakon często blokuje możliwość realizacji innych celów w życiu, prawda?
4) Czy twoja przynależność do zakonu miała służyć tobie (by osiągnąć nagrodę w postaci raju) czy społeczeństwu (modlitwy wstawiennicze, o uzdrowienie, o pokój, itp.)?
5) Co zamierzasz zrobić teraz, kiedy zrezygnowałeś już z drogi zakonnej?
|
|
 | 3 na 3 | adamek (20 punktów) | >1) Jak trafiłeś na ten portal i czemu zdecydowałeś się założyć ten wątek? >2) Czemu chciałeś pójść do zakonu? (tzn. poświęcić swe życie bogu - nie posiadać rodziny i dzieci, żyć mniejszej lub większej izolacja od społeczeństwa...) Ciekawią mnie motywy zdecydowania się na tak skrajną drogę. Jaki to był zakon? >3) Rozumiem, że jesteś człowiekiem głęboko wierzącym, ale nie obawiałeś się, że wstępując do zakonu zmarnujesz sobie życie? Nie chodzi o kwestię życia pośmiertnego (poświęcam to życie by zdobyć wieczne szczęście w niebie), ale o sprawy bardziej przyziemne - miłość, sport, hobby... Można być przecież dobrym człowiekiem i zasługiwać na niebo zachowując świeckość, a zakon często blokuje możliwość realizacji innych celów w życiu, prawda? >4) Czy twoja przynależność do zakonu miała służyć tobie (by osiągnąć nagrodę w postaci raju) czy społeczeństwu (modlitwy wstawiennicze, o uzdrowienie, o pokój, itp.)? >5) Co zamierzasz zrobić teraz, kiedy zrezygnowałeś już z drogi zakonnej?
Ad. 1 - Szukałem czegoś w necie i tu trafiłem, niektóre rzeczy mnie interesują, inne mniej, z niektórymi się zgadzam, a z innymi nie. Dobrze jest poznać opinie innych, a nie zawsze się z nimi zgadzać.
Ad. 2 - Pozwól, że nie wymienię nazwy tego zakonu, ale był to jeden z polskich, nie klauzurowych zakonów. Czemu chciałem pójść? Może to wyda się śmieszne, ale tak po prostu chciałem pomagać ludziom, tak jak do tej pory czyniłem w świecie. Zrobić coś więcej i bardziej. Zmarnować życie w zakonie? Podchodziłem do tego bardziej w ten sposób, żeby spalić się dla pomocy drugiemu człowiekowi. Tak, zgadza się - zakon dużo blokuje.
Ad. 4 - J.W.
Ad. 5 - Wróciłem do swoich poprzednich zajęć zawodowych, które wcześniej zostawiłem. A uwierz, że miałem co zostawić. Ale już jestem na swoich torach, mądrzejszy o pewne doświadczenia.
|
|
|  | 5 na 5 | hamp (3461 punktów) | Dzięki za odpowiedź. Mam jeszcze jedno pytanie - czy chcąc pomagać innym nie lepiej przystąpić do jakiejś organizacji charytatywnej? (np. Szlachetna Paczka) Uważasz, że modlitwy mają moc zmienienia czegoś? (Że Bóg potrzebuje impulsu od człowieka, żeby zrobić coś dobrego i pomóc komuś, kto na to zasługuje? Np. zsyła samotnej matce trójki dzieci pracującej na kasie Biedronki zwycięski kupon Totka)
|
|
|  | | Jacek Głodzik (35558 punktów) | > tak po prostu chciałem pomagać ludziom, tak jak do tej pory> czyniłem w świecie. Zrobić coś więcej i bardziej. (..) do tego bardziej w ten sposób,> żeby spalić się dla pomocy drugiemu człowiekowi.Może to lekka przesada, ale zabrzmiało trochę jak w piosence Ich Troje "dla ciebie zabiję się"  Gdzieś słyszałem, że w profesjonalnym pomaganiu dobrze mieć odporność i przede wszystkim umiejętność pozyskiwania energii od ludzi, którym daje się pomoc (w zamian). Adamku - po wyjściu temat zarzuciłeś, czy dalej coś z tym kombinujesz? 
Kiedy każdy pomysł zaczyna ci się wydawać genialny - dopij wódkę i idź spać
|
|
1 na 1 | Brzostowski (7067 punktów) | >Myślę i wiem jedno.Bóg a Kościół/zakon, to czasami, jak nie często, dwie różne drogi. Szkoda gadać. Jakby ktoś się wybierał, niech to dobrze przemyśli.
Dlaczego? Czym się rozczarowałeś?
|
|
 | 3 na 3 | adamek (20 punktów) | >>Myślę i wiem jedno.Bóg a Kościół/zakon, to czasami, jak nie często, dwie różne drogi. Szkoda gadać. Jakby ktoś się wybierał, niech to dobrze przemyśli. >Dlaczego? Czym się rozczarowałeś?
Hipokryzja przez wielkie H. Mówienie o miłości, pomocy, służbie, a robienie w ogóle czego innego (myślę tu o przełożonych). Oczywiście, można powiedzieć, że powinienem w tym wytrwać w imię Boga czy powołania. Słabe tłumaczenie. Za często się spierałem o swoje racje, o moje podejście do Boga, do wiary. Zawsze miałem swoje zdanie, często podzielali je inni z tego zakonu, ale "publicznie" mówiłem tylko, bo inni dla "spokoju" woleli się nie odzywać. Część z nich znalazła tam pomysł na życie.
|
|
|  | 1 na 1 | Brzostowski (7067 punktów) | >>Dlaczego? Czym się rozczarowałeś? >Hipokryzja przez wielkie H. Mówienie o miłości, pomocy, służbie, a robienie w ogóle czego innego (myślę tu o przełożonych). Zdradź trochę szzcegółów... >Oczywiście, można powiedzieć, że powinienem w tym wytrwać w imię Boga czy powołania. Słabe tłumaczenie. Nie powinieneś, nie ma przymusu. >Za często się spierałem o swoje racje, o moje podejście do Boga, do wiary. Zawsze miałem swoje zdanie, często podzielali je inni z tego zakonu, ale "publicznie" mówiłem tylko, bo inni dla "spokoju" woleli się nie odzywać. Część z nich znalazła tam pomysł na życie. Tak to jest. Zwykły katolik, moze sobie pleść różne rzeczy i mieć swoje zdanie w sprawach boga i wiary w o wiele większym stopniu niezgodne z oficjalnym stanowiskiem hierarchów, czy nawet samego Kościoła. Zwykły katolik może więcej. Ty miałeś ochotę pójść do zakonu, oddać się Kościołowi, być posłusznym, itd... tymczasem z tego co piszesz, zakon nie jest dla Ciebie, bo Ty masz swoje podejście do boga i wiary. Albo zatem wytrzymasz przez jakiś czas, wyedukujesz się i zmienisz ten zakon, założysz własny lub w inny sposób (np poprzez teologiczne rozprawy) wykażesz słuszność swojego podejścia albo będziesz posłuszny,albo odchodzisz.
Pamiętaj też, że hipokryzja jest cechą człowieka, a "młody" zakonnik, tak jak młody pracownik nie jest od szybkiego zmieniania zasad, które wypracowano przez lata.
Ja prowadzę firmę, jak przychodzi stażysta i spiera się ze mną o moje podejście do biznesu, to ... jutro z niego rezygnuję. Jak przychodzi pracownik z 5-letnim stażem i spiera się ze mną, to go słucham. Dalczego? Ponieważ 99,9% stażystów nie ma pojęcia o biznesie, a ja nie mam czasu ich wysłuchiwać, ale już pracownik z 5-letnim stażem pojęcie takie ma, i takiego słucham, bo warto.
|
|
8 na 8 | Meretseger (61860 punktów) | Sądzisz, że ktoś stąd wybiera się do zakonu?
|
|
 | | adamek (20 punktów) | >Sądzisz, że ktoś stąd wybiera się do zakonu?
Sądzę, że nie. Ale temat założyłem, bo może ktoś by chciał o coś zapytać. tak po prostu. jestem mega komunikatywny, otwarty i bezpośredni, więc założyłem ten wątek.
|
|
5 na 5 | Sygnał (4252 punktów) | Czemu akurat zakon ? Skoro masz wewnętrzną potrzebę pomocy drugiemu człowiekowi (co jest bądź co bądź słuszne) nie pomyślałeś o rozwiązaniach które bardziej działają? Wolontariat, finansowe wspomożenie akcji charytatywnych itp.
|
|
6 na 6 | Fizyk (17637 punktów) | > Jeżeli macie jakieś pytania z tym związane, śmiało piszcie.
Ciekaw jestem, czy potrafisz oszacować procentowo ilu w tym zakonie było niewierzących lub mocno wątpiących w istnienie Boga: (a) wśród nowicjuszy, (b) wśród przełożonych?
|
|
5 na 5 | finerbijk (17282 punktów) | >Jeżeli macie jakieś pytania z tym związane, śmiało piszcie. Postaram się odpowiedzieć.
Latem się nosi coś pod tymi sukienkami?
|
|
 | | knx90 (664 punktów) | > >Jeżeli macie jakieś pytania z tym związane, śmiało piszcie. Postaram się odpowiedzieć.> Latem się nosi coś pod tymi sukienkami?> Z tego co wiem na zimę dużo owoców się kandyzuje.  Bo niby skąd w spiżarniach takie zbiory? Mimo wszystko zachęcam cię do wymienienia nazwy zakonu. Nawet jeśli mieliby cię ścigać listem gończym, że ich zdradziłeś, itd. to co z tego? Mogą ci naskoczyć.
|
|
7 na 7 | Marek Matejewski (3695 punktów) | >Może to kogoś zainteresuje. Przez ponad pół roku byłem w zakonie, tzn w pewnym nowicjacie. Jeżeli macie jakieś pytania z tym związane, śmiało piszcie. Postaram się odpowiedzieć. Myślę i wiem jedno. >Bóg a Kościół/zakon, to czasami, jak nie często, dwie różne drogi. Szkoda gadać. Jakby ktoś się wybierał, niech to dobrze przemyśli.
Gratuluję rozsądnej decyzji. Dodam że brat mojego znajomego miał jeszcze lepszy refleks i zrezygnował z seminarium w dniu inauguracji. Jeżeli czujesz głęboką potrzebę niesienia pomocy innym ludziom, to zakon byłby fatalnym rozwiązaniem. Większość czasu byś tam zmarnował, a Tobie przecież chodzi o pomoc efektywną i rzeczywistą prawda?
Piszesz też, że niektórzy znaleźli tam swoje miejsce i czują się tam dobrze. W procesie indoktrynacji wmawianie komuś, że jest szczęśliwy, jest przecież jednym z fundamentów prania mózgu. Osoba zindoktrynowana nawet nie potrafi sensownie mówić o szczęściu, ba - może nawet nie znać takiego słowa (skrajny przykład opiszę na końcu). Staje się czyimś narzędziem, bezkrytycznym wykonawcą. Bywa że myśli samodzielnie, ale masakrowany jest jej intelekt i niszczone człowieczeństwo poprzez różne zakazy wypowiadania się, wyrażania opinii itp. itd. (przykład księdza Lemańskiego). Co z tego, że myślisz i korzystasz ze swoich szarych komórek inteligentny i ciekawy świata człowieku? Masz zachować wszystko dla siebie, bo ktoś już wymyślił (niestety wymyślił, zamiast badać metodami naukowymi prawdziwą strukturę rzeczywistości) model świata za Ciebie. Ty byłeś krytyczny wobec takiej dyktatury...
Podam przykład Iranki, która miała zostać ukamienowana za ucieczkę od męża, który się nad nią znęcał. Dzięki odwadze kilku szlachetnych ludzi udało się ją uratować. Kiedy zamieszkała na jakiś czas w jednym z budynków organizacji charytatywnej, poznała wielu życzliwych ludzi oraz udzielono jej pomocy psychologicznej i materialnej. Po jakimś czasie gdy wolontariusze widzieli, że dziewczyna zaczęła się często uśmiechać, zapytano czy w takim razie czuje się wśród nich szczęśliwa?
Usłyszeli: "Nigdy nie słyszałam takiego słowa. Co ono oznacza?"
|
|
 | 2 na 2 | Matix (5786 punktów) | > Piszesz też, że niektórzy znaleźli tam swoje miejsce i czują się tam dobrze. W procesie indoktrynacji wmawianie komuś, że jest szczęśliwy, jest przecież jednym z fundamentów prania mózgu.Tak działają w Polsce media
|
|
6 na 6 | diogenes (42753 punktów) | >Przez ponad pół roku byłem w zakonie...macie jakieś pytania...
W pewnej reklamie facet rezygnuje z wstąpienia do zakonu - zamiast boga wybiera czekoladowy batonik, zdaje się Marsa.
Czym jest dla Ciebie świat?
Okres ważności moich postów kończy się z chwilą ich opublikowania.
|
|
| Draska (285 punktów) | Co Ciebie skłoniło do pójścia tam? ze 20 lat temu myślałem o seminarium duchownym - jako ateista. Sorry - mało pracy, składki opłacone, kasę można dorobić... ale nie byłem w stanie być aż takim hipokrytą. Dziwię się ludziom którzy idą do zakonu. Nie wiem co nimi kieruję, więc proszę wytłumacz mi co Tobą kierowało.
|
|
 | | Jacek Przypadek (1069 punktów) | Nic w tym złego, jest na świecie 6 albo i 7 miliardów ludzi. Jeden ksiądz ateista, który nie robi nic złego, jest ok. Księży zabobonnych, radiomaryjnych, jest za dużo - więc ksiądz ateista jakim byś był, pewnie byłby liberalny, młodzież by cię lubiła bo nie wymagałbyś dużo. Moim zdaniem to całkiem fajna opcja, nie koniecznie zła.
Gdyby dziewczyna odeszła ode mnie, od razu poszedłbym do seminarium. Serio mówię.
|
|
adamcopper (64 punktów) (zablokowany) | same ogolniki podales na temat tego co ci sie nie podobalo, wylicza sie konkrety, zbiera na nie dowody a potem idzie z tym do mediow i mozna obalic wadliwy system a pomagaja to pienaidze a nie ludzie, czlwoiek to moze siac zamet, chcesz realnie pomoc to zarob duza kase i wykorzystaj ja na pomaganie w indywidualnych przypadkach, ja bym np za milion dolcow nakupil lekarstw i wyslal je w konkretne miejsce w afryce, a w polsce bym ufundowal stypenida dla dzieci z biednych rodzin zeby sobie skonczyly dobre technikum czy nawet studia i nie musialy zostawac bandziorami narkotykowymi
|
|
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować
Zaloguj przez OpenID.. Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..
Szukaj na Forum Przewodnik Regulamin i instrukcja obsługi Forum Kolegium Moderatorów 
|
 |
|