Racjonalista - Strona głównaDo treści
Głosowanie

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Filozofia i światopogląd
NapisanoAutorTytuł
02-11-2006 11:44kondziuGłosowanie
Zbliżają się wybory. Jak wmówić sobie, że również od mojego głosu oddanego w tych wyborach coś zależy? Przecież teoretycznie jeden sposrod tysiecy statystycznie nic nie znaczy. Poczucie odpowiedzialnosci, sumienie, gdyby wszyscy tak mowili to nikt by nie poszedl itp. argumenty nie przekonuja mnie. Watpie aby ktos udzielil jednoznacznej odpowiedzi jezeli sam nie jestem w stanie sobie jej udzielic .

ancymon
Heh... mam podobny dylemat...
Wiem, iż mój marny głos nie znaczy nic pośród milionów innych głosów.
Inna sprawa, że nie ma nikogo ( ani osobowa ani jako partii ) na kogo warto oddać głos...

Wiem także, że nie głosując de facto oddaję głos na zwycięzcę...

I co tu zrobić?
Kornowski (835 punktów)
Jeśli Ty nie zagłosujesz masz jak w banku, że babcie z Radyja chętnie zagłosują za Ciebie. A nie chcesz tego prawda?

A to tak ku refleksji wszystkich zwątpionych:
www.youtube.com/watch?v=Xt5G9HMNrdg

pozdrawiam
.
placownik (17853 punktów)

>Jeśli Ty nie zagłosujesz masz jak w banku, że babcie z Radyja chętnie zagłosują za Ciebie.

   Twój post to koronny przykład na to jak naszym dzielnym politykom, i to bez różnicy od prawa do lewa, udało się zrobić wodę z mózgu sporej grupie obywateli. Przecież zbliżające się wybory są wyborami samorządowymi. Teoretycznie powinniśmy móc wybierać w nich pomiędzy różnymi wizjami rozwoju naszego najbliższego otoczenia. Jedni chcą budowy mostu przez rzeczkę, inni woleliby w pierwszej kolejności położyć chodnik. Wybory powinny być okazją do wypowiedzenia się mieszkańców na takie właśnie tematy. Tymczasem wybory przekształcają się w kolejne starcie PiS kontra reszta świata (sponsorowana rzecz jasna przez liczne rzesze jeszcze nie ujawnionych agentów służb wszelakich).

   Marzy mi się aby w tych wyborach wszyscy "politycy" zostali wycięci w pień. Będę głosował za dowolnym towarzystwem rozwoju czegokolwiek, jeśli tylko wystawiani przez to towarzystwo kandydaci zdołają mnie przekonać, że są nie są związani z żadną partia polityczną.

   Pozdrawiam

Niech strój słów podkreśla urodę myśli
youzeq
Myślałem iż wypowiadamy się generalnie o wyborach w szerszym aspekcie bez ograniczania się do wyborów samorządowych.

Co zaś się tyczy wyborów samorządowych to teoretycznie masz rację - wybieramy program konkretnych osób nie partię - ale w rzeczywistości (przynajmniej w moim mieście) jest niestety inaczej

Na kogo by się nie głosowało to w urzędzie miejskim będą pracować te same osoby. Wygra X to Y i Z dostaną inne (całkiem intratne posadki) i dalej będą rządzić tak jak rządzili - tak jest już od conajmniej dwóch kadencji
kondziu
>Myślałem iż wypowiadamy się generalnie o wyborach w szerszym aspekcie bez ograniczania się do wyborów samorządowych.
Otóż to, takich odpowiedzi oczekuje. Interesuje mnie aspekt psychologiczny. Gdy glosuja 3 osoby, wowczas oczywistoscia staje sie znaczenie jednego glosu, ale jak znalezc taki sens w przypadku glosowania tysiecy?
ugaguga (134 punktów)
>Teoretycznie powinniśmy móc wybierać w nich pomiędzy różnymi wizjami rozwoju naszego najbliższego otoczenia.

Teoretycznie...
Kto wie ,może kiedyś za niespełnione obietnice wyborcze będzie się karać ustawowo. Bo ludzie jakoś krótką pamięć mają. Tylko kto uchwali taka ustawę ...
ariadna (352 punktów)
>Jak wmówić sobie, że również od mojego głosu oddanego w tych wyborach coś zależy?
Zawsze wydawało mi się to oczywiste...

>Przecież teoretycznie jeden sposrod tysiecy statystycznie nic nie znaczy.
Obawiam się, że w ten sposób myśli tysiące ludzi. I potem mamy frekwencję jaką mamy...

>Poczucie odpowiedzialnosci, sumienie, gdyby wszyscytak mowili to nikt by nie poszedl itp. argumenty nie przekonuja mnie.
Chyba przesadzasz, właśnie poczucie odpowiedzialności i przekonanie, że coś ode mnie zależy powodują, że idę zagłosować.

>Watpie aby ktos udzielil jednoznacznej odpowiedzi jezeli sam nie jestem w stanie sobie jej udzielic .
Tutaj się z Tobą zgodzę. Może jednak pomocne będzie przekonanie, że jeśli sam nie zagłosujesz, ktoś zdecyduje za Ciebie? Nie głosując w rzeczywistości głosujesz, bowiem pozostawiasz wolne miejsce, które ktoś zapełni swoim głosem, a ty nie będziesz miał nic do gadania. A może jako argument za głosowaniem pomoże Ci przekonanie, że jeśli to zrobisz będziesz miał prawo potem narzekać?
jarekland (142470 punktów)
>>Przecież teoretycznie jeden sposrod tysiecy statystycznie nic nie znaczy.
>Obawiam się, że w ten sposób myśli tysiące ludzi. I potem mamy frekwencję jaką mamy...
Frekwencja to jeszcze pół biedy, gorzej że sprawy biorą, w swoje ręce: Radio Maryja i wszechpolacy. I dla nich jest obojętne czy to są wybory do rad dzielnic, samorządowe, parlamentarne, prezydenckie.
Ja, w każdym razie , idę.
Pozdrowienia.
Maliński (102 punktów)
Muszę się zgodzić z Ariadną.
To oczywiste że wynik zależy w równej mierze od każdego głosu.
Jeśli mają być wybrani tacy przedstawiciele jakich chcemy,trzeba do tego dołożyć wszelkich starań.Argument,który podałeś jest według mnie bardzo dobry:czuję się odpowiedzialny za los kraju-głosuje na odpowiednich przedstawicieli.Jeśli żaden z przedstawianych Ci nie odpowiada,pozostaje tylko samemu zająć się aktywnie polityką.

Absurd.
ugaguga (134 punktów)
Nie idę głosować "za" , idę głosować "przeciw". Dobra okazja by wyrazić swój protest i chyba nie jest to jakiś duży wysiłek lub straszna strata czasu .
sceptyżaba (279 punktów)
System jest zamknięty, Twój głos nie jest ważny tylko w skrajnych sytuacjach: nikt nie oddaje głosu, wszyscy głosują na to samo (plus uwzględnienie progów wyborczych).
W każdej innej sytuacji Twój głos się liczy nawet, gdy go nie oddajesz (w niekontrolowany przez Ciebie sposób najprawdopodobniej). Naprawdę, tak działa matematyka głosowań.
Pozdrawiam
Pandorra (1289 punktów)
Pójdę glosować chociażby dla spokoju własnego sumienia, że zrobilam co mogłam dla poprawienia rzeczywistości. I żebym miala prawo wymagać czegos od władz, nawet jeśli nie ich chciałabym widzieć w ratuszu. Irytujace są osoby, ktore na wybory nie chodzą, "bo co to zmieni" a potem stale narzekają.
I niestety będe głosować chyba nie tyle "za" co "przeciw". Ale to już inna bajka.
rozumek
>I niestety będe głosować chyba nie tyle "za" co "przeciw". Ale to już inna bajka.
To ta sama bajka. Jak głosować przeciwko temu, żeby wybrani politycy nie korzystali z praw, których nie mają (nie ograniczali wyborcom ich praw obywatelskich rozszerzając jednocześnie własne) i żeby przestali udawać, że wypełniają jakiekolwiek obowiązki, które podjęli się wypełnić (zorganizowali nam wreszcie państwo prawa, a nie bezprawia, w którym złodziej, niezależnie od tego co kradnie, zawsze ma przewagę nad okradanym, a urzędnik nad płacącym mu za pracę podatnikiem)? Skąd można wiedzieć kogo wybrać, żeby politycy wreszcie przestali politykować (obiecywać gruszki na wierzbie) i zabrali się wreszcie do jakiejkolwiek pożytecznej roboty (dali nam choć jedną gruszkę zerwaną osobiście z gruszy, a nie wierzby)?
pandorra
>>I niestety będe głosować chyba nie tyle "za" co "przeciw". Ale to już inna bajka.
>To ta sama bajka. Jak głosować przeciwko temu, żeby wybrani politycy nie korzystali z praw, których nie mają (nie ograniczali wyborcom ich praw obywatelskich rozszerzając jednocześnie własne) i żeby przestali udawać, że wypełniają jakiekolwiek obowiązki, które podjęli się wypełnić (zorganizowali nam wreszcie państwo prawa, a nie bezprawia, w którym złodziej, niezależnie od tego co kradnie, zawsze ma przewagę nad okradanym, a urzędnik nad płacącym mu za pracę podatnikiem)? Skąd można wiedzieć kogo wybrać, żeby politycy wreszcie przestali politykować (obiecywać gruszki na wierzbie) i zabrali się wreszcie do jakiejkolwiek pożytecznej roboty (dali nam choć jedną gruszkę zerwaną osobiście z gruszy, a nie wierzby)?

Nie chcę głosować negatywnie. Tak, wiem, jestem naiwną idealistką. Ale chciałabym móc wybierać między programami, które mi mniej lub bardziej odpowiadają. Tymczasem muszę głosowac przeciwko ciemnocie, głupocie, przestęczości i zacofaniu. Jakoś mam wrażenie, ze z działań negatywnych niewiele dobrego może wyniknąć.
rozumek
>Nie chcę głosować negatywnie. Tak, wiem, jestem naiwną idealistką. Ale chciałabym móc wybierać między programami, które mi mniej lub bardziej odpowiadają.
Co Ci po głosowaniu za programami, kiedy politycy zamierzają właśnie Tobie nakazać ich realizację i ani myślą w czymkolwiek pomóc? Nasze głosowanie nie ma sensu, dopóki głosujemy za nimi, a nie ludźmi, którzy skłonni są zrobić cokolwiek pożytecznego dla współobywateli (choćby powstrzymać się od wprowadzania coraz to nowych nakazów dla obywateli, zamiast choćby jednego zakazu dla siebie).
>Tymczasem muszę głosowac przeciwko ciemnocie, głupocie, przestęczości i zacofaniu. Jakoś mam wrażenie, ze z działań negatywnych niewiele dobrego może wyniknąć.
No właśnie. Trzeba głosować ZA kimś, a nie mamy za kim. Trudno głosować za jeszcze większym liberalizmem wobec liberałów lub jeszcze gorliwszymi modlitwami do gorliwych katolików. Przeciwko własnej głupocie, ciemnocie i zacofaniu żadna partia polityczna nie zamierza nawet palcem kiwnąć, więc nie bardzo jest na kogo politycznie głosować, a bez polityki nikogo nie da się wybrać. Takie to już to nasze prawo wyborcze i ta nasza Konstytucja (zwalniająca wybranych z wszelkiej odpowiedzialności nie tylko za nie zrealizowane obietnice wyborcze, ale także wszelkie działania z nimi sprzeczne).
sininen (72 punktów)
> Nasze głosowanie nie ma sensu, dopóki głosujemy za nimi, a nie ludźmi, którzy skłonni są zrobić cokolwiek pożytecznego dla współobywateli

Dobrze by było, gdyby ci ludzie dali się jeszcze zauważyć.
indyphar
>Skąd można wiedzieć kogo wybrać, żeby politycy wreszcie przestali politykować (obiecywać gruszki na wierzbie) i zabrali się wreszcie do jakiejkolwiek pożytecznej roboty (dali nam choć jedną gruszkę zerwaną osobiście z gruszy, a nie wierzby)?

Właśnie! Iść głosować? TAK! Na kogo? Nie wiem.
Ollofeli (5 punktów)
>Watpie aby ktos udzielil jednoznacznej
>odpowiedzi jezeli sam nie jestem w stanie sobie jej
>udzielic .

wszystko jest subiektywne ale możemy zmierzać do obiektywizmy, który oczywiscie mowi, że Twój głos ma wpływ, jeśli tego nie widzisz sam, to rzeczywiście trudno z Tobą negocjować, ale pamiętaj, że odejmując od całości choćby jedną biliadrową cześć pozbawiasz jej miana Całości... spójrz na odpowiedzialnych obywateli jak na całość i poczuj sie częścią Całości. - jedna z opcji odpowiedzi. ale wiem, że wszystko jest subiektywne i rozwarstwione, więc nie omawiam czym jest Całość, odpowiedzialność itp. tak sobie pomyślałem, a przede wszystkim błądze...

Wróć do listy wątków działu Filozofia i światopogląd

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365