Pisałem wcześniej o wielkim niewykorzystanym potencjale podziemnym Polski: cynku pod śląskim Olkuszem, siarce pod Tarnobrzegiem, soli potasowej w Zatoce Puckiej i na Dolnym Śląsku, geotermii. To tylko początek odkrywania polskich skarbów surowcowych. Kiedy będziemy mieli ich większy przegląd nikt nie powinien mówić, że jesteśmy krajem biednym, a jedynie źle zarządzanym.
Kolejne przykłady i rejony Polski, to złoża niklu i całej gamy ciekawych minerałów w dolnośląskich Szklarach oraz być może największy polski skarb: złoża polimetaliczne na Suwalszczyźnie
SuwalszczyznaCzy Polska wróci do obalonej wraz z Gierkiem koncepcji eksploatacji suwalskich skarbów? Dziś poobkładane są różnymi "eko-blokadami". Suwalszczyzna to niezwykle cenne zagłębie polimetaliczne. To właśnie te złoża są przyczyną wielkiej tzw. anomalii magnetycznej, która jest notowana pod wsią Krzemianka.
"W ciągu trwających 40 lat badań geologicznych odkryto na Suwalszczyźnie niemal całą tablicę Mendelejewa. W Krzemiance i Udrynie, na głębokości 850 do 2,3 tys. metrów pod ziemią, zalega 1,5 mld ton rud polimetalicznych! Jest tu ok. 50 mln ton tytanu niezbędnego do produkcji samolotów, okrętów podwodnych i statków kosmicznych. Jest też wanad - jeden z najtrwalszych metali, a także anotrozyt - magmowa skała głębinowa, cenny materiał budowlany, kamienie półszlachetne. Wszystko to jest warte (licząc po cenach rynkowych) z 355 mld USD! A niezależny ekspert Stanisław Palka uważa, że "zasoby ok. 30 pierwiastków tam występujących liczone od spągu złoża warte są biliony dolarów. Najprostsza konkluzja brzmi: suwalskie złoża są warte więcej niż złoto całego świata".
W Tajnie w pobliżu Augustowa zalega kilkanaście rzadkich metali niezbędnych m.in. do produkcji nowoczesnych silników elektrycznych, supermagnesów, luminoforów, półprzewodników specjalnych, nadprzewodników odnawialnych i czystych źródeł energii. Głównym surowcem są związki niobu, zastępujące obecnie w nowoczesnej technologii wanad. Jak twierdzi Pałka, te złoża mogą stanowić co najmniej 80 proc. zasobów UE!
Kopalnia miała ruszyć już pod koniec lat 70."
Później przyszedł przewrót i wszystko się załamało.
"Grupa naukowców, która wiosną 2004 powołała nawet konsorcjum ds. dalszego zbadania złóż (wchodzą w jego skład przedstawiciele AGH, WAT oraz Państwowego Instytutu Geologicznego) oraz działacze Stowarzyszenia Samorządna Suwalszczyzna uważają, że właśnie nadszedł najwyższy czas, by schylić się po suwalski skarb."
www.gigawa(*)cleprint/1404/-1/94/index.htmlTytan to bardzo ciekawy metal. Tylko nieznacznie cięższy od aluminium, jest bardziej wytrzymały niż stal. Stopy tytanu stanowią perspektywiczny materiał dla samolotów przyszłości. Z uwagi na największy współczynnik wytrzymałości do ciężaru właściwego, wysoką odporność na korozję i wysoką temperaturę topnienia wykorzystywane są w przemyśle lotniczym, morskim, kosmicznym oraz w pociskach. Stopy tytanu używane są do produkcji większości elementów głowic wirników w śmigłowcach.
Wspomnienie:
"Parę dni temu media obiegła wiadomość o tym, że Japończycy znaleźli pod dnem morskim ogromne złoża rzadkich metali, między innymi wanadu. Eksploatacja tych bogactw ma zmienić światowy rynek surowców. Gdy usłyszałam o wanadzie przypomniał mi się pewien dzień trzydzieści pięć lat temu, kiedy to znajomy geolog opowiadał mi z entuzjazmem o suwalskich złożach żelaza oraz innych metali. Pokazywał mi próbki z rdzenia wiertniczego, a także kawałki pięknej zielonej skały, towarzyszącej rudom, zwanej gabro. Wkrótce o tym geologicznym odkryciu zrobiło się głośno w ówczesnej prasie i mediach. Nic dziwnego. Oprócz wartościowej rudy żelaza /zawartość czystego metalu 25-38%/ były tam jeszcze tytan, właśnie wanad i ok. 30 innych pierwiastków.
Snuto plany rozwinięcia wydobycia, a Suwałki miały stać się trzystutysięcznym miastem. Edward Gierek szybko pożyczył 750 milionów marek od RFN, pod zastaw tych złóż. Niemców interesował w szczególności wanad. I nagle, pod koniec lat siedemdziesiątych wszystko ucichło. Przestano mówić o eksploatacji rud, Instytut Geologiczny określił je jako "pozabilansowe" i zaczęto rozpowszechniać nieprawdziwe informacje o niskiej zawartości żelaza w nich, nie wspominając w ogóle o innych pierwiastkach. Takie opowieści do dzisiaj pokutują w polskiej Wikipedii. W latach 2003-2004 interesowali się złożami suwalskimi Amerykanie, ale też nic z tego nie wynikło. O historii tych złóż oraz o tym, że kolo Augustowa znaleziono rudy niobu, można przeczytać w artykule Jana Wyganowskiego.
Powstaje pytanie, dlaczego właściwie nie wykorzystujemy tego bogactwa? W nielicznych dyskusjach na ten temat pada na ogół argument o zagrożonym pięknie przyrody Suwalszczyzny. Warunki geologiczne są tam jednak takie, że przy odpowiednim zaprojektowaniu kopalni, jej działalność mogłaby być prawie nieodczuwalna na powierzchni. Musiała być jeszcze inna przyczyna. Można się jej domyślać, gdy obserwuje się dzisiejsze spory na temat wydobycia gazu łupkowego w Europie."
naszeblogi(*)to-i-dlaczego-o-nich-zapomnial
SzklaryW Szklarach odkryto zamurowaną przez ewakuujących się hitlerowców sztolnię cennego minerału - chryzoprazu. Do 1964 roku to miejsce w Szklarach było uznawane za jedyne na świecie, gdzie występują chryzoprazy i opale. Dopiero w 1964 roku podobne złoża wykryto w Australii. "The chrysoprase and Ni silicate ore deposit in Szklary, Lower Silesia, Poland, was probably the biggest European chrysoprase occurrence and possibly also the biggest in the world."

Kryje się w tym bujna historia, gdyż chryzopraz wydobywano tam już od średniowiecza, za mos.gov.pl: "minerał ówcześnie bardzo ceniony i należący do kamieni szlachetnych. W średniowieczu należał on do poszukiwanych talizmanów i uchodził za medykament leczący wady wzroku. W wieku XVII i XVIII jego popularność szczególnie wzrosła, umieszczany był w insygniach królewskich w sąsiedztwie brylantów, pereł i innych cennych kamieni. Chryzopraz śląski zobaczyć można w British Museum w Londynie (zdobi tabakierę) oraz w kaplicy katedralnej na Hradczanach w Pradze, w moskiewskim skarbcu kremlowskim zdobi medalion z tabakierą."
Później jednak miejsce jego występowania w uległo zapomnieniu. Chryzoprazem zainteresowano się ponownie na początku XVIII wieku. Większą jego ilość znaleziono przypadkowo podczas pierwszej wojny śląskiej w 1740 roku. Zwrócił na niego uwagę pewien oficer pruski nadzorujący kopanie okopów na górze Młyńskiej Koło Koźmic. Odkrycie to wywołało prawdziwą gorączkę poszukiwań. Wkrótce potem Wzgórza w okolicy Szklar pokryły się gąszczem szybików, sztolni i podziemnych wyrobisk.
Szklary to bardzo wyjątkowe miejsce nie tylko ze względu na chryzopraz. Oprócz chryzoprazu w Szklarach wydobywano chalcedon i opal. W jednej ze sztolni jest wielkie nagromadzenie różnych minerałów w jednym miejscu. To jedyne takie skupisko minerałów w Europie i jedno z pięciu na świecie. Występuje pimelyt - jest to odmiana rudy niklu, sucharyt - to też odmiana niklu i in. W odkrytej sztolni jest zielono od nagromadzonych minerałów.
Miejsce to jest znane także jako największe złoża polskiego niklu. Nikiel w postaci czystej występuje jedynie w meteorytach. Jego eksploatację w Szklarach zamknięto w czasie stanu wojennego. "Istniało takie powiedzenie hutnicze - powiedz ile zużywasz niklu i wanadu, a powiem ci jaką masz produkcję wojskową." Po zamknięciu huty region ten popadł w ogromną biedę. Dziś KGHM planuje reaktywować te złoża.
Zobacz więcej:
www.tvp.pl(*)-odkrycie-w-szklarach/14450546www.klubpo(*)relacje/podziemia/1591-szklary