Jeśli ktoś z Czytelników używa najnowszej wersji Firefoxa, może łatwo zauważyć, że została w nim usunięta opcja wyłączania pobierania obrazków i wykonywania skryptów. W zakładce "narzędzia" pozostawiono jedynie możliwość (ustawioną domyślnie na "tak") blokowania wyskakujących okien. Co z kolei sprawia, że - dla takich użytkowników netu, jak ja, t.j. bedących głównie czytelnikami a nie oglądaczami, wchodzenie na strony takie, jak interia stało się koszmarem, skutkującym migracją na jakieś archeologiczne wykopalisko zamierzchłej wersji tej przeglądarki. O dziwo, strony ładują się na niej teraz błyskawicznie - i, co najważniejsze, bez reklam. Hm, rzeczywiście wygląda na to, że reklamodawcy, którzy już teraz czynią oglądanie TV tym bardziej nieznośnym, w im większej rozdzielczości widać kretyńsko uśmiechnięte twarze zachwalające wszystko, od samochodów po ubezpieczenie od raka, znaleźli sposób na to, by internauta nie wymknął się spod walca marketingu. Trochę tylko to przykre, że użytkownicy najwyraźniej składają się w większości z osób, dla których ważniejsze jest to, jak strona wygląda niż to, jaka na niej znajduje się istotna treść i nie słychać żadnych protestów.
A może się mylę i w najnowszym Firefoxie, w którym nawet strona z wynikami googla jest tak zajefajna, że aż nie chce się z niej wychodzić, jest gdzieś głęboko ukryta możliwość wyłączania tego całego zbytecznego graficznego nadmiaru, niepotrzebnie obciążającego umysł oraz łącza?
Czy wolny rynek nie prowadzi jednak do dyktatury innego rodzaju?
|