Racjonalista - Strona głównaDo treści
Wojna o norki: ekologia czy ekonomia?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Gospodarka i ekonomia
NapisanoAutorTytuł
24-06-2014 22:49Mariusz Agnosiewicz (moderator)Wojna o norki: ekologia czy ekonomia?
Ocena 5 na 5
Trwa obecnie batalia przeciwko polskim hodowlom norek. Chodzi o drugie podejście o wpisanie norki jako gatunku inwazyjnego. Dzięki temu można będzie hodowców dociążyć masą regulacji administracyjnych, w wyniku czego polscy hodowcy stracą na konkurencyjności. Jest to typowa wojna ekonomiczna pod płaszczem ekologii. Wybuchła akurat wtedy, kiedy Polska wysunęła się na drugie miejsce w Europie w hodowli norek. W 2013 Polska wyprzedziła Holandię i uplasowała się za Duńczykami.

W Polsce funkcjonuje ok. 750 ferm, na których hoduje się około 4 mln norek, a na fermach zatrudnionych jest bezpośrednio 10 tys. osób. Kolejne 40 tys. jest pośrednio związanych z branżą, to m.in. producenci paszy, sprzętu czy weterynarze. Przybliżona wartość majątku ferm zwierząt futerkowych, w tym obiektów i zwierząt, to według szacunków producentów ponad 4,7 mld zł. Większość polskich hodowli prowadzonych jest na wschodzie kraju, czyli na terenach o wysokim bezrobociu, na których brakuje przemysłu.

forsal.pl/(*)anza-bije-sie-z-ekologami.html

www.biznes(*)owla_norek_w_polsce,p902594061

www.tvn24.(*)-producentow-futer,387920.html

pl.wikipedia.org/wiki/Norka_amerykańska
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

25-06-2014 07:44
 Ocena 10 na 10
Meretseger (61860 punktów)
Ludzi, którzy działają na szkodę kraju (i jego gospodarki, a co za tym idzie, pozycji na światowym rynku) należałoby stawiać przed Trybunałem Stanu. Jak to kiedyś powiedział jeden głąb, nieważne, czy Polska będzie biedna czy bogata, byle była katolicka (nazwisko pamiętam i w razie konieczności chętnie służę). Mam coraz silniejsze odczucia, że szkodnikom* tylko o to chodzi. A że przy okazji zepchną wschodnią Polskę do ekonomicznej rangi Somalii, to już ich nie obchodzi. A może obchodzi? Może mają w tym jakiś partykularny interes?
Jeśli Ministerstwo Środowiska coś takiego zrobi, to jak pragnę zakwitnąć, zacznę starania o wniosek do prokuratury, bo to byłby kryminał - zarąbać tak dochodowy interes. Może i biedne zwierzątka, ale i tak milionami są hodowane i zabijane na świecie, już nie bądźmy jako kraj tacy cholernie szlachetni. Po prostu trzeba dbać o to, by norki były hodowane w "ludzkich" warunkach i zabijane szybko i bezboleśnie, fermy lokowane z dala od ludzkich siedzib (fakt, śmierdzą), a klatki żeby były szczelne, by zwierzęta nie uciekały - czy to naprawdę takie trudne?

* Za poprzedniego, skądinąd słusznie minionego ustroju ze "szkodnikami" się nie patyczkowano. Teraz się ich hołubi, ciekawe, dlaczego.
25-06-2014 22:21 
 Ocena 1 na 3
GrzeTor (1279 punktów)
@Meretseger - Ażeby ci pod domem dochodową farmę karaluchów postawili...
26-06-2014 11:01 
 Ocena 1 na 1
Meretseger (61860 punktów)
>@Meretseger - Ażeby ci pod domem dochodową farmę karaluchów postawili...
Nie mam nic przeciwko temu - byle były traktowane dobrze i się nie rozłaziły.
GrzeTor (1279 punktów)
>>@Meretseger - Ażeby ci pod domem dochodową farmę karaluchów postawili...
>Nie mam nic przeciwko temu - byle były traktowane dobrze

Ale zgodnie z łączami od autora tekstu, załączonymi w początkowym mailu norki nie są traktowane dobrze, np. są karmione niepełnowartościową dietą:

"Dodają też, że nawet jeśli zwierzę z hodowli ucieknie, to najpewniej zginie, bo ssaki wychowane w klatkach, karmione paszą, są słabsze."
27-06-2014 09:13 
 Ocena-1 na 1
bohandas (842 punktów)
>Może i biedne zwierzątka, ale i tak milionami są hodowane i zabijane na świecie, już nie bądźmy jako kraj tacy cholernie szlachetni.

Czy Ty to piszesz poważnie? Co w ogóle za argument, że "i tak milionami są hodowane i zabijane na świecie"? Czy dobrze rozumiem, że uważasz, że skoro inni zabijają, to i my możemy...?
szuro (1757 punktów)
Dla mnie osobiście dochodowość czy nie dane biznesu nie jest żadnym wyznacznikiem tego czy powinno się go podejmować czy nie. Nikt nie namawia do zakładania hodowli koki mimo że taki interes ma jedną z najwyższych znanych mi stóp zwrotu na inwestycji (oczywiście pamiętając o ograniczeniach powyższej analogii). Tak więc jak dla mnie punktem wyjścia powinny być 3 rzeczy:

1. analiza stanu przyszłego czyli tego gdzie chcemy być za lat kilka w kontekście przede wszystkim etycznym
2. analiza stanu obecnego
3. Plan przejścia od jednego do drugiego i dopiero tutaj powinno się brać pod uwagę czynnik finansowy w sensie takim że jeżeli uznamy za konieczne zaprzestanie hodowlii to powinniśmy przygotować plan w jaki rekompensowane będą aktualne przychody.

Moim skormnym zdaniem przejście od razu do aspektu finansowego (bo nie ekonomicznego) powoduje znaczne spłycenie obrazu i od razu wywołuje negatywne emocję które utrudniają sensowną analizę zjawiska.


"...powiedzieć sobie, że pisać może trzeba, ale nie koniecznie trzeba publikować. Czy to jest jakiś nakaz, że ma się publikować?Jeżeli coś, co napisałem, jest warte czytania, to chyba będzie także warte czytania za dziesięć lat."Zbigniew Herbert
Arminius (25555 punktów)przyroda priorytetowa
"Należy także przypomnieć, że to nie hodowcy, lecz "ekolodzy" są często odpowiedzialni za pojawianie się norek hodowlanych w masowych ilościach w przyrodzie[11][12]."

Zdaniem tym kończy się hasło o norce amerykańskiej w wikipedii. Jest wielce tajmenicze bo słowo "ekolodzy" jest w nim ujęte w cudzuysłów (co może sugerować że to nie prawdziwi ekolodzy jednak) , poza tym - i to jest fakt pewny - za pojawianie sie w MASOWYCH ilościach norek w przyrodzie odpowiedzialna jest hodowla norek amerykańskich na skalę przemysłową.
Norka amerykańska w Polsce jet ekspandującym gatunkiem inwazyjnym, który potrafi pustoszyć niczym odkurzacz ekosystem w którym żyje, co rzecz jasna degraduje lokalną przyrodę. Jej dziką populację należy drastycznie ograniczyć, natomiast warunki jej hodowli powinny być objęte rygorystycznymi regulacjami. Dziwić się należy iż dopiero teraz pojawiają się stosowne, ostre przepisy w tym względzie. Problem smrodu generowanego przez fermy z norkami jest problemem drugorzędnym, aczkolwiek także istotnym. Problem nie dotyczy tylko Polski. Podaję link traktujący o tym jak Brytyjczycy dbają o rodzimą faunę archipelagu Hebrydów, tępiąc - między innymi - norkę amerykańską, która i tam dotarła.

www.bbc.co(*)and-highlands-islands-27765967
bohandas (842 punktów)Odp: przyroda priorytetowa
>Problem smrodu generowanego przez fermy z norkami jest problemem drugorzędnym, aczkolwiek także istotnym.

Z pewnością nie jest to problem drugorzędny dla ludzi mieszkających w sąsiedztwie ferm...
Arminius (25555 punktów)błędnie dwa razy się wkleiło
Usunięte przez moderatora
chętnie racjonalistka (29094 punktów)Odp: Wojna o norki: ekologia czy ekonomia?
>można będzie hodowców dociążyć masą regulacji administracyjnych, w wyniku czego polscy hodowcy stracą na konkurencyjności. Jest to typowa wojna ekonomiczna pod płaszczem ekologii.
Dlaczego z powodu nowych regulacji mieliby upaść akurat polscy hodowcy?
Katsura (83 punktów)
Biznes biznesem, ale ochrona środowiska jest również ważna. Co z tego, że ucierpią na regulacjach zyski hodowców jeżeli gatunki takie jak norki nie poddane ścisłej kontroli mogą sporo namieszać w środowisku naturalnym naszego kraju? Straty powodowane inwazyjnymi gatunkami mogą przekroczyć zyski wyrabiane przez ich hodowców. Poza tym, Polska powinna stawiać na nowe technologie a nie ograniczać się do roli spichrza i surowcowego zaplecza Europy. Nigdy to nam nie wychodziło na dłuższą metę na dobrę. Regulacje godzące w polskie rolnictwo i hodowlę paradoksalnie może skłonią polską gospodarkę na przestawienie się na bardziej innowacyjny model. Za dużo mamy ludności parającej się działalnością rolniczą w porównaniu do krajów bardziej rozwiniętych (które często są bardziej wydajne na tym polu pomimo niższego nakładu siły roboczej)
26-06-2014 20:28 
 Ocena 4 na 4
Anna Salman (16360 punktów)
>... Poza tym, Polska powinna stawiać na nowe technologie a nie ograniczać się do roli spichrza i surowcowego zaplecza Europy. ...
No właśnie, to już przerabialiśmy w naszej historii - tania siła robocza na folwarkach i uzależnienie od koniunktury na zboże. Pogoda nie dopisała (teraz może przyjść pomór na norki) i ... klapa. Tymczasem oszczędności powinno się robić, wprowadzając technologie i walcząc o jakość, a nie stawiając na bylejakość.
i. o. (1269 punktów)
Wszystkie regulacje prawne mają podłoże ekonomiczne. A to, czy się je wprowadza w życie pod pretekstem religii, ekologii, humanitaryzmu, czy czegokolwiek innego, ma marginalne znaczenie. Nawet niewolnictwo zlikwidowano wyłącznie dlatego, że przestało być dochodowe a nie dlatego, że jest nieetyczne. Kobietom też przyznano prawa nie dlatego, że to postępowe, nowoczesne i etyczne, ale dlatego, że intratne ekonomicznie. Jak przestanie być intratne, to znów wrócą do garów a w polach i fabrykach będą skuci łańcuchami niewolnicy harować.
Zatem czemu z norkami miałoby być inaczej.
bohandas (842 punktów)
>W Polsce funkcjonuje ok. 750 ferm, na których hoduje się około 4 mln norek, a na fermach
>zatrudnionych jest bezpośrednio 10 tys. osób. Kolejne 40 tys. jest pośrednio związanych z branżą, to
>m.in. producenci paszy, sprzętu czy weterynarze. Przybliżona wartość majątku ferm zwierząt
>futerkowych, w tym obiektów i zwierząt, to według szacunków producentów ponad 4,7 mld zł. Większość
>polskich hodowli prowadzonych jest na wschodzie kraju, czyli na terenach o wysokim bezrobociu, na
>których brakuje przemysłu.

No i co z tego ma niby wynikać?
W obozach koncentracyjnych też wielu miało pracę i dochodzy z tego "interesu" czerpało.

Hodowla norek - to maltretowanie i zabijanie zwierząt, zatruwanie środowiska naturalnego i często też zatruwanie życia ludziom mieszkającym w odorze w pobliżu tych ferm.
Skandalem jest natomiast to, że nie ma w Polsce przepisów chroniących mieszkańców przed smrodem z tych "biznesów". Zresztą, moim zdaniem, trzeba być zwyrodnialcem, żeby zajmować masowym zabijaniem innych zwierząt.
27-06-2014 12:10 
 Ocena 3 na 3
i. o. (1269 punktów)
Te proekologiczne ustalenia nie mają nic wspólnego z prawami zwierząt i poprawą jakości ich życia. One tylko sprawią, że hodowla norek stanie się droższa. Los zwierząt nie ulegnie zmianie. Standard ich życia pozostanie taki sam. To nie są ustalenia, których celem ma być humanitarne traktowanie norek. Ekologia w ogóle nie ma nic wspólnego z etyką wobec zwierząt. Obrońcy praw zwierząt są mylnie utożsamiani z ekologami, to są dwie różne grupy, które tylko czasami mają zbieżne interesy, nic więcej.
bohandas (842 punktów)
>Te proekologiczne ustalenia nie mają nic wspólnego z prawami zwierząt i poprawą jakości ich życia. One tylko sprawią, że hodowla norek stanie się droższa. Los zwierząt nie ulegnie zmianie. Standard ich życia pozostanie taki sam.

Hodowla stanie się droższa, tj. mniej opłacalna, więc się zmniejszy...
07-07-2014 09:33 
 Ocena 1 na 1
Degre (752 punktów)
I zmniejszy się siła polskiej gospodarki - która i tak jest słaba. Genialne.
Jak patrzę na tą sprawę z norkami oraz pomysłem, by UE zakazała papierosów smakowych (których TAKŻE jest dużo produkowanych w PL) to zaczynam wierzyć w spisek
Marek Gołąbek (1 punktów)
>I zmniejszy się siła polskiej gospodarki - która i tak jest słaba. Genialne.
>Jak patrzę na tą sprawę z norkami oraz pomysłem, by UE zakazała papierosów smakowych (których TAKŻE jest dużo produkowanych w PL) to zaczynam wierzyć w spisek
>
Jeżeli siła polskiej gospodarki ma opierać się na hodowli zwierząt futerkowych, to jej przyszłość rysuje się w czarnych barwach. Mimo, że hodowcy twierdzą, że jest to dochodowy interes, to podatki płacą bardzo niskie, bo jest to działalność rolnicza. W powiązaniu z innymi działami rolniczymi, bo hodowla jest zazwyczaj częścią działalności , deklarują minimalne dochody lub - najczęściej - straty. O ochronę środowiska nie martwią się i skażają ją na maksa, bo najwyższy mandat za skażenie okolicy to 500zł (słownie pięćset). W takich warunkach można się dorabiać (hodowcy), ale gospodarka na pewno na tym nie zyskuje.
23-07-2014 09:53 
 Ocena 1 na 1
Degre (752 punktów)
Jasne, gospodarka na tym traci.
750 ferm, 10k zatrudnionych osób. wywalmy z 8000, niech pójdą na zasiłek, wtedy wszyscy na tym zyskamy. Niech żyją biedne zwierzątka a ludzie umierają z głodu.
GrzeTor (1279 punktów)
>Jasne, gospodarka na tym traci.
>750 ferm, 10k zatrudnionych osób. wywalmy z 8000, niech pójdą na zasiłek, wtedy wszyscy na tym zyskamy. Niech żyją biedne zwierzątka a ludzie umierają z głodu.
>

Czy wg ciebie właściwą metodą jest "po trupach do finansowego celu" - w sposób dosłowny?
Czy nie jest tak, że porównujesz jakieś hipotetyczne, nie występujące w rzeczywistości umieranie ludzi z głodu w Polsce, z rzeczywistym, występującym na skalę masową zabijaniem zwierząt bez żadnego wyższego uzasadnienia (modne futerka nie są potrzebne do przetrwania)?
Jeżeli nie - to proszę podaj obliczenia i konkretną liczbę ile ludzi umrze z głodu w wyniku zamknięcia obozów koncentracyjnych dla norek?

www.ekolog(*)wierzat-futerkowych,18898.html

"Ponad 6 milionów , w tym minimum 5,5 miliona norek - tyle zwierząt zostanie zabitych w tym roku w Polsce na futro. To o milion więcej, niż w 2012 r.."
Degre (752 punktów)
>skalę masową zabijaniem zwierząt bez żadnego wyższego uzasadnienia

Stracą główny (zapewne ) dochód utrzymania. Dostaną więc zasiłki.
Firma nie płaci podatku/ kantuje - dobra, niech będzię że wezmę od niej minimalny podatek. Ale od kowalskiego, który tam pracuje wezmą normalny. Co więcej, taki kowalski też je, pije, ubiera się... Od tego wszystkiego płaci podatek.

Cóż - jesteśmy dobrzy w wytwarzaniu tych futerek, to dlaczego mamy tego nie robić? Bo zwierzątka? I tak bieda w kraju i bezrobocie jak cholera. Nie widzisz tego? nie rozumiesz, że te bzdury są po to by jeszcze bardziej uwalić naszą gospodarkę?
Dobra, przesadziłem z tym umieraniem z głodu - chociaż...
Dobra, zakażmy tych norek, chowu świn, krów, kur. Papierosy też przestańmy produkować, bo to zatruwanie ludzi!!1111
Wszyscy żyjmy na zasiłku bo unia nam da. A dobrobyt i pieniądze zlecą z nieba.
Ciekawe, z czego żyjesz i w jakiej rodzinie się wychowywałeś. Mam wrażenie, że problemów finansowych to nie było (no, chyba że taki, iż samochodu na urodziny nie dostałeś), ekolog, pff.
A co mnie do cholery jakieś fretki obchodzą? Bez świń, krów i kur też da się żyć.
Gdy już wszystkiego drodzy ekolodzy zabronią, to może nagle stwierdzą, że tak ekspansywno - drapieżny gatunek jak ludzie nie powinien istnieć, bo zwierzęta cierpią.
O samym suchym chlebie i wodzie, ubranym w wyłącznie bawełniane ubrania ( bo wełniane to ojej, jeszcze owca bez wełny depresji dostanie).
Zabijamy dla zabawy od setek lat, fretki powinny tylko minimalnie bądź wcale cierpieć i okej.
Też mi problemy. Norki ważniejsze niż praca 10k ludzi. Super.
Ja wolę, aby Ci ludzie mieli na godne życie niż jego imitację z zasiłku - a Ty?
11-08-2014 01:23 
 Ocena 2 na 2
GrzeTor (1279 punktów)
Więc twoim sposobem na rozwój gospodarki jest zabijanie?

"A co mnie do cholery jakieś fretki obchodzą?"

I tutaj dochodzimy do bardzo ważnej rzeczy. Teraz światem rzadzą instytucje - przedsiębiorstwa, rządy. Nie ludzie. I takie instytucje mogą się zapytać "A co mnie obchodzą ludzie"?

Wydaje się, że dobre traktowanie ludzi coraz bardziej będzie wywodzone z zasad ogólnych - np. z ogólnej zasady nieagresywności - niż z przekonania o jakiejś specjalności ludzi. Tzn. albo decydenci przestrzegają zasady dobrego traktowania w stosunku do ogółu - wówczas dobrze traktują i ludzi i przyrodę itp. albo nie przestrzegają zasady dobrego traktowania - i wówczas nie ma praw dla nikogo/niczego.
28-06-2014 10:02 
 Ocena-1 na 1
GrzeTor (1279 punktów)Brak jakiegokolwiek moralnego uzasadnienia masowego zabijania.

>Hodowla norek - to maltretowanie i zabijanie zwierząt, zatruwanie środowiska naturalnego i często też zatruwanie życia ludziom mieszkającym w odorze w pobliżu tych ferm.

I tutaj się zgadzam; dodam tylko istotną informację, że nie ma żadnego wyższego celu, który usprawiedliwiałby masowe zabijanie norek, poprzedzone długotrwałym więzieniem ich w ciasnocie i nienaturalnych dla nich warunkach.

Patrząc na sprawę "z góry", globalnie - norki zabija się bowiem dla zbytku - po to, aby jakieś paniusie miały szal zgodny z modą. Tutaj po prostu nie ma żadnego moralnego usprawiedliwienia takiego najpierw męczenia, a potem zabijania zwierząt, to nie jest sprawa analogiczna np. do zabijania dla mięsa, aby mieć co jeść i móc dzięki temu przeżyć.

Założyciel wątku w swoim wpisie w ogóle pomija sprawę zabijania po uprzeninim więzieniu i meczeniu, tak jakby popierał zabijanie dla zbytku i zysku? Urealniając wyrażenia w jego wypowiedzi: "Polska wysunęła się na drugie miejsce w Europie w więzieniu, męczeniu i zabijaniu norek. W 2013 Polska wyprzedziła Holandię i uplasowała się za Duńczykami.".
Sygnał (4252 punktów)Odp: Wojna o norki: ekologia czy ekonomia?
Tego typu rozporządzenia nie wchodzą w życie z dnia na dzień. Polscy hodowcy będą musieli po prostu zaostrzyć rygory żeby spełnić założenia. Mówienie, że to zabije cały przemysł jest mocno nieuzasadnionym i niepotrzebnym pieniactwem.

Wróć do listy wątków działu Gospodarka i ekonomia
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365