Racjonalista - Strona głównaDo treści
A jednak spisek?

Ten wątek jest przedawniony

Działy Forum » Gospodarka i ekonomia
NapisanoAutorTytuł
27-06-2014 20:22KORUND (4922 punktów)A jednak spisek?
Ocena 12 na 12
Cytat:
Zaczęło się od słynnego spisku żarówkowego. Kiedy Thomas Edison opatentował żarówkę, jej żywotność wynosiła blisko 1500 godz. roboczych. W ciągu kolejnych dekad producentom udało się ją wydłużyć do 2500 godz., choć byli i tacy, którzy chwalili się, że ich produkt świeci 3000 godz. Proces udoskonalania nie trwał jednak długo. W Wigilię 1924 r. w ­Genewie spotkali się przedstawiciele czołowych firm na rynku (Osram, Philips i General Electric). Zawarli wówczas porozumienie, które zobowiązywało sygnatariuszy do zmniejszenia żywotności żarówek do 1000 godz. Celem było oczywiście zwiększenie zysków pochodzących ze sprzedaży. Kartel nosił nazwę Phoebus i sprawił, że po raz pierwszy w historii przedmiot codziennego użytku został zmodyfikowany tak, by szybciej się psuć.

Cytat:
Planowane postarzanie produktu ewoluowało przez kolejne dekady. Benjamin Mako Hill, amerykański programista komputerowy, uważa, że proces ten odbywa się poprzez odpowiednio zaprogramowane "antyfunkcje" poszczególnych urządzeń. Chodzi o to, że pewne elementy gotowych produktów są zaprogramowane tak, aby przestały działać po określonym czasie lub wykonaniu określonej liczby czynności (najczęściej zaraz po upływie czasu gwarancji)

Cytat:
Naprawa wielu urządzeń jest kompletnie nieopłacalna albo wręcz niemożliwa. Śruby zalewane są plastikiem, a tablety i telefony sklejone tak mocno, że nie da się ich otworzyć, nie ryzykując uszkodzenia. Niektórzy producenci w ogóle nie produkują części zamiennych, bo nie przewidują naprawy sprzętu.


Cytat:
Podstawowy problem polega na tym, że nie brakuje zwolenników planowanego postarzania. Philip Kotler, specjalista od marketingu, którego komentarze publikuje prestiżowy "The Economist", uważa takie działanie za dobrą strategię. Jego zdaniem prowadzi ona do poprawy jakości świadczonych usług i wzros­tu konkurencyjności. Najzwyczajniej w świecie stymuluje gospodarkę.

Cytat:
Wiele osób zachwala produkty z dawnych lat, bo były trwalsze i bardziej wytrzymałe. Ale za to nieporównywalnie droższe niż dzisiaj. - Niestety, konsumenci wciąż mają małą świadomość na temat efektywności energetycznej AGD. W milionach gospodarstw domowych nadal eksploatowane są urządzenia mające 10 i więcej lat. Mało kto wie, że najlepsze obecnie na rynku lodówki w klasie energetycznej A+++ zużywają aż o 70% mniej prądu niż kupiona 10 lat temu lodówka w najwyższej wówczas klasie A.

-Produkty z dawnych lat też nie były aż tak dobre jak się je wspomina. Oczywiście Polak "złota rączka" potrafił zawsze coś sam wymienić, dokręcić, podpiłować i jakoś kałatało to dalej. Dziś tak samo jak kiedyś, różnie z tą jakością i trwałością bywa. Drukarka padła mi po kilku miesiącach, ale espress do kawy "naparza" już ponad ok 15 lat. Czy jest więc z tych "dawnych lat" i kiedy się zaczeły te nowe? Telewizor z kineskopem też niewiele młodszy i działa do dziś. Roweru nie wspomnę.

-Ile w tym wszystkim prawdy, a ile przesady? Czy można znalaeźć jakiś złoty środek, gdy weźmiemy pod uwagę góry śmieci i zanieczyszczenia środowiska związane z samą masową produkcją, wydobyciem i przeróbką surowców, a z drugiej strony postęp, zatrudnienie i stymulowanie gospodarki, jak to zgrabnie nazwano? Ale czy celowe psucie to postęp, czy raczej tworzenie rzeczy coraz trwalszych z nim się kojarzy?

Cytat:
Czym innym jest zachęcanie, a czym innym zmuszanie do zakupów.

-Otóż to. Gdy jestem poinformowany, że kupuję artykuł o określonej trwałości i nie mam innego wyboru, sprawa wygląda inaczej. Jednak gdy artykuł ma celowo ukryte przed klientem wady, to mamy do czynienia ze zwyczajnym oszustwem, a nawet przestępstwem.

Cytaty pochodzą stąd:
www.wiz.pl/8,1525.html
Autor wątku ma uprawnienia do usuwania wypowiedzi, jeżeli łamią regulamin Forum lub znacznie odbiegają od tematu.

Ulderico (19376 punktów)
(zablokowany)

Okazało się niedawno, że nachalna promocja energooszczędnych świetlówek w UE była efektem spisku lobby producentów do spółki z politykami przeciwko konsumentom. Wszystko się rypło, gdy na rynek weszły żarówki LED, które wybebeszyły monopol europejskich koncernów. To wszystko miało miejsce w "wolnej" i "humanistycznej" Europie, w imię "europejskiej solidarności" i w "europejskim interesie". Dno bagna.

Reszta nie wygląda inaczej. Stary dylemat, "czy lepiej być młotkiem czy gwoździem", nadal aktualny.

Co do spisku "postarzaczy" sprzętu AGD, to dostrzegam tu pewną niekonsekwencję - nikt przecież nie kupi ponownie sprzętu, który okazał się słabej jakości, a to byłoby zabójcze dla producenta w warunkach ostrej konkurencji. Podejrzewam więc, że jakość stała się w tym przypadku raczej ofiarą walki o coraz niższą cenę, której domagają się masowi konsumenci, niż spisku. Istnieje grupa impulsywnych i biednych konsumentów, dla których liczy się tylko cena bez względu na jakość. Dla nich po prostu nie warto się starać. Ale istnieją też producenci z "wyższej półki", którzy raczej - przynajmniej nic mi o tym nie wiadomo - wcale nie chcą obniżać jakości swoich produktów, ale konsekwentnie budują reputację swojej marki.


"And high permission of all-ruling Heaven left him at large to his own dark designs, that with reiterated crimes he might heap on himself damnation, while he sought Evil to others..." - John Milton
27-06-2014 21:18
 Ocena 10 na 10
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
Jako konsument oczekuję, abym nie był zmuszany przez producenta do zakupu nowej rzeczy poprzez planowe postarzanie. Chcę mieć prawo wyboru między długotrwałym użytkowaniem i możliwością zakupu nowszej wersji tego co mam.

Jeśli mój stary sprzęt np. AGD zużywa więcej prądu niż nowe modele, to jeśli miałbym podjąć decyzję o zakupie nowej, bardziej energooszczędnej wersji, to oczekiwałbym od producenta informacji czy nowy zakup jest dla mnie opłacalny. Bo może jest tak, że prądożerna lodówka mniej mnie kosztuje przez XX lat niż zakup nowej, energooszczędnej co X lat.

Kompletnym absurdem, jakiego doświadczyłem, był zakup nowej świetlówki z jednoczesnym oddaniem starej do recyclingu. Otóż gdybym po prostu kupił nową świetlówkę, to bym zapłacił mniej niż oddając w sklepie starą, bo do ceny doliczono mi karę (jak to inaczej nazwać?) za utylizację starej.
Gdy kupiłem nową pralkę, to oddałem starą, ale tym razem żadnej kary mi nie doliczono, na szczęście. Oczekiwałbym, że za każdym razem, gdy zwracam stary sprzęt dostaję rabat na sprzęt nowy.

Argument, że planowe postarzanie daje pracę ludziom, bez którego byliby bezrobotni zupełnie do mnie nie przemawia, bo a) nie jest poparty żadnymi danymi, b) może mieliby zatrudnienie przy naprawie/serwisowaniu starszych produktów.

Argument, że nowsze produkty są bardziej ekologiczne też do mnie nie przemawia. OK, zużywają mniej prądu, a co z zużywaniem prądu i innych dóbr (np. woda) do ich produkcji?

Co z tworzeniem śmietników z planowo postarzanych produktów?Cytat:
Na przedmieściach Akry, obok slumsów Agbogbloshie znajduje się jedno z największych w Ghanie wysypisk płyt głównych, monitorów i twardych dysków. Apokaliptyczny krajobraz i smród palonego plastiku sprawiają, że mieszkańcy nazywają to miejsce Sodomą i Gomorą. Cyfrowe śmietnisko, skażone ołowiem, rtęcią, talem, cyjanowodorem i polichlorkiem winylu. Złom elektroniczny staje się zagrożeniem dla zdrowia zwłaszcza w czasie palenia kabli, co ułatwia dotarcie do znajdującej się w środku cennej miedzi. Według raportu to wysypisko zalicza się do najbardziej zanieczysz­czo­nych miejsc na świecie.

Skala potencjalnej toksyczności miejsca gromadzącego setki tysięcy elektronicznych odpadów słusznie budzi przerażenie, ale tak naprawdę wysypisko w Agbogbloshie jest tylko częścią większego problemu związanego z zanieczyszczeniami i postępującą degradacją środowiska naturalnego w Afryce.

Według szacunków agendy ONZ ds. środowiska (UNEP) rocznie na świecie produkuje się 50 mln ton elektronicznych odpadów, z czego tylko 10 proc. poddawane jest recyklingowi. Reszta ląduje na lokalnych wysypiskach śmieci lub jest legalnie albo nielegalnie wywożona do innych krajów. Dominujący kierunek to eksport z UE, USA i Japonii do Chin, Indii i Afryki, a w szczególności Ghany, Nigerii i Kenii. Powód jest oczywisty: niskie koszty. (źródło)

To wysypisko w Ghanie nie daje już możliwości pozbycia się elektronicznych śmieci z "krajów cywilizowanych", więc u wybrzeży Ghany statki z Europy, USA i innych krajów zrzucają swój złom wprost do wody. Powstały już wyspy u wybrzeży Ghany - złożone z takich śmieci.

Ulderico (19376 punktów)
(zablokowany)

Warto zapytać, czy istnieją w ogóle jakieś dane na temat trwałości niektórych produktów dawniej i dziś? Tak się składa, że dość dobrze pamiętam jeszcze lata osiemdziesiąte i opowieści o nadzwyczajnej trwałości tamtych produktów wydają mi się zwyczajnym mitem. Pamiętam przepalające się raz za razem prodiże, żelazka, piecyki elektryczne i bojlery, częste wizyty mechanika, który co trochę naprawiał pralkę automatyczną produkcji "jedynego krajowego producenta tego typu sprzętu", podróże do tzw. "ZURT-u" z telewizorem w bagażniku z powodu przepalonej (kolejny raz!) lampy, uszkodzenia kineskopu, zniszczonych pokręteł i przycisków. Pamiętam z tamtych lat co najmniej kilka spalonych młynków do kawy (średnio jeden-dwa rocznie), spaloną wielokrotnie pralkę "franię", spaloną sokowirówkę i lodówkę "tego samego producenta, co pralka automatyczna" w której ciągle się psuł termostat itp.
Moim zdaniem dzisiejszy sprzęt jest wręcz dużo bardziej trwały niż kiedyś i to pomimo znacznie intensywniejszego jego używania.

"And high permission of all-ruling Heaven left him at large to his own dark designs, that with reiterated crimes he might heap on himself damnation, while he sought Evil to others..." - John Milton
27-06-2014 22:57 
 Ocena 7 na 7
kulka_na_mole (20109 punktów)
(zablokowany)
>Warto zapytać, czy istnieją w ogóle jakieś dane na temat trwałości niektórych produktów dawniej i dziś?
Skoro dziś stosuje się planowe postarzanie, to takie badania są bez sensu.

>Tak się składa, że dość dobrze pamiętam jeszcze lata osiemdziesiąte i opowieści o nadzwyczajnej trwałości tamtych produktów wydają mi się zwyczajnym mitem.
Twoje wspomnienia (których nie cytuję) kompletnie nie zgadzają się ani z moimi, ani z doświadczeniami mojej rodziny/znajomych.
Mam dużo głębsze doświadczenia ze sprzętem z czasów PRL-u, bo pamiętam lata 60-te.
Naprawa telewizora/radia polegała na konieczności wymiany spalonej lampy, naprawa pralki "Frania" polegała na wymianie sparciałego, gumowego paska napędu/węża spustowego, a to i tak po wielu latach. "Farelki", suszarki do włosów, prodiże, sokowirówki, magnetofony, radia, żelazka itd. itp. z tamtych czasów działają do dziś, okresowo wymagając jedynie zmiany bezpiecznika/drobnych i tanich elementów.


>Moim zdaniem dzisiejszy sprzęt jest wręcz dużo bardziej trwały niż kiedyś i to pomimo znacznie intensywniejszego jego używania.
Trwały to on może i jest, problem w tym, że ma zaszyty w środku czas działania, po którym - mimo iż jest w 100% sprawny - przestaje działać, bo tak to zaplanowano. Najlepszym przykładem są drukarki komputerowe, które "psują" się po wydruku określonej liczby stron. Istnieją programy, które "naprawiają" drukarki - po prostu odblokowują zapisaną w firmware "śmierć" sprzętu.

Zauważ co np. robią producenci niektórych smartfonów - nie da się wymienić akumulatora, bo trzeba byłoby uszkodzić obudowę telefonu. Padła bateria? Kup nowy smartfon!

A co z tworzeniem wysp śmieci, o których pisałem? Jakie jest twoje zdanie na ten temat?
Co z pozostałymi, poruszanymi przeze mnie tematami (ekologia, zatrudnienie)- nie masz zdania?
28-06-2014 00:09 
 Ocena 2 na 2
Ulderico (19376 punktów)
(zablokowany)
>Skoro dziś stosuje się planowe postarzanie, to takie badania są bez sensu.

Obawiam się, że dziś rzekomo planowo postarzane produkty mogą być nadal trwalsze niż kiedyś te niepostarzane.

>Mam dużo głębsze doświadczenia ze sprzętem z czasów PRL-u, bo pamiętam lata 60-te. Naprawa telewizora/radia polegała na konieczności wymiany spalonej lampy ()...)

Poziom zaawansowania technicznego dzisiejszego sprzętu jest jednak nieco wyższy niż kiedyś. Zespół lasera w sprzęcie audio nie działa przecież na tej samej zasadzie, co igła w gramofonie.

>Trwały to on może i jest, problem w tym, że ma zaszyty w środku czas działania, po którym - mimo iż jest w 100% sprawny - przestaje działać, bo tak to zaplanowano.

Mój ostatni laptop rozleciał się z zupełnie mechanicznego zużycia. Gdyby nie to, korzystałbym z niego przez kolejne kilka lat.

>Najlepszym przykładem są drukarki komputerowe, które "psują" się po wydruku określonej liczby stron.

To dziwne, bo moją to trzeba by chyba dobijać młotkiem.

>Zauważ co np. robią producenci niektórych smartfonów - nie da się wymienić akumulatora, bo trzeba byłoby uszkodzić obudowę telefonu. Padła bateria? Kup nowy smartfon!

Poprzedni wymieniłem zanim bateria padła. W innym baterię mam wymienną, ale przez kilka lat ani razu jej jeszcze nie wymieniałem. I chyba już tego nie zdążę zrobić.

>A co z tworzeniem wysp śmieci, o których pisałem? Jakie jest twoje zdanie na ten temat? Co z pozostałymi, poruszanymi przeze mnie tematami (ekologia, zatrudnienie)- nie masz zdania?

Nie ma chyba potrzeby, bym miał zdanie na każdy temat, prawda?


"And high permission of all-ruling Heaven left him at large to his own dark designs, that with reiterated crimes he might heap on himself damnation, while he sought Evil to others..." - John Milton
28-06-2014 01:26 
 Ocena 2 na 2
-jad- (18783 punktów)
>Zauważ co np. robią producenci niektórych smartfonów - nie da się wymienić akumulatora, bo trzeba byłoby uszkodzić obudowę telefonu. Padła bateria? Kup nowy smartfon!

Miałem w życiu mnóstwo telefonów i tylko w jednym padła bateria. Właściwie działała całkiem nieźle tylko spuchła tak, że nie szło domknąć obudowy. A nie szło domknąć tylko dlatego, że ją wcześniej otwarłem A po co otwarłem? Bo się telefon zwiesił i trzeba było wyciągnąć na chwilę baterię, bo żaden przycisk nie działał. Nierzadko się tak zdarza. Nie wiem jak jest to rozwiązane w tych smartfonach z niewyciągalną baterią. Jest jakiś przycisk resetu czy jak się zawiesi to kaplica? Serwis albo śmietnik?

Wydaje mi się, że dziś producenci nie muszą już posuwać się do takich sztuczek jak niewymienialna bateria. Telefon będzie działał aż za długo. Działa i działa a Ty już marzysz o nowym. Smartfon sprzed dwóch lat to zabytek i obciach. Nie działają już na nim żadne trendy aplikacje, o których rozmawiają wszyscy znajomi i w ogóle do niczego już się nie nadaje.

Nie sztuką jest sprzedać Ci to, o czym marzysz. Sztuką jest sprawić, byś marzył o tym, co sprzedaję.
28-06-2014 02:22 
 Ocena 1 na 1
Ulderico (19376 punktów)
(zablokowany)

Ja jeszcze jakieś dwa lata temu na jednej z placówek pocztowych na prowincji widziałem świetnie zachowany teleks czy też dalekopis. Sprzęt w doskonałym jeszcze stanie technicznym, tyle że przed kilku laty zupełnie już wyszedł z użycia...


"And high permission of all-ruling Heaven left him at large to his own dark designs, that with reiterated crimes he might heap on himself damnation, while he sought Evil to others..." - John Milton
28-06-2014 09:53 
 Ocena 4 na 4
KORUND (4922 punktów)
>Moim zdaniem dzisiejszy sprzęt jest wręcz dużo bardziej trwały niż kiedyś i to pomimo znacznie intensywniejszego jego używania.

-Niektórych sprzętów nie da się porównywać, bo po prostu kiedyś ich nie było, ale aż strach sobie wyobrazić jak mógłby być trwały dzisiejszy sprzęt, przy dzisiejszych możliwościach technologicznych, gdyby postawiono na jakość, a nie ilość. Dobrze byłoby gdyby zawsze klient miał wybór, czy chce coś taniego i krótkotrwałego (i był o tym poinformowany), czy zapłaci więcej za coś lepszego. Niestety nie zawsze taki wybór istnieje.
28-06-2014 10:39 
 Ocena 1 na 1
GrzeTor (1279 punktów)
> Dobrze byłoby gdyby zawsze klient miał wybór, czy chce coś taniego i krótkotrwałego (i był o tym poinformowany), czy zapłaci więcej za coś lepszego. Niestety nie zawsze taki wybór istnieje.

Czasami istnieje, a konsumenci i tak po prostu nie sprawdzają parametru typu długość życia. Przykładowy producent AGD, który jawnie twierdzi, że projektuje swoje urządzenia na 20 lat (nieoficjalna "norma" planowanej trwałości np. dla pralek to wg forów internetowych około 6-8 lat):

www.miele.pl/index.php?mnu=520

"Urządzenia Miele, jako jedyne na rynku, są testowane pod kątem 20-letniej trwałości."
www.indepe(*)t-home-appliances-8426154.html
elektryk-trojmiasto.pl/wybor_pralki.html

Inne firmy czasami podają takie dane w ramach marketingu porównawczego swoich lepszych produktów, aby wyjaśnić czym różnią się od gorszych lub konkurencji. Np. jeden z producentów patelni mówi, że jego najnowsza powłoka jest 2x trwalsza od innych (8 lat kontra 4 lata), a jest przy tym dużym producentem takich zwykłych patelni... oczywiście nie podaje danych o trwałości w reklamach tańszych patelni

www.youtube.com/watch?v=SJ33IbN8RUw

I tutaj pojawia się pytanie - skoro dla niektórych (nie wszystkich) rodzajów produktów takie informacje są do znalezienia, to czy konsumenci w ogóle ich szukają?
A jeżeli znajdą, to czy decyzja będzie korzystna dla tych trwalszych produktów? Czy konsument podzieli koszty zakupu na czas życia produktu w ramach analizy zakupu, czy będzie kierował się wyglądem, modą, stylem itp.?
KORUND (4922 punktów)
>I tutaj pojawia się pytanie - skoro dla niektórych (nie wszystkich) rodzajów produktów takie informacje są do znalezienia, to czy konsumenci w ogóle ich szukają?
>A jeżeli znajdą, to czy decyzja będzie korzystna dla tych trwalszych produktów? Czy konsument podzieli koszty zakupu na czas życia produktu w ramach analizy zakupu, czy będzie kierował się wyglądem, modą, stylem itp.?

-Problem w tym, że nie mamy tyle czasu by analizować każdy zakup, szczególnie gdy czegoś potrzebujemy od zaraz. Gdy pytamy sprzedawcę to też nie ma wielu takich, którzy dobrze wiedzą co sprzedają, a czasami zupełnie nie mają pojęcia. Kierując się renomą firmy, nagle okazuje się, że i tak wszystko robiono w Chinach i jakiś trybek jest platikowy zamiast metalowego. Oczywiście jakość też spotykamy, ale po co komu np. rower z kosmicznych materiałów za kilknaście tysięcy i ilu na to stać?
-Obłędem jest też naszpikowanie wielu urządzeń dziesiątkami funkcji, z których nigdy nie bedziemy korzystać, a o niektórych nawet nie wiemy.
GrzeTor (1279 punktów)
Czyli po prostu konsumenci powinni się zorganizować w jakieś spółdzielnie zakupowe, które będą będą kupować dla wielu naraz, poprzez ogłaszanie przetargów na produkty. Bycie małym izolowanym konsumentem jest pozycją o niskich możliwościach negocjacyjnych.
Oczywiście byłyby jakieś koszty własne takich spółdzielni, ale warunki do wynegocjowania byłyby znacznie lepsze.
28-06-2014 17:50 
 Ocena 1 na 1
KORUND (4922 punktów)
>Czyli po prostu konsumenci powinni się zorganizować w jakieś spółdzielnie zakupowe, które będą będą kupować dla wielu naraz, poprzez ogłaszanie przetargów na produkty.

-Dobrze by było gdyby producenci i sprzedawcy mieli większą świadomość, że po pracy stają się także konsumentami i klientami.
Ulderico (19376 punktów)
(zablokowany)

Ja w każdym razie po wielu latach doświadczeń doskonale wiem, jakiego sprzętu na pewno już nie kupię lub przed jakimi markami powinienem się mieć na baczności. Jest też kilka marek, do których mam większe zaufanie. Lepiej wydać nieco więcej i zaoszczędzić sobie nerwów i kłopotów.

"And high permission of all-ruling Heaven left him at large to his own dark designs, that with reiterated crimes he might heap on himself damnation, while he sought Evil to others..." - John Milton
30-06-2014 09:01 
 Ocena 1 na 1
szarley (54913 punktów)
>Czyli po prostu konsumenci powinni się zorganizować w jakieś spółdzielnie zakupowe, które będą będą kupować dla wielu naraz, poprzez ogłaszanie przetargów na produkty. Bycie małym izolowanym konsumentem jest pozycją o niskich możliwościach negocjacyjnych.

Spółdzielczość spożywców, to wynalazek z czasów, których Twoi dziadkowie nie pamiętają, a do dziś w wielu miejscach świata czuje się cakiem nieźle
28-06-2014 10:09 
 Ocena 4 na 4
KORUND (4922 punktów)
>Argument, że planowe postarzanie daje pracę ludziom, bez którego byliby bezrobotni zupełnie do mnie nie przemawia, bo a) nie jest poparty żadnymi danymi, b) może mieliby zatrudnienie przy naprawie/serwisowaniu starszych produktów.

-Do mnie też to nie trafia. Podobnie jak kiedyś obawiano się maszyn parowych, a potem komputerów, że odbiorą ludziom pracę. Potem okazuje się że jest wręcz odwrotnie, a zmienia się jedynie struktura zatrudnienia. Komputery ktoś musi robić, serwisować, sprzedawać itd. Kiedyś drwale z Kanady "argumentowali" konieczność wycinania lasów, bo mają na utrzymaniu rodziny. Tylko co będzie jak już wytną wszystko? Ani lasu, ani pracy.
GrzeTor (1279 punktów)
A ja myślę, że kiedyś nasza cywilizacja jednak dojdzie do pełnego umaszynowienia i ludzie nie będą już potrzebni. I to wcale nie będą jakieś tysiące lat.
28-06-2014 11:24 
 Ocena 1 na 1
KORUND (4922 punktów)
>A ja myślę, że kiedyś nasza cywilizacja jednak dojdzie do pełnego umaszynowienia i ludzie nie będą już potrzebni. I to wcale nie będą jakieś tysiące lat.

-Możliwe, że dojdzie do pełnego umaszynowienia. Mam nadzieję, że jednak ludzie będą potrzebni, choćby innym ludziom. Pytanie tylko jaka będzie jakość tych maszyn i czy będzie jeszcze wolne miejsce na Ziemi od gór odpadów?
-jad- (18783 punktów)
>Chodzi o to, że pewne elementy gotowych
>produktów są zaprogramowane tak, aby przestały działać po określonym czasie lub >wykonaniu określonej
>liczby czynności (najczęściej zaraz po upływie czasu gwarancji)

Aż dziw bierze, że producenci tak późno na to wpadli. Czy, że ludzie tak późno się w tym połapali...No cóż, rachunek ekonomiczny.

>Naprawa wielu urządzeń jest kompletnie nieopłacalna albo wręcz niemożliwa. Śruby >zalewane są
>plastikiem, a tablety i telefony sklejone tak mocno, że nie da się ich otworzyć, >nie ryzykując
>uszkodzenia. Niektórzy producenci w ogóle nie produkują części zamiennych, bo nie przewidują naprawy
>sprzętu.

Naprawa często nie opłaca się też serwisowi. Wszystkie urządzenia są produkowane przez roboty i pracowników, którzy de facto nie mają zielonego pojęcia o tym, jak dana rzecz działa. Wiedzą tylko, że to trzeba przykręcić do tego i podać dalej.
Wyprodukowanie nowego telewizora trwa znacznie krócej niż trafne zdiagnozowanie usterki i jego naprawa. Do tego trzeba jeszcze zatrudniać, kogoś kto dobrze orientuje się w temacie a asortyment ciągle się zmienia a to się najwyraźniej nie kalkuluje. Rachunek ekonomiczny.

>Drukarka padła mi po kilku miesiącach, ale
>espress do kawy "naparza" już ponad ok 15 lat. Czy jest więc z tych "dawnych lat" i kiedy się
>zaczeły te nowe? Telewizor z kineskopem też niewiele młodszy i działa do dziś. Roweru nie wspomnę.

Trzeba też pamiętać o tym, że dzisiejsze urządzenia są bardziej funkcjonalne ale dzięki temu mają coraz bardziej skomplikowaną budowę. Zwyczajnie przybywa w nich podzespołów, które mogą się popsuć. Do tego dochodzi chęć produkowania jak najniższym kosztem czyli niestarannie, z kiepskiej jakości materiałów. Znów ten rachunek.
28-06-2014 10:03 
 Ocena 4 na 4
KORUND (4922 punktów)
>Trzeba też pamiętać o tym, że dzisiejsze urządzenia są bardziej funkcjonalne ale dzięki temu mają coraz bardziej skomplikowaną budowę. Zwyczajnie przybywa w nich podzespołów, które mogą się popsuć. Do tego dochodzi chęć produkowania jak najniższym kosztem czyli niestarannie, z kiepskiej jakości materiałów. Znów ten rachunek.

-To prawda. Czasami jednak szukamy czegoś co jest mniej skomplikowane. Samochody z komputerem pokładowym robią wrażenie, ale możemy być zbyt łatwo unieruchomieni na drodze, gdy kopmuter "sfiskuje" i zupełnie bezradni. Niepotrzebne naszpikowanie elektroniką może się źle skończyć, jak w przypadku samochodów zalewanych podczas powodzi. Nagle nie można otworzyć drzwi, ani szyb i uciec.
Imre K (47 punktów)
(zablokowany)
Jest jeszcze kwestia pogoni za nowością, np. po co robić telefon, który wytrzyma 20 lat, jeśli po 2 czy 3 latach i tak wyląduje w piwnicy zastąpiony nowym modelem.
kogut59 (3090 punktów)
>-Ile w tym wszystkim prawdy, a ile przesady? Czy można znalaeźć jakiś złoty środek, gdy weźmiemy pod
>uwagę góry śmieci i zanieczyszczenia środowiska związane z samą masową produkcją, wydobyciem i
>przeróbką surowców, a z drugiej strony postęp, zatrudnienie i stymulowanie gospodarki, jak to
>zgrabnie nazwano? Ale czy celowe psucie to postęp, czy raczej tworzenie rzeczy coraz trwalszych z
>nim się kojarzy?
Nowe trendy jak opisane w tej książce "Cradle to Cradle, Remaking the Way We Make Things" przez Michael Braungart und William McDonough zdobywają szerokie grono zwolenników. Upcycling, recycling czy "Cradle to Cradle" są już od lat na świecie szeroko praktykowane i te trendy stymulują dzisiaj nowoczesna gospodarkę. Świat nie ma wyboru, zasoby surowców na ziemi są ograniczone wiec musimy już dzisiaj myśleć o przyszłych pokoleniach. Jestem dobrej myśli a opisane wyżej metody odchodzą do lamusa.
en.wikipedia.org/wiki/Cradle-to-cradle_design


GrzeTor (1279 punktów)
Co do tej rzekomej efektywności energetycznej w pralkach, to też oszukują - zaniżają temperatury prania, aby mieć więcej plusów przy A w oznaczeniu energooszczędności. To jest istotne, bo temperatura jest istotnym czynnikiem służącym do zabijania bakterii.

"Stwierdziliśmy, że 8 z 12-tu sprawdzanych pralek nie dochodziło do temperatury 60C na programie 60C. Jedna doszła tylko do 43C"
www.which.(*)le/advice/should-i-wash-at-60c
Draska (285 punktów)
Już w latach 30 ubiegłego wieku powstała myśl ekonomiczna, że należy produkować produkty nie trwałe. Chodziło o pobudzenie gospodarki. Dziś - wyobraźmy sobie fabrykę lodówek - kiedyś jak kupiło się lodówkę, pracowała 20 lat albo i więcej. Dziś - 2-3 lata maks. No i wszystko tak zrobione, że nie na śrubki, na nity, na stałe, na amen, nie do naprawy, do wymiany. Wymiana więcej niż koszt lodówki. Dlaczego? Bo żeby lodówka kosztowała kilkaset złotych i każdego na nią było stać oszczędzają na materiałach i na wszystkim. Wolicie żeby lodówka kosztowała 25 tys i miała gwarancję 10 lat czy kilkaset złotych i może popracuje 20 lat a może za rok trzeba inną.
Ta wyobrażona fabryka lodówek produkuje miliony lodówek ponad nadmiar. Tanio i byle jak, tylko design dają fajny, bo:
jakby producenci pralek, lodówek, telewizorów, itd, robili sprzęt na 20 lat, to w ciągi 2-3 lat wszyscy by kupili ten sprzęt, i by działał sobie przez następne naście lat. Wszystkie fabryki stoją i nie produkują.
Tak więc, jak zwykle, narzekamy na obecny model, psioczymy, ale żeby konstruktywnie coś dać lepszego to nie ma pomysła

p.s. problem teraz pojawia się gdy człowiek chce kupić coś naprawdę dobrej jakości - zapłaci 1- razy więcej a nie ma żadnej gwarancji że nie kupił produktu za 89.99
03-07-2014 23:55 
 Ocena 2 na 2
RadRado (1047 punktów)
To nie tak, że albo kupujesz tanie i badziewne produkty, albo drogie i trwałe. Planowe postarzanie to kupowanie produktu, który w tej samej cenie mógłby funkcjonować sprawnie dużo dłużej. Po drugie to nie jest dobre dla gospodarki, a wręcz bardzo szkodliwe. Człowiek ma nieograniczone potrzeby przy ograniczonej sile nabywczej, co znaczy, ze zawsze będzie chciał więcej niż ma, więc zawsze będzie jakiś popyt, pytanie tylko na co. Jeśli co miesiąc muszę kupić nowe słuchawki, to mam mniej pieniędzy na nową komórkę. Jeśli komórka,czy smartfon psuje się co chwilę, oszczędzanie na laptopa zajmie mi więcej czasu. Jeśli zaś co chwilę będę musiał kupować nowy laptop, w miejsce zepsutych, nie uzbieram na kino domowe tak szybko jakbym chciał (ja i jego producent). Jeśli zaś co chwilę będę musiał to wszystko kupować, plus psujące się AGD nie uzbieram na wymarzony samochód, zajmie mi to więcej czasu lub kupie tańszy. A jeśli również samochód będę musiał wymieniać częściej oddala mnie to w czasie od kupna mieszkania itd. Postarzanie planowe ma sens tylko z punktu widzenia mikroekonomicznego tj tylko dla producenta danego sprzętu. Dla wszystkich innych, których towaru nie kupię, bo będę miał przez to mniej kasy, jest to szkodliwe. Dla mnie również, bo mam mniej dóbr, które chciałbym zakupić. Z punktu widzenia makroekonomicznego to wręcz sabotaż gospodarki.
04-07-2014 09:33 
 Ocena 3 na 3
KORUND (4922 punktów)
>To nie tak, że albo kupujesz tanie i badziewne produkty, albo drogie i trwałe. Planowe postarzanie to kupowanie produktu, który w tej samej cenie mógłby funkcjonować sprawnie dużo dłużej. Po drugie to nie jest dobre dla gospodarki, a wręcz bardzo szkodliwe. Człowiek ma nieograniczone potrzeby przy ograniczonej sile nabywczej, co znaczy, ze zawsze będzie chciał więcej niż ma, więc zawsze będzie jakiś popyt, pytanie tylko na co.
-Pojawiają się kolejne pytania. Do czego to zmierza i czy ma jakieś ograniczenia, sprzężenie zwrotne? Można robić coraz więcej, taniej i by "pobudzac' gospodarkę, tylko po co ją pobudzać w nieskończoność, gdy wciąż nie jest rozwiązany problem pozbywania się odpadów? Po co mamy wzajemnie się popędzać, nakręcać i spędzać życie na ciągłym zdobywaniu dóbr? Czy nie lepiej robić rzeczy trwałe, pracować solidnie, ale krócej i mieć więcej czasu na życie poza pracą? Czy nie w tym kierunku powinna zmierzać cywilizacja?
Draska (285 punktów)
(...) pracować solidnie, ale krócej i mieć więcej czasu na życie poza pracą? Czy nie w tym kierunku powinna zmierzać cywilizacja?

moim zdaniem jak najbardziej. W zasadzie jest to decyzja szefa danej firmy czy komórki, ale dla mnie jest dużo lepszym systemem zrób co masz do zrobienia i idź do domu, a czasem zostań dłużej, niż odsiedź swoje 8 godzin nie ważne czy masz dużo roboty czy nic do roboty.

Wróć do listy wątków działu Gospodarka i ekonomia
Aby pisać w tym wątku, musisz się zalogować

  

Zaloguj przez OpenID..
Jeżeli nie jesteś zarejestrowany/a - załóż konto..

Szukaj na Forum  Przewodnik  Regulamin i instrukcja obsługi Forum  Kolegium Moderatorów

 


[ Regulamin publikacji ] [ Bannery ] [ Mapa portalu ] [ Reklama ] [ Sklep ] [ Zarejestruj się ] [ Kontakt ]
Racjonalista © Copyright 2000-2018 (e-mail: redakcja | administrator)
Fundacja Wolnej Myśli, konto bankowe 101140 2017 0000 4002 1048 6365