>Otóż władze Kościoła ewangelików opublikowały list, w którym grożą swoim wyznawcom... pozwami do sądu cywilnego, za używanie nazwy własnego kościoła na... facebooku.
Bez dodatkowych info trudno o ocenę sytuacji. Fakt, trochę śmiesznie brzmi na pierwszy rzut oka... natomiast po namyśle doszedłem do wniosku że skoro chciałbym aby kościoły były traktowane nie jako "święte krowy" tylko mniej więcej jak inne podmioty prawne to chyba właśnie o to chodzi. Ktoś używa "nazwy handlowej" w celach (domyślam się) niezgodnych z polityką "firmy", więc w tej sytuacji reaguje jej "prezes" - gdzie haczyk? Oczywiście, bez dodatkowych info trudno sprawdzić jak bardzo "prezes" robi z igły widły i jak bardzo jego żądanie jest adekwatne do sytuacji, itd. ale to już osobna sprawa (ewentualnie do rozstrzygnięcia przez sąd), natomiast proceduralnie jak najbardziej OK.
Porównaj to np. z reakcją (katolickiej) rady duszpasterskiej na próbę ustawienie pomników niedźwiedzia i byka koło GPW. Właścicielem terenu jest miasto, a symbolikę niedźwiedzia i byka też zna chyba każdy, ale nie przeszkadza to radzie pouczać w sprawie użytkowania cudzego terenu, jako argument podając to że rzeźba byka źle im się kojarzy mitologicznie, więc jest to pewnie atak na kościół. I sprawa upadła bo miasto najwyraźniej odpuściło, mimo braku argumentów logicznych i prawnych. Ja przyznaję że nie podoba mi się sytuacja w której grupka oszołomów może zablokować sobie wszystko wg własnego widzimisię - i wolałbym żeby odbywało się to w sposób bardziej cywilizowany. Niechby sobie sformułowali jakiś pozew i próbowali przed świeckim sądem uzasadnić w jaki sposób "obraża" ich uczucia religijne rzeźba byka...
|